Dodaj do ulubionych

Samochód elektryczny w praktyce

09.12.21, 00:01
Wątek bardziej na f. auto-moto, ale z tamtym forum ostatnio coś się b. dziwnego stało, no więc wrzucam tutaj.

Jeżdżę od lata, o zaletach pisać nie będę, bo są znane - przyspiesza jak rakieta, jeździ się cicho i komfortowo, w zasadzie nie wymaga serwisu i tak dalej.

Co do wad. Zasięg nie powala nawet w teslach, ale najgorszy jest wpływ temperatury na zewnątrz. Przy tym co jest teraz, czyli -4 do -6, jak się nie trzyma auta w ogrzewanym garażu tylko pod chmurką, to zasięg spada O POŁOWĘ. Pół biedy jak się ma w miarę dużą baterię, wychodzi mi teraz 230 km to jeszcze jak cię mogę. Ale ludzie, którym ze 120 km zasięgu (są takie modele) robi się nagle 60 km, no to tylko strzelić sobie w łeb. Druga sprawa to zużycie prądu przy wyższych prędkościach. Do 120 km/h jest jako tako, ale powyżej żre baterię jak cholera, jak jadę 180 km/h to na pełnym naładowaniu przejadę 160 km. Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się ok. 160 km/h i trudno blokować lewy pas jadąc 120 km/h, z kolei na prawym pozostaje wleczenie się razem z tirami. Trzecia kiepska rzecz, to ładowanie baterii. Są dwa rodzaje ładowarek, wolne i szybkie, oraz ekstremum , czyli ładowanie z domowego gniazdka. To ostatnie raczej dla hardkorowców (mój się ładuje w ten sposób 35h). Szybkie ładowarki są w 95% płatne (darmowe na nielicznych lidlach i kauflandach) i to niemało, a także nie dla każdego modelu auta są naprawdę szybkie (najnowsze modele naładują się w 20 minut, ale np. mój będzie potrzebował prawie godziny). Ponadto częste korzystanie z nich szkodzi baterii. Ładowarki wolne są o połowę tańsze, a pewna ich część jest nadal bezpłatna. Niestety ładowanie w ten sposób trwa długo ( u mnie 7 godzin). Wolną ładowarkę można sobie zamontować w domu, jak się ma własne stanowisko w garażu podziemnym swojego budynku, albo mieszka w domu/segmencie, wtedy nazywa się to wallbox. Niestety, koszt ładowania w domu bywa bardzo różny, zależnie od dostawcy prądu i taryfy, ewentualnie w zależności od posiadanej mocy fotowoltaiki (o ile ktoś ją ma). Przy obecnej temperaturze (a wcale nie jest jeszcze bardzo zimno!) samochód żre masę prądu, więc go trzeba ciągle doładowywać, a to już nawet przy najkorzystniejszych taryfach zaczyna trochę kosztować. Pozostają wycieczki na darmowe ładowarki, jednak jedno auto blokuje taki sprzęt na dłuuuuugo, więc właściciele elektryków krążą wokół nich jak wygłodniałe koty. Część stacji ładowania jest niesprawnych, część ogranicza pobór mocy i np. wyłącza się po godzinie i inne takie kwiatki. Ogólnie, zimą eksploatacja takiego samochodu jest kiepskawa, nie mówiąc już o wyruszeniu w jakąś trasę (ja musiałbym co 200 km robić godzinne przerwy na doładowanie).

Reasumując. O ile nie wykombinują czegoś lepszego z wodorem (na razie wygląda to kiepsko, toyota mirai kosztuje krocie, a ma bagażnik wielkości neseserka), to elektryki są przyszłością motoryzacji. Mimo wszystko, muszą poprawić w nich zasięgi i szybkości ładowania (to wymaga też budowy ładowarek o dużej mocy, co jest wielce kosztowne). Ponadto, należy pamiętać, że jeśli ktoś ma ciężką nogę i będzie chciał jeździć takim samochodem jak sportowym spaliniakiem, to zasięg deklarowany przez producenta można włożyć między bajki i w najlepszym razie podzielić na pół. A to już się robi mało, jak jeszcze dojdzie ostra zima, to jest po zawodach. Pozostaje tylko -jak to mówią właściciele tych aut- "jazda wokół komina".
Obserwuj wątek
    • tanebo001 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:14
      Po pierwsze - dynamika jazdy. Pamiętam takie zestawienie najszybszych aut - pierwsze ferrari, drugie lambo i trzecia tesla - zwykły sedan. Po drugie - jeśli chcesz benzyniakiem jeździć szybko - czyli w okolicach 200 km/h to też sporo zapłacisz. Buggati przy 400 km/h bak wystarcza na kwadrans. Po trzecie bezpieczeństwo - benzyna jest palna.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:27
        Nie no, bądźmy poważni. Jakie 400 km/h ? Nawet Zbigniew Stonoga w swojej popisowej szarży na kulczykowym odcinku A-2 nie przekraczał 320 km/h, a i numer ten odwalił raz. Umówmy się, że jako prędkość przelotowa to można jechać maks 200 km/h, moim spalinowym mercedesem dieslem 2.2 jeździłem po A-1 stabilne 170-180 km/h i wcale nie spalał dużo. Większe zużycie miałem w zimie w mieście, gdzie ciągnął po kilkanaście litrów.

        Problem z elektrykami jest taki, że ci wszyscy mędrkowie którzy produkują się na YT, reprezentują emerycki styl jazdy. Jak widzę gościa, który robi "testy" zużycia prądu przy prędkości 50 km/h, no to nie wiem czy się śmiać czy płakać. To jest niemiarodajne i wprowadza ludzi w błąd.
      • alessa28 Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 08:41
        tanebo001 napisał:

        > Po pierwsze - dynamika jazdy. Pamiętam takie zestawienie najszybszych aut - pie
        > rwsze ferrari, drugie lambo i trzecia tesla - zwykły sedan. Po drugie - jeśli c
        > hcesz benzyniakiem jeździć szybko - czyli w okolicach 200 km/h to też sporo zap
        > łacisz. Buggati przy 400 km/h bak wystarcza na kwadrans. Po trzecie bezpieczeńs
        > two - benzyna jest palna.

