panterarei Re: Ania z Zielonych Szczytów 04.01.22, 20:31 Cudownie. Po tytule wątku myślałam że to pornos Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Ania z Zielonych Szczytów 04.01.22, 22:05 Tak szczerze to "Ania z Zielonych Szczytów" robi wrażenie translatorskiego dokonania Sztucznej Inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Ania z Zielonych Szczytów 04.01.22, 22:27 C'mon, Nanga, mysmy wszak z generation zahartowanej takimi sprawami jak "zwis meski ozdobny" badz "przymiar szkolny plaski" - co nam tam jakas "Ania z Zielonych Szczytow" - nie taka nowomowe czlowiek obsmial i opil Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Ania z Zielonych Szczytów 05.01.22, 09:00 A mogli dać tytuł "Ania z Zielonej Góry", taka stracona szansa! Odpowiedz Link Zgłoś
mondaymorning1987 Re: Ania z Zielonych Szczytów 05.01.22, 11:24 Ja bym już wolała z zielonego domu, no ewentualnie zielonego w części szczytowej😃 Odpowiedz Link Zgłoś
deszczu_kropelka Re: Ania z Zielonych Szczytów 05.01.22, 11:28 Zastanawia, jak nauczyciele polskiego dają sobie radę z omawianiem lektur, skoro dzieci czytają przecież różne wydania... Różnice dotyczą nie tylko imion i nazw własnych, ale np. w "Tajemniczym ogrodzie" w jednym wydaniu gil wskazuje Mary drogę do ogrodu, w innym - rudzik. Osamotnionej dziewczynce w pustym domu po śmierci rodziców (1. rozdział) towarzyszy raz żółwik, raz wąż. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: Ania z Zielonych Szczytów 05.01.22, 11:33 Różnie sobie radzą. Zdarzyło się, że nauczyciel mojego syna zaprowadził klasę do szkolnej biblioteki i tam każdy dostał taki sam egzemplarz. Innym razem podał nazwisko tłumacza (przy Hobbicie). A czasem nie było takiej informacji, więc klasa czytała różne wersje. Odpowiedz Link Zgłoś
ga-ti Re: Ania z Zielonych Szczytów 06.01.22, 21:14 Czasem zaleca czytać konkretne tłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania wywiad z tłumaczką 06.01.22, 14:44 Na blogu Bernadety pojawił się ciekawy z tłumaczką, w którym wyjaśnia kilka kwestii 'dlaczego tak' kierunekavonlea.blogspot.com/2022/01/wywiad-z-anna-bankowska.html Odpowiedz Link Zgłoś
ga-ti Re: Ania z Zielonych Szczytów 06.01.22, 21:24 Czytałam dawno temu, w podstawóce. Wtedy bardzo mi się podobało i nie zauważyłam żadnych przekłamań, czy nieścisłości. Zielone szczyty nie brzmią dobrze, szczyty są białe, ośnieżone, ewentualnie kamieniste, skaliste, strzeliste, no może jeszcze 'szumią jodły na gór szczycie' Jak już tak bardzo dosłownie to "Ania z domu Zielone Szczyty", czy "Ania z domu 'Zielone Ściany Szczytowe' ", "Ania z 'Domu o Zielonych Szczytach' " albo prosto "Ania z Zielonego Domu/Domku". Choć dla mnie to "Ania z Zielonego Wzgórza" i tyle Co do tłumaczeń nazw własnych to do szału mnie doprowadza czytanie dziecku "Biura Detektywistycznego Lassego i Mai", wrrr! Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Ania z Zielonych Szczytów 06.01.22, 23:16 Gdzieś było wyjaśnienie, że musi być Zielone Szczyty, bo nie cała ściana szczytowa była zielona, a jedynie ta część na piętrze na wysokości dachu. I taka część ściany szczytowej w Polsce nazywa się szczyt. I gdzieś była też informacja, że Maryla i Mateusz nie pomalowali całego domu czy całej ściany szczytowej na zielono, ale jedynie tę część, bo tak było oszczędniej. Odpowiedz Link Zgłoś
arthwen Re: Ania z Zielonych Szczytów 07.01.22, 21:18 Dla mnie to jest niekonsekwencja - imiona chce tłumaczka zostawić oryginalne (i spoko, jakoś przeżyję, chociaż pewnie będę musiała dochodzenie robić kto jest kto), to czemu do licha te Green Gables się uprała tłumaczyć na polski? Niech też zostawi jako nazwę własną i tyle, bo te szczyty brzmią idiotycznie (ok, biorę pod uwagę, że to częściowo dlatego, że się wychowałam jednak na Ani z Zielonego Wzgórza i olaboga zamach na wspomnienia z dzieciństwa) i na dodatek będą wymagały dodatkowych wyjaśnień już na samym wstępie. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Ania z Zielonych Szczytów 08.01.22, 11:32 Polecam zalinkowany przeze mnie wyżej wywiad z tłumaczką - w nim wyjaśnia dlaczego pewne nazwy tłumaczy, a pewnych nie. Odpowiedz Link Zgłoś
profes79 Re: Ania z Zielonych Szczytów 08.01.22, 22:44 Łoziński też się tłumaczył. Odpowiedz Link Zgłoś
eglantine Re: Ania z Zielonych Szczytów 23.01.22, 12:51 Jeśli macie dostęp do podcastów na tokfm, dziś pojawiła się ciekawa audycja na temat nowego tłumaczenia. audycje.tokfm.pl/podcast/117530,Nie-ma-Ani-nie-ma-Zielonego-Wzgorza-o-lekturze-kazdej-dziewczynki Odpowiedz Link Zgłoś
kocynder Re: Ania z Zielonych Szczytów 23.01.22, 14:51 Pierwsza nielogiczność już w tytule: skoro NIE TŁUMACZYMY imion (nazw własnych) to "Anne z Green Gable". A "Anne z Zielonego Czegkolwiek" brzmi bez sensu. Albo tłumaczymy nazwy (i wówczas Ania z Zielonego Czegośtam", albo nie, i wówczas, owszem,. Anne, ale nie z polskiego zielonego czegoś, tylko z Green Gable. Sorry, ale skoro pani tłumoczka już w tytule nie popisuje się logiką i konsekwencją - to nie skorzystam. Zostanę przy starym tłumaczeniu Bernsteinowej. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: Ania z Zielonych Szczytów 23.01.22, 16:36 Wszystkie nazwy wymyślone przez Anię i Dianę są przetłumaczone w książce, w tym nazwy farm. Imiona są w oryginale i miejscowości. Mnie się podoba, mam wrażenie że lepiej oddaje ducha oryginału. Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Ania z Zielonych Szczytów 23.01.22, 16:51 Zdaje się, że tam były gry słów, które - ponoć - w tłumaczeniu Bernsteinowej utraciły swój sens. Anne zastanawia się, czy powinna się pisać "Anne" czy "Ann" (wymawia się tak samo). Dochodzi do wniosku, że jednak "Anne". Jeśli wstawimy za to "Ania" i - pojawiająca się ni z gruszki ni z pietruszki - "Andzia", to dziwnie to wygląda. Ponadto podobno jest tam dwuznaczność słowa "swear", gdzie Anne prosi Dianę, by ta "swear", że będzie jej przyjaciółką, a Diana odpowiada, że to nieładnie "swear". Jeśli Bernsteinowa przetłumaczyła "swear" jako "przysięgać", to pierwsze zdanie ma sens (prośba Anne), ale drugie już nie "To nieładnie przysięgać" - odpowiedź Diany. Bańkowska twierdzi, że rozwiązała grę słów tłumacząc to jako: "Zaklnij się, że zawsze będziemy przyjaciółkami". - "To nieładnie kląć." - odpowiedź Diany. Nie jest to może bardzo gładkie, ale chociaż sens w tym widać. Ja sama nie czytałam nigdy Ani. Nie pasował mi zbyt przesłodzony styl książki, uważałam go za mdły i nudny. Podobno książka w oryginale i w założeniu nie była napisana dla dziewczątek, tylko dla młodych, nawet i młodych dorosłych panien. Bernsteinowa zinfantylizowała język i w Polsce książka jest książką dla dziewczynek. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ania z Zielonych Szczytów 23.01.22, 23:14 Czy naprawdę w Avonlea nie było żadnych wzgórz? Oto opis krajobrazu, w którym Ania szukała Zielonego Wzgórza: Below was a little valley and beyond a long, gently-rising slope with snug farmsteads scattered along it. Slope to chyba zbocze? Swoją drogą ciekawe, jak przetłumaczono Orchard Slope, czyli Sosnowe Wzgórze. Dzieło tłumaczymy tak, by było zrozumiałe dla czytelnika z innej kultury. U nas domostwa nie mają swoich imion, więc te "szczyty" będą potraktowane jako szczyty górskie, czyli tym bardziej błędnie. "Anię" przetłumaczono wiele lat temu, gdy popularne było zdrobnienie Andzia ("Nie rusz, Andziu tego kwiatka..."). Naszą klasową Ankę tak właśnie koledzy przezywali. Dlatego nie dziwi mnie, że Ania od razu zastrzegała, że nie jest Andzią. Rachel zostałaby odebrana jako osoba narodowości żydowskiej, czyli osoba w środowisku obca, niestety. Pani Małgorzata brzmi nobliwie - to imię dawniej nie było zbyt popularne. Imiona w przekładach spolszczamy, mówimy przecież Julia, a nie Juliet. Swoją drogą ciekawa jestem tego nowego tłumaczenia, może oprócz tych beznadziejnych szczytów, reszta jest sensowna? Na pewno książkę kupię. Teraz pytanie - czy to powieść dla dziewczynek? Wydaje mi się, że nie. Mama długo przekonywała mnie do lektury. Byłam wtedy w V klasie, czytałam Trylogię , inne poważne książki też, "Ani" długo nie mogłam przełknąć. Wydaje mi się, że "Ania" uosabia marzenie dorosłych o córeczce - kochającej, dobrej, mądrej, wrażliwej, wdzięcznej. Chyba jest nieprawdziwa psychologicznie. Dziecko tak zranione, zaniedbane, nie mogło być właśnie takie. Bo skąd? Podobnie było z bohaterem filmu "Kochankowie mojej mamy". W recenzji filmu przeczytałam wypowiedź pedagoga, który nazwał fabułę kompletną bajką. On nigdy nie spotkał 11-latka z patologicznej rodziny, który byłby dojrzały, mądry i dobry. Dla dzieci takie dzieła, jak "Ania z Zielonego Wzgórza", "Pollyanna", "Mała księżniczka" są jakby wyrzutem - zobacz, jakie one są grzeczne i dobre, chociaż skrzywdzone przez los, a ty? Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Ania z Zielonych Szczytów 24.01.22, 06:39 rycerzowa napisała: > Imiona w przekładach spolszczamy, mówimy przecież Julia, a nie Juliet. Skoro czytelnikom/czytelniczkom teraz nie pasuje spolszczanie imion, to tłumaczka postanowiła ich nie spolszczać. Z relacji pani Bańkowskiej wynika, że jej tłumaczenie różni się od poprzednich, nie tylko pozostawieniem imion w oryginale. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: Ania z Zielonych Szczytów 24.01.22, 15:36 irma223 napisała: > rycerzowa napisała: > > > Imiona w przekładach spolszczamy, mówimy przecież Julia, a nie Juliet. > > Skoro czytelnikom/czytelniczkom teraz nie pasuje spolszczanie imion, to tłumacz > ka postanowiła ich nie spolszczać. Obecne niespolszczanie jest de facto obecnym spolszczaniem: dla Jessiki i Brajanka bardziej swojsko brzmi Anne, Jane czy Rachel , niż Andzia, Janka i na przykład Dziunia. Janka - miało wywołać wrażenie pewnej siermiężności, prostoty. Kiedyś. Teraz kojarzyłoby się z manierą nadawania plebejskich imion dzieciom z uper class. >Z relacji pani Bańkowskiej wynika, że jej tł > umaczenie różni się od poprzednich, nie tylko pozostawieniem imion w oryginale. Dlatego jestem bardzo ciekawa tej wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
ramonda_alp Re: Ania z Zielonych Szczytów 24.01.22, 18:30 rycerzowa napisała: > Janka - miało wywołać wrażenie pewnej siermiężności, prostoty. Kiedyś. > Teraz kojarzyłoby się z manierą nadawania plebejskich imion dzieciom z uper class. z jakiej choinki się urwałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Zielone Szczyty 24.01.22, 12:14 Na razie na szybko, bo mam już książkę i jestem w jakiejś 1/3. Czyta się bardzo dobrze, łatwo wpada się w rytm. Zielone Szczyty w ogóle nie przeszkadzają, szybko się zapomina. Przeszkadza mi na razie kilka innych rzeczy- np. te wzgórza właśnie, bo w treści jest ich sporo. A Sosnowe Wzgórza, czyli dom Diany - Orchard Slope, to teraz Sadowa Górka - mnie się nie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: Zielone Szczyty 24.01.22, 12:29 Bo to jest Sadowa Górka. "Orchard - sad owocowy" "Old English ortgeard ; the first element from Latin hortus ‘garden’, the second representing yard2". Wygląda na to, że pani Anna Bańkowska przetłumaczyła książkę tak, jak ona została napisana. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Zielone Szczyty 24.01.22, 18:24 Ja wiem, że orchard to sad, ale po polsku to nie brzmi ładnie. I nie uważam też, żeby Sosnowe Wzgórze było super Odpowiedz Link Zgłoś
ginger.ale Re: Zielone Szczyty 24.01.22, 12:35 Orchard to sad (owocowy), a sosna czy sosnowy w oryginale brzmiałoby pine. Faktycznie duża rozbieżność, a przyzwyczajenie jednak drugą naturą człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś