Dodaj do ulubionych

Dlaczego wszyscy nagle oburzeni?

06.01.22, 13:52
Jak się brało latami 500+ na bombelki to każdy siedział cicho a jak nagle co poniektórym zabrali trochę z pensji to nagle krzyk że jak tak można?
🤔 Kalizm?
Obserwuj wątek
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 13:59
      Kto siedział cicho? Każdy rozumny człowiek krytykował 500+. Ja biorę 500+, co nie znaczy, że popieram ten pomysł i że gdyby zlikwidowali to bym płakała, czy się burzyła o to. Oczywiście oczekiwałabym, że likwidacja tego szłaby za jakimś mądrym wykorzystaniem tych pieniędzy, przeznaczeniem ich tam, gdzie naprawdę są potrzebne.
      • marzeka11 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 13:59
        mebloscianka_dziadka_franka napisała:

        > Kto siedział cicho? Każdy rozumny człowiek krytykował 500+. Ja biorę 500+, co n
        > ie znaczy, że popieram ten pomysł i że gdyby zlikwidowali to bym płakała, czy s
        > ię burzyła o to. Oczywiście oczekiwałaby
        m, że likwidacja tego szłaby za jakimś
        > mądrym wykorzystaniem tych pieniędzy, przeznaczeniem ich tam, gdzie naprawdę są
        > potrzebne.

        big_grin big_grin big_grin big_grin
          • marzeka11 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 14:07
            Ależ niech korzysta. Kto broni. Ujęcie przez nią tematu jest specyficzne.
            Gdy nastąpi zmiana rządu, jak zawsze przecież po czasie taka zmiana następuje, ciekawa jestem, jak sprawa wspierania rodzin będzie wyglądać. Akurat to jedna z sensownych pomocy.
                • 35wcieniu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 15:25
                  Przy tym poziomie bezrobocia, jakie mamy to jeszcze jakieś ułatwienia są potrzebne?

                  Tak, są. Np. dostępność żłobków i przedszkoli, tanie mieszkania na wynajem, dobra komunikacja publiczna... Czyli to wszystko o czym od lat się mówi że będzie, będzie, pracujemy nad tym...
                    • paskudek1 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:10
                      21mada napisała:

                      > To w Polsce nie ma dobrej komunikacji publicznej? Zapraszam za granicę, gdzie j
                      > eżdżą dwa autobusy dziennie jeśli w ogóle. Jak nie masz samochodu, jesteś uziem
                      > iona.
                      Nie ma. Jest wiele miejsc w których nie kursuje ŻADEN autobus. A do najbliższego miasta kilkanaście kilmometrow.
                        • rosapulchra-0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 18:42
                          Mieszkasz na wsi w UK?
                          Bo ja mieszkam w mieście, całkiem średnim mieście i komunikacja miejska jest całkiem sprawna. Metra u nas nie ma, ale jeżdżą i autobusy i tramwaje. Na każdym przystanku wiszą rozkłady jazdy, możesz też sprawdzić w necie, o której odjeżdża twój autobus. Na wsiach, owszem, autobusy jeżdżą rzadziej, ale ludzie mieszkający na wsi są na ogół lepiej zmotoryzowani niż mieszczuchy.
                          • szpil1 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 06:07
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > Mieszkasz na wsi w UK?
                            > Bo ja mieszkam w mieście, całkiem średnim mieście i komunikacja miejska jest ca
                            > łkiem sprawna.

                            Ja też mieszkam w mieście w UK i u mnie komunikacja miejska jest do dudy. Idiotycznie wytyczone trasy, notorycznie odwołane lub opóźnione autobusy, brak tychże autobusów w godzinach rannych - jesli ktoś pracuje na drugim końcu miasta od 6 rano to zwyczajnie nie ma jak dojechać, bo autobusy zaczynają kursować później. To samo okoliczne miejscowości - rano publicznego dojazdu po prostu nie ma. I zdziwienie władz i co niektórych "mądrych", ze ludzie z tego transportu nie chcą korzystać i wolą swoje samochody.
                        • milva24 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 18:04
                          arwena_11 napisała:

                          > A ciekawe dlaczego? Kto zlikwidował połączenia, bo się nie opłacało?

                          To była moim zdaniem kombinacja odpływu ludności że wsi+szukania oszczędności przez firmy transportowe+napływ n prowincję tanich szrotów z zagranicy. Jeszcze około roku 2000 było jako tako a później już coraz gorzej. Najlepsze, że przez stację na której wysiadałam wracając do domu że studiów nadal przejeżdżają pociągi w tych samych relacjach tylko żaden się nie zatrzymuje.
                          • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 23:31
                            >napływ n prowincję tanich szrotów z zagranicy.

                            Napływ szrotów był pochodną cięć w rozkładach.
                            Gdy w styczniu 2002 jechaliśmy na pogrzeb nagle zmarłej cioci i nikt z rodziny nie czuł się na siłach, żeby w tym śniegu i w tym stanie psychicznym jechać samochodem, to mieliśmy jedno, słownie, jedno połączenie w ciągu 24 godzin. Z 3 przesiadkami. Jeśli któraś by nam nie wyszła, to utknęlibyśmy gdzieś na lokalnej stacji. Połączenie było zresztą do najbliższego miasteczka, ktoś musiał po nas wyjechać. Jakimkolwiek samochodem, choćby szrotem zza granicy.
                            Wtedy mnie uderzyło, jaka koszmarna zmiana nastapiła. Do cioci jeździliśmy przez lata, od lat 50-tych i jeszcze w czasach mojego dzieciństwa, pod koniec lat 80tych i na początku 90tych dało się dojechać pociągiem do wsi, w której ciocia mieszkała. I połączeń było kilka na dobę. To są tereny pod niemiecką granicą z gęstą siatką torów kolejowych, po których pod koniec lat 90tych przestały kursować pociągi. I co ciekawe po stronie niemieckiej pociągi jeżdżą caly czas, zatrzymując się na zupełnie nieznaczących stacyjkach, w miejscowościach, gdzie mieszka nawet nie 200 mieszkańców. I to są takie króciutkie szynobusy, ale jeżdżą z dużą regularnością.
                            • kokosowy15 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 23:37
                              Albo odwrotnie. Pęd do posiadania własnego samochodu po dekadach braku możliwości spowodował że pociągi i autobusy zaczęły jeździć puste. To zresztą widać także w mieście, dawno już nie jechałem w zapełnionym tramwaje lub autobusem, nawet omijając jezdnię zakorkowane samochodami w godzinach szczytu.
                              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 00:48
                                nie, bez jaj, nie od razu wszyscy mieli samochody, zwłaszcza w dawnych PGRach. A na początku lat 90tych był szał na prywatyzację - nie tylko koleje ale i pekaesy. No a jak te autobusy jeżdżące po gumnach się sprywatyzowały to poobcinały nierentowne połączenia. Sama pamiętam jakąś podróż jednym z takich autobusów gdzieś w Pieninach, takim, co to od zawsze tam jeździł, i kierowca obwieszczał, że ta linia teraz będzie prywatna i będzie zmiana rozkładu. I w ciągu kilku lat się zrobiło tak, że autobusy na trasie Kraków-Zakopane kursowały częściej niż tramwaje i miejskie autobusy (co wyklucza twoją teorię o tym, że zostały poobcinane bo ludzie się przesiedli do samochodów), za to jak już się wylądowało w tych miejscowościach typu Nowy Targ czy Szczawnica i to nie była docelowa miejscówa tylko przesiadka to było się w dupie, bo tam połączenia do innych miejscowości były raz na dobę.
                        • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 23:20
                          >A ciekawe dlaczego? Kto zlikwidował połączenia, bo się nie opłacało?

                          Poczytaj specjalistów od komunikacji publicznej, oni bardzo punktują, dlaczego się nie opłacało i że to nie był przypadek. Np. że w Polsce na trasach, gdzie powinny jeździć szynobusy co pół godziny od 4 rano do 23 i z dodatkowymi kursami w godzinach szczytu, jeździły drogie składy, więc w ramach oszczędności obcinano kursowanie do okresu szczytu komunikacyjnego czyli np. od 6 rano do 8 i od 15 do 19. Masz do roboty na pierwszą zmianę? Musisz zostać, żeby rozliczyć raporty i nie wyrobisz się z robotą do 19? Masz do pracy na 11? Twój problem.
                    • droch Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 01:47
                      Zapraszam za granicę, gdzie jeżdżą dwa autobusy dziennie jeśli w ogóle

                      To często o dwa więcej niż w polskim interiorze... Ulubionym oznaczeniem kursów na przystankach jest "S" (kursuje w dni nauki szkolnej). "D" (kursuje w dni robocze) to już wypas.
              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 15:14
                > Sensowna pomoc, to ułatwianie rodzicom ZAROBIENIA na utrzymanie swoich dzieci, a nie dawanie im jałmużny.

                Przecież wychowywanie dzieci i opieka to jest praca, więc dlaczego finansowa rekompensata za to czasochłonne zajęcie ma być nazywana jałmużną? (do pań które tu powiedzą, że godzą pracę z macierzyństwem - ktoś się w tym czasie zajmuje ich dziećmi i w tej czy innej formie pobiera za to wynagrodzenie)
                • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 15:20
                  Ugotowanie sobie obiadu to też praca, dlaczego państwo ma za to nie płacić? Jak sobie sama obetnie włosy to powinnam zostać zakwalifikowana do państwowego programu fryzjer plus? Ciekawe, że pytasz tylko o panie, nie pytasz, jak panowie godzą ojcostwo z pracą... Co do opieki nad dziećmi pracujących rodziców to są na przykład przedszkola
                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 15:26
                    > Ugotowanie sobie obiadu to też praca, dlaczego państwo ma za to nie płacić?

                    Borze szumiący, znowu ten idiotyczny argument z samego dna dupy? Jak sobie gotujesz to ty czerpiesz benefit z tego tytułu w postaci obiadu, więc jakby sama sobie płacisz. Jak poświęcasz swój czas, siły i pieniądze na zajmowanie się dziećmi (lub chorymi i niedołężnymi krewnymi i teściami, to jest ta sama sytuacja) to ty z tego tytułu nie masz nic oprócz utraconych zarobków, bo beneficjentami są te osoby oraz, uwaga, państwo (dzieci - państwo zyskuje przyszłych podatników, pracowników, klientów, starsi i niedołężni - państwo oszczędza, bo opieka nad nimi w rodzinie jest dużo tańsza niż różne domy opieki i inne systemowe wspomaganie).
                    O tym, ile dla ekonomii jest warta praca opiekuńcza, którą nieodpłatnie wykonują miliardy kobiet, napisano tyle, że po prostu trzeba mieć albo dużo złej woli albo kompletnie zakuty łeb (albo jedno i drugie), żeby cały czas się trzymać jak pijany płotu narracji o niepracujących rodzicach.
                    • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 15:31
                      Jak zajmuję się własnymi dziećmi to moim benefitem jest to, że zajmuję się własną rodziną, spędzam czas z tymi, których kocham i buduję z nimi więzi. Nie wiem jak inni, ale moja motywacją do rodzicielstwa nie było wychowywanie dzieci państwu. Czy państwo na tym zyska? A to się okaże... A może wychowam te dzieci źle? A może będą dla budżetu większym obciążeniem niż zyskiem? A może w cholerę wyjadą i nie będą ani podatnikami ani klientami? Dlatego to nie jest inwestycja tylko hazard.
                      • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:00
                        Czy tym benefitem zapłacisz rachunki? Odłożysz na emeryturę? Oczywiście że nikt nie rodzi dzieci ponieważ jego motywacją jest wychowywanie dzieci państwu, ale tak samo nikt nie idzie do pracy, ponieważ jego motywacja jest wzrost krajowego produktu brutto. Ale zarabiając pieniądze i płacąc podatki jednak się do tego PKB przyczynia i tacy jak ty uważają, że w związku z tym są w jakiś sposób lepsi i zasługują na więcej. A twoja praca tez może być dla budżetu większym obciążeniem niż zyskiem (patrz: rządząca obecnie partia polityczna)
                          • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:14
                            wpisujesz się w narrację "praca rodziców nie ma wartości dla nikogo poza nimi samymi, więc nie ma sensu za nią płacić, a wszelkie benefity w postaci darmowej szkoły, dotowanego przedszkola i 500+ sponsorują tym nierobom ci NAPRAWDĘ pracujący".
                            • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:16
                              A czy ja postuluję likwidację bezpłatnych szkół? Co najwyżej nie podoba mi się zakładanie, że niepracujacych rodziców trzeba wspomagać bardziej niż pracujących, bo ci drudzy też wychowują dzieci tylko są bardziej zmęczeni
                              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:30
                                g.r.uu napisała:

                                > Co najwyżej nie podoba mi się
                                > zakładanie, że niepracujacych rodziców trzeba wspomagać bardziej niż pracującyc
                                > h,

                                a to 500+ czy darmowe szkoły są tylko dla rodziców bez zarobków? Czy może są takie postulaty? Coś przegapiłam?

                                > bo ci drudzy też wychowują dzieci tylko są bardziej zmęczeni

                                nie. Praca wśród dorosłych ludzi, którzy nie srają w gacie i nie plują jedzeniem i sami się potrafią ogarnąć i potrafią racjonalnie myśleć to czysty relaks w porównaniu z zajmowaniu się małymi dziećmi, to ci potwierdzi każą matka która przerabiała oba modele. Chyba, że ktoś zwyczajowo bierze ze sobą bąbelki do pracy.
                                • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:35
                                  Chcesz powiedzieć że łączenie pracy z wychowywaniem dzieci czyli robienie dwóch rzeczy jest mniej męczące niż robienie jednej? Wprawdzie istotnie znam tylko jedne model, ale jakoś mi się wydaje, że gdybym po dniu z dziećmi kladła się na kanapie przed netflixem to byłabym bardziej wypoczęta niż w sytuacji jak siadam do pracy. Mój partner też pewnie byłby mniej zmęczony gdyby mógł się poświęcić ojcostwu a nie żonglować obowiązkami ojca i pracownika. Uprzedzając typowy argument - nikt nam nie kazał, tak wybraliśmy. Chodzi mi jedynie o to, żeby nie uznawać że ludzie robiący jedną rzecz mają latwiej niż robią y dwie.
                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:55
                                    > Chcesz powiedzieć że łączenie pracy z wychowywaniem dzieci czyli robienie dwóch rzeczy jest mniej męczące niż robienie jednej?

                                    Po pierwsze, to jest mit z łączeniem dwóch prac - albo robisz jedno albo drugie. Jak siedzisz w biurze to nie zajmujesz się w tym momencie dziećmi. A jak próbujesz to faktycznie łączyć, tak, jak wiele matek było zmuszonych podczas pandemii przy pracy zdalnej, to jest to bardzo nieefektywne, wypalające i długo tak się nie da. Po drugie, oczywiście, że jak masz szanse na odmianę, to jest to mniej męczące. Jeśli mówimy o małych dzieciach, wymagających obsługi (w sensie nie można ich zostawić samych) to są dwie opcje: zajmujesz się nimi 24/7 albo zajmujesz się nimi wtedy, kiedy nie zajmujesz się praca zarobkową. W obu wypadkach suma wynosi 24/7. Nie klonujesz się, gdy idziesz do pracy.
                                    Ponadto gdy wychodzisz do pracy, masz o wiele większą swobodę - np. zrobienie zakupów po prostu wracając z pracy, czyli występujesz ot tak do sklepu i za zarobione pieniądze kupujesz fanty na obiad, możesz sobie ułatwić kupując półprodukty typu już obrana i pokrojona marchewka czy w ogóle zamówić gotowca. Jak jesteś w domu non stop z bąbelkami, to zakupy czy załatwienie czegokolwiek w mieście wiążą się z tym, że musisz te bąbelki ubrać, spakować piwko czy pieluchy, targać wózek, w sklepie jakoś ogarnąć wózek, wózek zakupowy i bombelka, no i kasy dużo mniej, bo za te wysiłki nikt nie płaci, więc musisz jeszcze poświęcić czas na ostrożnie skalkulowany budżet, czyli np. jedzenie tańsze, ale bardziej czaso- i pracochłonne, żeby wystarczyło na ubrania czy inne fanty musisz polować na promocje, nie masz kasy na to, żeby zapłacić opiekunce i wyjść sobie do kina (albo wyjść z bąbelkami do kina i tam się kimnąć) itd. Oczywiście nie mówię o statystycznej matce, która jest wąską specjalistką, ma bogatego męża lub inwestycje w krypciakach i na giełdzie a dzieci w prestiżowym liceum, tylko o przeciętnej matce, uszczęśliwionej pomysłami rządu.

                                    > ale jakoś mi się wydaje, że gdybym po dniu z dziećmi kladła się na kanapie przed netflixem

                                    gdyby zajmowanie się dziećmi polegało na siadaniu z nimi przed netfliksem (ile matek bez pracy zarobkowej w Polsce ma w budżecie miejsce na streamingi?), to istotnie by tak było, ale w realu to opieka nad dziećmi tak nie wygląda i ten pogląd jest mniej więcej tak zbliżony do prawdy jak to, że samotne matki wydają alimenta na tipsy.
                                    • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 18:11
                                      Ja nie mówię o siedzeniu z dziećmi przed netflixem! Tylko o odpoczynku jak dzieci śpią. Dobra, będzie łopatologicznie. Moja przyjaciółka ma taką tradycyjna sytuację, że facet zarabia, ona zajmuje się dzieckiem. Około 19:30 dziecko śpi. I zaczyna się jej czas dla siebie - wtedy ogląda netflixa, coś czyta, odpoczywa z facetem, pełen luz. Czy bywa zmęczona opieką nad dzieckiem? A pewnie. Czy to jest zawsze lekkie, łatwe i nie bywa nużące? Oczywiście że nie. U nas pracujemy oboje. I to wygląda tak, że jak np. mój partner ma trzydniową delegację to ja po położeniu dzieci spać siadam jeszcze do pracy, a nie do netflixa. Jak jest na miejscu, to na przykład bywało tak, że rano on z dziećmi na spacer i LO drobne zakupy, a ja pracowałam, potem on do pracy a ja przejmowałam dzieci. Popołudniu on z dziećmi do klocków i książeczek, a ja praca. Po położeniu dzieci spać - praca. Jak sądzisz, kto jest bardziej wypoczęty - ja czy moja koleżanka? Tak na marginesie - przy zarobkach jej faceta mają dużo więcej pieniędzy w budżecie do dyspozycji. Więc to nie jest tak, że jak matka zajmuje się dziećmi to rodzina jest biedna. Wystarczy że ma na przykład mieszkanie po rodzinie a nie buja się z kredytem i już łatwiej. Po prostu: możliwość zajmowania się tylko dziećmi a nie dziećmi i praca to jest luksus.
                                          • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 18:54
                                            > Nie, ja po prostu z uporem twierdzę że człowiek się bardziej meczy mając dwa obowiązki niż jeden. Nie wiem jak bardziej łopatologicznie wyjaśnić.

                                            Teoretyzujesz, jak sama przyznałaś, więc to jest zabawne że próbujesz mi "łopatologicznie" wyjaśnić, kiedy byłam bardziej zmęczona.
                                              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 19:04
                                                Zastąpienie pracy odpoczynkiem zawsze na propsie, ale zastąpienie pracy zarobkowej nieodpłatnym zajmowaniem się bombelkami to nie jest ten case, do kurwy nędzy. Chyba, ze ma się wystarczające dochody z innego źródła, żeby prowadzić dom na takim poziomie, jak z dwoma dochodami, ale gdyby to była przeciętna sytuacja polskiej rodziny to by nikt nie miauczał. Ale ok, testuj i napisz jak było.
                                                • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 19:08
                                                  Ale przecież ja nie piszę o tym, czy łatwiej jest pracować czy zajmować sie bombelkami. Pisze o tym, czy łatwiej jest tylko zajmować się bombelkami czy zajmować się bombelkami i pracować. Czyli mieć więcej obowiązków
                                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 20:01
                                                    jak masz bombelka w żłobku/przedszkolu/u opiekunki to nie ty go w tym czasie przewijasz, nie ty mu robisz jeść, nie musisz brać pod uwagę że on na obiadek je co innego niż ty, nie ty go ubierasz na spacerek itd. Jak pracujesz poza domem to obowiązki okołobombelkowe przejmuje kto inny. Owszem, gdyby wyliczyć wszystkie obowiązki po kolei to lista by była dłuższa w wypadku pracy poza domem i przy bombelkach, ale gdyby wyliczyć czas im poświęcany to zdecydowanie nie. A do tego przy siedzeniu z bombelkami 24/7 można jobla dostać, nie znam matki, która by nie marzyła o powrocie do pracy (jeszcze raz podkreślam że pomijam matki bardzo dobrze sytuowane finansowo, które mogą sobie do bombelka zatrudnić opiekunkę i iść na kawę i manikiurę). A jeśli do tego doliczysz fakt, że masz parę tysięcy mniej w budżecie, ale wydatki takie same i musisz to spiąć, to zdecydowanie nie jest lżej. No zresztą, naprawdę, spróbuj a potem się wypowiadaj.
                                                  • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 20:19
                                                    Po pierwsze - osoby niepracujące też korzystają z przedszkoli. Po drugie - my nie posyłaliśmy dzieci do żłobka i nie mogliśmy sobie pozwolić na rezygnację z pracy. A różnica wieku między dziećmi to niespełna dwa lata. Jak ja pracowałam to obowiązki okołobombelkowe wykonywał ojciec dzieci, jak on pracował - to ja. Reszta jak dzieci spały. A co do budżetu to właśnie dlatego uważam możliwosc niepracowania i zajmowania się tylko dziećmi za luksus, bo nam jakby odpadło parę tysięcy z budżetu miesięcznie to tego by się po prostu nie dało spiąć. Przy czym jak najbardziej mogłabym sobie na luzie zajmować się dziećmi jakby mi kasa z nieba spadała, żadnego jobla nie dostaję, to co mnie najbardziej męczy to konieczność łączenia tego z pracą.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 20:35
                                                    > Po pierwsze - osoby niepracujące też korzystają z przedszkoli.

                                                    Pod warunkiem, że mają na to forsę! I że w ogóle się do przedszkola (czy tam świetlicy szkolnej) dostaną, jako osoby niepracujące, jeśli jest ograniczona ilośc miejsc. A jak nie pracujesz zawodowo bo zajmujesz się bąbelkiem to musisz mieć bardzo dobrze zarabiającego partnera lub inne źródła, żeby cię było stać na przedszkole, bo zdaje się, ze takie dotowane tez ci nie przysługuje w tym wypadku. Cały czas mówię o tym, że nie porównuje tego przypadku.

                                                    > Po drugie - my nie posyłaliśmy dzieci do żłobka i nie mogliśmy sobie pozwolić na rezygnację z pracy.

                                                    Dowód anegdotyczny

                                                    > Jak ja pracowałam to obowiązki okołobombelkowe wykonywał ojciec dzieci, jak on pracował - to ja.

                                                    Czyli był płodozmian, nikt nie siedział upierdolony z dziećmi 24/7, i były dwie pensje.

                                                    > A co do budżetu to właśnie dlatego uważam możliwosc niepracowania i zajmowania się tylko dziećmi za luksus, bo nam jakby odpadło parę tysięcy z budżetu miesięcznie to tego by się po prostu nie dało spiąć.

                                                    NO DO TEGO KURWA CAŁY CZAS ZMIERZAM!

                                                    > Przy czym jak najbardziej mogłabym sobie na luzie zajmować się dziećmi jakby mi kasa z nieba spadała,

                                                    Ale na razie nikomu kasa za to nie wpada tak, żeby mógł się na luzie zajmować bąbelkami (lub, przypomnijmy, innymi krewnymi, na przykład teściem z Alzheimerem), o to chodzi. Jeszcze raz, jak krowie na rowie: jak siedzisz w domu z dziećmi to nie tylko masz ciężką pracę, ale i zero dochodu, co sprawia, że jest ciężej. Przy kasie, jak to nazywasz, "z nieba" można zapłacić za wiele ułatwień, oszczędzających czas i siły. Jak tego nie masz i musisz ogarnąć cały budżet na kilak osób z jednej przeciętnej pensji, jednocześnie zajmując się bąbelkami, to to jest przejebane, wiem, ze cię nie przekonam, bo masz tę przewagę, że nigdy tego nie robiłaś więc możesz się posługiwać bujna wyobraźnią.

                                                    > żadnego jobla nie dostaję

                                                    No bo jak masz dostać jobla od czegoś czego nie zaliczyłaś? Nie siedziałaś z dziećmi na non stopie, miałaś regularny kontakt z dorosłymi ludźmi prze kilka godzin dziennie, nie musiałaś cały czas pilnować, czy się nie zesrają albo nie wsadzą palców do kontaktu oraz miałaś dwie pensje w budżecie.
                                                  • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 20:51
                                                    Od kilku lat każdy trzylatek ma zagwarantowane miejsce w przedszkolu publicznym. Jeśli nie ma takiego miejsca to samorząd dotuje miejsca w przedszkolu niepublicznym, ale dla rodzica finansowo to żadna różnica. Bezpłatna podstawa to minimum 5 godzin dziennie, a za czas poza podstawą nie może być więcej niż 1 zł za godzinę - wiele samorządów wprowadziło wszystkie godziny bezpłatne.

                                                    Wszystko jest dowodem anegdotycznym. Natomiast nie wiem, dlaczego uważasz, że ktoś kto może zrezygnować z pracy, żeby zajmować się dzieckiem ma lepiej od tego, kto nie może zrezygnować z pracy i i tak musi zajmować się dzieckiem.

                                                    Ty piszesz, że ludzie rezygnują z pracy i z TRUDEM spinają budżet. Dlatego mówię, że mają luksus. Bo u nas by się nie dało z żadnym trudem, po prostu ni ch... się nie zepnie. Więc jeśli ktoś ma fizyczną możliwość ogarnięcia budżetu na kilka osób z jednej pensji to ma w porównaniu ze mną zajebiście dobrze. Bo u nas gdyby odpadły zarobki jednego z nas to się nie ogarnie w żaden sposób.

                                                    "No bo jak masz dostać jobla od czegoś czego nie zaliczyłaś? Nie siedziałaś z dziećmi na non stopie, miałaś regularny kontakt z dorosłymi ludźmi prze kilka godzin dziennie, nie musiałaś cały czas pilnować, czy się nie zesrają albo nie wsadzą palców do kontaktu oraz miałaś dwie pensje w budżecie."

                                                    A skąd taki pomysł? A i owszem, zdarzało się na przykład, że przez tydzień byłam sama z dwulatką i niemowlęciem - od rana do położenia dzieci spać się nimi zajmowałam. A potem zamiast odpocząć siadałam do pracy. I nie, w mojej pracy w większości mama kontakt z komputerem a nie z dorosłymi. Za to jak mogłam sobie pozwolić na zluzowane w pracy i być tylko z dziećmi to czułam się spokojna i zrelaksowana. Spacer, zabawa, spotkanie ze znajomymi z dziećmi, malowanki, książeczki i żadnych terminów wiszących nad głową.
                                                  • 152kk Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 09:13
                                                    Jesli kobieta nie pracuje zawodowo tylko sama zajmuje sie dziecmi to 1. jej partner ma wiecej czasu i sil na prace (bo nie ma na glowie oprocz pracy rowniez opieki nad dziecmi) zatem moze wiecej zarobic 2. opieka nad dziecmi jest wyczerpujaca kiedy dzieci sa male lub maja problemy zdrowotne. Opieka nad zdrowymi dziecmi ponad 3 letnimi nie jest juz tak wymagajaca, 3.moglabym sie zgodzic, ze la dziecka bardzo malego (maks do 3 lat) i dla calej rodziny rezygnacja matki z pracy moze byc korzystna, ale tez ryzykowna dla tej kobiety. W przypadku starszych dzieci jest to tworzenie wzorca rodziny w ktorej jeden z doroslych partnerow jest zalezny ekonomicznie od drugiego, a w obecnych realiach spolecznych to nie jest dobry wzorzec gdyz rodzi duze ryzyko przemocy ekonomicznej i wyuczonej bezradnosci.
                                                    Zreszta moim zdaniem panstwo w ogole nie powinno byc posrednikiem w transferach pienieznych tylko zapewniac uslugi publiczne. Czyli nie powinno byc zadnych wyplat pieniedzy do reki. Transfer pieniedzy bezposredni to bardzo duze ryzyko ich wykorzystania na zle cele, szczegolnie w przypadku rodzin niezaradnych - bo jesli ktos sam nie umie zabezpieczyc siebie i dzieci finansowo to jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze nie umie rowniez gospodarowac gotowka. I 500 plus idzie na rzeczy zbytkowne, a dzieci nadal nie maja zaspokojonych podstawowych potrzeb.
                                                  • triss_merigold6 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 22:07
                                                    Zaraz, to zdaje się jest wybór? Miałam bombelka w żłobku, bo bardziej opłacał się mój powrót do pracy niż życie z jednej pensji, obydwoje z partnerem ganialiśmy z wywieszonymi językami, żeby wszystko ogarnąć, po latach to procentuje finansowo.
                                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 00:56
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Zaraz, to zdaje się jest wybór? Miałam bombelka w żłobku, bo bardziej opłacał s
                                                    > ię mój powrót do pracy niż życie z jednej pensji,

                                                    miałaś bombelka w żłobku, bo cudem ci się udało załapać na miejsce, gdy bombelek był niemowlakiem i się zastanawiałaś czy dawać tak małe dziecko do żłobka skoro miejsce jest czy jednak chwilę odczekać, ryzykując, że potem tego miejsca nie będzie, a nadawałaś ze stolicy, i to tyle w kwestii wyboru.
                                • 21mada Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:37
                                  Dzieci nie są małe wiecznie. Matka 7,8...12, 13...17 latka nie musi go ciągle niańczyć i może iść do pracy. To że jej się nie chce to jej wybór, ale czemu ma mieć za to płacone? A 500+ jest płacone do 18tki bombelka.
                                • memphis90 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 10:28
                                  >którzy nie srają w gacie i nie plują >jedzeniem i sami się potrafią ogarnąć i >potrafią racjonalnie myśleć
                                  Już nie przesadzaj, mały człowiek sra w gacie dwa lata, a jedzeniem pluje przez rok. Nie rób ze zmiany pieluch wlasnym dzieciom zajęcia na całe życie.... uncertain
                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 14:24
                                    a ja robię z tego zajęcie na całe życie? gdzie? tylko zauważ, albo ten okres w życiu jest tak ważny, trudny i kosztowny, że zamiast kasy w garść należy budować żłobki i to rozwiąże problemy rodziców, albo to w ogóle nie jest problem bo trwa max rok, więc na chuj żłobki? zdecydujcie się na jedną, konsekwentną narrację.

                                    poza tym wiele kobiet ma więcej niż jednego bombelka, no i - jeszcze raz - na kobiety spada nie tylko nieodpłatne prowadzenie domu i zajmowanie się bombelkami, ale i nieodpłatne zajmowanie się starszymi, chorymi i niedołężnymi rodzicami i, statystycznie, teściami. A tu niestety rzadko jest szansa, że podopieczni z tego wyrosną i z czasem się usamodzielnią.
                      • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 17:26
                        g.r.uu napisała:

                        > Czy państwo na tym zyska? A to się okaże... A może wychowam te dzieci źle
                        > ? A może będą dla budżetu większym obciążeniem niż zyskiem? A może w cholerę wy
                        > jadą i nie będą ani podatnikami ani klientami? Dlatego to nie jest inwestycja t
                        > ylko hazard.

                        Jeden z najczęściej powtarzanych i zarazem najgłupszych i fałszywych argumentów. To jest inwestycja, żadna inwestycja nie przynosi 100% pewności zysku. Ale ta przynosi wystarczająco pewny i przewidywalny zysk (pewniejszy niż giełda), jeszcze żadne państwo nie padło przez to, że obywatelki rodziły dzieci. I w żadnym państwie dzieci się nie zborsuczyły masowo na tyle, żeby doprowadzić do katastrofy. Raczej rządy mają problem, gdy kobiety mają w dupie rodzenie i społeczeństwo się starzeje i nie ma ani kto się nimi zajmować ani pracować. Może twoje dzieci będą głupie i źle wychowane, ale na nie przypadnie kilkoro rozgarniętych.
                        • 152kk Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 09:24
                          Ale 1. 500+ wcale nie zachecilo do rodzenia dzieci (ze statystyk wynika, ze nie mialo kompletnie zadnego wplywu) 2. Nie ma zadnych dowodow na to, ze niepracowanie matki powoduje "lepsze wychowanie" dzieci. Statystycznie dzieci powielaja model zycia rodzicow. W obecnych stosunkach spolecznych korzystniejsze byloby zeby kobiety byly niezalezne finansowo. ergo: nalezy promowac model rodziny w ktorym oboje rodzixe pracuja, a nie taki, w ktorym jedno jest zalezne od drugiego. Zatem: zachety do rezygnacji z pracy przez kobiety takie jak gotowka do reki sa szkodliwe spolecznie, korzystne sa rozwiazania ulatwiajace godzenie pracy i opieki nad dziecmi dla obojga rodzicow (zlobki, przedszkola, dobra komunikacja publ., praca z domu, praca na czesc etatu etc.)
                          • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 14:26
                            ale to do mnie? ja nie pisałam o tym, że 500 zachęca oraz że siedzenie matki w domu jest fajne, przeciwnie, jestem team „pójdziesz do pracy i wreszcie sobie odpoczniesz”. Mnie chodzi tylko o to, żeby nie traktować opieki nad maluchami jako „siedzenia z dziećmi przed netflixem i nicnierobienia”.
                            • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 14:56
                              Jak na razie to twierdzisz że fajniej się jednocześnie zajmować się dziećmi i pracować zamiast zajmować się dziećmi i odpocząć bo jest płodozmian big_grin czyli praca jako zabawniejsza alternatywa dla netflixa, nic a nic nie męczy
                              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 23:39
                                > Jak na razie to twierdzisz że fajniej się jednocześnie zajmować się dziećmi i pracować

                                Absolutnie nie. Ja właśnie twierdzę, i wyraźnie to napisałam, że nie ma czegoś takiego, jak jednoczesne zajmowanie się dziećmi i pracowanie. Jak pracujesz to twoimi dziećmi zajmuje się ktoś inny - ojciec, opiekunka, przedszkolanka, nauczycielka, pani w świetlicy szkolnej, babcia, którą na to stać albo której płacisz.

                                > praca jako zabawniejsza alternatywa dla netflixa, nic a nic nie męczy

                                znowu ci się pierdoli 😘 opieka nad dziećmi z oglądaniem netfliksa.
                                Nie, odpłatna praca zawodowa wśród dorosłych ludzi jest fajną alternatywą i oderwaniem się od bezpłatnego zajmowani się bombelkami na kilka godzin dziennie, a nie alternatywą do netflixa.
                                • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 23:51
                                  Jeśli ojciec i matka pracują i sami zajmują się dziećmi to nie chodzi o to, że fizycznie jednocześnie wykonują pracę zarobkową i zmieniają pieluchę (choć zdarzała mi się jednocześnie pracować i zajmować dzieckiem, ale to z niemowlęciem w chuście tylko przechodziło), tylko że ich doba wygląda tak:
                                  Dzieci+praca+sen
                                  A doba osoby, która nie wykonuje pracy zarobkowej tylko zajmuje się dziećmi wygląda tak:
                                  Dzieci+odpoczynek+sen

                                  Tak jak napisałam - koleżanka, która tylko zajmuje się bombelkiem , jak bombelek zaśnie to sobie odpala Netflixa. Ja odpalam pracę. Więc owszem, praca jest alternatywą dla miłego relaksu na kanapie. Jakim cudem ona ma być bardziej zmęczona niż ja to nie wiem.

                                  Cale zamieszanie z tego, że Ty masz chyba wyobrażenie o pracy zarobkowej jak wczesna nastolatka, która się naoglądała filmów i myśli, że to jest takie WOW, ekscytujące, dużo się dzieje i jeszcze ma się tyyyyle pieniędzy, że można sobie w Rossmannie kupić co się chce.

                                  Muszę mojej przyjaciółce księgowej powiedzieć, żeby tak nie narzekała na sześć tygodni spędzone w domu z roczniakiem, trzylatkiem chorym lub na kwarantannie i dziesięciolatkiem chorym lub na kwarantannie. Co za szczęście, że nocami księgowała faktury, ta ekscytująca alternatywa ją uratowała. Gdyby nie musiała pracować to by się dziewczyna załamała z nadmiaru wolnego czasu, a tak to przynajmniej się nie nudziła big_grin
                                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 00:06
                                    g.r.uu napisała:

                                    > Tak jak napisałam - koleżanka, która tylko zajmuje się bombelkiem , jak bombele
                                    > k zaśnie to sobie odpala Netflixa. Ja odpalam pracę. Więc owszem, praca jest al
                                    > ternatywą dla miłego relaksu na kanapie. Jakim cudem ona ma być bardziej zmęczo
                                    > na niż ja to nie wiem.

                                    tak jak napisałam, dowód anegdotyczny. Dzieci są bardzo różne.
                                    >
                                    > Cale zamieszanie z tego, że Ty masz chyba wyobrażenie o pracy zarobkowej jak wc
                                    > zesna nastolatka, która się naoglądała filmów i myśli, że to jest takie WOW, ek
                                    > scytujące, dużo się dzieje i jeszcze ma się tyyyyle pieniędzy, że można sobie w
                                    > Rossmannie kupić co się chce.

                                    Już pisałam, że w przeciwieństwie do ciebie przerabiałam oba modele i mam porównanie, więc nie, mocno się mylisz. I siedząc z bombelkami nie mogłam się doczekać aż się zwolni miejsce dla starszego w świetlicy szkolnej żeby się wyrwać do ludzi. Jak bombelek zasypiał to nie mogłam odpalić Netflixa bo miał zwyczaj zasypiania akurat w momencie, w którym musiałam jechać po starszego do szkoły i drzemkę szlag trafiał. Gdy młodszy w końcu poszedł do grupy maluchów, to drzemka poobiednia była rzeczą świętą i nikt go nie targał do samochodu. Nie oczekuję fałszywego współczucia bo wszystko to było do ogarnięcia, ale naprawdę lepiej od ciebie wiem o czym piszę.
                                    • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 00:19

                                      > g.r.uu napisała:
                                      >
                                      > > Tak jak napisałam - koleżanka, która tylko zajmuje się bombelkiem , jak b
                                      > ombele
                                      > > k zaśnie to sobie odpala Netflixa.

                                      a, zapomniałam dodać. Szczerze wierzę, że twoja koleżanka. matka jednego bombelka, tak ma. Stare przysłowie pszczół mówi, „matka jednego dziecka ma naprawdę dużo czasu, ale dowiaduje się o tym, gdy ma dwoje”.
                                    • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 00:21
                                      A przerabiałaś model, że pracujesz i zajmujesz się dziećmi, które nie chodzą do żadnych placówek? Bo ja o czymś takim mówię, nie o tym, że się pracuje, jak dziecko w szkole czy przedszkolu.
                                      I wmawianie mi, że łatwiej jest zajmować się np. dwulatką i niemowlakiem ORAZ pracować niż zajmować się dwulatką i niemowlakiem ORAZ odpoczywać jest śmieszne.
                                      • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 01:17
                                        > A przerabiałaś model, że pracujesz i zajmujesz się dziećmi, które nie chodzą do żadnych placówek?

                                        w sensie pracy zdalnej? nie da się pracować i zajmować dziećmi, ewentualnie pracujesz a dzieci wchodzą w mniej lub bardziej kontrolowaną szkodę, bo się nie rozdwoję. Tak, przerabiałam.
                                            • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 13:35
                                              g.r.uu napisała:

                                              > I myślisz że to posiekanie sprawia, że człowiek jest bardziej wypoczęty niż gdy
                                              > by miał czas na dzieci i siebie zamiast tego?

                                              Absolutnie nie. To jest kompletnie niewydajne w każdym wymiarze i jak tylko się dało, to wysłałam bombelka do przedszkola. Tego sie w ogóle nie da porównać z łączeniem opieki z pracą poza domem - która to praca poza domem daje dwa bonusy: kapustę na koncie oraz, uwaga, możliwość oderwania się od opieki i kontaktu z dorosłymi ludźmi. Napisałam o tym kilka razy a ty cały czas mi wciskasz w to miejsce prace z domu. Podobnie, jak parę razy napisałam, ze układ opieka nad dziećmi full time lub opieka nad dziećmi + praca przerabiałam w różnych konfiguracjach i naprawdę mam porównanie, a ty cały czas mi wciskasz, ze jestem teoretyzujaca piętnastolatka. Nie wiem, może właśnie próbujesz łączyć pisanie na forum z opieką nad dzieckiem i widać, jakie są efekty jeśli chodzi o logiczne myślenie.
                                              I dlatego, gdybyś nie zauważyła, postuluję, żeby opieka w domu - nad dziećmi czy niedołężnymi - była traktowana jak praca i była opłacana, bo układ „praca w domu przy bombelkach”, zwłaszcza takich 1-4 lata, to jest fikcja, myślę ze podobnie przy mobilnym staruszku z demencją. Multitasking is soooooo 90s i już dawno wykazano, ze jest kompletnie nieefektywny. Płacenie za opiekę (ale nie w postaci 500+, zwłaszcza w pierwszej wersji w której załapałyby się na to Kulczyk przy 17letnich dzieciach ale samotna matka jednego dziecka nie) po pierwsze pozwoliłoby matkom (choć myślę ze gdyby było opłacane to więcej tatusiów by na to poszło) skupić się na jednej rzeczy ale porządnie, albo od czasu do czasu wynająć opiekunkę i wyjść do ludzi, to by mogło wyjść wszystkim na zdrowie w jakimś stopniu mogłoby zapobiegać depresji poporodowej a NA PEWNO stanowiłoby w jakimś stopniu prewencję przeciwko przemocy domowej, bo statystyki jasno pokazują, że przemoc się zaczyna lub nasila, gdy młoda matka jest ekonomicznie uzależniona od męża a nie każda jest w stanie z różnych powodow szukac płatnej posady z dzieckiem w tobołku (a już na pewno nie z przemocowcem, głośny serial byl ostatnio w temacie). A tobie o co chodzi, co postulujesz i co właściwie próbujesz udowodnić?
                                              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 13:39
                                                A ponieważ masz wyraźne problemy z logicznym myśleniem i zaraz tu od nowa zaczniesz mówić, ze oooooo a dlaczego to tylko niepracujące matki mają mieć płacone: nie, pracujące tez - przecież ich dziećmi ktoś się zajmuje gdy one pracują, więc miałyby na to, żeby za te opiekę zapłacić.
                                              • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 13:46
                                                Nie, ja piszę o łączeniu opieki nad dziećmi z pracą ZAROBKOWĄ nie pisząc nic o jej formie. To Ty założyłaś, że praca jest lekka, łatwa, przyjemna, w miłym miejscu i z fajnymi dorosłymi ludźmi. Ok, przyjmijmy że po prostu się różnimy i Ty jesteś bardziej wypoczęta jak zajmowanie się dziećmi lączysz z pracą, a ja jestem bardziej wypoczęta, jak mogę zająć się tylko dziećmi. Tak będzie najprościej.

                                                I praca z nimi dziećmi w domu nie jest fikcją, jest czymś co robimy od dłuższego czasu, a lada moment zaczniemy przerabiać z kolejnym dzieckiem. Nie jest fikcją, ale jest męcząca. Jak matka bierze na siebie ciężar opieki nad dziećmi i dzięki temu ojciec może się skupić tylko na pracy to niech on jej płaci bo on na tym zyskuje. Ja nie zyskuję na tym, że pani X po położeniu dzieci sobie odpoczywa, a ja pracuję i w związku z tym mam dołożyć się do jej odpoczynku.

                                                Mnie nie chodzi o nic więcej niż polemizowanie z Twoim twierdzeniem,że fajniej się opiekę nad dziećmi łączyć z pracą niż zajmować się tylko dziećmi. Ok, w sumie już nie polemizuję, bo po prostu piszemy o czymś innym: ja piszę o łączeniu pracy z wychowywaniem dzieci bez pomocy z zewnątrz, a Ty piszesz o tym, jak fajnie jest w biurze, kiedy dzieci są z opiekunką
                                                • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 14:15
                                                  Nigdzie nie pisałam, że fajnie jest łączyć opiekę nad dziećmi z pracą w domu - podkreślałam walor możliwości NIEZAJMOWANIA SIĘ małymi dziećmi przez kilka godzin. Dla masy osób to jest ważne.

                                                  > Ja nie zyskuję na tym, że pani X po położeniu dzieci sobie odpoczywa, a ja pracuję i w związku z tym mam dołożyć się do jej odpoczynku.

                                                  Zyskujesz!! Jeszcze raz, po pierwsze Ty tez dostajesz kasę, Twój wybór czy sobie sama zapłacisz za opiekę nad dziećmi i odpuścisz prace z domu, czy zaciśniesz zęby, kasę odłożysz a będziesz dorabiać, czy zapłacisz opiekunce, choćby part time, zeby moc się lepiej skupić na pracy. Więc to nie tak, ze ty jej płacisz i nic z tego nie masz. Po drugie, układ matka maluchów w domu, na utrzymaniu męża, bez własnej kasy, to jest układ sprzyjający patologii i przemocy, ekonomicznej, psychicznej i fizycznej, oraz depresji. Tych kosztów nie widzisz, ale one są i ponosi je całe społeczeństwo. A taniej zapobiegać niż leczyć. Po trzecie, rodziny z małymi bombelkami to są bardzo dobrzy klienci, bo na dzieci zawsze wydadzą, zwłaszcza matki (no dobra, pomińmy patologie, ale patologia to nie jest statystyczna norma), a przecież masa ludzi pracuje w sektorze usług i produktów dla dzieci, więc w ich interesie jest, zeby tym rodzinom starczało więcej niż na pieluchy. I last but not least - jest bardzo ważne, zeby czas opieki nad dziećmi nie był traktowany przez pracodawców jako tzw. resume gap. To się przekłada na kasę, jaka potem matki są w stanie negocjować jak dzieci podrosną a one będą szukać innej pracy. Jeśli to zajęcie będzie traktowane jako praca to to zmieni ich sytuacje na rynku pracy, bo na razie jest absurdalna sytuacja w której jeśli opiekuje się cudzym dzieckiem za kasę to to się liczy jako doświadczenie zawodowe, a jeśli robisz dokładnie to samo ale przy swoich dzieciach i za darmo, to to jest traktowane jako kura domowa z odpieluchowym zapaleniem mózgu. I na to, ze to wpływa ujemnie na szanse kobiet na prace i wyższe zarobki, jest w xuj badań (coś się, przynajmniej w teorii, powoli ruszyło w pandemii bo nagle tatusiowie dostrzegli, ze to naprawdę jest harówa).
                                                  • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 19:07
                                                    "Nigdzie nie pisałam, że fajnie jest łączyć opiekę nad dziećmi z pracą w domu - podkreślałam walor możliwości NIEZAJMOWANIA SIĘ małymi dziećmi przez kilka godzin. Dla masy osób to jest ważne."

                                                    Dzieci niepracujących rodziców też śpią i wtedy można się nimi przez kilka godzin nie zajmować... I na przykład mogą sobie wtedy odpoczywać, pracujący wtedy pracują i nie mają tego luksusu. Mówię o pracujących tak jak my. Bo już do mnie dotarło, że Ty pisząc "łączenie opieki nad dziećmi z pracą" piszesz raczej o modelu "taty Maty" - czyli pracowanie 16 godzin na dobę i wychowywanie rapera cudzymi rękoma big_grin

                                                    "Zyskujesz!! Jeszcze raz, po pierwsze Ty tez dostajesz kasę, Twój wybór czy sobie sama zapłacisz za opiekę nad dziećmi i odpuścisz prace z domu, czy zaciśniesz zęby, kasę odłożysz a będziesz dorabiać, czy zapłacisz opiekunce, choćby part time, zeby moc się lepiej skupić na pracy."

                                                    Nie, ja nie DOSTAJĘ kasy. Ja ją ZARABIAM. I rzecz jasna, jest to mój wybór, czy się tymi dziećmi zajmuję osobiście, płacę niani czy posyłam do żłobka. Taki sam wybór mają rodzice niepracujący, przecież nie mają zakazu wynajęcia niani. Mogą sobie tak samo jak ja kupić czas bez bombelków.

                                                    "Po drugie, układ matka maluchów w domu, na utrzymaniu męża, bez własnej kasy, to jest układ sprzyjający patologii i przemocy, ekonomicznej, psychicznej i fizycznej, oraz depresji. "

                                                    No to niech nie zostaje bez własnej kasy tylko ją zarobi. Przecież to czysty fun i odpoczynek od bombelków big_grin

                                                    "Po trzecie, rodziny z małymi bombelkami to są bardzo dobrzy klienci, bo na dzieci zawsze wydadzą, zwłaszcza matki (no dobra, pomińmy patologie, ale patologia to nie jest statystyczna norma), a przecież masa ludzi pracuje w sektorze usług i produktów dla dzieci, więc w ich interesie jest, zeby tym rodzinom starczało więcej niż na pieluchy.

                                                    A myślisz, że rodzice łączący pracę i opiekę nie wydają na dzieci? Im więcej się im zabierze, żeby dać tym, którzy mają luksus skupienia się tylko na dzieciach tym mniej wydadzą na własne.

                                                    "Jeśli to zajęcie będzie traktowane jako praca to to zmieni ich sytuacje na rynku pracy, bo na razie jest absurdalna sytuacja w której jeśli opiekuje się cudzym dzieckiem za kasę to to się liczy jako doświadczenie zawodowe, a jeśli robisz dokładnie to samo ale przy swoich dzieciach i za darmo, to to jest traktowane jako kura domowa z odpieluchowym zapaleniem mózgu."

                                                    To dość normalne, że to co robisz w swojej rodzinie dla siebie nie jest pracą. Jak sobie robię kawitację to nie oznacza, że jestem kosmetyczką i trudno, żeby mi ktoś za to płacił. Nikt mi też nie zapłaci za usługę dietetyczną, jak sobie ułożę jadłospis. Co więcej - w sumie to robię to samo co escortki, a kasy z tego nie mam big_grin Tak jak napisałam - jeśli pan chce mieć luksus skupienia na pracy zawodowej, bo pani ogarnia cały dom, to jest to komfort pana i niech on to pani rekompensuje.
                                                  • a23a23 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 11:37
                                                    jednoraz0w0 napisał(a):

                                                    > Jeśli to zajęcie będzie traktowane jako praca to to zmien
                                                    > i ich sytuacje na rynku pracy, bo na razie jest absurdalna sytuacja w której je
                                                    > śli opiekuje się cudzym dzieckiem za kasę to to się liczy jako doświadczenie za
                                                    > wodowe, a jeśli robisz dokładnie to samo ale przy swoich dzieciach i za darmo,
                                                    > to to jest traktowane jako kura domowa z odpieluchowym zapaleniem mózgu.

                                                    Ale przecież to jest zupełnie inna sytuacja. Zajmowanie się własnymi rzeczami to nie jest praca zawodowa, cudzymi - tak. Bo w doświadczeniu zawodowym chodzi nie tylko o konkretne umiejętności (nie wiem, potrafię sobie zorganizować wakacje czy pomalować paznokcie, ale w życiu bym nie uważała, że mam kompetencje, żeby tego typu usługi oferować innym), ale warunki, w których konkretne czynności wykonujemy. Chodzi o to, że robisz coś pod nadzorem i zgodnie z wymaganiem innych, masz przełożonego, masz dostarczyć konkretne rzeczy w konkretnym terminie, jesteś oceniana z tego co robisz. Między innymi oczywiście. Przecież a całej aktywności zawodowej chodzi o to, że masz jakiegoś przełożonego/klienta/kogoś przed kim odpowiadasz. Przed kim miałaby odpowiadać taka kobieta zajmująca się swoimi dziećmi - przed własnym mężem? A jak się nie sprawdzi to co, zwolni ją? To dopiero rodzi patologie.
                                                • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 14:37
                                                  > Nie, ja piszę o łączeniu opieki nad dziećmi z pracą ZAROBKOWĄ nie pisząc nic o jej formie.

                                                  może tak. Ty piszesz o łączeniu opieki nad dziećmi z pracą zarobkową, ja uważam opiekę nad dziećmi za pracę na pełny etat, bez wynagrodzenia. Czyli praca zarobkowa z domu łączona z opieką nad dziećmi to w rzeczywistości praca jednocześnie na dwa etaty, z których tylko jeden jest płatny. No to trochę tak, jakby ktoś był jednicześnie nauczycielką i księgową pracującą zdalnie i na jednym ekranie by miał bombelki łaknącego wiedzy a na drugim faktury, przy czym faktury by rozliczał za friko. To jest przecież absurdalna sytuacja. A nawet gdyby za te faktury tez dostawał kasę, to dalej, ani bombelki, ani ich rodzice, ani pracodawcy nie byliby uszczęśliwieni. Ale jak ktoś lubi to czemu nie. Tylko niech nie mówi ze to norma i niczym się nie różni od zostawienia bombelków za zamkniętymi drzwiami i skupienia się na jednej pracy w jednym czasie.
                                                  • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 18:56
                                                    No ok, w pierwszym punkcie się zgadzamy.
                                                    Czyli mamy tak:
                                                    Osoba A: pracuje na jeden etat bez wynagrodzenia, po zakończeniu etatu opiekuńczego odpoczywa
                                                    Osoba B: pracuje na jeden etat bez wynagrodzenia, po zakończeniu etatu opiekuńczego wykonuje pracę zarobkową

                                                    I teraz pomijamy zupełnie, która decyzja jest słuszniejsza i czy na pewno, ktoś to robi "bo tak lubi". Po prostu nie mówimy, że osoba A jest bardziej zmęczona, a osoba B, która zamiast odpoczywać pracuje korzysta z cudownej możliwości porobienia czegoś fajnego.

                                                    Odnosząc się do Twojego przykładu z nauczycielką i księgową. Nie chodzi o to, że ma dwa ekrany, na których pracuje jednocześnie, tylko o to, że najpierw rozlicza faktury, a potem uczy, z czego tylko za jedną aktywność ma płacone.

                                                    Ja mam porównanie obu sytuacji - ile razy mogłam wyluzować z pracą i zająć się tylko dziećmi to czułam się jak na urlopie. Bo miałam na głowie tylko bombelki, nie tylko mogłam po prostu i zwyczajnie odpocząć, poczytać czy obejrzeć coś, jak spały, to jeszcze nie miałam w głowie obciążenia w stylu "dobra, dzisiaj musze wystawić fakturę dla klienta X, klient Y wysłał maila w sprawie poprawek, coś nie zgadza się w zleceniu, musze sprawdzić w ZUS, acha, a za trzy dni jest deadline projektu, żeby tylko żadne się nie pochorowało". Czyli mniejsze obciążenie mentalne i czasowe.

                                                    Przy czym ja nie oczekuję za moje obciążenie pracą i dziećmi orderów i oklasków. To była nasza decyzja, że nie chcemy rocznego dziecka posyłać do żłobka, bo wolimy zajmować się nim sami. I podejmowaliśmy tę decyzję świadomi konsekwencji, w tym przede wszystkim wiążącego się z tym zmęczenia i trudności logistycznych. Niestety, nie mamy tego luksusu, żeby jedno z nas mogło zrezygnować z pracy. Wybór jest tylko między: posyłamy dziecko do żłóbka i pracujemy, a zajmujemy się dzieckiem sami i pracujemy.

                                                    Dlatego nie bardzo rozumiem, dlaczego miałabym tym, co wypracuję sponsorować komuś luksus, którego ja sama nie mam. Jeśli kogoś stać na to, żeby jedna osoba w rodzinie nie pracowała to super, mogę mu pozazdrościć.
                        • araceli Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 09:44
                          jednoraz0w0 napisał(a):
                          > Nice try. Nieprawda, mogłam wsadzić do okna życia.

                          No właśnie prawda - wzięłaś na siebie prawne zobowiązanie (polecam lekturę KRiO) i owszem - możesz się go zrzec, możesz oddać dziecko ale o ile ktoś go nie adoptuje to dalej będziesz musiała wypełniać obowiązki choćby płacąc alimenty.
                          • mamkotanagoracymdachu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 10:31
                            araceli napisała:

                            > jednoraz0w0 napisał(a):
                            > > Nice try. Nieprawda, mogłam wsadzić do okna życia.
                            >
                            > No właśnie prawda - wzięłaś na siebie prawne zobowiązanie (polecam lekturę KRiO
                            > ) i owszem - możesz się go zrzec, możesz oddać dziecko ale o ile ktoś go nie ad
                            > optuje to dalej będziesz musiała wypełniać obowiązki choćby płacąc alimenty.
                            >
                            >

                            No chyba ze odda do okna życia właśnie.
                            Wtedy ma szanse pozostać anonimowa, teoretycznie.
                    • vivi86 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 08.01.22, 22:11
                      A jak pani siedzi w domu i zajmuje się chałupą i dziećmi to benefit czerpie mąż pani. Na mnie gorący obiad nie czeka bo laska zajmuje się domem. Zatem niech mąż za to płaci. Ja mogę płacić wtedy i tylko wtedy gdy za zajmowanie się domem będzie się płacić też pracującym zawodowo.
                      • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 15:12
                        jak pani zajmuje się domem i męźem to mąż czerpie benefity i za to płaci, chyba, że mają rozdzielność albo pan jest przemocowcem ekonomicznym. Ale jak pani zajmuje się dziećmi, to dzieci jej za to nie płacą. A jak dorosną to nie będą jej spłacać tylko będą płacić podatki i budować produkt krajowy brutto. No kurde nie wiem jak ty, ja prędzej bym dała kasę matkom, bo to i im ulży i wróci szybciutko do gospodarki (czyli będzie to czyjś zarobek), niż kościołowi.
                          • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 15:57
                            nie są gorsze ale na ogół dzieci pracujących rodziców są w jakichś placówkach, budowanych i/lub subsydiowanych z podatków. Jeszcze raz: na ogół jak się jedzie do pracy to bombelka się nie bierze ze sobą ani nie przywiązuje do kaloryfera tylko oddaje komu innemu pod opiekę, płatną, choć nie wiem czemu, w końcu opiekunka/przedszkolanka może opiekując się bombelkiem zarabiać zdalnie robiąc coś innego, c’nie?
                            • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 18:51
                              A jeśli nie są w żadnej placówce subsydiowanej to nie powinno się im rodzicom dodatkowo płacić? Niby dlaczego? W końcu niepracujący rodzic też może iść do roboty i wynająć nianię, w czym problem? Do przedszkola niepracujący też posyłają. Wtedy też im się powinna należeć kasa?
                              Może trochę konsekwencji. chcesz płacić za:
                              1. Niekorzystanie z subsydiowanych placówek - czyli pracujący, którzy niekorzystają też dostaną
                              2. Samodzielną opiekę nad dzieckiem - wtedy niepracujący korzystający z pomocy z zewnątrz nie dostaną, a pracujący, którzy nie korzystają powinni dostać
                              3. Brak pracy jednego z rodziców - bez względu na pozostałe okoliczności
                        • vivi86 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 09.01.22, 17:09
                          Tyle, że dzieci pracujących zawodowo też płacą podatki i budują PKB. Nie wiem co trzeba mieć w głowie by nie zarabiać i podpisać rozdzielność majątkowa Nb nie zwalniająca z alimentacji i prawa do życia małżonków na tym samym poziomie. Z przemocowcem ekonomicznym nigdy!!!! Nie wchodzi się w tzw. tradycyjny model rodziny.
                      • 35wcieniu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 21:17
                        W niemal połowie gmin objętych kontrolą NIK były problemy z dostępnością opieki przedszkolnej. Liczba wniosków o przyjęcie dzieci przekraczała liczbę dostępnych miejsc o średnio 30-60%. Prawie ⅓ dzieci nie dostała się do wybranego przedszkola, z czego niemal wszystkie to trzy- i czterolatki. W części gmin rodzicom nie wskazywano alternatywnych placówek albo proponowano takie, które były nieatrakcyjne np. ze względu na ich lokalizację lub godziny pracy. W prawie połowie gmin proces rekrutacji nie był właściwie nadzorowany. Szczególnie widoczne było to w gminach, w których nie wykorzystywano do jego wspomagania systemów informatycznych. Konsekwencją był brak transparentności tego procesu.

                        Ale na to kasy nie trzeba, przecież w teorii zagwarantowali więc jest super.
                        • g.r.uu Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 21:37
                          "Prawie ⅓ dzieci nie dostała się do wybranego przedszkola" - bo nie zawsze jest do wybranego. W przedszkolu, do którego chodzi moja córka jest nadreprezentacja rodzin wielodzietnych, bo jest oblegane i sporo osób się nie dostaje. Co nie oznacza, że nie dostają się do innego w okolicy.

                          Problem w tym, że rodzice często nie znają swoich praw i nie piszą odwołania z żądaniem wskazania miejsca w innym przedszkolu. Tak samo jak są gminy, które zamykają przedszkole na czas ferii, mimo że nie mają prawa, a rodzice nie protestują.
            • bistian Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 14:18
              marzeka11 napisała:

              > Ależ niech korzysta. Kto broni. Ujęcie przez nią tematu jest specyficzne.

              Ja też mam takie "specyficzne" podejście, uważam, że od przelewania, nie przybywa, co najwyżej, ktoś na tym się też dorobi, ponieważ to obsługuje, więc uszczupli nam nasze pieniądze.

              Można to zrobić prościej.

              Zastanawiam się, po co zmieniać ordynację podatkową w tak szczególny sposób?
              Jest to skomplikowane, a powinno być coraz prostsze.
              Jest to nieprzemyślane i wprowadzone szybko i chaotycznie.
              Nikomu to nic nie daje, a obsługa zmiany systemu i potem naliczeń, to są już bardzo grube pieniądze.

              Można potem rozdawać część z tych pieniędzy i udawać św. Mikołaja, więc tylko po to nieszczęście, żeby coś wyszarpać z tej kwoty?
            • semihora Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 14:51
              marzeka11 napisała:

              > Ależ niech korzysta. Kto broni. Ujęcie przez nią tematu jest specyficzne.
              > Gdy nastąpi zmiana rządu, jak zawsze przecież po czasie taka zmiana następuje,
              > ciekawa jestem, jak sprawa wspierania rodzin będzie wyglądać. Akurat to jedna z
              > sensownych pomocy.


              Naprawdę? Pani Pyżalska z pewnością bardzo potrzebuje tej sensownej pomocy... A to tylko jeden z przykładów sensownego pomagania potrzebującej rodzinie.
            • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 23:15
              >Akurat to jedna z sensownych pomocy.

              Akurat jedna z bardziej bezsensownych.
              W większości gmin w Polsce nie ma żadnej opieki dla dzieci przedprzedszkolnych, a i liczba miejsc w przedszkolach nie pokrywa zapotrzebowania. Za jeden rok transferów można byłoby spokojnie wybudować i wyposażyć żłobki i przedszkola tak, żeby każdego dziecko miało zagwarantowane miejsce po ukończeniu 12 miesiąca życia, a reszta wystarczyłaby do zagwarantowania opieki wysokiej jakości z kluczem np. 1 opiekunka na 3 dzieci żłobkowe i z dodatkową opieką w przedszkolu, żeby odciążyć nauczycielkę.
              Taki program dałby ponadto jakieś 500 000 miejsc pracy i to rozsianych po całej Polsce, lokalnie, w każdej gminie. To jest mniej więcej 1/4 obecnie zarejestrowanych bezrobotnych. To byłaby inwestycja z wysoką stopą zwrotu.

              Transfery bezpośrednie są świetne, gdy trzeba podgrzać gospodarkę, pomóc wyjść z kryzysu, tuż przed spodziewanym kryzysem tylko przegrzewają gospodarkę i powodują, że kryzys jest głębszy.
              • runny.babbit Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 06.01.22, 23:49
                turzyca napisała:

                >
                > Transfery bezpośrednie są świetne, gdy trzeba podgrzać gospodarkę, pomóc wyjść
                > z kryzysu, tuż przed spodziewanym kryzysem tylko przegrzewają gospodarkę i powo
                > dują, że kryzys jest głębszy.
                >
                Och, zapomniałaś o najważniejszym, są świetne jako kiełbasa wyborcza.
              • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 00:53
                to prawda, z tym, że dziecko w wieku żłobkowy ma się ile? rok? dwa? co rodzicom sześciolatków po żłobkach? rozczula mnie to myślenie o systemowym wsparciu dla rodziców które nigdy nie zakłada, ze bywają dzieci starsze niż dwulatki.
                • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 01:26
                  >o prawda, z tym, że dziecko w wieku żłobkowy ma się ile? rok? dwa? co rodzicom sześciolatków po żłobkach? rozczula mnie to myślenie o systemowym wsparciu dla rodziców które nigdy nie zakłada, ze bywają dzieci starsze niż dwulatki.


                  Ja tu się już kiedyś produkowałam dość intensywnie, jakiego wsparcia potrzebują rodzice i szczerze mówiąc nie chce mi się klepać w klawiaturę po raz kolejny. Mogę przekleić, jeśli ktoś ma życzenie.

                  Ale powyższy post nie miał na celu kolejnej całościowej analizy potrzeb rodziców, tylko pokazanie, że za koszt 500+ i 300+ można byłoby umożliwić opiekę nad dziećmi w wysokiej jakości i jednocześnie dać ludziom, także w tych najbiedniejszych gminach, gdzie nie ma za bardzo pracodawców, stabilną pracę, zaktywizować zawodowo ludzi w różnych grupach wiekowych i o różnym stopniu wykształcenia (bo taki żłobek czy przedszkole potrzebuje np. ciepłych posiłków). I jest to moim zdaniem bardzo cenne, bo wykazuje na konkretnych liczbach, jak bardzo chybione było zużycie środków na bezpośredni transfer finansowy.
                  • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 01:29
                    A zresztą proszę, cytacik ze mnie samej:

                    - realne wsparcie w zakresie godzenia pracy zawodowej i opieki nad dziećmi - wysokiej jakości, dostępne dla każdego dziecka żłobki, przedszkola, świetlice i szkoły, transport do szkoły,
                    - realne wsparcie w zakresie opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami - leczenie, rehabilitacja i osprzęt w pełni refundowane, opieka dzienna poza gospodarstwem domowym, umożliwienie głównemu opiekunowi pracy na część etatu / umowę o dzieło, opieka wytchnieniowa,
                    - realne i szybko dostępne rozwiązania w razie przemocy w rodzinie,
                    - jak najwyższe standardy na porodówkach i w opiece pre- i postnatalnej,
                    • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 02:10
                      te punkty o przemocy i niepełnosprawnych oczywiście słuszne, ale tego chyba nikt nie kwestionuje. Ja też wyżej pisałam, że upierdolone opieką są nie tylko matki maluchów. Ale jakoś ani socjalistyczny pos ani prorynkowe po nie robiło nic w tym kierunku źeby to zmienić, więc to w kontekście nowego ładu czy czym tam mamy być oburzeni w tym wątku nie ma znaczenia, niestety.
                      • turzyca Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 04:05
                        >te punkty o przemocy i niepełnosprawnych oczywiście słuszne, ale tego chyba nikt nie kwestionuje.

                        A jak nie jak tak, to po pierwsze, konwencja antyprzemocowa solą w oku, okupacja sejmu przez rodziców dzieci niepełnosprawnych zakończyła się fiaskiem.
                        Po drugie jeśli kwestia tylko żłobków i przedszkoli spotkała się z zarzutem, że patrzę na sprawę wycinkowo, to proszę, uzupełniłam obrazek także o takie kwestie.
                        Po trzecie przy całym moim braku miłości do PO, trzeba przyznać, że jednak krok po kroku wprowadzało wsparcie w opiece nad dziećmi, programy typu Maluch, miejsca w przedszkolach, kosiniakowe, a przede wszystkim jednak roczny urlop rodzicielski. Jak sobie człowiek pomyśli, że w 2002 roku wynosił zaledwie 16 tygodni, to trzeba jednak docenić zmianę, która nastąpiła.
                        • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 14:35
                          turzyca napisała: .
                          >
                          > A jak nie jak tak, to po pierwsze, konwencja antyprzemocowa solą w oku, okupacj
                          > a sejmu przez rodziców dzieci niepełnosprawnych zakończyła się fiaskiem.

                          masz rację jeśli chodzi o społeczeństwo, mnie chodziło o grono z tej dyskusji. Co do okupacji niepełnosprawnych - obie strony polskiej sceny politycznej mają potrzeby niepełnosprawnych, ich opiekunek czy dzieci z chorobami rzadkimi których leczenie kosztuje miliony, dokładnie w tym samym miejscu, to aż dziwne, że w jednej kwestii idą ramię w ramię. Dla ułatwienia dodam, że to miejsce w którym je mają to głęboka dupa.


                          > Po drugie jeśli kwestia tylko żłobków i przedszkoli spotkała się z zarzutem, że
                          > patrzę na sprawę wycinkowo, to proszę, uzupełniłam obrazek także o takie kwest
                          > ie.

                          Merci.

                          > Po trzecie przy całym moim braku miłości do PO, trzeba przyznać, że jednak krok
                          > po kroku wprowadzało wsparcie w opiece nad dziećmi, programy typu Maluch, miej
                          > sca w przedszkolach, kosiniakowe, a przede wszystkim jednak roczny urlop rodzic
                          > ielski. Jak sobie człowiek pomyśli, że w 2002 roku wynosił zaledwie 16 tygodni,
                          > to trzeba jednak docenić zmianę, która nastąpiła.

                          O? Ja w 2001 miałam 6 miesięcy macierzyńskiego. Szczerze nie pamiętam co było potem, mam problem z uwierzeniem że taka zmiana by przeszła, sądząc po tym, jak każdy się boi dotknąć 500+ (chociaż kto wie, matki dzieciom to ulubiony chłopiec do bicia)
                  • milva24 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 01:32
                    Zgadzam się turzyco. Gdybym te 6 lat temu miała pewność, że przez następne kilka lat nie będę się musiała martwić o opiekę i nie musiała wydawać pieniędzy na przedszkole starszej i opiekunkę młodszej to może zdecydowałabym się na trzecie dziecko.
                  • jednoraz0w0 Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 02:07
                    no dobra, tylko tak: jest wiocha bez pracodawców, czyli też ludzie niespecjalnie mają tam zarobki ani nie wydają za bardzo kasy bo jej nie mają. No to im budujemy żłobek i aktywizujemy paru ludzi, żeby pracowali w tym żłobku i gotowali bombelkom ciepłe zupki. To jest nawet fajne i dla samej idei żeby matki w tej wiosze mogły dzieci na parę godzin dziennie odstawić jestem za, tylko co poza tym? Jeśli ten żłobek ma być po to, żeby ludzi zaktywizować zawodowo, to oprócz żłobka musi być jakaś praca, chyba, że chodzi o to, żeby zapłacić ludziom (w sensie tej wsi) za opiekę nad bombelkami, ale broń borze nie dać rodzicom tej kapusty do garści. Jeśli traktujemy żłobek jako instytucję która pozwoli matkom wyjść z domu bez bombelka, a bombelkom się pozwoli posocjalizować, to wpytę, ale jeśli to ma być narzędzie do tego, żeby one mogły podjąć pracę której i tak nie ma to to wiele nie pomoże. Równie dobrze Iksińska się może nająć jako opiekunka do dziecka Igrekowskiej, w czasie, w którym Igrekowska pracuje jako opiekunka do dziecka Iksińskiej.
                    • 152kk Re: Dlaczego wszyscy nagle oburzeni? 07.01.22, 09:34
                      Igrekowska moze sie zajac kilkorgiem dzieci ( pracuhac w zlobku/przedszkolu, jako opiekunka) a Iksinska w czasie gdy dzieci beda zaopiekowane pojedzie do pracy do miasta albo zatrudni sie w gospodarstwie bogatszego sasiada. Bezrobocie w Polsce jest na tyle niskie ze praca jest dla kazdego kto chce pracowac. Ale czesc nie chce bo im sie nie oplaca. A nie oplaca sie dlatego, ze koszty opieki i dojazdu do pracy sa za wysokie. A sa za wysokie bo panstwo zamiast fundowac zlobki, przedszkola i transport publiczny dotuje 500+. I tak to sie kreci.