        Dziaders idiota
        >
    • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:33
      riki_i napisał:

      > Jeżdżę od lata, o zaletach pisać nie będę, bo są znane - przyspiesza jak rakiet
      > a, jeździ się cicho i komfortowo, w zasadzie nie wymaga serwisu i tak dalej.

      Jak komfortowo jak walnąłeś cały elaborat, że jest nie komfortowo!?

      > Co do wad. Zasięg nie powala nawet w teslach, ale najgorszy jest wpływ temperat
      > ury na zewnątrz. Przy tym co jest teraz, czyli -4 do -6, jak się nie trzyma aut
      > a w ogrzewanym garażu tylko pod chmurką, to zasięg spada O POŁOWĘ.

      A próbowałeś włączyć ogrzewanie lusterek, dupci, kierownicy i tylnej szyby wink?

      > Druga sprawa to zużycie prądu przy wyższych p
      > rędkościach. Do 120 km/h jest jako tako, ale powyżej żre baterię jak cholera, j
      > ak jadę 180 km/h to na pełnym naładowaniu przejadę 160 km.

      Nie doczytałeś, że elektrykiem po autostradzie jeździ się 90-100km/h? W każdej recenzji o tym piszą!
      Razem z TIRami... a jak się wpadnie w tunel aero to i zasięg wzrośnie.

      > Pozo
      > stają wycieczki na darmowe ładowarki, jednak jedno auto blokuje taki sprzęt na
      > dłuuuuugo, więc właściciele elektryków krążą wokół nich jak wygłodniałe koty.

      Podoba mi się porównanie z kotami. Natomiast chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że darmowe ładowarki wcześniej czy później się skończą? Za wyjątkiem może Tesli. I tutaj dochodzimy do największej zalety tesli - darmowych superchargerów. Daj ludziom półprodukt, ale dorzuć trochę darmowych gadżetów - będą szczęśliwi. Ta strategia marketingowa działa niezmiennie.

      > Część stacji ładowania jest niesprawnych, część ogranicza pobór mocy i np. wyłąc
      > za się po godzinie i inne takie kwiatki.

      Tego typu praktyki będą coraz powszechniejsze. Nie czytałeś, że elektryk będzie dostawał ładowanie tylko wtedy gdy będzie nadmiar mocy w sieci? Gdy będą braki, będzie zdalnie odcinany - może się tak zdążyć, że przychodzisz rano do garażu, chcesz jechać do pracy, a tam pusta bateryjka...

      > Ogólnie, zimą eksploatacja takiego sam
      > ochodu jest kiepskawa, nie mówiąc już o wyruszeniu w jakąś trasę (ja musiałbym
      > co 200 km robić godzinne przerwy na doładowanie).

      Jak już ustaliliśmy kiedyś, niektórzy potrzebują auta , które jest w stanie przejeździć te 800-900km w 10-12h.

      > Mimo wszystko, muszą poprawić w nich za
      > sięgi i szybkości ładowania (to wymaga też budowy ładowarek o dużej mocy, co je
      > st wielce kosztowne).

      Jedyną przyszłością samochodu elektrycznego są wymienne pakiety baterii. Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

      > Pozostaje tylko -jak to mówią właściciele tych aut- "jazda wokół kom
      > ina".

      Zawsze mówiłem. Auto dla jeżdżącego 100km dziennie, z miejscem do ładowania w nocy, najlepiej prądem z paneli. Inaczej zupełnie nieużyteczny gadżet, 3x przepłacony.

      Zasadniczo idea samochodu eletrycznego jest prosta. Trzeba było wymyśleć coś nowego do wytwarzania, żeby nakręcić produkcję, bo wymienianie obecnego auta co 3 lata i telefonu co rok już nie wystarcza, aby utrzymać wzrost gospodarczy. Wymienienie całego parku samochodowego w kilka lat jest jakimś tam pomysłem - może oddalić rewolucje o te 20 może 30 lat.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:57
        dyzurny_troll_forum napisała:

        > Jak komfortowo jak walnąłeś cały elaborat, że jest nie komfortowo!?

        Ludzie wolą czytać o wadach niż zaletach, jakbym zaczął się rozwodzić jak to fajnie jeździć elektrykiem, to i tak zeszło by od razu na wady. Jestem realistą wink Zalety oczywiście są, nikt by tego nie kupował, gdyby taki samochód miał wyłącznie wady. Miałem kiedyś porsche i fajnie jest, gdy obecnie posiadany przeze mnie masowy produkt koreański przyspiesza dużo lepiej niż tamten wóz. Tesla to już w ogóle odlot (2,9 do setki). Poza tym sam komfort jazdy jest bardzo duży, masz systemy pół-autonomicznej jazdy (sam zwalnia jak się zbliżasz do auta z przodu, które jedzie dużo wolniej; sam jedzie w korku, sygnalizuje przekroczenie pasa i inne takie). Nie kupiłbym czegoś, co nie ma zalet.

        > A próbowałeś włączyć ogrzewanie lusterek, dupci, kierownicy i tylnej szyby wink?

        Wszystko włączam, bo jestem wygodnym człowiekiem. Stąd też miewam rano zużycie po kilkadziesiąt kWh, dodaj do tego zapier.d.alanie 180 km/h na zimnej baterii i po 60 km zeżarło Ci 40% baterii. sad

        > Nie doczytałeś, że elektrykiem po autostradzie jeździ się 90-100km/h? W każdej
        > recenzji o tym piszą!

        Doczytałem i mam takie porady centralnie w analu.

        > Razem z TIRami... a jak się wpadnie w tunel aero to i zasięg wzrośnie.

        Tak, miszczowie z YT chełpią się taką jazdą. Dość żałosne.

        > Podoba mi się porównanie z kotami. Natomiast chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę
        > , że darmowe ładowarki wcześniej czy później się skończą?

        Tak, kończą się w szybkim tempie. W zeszłym roku Orlen miał nawet szybkie darmowe. Ale to minęło...

        > Za wyjątkiem może Tes
        > li. I tutaj dochodzimy do największej zalety tesli - darmowych superchargerów.

        Niestety, to mit. Darmowe 4ever to były bodajże do 2016 roku. Teraz w najdroższych modelach (typu S) darmowe superchargery ma tylko pierwszy właściciel. Jak sprzedasz komuś to auto, to ta osoba musi już płacić. Do tego wszystkiego Tesla ma taką przykrą cechę, że potrafi ci zdalnie wyłączyć darmowe doładowania z byle powodu.

        > Nie czytałeś, że elektryk będzie
        > dostawał ładowanie tylko wtedy gdy będzie nadmiar mocy w sieci? Gdy będą braki
        > , będzie zdalnie odcinany - może się tak zdążyć, że przychodzisz rano do garażu
        > , chcesz jechać do pracy, a tam pusta bateryjka...

        Czytałem, na szczęście to jeszcze nie w Polsce. Mało ci u nas elektryków, bardzo mało.

        > Jak już ustaliliśmy kiedyś, niektórzy potrzebują auta , które jest w stanie prz
        > ejeździć te 800-900km w 10-12h.

        Tutaj samochód elektryczny się nie nadaje w ogóle i jeszcze długo (o ile kiedykolwiek) nie będzie się nadawał.

        > Jedyną przyszłością samochodu elektrycznego są wymienne pakiety baterii. Podjeż
        > dżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zab
        > awca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogada
        > nia między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

        Chińskie Nio ma wymienne baterie. Podobno wchodzą do Europy , razem z budową stacji szybkich wymian baterii.

        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:32
          (sam zwalnia jak się zbliżasz do auta z przodu, które jedzie dużo wolniej; sam jedzie w korku, sygnalizuje przekroczenie pasa i inne takie)

          Tego typu udogodnienia masz także w konwencjonalnych autach, oczywiście za każde musisz dopłacić. Ja mam np. kupione i wyłączone system zwalniania gdy zbliżam się do auta i zmianę pasów, a u męża w aucie samochód potrafi sam zahamować i to gwałtownie gdy nim cofam - co jest mega irytujące, bo przecież w kamerkach widzę, że coś jedzie a wg auta to już zbyt niebezpieczny manewr.

      • turzyca Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:49
        >Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samochodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwestii do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za 150 lat...

        To samo słyszałam o komórkach i ładowarkach 20 lat temu.
        • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:10
          turzyca napisała:

          > >Podjeżdżasz na stację i w 3 minuty masz wymienione baterie jak R20 w samoc
          > hodziku zabawca na radio. Ale to się raczej nie ma szansy udać - za dużo kwesti
          > i do dogadania między producentami, wymieniaczami, standardami zużycia. Może za
          > 150 lat...
          >
          > To samo słyszałam o komórkach i ładowarkach 20 lat temu.

          I jak jest już jedna wtyczka dla wszystkich sprzętów? Czu UE cały czas walczy z Apple o wdrożenie standardu?
          Rozejrzałem się po biurku... i mam trzy standardy USB-C, micro USB i mini USB...
    • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 00:47
      Na motoryzacji w ogóle się nie znam ale w sumie lubię posłuchać. Też się zastanawialiśmy nad elektrykiem ale mój mąż twierdzi to samo - że zasięgi drastycznie spadną w zimie na autostradzie, nawet 4 razy przy niskich temperaturach i szybkiej jeździe. I zero szans na przejechanie te 700 km na narty w rozsądnym czasie. Więc elektryk ma sens jak najbardziej ale jako drugi samochód, do jazdy po mieście. Ja po mieście jeżdżę komunikacją miejską (u nas darmową, a co!) tak więc dwa samochody to u nas nadmiar szczęścia.
        • nenia1 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:31
          engine8 napisał(a):

          > I na sens jak masz wlasny domowy punkt ladowania zwlaszcza -ale niekoniecznie,
          > z panelami na dachua by ladowac za darmo.

          Dokładnie, tak samo mówi mój szwagier, jeździ do pracy elektrykiem, ma 20 km w jedną stronę,
          do tego panele fotowoltaiczne na dachu domu i wtedy to ma sens.
        • taje Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:15
          My nawet mamy domowy punkt ładowania, zainstalowany na wypadek, gdybyśmy chcieli mieć elektryka. No ale póki co jednak się nie zdecydujemy.

          Za to bardzo bym chciała, żeby wszyscy inni jeździli elektrykami - ale byłoby cicho na ulicach wink
    • tiszantul Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 01:21
      Ciekawy temat. Dziesiątki tysięcy tirów też mają jeździć na energii z wiatraczków i fotowoltaiki? Fajnie że przynajmniej produkcja akumulatorów jest zupełnie neutralna klimatycznie, bo przypuszczam, ze akumulator dla tira to poważniejsza sprawa niż dla lekkiego samochodu.
      A tak serio to ciekawi mnie, ile nasz węgiel będzie miał spokoju pod ziemią i kto go pierwszy ruszy. Wizerunkowo to żaden problem, wystarczy opłacić naukowców, dziennikarzy i inne seks workerki medialne, wajcha może być przełożona w tydzień. Węgiel już dość długo leży pod ziemią, dla węgla poczekać pięć lat czy piętnaście to mgnienie oka. Pretekstem do powrotu do węgla może być chociażby dewastacja środowiska przez absurdalną ekologiczną ideologię - wystarczy wypuścić do mediów to, co dzisiaj można przeczytać na niszowych portalach
    • bi_scotti Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 01:35
      Geeez ... jakie to zimy Wy tam macie? Wow! W zeszla zime, gdy na polnocy Ontario bylo -30C, girlfriend Sredniego przemieszczala sie lokalnie w swoim electric Nissan Leaf no problem. Z tym, ze my tu raczej nie jezdzimy ponad 100 km/h gdy black ice, snieg, whiteouts etc. Definitely jezdzimy duzo bardziej "conservatively". Cheers.
      • bi_scotti Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 02:55
        kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

        > W delegację dalej niż 100 km, to się jedzie benzyniakiem ;P.

        ??? Up to 400 km is fine, oczywiscie zalezy od auta/modelu ale wszystkie najnowsze work fine up to 400 km. A to juz jest sensowna odleglosc, zwlaszcza w takim kraju jak PL smile Cheers.
    • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:17
      Bylem niedawno na testach nowej X3 od BMW i przyszla tez dziewczyna ktora zaparkowala Tesle Model Y.
      No wiec pytam co ona tu robi? Czy Tesla nie jest lepsza?
      A ta mowi ze Tesla bedzie jedzil maz do pracy a ona jezdzila ponad rok ma dosc. Auto zostaje w domu bo ma swoje zalety ale i wady.
      To prawda ze ma przyspieszenie i mozna ladowac w domu ale komfort do D w porownaiu z innymi za te same pieniadze. Przyspieszenie ja nie podnieca. to cieszy na poczatku i mozna sie popisywac a potem jedziesz tak jak warunki pozwalaja i rozsadek sugeruje. Wyjazd w dalsza podroz to masakra - pomimo ze w Californi Tesla ma super system ladowania to trzeba planwac i liczyc sie z tym ze jak zabraknie prady to seris drgiwy ci g nie przywieue jak benzyny. I doszla do wniosku ze zdecydwanie wraca do auta benzynowego. A czestsze serwisy itp to jej nie straszne bo to albo planowane albo dostaje zamiennik i nie ma problemu.
      Tesla jak cos potrzebujesz zreperowac to czekasz miesiacami i bron boze odwazyc sie trzymac to auto poza gwarancja - koszty ogromne.
      Koszt paliwo podobnie - nie wazne. Wygoda i komfort jazdy nieporownywalne i absolutna niezaleznosc jesli chodzi o dystans wiec z radoscia sie Tesli "pozbywa".
      A przeciez nie ma chyba wiele miejsc na ziemi gdzie warunki dla aut elektrycznych sa lepsze niz w Californi jak masz dom z panelami i gesta siec najlepszych ladowarek.. I jednak nie wszystkich to zadowala.
      I to nie moja opinia ale obserwacja.
      Moje podejscie jest neutralne - pewnie kupimy jak przyjdzie czas ale nie jako jedyny tylko jako wlasnie auto na platanie sie po miescie.
    • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 03:44
      Dzieki riki za ten wpis.

      Z elektrykami teraz jest troche jak z pasami. Nie wiadomo czy ty bierzesz psa na spacer, czy on ciebie.

      Mamy zarezerwowana tesle na czerwiec, ale ciagle sie wahamy. Wlasciwie to ten stan u nas trwa juz ze 3 lata. Gdyby nie straszenie cenami paliw i odczuwalne cisnienie, to odciagalibysmy ten zakup jeszcze kilka lat. Oczywiscie maz bedzie sie cieszyc, ale napewno bedzie to naciagane.
    • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 08:55
      Ja nie mam, nie opłaca nam się, poza tym czasem ciągnę przyczepę 1400 DMC. Ale sąsiad ma. Dojeżdża do pracy w mieście i po mieście (nie za daleko, ale korki) i uważa, że największa wartość dodana to możliwość korzystania z buspasów i zielonych miejsc postojowych, poza tym komfort jazdy. Ma swoje panele, rozliczane w cyklu rocznym. Zdecydowanie to nie jest typ wygłodniałego kota krążącego wokół darmowych ładowarek.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:06
        asfiksja napisał:

        > uważa, że największa wartość dodana to możliwość korzystania z buspasów i zie
        > lonych miejsc postojowych,

        I jeszcze darmowe parkowanie w płatnych strefach parkowania. Ale o tym nie pisałem, bo to są bonusy czasowe , jak będzie tych aut więcej, to wszystko polikwidują.

        >Ma swoje panele, rozliczane
        > w cyklu rocznym. Zdecydowanie to nie jest typ wygłodniałego kota krążącego wokó
        > ł darmowych ładowarek.

        Panele w zimie, przykryte śniegiem jak teraz, produkują zero lub tyle co kot napłakał. Musisz przejść pełen roczny cykl rozliczeniowy, żeby zakład energetyczny umożliwił wykorzystanie nadwyżki. Panele założyłem pod koniec lata i nadal mam prognozy ze sporą kwotą do zapłaty. Jak do nie dzwonię, to mówią że w zimie i tak niewiele wyprodukuję, więc mam płacić prawie tyle co wcześniej i nie ma gadania. A 20 tys zł poszło....
        • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:17
          >Musisz przejść pełen roczny cykl rozliczeniowy, żeby zakład energetyczny umożliwił wykorzystanie nadwyżki.
          Nie jest to prawda. Mam panele od kilku lat. Przez pierwszy rok nie było rachunku za prąd, po roku przyszedł opiewający na 300 zł (za cały rok wstecz).
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:11
            To zależy od zakładu energetycznego. Różnice w poszczególnych częściach Polski są bardzo duże. U mnie postanowili, że mam na razie płacić takie i takie zaliczki i nie ma gadania. Żeby nie było- dzwoniłem wielokrotnie , podawałem ile wyprodukowałem energii, oni to sobie talmudycznie przeliczali, no i mam na razie płacić dwie stówy, dopiero po rocznym rozliczeniu zrobią ew. korektę. Panele 5,6 kw
        • asfiksja Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:22
          >Panele założyłem pod koniec lata i nadal mam prognozy ze sporą kwotą do zapłaty
          Przecież w końcu przyjdzie wiosna, a potem wczesne latosmile Fakt, my zakładaliśmy na początku kwietnia, więc szybko był efekt wow. Najważniejsze żeby rozliczać się rok do roku, a nie np. w cyklu kwartalnym.
        • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:46
          Mój mąż też wraca do tematu co jakiś czas i mendzi o fotowoltaice. Tymczasem u nas wyceniono panele na 36 tys. zł i jest wiele przeszkód - dach mamy "połamany ", z wieloma spadami, dużo drzew wokół, dość słabe nasłonecznienie a rachunki za prąd małe. Wszystko mamy na gaz - ogrzewanie, w tym wody, gotowanie. Dlatego to rachunki za gaz są problemem a nie prąd.
    • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 08:58
      Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśmy wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty. Kupiliśmy spalinowca i na dziś to była dobra decyzja. Przejechaliśmy nim Europe kilka razy tego lata - ok. 7 tys. km. Nierealne w takim czasie
      elektrykiem.
      • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 09:40
        bergamotka77 napisała:

        > Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśm
        > y wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty.

        Pamiętam ten wątek, ależ to był hejt na tych co ośmielili się twierdzić, że samochodzik na bateryjkę to bezużyteczna zabawka...
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:12
        bergamotka77 napisała:

        > Kiedyś popełniłam duży wątek o elektrykach bo planowalismy kupić. Już zdążyliśm
        > y wpłacić zaliczkę ale na szczęście udało się zrezygnować, gdy cofnęli dopłaty.

        Dopłaty przywrócili , ale ich wysokość to porażka. W DE z tego co czytam ok. 10.000 EUR , u nas niecałe 19 tys. zł (chyba że ktoś się forsownie rozmnożył, wtedy 27 tys na kartę dużej rodziny), a pierwotne ceny samochodów są takie same.

        Dopłaty dla firm to w ogóle dno do sześcianu, dlugo by opowiadać.

        > Kupiliśmy spalinowca i na dziś to była dobra decyzja. Przejechaliśmy nim Europ
        > e kilka razy tego lata - ok. 7 tys. km. Nierealne w takim czasie
        > elektrykiem.

        Harpagony z YT robią i takie trasy po Europie. Jest sporo filmów. Ale to hardkor, zwłaszcza gdy panowie robią jeszcze dodatkowe super założenie- "nie zapłacę ani grosza , tylko darmowe Ładowarki " 😂
    • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:26
      Elektrykiem na autostradzie jeździ się 70 m/h czyli około 112km/h. Niektórzy polecają 60/h. Ustawia się cruise control, zmniejsza ogrzewanie i jak ma się szczęście i czystą drogę to można tak jechać i jechać i jechać. Jazda jakimkolwiek samochodem 160/h jest kompletnie nieekonomiczna i służy co najwyżej łechtaniu ego kierowcy (w dość prymitywny sposób, hahaha)
      • andace Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:46
        Jadąc ok 100 km/h na autostradach w DE pozostaje tylko prawy pas razem z tirami i nie da się wtedy włączyć cruise control.
        Używamy auta na dłuższe trasy wiec kupiłam hybrydę - ma wszystkie zalety elektryka bez głównych wad, możemy trasę NL-PL pokonać bez dłuższych postojów i jechać 160 km/h przez Niemcy.
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:49
        sueellen napisała:

        > Elektrykiem na autostradzie jeździ się 70 m/h czyli około 112km/h. Niektórzy po
        > lecają 60/h. Ustawia się cruise control, zmniejsza ogrzewanie i jak ma się szc
        > zęście i czystą drogę to można tak jechać i jechać i jechać.

        112 km/h to chyba bym jajo zniósł, jakbym miał tyle jechać.

        Jazda jakimkolwiek
        > samochodem 160/h jest kompletnie nieekonomiczna i służy co najwyżej łechtaniu
        > ego kierowcy (w dość prymitywny sposób, hahaha)

        Dlaczego nieekonomiczna? Mercedes 2.2 CDI spalał w porywach do 8 litrów ropy, a przy jeździe jaką byś chciała 5,6 l ropy. Różnica nie była powalająca.
        • sueellen Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:38
          Jakoś miliony Anglików daje rade podróżować w tempie 70m/h bez znoszenia jaj smile Za jazdę 100m/h czyli 160km/h w Wielkiej Brytanii dostaniesz wezwanie do sadu, prawo jazdy najprawomocniej zostanie Ci odebrane na 8 tygodni (abyś się zastanowił), przywala Ci 6 punktów karnych i będziesz miał do zapłacenia 150% tygodniowych dochodów - maksymalnie £2,500. Acha, koszty sadowe tez pokrywasz.

          Aby było ciekawiej są plany i próby obniżenia dopuszczalnej prędkości do 60mph, a nawet 50 mph celem obniżenia NO2 i poprawy jakości powietrza. W różnych częściach kraju przeprowadzono liczne próby obniżając tymczasowo limity prędkości. Udowodniono, ze ograniczenie prędkości do 60mph obniżania poziom NO2 o 17%. Oczywiście nie dotyczy to elektryków ale nie ma możliwości rozdzielenia typów samochodów Dlatego od 2030 maja być produkowane wyłącznie elektryki.
          • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:42
            sueellen napisała:

            > Jakoś miliony Anglików daje rade podróżować w tempie 70m/h bez znoszenia jaj smile
            > Za jazdę 100m/h czyli 160km/h w Wielkiej Brytanii dostaniesz wezwanie do sadu,

            Córko, ale my tu mieszkamy w Europie!
            W Europie, w której wciąż mamy autostrady bez ograniczeń prędkości...
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:06
            Suellen, w Norwegii nie wiem ile wynosi limit, ale kary są chyba jeszcze bardziej drakońskie, a do tego cały kraj uwalony fotoradarami. No i co? Miejscowi doskonale wiedzą, gdzie nie ma fotoradarów i kamer , w tych miejscach prują ile fabryka dała. Zrobili nawet badania , że nadmiar fotoradarów wzmaga poziom agresji u kierowców.
            • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:14
              riki_i napisał:

              > Zrobili nawet badania , że nadmiar fotoradarów wzmaga poziom agresji u kierowców.

              O u mnie wzrósł na pewno, gdy zamontowano je na moście Poniatowskiego. Za pierwszym razem minęłam dwa a trzeci mnie pstryknął. Ale wkoorwiona byłam...
              • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:40
                Ja mało wypadku nie spowodowałem, bo nie spodziewałem się trzech fotoradarów pod rząd i ostro hamowałem. Oni tam wylali dziecko z kąpielą, z powodu paru świrów w roku, pędzących na złamanie karku, zrobili teraz czyste szaleństwo.
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:44
                big_grin big_grin A wczoraj zastanawiałam się, kogo łapią te fotoradary na Poniatowskiego - dowiedziałam się, że moje 2 koleżanki, a teraz o - 3. big_grin Ja tam włączam tempomat. big_grin Teraz jeszcze S8 od was skanują tym odcinkowym pomiarem ruchu, podobno mają żniwa.
                    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:51
                      Ja bym jednak zaczęła, naczelniku in spe, od poprawienia stanu nawierzchni dróg, przywrócenia połączeń kolejowych (1/4 kraju jest praktycznie wykluczona komunikacyjnie), wzbogacenia sieci połączeń S i A, poprawienia przepustowości miast a dopiero potem zaczęła strzelać z kałacha do ludzi przekraczających prędkość.
                    • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:57
                      sueellen napisała:

                      > Spokojnie, wprowadziłabym strach i terror w czystej postaci big_grin

                      Proponuję powrót do kraju i karierę w roli zastępczyni ministra Ziobry big_grin Dojdzie terror wobec zwykłych ludzi niekoniecznie zmotoryzowanych, więc pole do popisu większe. Jak ktoś lubi stosować strach i terror , to przecież nieważne z jakiej przyczyny ...
                            • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 20:14
                              thank_you napisała:

                              > A po co wysokie mandaty w Szwajcarii, skoro mieszkańcy byli tacy zdyscyplinowan
                              > i przed ich wprowadzeniem? big_grin

                              a to z jakiego brudnego palca sobie wyssałaś?
                              Do końca ubiegłego wieku i Szwajcarom się wydawało, że nie da się jeździć np. 50 km/h. Zmiana prawa i radykalne podwyższenie wysokości mandatów oraz nieuchronność (w terenie zabudowanym większość skrzyżowań jest okamerowana) błyskawicznie nauczyła ich przestrzegania przepisów.
                              Jak na szwajcarskie zarobki to wysokość pojedyńczych mandatów nawet nie jest za specjalnie dolegliwa. Ale słowo-klucz: pojedyńczych. A ponieważ to sito ma bardzo gęste oczka, to nawet tacy piraci drogowi z "ciężką nogą", jak ty, błyskawicznie odzyskują rozum i grzecznie jadą 30 km/h, chociaż w takiej Polsce za3,14erdalaliby pięć razy szybciej.
                                • alicia033 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:17
                                  thank_you napisała:

                                  > Czyli to tylko JEDNAK kwestia mandatów.

                                  To kwestia PRZESTRZEGANIA prawa.
                                  Och, myślałam, że zapraszasz z innych powodów.

                                  takich, jak ty absolutnie NIE ZAPRASZAM.
                                  Jesteście WYŁĄCZNIE stwarzającymi absolutnie zbędne zagrożenie szkodliwymi idiotami.
                                  • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:36
                                    Rozumiem, dokładnie - to jest wyłącznie kwestia wysokich mandatów, a nie przestrzegania prawa, wcześniej nie mieliście prawa drogowego w Szwajcarii? big_grin big_grin big_grin I dlaczego ci z krajów z wysokimi mandatami wjeżdżając do krajów z niskimi mandatami nagle jadą zdecydowanie ponad limit? Zdecyduj się, czy Szwajcar umie czy nie umie jeździć - w Polsce? big_grin

                                    Szkodliwą idiotką to jesteś ty, ale co zrobić, nawet dla ciebie jest miejsce na tym świecie.
                          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 23:26
                            @ fragile_f

                            Po pierwsze, 80 w mieście można legalnie jechać na wielu drogach, w Warszawie m.in. po Trasie Łazienkowskiej, Wisłostradzie, Moście Siekierkowskim , na obwodnicach jest jeszcze więcej tzn. 120. Ponadto dodać +10 do dozwolonej prędkości jest legalne. Więc na ww. ulicach jedziesz po Warszawie 90 i jest nadal przepisowo. Po autostradzie obowiązuje 140 , dodając ten dozwolony margines 150. Ludzie de facto jeżdżą tak ok. 160 . Ale ja nie rozumiem, dlaczego ewentualne 180 po autostradzie tak Cię boli, skoro w DE wcale nie ma więcej wypadków z powodu braku ograniczeń prędkości na wielu autostradach. Nawet fanatycznie lewaccy Zieloni nie podnoszą argumentu zwiększonej wypadkowości jako powodu, dla którego chcieliby wprowadzić na niemieckiej autobanie limit prędkości. Nie, oni to argumentują dbałością o środowisko i zmniejszeniem emisji Co2. Tylko u nas w Polsce jest jeden żelazny argument o "wyścigowych mordercach za kółkiem" i zupełny brak wzglądu na stan techniczny dróg, błędy w oznakowaniu, wreszcie ludzkie pomyłki kierowców jako przyczyny wypadków. Nie zawsze akurat to prędkość zabija, np. na autostradach sporo śmiertelnych kolizji powodują kierowcy ciężarówek, którzy toczą się dostojnie ok. 100 km/h.
                            • fragile_f Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 00:19
                              Juz Ci odpisuje o co mi chodzi - w Niemczech masz czesto 3 pasy, a nie 2. W praktyce oznacza to, ze mozna albo wlec sie 110 za tirem, albo trzeba zasuwac 160-170 jak reszta ew. wykonywac niebezpieczne manewry pt. wskakuje na lewy i modle się, żeby auto z tylu jechalo 160 a nie 220. Gdyby wszyscy przestrzegali ograniczenia do 140 byloby po prostu bezpieczniej i z mniejszym cisnieniem.

                              Inna sprawa jest taka, ze polscy kierowcy sa cholernie agresywni i nieuprzejmi. Ostatnio zrobilam 600km po autostradzie u nas w CA i bylo to wrecz relaksujace, nie bylam w ogole zmeczona (mimo ograniczenia do 65 mph, wiec jechalismy dosyc dlugo). W Polsce po stodunkowo krotkiej trasie Waw-Poz bylam cala spocona a po drodze mialam srednio 10-20 potencjalnie "wypadkowych" sytuacji.

                              Ba, jechalam tez kilkaset km "baranimi kiszkami" po CA, znow - zero stresu. W Polsce chyba bym osiwiala.
                              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 08:33
                                Może po prostu za bardzo się stresujesz? Swego czasu robiłam ok. 30 tys km rocznie autem, głównie po Polsce i nie przypominam sobie 10-20 potencjalnie wypadkowych sytuacji na 300 km autostradzie, która szczególnie od Łodzi robi się pustawa - ale rozumiem, każdy startuje z innego poziomu "przygotowania na W". smile

                                A co do wypadków, to zapomniałaś dodać, że polska flota aut jest znacznie starsza niż flota np. niemiecka, do tego dzieciaki z prowincji kupują bmw z napędem na tył, które nie wybacza im brawury i błędów młodości, a ich życie kończy się nocą na pierwszym lub drugim zakręcie, ew. drzewie.
    • picathartes Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 10:52
      Ależ riki, napisałeś same oczywiste oczywistości 😊
      Elektryki sa samochodami do jazdy po mieście i w korkach. No i może na wakacje, gdzie jedziesz 2 razy do roku do max 300km w jedna stronę.
      To sa samochody do wolnej ekonomicznej jazdy, absolutnie nie po autostradzie.
      U nas elektryki to przede wszystkim taksówki i autobusy, czyli stop and go.
      Ja mam elektryczny rower cargo. Jadac ekonomicznie, czyli nie na pełnej mocy i używajac trochę własnego powera robię bez problemu 180km na jednej baterii. Moja niania baterię ładowała już po 50km, ale na full mocy jeździła zawsze 😂
      Każda bateria pada w niskich temperaturach. Kilkumiesięczny do pełna naładowany ajfon padnie Ci po godzinie- dwóch używania na mrozie.
        • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 11:57
          dyzurny_troll_forum napisała:

          > spanish_fly napisała:
          >
          > > >>>Lekka kicha, bo na autostradzie w PL generalnie jeździ się
          > ok. 1
          > > 60 km/h
          > >
          > > Że co?

          >
          > stara tradycja - ograniczenie + 20km/h, taka ex-tradycja.

          Dokładnie. Nie oceniam, tylko piszę jak jest. W Polsce REALNA prędkość aut na autostradzie na lewym pasie wynosi 160 km/h , czyli +20 km/h ponad limit.

          Btw w Rosji i chyba na Ukrainie też, dozwolona tolerancja od ograniczenia prędkości wynosi właśnie +20 km/h, dopiero powyżej tego należy się mandat (w Polsce tolerancja wynosi +10 km/h, w Szwajcarii + 5 km/h). Skoro zatem w pełni legalnie można w Polsce jechac po autostradzie 150 km/h, to ja się dziwię, że spanish_fly dziwi się jazdą nieznacznie szybszą.

          • lisciasty_pl Re: Samochód elektryczny w praktyce 11.12.21, 11:01
            riki_i napisał:

            > Dokładnie. Nie oceniam, tylko piszę jak jest. W Polsce REALNA prędkość aut na a
            > utostradzie na lewym pasie wynosi 160 km/h , czyli +20 km/h ponad limit.

            To chyba jeździmy w innej Polsce. Regularnie latam A4 na prawie całej jej długości i jadę
            z gazem w podłodze, a moja fura licznikowo ma wtedy 160 km/h czyli realnie jakieś 148,
            czasami ktoś mnie wyprzedzi ale w 80% przypadków to ja wyprzedzam tak więc realna prędkość
            aut jest delikatnie powyżej dopuszczalnej.
    • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:40
      Dzięki riki za ten wpis, od jakiegoś czasu zastanawiam się nad autem, które przyjdzie mi kupić za rok - półtora, a że teraz czeka się miesiącami, to rozpoczęłam rekonesans. Od wszystkich słyszę podobne opinie - że elektryki są dobre latem i aby dojechać do pracy, ale pracę to ja mam pod domem i wszystko to, co jest mi potrzebne do życia, w zasięgu 20 min. od domu, z bdb komunikacją publiczną i autami w garażu. ;/
      • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 12:54
        Z tego co pamiętam, razem z mężem jesteście finansowej wagi ciężkiej, więc tutaj możesz zapisać się na droższy model tesli (i tak czeka się ponad rok), te auta w zasadzie dają radę pod każdym względem. Moim koreańcem też dojadę nawet teraz te 240 km, na działkę nad jeziorem mam ciut mniej więc wystarczy, nie robię też wielkich podróży po Polsce częściej niż 2 razy w roku, ogólnie zatem to auto daje radę. Problemem jest zbyt częsta konieczność ładowania w zimie przy zwykłej jeździe po mieście. Wkurza mnie nawet to, że muszę co 2 dni stawiać auto na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu. Przywieźć dzieciaka ze szkoły, potem podjechać na ładowarkę, wrócić autobusem i ok. 22.00 znowu robić te 2 przystanki żeby zabrać auto... niby mało fatygując, ale jednak. Czasem masz ochotę przebrać się w pidżamę i już z domu nie wychodzić, zwłaszcza jak jest minus 6. Mam nadzieję że jak w końcu zakład energetyczny przyjmie do wiadomości ile produkują prądu moje panele fotowoltaicznych, to będę mógł na stałe korzystać z domowego wallboxa. Btw zwiększenie mocy przyłączeniowej budynku, żeby można było nastawić na wallboxie odpowiednią moc ładowania to droga przez mękę. Wisi im to i powiewa, jeszcze jakieś wymagania z dupy do zrobienia na własny koszt.
        • dyzurny_troll_forum Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:04
          riki_i napisał:

          > Wkurza mnie nawet to, że muszę co 2 dni stawiać aut
          > o na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu. Przywieźć dzieciaka ze szkoły,
          > potem podjechać na ładowarkę, wrócić autobusem i ok. 22.00 znowu robić te 2 pr
          > zystanki żeby zabrać auto...

          ale pisałeś powyżej, że jesteś wygodnym człowiekiem!?!
          • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:22
            Napisałem wyraźnie, że muszę dobić do stanu opłaty stałej 30 zł miesięcznie za prąd i w tym celu nie mogę teraz normalnie ciągnąć prądu z wallboxa. Albowiem ponieważ durnie z zakładu energetycznego czepną się każdego pretekstu aby wystawiać mi z dupy swoje "prognozy". Jest to stan przejściowy, działać na stałe w tym trybie nie zamierzam. Wallbox jest i działa.
        • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:08
          W ogóle się nie dziwię, auto jest po to, aby podwyższać komfort życia a nie obniżać przez problemy z ładowaniem, o którym piszesz. Zresztą zastanawiam się jak będą wyglądały za jakiś czas przerwy w dostawie prądu (fakt, wtedy stacje benzynowe też będą miały problem z funkcjonowaniem, ale może będą miały jakieś autonomiczne zasilanie?). Do tego problemy z zamontowaniem wallboxa - absurd i odwieczne kopanie się z koniem.

          Ja muszę mieć auto, którym przejadę 500 km w jedną stronę, w którym zmieści mi się fotelik RWF (w moim aucie zmieści się póki co ten pierwszy, ale drugi nie ma szans - przy założeniach, że ma być bezpiecznie zamontowany). Bardzo często wyjeżdżam i już samo tankowanie mnie irytuje, w ogóle nie wyobrażam sobie przymusowych 3 postojów po drodze, które trasę wydłużą o 1,5-2 h. I nie lubię sedanów. Kombi/suv - tak, sedan - ekhm, dziękuję, postoję.
          • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:17
            W sumie nie wiem jaką przewagę ma ta Tesla nad moim autem poza tym przyspieszeniem - ale u mnie są 4 s., te 2,1 s. do 100, owszem, rajcujące ale w Warszawie totalnie nieprzydatne, gdy co chwilę zatrzymujesz się na światłach ze źle ustawiona zieloną, ups - pardon, czerwoną falą.
            Nad tymi elektrykami zastanawiam się w związku z tym, że nie lubię wymieniać aut a zastanawiam się, co UE docelowo wymyśli. tongue_out
            • riki_i Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 15:53
              W Warszawie jednak jest duża korzyść z braku opłat płatnego parkowania- są b. wysokie oraz z możliwości jazdy po buspasach. Gdy jadę Trasą Lazienkowska na Saską Kępę to jednak zyskuję dużo na czasie przejazdu.
              • thank_you Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 17:47
                To na pewno zależy od stylu życia, pytanie czy oszczędność na parkometrach i przejechanie się buspasem raz w tyg. jest warte tych wszystkich niedogodności związanych z ładowaniem. Dla mojego komfortu psychicznego potrzebuję mieć wszystko w zasięgu 20 minut autem W KORKACH. Czyli 7-8 min bez korków.




            • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:17
              Te zero do 100 to w sumie przeciez nie ma praktycznie zadnego znaczenia. W ruchu w miesci ejdziesz tak jak cie reszta pozwala.
              Wszystkie EV maja przysppieszenia lepsze niz wiekoszsc benzynowych.
              A ci co maj elektryki to nawet jezdza spokojniej bo widza jak kawalerska jazda doi baterie
              Jak masz domwe gniazdko to nic cooEU nie wymysli innego co cie bardzij pognebi.. Beda podnosci ceny na paliwa ciekle jak chca ludzi przsunac na elektryki... tu sie tylko sytuuacja moze poprawic.
              Rzecz w tym ze auta elektryczne zmienija sie tak jak kiedys smartfony - za pare lat modele sa przestarzale i kto wie jak dlugo beda uaktualniac. Bo to przecie kopmuter na kolach.
              A wiec nalezy je kupowac nie na wyrost ani nie na zapas i raczej "wynajmowac" niz kupowac na wlasnosc.
          • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 03:10
            Przesadzasz.. jakie przymusowe 3 postoje i 2h?
            Dobrym autem elektrycznym powinnas przejchac te 500 km bez koniecznosci ladowania. A jak musisz to zwykle i tak robisz stop wiec 15 minut wystarczy na doladowanie. W nocy doladujesz do pelna

            Masz cal game SUV - Tesle X, Tesle Y, Ford Mach-e, Hyundai Kona, Skoda Enyaq, vW id4.....
        • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 13:12
          >muszę co 2 dni stawiać auto na ładowarce 2 przystanki autobusem od domu

          Czulabym sie wydymana za gruba kase i oddalabym w cholere takie cudo techniki. Kiedy kupiles swojego elektryka? Co cie podkusilo?
          Unikam sponsorowania rozwoju techniki ( wyjatek aparat cyf. i crypto). Reszta jak mi dobrze sluzy, to nie wymieniam na nowosci.
            • srubokretka Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:18
              a daj spokoj. Wtedy kiedy samochod jest potrzebny (czyli gorsze warunki) to ty musisz do niego autobusem dojezdzac. Co bedzie za kilka lat, jak bateria bedzie tracic na wydajnosci. Po ciulu ta technologia. Obliczales ile lat musisz zasuwac, zeby oplacic elektryka, uzytkowanie, panele, bo w koncu to samochod cie zmusil do tego dodatkowego wydatku, prawda? Mi by wyszlo dobrych kilka lat. Na cos co mnie jeszcze upie... umeczy.
              Ty moze wrzucasz to sobie jakos w koszty, to boli mniej.
              • engine8 Re: Samochód elektryczny w praktyce 10.12.21, 02:44
                To jest ciagle program w pieluchach gdzie partycypanci robia to glownie z powodow Eco

                Rozwiazanie jest super ale ma praktyczno ekonomiczny sens jedynie w miescach gdzie jest caly rok slonce i cieplo oraz ma sie do dyspozycji wlasny prad oraz siec ladowania na dluzsze wyjazdy.
                Ja mam to wszytko i jak na razie nie wskoczylem na ten wagonik bo auto benzynowe jest jak na razie o wiele logiczniejszym rozwiazaniem. I nastepne auto - przynajmniej jedno bedzie benzynowe. Jak spadna ceny elktrycznych to pewnie jedno postawimy dla wygody platania sie po okolicy i rezerwy na wypadek braku pradu smile.
                A auta elektryczne w okolicy juz nie sa niczym na co ludzie zwracaja uwage z wyjatkiem komentarzy typu "O... nastepna taka sama Tesla na osiedlu" bo wyglada ze jest juz w co drugim domu.
                Przez nastepne 30 lat beda i elektryczne i benzynowe i wodorowe 0 jak komu bedzie pasowac.
        • bergamotka77 Re: Samochód elektryczny w praktyce 09.12.21, 16:00
          No to faktycznie upierdliwe to ładowanie. Pod miastem potrzebujesz auta nawet by do sklepu podjechać więc wkurzylabym się. Ostatnio mąż pojechał na godzinę zmienić opony i juz mnie denerwowało to, że nie mam auta, bo akurat czegoś mi zabrakło do obiadu. A co 2 dni na całe popołudnie zostac bez to odpada. Dziecko ma treningi 3-4 razy w tygodniu plus weekendowe mecze chociażby.