Dodaj do ulubionych

Lęk o dzieci, kilka przykładów w podwórka

08.12.21, 09:42
Boję się o dzieci w cholernocovidowym kontekście: w poniedziałek do szpitala trafiła trzyletnia wnusia sąsiadki, niby covid bezobjawowo, aż tu nagle wysypało ją całą, wysypka tak swędzącą, że dziecko wyło...
Wczoraj do szpitala z córeczką trafiła moja dobra znajoma. W piątek się testowały, podejrzewała covid. Test negatywny u wszystkich domowników. Wczoraj dziecko nagle zaczęli puchnąć na twarzy. Cała buzia i wargi rozdęły się ekstremalnie. Widziałam zdjęcie. Porażające. W szpitalu trwa diagnostyka, ale wstępnie powiedzieli im, że najprawdopodobniej wcześniej dziecko przeszło bezobjawowo i teraz ma specyficzny zespół pocovidowy. Po lekach obrzęk się zmniejszył. Ale warga się zapadła.
Na sali leżą z dziewieciolatką negatywną, która w sobotę obudziła się ze spuchniętymi oczami i częściowym paraliżem twarzy...
Ja jestem mamą kwoka. Takie historie mnie przerażają.
Znajoma mówi, że w szpitalu panuje obłęd. Brakuje personelu. Lekarze padają na twarz.
Znowu łykam antydepresanty ..
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka