Opis wczorajszej wizyty, długie.

16.01.22, 23:09
Wczoraj pisałam o znajomej, która bardzo stresuje się pierwszą wizytą u koleżanki z byłej pracy. Dzisiaj przysłała mi maila, w którym owo spotkanie opisuje, była ciekawa mojej i Waszej opinii. Sama zaproponowała, żeby przytoczyć jej opis na e-matce, spytać Was, co sądzicie o takiej pierwszej wizycie. Zatem spełniam jej życzenie.

"Czekała na mnie na przystanku, pokazała całe mieszkanie. Stół był już nakryty, rozstawione talerze i sztućce, masło, pieczywo w kilku rodzajach i przyprawy (sól i pieprz do pomidora). Dołożyła jeszcze tę moją pastę, ale tej nie ruszałam, bo połowa została u mnie w lodówce i nie chciałam uszczuplać jej porcji. Był talerzyk z pokrojonym 1 pomidorem i talerzyk z plastrami mielonki. Ta ostatnia trochę mnie zdziwiła, bo ewidentnie była wyjęta z puszki z galaretką po brzegach (coś w rodzaju mielonki konserwowej czy konserwy turystycznej - chyba wiesz, jaka). Nie powiedziałam oczywiście ani słowa na ten temat, ale fakt - ja bym nie podała tego zaproszonemu 2 dni wcześniej gościowi. Nie to, że nie lubię, ale taka niewymyślna taniocha najmniejszym wysiłkiem. Zjadłam pół kromki chleba z mielonką i pomidorem, żeby nie wyglądało, że gardzę. Podała jeszcze podgrzany bigos ze świąt wyjęty ze słoika (tak o nim mówiła). Zjadłam 1 łyżkę i pochwaliłam.
Zaproponowała drinka i pokazała zawartość barku - 3 słodkie malutkie nalewki od kogoś i butelka białej wódki. Ja właściwie nie piję mocnego alkoholu, chyba, że na wypasionych przyjęciach z górą różnorodnego żarcia, ale też w tej sytuacji zgodziłam się na drinka (wódka z sokiem). Poszłyśmy do kuchni i szukała soku, ale znalazła tylko syrop malinowy i colę. Słodkiego nie piję, a coli nienawidzę (ona o tym wie), ale grzecznie zgodziłam się na tę colę, żeby nie robić kłopotu i nie wybrzydzać. Wódka ciepła z barku nagrzanego mieszkania. W sumie męczyłam przez 3 godziny 50 ml wódki z colą (bez dolewek). Ona sobie zrobiła to samo, ale po wypiciu swojego powiedziała, że właściwie, to ona woli czystą wódkę bez dodatków i nalała ją sobie do kieliszka. Mnie nie, bo wciąż miałam swoją mieszankę.
Tak więc do jedzenia był chleb, mielonka, pomidor świeży (1) i troszkę bigosu.
Oceniam, że to gastronomiczna porażka, bo takie coś, to jada się na kempingu, a nie podaje zaproszonym wcześniej gościom.
Wielokrotnie przyjmowałam u siebie rodzinę i osoby różnej płci z forum dekoratorskiego z całej Polski - po kilka dni ze spaniem (głównie obiadokolacje na ciepło i śniadania) - (fakt, że też stresowałam się, przemyśliwałam, kupowałam i szykowałam) i jakoś do jedzenia szykowałam dużo potraw - kilka rodzajów wędlin, serów, warzywa, pasty, jajka, pasztet, rybki, sałatki, soki, herbata do wyboru - jednocześnie, bo każdy lubi co innego i sobie wybiera. Podobnie byłam goszczona u nich.
Na kolację też obficie, choć może niezbyt wyszukanie - leczo z mięsem, ryba z warzywami, jakieś mięso w sosie, kotlety mielone z warzywami, makaron z dobrym sosem - to, co mi dobrze wychodzi i jest sprawdzone i smaczne. Schłodzone wino, a na deser coś słodkiego i moja nalewka.
Może przeginałam, ale chciałam dobrze ugościć. Goście zawsze byli zadowoleni i chwalili, choć nie jestem mistrzem kuchennym, ale to było sprawdzone i pewne
Niby Zosia uważała, że to sobotnia wizyta na wcześniejsze zaproszenie (nie z ulicy nagle) i chciała podać jedzenie, ale też nie wysiliła się. Oczywiście - nie powiedziałam ani słowa na ten temat, tylko dziękowałam. Albo bardziej nieobyta niż ja albo olała sprawę.
No, ponarzekałam sobie, oceniłam i skrytykowałam takie przyjmowanie zaproszonego gościa 😆😆😆
Do domu wróciłam mocno głodna (byłam ok. godz. 20, bo to daleko i autobus jedzie 40 minut), bo wcześniej zjadłam tylko 2 małe kromeczki chleba, a u niej tylko łyżkę bigosu i pół kromki chleba z mielonką.
Mimo klęski jedzeniowej wizytę oceniam pozytywnie, bo towarzysko udała się.
Było na luzie, nie wymądrzałam się i raczej zachowywałam się miło, że podoba mi się i nic mi nie przeszkadza.
Cały czas gadałyśmy. Głównie jej nie zamykała się buzia. Nie przerywałam, bo ona nie lubi. Słuchałam opowieści o jej rodzinie, czasem (kiedy przerwała i o coś pytała) - odpowiadałam.
O godz. 18 powiedziałam, że pora na mnie (po 2 godzinach), ale protestowała i chciała, bym została do 22 lub nawet, bym spała u niej, bo ma drugi pokój z kanapą.
Bardziej dla niej niż dla siebie, zostałam jeszcze godzinę dłużej (do 19) i zaczęłam się zbierać. Odprowadziła mnie kawałeczek, bo ciemno i nieznany mi teren. Wracając, doszłyśmy do wniosku, że nawet nie oplotkowałyśmy ludzi z byłej pracy i trzeba będzie to powtórzyć, bo dobrze czujemy się ze sobą. Zadzwoniłam do niej po powrocie do domu, bo prosiła i dziękowałam za wizytę.
I co myślisz?"
    • ludzikmichelin4245 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:15
      Czy ona ma aż tak dramatycznie ubogie życie towarzyskie, że zjedzenie kanapki u znajomej w domu urasta do rangi wydarzenia miesiąca?
      • ludzikmichelin4245 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:16
        W sensie takie spotkanie ma raczej ujemną atrakcyjność, jeżeli ma się w zanadrzu jakiekolwiek inne opcje "bywania".
        • bominka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:24
          Jeśli dobrze się rozmawia z kolezanka następne spotkanie zaplanowalabym w lokalu. Każdy sobie zamawia i za siebie płaci. Jest milo i smacznie.
      • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:43
        Są takie osoby. Na emeryturze znajomości i kontakty wykruszają się. Ludzie koncentrują się na rodzinie, zamykają się lub chorują. Jeśli będziesz na emeryturze, to przekonasz się, choć wiem, że nie jest to reguła.
        Są też introwertycy, którzy nigdy nie mieli wielu znajomych i bogatego życia towarzyskiego i taki 'bezpieczny kontakt' cenią sobie .
        Na pierwsze zaproszenie do kogoś ma się spodziewać kanapki z mielonką tyrolską? No, odpuść.
        • annanichtvergessen Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:52
          I co jest takiego w tej mielonce, czy bigosie? Bo nie pojmuje. Jak rozmowa fajna to jedzenie jest tylko paliwem do dalszego jej prowadzenia. Co wy ludzie macie z tym jedzeniem? Fiksacja jakas. Pol kromeczki i umiera z glodu. 🤦‍♀️ Lekkim twistem moge nie jesc 3 dni (sprawdzone wielokrotnie) a tu lelije mdleja bo mielonka, bo bigos ze sloika i ze zjadly pol kromeczki. 🤦‍♀️ Trza bylo wodki z cola nie chlac.
          • triismegistos Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 05:46
            🤭
        • ludzikmichelin4245 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:53
          magazynka napisał(a):

          > Są takie osoby. Na emeryturze znajomości i kontakty wykruszają się. Ludzie konc
          > entrują się na rodzinie, zamykają się lub chorują. Jeśli będziesz na emeryturze, to przekonasz się, choć wiem, że nie jest to reguła.

          Moje pokolenie nie doświadczy luksusu przejścia na emeryturę, więc nie wiem jak miałabym się przekonać.
          • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:55
            ludzikmichelin4245 napisał(a):


            > Moje pokolenie nie doświadczy luksusu przejścia na emeryturę, więc nie wiem jak
            > miałabym się przekonać.

            Zobacz ile problemów nas ominie smile
          • morekac Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 17:19
            ludzikmichelin4245 napisał(a):

            > Moje pokolenie nie doświadczy luksusu przejścia na emeryturę, więc nie wiem jak
            > miałabym się przekonać.

            Będą bieda-party z mielonka jako głównym daniem...
            • wkswks Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 21:43
              Patrząc na obecne trendy eco- mielonka bedzie z mielonych warzyw.
              • ludzikmichelin4245 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 21:54
                Albo z robactwa.
    • saszanasza Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:21
      Leczcie się we dwie. Rozkminianie na forum takich rzeczy i w ogóle ten cały opis nie jest normalny i o ile twoja koleżanka istnieje (w co wątpię) to obydwie jesteście pokręcone, choć osobiście obstawiam, że jest ona wytworem twojej wyobraźni.
      • nickbezznaczenia Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:23
        Też tak sądzę.
        ' choć osobiście obstawiam, że jest ona wytworem twojej wyobraźni.'
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:36
        Nie jestem oczywiście w stanie udowodnić, że znajoma istnieje, list jest prawdziwy, bo niby jak? Ale przejrzyj moje dotychczasowe wpisy, zauważysz, że piszę tu kilka lat i wątków typu trollolo nie tworzyłam.
        Wczoraj znajoma się stresowała bardzo wyjściem do swojej koleżanki, na pierwszą wizytę w domu, miała wątpliwości, jaki prezent powinna dać, żeby nie iść z pustymi rękoma. Prosiła o rady, jak się zachować, żeby gafy nie popełnić. A dzisiaj dostałam taki opis wizyty. Mam swoją opinię na ten temat, napisałam jej, ale chyba nie do końca ją przekonałam. Więc poprosiła mnie, żeby zamieścić opis na forum, bo uważa, że Wy zgodzicie się z nią, że jej koleżanka do przygotowania wizyty się nie przyłożyła i tak gościa się nie podejmuje.
        • annanichtvergessen Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:39
          Moge ze swojej strony potwierdzic opinie kolezanki. Takiego goscia w zyciu bym nie podjela i przede wszystkim nie zaprosila. Koszmarny gosc!
        • rozaliaolaboga Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:43
          Wiesz, jeśli ktoś się tak bardzo stresuje wizytą u koleżanki, że aż musi pytać, jak nie popełnić gafy, a potem że szczegółami opisuje te wizytę, to chyba naprawdę ma poważny problem, i nie jest nim podana przez koleżankę mielonka...
          • nimaletko Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 17:02
            rozaliaolaboga napisała:

            > Wiesz, jeśli ktoś się tak bardzo stresuje wizytą u koleżanki, że aż musi pytać,
            > jak nie popełnić gafy, a potem że szczegółami opisuje te wizytę, to chyba napr
            > awdę ma poważny problem, i nie jest nim podana przez koleżankę mielonka...

            W punkt.
            Jakaś fobia społeczna level master.
            Żeby się stresować przed wizytą u KOLEŻANKI? No bez jaj.
            I potem rozkmniniać co podała do jedzenia i do picia.
            Jeśli znajoma ze zwykłej wizyty u koleżanki robi sprawę rangi wizyty u królowej, obawiam się, że spotka ją w życiu jeszcze wiele rozczarowań, bo większość ludzi ma w sobie jednak trochę więcej luzu.
            Nie jadam mielonki i nie podałabym jej gościom, więc rozumiem zdziwienie znajomej.
            Nie rozumiem natomiast aż takiego poruszenia samą wizytą i tej przydługiej relacji.
            Pachnie jakimś natręctwem czy czymś.

        • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:44
          A co jej napisałaś?
          • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:53
            Proszę, to moja odpowiedź, a przynajmniej te fragmenty, które dotyczą bezpośrednio problemu:

            " Prawda jest taka, że nie dla każdego jedzenie jest ważne. Są osoby, które przywiązują wagę, lubią gotować itd. A są takie, które jedzą, żeby zaspokoić głód i żyć. Może Zosia nie ma talentu do gotowania, może nie przywiązuję wagi? Ale czy to takie ważne? Zjeść mogłaś w domu, przed i po. A jak byłaś głodna tam, no to zawsze tę kanapkę z mielonką i pomidorem mogłaś zrobić. Bigos był zły? Dlaczego tylko łyżkę wzięłaś?
            I ostatnia kwestia. Co myślę? Myślę, że w dalszym ciągu za dużą rolę przywiązujesz do tego oceniania: siebie, innych. Piszesz, że byłaś grzeczna miła,, że nie dałaś poznać po sobie, że chwaliłaś itd. Patrz, mnie do głowy by nie przyszło, opisując Ci moją wizytę dzisiaj u znajomych pisać w ten sposób. Wiadomo, wszyscy starają się zachowywać zgodnie z dobrymi obyczajami, ale nikt nie analizuje tak swoich i cudzych zachowań. (...) I najważniejsze, żebyś Ty z Zosią miała o czym rozmawiać, żeby było miło, a nie żebyś prowadziła wiwisekcję wizyty. Masz się cieszyć, bawić, wyluzować, śmiać. Dlaczego Ty się tak bardzo wszystkim przejmujesz? Jak się nie kontrolujesz to jakieś super gafy popełniasz?"

            No kurczę, chyba dobrze napisałam?
            • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:56
              No bardzo dobrze. Nic dodać, nic ująć.
            • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:09
              O qwa, parsknęłam śmiechem 😄 To był jedynie fragment? I wam nie szkoda czasu tak na pisanie tych elaboratów? Nie pojmę, przecież jej należało odpisać puknij się w głowę i zakończyć temat.
              • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:14
                Hrabina właśnie Ciebie w tym wątku brakowało 🙏
              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:17
                Skup się Hrabina: zacytowałam fragment mojej odpowiedzi, ten który dotyczył wizyty. Poza tym pisałyśmy o innych sprawach jeszcze, które forum nie muszą interesować. Mogłam napisać jak radzisz, ale zakładam, że nie po to mnie pytała o zdanie, żebym ją tak spławiła.
                • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:42
                  Ależ oczywiście, że nie po to cie pytała, żebyś ją spławiła. Kobieta jest zwyczajnie yebnięta, a tacy potrzebują atencji i współtowarzyszy do rozkładania wszystkiego, nawet mielonki na czynniki pierwsze, a ty jej to dajesz.
            • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:59
              No i dobrze jej napisałaś. Znajoma za bardzo przywiązuje wagę do "pierdół", zamiast po prostu cieszyć się ze spotkania i miłej rozmowy. Jeśli wszystko tak analizuje, rozkminia i ocenia, to współczuję. To musi być męczące.
            • cruella_demon Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 22:28
              Cofam ostatni post.
              Jesteś normalna.
              Twoja koleżanka jest mega świruską. I to bynajmniej NIE ta, która podała mielonkę🤣
        • conena Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 06:21
          Koleżanka, która przyjmuje na kilkudniowe wizyty „rodzinę i osoby różnej płci z forum dekoratorskiego z całej Polski” ma iść na zwykłą wizytę w sobotę wieczorem do jakiejś dawnej koleżanki i nagle prosi o rady jak się zachować, żeby gafy nie popełnić.
          Plażo, proszę…
          • leosia-wspaniala Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:28
            Prawda? Taka towarzyska, otwarta, ludzi z internetów gości u siebie, a boi się gafy, przeżywa wizytę u koleżanki znanej z reala i jeszcze po wizycie raportuje ją w mailu big_grin Normalny człowiek by prędzej na komunikatorze napisał...
          • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:59
            "rodzinę i osoby różnej płci z forum dekoratorskiego z całej Polski”
            Jeśli to nasze" forum wnętrza" to pani może mieć ciężki uraz
          • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:16
            conena napisała:

            > Koleżanka, która przyjmuje na kilkudniowe wizyty „rodzinę i osoby różnej płci z
            > forum dekoratorskiego z całej Polski” ma iść na zwykłą wizytę w sobotę wieczor
            > em do jakiejś dawnej koleżanki i nagle prosi o rady jak się zachować, żeby gafy
            > nie popełnić.
            > Plażo, proszę…
            >

            No właśnie.
            I jeszcze ta pasta. Pasta plus mielonka.
            Może panie się na kanapki umówiły, a nie na obiad?

            To wszystko jest dla mnie zbyt surrealistyczne.
        • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:14
          reinadelafiesta napisała:

          > Nie jestem oczywiście w stanie udowodnić, że znajoma istnieje, list jest prawdz
          > iwy, bo niby jak? Ale przejrzyj moje dotychczasowe wpisy, zauważysz, że piszę t
          > u kilka lat i wątków typu trollolo nie tworzyłam.
          > Wczoraj znajoma się stresowała bardzo wyjściem do swojej koleżanki, na pierwszą
          > wizytę w domu, miała wątpliwości, jaki prezent powinna dać, żeby nie iść z pus
          > tymi rękoma. Prosiła o rady, jak się zachować, żeby gafy nie popełnić. A dzisia
          > j dostałam taki opis wizyty. Mam swoją opinię na ten temat, napisałam jej, ale
          > chyba nie do końca ją przekonałam. Więc poprosiła mnie, żeby zamieścić opis na
          > forum, bo uważa, że Wy zgodzicie się z nią, że jej koleżanka do przygotowania w
          > izyty się nie przyłożyła i tak gościa się nie podejmuje.
          >

          Coś mi tu nie pasuje. Koleżanka emerytka potrafi obsługiwać pocztę, a nie potrafi napisać na forum?
          Do czego jej potrzebne Twoje pośrednictwo?
          I serio masz takie koleżanki? Czy to raczej Twoja mama?
          Pytam, bo dla mnie kontakt z tak neurotyczną osobą byłby totalnie niekomfortowy.
          Może ta koleżanka ma jakieś zalety, ale po przeczytaniu jej maila, autentycznie bałabym się z nią spotykać.
          No i kolejna rzecz, która mi nie pasuje to to całe goszczenie. Pierwszy Twój wątek brzmiał, jakby ta Twoja koleżanka pierwszy raz w życiu szła z wizytą i nie miała zielonego pojęcia jak się zachować. A z maila wynika, że zapraszała gości do siebie i była zapraszana, i byli to ludzie "bardziej obcy" niż koleżanka z pracy, którą się widzi wiele godzin 5 razy w tygodniu.
          Nic z tego nie rozumiem.

          I jeszcze jedno. Ta koleżanka z pracy była kiedyś u tej Twojej w domu?
          • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:31
            Pade Ty to masz łeb. 😳
            Jak zamiast koleżanka wstawimy matka całość od razu nabiera znamion prawdopodobieństwa.
          • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:09
            OK. Postaram się jakoś wytłumaczyć: Ze znajomą od kilku lat pisujemy do siebie, kontaktu osobistego raczej nie mamy ze względu na odległość.. Nie ma bliższej rodziny, znajomych/przyjaciół, takich z którymi mogłaby pogadać i w ogóle, delikatnie mówiąc nie jest duszą towarzystwa. Kiedyś chyba bardziej towarzyska, dzisiaj zdecydowanie rzadziej się udziela. A może prostu czasem łatwiej jest komuś o problemie napisać, niż pogadać face to face, więc wolała ze mną? W każdym razie wie, że ja od kilku lat udzielam się na tym forum a wcześniej pod innym nickiem na SV) i kiedy jej napisałam, co myślę o sprawie poprosiła mnie o opublikowanie listu (a poprzedniego dnia o zapytanie forum, jak się do takiej wizyty przygotować). Ta jej Zosia forum nie czyta, więc uznała, że nie ma niebezpieczeństwa, że poczuje się dotknięta. Nie pisała sama, bo może nie chciała zakładać jednorazowego nicka, a może uznała, że ja lepiej jako osoba z boku naświetlę sprawę? Grunt, że mnie poprosiła, a że nie takie sprawy na forum były obgadywane, to uznałam, że w sumie, czemu nie? No, zostałam zwyzywana od trolli, yebniętych, chorych psychicznie, miło mi się zrobiło, ale trudno, mam nauczkę.
            Ta koleżanka u niej była kilka lat temu, od razu mówię, nie mam pojęcia, czy na kawę, czy na obiad, jak przebiegała wizyta - nie mam żadnych informacji. Skąd sprzeczności w jej postawie? Nie wiem, nie jestem psychologiem. Zna zasady, jest do nich sztywno przywiązana, tak jak ktoś tu napisał, że kiedyś było zastaw się a postaw się może to konsekwencje takiego podejścia? Moje osobiste zdanie jest takie, że boi się, że skoro ona tak ostro ocenia innych, to i inni tak oceniają ją, stąd jej obawy przed tą wizytą, rozkminianie, czy pasta czy wino itd.
            • iwles Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:24

              No to juz wiesz, co jej odpisać.
              Możesz dać nam tekst do autoryzacji przed wysłaniem 😄
              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 13:34
                Ja jej już generalnie napisałam: że uważam że jest zbyt przywiązana do zasad, za ostro ocenia ludzi i że w spotkaniu ze znajomymi nie o to chodzi, co ktoś na stół postawił, ważniejsze jest samo spotkanie z drugą osobą. Zwróciłam uwagę, że może jej koleżanka nie przywiązuje takiej wagi do jedzenia, ale że np. wyszła po nią, a potem odprowadziła, choć przecież nie musiała (od czego nawigacja?).To tak w skrócie. Ale znajoma ma linka do naszej rozmowy, wiem że czyta, bo już mi napisała, że nie spodziewała się takiej ostrej reakcji. Sądziła, że ematki też by się poczuły urażone takim olewczym stosunkiem do gościa. Cóż, uprzedzałam ja, że niekoniecznie tak musi być.. Ale może rzeczywiście, coś jej da do myślenia. Aha, przy okazji, ktoś pytał czy to moja znajoma czy mojej matki, więc kiedy okazji odpowiadam: moja, ale fakt że starsza prawie o pokolenie. Więc może to też ma jakiś wpływ na ogląd świata.
                • nocnamagia Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 22:14
                  reinadelafiesta napisała:

                  > Aha, przy okazji, ktoś pytał czy to moja znajoma czy mojej matki, więc ki
                  > edy okazji odpowiadam: moja, ale fakt że starsza prawie o pokolenie. Więc może
                  > to też ma jakiś wpływ na ogląd świata.
                  >

                  Moim zdaniem ma i to ogromny. Moje koleżanki emerytki przywiązują dużą wagę do pozorów i tego co wypada a co nie, kto się poczuł urażony i dlaczego, co ludzie powiedzą, oczywiście oprawa sporkania też musi być odpowiednia żeby nie być obgadanym za plecami. To jest taka mentalność tego pokolenia.
                  • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 00:20
                    Bo ja wiem? Ja odnoszę odwrotne wrażenie, że właśnie emerytki są bardziej na luzie. Ta przyjdzie do tej i przyniesie marchewki czy szczawiu, tamta da sałatki jarzynowej albo poczęstuje pieczarkowa. Inna uraczy pierogami ze świat, a kolejna wyjmie jakieś resztki cytrynówki z barku i sobie wypiją. A sąsiadka zapuka dać orzechów, bo ma za dużo. O ile nie są to jakieś proszone okazję, imieniny, a właśnie luźne spotkania to emerytki naprawdę się nie spinają.
                    • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 08:47
                      Bo to nie zależy wcale od wieku, a od charakteru, wychowania i ogólnie mentalności. Ludzie w typie "co inni powiedzą" można znaleźć w każdym pokoleniu.
                      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 12:01
                        Abstrahując od znajomej i jej koleżanki. Ja mam jeszcze jedno spostrzeżenie, nie wiem, czy słuszne. Otóż ci ludzie przejmujący się tak bardzo co inni powiedzą, to ci, którzy tych dobrych manier, obycia, intuicji co wypada a co nie musieli się uczyć sami w dorosłym życiu. Nie czują się pewnie, swobodnie, uważają żeby gafy nie popełnić, są spięci, czują potrzebę podkreślenia swoich dobrych manier/wykształcenia/statusu i są generalnie bardzo uwrażliwieni na opinię innych. Ktoś, u kogo w domu panowały pewne zasady, robi niektóre rzeczy odruchowo i nawet nie zastanawia się nad tym; że tak powiem "ma to we krwi". Albo są pierwszymi w pokoleniu z wyższym wykształceniem i muszą sobie na pieczątce wpisać mgr. Ale może mylę się i tylko ja miałam okazję na takich trafić?
                        • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 12:16
                          Możesz mieć rację, ale może to być też mieszanka różnych czynników.
                          Z obserwacji mojej własnej rodziny wynika, że lęki i różne schizy są dziedziczne.
                          Sama mam lękową matkę i lękową babkę. I te ich leki, którymi byłam karmiona od dzieciństwa przeszły na mnie w linii prostej.
                          Przykładowo przechodzę na drugą stronę ulicy jak widzę podejrzanego typa/grupkę typów czy nawet zaparkowany van. Źle sypiam w domach jednorodzinnych, wydałam kupę kasy na drzwi i okna antywłamaniowe i tak dalej i tak dalej. Wiem, że to w większości irracjonalne, ale już tak mam.
                          Możliwe, że w domu rodzinnym koleżanki temat manier był często wałkowany, a dzieciaki z tego rozliczane?
                        • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 16:05
                          Moja babcia uważała, że właśnie tacy ludzie są na pokaz. Jak zwykle mawiała francja elegancja, a pod spodem brudne majty. I coś w tym jest. Znałam taką co pasztetową czy salceson kupowała dla pieska, a potem po cichu żarła w pracowej kuchni.
                          • magdallenac Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 19.01.22, 05:07
                            A czemu po cichu ten salceson żarła??😳
                            • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 19.01.22, 08:44
                              magdallenac napisała:

                              > A czemu po cichu ten salceson żarła??😳

                              Bo wiesz rozumiesz to wstyd salceson wcinać 🙄
                              • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 19.01.22, 08:54
                                U mojego meza, potentata rolniczego i wlasciciela ziemskiego, salceson byl dla robotnikow z Ukrainy, i patrzyli ze zgroza, jak sie do niego dobieralam, do salcesonu znaczy....
                • cruella_demon Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 22:32
                  Na ch%##uj owijasz w bawełnę🤣
                  Napisz jej prawdę, że jest srogo yebnieta.
            • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:44
              Ja nie uważam, że jesteś trollem, czy tam yebnięta (to było nieładne), ale wiesz, tyle lat jestem na forum, tyle rzeczy tu już czytałam, ale czegoś takiego jeszcze nie.
              Czytając mail tej Twojej koleżanki poczułam mieszaninę niedowierzania, zażenowania a nawet wstrętu. Ja rozumiem, że łatwiej komuś coś takiego napisać niż powiedzieć twarzą w twarz, ale pewnych rzeczy też się nie pisze. Dla niej ta cała oprawa, ile było talerzyków, jakie jedzenie, w jakiej ilości, napoje, sól, pieprz, jak długo koleżanka mówiła itd. jest ważniejsza od bliskości w relacji, a to już jest bardzo niezdrowe. Bardzo. I nic dziwnego, że czuje się samotna. Bo co ona ma do zaoferowania? Wykwintne jedzenie na ładnej zastawie? I co potrafi wziąć od innych? To samo?
              To jest straszne ubóstwo emocjonalne.
              Ja wiem, że kiedyś kobiety okazywały uczucia karmiąc, ale prawdziwie karmiące były te, które potrafiły podać pajdę ze smalcem z życzliwością i ciepłem. Te, dla których ważny był człowiek, a nie popisy gastronomiczne.
              Jakiś czas temu odwiedziłam koleżankę (bez zapowiedzi!) i zostałam poczęstowana wodą! Tylko! big_grin
              Tyle, że po wyjściu czułam się zajebiście, bo zostałam wysłuchana, zrozumiana, fajnie spędziłyśmy czas. Dla mnie to się liczy, a nie fakt, że nie podała mi przekąsek (których zresztą nie chciałam, bo nie poszłam tam jeść).
              • yenna_m Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 14:13
                Bardzo ładnie napisane, pade.
                Też tak czuję.
      • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:46
        Słabe to. Leczyć się? Dlaczego wątpisz w istnienie takiej osoby? Chyba poznałaś niewiele osób.
        • magdallenac Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:55
          Ja też watpię, a poznałam wiele osób😀
        • saszanasza Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:08
          magazynka napisał(a):

          > Słabe to. Leczyć się? Dlaczego wątpisz w istnienie takiej osoby? Chyba poznałaś
          > niewiele osób.

          Naprawdę znasz dwie zdrowe na umyśle osoby, których korespondencja toczy się wokół mielonki, bigosu i nalewki, do tego stopnia, że można z tego materiału przy okazji upichcić tragifarsę, a następnie obydwie wspólnie postanawiają przenieść ten cyrk na forum?
          • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:17
            Saszanasza, rozumiesz, że ona ma problem z wizytami, a ja nie umiem jej przekonać, że zupełnie niepotrzebnie robi problem z niektórych rzeczy? I że zamieszczając ten wpis na forum obie miałyśmy nadzieję: ja że może Wy jej to wytłumaczycie, a ona że jednak poprzecie jej stanowisko? Uprzedzałam ją, że nie sądzę, żebyście ze zrozumieniem podeszły do tej mielonki na stole, ale była przekonana, że będzie inaczej.
            • aqua48 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 08:59
              Ja rozumiem że ktoś może mieć problem z przyjęciami i podejmowaniem gości. Tu na forum zdarzały się podobne opisy z fochem, że ktoś "nawet miski rosołu nie dostał" gdy pojawił się zaproszony na...kawę i ciastko. Nieodmiennie mnie dziwi przychodzenie w gości z zamiarem najedzenia się po kokardki wykwintnymi daniami. Jesteś głodna - zjedz porządny obiad. A w gości wybierz się żeby porozmawiać i miło spędzić czas, nie po obżarstwo. Nie odpowiada ci przyjęcie - grzecznie pożegnaj się i wyjdź. Nie siedź godzinami i nie krytykuj.
              • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:36
                Generalnie się z Tobą zgadzam. A zwłaszcza w kwestii zaproszenia na kawę a oczekiwania obiadu. Ale musisz przyznać, że wciąż panuje u nas jednak w dużej mierze przekonanie, że jak się kogoś zaprasza, to obowiązuje tzw. staropolska gościnność, czyli sporo i dobrzewink A przynajmniej wypada się postarać trochę bardziej niż tak jak na co dzień.
                Jak ktoś ma takie podejście, często się z tym spotyka i sam tak postępuje, to jest to dla niego naturalna sprawa i poczęstunek w stylu opisanej koleżanki postrzega jako pewnego rodzaju nonszalancję. I oczywiście ma prawo do swojej oceny. Tyle że powinien zachować ją dla siebie, a nie obrabiać gospodarzowi tyłek przed innymi.
                • aqua48 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:50
                  majaa napisała:

                  > wciąż panuje u nas jednak przekonanie, że jak się kogoś zaprasza, to obowiązuje tzw. staropolska gościn
                  > ność, czyli sporo i dobrzewink A przynajmniej wypada się postarać trochę bardziej niż tak jak na co dzień.

                  A to już problem osób które tak myślą. Nie tych którzy zapraszają na kawę i ciasto i ku zdumieniu i oburzeniu gości zamiast trzydaniowego obiadu poprzedzonego wymyślnymi przystawkami podają.. kawę i ciastko.
                  Ja piję kawę wyłącznie z mlekiem. Często jednak okazuje się, że ktoś kto mnie zaprosił nie ma mleka w domu, bo go nie używa, no to wtedy piję herbatę, albo wodę i też jest ok. Co za problem?
                  • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:09
                    Dla mnie żaden. Zrobiłabym tak jak Ty, bo akurat też pijam kawę tylko z mlekiemsmile
                    I fakt, w kwestii nadmiernych oczekiwań, jak już napisałam, zgadzam się całkowicie. Ale to jedna strona medalu. Z drugiej natomiast patrząc, podejmowanie zaproszonego wcześniej gościa tak po linii najmniejszego oporu... hmmm... No to też chyba nie za bardzo...
                    • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 15:07
                      Ale przeciez gosc tez ma usta, i może zapytać co gospodyni planuje i co może przynieść, nie?
                      • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 16:59
                        No w sumie masz rację, można to też wspólnie ustalić.
                  • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 19:24
                    "Ja piję kawę wyłącznie z mlekiem. Często jednak okazuje się, że ktoś kto mnie zaprosił nie ma mleka w domu, bo go nie używa, ..."

                    No, ale z tego, co czytałam, pani zaproponowano drinka, a nie było do ciepłej wódki soku, więc wypiła z colą, której nie lubi. Tu chyba zachowała się poprawnie?
                    • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 19:55
                      > nie było do ciepłej wódki soku, więc wypiła z colą, której nie lubi. Tu chyba zachowała się poprawnie?

                      Po co wogóle pila coś co jej nie smakuje? Mogla powiedzieć nie, dziękuję. I tyle.

                      Ale nie, czuła, ze musi wypić z grzeczności, bo by gospodyni zrobiła przykrość.

                      • morekac Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 19.01.22, 16:29
                        Przez tyle czasu siedziały, to i wódkę mogły schłodzić.
                    • aqua48 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 15:12
                      magazynka napisał(a):

                      > pani zaproponowano drinka, a nie było do ciepłej w
                      > ódki soku, więc wypiła z colą, której nie lubi. Tu chyba zachowała się poprawni
                      > e?

                      Nie. Nie musiała pić czegoś czego nie lubi. Mogła zapytać czy wódka jest zimna a po odpowiedzi że nie, grzecznie podziękować i poprosić o herbatę. Pani cały czas tylko bardzo usiłuje zachować się poprawnie ale jakoś jej nie wychodzi bo zamiast potraktować wizytę jako miłe spotkanie na pogawędkę punktuje kulinarne niedociągnięcia gospodyni. A na dodatek te niedociągnięcia odbiera jako lekceważenie gościa. Ot, taka maleńka Magda Gessler...
                      • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 19.01.22, 18:09
                        >Pani cały czas tylko bardzo usiłuje zachować się poprawnie ale jakoś jej nie wychodzi

                        No wlasnie. Strasznie sie spina, zeby nie urazić gospodyni. Je i pije to, czego nie chce (np. tą wódkę z cola) . Swojej pasty tez nie zjadła, bo "nie chciałam uszczuplać jej porcji" - jeśli nic innego jej nie smakowało (albo krygowała się by wziąć słuszną porcje), to mogła sobie zrobić dwie kanapki ze swoją pastą i byłaby najedzona.

                        Takze " nie wymądrzałam się i raczej zachowywałam się miło, że podoba mi się i nic mi nie przeszkadza."

                        Bardzo dużo strachu w tym wszystkim widać - współczuje koleżance, ze az tak to przezywa i jakiś trudnych doświadczeń, które prawdopodobnie za tym podejściem siedzą.
                • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:19
                  majaa napisała:

                  > Generalnie się z Tobą zgadzam. A zwłaszcza w kwestii zaproszenia na kawę a ocze
                  > kiwania obiadu. Ale musisz przyznać, że wciąż panuje u nas jednak w dużej mierz
                  > e przekonanie, że jak się kogoś zaprasza, to obowiązuje tzw. staropolska gościn
                  > ność, czyli sporo i dobrzewink
                  A przynajmniej wypada się postarać trochę bardzie
                  > j niż tak jak na co dzień.
                  > Jak ktoś ma takie podejście, często się z tym spotyka i sam tak postępuje, to j
                  > est to dla niego naturalna sprawa i poczęstunek w stylu opisanej koleżanki post
                  > rzega jako pewnego rodzaju nonszalancję. I oczywiście ma prawo do swojej oceny.
                  > Tyle że powinien zachować ją dla siebie, a nie obrabiać gospodarzowi tyłek prz
                  > ed innymi.

                  Serio? Nadal to pokutuje?
                  I dla jednej osoby trza się zastawić?
                  Fakt, menu u znajomej nie było zbyt wykwintne, ale gdyby koleżanka nie uparła się jak osioł przy tej paście i przyniosłaby ciasto, to nie byłaby głodna.
                  • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:30
                    Nie, nie trzeba się od razu "zastawić", a przynajmniej nie w każdym przypadkuwink
                    Sama zresztą zauważyłaś, że jednak dałoby się trochę lepiej... i tylko o to chodzi.
                    • iwles Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:34
                      majaa napisała:

                      > Nie, nie trzeba się od razu "zastawić", a przynajmniej nie w każdym przypadkuwink
                      > Sama zresztą zauważyłaś, że jednak dałoby się trochę lepiej... i tylko o to cho
                      > dzi.


                      No to teraz jeszcze bardziej ją zdołowałaś, że "to nie ten przypadek" dla którego się "zastawia" 🤣
                      • majaa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 14:31
                        Ale że co, myślisz, że oczekiwała kawioru z bieługi? Czy chcesz powiedzieć, że teraz standard gościnności to mielonka z puszki?
                        • iwles Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 14:40
                          majaa napisała:

                          > Ale że co, myślisz, że oczekiwała kawioru z bieługi? Czy chcesz powiedzieć, że
                          > teraz standard gościnności to mielonka z puszki?


                          No właśnie próbuję to ustalić, najszybciej po ubiorze 🤣
            • juztubylam Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 19:10
              Kompletnie nie rozumiem dlaczego i po co wyrywasz się do roli jej terapeuty, ratownika, który ma jej w głowie przestawiac jej tok myślenia.
              Kobito, daj spokój tej koleżance. Podtrzymujesz jej schizy i nadajesz jej upierdliwym wymysłom wagę przez to, że je w kółko komentujesz i rozbierasz na czynniki pierwsze.
              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 19:21
                Sama sobie teraz przeczyta Wasze wypowiedzi i będzie to sobie układać w głowie. Ja powiedziałam jej, co sądzę, zrobiłam grzeczność umieszczając problem na forum i prosząc Was o ocenę i tyle. Moja rola się kończy.
          • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:51
            Nie takie historie bywały na ematce, a ta jest raczej prawdopodobna i życiowa.
            • afro.ninja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:08
              No wątek o tym, co zrobiła gościni na kanapie, przeszedł wszelkie wyobrażenia tego forum. Co tam mielinka na stole?! Moze koleżanka lubi?! Przy tych cenach, za krótki czas, mielonka nikogo dziwić nie będzie.
      • czerwonylucjan Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:14
        Przeciez to clickbait..
        • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 15:14
          Nawet jesli, to dobry....

          Na myśl powiedzenie "either a good experience or a good story" - czyli: albo dobre doświadczenie, albo dobra anegdota.

          A anegdota jest bardzo dobra i forumki długo będą pamiętały częstowanie mielonka i wódką. Wiec wszystko na plus. big_grin
          • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 15:26
            Mielonka ma nawet szansę stać się nowym forumowym słowem kluczem 🙂
    • magdallenac Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:26
      Jezu, dzięki za ten wątek. Popłakałam się ze śmiechu😂😂😂
    • annanichtvergessen Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:30
      Boze jaka krygujaca sie panna! Owszem nie podalabym moze mielonki z puszki, ale nie ubyloby mi, gdybym ja u kogos zjadla. Po pol kromeczce i dwoch innych kromeczkach biedactwo umieralo z glodu. Trzeba bylo chleb z maslem zjesc, skoro rozmowa fajna. Nie cierpie takich cierpietnic, ktore do Ciebie sie usmiechaja, ze wszystko ok a wyjda za rog i ci tylek obrabiaja. Brrrr.... Zakompleksione, wredne stworzenie.
      • manon.lescaut4 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:54
        Ja właśnie sobie uzmysłowiłam, ze całe lata nie jadłam takiej mielonki z puszki, Tyrolskiej itp i bym na pewno nie pogardziła smile
        Poza tym autentycznie współczuje organizatorce tego spotkania. Zaprosiła koleżankę na kawę, przyprowadziła, odprowadziła, podała coś do jedzenia i picia i wszystko zostało szczegółówo zanalizowane i przesłane dalej. Bardzo bym nie chciała być przedmiotem takiej wiwisekcji, to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze od takich spotkań z koleżankami a nie przyjaciółkami są knajpy i kawiarnie.
        • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:56
          Tyrolskiej nie lubiłam nigdy ale pamiętam szynkę konserwowa w puszce od Krakusa. Jakie to było doooobre!
          • manon.lescaut4 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:02
            Dobre! Nie mieszkam w Polsce, ale polskich sklepow u mnie dostatek, chyba wiem, czego będę szukać przy najbliższej okazji smile
      • perspektywa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 22:06
        Mielonka pod kielonek jest jak znalazł. Przydałby się jeszcze ogóreczek albo grzybki. Gdyby zrezygnować z rozcieńczalnika w postaci koli jak najbardziej by pasowało. Bohaterka posta może jednak źle odczytała intencje gospodyni i nie odnalazła się w atmosferze.
        • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 00:09
          Gdyby nie ta cola, to wiałoby głębokim PRLem big_grin Bardzo nastrojowo i nostalgicznie.
    • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:30
      Dlaczego zjadla tylko łyzke bigosu? Poza tym jest jebnieta podobnie, jak ty.
    • panna.w.paski Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:30
      Po przeczytaniu tego watku pierwsze zmarszczki na moim czole oraz prawdopodobnie złamany nos układają się w zgrabne WTF.
    • jammer1974 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:31
      dostala kanapki i bigos. Zjadla ile chciala a pot narzeka ze glodna. Straszna kobieta
      • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:32
        Z tekstu nie wynika, ile bylo tego bigisu. Ale chlebem z mielonką to juz sie mogla napchać!
        • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:38
          Słoik to chyba więcej niz pol litra, nie? Czyli dwie spore porcje.
          • hosta_73 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:44
            Pieczywa było dużo, mogła też bułą dopchnąć.
          • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:46
            Sa tez male sloiki🙄
            • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:55
              To wtedy napisałaby "słoiczek", nie? tongue_out
              • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 05:43
                Ha ha ha ☺ Dobre.
              • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:45
                Soik mogl byc na tyle duzy, ze nie zaslugiwal na zdrobnienie a na tyle maly, ze zawieral niewystarczajaca ilosc bigosu. Poza tym mogla tam byc koncowka, skoro ze swiat🤷‍♀️
        • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:56
          Ja jestem po stronie gościa.
          Czy naprawdę koleżankę z pracy zaprosiłabyś na pierwszą wizytę w swoim domu w wolną sobotę popołudniu i częstowała mielonką turystyczną?
          Nie wypowiadam się o rozkminach o prezencie, ale myślę, że tego bigosu ze świąt ze słoiczka mogło nie być za dużo, to i wzięła łyżkę, by nie zagarnąć wszystkiego. Miała wszystko zagarnąć na swój talerz z tego słoiczka?
          • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:02
            Może to w ogóle naparstek był, a nie słoiczek 🙄
          • jammer1974 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:29
            magazynka napisał(a):

            > myślę, że tego bigosu ze świąt
            > ze słoiczka mogło nie być za dużo, to i wzięła łyżkę, by nie zagarnąć wszystki
            > ego. Miała wszystko zagarnąć na swój talerz z tego słoiczka?

            Nie mysl tyle, tylko czytaj ze zrozumieniem. Napisala ze zjadla tylko jedna lyzeczke zeby nie wygladalo ze gardzi (bo bigos ze swiat) a nie ze go za malo bylo.
            • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:55
              Łyżkę, nie łyżeczkę. Nie przeinaczaj. No, jak było może mało, to i może 1/3 całości wzięła. Ile tego bigosu może być w słoiczku?
              • jammer1974 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:37
                W sloiczku nie wiem. Ten w kazdym razie byl w sloiku.
          • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:15
            Ja moja przyjaciółkę, która przyjechała na weekend poczęstowałam właśnie mielonka ze słoika, która to mielonkę osobiście i własnymi rękoma robił mój wujek. I kiełbasa oraz kaszanka też. A bigos świąteczny dziś zjedliśmy na kolację i więcej niż łyżkę, ale widocznie nam się tylko wydawało, że bigos mieliśmy w słoiku, pewnie był w wiadrze.
            • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:17
              Czyli jednym słowem mielonka nie uwłacza 🙄
              • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:30
                A gdzie tam! Ja taką mielonkę własnoręcznie robiona to ludziom w ramach prezentów nawet daje. Ale ja cham jestem.
                • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 05:47
                  Domową mielonkę, a nie z kupionej konserwy turystycznej jak pisała, hrabino. Co coś innego - rarytas z wyższej półki.
                  • jowita771 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:28
                    Może to też była domowa?
              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:38
                A bony do Biedronki tak.
                • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:43
                  Owszem, bony do Biedronki tak. Ale mielonka nie.
                  • triismegistos Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 05:50
                    🤣🤣
                  • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:42
                    Bony hańby i upokorzenia?
          • latarnia_umarlych Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:51
            magazynka napisał(a):

            > Ja jestem po stronie gościa.
            > Czy naprawdę koleżankę z pracy zaprosiłabyś na pierwszą wizytę w swoim domu w w
            > olną sobotę popołudniu i częstowała mielonką turystyczną?

            Ja bym na przykład nie podała, bo nie kupuję konserw i nie mam w domu.
            Za to mogłabym zjeść, gdyby ktoś mnie poczęstował.
            W czym problem?
    • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:31
      Wcale nie dziwie sie, ze koleżanka boi sie, ze zostanie negatywnie oceniona przez innych. Bo ona jest nauczona koncentrować sie na brakach i mankamentach a nie na pozytywach. Większość listu jest o podrzędnym jedzeniu, i jak to ona by tego nie podała. Ona nie, ale znajoma tak - co w tym złego? Widać, ze znajoma biednie, ale serdecznie ja ugościła.

      Wolałabym taki właśnie bida-bal, niż zadęte przyjecie z wyszukaniami potrawami.
      • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:08
        Tu się zgadzam. Chyba szuka minusów niż plusów, chociaż w sumie chwali wizytę, bo miło jej się rozmawiało.
      • koronka2012 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:41
        Nie nie nie większość listu nie jest o podrzędnym jedzeniu a dotyczy jej samej i tego jaka ona jest zajebista.
    • natalia.nat Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:33
      big_grin
      Ten opis wizyty sama wymyśliłaś czy skądś ściągnęłaś?
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:41
        Opis jest prawdziwy. Uprzedziłam ją, że opinia ematki może być surowa, ale chciała ją usłyszeć. Więc tylko wycięłam pewne szczegóły, które mogłyby obie panie pomóc zidentyfikować, ale poza tym nie zmieniłam ani słowa.
    • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:34
      "Zjadłam pół kromki chleba z mielonką i pomidorem, żeby nie wyglądało, że gardzę."

      A potem jęczy, ze glodna. 🤦
      • zuzanna_a Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:42
        Nie wiem jak wyszukane podniebienie ematki, ale jak bylam kiedys w gorach, na max glodna i tam poczestowano mnie chlebem z mielonką i pomidorem to po dzis dzien wspomiam z zachwytem. Nic tak nie smakowalo! smile
        • kaka-llina Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:42
          O ja tak miałam z chlebem z pasztetem i ogórkiem kiszonym....To było ze 20 lat temu, wracałam stopem z Hiszpanii głodna niesamowicie a pasztet był domowej roboty i ogórki też.. W zyciu czegoś tak dobrego nie jadłam...
        • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:49
          No, ale to było w górach na kempingu lub w schronisku, ale nie na proszonej wizycie w wolny dzień.
          Pani raczej mogła spodziewać się lepszej wyżerki po zaproszeniu do domu?

          Zjadła tę mielonkę i nie skrzywiła się, ale też - czy podajesz tylko konserwę turystyczną zapraszając gościa wcześniej do domu na pierwszą wizytę?
          To poniżej standardów e-matki 😆 Każda tu podaje wyszukane przepisy kulinarne, nie przyznała się do mielonki turystycznej na talerzu i nie chwali się bigosem ze słoika po świętach dla proszonych gości. Same wyszukane kucharki z wymyślnymi przepisami nawet dla domu, nie mówiąc o gościach - świeże dania, które serwują Jednak rozumiem w tym wypadku gościa. Mógł poczuć się lekko zlekceważony.

          Zależy też, jak bogata jest pani zapraszająca - tego @reinadelafiesta nie podała. Może to bardzo uboga staruszka z małą emeryturą i przyjęła, jak mogła? No, wódkę mogła jedna schłodzić, jeśli to była jedyna opcja alkoholu, bo o winie, piwie czy brandy nie pomyślała, bo jej nie stać.
          Raczej jestem po stronie gościa. Nigdy nie podałabym mielonki z puszki na zaproszenie, chyba, że jako wariant do innej wędliny, serów czy sałatki.
          No, dziwię się takiej postawie forumek, choć i gość jest trochę dziwny, ale chyba ma prawo być lekko zlekceważonym.
          • kaka-llina Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 02:18
            Jak mam w domu pasztet z dzika od rzeżnika, własny chleb na zakwasie i własne ogórki (a czasmi mam po tym powrocie z Hiszpanii mi zostało) to podaję i wszyscy zachwyceni... Podejrzewam , że lepsze niz jakies wymyślne ematkowe potrawy.... ( ale ok nie kiedy zapraszam na obiad tylko na piwo, kanapki to dodatek)
          • latarnia_umarlych Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:46
            magazynka napisał(a):

            > No, ale to było w górach na kempingu lub w schronisku, ale nie na proszonej wiz
            > ycie w wolny dzień.
            > Pani raczej mogła spodziewać się lepszej wyżerki po zaproszeniu do domu?

            A może nie każdy chodzi "na wyżerkę"?

            > Zjadła tę mielonkę i nie skrzywiła się, ale też - czy podajesz tylko konserwę t
            > urystyczną zapraszając gościa wcześniej do domu na pierwszą wizytę?
            > To poniżej standardów e-matki 😆 Każda tu podaje wyszukane przepisy kulinarne,
            > nie przyznała się do mielonki turystycznej na talerzu i nie chwali się bigosem
            > ze słoika po świętach dla proszonych gości. Same wyszukane kucharki z wymyślnym
            > i przepisami nawet dla domu, nie mówiąc o gościach - świeże dania, które serwuj
            > ą

            Ale jesteś zakompleksiona.

            > Raczej jestem po stronie gościa. Nigdy nie podałabym mielonki z puszki na zapro
            > szenie, chyba, że jako wariant do innej wędliny, serów czy sałatki.

            Tak, już mówiłaś kilka razy. Ty nigdy.

            > No, dziwię się takiej postawie forumek, choć i gość jest trochę dziwny, ale chy
            > ba ma prawo być lekko zlekceważonym.

            Ma prawo być lekko zlekceważonym? Co to znaczy?
            • perspektywa Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 22:19
              To ja się odważę i przyznam. Jak dzieci były małe, a koleżanki chciały wpaść na kawkę, to dostawały zawsze jakieś ciasto kręcone z torebki. Do tego zgodnie z prawdą mówiłam, że sama piekłam. Często nie miałam za bardzo czasu ani ochoty biegać po sklepach, bo akurat ktośtam ma wpaść, a takie proszkowe ciasto, jajka, olej zawsze miałam w domu. Bzyk, bzyk mikserem i jest gościna 😀
    • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:38
      Doprawdy ciężko orzec, kto w tej historii jest bardziej poyebany 🙄



      Ty czy koleżanka 😒
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:47
        Można wiedzieć, dlaczego ja? Bo widzisz, moja znajoma serio się wczoraj stresowała. I czytając jej opis dzisiaj, zaczynam się domyślać, dlaczego. Wydaje mi się, że ona boi się, że skoro ona innych tak surowo ocenia, to i inni zwracają uwagę na każdy bzdet. Nie daje sobie wytłumaczyć, że do ludzi z wizytą nie idzie się po to, żeby się denerwować każdym g..., tylko miło z nimi spędzić czas. I nie dla każdego jedzenie i przestrzeganie każdego zalecenia SV jest sprawą życia i śmierci. No i wygląda na to, że ja jej nie potrafię przekonać. Jest przekonana, że Wy podzielicie jej zdanie, że koleżanka, delikatnie mówiąc się nie wysiliła.
        • jammer1974 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:53
          Nie podzielimy jej zdania. Zostala zaproszona na zwykly obiad a nie wesele czy jubileusz. Dostala jedzenie, ktorego nie zjadla i wrocila glodna i niezadowolona. Mysle ze dziewczyna ma jakies problemy psychiczne na te lekowym czy nerwicowym. Cos jest z nia nie tak.
          • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:22
            A gdzie tu był obiad? Troszkę bigosu i plaster mielonki z ciepłą wódką ze znienawidzoną colą, bo zapraszająca nie kupiła żadnego soku ? Tak się dba o gościa? Gospodyni preferuje czystą wódkę, więc proponuje drinka, nie mając nic do niego.

            Ten wątek ma szansę na wątek roku!
            Dzięki @reinadelafiesta
            • jammer1974 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:35
              To zalezy ile kto zre. Mnie by wystarczylo porcja swiatecznego bigosu i kanapki z mielonka i pomidorem. Alkoholu nie pijam wiec herbata by mi wystarczyla.
            • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:36
              A zaproszenie było na obiad? Jeżeli tak to faktycznie słabo. Ale jeżeli na zwykle ploty to czemu nie? Ile to razy plackami ziemiaczanymi kogoś poczęstowałam albo pierogiem. A już po świętach, gdzie coś zostaje i mam zamrożone czy zawekowane to bigosiczy barszcz też był grany. Albo zwykle kanapki jak się wizyta przedłuża do kolacji. Zresztą tu nie problem w jedzeniu.
        • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:00
          Ty dlatego, że zamiast krótko w żołnierskich słowach jej wyjaśnić, że "stara odpierdalasz", to przeklejasz tu te dziwaczne elaboraty 🙄

          Ale ok niech będzie. Moje zdanie jest takie, że była to krótka, niezobowiązującą wizyta koleżeńska.
          Nie przyjęcie u ambasadora, nie audiencja u królowej, nawet nie pierwsza wizyta u przyszłych teściów.
          Trzeba mieć mocno nie tak z deklem by oczekiwać buk wi czego, wydziwiać nad każdą duperelą a później jeszcze obsmarować dupe koleżance.
          • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:09
            Widzisz Borsuczyca, mnie napisałaś, że jestem yebnięta i ja się nie obrażę, bo zdaję sobie sprawę, że ta historia wygląda na mocno przesadzoną. Dorosły człowiek, który aż tak się denerwuje zwykła wizytą (nawet pierwszą), który tak analizuje koleżeńskie spotkanie, to nie jest częsty przypadek. Ale ona taka jest i jakbym jej tak w żołnierskich słowach napisała, to pewnie by się obraziła. Nie jestem chyba w stanie jej przekonać, że za bardzo to rozkminia, a spotkania ze znajomymi mają co innego na celu. No to może Wy.
            • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:16
              Jak słowa nie docierają to może obraz da radę 😜

              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:19
                Spróbujmysmile
                • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:16
                  Jeszcze drugie co mi się skojarzyło to niezbyt eleganckie przysłowie, mianowicie: bułkę przez bibułkę a xuja gołą ręką 🙊
                  • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:23
                    Wiesz, no ja też znam parę przysłów, które by pasowały, ale naprawdę, raczej zależy mi na jakiejś konstruktywnej pomocy kobiecie, niż przypieprzaniu jej jeszcze.
                    Przy okazji, dziękuję za namiar na włoską restaurację na Okopowej, bo to Ty go chyba kiedyś zamieściłaś na forum? Byliśmy z rodziną już kilka razy i naprawdę przypadła mi do gustu.
                    • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:27
                      Cieszę się, że wam zasmakowało. To moja ulubiona włoska knajpka w Lublinie i co ważne od wielu lat trzymają poziom.
              • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:27
                Tak, chyba masz rację. Ta osoba jako gość jest porąbana i za dużo wymaga i spodziewa się.
                Jesteś niezłym psychologiem.
        • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:21
          Można wiedzieć. Ty, bo pozwalasz sobie włazić do głowy z problemami jakiejś wariatki. Dorosła kobieta to chyba gdzieś wcześniej u kogoś w gościach bywała? Czy może z buszu wyszła i rodzice też jej nigdzie nie zabierali? Dwa, że czytasz te jej absurdalne listy i co najlepsze równie barwnie i zaangażowanie odpisujesz. W dodatku lecisz na forum z tym problemem prosząc o radę i opinie. Przecież to poybane jest do kwadratu 😄
          • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:34
            Jasne, lepiej żebym kogoś kto zwraca się do mnie z jakimś problemem zlała, a zaangażowanie skierowała w kierunku bonów prezentowych - to jest szalenie ważny społecznie temat. Tak samo jak pierdyliard innych wątków na ematce. Zamieściłam na forum jej list, bo mnie prosiła, chciała przeczytać Wasze odpowiedzi.
            • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:39
              Wiesz co zdecydowanie lepiej jak ci raz na jakiś czas balon odleci w wątku o bonach niż jak odlatujesz nie tylko z balonem, ale i całym peronem przy okazji mielonki w gościach. W dodatku nie swojej 😄
              • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:46
                Hrabino, ja z moim odlotem to mały żuczek przy Tobie jestem, w dodatku jak piszesz, to nie moja mielonka. Gdybyśmy chciały tu konkurować na odlotowe wątki, to ja się z góry poddaję.
                • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:53
                  To po kij wyciągasz bony w swoim odlotowym wątku skoro i tak wiesz, że nie masz szans konkurować 😄
                  • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 02:07
                    Żeby Ci uświadomić, że widzisz źdźbło w cudzym oku, a nie widzisz belki w swoim. Zanim się zabierzesz do krytykowania kto i z czym na forum leci, przypomnij sobie swoje rozkminy i szukanie atencji. W każdym razie dzięki za konstruktywne rady, może i one coś pomogą mojej znajomej.
                    • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 06:01
                      Niestety, to prawda. Hrabina już kilka razy pokazała swój odlot i forum ją wyśmiało, a teraz czepia się innych przy niewinnym w sumie pytaniu.

                      Hrabino - przypomnij sobie majtki od wielbiciela, rozkminy o 100 zł za jazdę na służbowe spotkanie i inne takie.
                      Tam dałaś pokaz swojej osoby, a teraz atakujesz niewinną reinadelafiestę.
                      • triismegistos Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:41
                        Ojtam, dajcie hrabinie spokój, na pewno jest zestresowana rozwiązaniem tej spółki że swoim ex? Prawda, hrabino 🌝
                      • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:06
                        Ja autorki nie atakuje, ja jej jedynie uświadamiam, że gra w dziwna grę z pewną yebnięta koleżanką i przy okazji sama robi z siebie wariatkę. Wybacz, ale normalni ludzie to by napisali no byłam u Zośki, niby zaprosiła mnie na obiad, a postawiła mielonkę i pomidora oraz świąteczny bigos, trochę przegięcie. Ale w rezultacie było fajnie, pogadałyśmy. Koniec opowieści. A tymczasem pani tworzy powieść w 3 tomach o mielonce.
        • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:22
          reinadelafiesta napisała:

          > Można wiedzieć, dlaczego ja? Bo widzisz, moja znajoma serio się wczoraj stresow
          > ała. I czytając jej opis dzisiaj, zaczynam się domyślać, dlaczego. Wydaje mi si
          > ę, że ona boi się, że skoro ona innych tak surowo ocenia, to i inni zwracają uw
          > agę na każdy bzdet. Nie daje sobie wytłumaczyć, że do ludzi z wizytą nie idzie
          > się po to, żeby się denerwować każdym g..., tylko miło z nimi spędzić czas. I n
          > ie dla każdego jedzenie i przestrzeganie każdego zalecenia SV jest sprawą życia
          > i śmierci. No i wygląda na to, że ja jej nie potrafię przekonać. Jest przekona
          > na, że Wy podzielicie jej zdanie, że koleżanka, delikatnie mówiąc się nie wysil
          > iła.
          >

          Koleżanka się nie wysiliła, to fakt. Ona z tą pastą też nie - kolejny fakt.
          Może niech ta Twoja przestanie bywać i zapraszać, a zamiast tego zrobi sobie pranie mózgu i zacznie myśleć o sobie i o innych w bardziej przyjazny sposób.
          Jej życie musi być koszmarem.
      • sundace46 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 14:29
        borsuczyca.klusek napisała:

        > Doprawdy ciężko orzec, kto w tej historii jest bardziej poyebany 🙄
        >
        >
        >
        > Ty czy koleżanka 😒
        >
        Lepiej bym tego nie napisała big_grin
    • hosta_73 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:48
      Kobieta tak stresuje się wizytą u koleżanki ( nie przyszłej teściowej, czy ciotki arystokratki), że musi się konsultować i potem zdawać tak szczegółową relację? To nie może być prawda 😂
      • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:51
        To akurat moze byc prawda, jak najbardziej. Tylko to juz jest ten poziom nerwicy, ze wypada rozpoczac leczenie.
        • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:53
          Tylko najwyraźniej to się udziela, bo o ile znerwicowana osoba może ze szczegółami rozpisywać obecność soli i pieprzu na stole, o tyle jej nieznerwicowana koleżanka wie, że to nikogo nie obchodzi.
          • 1matka-polka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:37
            Moze ciagnie swoj do swego...
        • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:58
          Wczoraj pisałam, kobieta jest w wieku emerytalnym, nie sądzę, żeby poszła do terapeuty z tego rodzaju problemem. Takie rzeczy to raczej jak się ma życie towarzyskie przed sobą. Pewnie łatwiej jej napisać do mnie, bo często piszemy do siebie maile. Ostrzegałam, że opinia ematek może być surowa.
          • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:02
            Ktora jest w wieku emerytalnym?
            • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:04
              Rozkminy jak nastolatki, myślałam ze ta odwiedzająca to młoda kobieta a gospodyni to emerytka.
          • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:04
            No i za borsuczycą powtórzę, po co przeklejasz tego długaśnego maila z rozpiską soli i pieprzu? Ona może i ma nerwicę i opisuje wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, ale po co to komu? Jeśli chciałaś oceny poczęstunku to można było streścić w 2 zdaniach.
            • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:13
              Nie Danielo, nie zgodzę się. Bo jakbym napisała w dwóch słowach po mojemu, to by nie było widać problemu. Bo przecież tak naprawdę ten opis wizyty Was ruszył i podejście mojej znajomej, a nie sam fakt mielonki, prawda?
              • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:18
                Czyli jej chodzi o to, żebyśmy się zgodziły z jej oceną poczęstunku (I dlatego zgadza się na publikację maila), a ty chcesz, żebyśmy oceniły ją, bo nie masz odwagi sama jej napisac odpowiednio dosadnie.

                No to takie gierki oceniam jeszcze gorzej.
                • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:24
                  Połowicznie masz rację, w pierwszej części zdania. I nie tyle zgadza się na publikację, co prosi - to nie był mój pomysł. Co do drugiej części Twojej wypowiedzi: napisałam jej co uważam na ten temat. Nie wiem, czy wystarczająco dosadnie, ale wprost i bez dwuznaczności. Proszę, przeklejam jeszcze raz::
                  " Prawda jest taka, że nie dla każdego jedzenie jest ważne. Są osoby, które przywiązują wagę, lubią gotować itd. A są takie, które jedzą, żeby zaspokoić głód i żyć. Może Zosia nie ma talentu do gotowania, może nie przywiązuję wagi? Ale czy to takie ważne? Zjeść mogłaś w domu, przed i po. A jak byłaś głodna tam, no to zawsze tę kanapkę z mielonką i pomidorem mogłaś zrobić. Bigos był zły? Dlaczego tylko łyżkę wzięłaś?
                  I ostatnia kwestia. Co myślę? Myślę, że w dalszym ciągu za dużą rolę przywiązujesz do tego oceniania: siebie, innych. Piszesz, że byłaś grzeczna miła,, że nie dałaś poznać po sobie, że chwaliłaś itd. Patrz, mnie do głowy by nie przyszło, opisując Ci moją wizytę dzisiaj u znajomych pisać w ten sposób. Wiadomo, wszyscy starają się zachowywać zgodnie z dobrymi obyczajami, ale nikt nie analizuje tak swoich i cudzych zachowań. (...) I najważniejsze, żebyś Ty z Zosią miała o czym rozmawiać, żeby było miło, a nie żebyś prowadziła wiwisekcję wizyty. Masz się cieszyć, bawić, wyluzować, śmiać. Dlaczego Ty się tak bardzo wszystkim przejmujesz? Jak się nie kontrolujesz to jakieś super gafy popełniasz?"

                  Co jeszcze i jak miałabym napisać?
                  • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:29
                    No to co chcesz, zeby ematki napisały i dlaczego wyżej piszesz tak:

                    "Ale ona taka jest i jakbym jej tak w żołnierskich słowach napisała, to pewnie by się obraziła. Nie jestem chyba w stanie jej przekonać, że za bardzo to rozkminia, a spotkania ze znajomymi mają co innego na celu. No to może Wy."

                    Rozumiem, że chodzi o to, żeby teraz ematka napisała w tych żołnierskich słowach?

                    Taka mała manipulacyjka?

                    • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:37
                      Nie, nie oczekuję żołnierskich słów z Waszej strony, uważam, że wszystko da się grzecznie powiedzieć. Ale jak przeczyta więcej podobnych do mojej opinii, to może zgodnie z powiedzeniem o koniu i siodle to ją skłoni to zastanowienia się, w czym tkwi problem. I do tego odnosiły się moje słowa "może Wy" - że może Wy ją przekonacie, a nie że Wy żołnierskich słów użyjecie.
                      • aqua48 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:18
                        reinadelafiesta napisała:

                        >Ale jak przeczyta więcej podobnych do mojej opinii, to m
                        > oże zgodnie z powiedzeniem o koniu i siodle to ją skłoni to zastanowienia się,
                        > w czym tkwi problem.

                        Ale dlaczego chcesz zmieniać swoją znajomą? Jesteś jej terapeutką? Odpuść.
                  • konsta-is-me Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:01
                    Ale siedzi chcesz się wcielac w rolę terapeutki i nauczycielki zarazem starszej osoby?
                    W pewnym wieku to nie wyjdzie.
                    Pani jest wybitnie spięta i sztywna, pewnie w ten sposób podnosi sobie samoocenę ( "ja taka idealna, ugaszczam, gotuje 20 dań) i hołduje staropolskimi "zastaw się a postaw się" bo ten cały opis "gaf" jest aż smieszny.
                    No to tak ma, po co chcesz ją przekonywać?
                    W tym wieku nie da rady, skoro zbudowała cały swój świat na tym.
                    I pewnie lubi się czuć lepsza krytykując innych ( zresztą w sumie jak ematka, pasowałaby tu 😆 )
                    Od ciebie też chce potwierdzenia JEJ punktu widzenia, choćby nawet twierdziła inaczej.
                    Odpuść sobie wychowywanie jej.
                    • konsta-is-me Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:02
                      Ale po co *(chcesz się wcielac).
                    • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:51
                      Też tak uważam. Niby chciała wiedzieć co zanieść na wizytę, ale pomimo tylu odpowiedzi przeciwko paście i tak zaniosła pastę. To samo będzie w tym przypadku. Będzie się czuła urażona, bo tak po prostu lubi. To uczucie zna najlepiej.
                      Nieważne co napiszemy.
                      Autorko, Ty zamierzasz streścić koleżance ten wątek, czy ona go przeczyta?
                      Bo lepiej by było, żeby przeczytała. Nie bierz na siebie ciężaru owijania w bawełnę i delikatnego tłumaczenia, że pomimo iż zgadzamy się, że ta biedna łyżka bigosu i mielonka z całym pomidorem na talerzyku to trochę słabo, to się ogólnie z koleżanką nie zgadzamy.
                      • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 13:34
                        Muszę nadrobić wątek z pastą. Myślałam, że to ematki tak doradziły i się lekko zdziwiłam 😅
                      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 13:37
                        Napisałam jej wczoraj, jeszcze zanim założyłam ten wątek ( zamieściłam Wam tu większe fragmenty). Chyba nie do końca trafiło, bo poprosiła o zamieszczenie tutaj całej historii. No, ale linka do wątku ma, wiem że wczoraj czytała, bo dzisiaj rano napisała, że się nie spodziewała takich ostrych wypowiedzi. W każdym razie, ja zrobiłam co mogłam. Dzięki wszystkim za pomoc, życzę miłego dnia.
                        • iwles Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 13:45

                          a jak koleżanka była ubrana na wizytę?
                          bardziej pasująco do bigosu, czy kawioru ? wink
          • saszanasza Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:16
            reinadelafiesta napisała:

            > Wczoraj pisałam, kobieta jest w wieku emerytalnym,

            Tak, oczywiście kobieta w wieku emerytalnym używa określeń typu „porażka, na luzie, wypasione przyjęcia i przegięcie🙈
            Urzekła mnie „wasza historia”😂🤣🤣

            nie sądzę, żeby poszła do te
            > rapeuty z tego rodzaju problemem. Takie rzeczy to raczej jak się ma życie towar
            > zyskie przed sobą. Pewnie łatwiej jej napisać do mnie, bo często piszemy do sie
            > bie maile. Ostrzegałam, że opinia ematek może być surowa.
            >
            • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:29
              Naprawdę uważasz, że ktoś w wieku emerytalnym nie używa takich słów? Teraz to Ty sobie chyba jaja robisz, albo jesteś nastolatką, która uważa że już trzydziestolatek to trup, a emeryt to tylko polszczyzną literacką i "ł" przedniojęzykowozębowe.. Jeszcze raz pytam, trafiłaś kiedyś na jakiś mój wątek, który by Cię upoważnił do pisania, że zmyślam jakieś historie? Czy uważasz, że nagle, po iluś latach bywania na forum tak mi się zebrało na głupie żarty?
            • krambambuli Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:13
              saszanasza napisała:

              >
              > Tak, oczywiście kobieta w wieku emerytalnym używa określeń typu „porażka, na lu
              > zie, wypasione przyjęcia i przegięcie🙈

              Ty tak poważnie? Moja matka jest po osiemdziesiątce, i jak najbardziej używa określeń "na luzie", "wypasiony" i "przegięcie" (akurat "porażki" jakoś nie kojarzę).
          • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:07
            reinadelafiesta napisała:

            Pewnie łatwiej jej napisać do mnie, bo często piszemy do sie
            > bie maile.

            Po treści spodziewałam się tradycyjnej kartki czerpanego papieru, kałamarza i gesiego piora
    • 71tosia Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:51
      Chyba ważniejsze ze się im dobrze rozmawiało niż ze kanapka była z mielonka?
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:02
        Też tak uważam, możesz przeczytać, co jej napisałam powyżej, bo zacytowałam moją odpowiedź dla Lumerii. Widzę, że jej to psuje całą radość, bo przed taką wizytą ( i z takim nastawieniem) stresuje się strasznie.
    • simply_z Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 16.01.22, 23:59
      stresowała się jak przed randką.
      • jasnozielona_roslinka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:16
        ja też myślałam, że to jakaś randka i może wreszcie po opisach mielonki przepijanej wódką z kolą pani zacznie się przystawiać do pani. A pytanie byłoby co myślimy o związkach emerytek, które mają różne gusty kulinarne...
    • nigdynigdynigdy84 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:15
      Lubię mielonkę z puszki 😒
      • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:21
        nigdynigdynigdy84 napisała:

        > Lubię mielonkę z puszki 😒

        A ja nie lubię mielonki, bigosu, ani nawet pomidora 🙄
        Ale wiem, że to mój problem i w życiu by mi nie przyszło do głowy obsmarowywać koleżankę, która ugościła jak umiała.
        • magazynka Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 05:30
          Ale ona raczej nie miała zamiaru obsmarować koleżanki publicznie na forum i tej złego słowa nie powiedziała, tyko nawet grzecznie dziękowała i raczej zachowała się poprawnie - nie robiła focha, nie krytykowała do koleżanki, nie brała za dużo z talerzy.
          Raczej (tak czytam) podzieliła się swoimi wrażeniami i odczuciami z @reinadelafiesta prywatnie i czekała na jej opinię.
          Tak zrozumiałam. I chyba nie jest to tak naprawdę obgadywanie, tylko prywatna opinia jednej osoby dla drugiej - normalne opowiadanie,j ak było, ale - co ja tam wiem.
          Zainteresowała mnie ta historia, bo ja nie podjęłabym proszonego gościa tylko mielonką i dlatego zaangażowałam się w dyskusję. Jakoś prawie nikt nie odniósł się do mielonki z konserwy na proszonej wizycie, tylko widzę hejt na gościa, przy wyrafinowanych wymaganiach userek widocznych w innych kulinarnych postach.
          Skupiłam się na menu proszonej wizyty, a nie na osobie gościa i to menu faktycznie nie pasuje mi.

          Może to będzie wątek konkursowy? Co za pokręcony gość na proszonej wizycie przy takim jedzeniu?

          Marudzi na kilka plasterków mielonki z puszki, bo spodziewał się czegoś innego? Widzieliście kiedyś kogoś podobnego?
          Same dajecie przy pierwszej proszonej wizycie tylko taką mielonkę? Żadnych frykasów, roladek, ślimaków czy sałatek?
          To pokazuje dziwne podejście niektórych userek - wyrafinowane przepisy kulinarne i chwalenie się jakością przyjmowania gości kontra wyśmiewaniem emerytki na słabej wizycie.

          Widzę, że nikt tego gościa nie broni, a myślę, że on mógł się spodziewać lepszego przyjęcia na pierwszej proszonej wizycie. Postawcie się na miejscu gościa - byłybyście zadowolone? Gość nie powiedział złego słowa, ale ma własne odczucia i opinie i raczej prawo do tego.
          • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 07:12
            Może koleżanka nie miała budżetu na nic więcej niż mielonka, bo wydała 1500zl na kurs projektowania i budowy domków dla chomików 🤷‍♀️
          • lauren6 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:09
            Koleżanka przyniosła ze sobą jakąś pastę do kanapek. Chleb był, przyprawy były, mogła się najeść do woli. Problem istnieje tylko w jej głowie.
          • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 09:22
            A tak z ciekawości (chwilowo pomijając, że to trolling), to jakim cudem owa koleżanka "raczej nie miała zamiaru obsmarować koleżanki publicznie na forum" skoro rzekomo sama poprosiła autorka, żeby wrzuciła tu jej epistołę?

            No chyba, że nie wierzymy autorce, ale wtedy to i w mielonkę i w bigos nie mamy powodu wierzyć.
            • mid.week Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:03
              daniela34 napisała:

              > A tak z ciekawości (chwilowo pomijając, że to trolling), to jakim cudem owa kol
              > eżanka "raczej nie miała zamiaru obsmarować koleżanki publicznie na forum"

              Raczej nie miała. To nie znaczy, że nie miała. To znaczy nie miała ale sytuacja ja zmusiła. Rozumiesz, mielonka - siła wyższa.
              • daniela34 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:18
                mid.week napisała:

                Rozumiesz, mielonka - siła wyższa.


                Aaaa, vis maior, znamy, znamy...
          • borsuczyca.klusek Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:21
            Mało kto broni pani gościni, gdyż zachowała się ona mocno nietypowo. A taki szczegółowy raport w tonie wyższości skierowany do osoby trzeciej jak najbardziej podchodzi pod obgadywanie. Już pal sześć, że całość trafiła na ematke.

            Czy ja podałabym mielonke? Nie, bo nie lubię i nie jadam. Poza tym jestem typ nie gotujący i nie karmiący. Do mnie to najwyżej na kawę i ciastko (kupne). Ewentualnie mogę jakieś żarełko na dowóz zamówić jak impreza się przedłuża.
            • hrabina_niczyja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 12:11
              Oj ja bym tak nie oceniała ostro. Pytanie na co zaprosiła koleżankę. Bo jak wpadnij w sobotę po południu to nie widzę nic złego w podaniu nawet samej kawy i herbatników. Może babka właśnie tak zaprosiła, ale pomyślała, że gość może być głodny to wyjęła co miała. Spokojnie można było się najeść. Moim zdaniem ugosciła, dała jeść i pić, nawet zaoferowała nocleg. Czego jeszcze brakowało?
      • lumeria Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:26
        nigdynigdynigdy84 napisała:

        > Lubię mielonkę z puszki 😒

        Zboczenstwo big_grin

        Ja tez!
        • aqua48 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:34
          I ja lubię. Oj chyba sobie dzisiaj sprawię.
    • irma223 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:18
      Brzmi jak opis imienin u mojej znajomej, ale moja znajoma miała zdiagnozowanego Alzheimera.

      Może być też tak, że zapraszająca jest osobą dość niemajętną i oferuje to, co może.
    • panna.nasturcja Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:21
      Myślę, ze jak chcesz udawać, ze ten post napisała emerytka to musisz się jeszcze wiele nauczyć.
    • kafana Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:23
      Wyborne 😅
    • yenna_m Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:29
      O rany boskie. Potrzebny jej psychiatra albo chirurg.
      Pierwszy do poukladania we lbie, drugi do wymontowania kija tkwiącego w siedzeniu.
    • bei Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:35
      Ale mi narobiłyście chęci na taką mielonkęsmile. Jeśli rozmówca jest miły, to mi wystarczy tylko herbata, nie muszę nic jeść.
      • yenna_m Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:51
        Prawda. W dobrym towarzystwie smakuje nawet suchy chleb z mineralką smile
      • odnawialna Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 10:11
        O to to miałam napisać! Jak ja dawno mielonki nie jadłam. Gdybym trafiła na taką w gościach pewnie klasnęłabym z radości 😀

        A w temacie wątku:
        Nie chciałabym mieć takiej koleżanki. Nieszczerej i szukającej dziury w całym.
      • triismegistos Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:33
        Ja też lubię mielonkę, bo ja w ogóle lubię różne świństwa, ale przyznam że gdybym została nią poczęstowana "w gościach" u obcej baby byłabym nieco zdumiona.
        Inna sprawa że zapomniałabym o tym pewnie pięć minut od wyjścia z wizyty a nie rozkminiała na wszystkie strony...
        • pade Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 11:38
          triismegistos napisała:

          > Ja też lubię mielonkę, bo ja w ogóle lubię różne świństwa, ale przyznam że gdyb
          > ym została nią poczęstowana "w gościach" u obcej baby byłabym nieco zdumiona.
          > Inna sprawa że zapomniałabym o tym pewnie pięć minut od wyjścia z wizyty a nie
          > rozkminiała na wszystkie strony...
          >

          ja tak samosmile

          Przyznam się ze wstydem, że biała buła z plastrem żółtego sera, na to mielonka, pomidorek, najlepiej malinowy i kapka majonezu to mój "zestaw ratunkowy". Poprawia mi nastrój bardziej niż czekolada.
          • triismegistos Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 18.01.22, 08:41
            Czasem kupuję sobie puszkę tego specjału o zjadam, ku wielkiej zgrozie małżonka.
    • koronka2012 Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:37
      Uwielbiam takie historie, gdzie parenaście minut autor tak buduje napięcie, aż staje się oczywiste że cała ta historia służy tylko i włącznie temu aby kilkakrotnie usilnie podkreślić swoją kulturę osobistą, wyjątkowe talenty kulinarne i niespotykaną gościnność. Samo zdarzenie jest jedynie nieistotnym tłem na którym autor ma szansę zabłysnąć…

      Tak bym to w skrócie ujęła bo późno jest i nie chce mi się wymóżdżać.
    • dirtydirtyharriet Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 00:53
      Witaj Ewo od chomikow
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:05
        Odezwał się nick z dwoma wpisami na koncie. Nie marnuj energii, na nietrafne domysły.
      • minniemouse Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:14
        kabaret, po prostu kabaret....
        • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:36
          Ty sprawdzasz Minniemouse pocztę gazetową?
      • sagutxiki Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 20:51
        Też zaraz o niej pomyślałam. Ten sam styl. 8śmiałam się. Uwielbiam jej scenki rodzajowe. Świetnie pisze!
    • iwles Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:02

      Nie no, ni xuja.
      Nie dam rady przeczytać, robię czwarte podejście i no nie.
      Czy ona nie ma telefonu, żeby do ciebie zadzwonić i, jak normalny człowiek, oplototkować tamtą koleżankę? Chyba że nie ma darmowych minut i szkoda jej kasy...
      • reinadelafiesta Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:09
        Obydwóm nam wygodniej, z różnych względów, pisać. Ale doceniam chęci przeczytaniasmile
    • umi Re: Opis wczorajszej wizyty, długie. 17.01.22, 01:15
      Moze kolezanka nie jest typem karmicielki. Jak sie z nia dobrze rozmawia, zarcie nie jest takie wazne. A moze zwyczajnie nie ma kasy. Ta znajoma chyba z tych, co siegoszcza za stolem. Fajny zwyczaj, ale duda potem rosniei trzeba zrzucac. Wiec dobrze miec roznorodnosc wyjsc.
      Jak jej zalezy na symetrii, niech sie po prostu spotyka bez obiadu, na sama kawe i jakies ciacho/ciasteczka. I przestanie tylek zawracac.
Pełna wersja