Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł.

    • sabek81 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 05.01.22, 21:18
      To jest k...wa nie pojęte, 12 letnie dziecko, wszyscy dorośli wokół niej nawalili, dziwić się rówieśnikom, że ja odtrącali jak słyszeli od rodziców, że maja się z nią nie zadawać, to my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za to.
    • eliszka25 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 05.01.22, 22:25
      Czytałam na raty. Mam 12-letniego syna. Straszna historia, tak mi żal tej dziewczynki 🥺
    • niemoralna Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 00:47
      Wartości polskiego katolickiego domu . Odgórnie Mama+ tata= cudowny dom , a co się dzieje w 4 ścianach to już każdy organ łeb odwraca . Pełna rodzina przecież nie, dziecko chciane lub niechciane, ale urodzone i na tym ochroną praw dziecka się kończy. CO innego jakby dziecko wychowało się w homo rodzinne , to machina ruszylaby raz dwa
    • nigdynigdynigdy84 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 00:52
      Smutne jest to, że własna matka zamiast wypier..konkubenta za drzwi, zjebala dziecko, że ucieka z domu.
    • turzyca Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 00:55
      A dlaczego w Polsce nie ma urzędu zajmującego się wyłącznie sprawami dzieci? Takiego przez który szłoby 500+, wyprawki, zasiłki, ale też nadzorował prawidłowe wykonywanie obowiązków rodzicielskich, np. bilanse i szczepienia dzieci, który wkraczałby w takich sytuacjach, występował przed sądami, walczył o dzieci?
      • daniela34 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 00:58
        No coś ty??? Jugendamt byś chciała??? Żeby polskie dzieci w Polsce odbierał (dla opornych- to był sarkazm)
        • daniela34 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 01:06
          A tak serio jeszcze-dobrze byłoby chociażby, żeby dzieci w postępowaniu sądowym, tam, gdzie nie mogą ich reprezentować rodzice, reprezentowali kuratorzy procesowi specjalizujący się w tego typu sprawach (rodzinnych/karnych, bo to najczęściej styk tych dwóch dziedzin) a nie przypadkowy pełnomocnik z urzędu, który zwykle prowadzi sprawy np.spadkowe.
          Nigdy nie zapomnę jak jeden z radców prawnych w kancelarii, w której podczas aplikacji pracowała moja koleżanka, dostał kuratelę w sprawie o znęcanie. Prokuratura sprawę umorzyła, a ten nieszczęśnik, który normalnie siedział w pozwach z faktur dostał to postanowienie i stwierdził: "Aaa, dobra, to ja już nic nie muszę robić, nie???" Na szczęście moja kolezanka- aplikantka siedziała w karnym i go wyprowadziła z "mylnego błędu" napisała to zażalenie i to nawet skutecznie
        • turzyca Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 01:24
          Chciałabym. Serio, podczas różnych dyskusji na forum dotarło do mnie, że w Polsce brakuje właśnie urzędu ds. dzieci, który kompleksowo będzie się zajmował sprawami dzieci. Będzie miał prawników, kuratorów, psychologów, tłumaczy, co tam jeszcze. Ludzi, którzy chcą pracować z dziećmi i na rzecz dzieci, którzy chcą je wspierać. Dla których dzieci nie będą tylko elementem większej całości, ale zadaniem samym w sobie.
          Z drugiej strony to też jest niesamowite ułatwienie dla otoczenia dzieci. Jeśli słyszę, że dziecku za ścianą dzieje się krzywda, to wiem, gdzie się zwrócić. Jeśli przedszkole mojego dziecka źle funkcjonuje, to wiem, gdzie się zwrócić. Jeśli z powodu choroby potrzebuję wsparcia w opiece nad dzieckiem, żeby np. ktoś je zaprowadził i odebrał z przedszkola, to wiem, gdzie się zwrócić. Po prostu w każdej sytuacji, gdzie w grę wchodzi dobro dziecka, jest jeden adres.
          • gulcia77 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 10:17
            W podobnych wątkach piszę od lat o tym, że mitologiczne "dobro rodziny", powinno zostać prawnie i systemowo zmienione na dobro dziecka i swoisty, rodzimy Jugendamt jest niezbędny. Ale to wołanie na puszczy.
          • hanusinamama Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 10:22
            U nas pilnowałby czy katolickie dzieci nie są prześladowane przez swoją wiarę...
        • hanusinamama Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 10:20
          Ja bym bardzo chciała. I jeszcze bym chciała określonego czasu na "poprawę" w przypadku odebrania dzieci. Bo u nas do bidula trafia dzieciak 5letni i do 18 wszyscy dają pierdyliard szans rodzicom na poprawę...która to nigdy nie następuje.
          Dać rok czasu, ewentualnie jak widać ze rodzic sie stara przedłużyć.
          Nie stara się, ma w dupie- zabierać prawa.
          Tu trzeba systemu który daje szanse dziecku- nie rodzicom.
          • berdebul Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 11:45
            I wkracza w podstawową komórkę społeczną? Weź… biorodzina najważniejsza, a ze piją, biją i gwałcą? Trudno.
            • hanusinamama Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 12:48
              To jest pokłosie tego ze Polska to wasal Watykanu i w PL rządzi realnie KK. W krajach w których ustawiono KK na odpowiendim miejscu, inaczej sie do tego podchodzi.
            • lauren6 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 12:51
              Pewnie wujek chciał sprawdzić czy dziewczynce rosną piersi, a ta wyskoczyła z wysokiego C z jakimś molestowaniem. Takie molestowanie w domu rodzinnym jest dobre, bo uczy dziewczynkę wstydu, który jest ważną cnotą niewieścią. Lepiej by była molestowana przez bliskich, niż miała w szkole edukację seksualną lub te całe eLGieBeTe. A że rodzice piją. A kto nie pije? Kto nigdy nie wypił łyka alkoholu niech pierwszy rzuci kamieniem.

              Z resztą - jak wynika z artykułu - dziewczynka została już zarażona wirusem wrogiej ideologii, bo podobały jej się kobiety. Pewnie jej się w dudzie poprzewracało w czasie pobytu u ciotki. Otoczenie pewnie bardzo się starało by wybić jej z głowy zboczeństwa i sprowadzić na prawą drogę, a tu wtrąciła się zła ciotka z prokuratorem. To oni, i wroga ideologia, zniszczyli dziewczynę.

              Zakład, że tak wygląda wersja drugiej strony?
      • thank_you Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 13:37
        Nie mam zaufania do instytucji w naszym kraju i myślę, że dobro dziecka w takiej nowo utworzonej byłoby wypaczone. ;/
        • nangaparbat3 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 11:47
          Myśląc w ten sposób nigdy nie rozwiązemy żadnego problemu i postępująca egrengolada polski już nigdy się nie zatrzyma.
          • thank_you Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 11:59
            Rozumiem, że przespałaś ostatnie kilka lat?
    • marusia_ogoniok_102 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 02:15
      Słuchajcie, gdyby ktoś miał wątpliwości, to pan Sławek Jastrzębowski (redaktor naczelny SuperExpressu - pamiętacie Katarzynę W. na koniu w bikini? To on to klepnął) natychmiast je rozwiewa. Nie ma żadnej tragedii - jest za to świetny temat do śmieszków:
      twitter.com/sjastrzebowski/status/1478757272859942917

      Poziom czystego skur***** tutaj wywaliło już całkiem poza wszelką skalę.
      • primula.alpicola Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 08:36
        Kurwa co?!
        Menda, oby go szlag trafił.
      • turzyca Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 08:42
        Proponuję wklejenie zrzutu z ekranu, żeby pacanowi nie nabijać wejść.
        Tylko z jakimś trigger warning na górze.
        • marusia_ogoniok_102 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 08:51
          Na Twitterze też liczy wejścia?
          Ale w sumie okej, na wypadek gdyby geniusz się zorientował i ten dowód własnego braku taktu, wyczucia i elementarnego poczucia przyzwoitości usunął.



          Trigger warning: Śmieszki z samobójstwa dziecka i telefonu wsparcia.
      • sumire Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 14:00
        Czytałam to. Na szczęście ludzie go zgłaszają na potęgę. Ten facet to wyjątkowy sqrwl jest, to nie pierwszy raz, gdy drwi ze zdrowia psychicznego.
    • primula.alpicola Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 08:28
      Najważniejsze przecież, że będzie zbawiona.
      ...
      Po prostu serce pęka i wściekłość obezwładniasad
      • grey_delphinum Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 08:45
        Biedne dziecko. Straszna historia 🙁
      • lilia.z.doliny Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 10:33
        Nie bedzie. Po samobojczej smierci czeka ja jakies gowno ( wg wierzen).
        • primula.alpicola Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 12:31
          Nie, nie, odwołali to. Ponoć miłosierdzie Boże to jakoś załatwia i zbawienie może być.
          ....
    • thank_you Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 09:22
      To a propos ostatniego wątku - rodzina to jest siła.

      Niech zdechną w męczarniach, sk...., przez które ta mała odebrała sobie życie. Trzymałam za nią kciuki, ale tu jest Polska, zapomniałam o tym na chwile.
    • palacinka2020 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 09:28
      Kolejna ofiara polityki prorodzinnej a nie pro-dzieciecej sad sad. Rodzina biologiczna jest święta i jest na pierwszym miejscu, nie odbieramy dzieci patolom a nawet jak już odbierzemy to nie pozbawiamy tych patoli praw rodzicielskich, niech dzieci gniją latami w domach dziecka i wyrastaja na kolejne pokolenie patolstwa.
    • brubba Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 10:37
      Kilka lat temu w Warszawie był projekt stworzenia burs dla niepełnoletniej młodzieży, która nie może czuć się bezpiecznie w swoim domu. Chodziło o młodzież LGBT, co najbardziej nagłośniono, ale też o sytuacje przemocy, molestowania, ostrych konfliktów. Adresy takich burs miały być znane i dziecko w kryzysie zamiast uciekać na dworzec i trafiać w patologię albo odbierać sobie życie miało trafiać do bursy z profesjonalnymi opiekunami i tam bezpiecznie czekać na wyjaśnienie sytuacji.
      Genialne rozwiązanie.
      Utopiono je.
      Dlaczego?
      Bo pewnie obnażyłoby rozmiar dysfunkcji w polskich rodzinach. Bursy pękałyby w szwach. Dzieci by wprawdzie żyły - ale obowiązujące ideolo by się posypało. Ta polityka, to ideolo, zabiło wiele młodych osób w Polsce.
      • paskudek1 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 17:06
        Pamiętam, i pamiętam jak się tu niektóre pluły że po co, na co i dlaczego zpodatków. Na jakieś lgbty kasę wydawać. Prym wtedy, o ile pamiętam, wiodła Arwenka bo o Warszawę szło
        • umi Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 13:23
          Nie, w tamtym watku nie o to chodzilo i zle jest mieszac akurat te sprawy. Chodzilo o stworzenie (kosztowne) burs skierowanych TYLKO do mlodzierzy LGBT. Podczas, gdy w tamtym czasie oczekiwanie na miejsce w domu samotnej matki to bylo 2 lata.
          Dyskusja byla o tym, ze ludzie LGBT sa pokrzywdzeni, bo rodzice wyrzucaja ich z domu. Wiec powinni miec takie domy. A reszta oreintacji i tak ma swoja pomoc. Forumkom przeciwnym chodzilo o to, ze wlasnie nie ma i ze ludzie LGBT moga uzyskac pomoc w kazdej instytucji tak samo jak ludzie nie-LGBT. A w druga strone nie. I uwazala, ze skoro nie ma srodkow dla wszystkich, to powinno sie zapewnic rowny dostep do tego, co jest, zamiast bardzo uprzywilejowywac jedna, mala grupe. Forumki za stowrzeniem domow tylko dla LGBT nie przyjmowaly do wiadomosci, ze samotna matka LGBT tak samo dostanie miejsce w domu samotnej matki jak forumka hetero. Natomiast na odwrot juz by to nie dzialalo.
          Nie mieszajcie tego, bo to noeuczciwe. Faworyzowanie jednej grupy niestandardowych orientacji jest tak samo walkiem, jak faworyzowanie wyznawcow i narzucanie ich pogladow czy wszystko inne, gdzie mala grupka dopycha sie do korytka wypychajac reszte.
    • budda.z.brzuchem Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 14:19
      Takie wszystkie tutaj MONDRE, pomagające. A kiedy na napisałam tutaj X postów i szukałam pomocy to nazwano mnie głupia idiotka.

      Nie macie moraności. Piszecie na pokaz.

      Jesteście obłudne
      • budda.z.brzuchem Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 14:21
        Na szczęście znalazły się osoby co mnie wspiracja.

        I tu nie chodzi o wiek. Bo w każdym może się zdarzyć okropna dla nas sytuacja.

        Teraz wielce oburzone, a gdyby tak podobna osoba napisała na ematce prześlę o pomoc zostałaby nazwana tak jak ja.
        • triss_merigold6 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 16:51
          Jesteś bezczelna, porównując swoją sytuację do sytuacji dziecka.
          Zdrowa, dorosła, pracująca baba, nie dolega Ci nic poza głupotą.
          • milva24 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 00:12
            Cóż, muszę się zgodzić.
      • borsuczyca.klusek Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 16:42
        Nie wstyd Ci pisać czegoś takiego w takim wątku?
        Na tym forum założyłaś kilkanaście może kilkadziesiąt wątków pod różnymi nickami, dotyczących w zasadzie tego samego.
        Za każdym razem dostawałaś mnóstwo wsparcia, dobrych i konkretnych rad oraz morze współczucia. W ostatnim wątku rzeczywiście kilka osób sobie ulało, bo być może nastąpiło już zmęczenie fosumowego materiału.

        Ale jakby nie patrzeć to jesteś osobą dorosłą, która ma sprawczość nad swoim życiem. Tkwisz w jakimś chorym, toksycznym układzie, bo widocznie tego chcesz. Nic Cię na siłę nie trzyma. Nie masz z tym człowiekiem dzieci, kredytów, wspólnego mieszkania. Nie jesteś w żaden sposób od niego zależna.

