Dodaj do ulubionych

Poniosło mnie wczoraj... moralniak

31.12.21, 10:10
Piszę pod jednorazowym nickiem, żeby nie dawać okazji do personalnych dosrywanek.

Mam kogoś bliskiego, na kim bardzo mi zależy, znamy się z 30 lat chyba. Moja przyjaciółka jest singielką. Może dobitniej osobą bez partnera życiowego. Łatwiej opowiadać jej, że jest sama z wyboru, chociaż to nieprawda. W czasie studiów była zaręczona, sle facet poszedł w długą, bo się zakochał. Zostawił ją tak po prostu, wyprowadził się, wyjechał z dnia na dzień. Ona wpadła w depresję, trochę trwało zanim się pozbierała. On pojawił się po 2 czy 3 latach pod jej mieszkaniem, bo z partnerką mu nie wyszło. Przyjaciółka wybaczyła, po czym rzucił ją dla kolejnej. Przy następnym powrocie przeszli do fazy "przyjaźni" i pomieszkują razem, gdy facetowi nudzi się w związku, przy czym on chyba nie zdradza, tylko zmienia obiekt zainteresowań. Nie szuka też małżeństwa, nie chce dzieci. Przyjaciółka wyraźnie odżywa w czasie tych powrotów, wyjeżdżają razem, wychodzą. Wygląda i zachowuje się jak zakochana, on zdecydowanie zdystansowany i wypatrujący kolejnej pięknej i niebanalnej, zdecydowanie kręcą go wszelkiej maści artystki. Koleżanka do bólu normalna, z zawodem w stylu bibiotekarz. Na początku łudziła się, że pan w końcu zrozumie, że jest miłością jego życia, teraz czerpie sarysfakcję, że one się zmieniają, a on wraca do niej. Ja to widzę inaczej, panu jest wygodnie przy niej "przezimować", ma swoje mieszkania, które aktualnie zajmowane są przez lokatorów. Koleżanka była zaproszona przez nas na Sylwestra i wczoraj zapytała, czy może przyjść z nim. Nie zgodziłam się, a przyjaciółce powiedziałam, co myślę na ten temat. W zamian usłyszałam, że ponieważ ma kiepskie życie, to bierze to, co akurat jej życie daje. Gdyby miała satysfakconujący związek, nie udawałaby przed całym światem, że jest taka szczęśliwa w związku od czasu do czasu. I że nadal się łudzi, że pan osiądzie przy niej na dłużej. Dodała, że skoro teraz już odkryła karty to koniec znajomości.
Mam teraz kaca moralnego, że w ogóle do takiej rozmowy doszło. Do tej pory nie wtrącałam się w jej wybory. Mądre emamy, napiszcie coś.
Obserwuj wątek
    • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:18
      jednorazowahania3 napisała:

      > Koleżanka była zaproszona przez nas na Sylwestra i wczoraj zapytała, czy może przyjść z nim. Nie zgodziłam się, a pryjaciółce powiedziałam, co myślę na ten temat.

      Gdybym ja tak ochoczo mówiła koleżankom, co myślę o ich mężach i partnerach, to chyba nie miałabym żadnej.
          • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:33
            Imo - mialas pelne prawo powiedziec, ze uwazasz pana za dupka i ze dupka u siebie w domu nie chcesz. Jezeli nie powiedzialas nic wiecej... coz, (eks)przyjaciolka musi przyjac do wiadomosci, ze chwilowa para od niej nie zawsze jest czy bedzie tolerowana towarzysko. Wybor - sylwek bez niego, sylwek tylko z nim, skwitowanie z przyjazni czy chocby bliskiej znajomosci - to juz jej decyzja.

            PS gdybys powiedziala, by przyszli oboje, ale po nastepnym zawinieciu sie pana nie chcesz wysluchiwac tego, co zawsze, tez bys stracila przyjaciolke. Wysluchac mozna raz czy dwa, kazdy ma prawo do bledow, ale notoryczna recydywistka to moze byc ciut za duzo
        • raczek47 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:29
          Autorka ma prawo nie zaprosić osoby,której moralnie nie akceptuje. Niewiele osób pokazuje to wprost,stąd tyle psychopatów i narcyzow jest powszechnie akceptowanych. Z mojej strony brawo dla autorki za to,że odmówiła spotkania z manipulatorem.
          Przyjaciółka,cóż,ciężko uzależniona od manipulatora,teraz jeszcze traci przyjaciółkę,być może jedyną prawdziwą wartość w swoim życiu. Kolejny raz zdaje się dokonywać złego wyboru.Ale to są jej sprawy.
          • rexona_sport Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 15:52
            Myśle jak raczek oraz prędzej wybaczyłabym przykre słowa od przyjaciółki wiedząc ze ma na uwadze moje dobro. Czasami rola przyjaciela jest powiedzieć nieprzyjemną prawdę, dobrze zrobiłaś autorki, szczególnie ze z tego co mówisz nie nawrzucałas koleżance ze jest jakastam tylko się wypowiedziałas o panu.
    • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:34
      Nie rozumiem powodow dla ktorych nie zgodzilas sie zeby on jej towarzyszyl. To jest jej zycie. Ona jest dorosla, ona wie co robi, to nie twoj problem. Jesli ci zalezy na przyjazni to ja zadzwon, przepros, no jakos to zalogodz i nie wtracaj w przyszlosci. Moze sie uda.
      • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:38
        ritual2019 napisał(a):

        > Nie rozumiem powodow dla ktorych nie zgodzilas sie zeby on jej towarzyszyl.

        Bo nie chce goscic kogos, kogo zasadnie uwaza za sukinsyna ? zupelnie wystarczajacy powod.

        To
        > jest jej zycie. Ona jest dorosla, ona wie co robi, to nie twoj problem.

        No wiec niech to pozostanie jej problemem. Niech nie obarcza tym problemem innych.
        • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:44
          tt-tka napisała:


          > Bo nie chce goscic kogos, kogo zasadnie uwaza za sukinsyna ? zupelnie wystarcza
          > jacy powod.


          ??? A co on jej zrobil zlego? Jej przyjaciolka wie jaki on jest, akceptuje to, autorka o tym napisala. Niepotrzebnie weszla z buciorami w zycie osobiste przyjaciolki i dala jej wyklad zupelnie o to nie proszona. Przyjaciolka sie nie skarzyla, nie prosila o pocieszenie ani rade. Lepiej autorce watku? Stracila przyjaciolke bo powiedziala jej to co ona i tak wie? Ojejej, autorka taka nieskazitelna. Ludzie przekraczaja granice, musza bo sie udusza. Nie, nie miala prawa, nie miala powodow.


          > No wiec niech to pozostanie jej problemem. Niech nie obarcza tym problemem inny
          > ch.

          Przeciez nie obracza.
          • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:49
            ritual2019 napisał(a):


            >
            > ??? A co on jej zrobil zlego? Jej przyjaciolka wie jaki on jest, akceptuje to,
            > autorka o tym napisala. Niepotrzebnie weszla z buciorami w zycie osobiste przyj
            > aciolki i dala jej wyklad zupelnie o to nie proszona. Przyjaciolka sie nie skar
            > zyla, nie prosila o pocieszenie ani rade.

            przeciwnie, przyjaciolka od 22 lat wyplakuje sie autorce w mankiet za kazdym rzem, gdy facet ja zostawia. Nie doczytalo sie ?

            Lepiej autorce watku? Stracila przyj
            > aciolke bo powiedziala jej to co ona i tak wie? Ojejej, autorka taka nieskazite
            > lna. Ludzie przekraczaja granice, musza bo sie udusza. Nie, nie miala prawa, n
            > ie miala powodow.

            Miala prawo i powod.


            >
            >
            > > No wiec niech to pozostanie jej problemem. Niech nie obarcza tym probleme
            > m inny
            > > ch.
            >
            > Przeciez nie obracza.
          • rozaliaolaboga Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:53
            Czyli jak ktoś leje moją przyjaciółkę w domu, to mam go gościc, bo mnie nie bije?
            Jak ktoś swojego kota przy wyprowadzce zostawił, to mam się uśmiechać, bo mojemu kotu nic nie robi?
            Jak ktos swoje dzieci gnoi i poniża, mam udawać, ze jest ok, bo moim może i czekoladę przyniesie?

            Ale mieszkanie w UK ryje beret, wiem przecież. Hipokryzja i obłuda level master.
              • iwoniaw Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:45
                ritual2019 napisał(a):

                > asia_i_p napisała:
                >
                > > Która nie rzuciła tego samego partnera w obrzydliwy sposób ponad trzy raz
                > y? Spo
                > > kojnie się kopiec Kościuszki zrobi.
                > >
                > Kolejna...jesli ona go trzy razy przyjela z powrotem to chyba nie pod przymusem
                > pistoletu?


                No toż ona nie zabrania przyjaciółce przyjmować psychola nawet i sto kolejnych razy. A w swoim domu ma prawo, owszem, nie widzieć go nawet raz. Co to w ogóle za teksty, że "jej osobiście nic nie zrobił, więc nie ma prawa (?!) go nie podejmować"? Jesli uważam kogoś za dno moralne, to jest OCZYWISTE, że nie wpuszczam go za próg, niezależnie od tego, co jest powodem takiej opinii.
                • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:52
                  iwoniaw napisała:

                  Jesli uważam kogoś za dno moralne, to jest OCZYWISTE, że nie wpuszczam
                  > go za próg, niezależnie od tego, co jest powodem takiej opinii.
                  >

                  Jeszcze raz, niech rzuci pierwsza kamieniem. Zreszta rzucila, jednak lepiej jej z tym nie jest.
                    • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 19:04
                      triismegistos napisała:

                      > Rzucam! Nigdy nie rzucałam jednego człowieka kilka razy, nigdy nie wystawiłam p
                      > rzed wyjazdem na wakacje.
                      >
                      I swieta jestes? Czego jeszcze nigdy ale to nigdy nie zrobilas? Aureole nad glowa masz ma coszien.
                      Tyle ze czego ty nie.zrobilas nie ma znaczenia, bo on ja moze I 20 razy rzucic i wystawic a ona go przyjmie z powrotem. To jej i tylko jej decyzja. A takie wtracanie sie i patronizowanie jest to zwykla sukowatosc i nic wiecej
                      • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 19:13
                        ritual2019 napisał(a):


                        > on ja moze I 20 razy rzucic
                        > i wystawic a ona go przyjmie z powrotem. To jej i tylko jej decyzja.

                        No i niech przyjmie, jej sprawa. Ale niech sie liczy z tym, ze inni go przyjmowac nie zechca i nie beda i to ich sprawa.
    • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:38
      Myślę, że problem jest w tym, że przyjaciółka pewnie bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, że jest w niekorzystnej dla siebie sytuacji, ale z jakichś powodów wierzy, że to jest maksimum, na jakie może w życiu liczyć.
      Nie wiem czemu ma służyć zawstydzanie kogoś na temat czegoś, o czym sam bardzo dobrze wie.

      Jeżeli już chciałaś ingerować, to Twoja pomoc powinna polegać na wspieraniu jej w odbudowie poczucia własnej wartości, być może wskazaniu alternatyw - może wyjścia z nią gdzieś, gdzie miałaby okazję poznać kogoś bardziej sensownego, a nie na moralizowaniu.
      Ale wiadomo - patronizujące gadanie nic nie kosztuje.
        • memphis90 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:57
          Nie, nie będzie, bo takim postępowaniem autorka pokazała przyjaciółce, że jej nielubiany partner zasadniczo stoi wyżej od niej, jest wazniejszy. Tj autorka woli zerwać kontakty z - ponoć- najlepszą przyjaciółką, byle tylko przez ledwie 4h nie oglądać jakiegoś nielubianego faceta... Dla najlepszej przyjaciółki się zagryza zęby, nie stawia warunki i ultimatum.
          • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:51
            memphis90 napisała:

            > Nie, nie będzie, bo takim postępowaniem autorka pokazała przyjaciółce, że jej n
            > ielubiany partner zasadniczo stoi wyżej od niej, jest wazniejszy. Tj autorka wo
            > li zerwać kontakty z - ponoć- najlepszą przyjaciółką, byle tylko przez ledwie 4
            > h nie oglądać jakiegoś nielubianego faceta... Dla najlepszej przyjaciółki się z
            > agryza zęby, nie stawia warunki i ultimatum.
            >

            NIE. To przyjaciolka zerwala kontakt. Autorka byla gotowa przyjaciolke przyjac i ugoscic, ale tego pana nie. Jej zbojeckie prawo. To nie byl wybor "on albo ja", to byl wybor "u mnie bez niego albo nie u mnie"
      • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:56
        Dokladnie. Autorka ja pouczyla jak niepelnoletnia corke. Ona zdecydowanie przekroczyla granice, nie wiem czy w ogole jest jej przyjaciolka, bo takie zachowanie na to nie wskazuje. Przyjazn miedzy dodoslymi kobietami polega na wspieraniu nawet jesli to tylko wysluchanie gdy potrzeba a nie patronizowaniu i manifestowaniu nie akceptowania jej wyborow. On nie jest zonaty ani w zwiazku z inna, w takich okolicznosciach moznaby jakos sprobowac usprawiedliwic zachowanie autorki, choc tez nie calkiem. Natomiast to co ona zrobila to typowo sucze zachowanie.
          • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:08
            No więc sądząc po reakcji:

            "W zamian usłyszałam, że ponieważ ma kiepskie życie, to bierze to, co akurat jej życie daje. Gdyby miała satysfakconujący związek, nie udawałaby przed całym światem, że jest taka szczęśliwa w związku od czasu do czasu. I że nadal się łudzi, że pan osiądzie przy niej na dłużej. Dodała, że skoro teraz już odkryła karty to koniec znajomości."

            to coś mi mówi, że słowa wątkodajki nie brzmiały w stylu "Krysiu, przykro mi patrzeć jak cierpisz, chciałabym, żebyś uwierzyła, że zasługujesz na lepszy związek" tylko coś blizej "Kryśka, przestań być żałosną desperatką, która pozwala się traktować jak szmata".

            Oczywiście - każdemu po pewnym czasie może się ulać, tym bardziej przychylam się do wersji, że to dobrze dla obydwu pań, że ich drogi się rozejdą.
          • raczek47 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:07
            Ależ ja nie dyktuję,odnoszę się do wypowiedzi Kingi ,która radzi,by przyjaciółkę przeprosić i zaprosić z nim,podkreślając,że robi to wyłącznie dla niej.Wg mnie autorka nie powinna zmieniać decyzji.
            Zgoda, zapewne pan nie wykaże żadnej inicjatywy i przyjaciółka kolejny raz będzie czerpać satysfakcję ze swojego cierpienia i upodlenia,bo tak to wygląda. Jest ofiarą przemocy,wie o tym,ale tego nie zmienia,z przyczyn nam niewiadomych.A autorka ma prawo po 22 latach wspierania powiedzieć "dość."
            • hrabina_niczyja Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:24
              Raczku, a ciebie też koleżanki nie gościły z twoim nic nie wartm eks małżonkiem, z którym w dodatku strzeliłaś sobie dwoje dzieci? Czy może teraz ja już raczył cię zostawić i narobić świństw dajesz sobie moralne prawo wyższości nad innymi w problematycznych związkach?
                • hrabina_niczyja Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:14
                  Nie jaraj się tak Iwoniaw, akurat nagrody ematki są mi zbędne. Co nie zmienia faktu, że warto pamiętać z kim się było i że nasze życie też nie było różowe. A Raczej zdaje się zapomniał. Więc dobrze by było traktować ludzi tak, jak sami byśmy chcieli kiedyś być traktowani, a już na pewno przyjaciół.
                  • raczek47 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:30
                    Raczek nie zapomnial. Ale zwiększył świadomość.
                    Nie wiem,czemu uważasz,że ja kimś gardzę w tym wątku? Bo uznałam postawę autorki za słuszną? Otóż właśnie dlatego,że uważam,że zbyt dużo jest pobłażania dla kanalii typu mój były mąż i facet tej przyjaciółki,zbyt mało osób mówi zdecydowane "nie" kontaktom z ludźmi o których wie, że ich zachowanie jest poniżej norm.Dlatego tak wiele kobiet i dzieci cierpi.
              • raczek47 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:32
                Nie daje sobie prawa wyższości? To nie mój wątek.
                Ale dużo przepracowałam i wiem,że byłam ofiarą narcyza,co wynikało z niezaspokojonych potrzeb w dzieciństwie (tak,powiedziałam to matce,ona tego nie przyjęła) I braku poczucia własnej wartości i teraz wiem,de już drugi raz nie dam się złapać w taką relację i że to ja decyduję z kim się spotykam i że mam prawo odmówić czegoś czego nie chcę.
                I tego wszystkim życzę 🙂Tobie też.
                • hrabina_niczyja Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:20
                  Mi nie musisz tego życzyć, bo już od dawna stosuje. Jednakże przyjaciółce bym tak nie powiedziała i nie w tych okolicznościach. Właśnie robię imprezę sylwestrowa, od wczoraj jest już u mnie przyjaciółka, wieczorem dołączy reszta znajomych i sorry, ale nie wyobrażam sobie, że teraz zacznę wymyślać kto z kim ma przyjść. Podobnie kultury oczekuje od mojego faceta, a on ode mnie. Do diabła nie w wieczór sylwestrowy szopki pod tytułem wychowam innych.
                  • raczek47 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:38
                    Ale jeśli autorka wątku wie ,że nie będzie w stanie zmusić się do odrobiny szacunku dla typa,który krzywdzi i wykorzystuje jej przyjaciółkę to raczej lepiej,że go nie zaprasza ? A że przy okazji, po 22u latach powiedziała więcej niż się należało? Też miała prawo po latach bycia kubełkiem na żale.
                    • hrabina_niczyja Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:56
                      Po pierwsze to takie rzeczy się przewiduje, że jak ktoś z kimś jest to się zaprasza parami na imprezę Sylwestrową. Więc mogła jej nie zapraszać wcale, a nie w ostatniej chwili pouczać. A kubełkiem na żale wcale nie trrzba być. Chciała to była. A koleżanka miała prawo też jej wygarnąć i się obrazić. Zrobiłabym dokładnie tak samo, żadna to przyjaciółka. Poza tym nie jest rola przyjaciół karać typów, którzy krzywdzą ich kolezanki skoro te koleżanki same się dają i im to pasuje.
              • cosmetic.wipes Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:28
                hrabina_niczyja napisała:

                > Raczku, a ciebie też koleżanki nie gościły z twoim nic nie wartm eks małżonkiem
                > , z którym w dodatku strzeliłaś sobie dwoje dzieci?


                Uuu, hrabinia na koniec roku hardkorowo rzygnęła swoimi kompleksami.

                Zazdrość ścisnęła ci dupę, że raczek umiała wyjść z poyebanego związku, a ty, bidoku z każdym masz toksyczna relacje? Czy bezdzietność ci wali na dekiel?
      • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:12
        Jeżeli świat ma używać sformułowań typu "robisz za materac", to zaiste lepiej, żeby milczał.

        I jeszcze raz, jak krowie na rowie: kobieta o której mowa WIE, że jest w toksycznej relacji, ale z jakichś powodów nie potrafi jej definitywnie zakończyć. Zawstydzanie jej nie sprawi, że nagle będzie potrafiła.
    • memphis90 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 10:54
      Jeśli kogoś zapraszam, to nie dyktuję mu z kim wolno mu przyjść, a z kim nie, komu rąsię podam przy odbieraniu płaszcza , a komu nie. No chyba, że ta osoba towarzysząca osobiście zrobiła mi jakąś wielką krzywdę (gwalt, kradzież, grube oszustwo) i spotkanie z nią byłoby traumą dla mnie. Ustawianie innym życia i powoływanie się na jakies zasady moralne jest slabe.
      • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:55
        memphis90 napisała:

        > Jeśli kogoś zapraszam, to nie dyktuję mu z kim wolno mu przyjść, a z kim nie, k
        > omu rąsię podam przy odbieraniu płaszcza , a komu nie.

        Jezeli kogos zapraszam, to zapraszam tego kogos, a nie tego kogos z psem, kuzynem czy dowolne inne. Zaproszony moze zapytac, czy moze przyjsc z kims, ja moge zgodzic sie lub odmowic.

        No chyba, że ta osoba to
        > warzysząca osobiście zrobiła mi jakąś wielką krzywdę (gwalt, kradzież, grube os
        > zustwo) i spotkanie z nią byłoby traumą dla mnie. Ustawianie innym życia i powo
        > ływanie się na jakies zasady moralne jest slabe.

        Absolutnie nie. Wystarczy, ze tej osoby nie lubie i nie chce spedzac z nia wieczoru we wlasnym domu. A jesli uwazam osobe za swolocz, to tym bardziej.
        >
            • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:19
              memphis90 napisała:

              > Zapraszasz przyjaciółki bez partnerów...? Na imprezy typu sylwester...?
              >

              Do mnie pytanie ? zapraszam przyjaciolki.
              jesli ktoras chce przyjsc z przemocowcem/alimenciarzem/damskim bokserem/faszysta czy innym osobnikiem, ktorego ja bym do domu nie zaprosila, wyjasniam, ze zaproszenie nie obejmuje tego pana. Czy przyjdzie bez niego, czy nie przyjdzie - jej wybor, akceptuje, ale nie dam wrzucic typa do mnie. Ani na plaszczyznie towarzyskiej, ani zadnej innej.,
                • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:27
                  ludzikmichelin4245 napisał(a):

                  > A ze zdradzaczem?
                  > Mam koleżankę, którą zdradził mąż, ale mu wybaczyła. Wpuściłabyś?

                  Jezeli goscia lubie, to tak. Jesli go nie lubie, umawiam sie z kolezanka solo na okazje mniej solenne niz sylwester.
                  • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:45
                    tt-tka napisała:

                    > Jezeli goscia lubie, to tak. Jesli go nie lubie, umawiam sie z kolezanka solo na okazje mniej solenne niz sylwester.

                    Ja staram się trzymać właśnie po prostu zasady "lubię/nie lubię". Ale życie towarzyskie ma imo to do siebie, że czasem (choćby ze względu na okoliczności) trzeba spędzić czas z parą, której związku się nie akceptuje - jak w tym powyższym przykładzie zdradzacza. Uważam, że nie powinna była dawać mu drugiej szansy i się rozwieść, typa nie trawię, uważam za dzbana - ale raz na jakiś czas przeżyję jego obecność.
                    • huang_he Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:54
                      Na pewno?
                      I przeżyjesz takiego, którego lubisz, ale który po alkoholu robi się odrobinę agresywny, ale tylko w stosunku do swojej partnerki? No wiesz, wszczyna małą kłótnię, wyjdą razem na dwór, on tam da jej z plaskacza, ale potem się pogodzą i impreza będzie trwała dalej. Albo "lubię", chociaz wiem, że potrafi puszczać sprośne żarty w kierunku małych dzieci. No ale fajny poza tym jest, no lubię. Czasem też uszczypnie jakieś dziecko w pupę, no ale "lubię"
                      • ladymercury Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:02
                        Zgadzam się, huang he.
                        Przymknąć oko to mozna na gościa, który jest sknerusem i nie dorzuca się do składkowej impry, bo lubię jego dziewczynę albo takiego co jest fajny ale po alko przynudza.
                        A takich wszarzy w życiu bym do domu nie zaprosiła.
                        • mid.week Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:08
                          ladymercury napisał(a):

                          > Zgadzam się, huang he.
                          > Przymknąć oko to mozna na gościa, który jest sknerusem i nie dorzuca się do skł
                          > adkowej impry, bo lubię jego dziewczynę albo takiego co jest fajny ale po alko
                          > przynudza.
                          > A takich wszarzy w życiu bym do domu nie zaprosiła.
                          >

                          ja też. Nie umiem udawać, że nie wiem o niczym i rozmawiac jak gdyby nigdy nic. Nawet na sali balowej uciekałabym od towarzystwa, a co dopiero chama do domu własnego zapraszać.
                    • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:26
                      ludzikmichelin4245 napisał(a):

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      > > Jezeli goscia lubie, to tak. Jesli go nie lubie, umawiam sie z kolezanka
                      > solo na okazje mniej solenne niz sylwester.
                      >
                      > Ja staram się trzymać właśnie po prostu zasady "lubię/nie lubię". Ale życie tow
                      > arzyskie ma imo to do siebie, że czasem (choćby ze względu na okoliczności) trz
                      > eba spędzić czas z parą, której związku się nie akceptuje - jak w tym powyższym
                      > przykładzie zdradzacza.

                      Nie, nie trzeba. Mozna. Ale obowiazku nie ma.

                      >Uważam, że nie powinna była dawać mu drugiej szansy i
                      > się rozwieść, typa nie trawię, uważam za dzbana - ale raz na jakiś czas przeży
                      > ję jego obecność.

                      Ale tu mowa o drugiej szansie, a nie o kolejnej fafnastej !
                      oraz - cokolwiek uwazam, ze ona powinna lub nie w zwiazku z tym panem, tym kolezanka nie musi sie przejmowac. Chodzi o to, co ja powinnam lub chce. Przezylabym zapewne obecnosc pana ze startera, aczkowleik z obrzydzeniem, ale dlaczego we wlasnym domu mam sie skazywac na wieczor pelen obrzydzenia ?
                      • ludzikmichelin4245 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 14:32
                        No właśnie pisałam o przykładzie sytuacji, w której zaszło takie "trzeba". Zaprosiłam koleżankę na weekend, ona przyjeżdża ze swoim mężem. Trudno imo w takiej sytuacji powiedzieć "wiesz co Wiesiek, ale ja zaprosiłam tylko Ziute, a ciebie nie trawię, może weź auto i zabierz się z powrotem".
                        • tt-tka Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 15:17
                          ludzikmichelin4245 napisał(a):

                          > No właśnie pisałam o przykładzie sytuacji, w której zaszło takie "trzeba". Zapr
                          > osiłam koleżankę na weekend, ona przyjeżdża ze swoim mężem. Trudno imo w takiej
                          > sytuacji powiedzieć "wiesz co Wiesiek, ale ja zaprosiłam tylko Ziute, a ciebie
                          > nie trawię, może weź auto i zabierz się z powrotem".

                          ´Nadal uwazam, ze nie trzeba. Pomijajac juz, ze jednorazowy zdradzacz to jednak inna kategoria niz pan ze startera - gdybym miala do owego Wieska waty inne niz "zdradzil moja kolezanke, a ona mu niepotrzebnie wybaczyla" skrocilabym wizyte, a kolezance powiedziala przy okazji, ze gdy zapraszam ja, to ja, a jesli chce kogos doprosic, to powinna to uzgodnic z zapraszajacym.
                        • mid.week Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 15:30
                          ludzikmichelin4245 napisał(a):

                          > No właśnie pisałam o przykładzie sytuacji, w której zaszło takie "trzeba". Zapr
                          > osiłam koleżankę na weekend, ona przyjeżdża ze swoim mężem. Trudno imo w takiej
                          > sytuacji powiedzieć "wiesz co Wiesiek, ale ja zaprosiłam tylko Ziute, a ciebie
                          > nie trawię, może weź auto i zabierz się z powrotem".


                          Moj własny zamek to enklawa, w której nie ma "trzeba". Niechcianych ludzi muszę znosić na zewnątrz, do siebie wpuszczam wyłacznie tego kogo chcę. Owszem, mogę zrobić rachunek zysków i strat, i moze mi wyjść, że bardziej opłacalne jest otwarcie drzwi przed Wieśkiem, czy jak mu tam. Niemniej to będzie wypadkowa moich kosztów vs chęci. Jak nie ma chęci to Wiesiek #wypierdalać; jak chęci sie jednak znajdą to nie ma "trzeba"
                • huang_he Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:45
                  Ja nie wpuściłam gościa, który mieszkając z laską (i jej dzieckiem) przychodził na amory do mojej psiapsióły. Powiedziałam, że ruchać się mogą wszędzie, ale nie pod moim nosem. Jak uporządkuje swoje życie, to może przychodzić. Ja nie mieszkam w kurwidołku i lubię jasne stawianie sprawy. I nie mam zamiaru gryźć się w język w MOIM DOMU. A psiapsiółka jak tam bardzo chce z nim w swoim łóżku, to cóż, może się wyprowadzić. I okazało się, że pan uporządkował swoje życie szybko, zamiast stać w rozkroku, bo faktycznie to było "ona mnie nie rozumie, już wcale ze sobą nie śpią".

                  Zdrada nie jest dla mnie czymś szokującym. Po zdradzie można sobie trwać i trwać, do końca życia, w dobrym związku. Czymś obrzydliwym jest za to trwanie w zdradzie i np. przychodzenie z partnerką, ale rozglądanie się za innym towarem i np. wychodzenie z tym nowym towarem do toalety na imprezie. I powodowanie, że partnerka czy żona na każdej kolejnej imprezie ryczy, bo pan nie potrafi utrzymać ku*asa w spodniach. No to sory, ale kogoś takiego przez próg bym nie przepuściła.
        • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:20
          tt-tka napisała:

          >
          Zaproszony moze zapytac, czy moze przyjsc z kims, ja moge
          > zgodzic sie lub odmowic.

          I tyle wystraczylo, autorka watku mogla sie ograniczyc do powiedzenia nie, nie chce jego goscic. W jakim celu uraczyla przyjaciolke cala reszta?

        • memphis90 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:12
          >Jezeli kogos zapraszam, to zapraszam tego >kogos, a nie tego kogos z psem, kuzynem czy >dowolne inne.
          Jeśli wiesz, że przyjaciółka jest w związku (choćby chwilowo ), to na imprezę wypada zaprosić z partnerem... To coś innego, niż popoludniowa kawka koleżanek na obgadanie najnowszych ploteczek.

          >Absolutnie nie. Wystarczy, ze tej osoby nie >lubie i nie chce spedzac z nia wieczoru we >wlasnym domu
          A, czyli mogę na przykład zaprosić siostrę na święta czy urodziny, ale jej męża już nie ,bo go nie lubię i w sumie młodszego bachora też mogłaby nie brać, bo irytujący, niech sobie z ojcem zostanie...? Dla mnie jednak buractwo....
    • marianna211272 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:06
      no nic powjedzialas mialas prawo kolezanka ma prawo wiecej nie chciec cie widziec.U mnie kiedys bylo na odwrot mialam przyjaciolke ,ktorej sie ze wszystkiego zwierzalam z kazdej slabosci ,glupoty ktorej zrobilam no obnazeniectotalne ,totale zaufanie.Miedzy innymi zwierzalam sie z tego jak traktuje moja mame ,czasami wtedy niezbyt dobrze mialam kaca moralnego i opowiadalam.Z mama mialysmy uklad toksyczny pila podczas mojego dzjecinstwa i przez prawie cale moje dorosle zycie ( od ok 13 lat sie ogarnela poszla na terapie nie pije) Ale wtedy bylo inaczej ja kontakt z rodzicami mialam czasami byly spiecia mialam zal do mamy i zle ja traktowalam .Kolezanka wiedziala to z moich opowiesci obie mieszkamy we Wloszech moi rodzice w pl wiec swiadkiem nie byla.Kiedys cos jej odbilo i zaczela mi wyrzucac jaka to ja jestem okropna corka ecc wykorzystala moje zwiedzenia przeciw mnie.Zamknelam kontakty od 10 lat nie zamienilysmy slowa a nie kila lat temu spotkalysmy sie na uroczystosci syna wspolnej kolezanki.Przywitalam sie ona probowala zagadac ignorowalam ,nie mam ochoty zawiodla moje zaufanie nigdy juz nie bylabym soba przy niej
      • mitovita Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:51
        Po prostu toksyny z układu z matką przelewałaś na kolezankę robiąc z niej kubeł na własne emocjonalne śmieci.
        I rozumiem, że się na nią obraziłaś gdy do ciebie dotarło, że koleżanka ma tego dość. Ale ty też zrozum, że traktowanie koleżanki jak kubła na wyrzygi i etatowego darmowego terapeutę - jesli samemu się nad sobą nie pracuje- też nie jest fair.
        • marianna211272 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:05
          sorry nie bede opisywac szczegolow bo nie mam czasu i nie chce ,stara sprawa.Nie bylam tylko ratowana w tym ukladzie ja rowniez bylam ratownikiem .Wysluchiwalam roznych zwierzen kolezanka dlugo byla samotna wiec wyciagalam ja za uszy z roznych nieciekawych sytuacji ,spala u mnie kiedy uciekala przed kolejnym szalonym kochankiem .Nie uwazalam ze jestem tylko biorca ale rowniez dawca uklad byl wywazony .Kolezanka uzyla tego argumentu przy jakiejs wymianie zdan gdzie sie lekko poprztykalysmy ( bywalo i w przeszlosci) .Tym razem zabraklo argumentow i wyciagnela grube dziala ja jestem raczej osoba spokojna ,nie zamykam relacji lekka reka ,mam sporo znajomych .Kolezanka pewnie myslala ze przeprosi i bedzie po sprawie przekroczyla jednak moje granice temat mojego dziecinstwa i kontaktu z rodzicami omawiam z nielicznymi .
          • mitovita Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:19
            Rozumiem, jeśli było obopólnie wspieranie to koleżanka wredna że to wykorzystała przeciw. A gdy ktoś wyciąga przytyki osobiste gdy mu brak argumentów to wredziol do kwadratu. I owszem, zwierzać się można tylko niektórym, i raczej nie ze wszystkiego. Nigdy nie wiadomo co zostanie wyciągnięte i jak użyte. Gdy się jest młodym to się ufa na ślepo. A potem się dochodzi do wniosku, że psychoterapeuta nie powstał nadaremno- bo jednak pewnymi sprawami lepiej nie obciążać znajomych, jednego się niepotrzebni obciąży, drugi będzie chciał tej wiedzy użyć przeciw gdy będzie okazja.
    • hrabina_niczyja Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 11:50
      Świnia z ciebie, a nie przyjaciółka. Oczywiście, że facet zlamas, a ona zdesperowana, ale tak się zwyczajnie nie robi. Tłumaczyć można sam na sam przy każdej innej okazji, ale w tym wypadku było to przegięciem. Może i dobrze, dziewczyna wie, że życzliwa dla niej nie byłaś i przyjaciółki nie miała.
    • mitovita Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:10
      Z doświadczenia tak myślę, że jeśli koleżanka wiąże się z facetem chamem czy przemocowcem i mimo sugestii, że coś jest nie tak, uparcie trzyma się go jak rzep a do mnie przychodzi się wyżalać - to nasze drogi się z koleżanką rozejdą prędzej czy później.
      I z jednej strony nie powinnaś dyktować koleżance jak ma żyć, ale tez masz prawo nie udawać przyjemnosci z goszczenia u siebie chama czy przemocowca który kolezankę wykorzystuje. O ile ten pan ją wykorzystuje. Bo może kolezanka wcale nie czuje się wykorzystana i w pełni świadomie korzysta z okazji przelecania chłopa który ją kręci - a to tylko ty ją postrzegasz jako ofiarę i uważasz za swój obowiązek ją bronić przed tym związkiem.
      • ladymercury Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:33
        Ja chyba bym zrobiła coś podobnego. No nie zniosłabym mendy w moim domu, no pasaran.
        Po takiej akcji napisałabym do przyjaciółki SMS, że rozumiem jej reakcję, wiem, jak jej ciężko i dziękuję za zaufanie, że się przede mną odkryła.
        I napisałabym, że czekam na nią, może ten sylwester będzie jakimś nowym początkiem.
        Jeśli nie będzie chciała, trudno.
          • rexona_sport Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 16:24
            Tak, po prostu przyjaciół się kocha (nie miłością romantyczna a braterska) i przy silnych uczuciach łatwiej mogą puścić nerwy i powie się więcej. Przecież autorka nie mówi „wreszcie pouczylam ta idiotkę jak ma żyć” tylko właśnie nie wytrzymała i powiedziało jej się szczerze ale za dużo, więcej niżby chciała. Cóż, z dobrego serca i z troski o przyjaciółkę. Oby babeczka jakość się uwolniła od tego psychola, może właśnie jasny sygnał od środowiska ze pan przemocowiec NIE JEST spoko kolesiem pomoże przestać zakłamywać rzeczywistość.

            Swoją droga, może to przyjaciółka buddy z brzuchem? wink
    • szorstkawelna Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:16
      Grubo, zwłaszcza jeśli byłaś trzeźwa.. Samych kryształowych masz w swoim otoczeniu? Takie kategoryczne osądy i "naprawianie" innym życia są naprawdę mało przyjemne.
      Możesz tylko przeprosić, powiedzieć, że Cię poniosło, ale ze nie miałaś złych intencji i że chciałabyś naprawić to co spaskudzilaś. Może się uda, chociaż w to wątpię.
        • ritual2019 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:24
          triss_merigold6 napisała:

          > Bycie przez lata kubłem na cudze emocjonalne uplawy również jest mało przyjemne
          > .

          Przeciez nie musiala nim byc. Zreszta od lat kolezanka uklad akceptuje wiec nie wyzalala sie autorce watku.
          Jesli ktos nie chce wysluchac bo to dla niego za duzo to sie moze z przyjazni wycofac. Przyjazn na tym miedzy innymi polega zeby slychac.
        • szorstkawelna Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 12:35
          Nie wiemy czy autorka też nie miewała emocjonalnych uplawów. Poza tym, można te upławy od czasu do czasu uciąć kiedy ma się dość. Ogólnie na tym m.in. polega przyjaźń, że się słucha i wspiera. Pomocne teksty typu "a nie mówiłam", "trzeba było sobie dzieci nie robić" to takie, których nie spodziewam się usłyszeć od przyjaciółki. Zazwyczaj osoba zainteresowana sama wie, że wtopiła, ale z jakichś powodów dobie z tematem (jeszcze) nie radzi.
    • iziula11 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:18
      Wiesz,ja napisałbym do niej maila lub SMS,że zawsze jestem i gdy będzie chciała żeby ktoś podtrzymał ja za rękę to noże zadzwonić. Przyjadę.

      Myślę,że dobrze zrobiłaś. Facet jest bluszczem i odbiera tej dziewczynie szansę na prawdziwy związek.
      Mam nadzieję, że rozmawiałaś z nią w atmosferze wspierającej.
      • iziula11 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:29
        Dobra,doczytałam resztę twoich wypowiedzi.

        Uważam,że masz prawo nie gościć kogoś kogo nie lubisz a kto ( jest spore ryzyko) potraktuje imprezę jak polowanie na kolejny romans.
        To co robi ten facet wobec twojej przyjaciółki to pewien rodzaj przemocy emocjonalnej. On nie pozwala jej żyć,wciąż odświeża ranę, dosypuje sól...
        A trwa to bardzo długo.
        Dziewczyna potrzebuje terapii, tu jej nie pomożesz. Moja radę o SMS lub mailu możesz potraktować jako niebyłą.
        Ona musi sama stanąć na nogi
        Bo twój koszt trzymania jej za rękę jest zbyt wysoki.
    • mid.week Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:29
      IMO jeśli ona z powodu owego dżentelmena cyklicznie popłakuje ci w rekaw, opowiadając kolejne podłe zachowania to miałaś prawo odmówić goszczenia kogoś go krzywdzi ci bliska osobę. Pytanie jak to powiedzialas, jakiś użylaś słow etc.


      W zamian usłyszałam, że ponieważ ma kiepskie życie, to bierze to, co akurat jej życie daje. Gdyby miała satysfakconujący związek, nie udawałaby przed całym światem, że jest taka szczęśliwa w związku od czasu do czasu. I że nadal się łudzi, że pan osiądzie przy niej na dłużej.

      a to jest aż przejmująco smutne. Bije z tego cytatu taka bezkresna rezygnacja, brak poczucia wartości i całkowita akceptacja dla przemocowca.
    • mama-ola Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 13:31
      Twoja reakcja była adekwatna do sytuacji. Koleżanka pyta, czy X może przyjść, Ty spontanicznie masz odruch wymiotny i nie ukrywasz tego. Dobrze że to widziała. Co innego przygotowana moralizująca przemowa, co innego odruchowa odraza. To musiało dotrzeć.
      Może zasiało jakieś ziarno. Poczekasz, zobaczysz.
    • jednorazowahania3 Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 16:30
      Nie liczyłam na taki odzew. Dziękuję za wszystkie rady. Odpowiem zbiorczo, bo pojawiły się pytania i domysły.
      Wczorajsza rozmowa była nieprzemyślana, na pewno nie chciałam moralizowazować, mówić przyjaciółce rzeczy, o których sama wie.

      Przyjaciółka była zaproszona na Sylwestra już dawno, spotykamy się w dość małym gronie, nie wszyscy są sparowani. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby wyraziła chęć przyjścia z dowolną osobą towarzyszącą. Do przedwczoraj twierdziła, że będzie sama no i ok. A wczoraj telefon z gatunku "Nawet nie wiesz z kim będę! Wyobraź sobie, że w środę pojawił się u mnie Mietek! No tak, mieszkamy razem. Cudownie! + relacja dlaczego nie wyszło mu z ostatnią panią (winna ta pani w 100%). I cudownie, że mogą przyjść do nas, bo tak szybko to moja przyjaciółka czegoś lepszego nie ogarnie. Relacja z winy pani (chciała spędzić wigilię z matką - drugi raz z rzędu) i pana, dla którego było to ponad wytrzymałość spowodowała moją reakcję.

      Dla podejrzewających trolling - chciałabym, ale nie.
      • bombalska Re: Poniosło mnie wczoraj... moralniak 31.12.21, 19:43
        Ta dziewczyna sama siebie nie szanuje. Lubi, jak ja boli i jak jej plują w twarz. Pan to zwykły pasożyt. Nic nie daje, a tylko korzysta. Zero wsparcia. Patologiczny układ. Każdy z boku widzi, że to równia pochyła.
        Ty jej powiedziałaś, jak to widzisz. Zakładam, że skoro znacie sie tyle lat, to masz prawo nia potrzasnac. Ostatecznie nie jest ci obojetne to, zeby przyjaciolce nie dziala sie krzywda i chcesz dla niej jak najlepiej (jak dla siostry). Ona raczej potraktowala ta rozmowe jako ultimaum - albo ty, albo on. I wybrala jego.
        Co moglas, to zrobilas, zeby jej pomoc. Dalej, to juz jej wybor. Wiecej nic nie zdzialasz.
        I masz prawo nie tolerowac sq.rwysyna i nie chciec go widziec w swoim domu.
        Oczywistym jednakze jest to, ze znowu staniesz sie jej najlepsza przyjaciolka, jak ten dupek znowu ja kopnie w dupę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka