przekonałam się,że zycie jest kruche...

03.11.04, 22:29
Ostatni miesiąc nauczył mnie pokory....Najpierw moja młodsza córka przezyła
wstrząs anafilaktyczny...przestawała oddychać..a ja z nią....wczoraj
dowiedziałam się,że moja Ukochana Siostra poroniła swoje
Wymarzone,Wyczekiwane Dzieciątko...
Jeszcze nigdy tak blisko nie poczułam Smierci. Wydawało mi się,że mnie nic
zlego spotkac nie może...
Muszę to Wam napisać.........
Wiecie,trwoga o dziecko to chyba najbardziej destrukcyjne uczucie na świecie.
Wypala od razu pół serca.........
Weszłam na forum "strata dziecka,chore dziecko". Chylę czoła przed tymi Mamami
(i tatusiami) i podle się czuje,bo nieraz narzekałam na moje córy,ba-młodsza
ma AZS(a własciwie,tylko AZS),a ja biadoliłam nad sobą z powodu
nieprzespanych nocy.....A pewnie niejedna z tych mam zycie by za to
niewyspanie oddała....
Uświadomiłam sobie wczoraj,jak kruche jest zycie naszych dzieci....Jak
wielkie mam szczęscie,że otrzymałam Dar bezproblemowej
ciazy....Oczywiście,niedoceniony przeze mnie........
RZeczywiscie,musimy spieszyc się kochać ludzi...........
przepraszam,ze tak chaotycznie,ale nawet nie potrafię opisać ogromu bólu i
tego okrutnego uczucia bezsilnosci w moim sercu....nata
    • edzio_grubas Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 00:15
      Wiesz, ja tez mialam bezproblemowa ciaze. Ciagle narzekalam, ze synek mnie
      okropnie kopie... a pewnie Twoja siostra marzyla o takiej niedogodnosci.
      Ostatnio bylam zla jak maly plakal z powodu kolek, a nie pomyslalam, ze dobrze,
      ze jest zdrowy. Oj... dalas mi 'co nieco' do myslenia.
      Ja tylko raz bylam na forum "chore dziecko, strata dziecka" i poryczalam sie
      jak bobr gdy czytalam post mamy o tym, co schowala do trumienki swojej corci.
      Od tamtej pory codziennie wieczorem dziekuje Bogu, ze moj synek jest zdrowy...
      • czarna_ms Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 10:07
        edzio_grubas napisał:
        Oj... dalas mi 'co nieco' do myslenia.
        > Ja tylko raz bylam na forum "chore dziecko, strata dziecka" i poryczalam sie
        > jak bobr gdy czytalam post mamy o tym, co schowala do trumienki swojej corci.
        > Od tamtej pory codziennie wieczorem dziekuje Bogu, ze moj synek jest
        zdrowy...

        I właśnie dlatego nawet nie wchodzę na to forum!!! Odkąd urodziłam Wiktorię
        jestem NIESAMOWICIE wyczulona na sprawy związane z dziećmi. Nigdy dotąd tak nie
        było!
        Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co mogą czuć rodzice, którzy stracili
        dziecko, nie wiem i nie chće wiedzieć, chociażby z ich postów.
        I tak jak Ty "edzio" codziennie przed snem głaszcząc i całując główkę śpiącej
        córeczki, gorąco dziękuję Bogu za nią.

        Pozdrawiam

        Monika
        • le_lutki Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 10:36
          Ja nie wchodze na to forum, bo czuje wielka pokore wobec ogromu przezyc
          piszacych tam rodzicow i czulabym sie jak intruz i to taki, ktory wchodzi tam
          tylko pofolgowac ciekawosci (??) - tzn wiem ze to bardzo subiektywne odczucie i
          ze mozna tam zagladac chocby po to, zeby sie czegos nauczyc.

          Rzeczywiscie taki post czasem uswiadamia nam jak wiele mamy, choc staram sie
          pamietac o tym zawsze... I stad moje nagle napady strachu sciskajace zoladek
          kiedy patrze na spiacego Grubcia wieczorem i az sie boje, ze wszystko jest tak
          bardzo w porzadku, bo przeciez to "niesprawiedliwe"...

          Pozdrawiam cieplo
          • edzio_grubas Ja tam nie bylam z ciekawosci... 04.11.04, 11:29
            Odwiedzanie forum "Chore dziecko...." dla ciekawosci byloby zbyt okrutne. Gdy
            wychodzilam z malym po porodzie ze szpitala uslyszalam od lekarki: on ma chyba
            wade serca. Dla czlowieka, ktory widzial niejedno chore dziecko i wie "za duzo"
            o wadach serca i operowaniu ich - to jest cios w samo serce. W takiej sytuacji
            na prawde lepsza jest niewiedza. Pamietam, ze codziennie osluchiwalam malemu
            serduszko i modlilam sie, zeby szmer byl slabszy. Koszmar sie skonczyl, gdy
            zrobilismy echo serca i okazalo sie, ze to tzw 'szmer czynnosciowy' - nic nie
            znaczacy. Ale samo podejrzenie wady serca dobilo mnie i chcialam sie
            dowiedziec, jak to przezywaja inne mamy, chcialam sie z nimi podzielic wlasnymi
            przemysleniami. Ale po przeczytaniu jednego postu wylaczylam komputer i juz nie
            wracalam na tamto forum. Pozdrawiam.
            Edzia
    • nadiativoli Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 10:26
      Bardzo wspolczuje Twojej siostrze straty dzieciatka, a Tobie tych okropnych
      przezyc. Niemniej jednak dziekuje Ci bardzo za ten post bo czasami trzeba cos
      takiego przeczytac zeby choc na chwile postawilo czlowieka na bacznosc!
      Przyznam, ze wiele pokory dla zycia nauczyla mnie cezka choroba malej Michasi
      Delekty, o ktorej od prawie miesiaca bardzo glosno jest min. na tym forum.
      Nawet nie probuje wyobrazic sobie bolu jaki musza czuc rodzice patrzacy na
      cierpienie swojego dziecka. Jednak od czasu kiedy dowiedzialam sie o jej
      chorobie czuje przerazliwy strach o swoja coreczke, ktora jest tylko 1,5
      miesiaca starsza. I teraz ciesze sie kazda chwila spedzona z nia, nawet gdy
      jest hiper marudna i nieznosna!
      pozdrawiam
      Nadia
    • bdra1 Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 10:30
      no wlasnie a ja ciagle narzekam ze jestem niewyspana i ze moi sie ciagle bija...
      ale w ciazy balam sie okropnie......
    • magdusia11 Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 10:35
      Myślę,ze ten post to "potrząśnięcie" nami Mamusiami narzekającymi bez wyraźnych
      powodów.
      Śpieszmy się kochać ludzi...święte słowa

      Magda
    • olab1 Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 11:37
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20440&w=17086499
    • ala011 Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 11:40
      Ja juz rok temu sie przekonalam ze jest kruche i nie sprawiedliwe jak stracilam
      moja kochana corcie Sylwie!!!Co najgorsze ze nie moge zapomniec jak ja
      przytulalam lulalam a teraz jej nie ma,przytulam i lulam jej siostre.Ale ona
      zawsze pozostanie w moim sercu.
      Ala
    • meg241 Re: przekonałam się,że zycie jest kruche... 04.11.04, 12:00
      Ja ostatnio rozmyslałam o tym przy okazji zapalania świeczek na grobach. Gdy
      przechodziłam obok malutkich grobów to miałam łzy w oczach. Zawsze byłam
      wrażliwa ale odkad urodziłam dziecko moja wrazliwosc na krzywde dziecko jest
      znacznie wieksza. Nawet trudno mi sobie wyobrazic cos takiego. Pamietam jak
      zaszłam w ciaze i czytałam o matkach które cała ciaze leza. Wtedy wydawało mi
      sie to niemozliwe, jak mozna tylko lezec, załatwiac sie do basenu itp. az
      pewnoego dnia nagle dostałam bole, szpital, okazało sie ze jest rozwarcie 2,5
      cm a to dopiero 24 tydzien. Ogromny strach bo lekarze nie dawali szans na
      utrzymanie ciazy.Gdyby cos musiałabym urodzic ale czy miałby szanse na
      przezycie?? Raczej nikłą. Pamietam co wtedy czułam, jak bardzo sie bałam.
      Jedyna szansa było lezenie do konca ciazy. I lezałam. Wtedy juz nie wydało mi
      sie to niemozliwe. Miałam silna motywacje. Liczyłam kazdy kolejny dzien,
      tydzien, aby jak najdłuzej, zeby miał wieksze szanse.I dotrwałam do konca.
      Urodziłam w terminie zdrowego synka. Gdy wychodziłam ze szpitala lekarz
      powiedział ze to drugi przypadek w jego karierze ze w tak beznadziejnym
      przypadku udało sie donosic. Pamietam tez wszystkie te kobiety które poroniły w
      szpitalu gdy ja tam lezałam. Pamietam ich łzy, rozpacz... To mnie nauczyło
      duzej pokory.

      Magda
Inne wątki na temat:
Pełna wersja