        Podczas gdy wątek dotyczy dziecka, osoby nieletniej, zależnej od dorosłych, która nawet nie mogła zdecydować z kim chce mieszkasz? Widzisz różnicę i niestosowność swoich zali?
    • 18lipcowa3 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 14:27
      Biedna dziewczynka.
    • mizantropka_20 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 16:34
      Nie wiem czy u e'matek ten post wywoła współczucie - w końcu to dziecko a nie kotek, czy piesek
    • black_magic_women Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 06.01.22, 23:48
      Napisze tak. Byłam skrzywdzonym 12 letnim dzieckiem. Nie miałam takiej odwagi jak ta dziewczynka by komuś o tym opowiedzieć, choć jakoś tam próbowałam. Ale moje zachowanie, choćby pogorszenie ocen w szkole, już powinno być sygnałem dla moich światłych, b. wykształconych rodziców. Po raz pierwszy powiedziałam o tej traumie terapeutce po 25 urodzinach, następnie po kolejnych 10 mężowi i przyjaciółce... Kontaktu ze sprawcą unikam jak mogę, ale jest to trudne. Co więcej muszę się mierzyć z zarzutami o odcinanie się od "bliskich" itp . Nie jestem psychologiem ani psychiatrą i nie wiem dlaczego tamta dziewczynka targnęła się na swoje życie, a ja mimo nawracających depresji i załamań wciąż trzymam się na powierzchni. Wiem, że wina jest zawsze po stronie dorosłych, w pierwszej kolejności rodziców.
      • milva24 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 00:27
        Ja byłam młodsza i nikomu nie powiedziałam. Ale z początku nie wiedziałam, że ktos mi robi krzywdę, szczególnie że udawał jedynego przyjaciela. Jednak coraz gorzej się czułam z tym co się działo i udało mi się to przerwać. Ale miałam około 12-13 gdy zrozumiałam co to było to wcześniej. I zachowanie moje tez było wołaniem o pomóc. Dopiero jako dwudziestolatka powiedziałam przyjaciółce, chłopakowi i rodzicom wtedy też. Ojciec do tej pory nie wierzy, chyba jest mu z tym łatwiej. Człowiek, który mnie molestował umarł w zeszłym roku. Byłam na jego pogrzebie Ale jakoś tak myślałam, że mi bardziej ulży czy się ucieszę, nic takiego nie nastąpiło.
        Rodziców nie uważam za winnych tego, że byłam mestowana czy że nic nie zauważyli później. Pretensje miałam o to, że jak już się dowiedzieli to nic z tym nie zrobili, w sensie nadal utrzymywali z tym człowiekiem kontakty, ale jakoś to sobie przerobiłam. Kiedyś gdy byłam jeszcze dzieckiem fantazjowałam, że komuś powiem i wszystko się zmieni, że go ukarzą a ja poczuję się lepiej. Ta dziewczynka zrobiła wszystko co mogła, jej ciotka zrobiła wszystko co mogła i się nie udało jej uratować. W XXI wieku! To chyba dobrze, że ja nie próbowałam nic powiedzieć trzydzieści lat temu. Gdyby mnie wtedy wyśmiano czy oskarżono o kłamstwo mogłabym się posunąć do jakichś drastycznych kroków.
        • black_magic_women Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 00:40
          Widzisz milva, ja rodzicom nie powiedziałam. Teraz tata nie żyje, a mamie nie mogę wyjawić co się wydarzyło, bo to by ją mogło zabić. Ale chyba rok temu postanowiłam wyznać jej coś innego, że ktoś, m. in. ta osoba, stosował wobec mnie przemoc fizyczną .Ona to zbagatelizowała.Tak jak bagatelizowała kiedy mówiłam, że jej siostra, a moja ciotka źle mnie traktowała np. na wakacjach. Mój mąż mówi, że ona może się domyśla i to jest jej reakcją obronną. Tego nie wiem, wiem za to, że powiedzenie o traumie mężowi i przyjaciółce było jak częściowe uzdrowienie. Koszmarne sny pojawiają się już rzadziej, a ja zyskałam też na pewności siebie.
          • milva24 Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 01:21
            Ja powiem Ci, że dla mnie najgorszy był wczesny etap dojrzewania. Nienawidziłam siebie wtedy i wszystkich wkoło. Bardzo też chciałam być chłopcem bo w swej naiwności myślałam, że chłopców nikt nie molestuje. Być może tak było z lesbijstwem tej dziewczynki, chciała być lesbijką bo brzydzili ją mężczyźni. Później chyba w odruchu samoobrony wyparłam wszytko na ładnych parę lat i dopiero w wieku 20 lat sobie wszystko przypomniałam. To był dla mnie szok. Teraz od wielu lat jest że mną zupełnie dobrze, chwilami przy takiej sytuacji jak z tym dzieckiem przypominam sobie i źle się czuję ale poza tym nie myślę tym często.
            Sądzę, że Twój mąż ma rację i matka bardzo nie chce się pewnych rzeczy dowiedzieć. Z własnego doświadczenia powiem Ci, że raczej nie dostaniesz tego czego potrzebujesz od matki jeśli jej powiesz.
            • black_magic_women Re: Sprawa dziecka, któremu nikt nie pomógł. 07.01.22, 11:32
              Tak, to jest najdziwniejsze, że sprawa powraca. Też chciałam być chłopcem, w dodatku zakonnikiem 😁. A potem na lata wszystko było uśpione. To w sumie cudowność ludzkiego mózgu, inaczej ofiary wszelkich dramatów, nie mogłyby funkcjonować. A przecież nie wszyscy popełniają samobójstwa.
Pełna wersja