barbibarbi
13.01.22, 12:48
Wczoraj sytuacja zaobserwowana w punkcie pobierania krwi: wkracza mama z papierami w garści, od razu się rozgląda, ustala miejsce w kolejce, idzie do okienka zarejestrować delikwenta. Delikwent na oko 17 lat, zblazowany snuje się za nią bez zainteresowania, a w końcu siada i grzebie w smartfonie. Potem ona mu mówi, że ma zdjąć kurtkę, powiesić tu i tam, on znudzony to robi z ociąganiem i z miną raczej obrażoną. Po 15 minutach widzę delikwenta, który wypada z gabinetu trzymając się za rąsię z plasterkiem, i bez ubierania wypada do drzwi wyjściowych, ona za nim: Alanek, Alanek! Kurtka! On ma to gdzieś, bo widzę przez okno, że wsiada do samochodu, ona za nim, gadają. Potem to ona wraca grzecznie, zabiera kurtkę latorośli a latorośl przy samochodzie z miną już wk...wioną, zakłada z łaską markową kurtkę. Mamunia odjeżdża. Kurtyna.
Mam córkę w tym wieku, aż strach, że trafi na tego Alanka, który na bank będzie oczekiwał od przyszłej partnerki pełnej obsługi a on sam będzie robił łaskę, że ona ma zaszczyt być z nim. Mamunie takich Alanków - ogarnijcie się i wymagajcie szacunku od swoich dzieciorów! Jakby mnie Alanek takie numery wykręcał, to by z buta wracał do domu.