petto
04.11.04, 09:56
ja mam taką historię.znam sie z koleżanką kilka lat.Po naszym slubie poklucil
sie jej mąż ze mną, ona nie.Ale jakos doszlo do tego ze skłóciliśmy się
wszyscy.Nie odzywałąm sie do nich 3 lata.Po czym dowiedzialam sie ze rodzi za
3 miesiace, wiec zadzwonilam do niej,ja wlasnie urodzilam 3 miesiace
wczesniej i teraz nasze dzieci są pół roku róznicy.A więc rozmawiala ze mną,
zimno, tak niechętnie, ale gadała.Rozmawiałam z nią, pytała sie jak ma na
imię moj moj synek ile ma miesięcy, co potrafii,itp.Kiedy urodziła nawet mnie
zaprosila do siebie, ale nasze stosunki byly takie jakies sztuczne, zimne
rozmowy, nie kleiły się.Ale o co chodzi, ona nazwala tak samo swojego synka
jak my.Głupio sie poczulam, a Wy? jakbyściesie poczuly? tyle jest imion i
akurat to samo?
nic jej nie mowilam na ten temat, ale jak mi mowila ze "my dalismy na imie
swoemu synkowiwiesz,tak samo jak twoj synek ".Aż mnie zamurowało, ale jej nie
lubię za to, jakoś mnie wkurzyło.