Adopcja psa - trudna sprawa

10.03.22, 20:38
Mąż bardzo chce wziąć do naszego stadka pieska - mamy trzy suczki, on o tym piesku marzy od dawna. Dobra, ja się zgadzam. Mąż szuka - ogląda ogłoszenia schronisk i wolontariuszy, jak mu jakiś psiak wpadnie w oko -to dzwoni. I co ? Albo nikt nie odbiera, albo odbiera i mówi że o tym akurat psie to nic nie wie, ale się dowie i oddzwoni - i nie oddzwania. A ogłoszenie oczywiście typu: "pilne, dramat, ratujcie pieska". W końcu gdy mąż sam dzwoni ponownie, to mu mówią że może innego by wziął. A co z tamtym ? Nie wiem, ale może jednak ten. My chcemy młodego małej wielkości psa, a wciskają wielką mocno dorosła sukę. I tak już kilka razy. Po co te dramatycznej treści ogłoszenia na olx, skoro potem się okazuje, że ogłaszający w ogóle nie interesuje się, że jest ktoś chętny na danego psa ? Bardzo to zniechęcające.
Mamy adoptowana Irenke - z nią poszło w miarę sprawnie, chociaż też nie bez "walki" (był opór żeby ją od razu zabrać z DT), ale jednak się udało. A tu próbujemy i ciągle trafiamy na brak zainteresowania ze strony osób ogłaszających te wszystkie potrzebujące psiaki 😔
    • pepsi.only Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 20:57
      To, ze nikt nie odbiera telefonu, lub obieca i nie oddzwoni, to tyle co nic.

      Ostatnio, dosłownie kilka-kilkanaście dni temu przeczytałam na Fb - profil ogólny fundacji- jak osoba prowadząca fundację po prostu opieprzyła moją znajomą.
      Tak, znajoma po dwukrotnych prośbach/ponagleniach dostała zwyczajny opierdol, że nie ona jedna jest chętna na tego pieska, i gdyby na tym się zakończyło, no to jeszcze... nie nie, pani z fundacji w dalszych komentarzach uzupełniła swoją wypowiedź, i wyzwała moją znajomą od roszczeniowych.
      Mega nieprzyjemna sytuacja, na serio nie spodziewałabym się nigdy takiej reakcji ze strony organizacji która została powołana do pomocy zwierzętom, a okazuje się, ze mają problem z ludźmi uncertain ludźmi, którzy chcą ich wesprzeć w tej pomocy, adoptując zwierzaka.
      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:10
        Ja co prawda nie zostałam opieprzona, ale miałam taką sytuację, że pani co prawda oddzwoniła, ale siłą wciskała mi zupełnie innego psa niż ten, którym byliśmy zainteresowani. I dość nieprzyjemnie zareagowała na naszą odmowę, musieliśmy się tłumaczyć, czemu tego akurat psa nie chcemy. Pani takim tonem z nami rozmawiała, jakbyśmy my byli winni temu, że ten pies nie ma domu. Przykro mi, żal mi wszystkich bezdomnych psów, ale gdy szukam psa dla siebie, to biorę pod uwagę określone parametry, wynikające z moich warunków i możliwości.
    • aqua48 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:22
      Moja przyjaciółka po śmierci swego pupila od kilku miesięcy próbowała zaadoptować zwierzaka ze schroniska albo domu tymczasowego, po kilku nieudanych próbach (właśnie - nieodpowiadanie na telefony, jakieś niezrozumiałe wykręty itp) skończyło się na tym, że nowego zwierzaka kupiła w hodowli. Tak to zdaje się działa.
    • slonko1335 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:30
      Wolontariusz znający i ogłaszając psa to jedno a pracownik schroniska mający akurat dyżur to inna sprawa. Tak samo dom tymczasowy i fundacja którą czasami psa na oczy nie widziała bo pojechał prosto do dt.
      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:56
        Patrzymy na ogłoszenia o konkretnych psach umieszczone na olx i tam jest podany telefon, czasem mail. No to chyba po coś ? A nie żeby się nic nie dowiedzieć, albo być zbywanym.
        • slonko1335 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 05:30
          Ja piszę jak jest u nas. Wolontariusze i obsługa schroniska żyją własnym życiem. To wolo robia zdjęcia , wystawiają ogłoszenia, pracują z psami. Natomiast kontakt muszą podać do schronu bo to oficjalnie schroniskowe zwierzęta i schronisko zajmuje się adopcja. Jak ja mam zwierzęta na tymczasie to nigdy w ogłoszeniu nie ma namiarów na mnie bo ja nie załatwiam żadnych formalności.
    • akn82 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:33
      A z jakiego miasta jesteście? Lub regionu Polski?
    • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:39
      www.facebook.com/psiakowo/

      Może tutaj zobacz.
      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:10
        Patrzyłam. Piesków w bród, ale procedury wyglądają podobnie. Ale może spróbujemy, jeden dziuniek nas ujął spojrzeniem 😉
        • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:41
          Pan, który tam pracuje pomógł mi kiedyś w uratowaniu bezdomnego, poranionego kota, okazał swoje dobre serce. Przy okazji opowiedział mi trochę o tym schronisku i wiem, ze oni robią wiele dobrego. Dlatego obserwuję ich od czadu do czasu i wspieram.
    • mama-ola Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:52
      Spróbuj przez znajomych lub znajomych znajomych pomagających przy adopcjach. Tak ot z ulicy nie wiadomo dlaczego jest trudno.
      Gdy ja szukałam psa, miałam naprawdę niewielkie wymagania: suczka szczeniak, docelowo średnia lub duża. Szukałam... miesiąc. W końcu zadzwoniłam do koleżanki i znalazła mi psa w pół dnia.
      • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:44
        A z ciekawości w czym był problem?
    • lauren6 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 21:55
      Koleżanka też chciała adoptować małego psa to jej próbowali wcisnąć dużego, że niby będzie dla nich lepszy. No nie, oni chyba lepiej wiedzą na jakiego psa ich stać i jakiego chcą, więc poddali się i kupili rasowego z hodowli. Podobno młode i małe psy szybko się adoptują, więc wolontariusze wciskają komu mogą psy mniej adopcyjne.
    • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:06
      Wolontariuszy jest mało, są urobiony po pachy i często straumatyzowani. To jest mega chooyowa fucha, biorąc pod uwagę jak wyglada życie przeciętnego psa w Polsce.
      Jak jesteście z okolic Wwy to Fundacja dla szczeniąt Judyta jest bardzo sensowna. Jest tez Dom Tymianka, ale oni z maluchów mają tylko miot suczek, cudem uratowany, bo generalnie biorą staruszki.
      Mam też znajoma, która wyciąga psy z olx, albo z wiejskich gospodarstw (i próbuje ogarnąć sterylki dla suczek), jak masz instagrama to zajrzyj na WorldwideDOGZ i się do niej odezwij.

      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:43
        Ok, ja mogę to zrozumieć, że wolontariuszom jest ciężko, ale to tym bardziej powinno im zależeć żeby ludzie chcieli brać psy. Po co te dramatyczne, często kilometrowej długości, ckliwe ogłoszenia na olx ? Na ich pisanie i zamieszczanie mają czas, a na odpowiadanie na telefony już nie ? To zniecheca, naprawdę. Czytam, że dany pies jest w dramatycznej sytuacji, że trafi za chwilę na łańcuch albo do ciężkiego schroniska bez wolontariuszy, ojej, ratujcie - a jak dzwonimy, to zero odzewu, albo propozycja wzięcia zupełnie innego psa i pretensja, że takiego nie chcemy.
        To po co są te ogłoszenia ?
        • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:48
          Bo są klikalne i jak już kogoś zwabisz, to może uda się opchnac mniej rokującego psa.
          Te opisu są kopiowane. Sama pisałam i przygotowywałam wariacje.
          Psów jest tyle, że nie ma szans wszystkich umieścić w pożądnych domach. Dopóki nie będzie sankcji prawnych za mnożenie psów i posiadanie niewykastrowanych zwierząt niehodowlanych, to tak będzie wyglądać smutna rzeczywistość.
          • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:07
            Tak, ludzie są niereformowalni w kwestii sterylizacji/kastracji swoich zwierząt. To powinien być obowiązek właściciela.
            Od paru dni przychodzi do mnie kot, fajny, zadbany, milusi i niewykastrowany. Znalazłam wlaścicielkę przez lokalny fb, kota ma dwa lata i jak mi powiedziała "zamierza go wykastrować, ale ciągle jej wypadają inne sprawy".
            • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:35
              Złap, ciachnij, wypuść. U samców ryzyko powikłań po wypuszczeniu jest minimalne. Nikt Ci niczego nie udowodni.
              • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 08:59
                Tak sobie przez fb z kobietą rozmawiałam w stylu, ze jej kot znowu u mnie, wygrzewa się na tarasie jak u siebie, ona że chyba polubił mój dom, taka miła, lekka pogawędka itp. Jak temat zszedł na kastrację (może wyszło trochę pouczająco z mojej strony, fakt), to nagły koniec rozmowy, bez żadnego do usłyszenia, pozdrawiam itp.
                Te psy podwórkowe tez niewykastrowane przecież, a często im się zdarza wymknąć i biegać po parę godzin po ulicy. Ludzie to jednak ograniczeni umysłowo są.
              • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 09:00
                berdebul napisała:

                > Złap, ciachnij, wypuść. U samców ryzyko powikłań po wypuszczeniu jest minimalne
                > . Nikt Ci niczego nie udowodni.
                A żebyś wiedziała, ze go wsadzę w transporter o do weta zawiozę.
                • mmarrta Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 13:37
                  Ja łapie i kastruję wszystkie kocury, które do mnie przyłażą. W momencie kiedy mi znaczą taras czy pakują się do domu to mam wywalone na to czy mają właściciela czy nie.
                • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 19:01
                  Tylko nie u najbliższego weterynarza, bo może znać kota. suspicious
                • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:13
                  magata.d napisała:

                  > berdebul napisała:
                  >
                  > > Złap, ciachnij, wypuść. U samców ryzyko powikłań po wypuszczeniu jest min
                  > imalne
                  > > . Nikt Ci niczego nie udowodni.
                  > A żebyś wiedziała, ze go wsadzę w transporter o do weta zawiozę.

                  Myśmy tak kiedyś zrobili z suką sąsiadki, kompletna patologia, trzymała masę psów w fatalnych warunkach, suka rodziła na okrągło, nasze apele nie pomagały, podejście p.t. "nie będę okaleczać psa". Suką przylazila do nas nieraz, bo posesja sąsiadki była słabo ogrodzona, więc kiedyś ją zatrzymaliśmy, przyjechał nasz zaprzyjaźniony weterynarz i u nas na stole w jadalni zrobił jej operację.
                  Potem sąsiadka nasłała na nas swoich synków, którzy grozili nam spaleniem chałupy 😒 ale mąż ich postraszył jeszcze bardziej, więc poszli jak niepyszni, a Sabunia sobie żyła dalej już spokojnie i bez ciągłych gwałtów i rodzenia.
          • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:13
            Ale w związku z tym, że nie chcę wziąć psa: mocno dorosłego, dużego, o którym napisano że nie toleruje innych psów/kotów - to znaczy że nie mogę dostać żadnego ? Bo jak do tej pory to już trzy razy mieliśmy taką sytuację - pytamy o konkretnego psa, następuje propozycja "a może taki' - nie, dzięki, chcemy tamtego. I kontakt się urywa.
            • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:40
              Nie wiem, jak przebiegają rozmowy i z kim rozmawiasz. Ogłoszenia często wstawiają randomy, które chcą pomóc i piszą rzewne opowieści, telefon odbiera ktoś, kto może nawet nie znać psa. Teraz jest totalny zapierdziel bo jadą zwierzęta z Ukrainy, zaraz będzie sezon na kociaki, fundacje ledwo przędą (przez covid i wojnę odpadło wielu darczyńców), plus sezon na 1% i trzeba łowić, ogłaszać.
              Odezwij się do sprawdzonego miejsca. Jest tez fundacja mikropsy, jeżeli lokalizacja Ci pasuje. Same kurduple.
    • megwhite25 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:06
      Jedzcie bezpośrednio do schroniska. Ja w zeszłym roku przyjechałam bez umawiania się , poczekałam chwilę na pracownika i pokazano mi pieski które po krótkiej rozmowie mogły ,, pasować ". Z pieskami mogłam od razu mieć kontakt.
      Ceregieli żadnych nie było , wręcz mogli wydać od ręki.
      Ważne żeby zobaczyć pieska i samemu się w nim ,, zakochać ". W końcu to przyszły domownik.
      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:21
        No to też chyba zależy od schroniska, bo na warszawskim Paluchu to trzeba się umówić na konkretny termin i konkretnego psa - tego opiekun wyprowadzi i pokaże (a zanim to zrobi trzeba wypełnić formularz, z podaniem danych osobowych łącznie) - nie ma chodzenia wszędzie i oglądania wszystkich psów w boksach.
        Być może w innych schroniskach jest inaczej.
    • ophelia78 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:24
      Musicie pocztą pantoflową dowiedzieć się ktore schorny w okoli maja sensownych wolontariuszy.
      Np tak działa schron w Choszcznie (Zachodniopomorskie). Każdy wolontariusz ma "swoje" psy. On je zna, on je ogłasza i do niego się dzwoni. Są świetni. Z nikim tez idzie się na zapoznawcze spacery.

      Jeśli to dla Wae nie jest koniec świata to Choszczono to polecam
    • mmarrta Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:41
      Ja mogę polecić Kundel Bury z Wiejskiej Dziury/Pogotowie dla Zwierząt z Seklaka. Mam od nich suke. 4 dni po tym jak odczepili szkielet szczeniaka z łańcucha była już u mnie. Bez żadnych cyrkow. Moja mama też ma od nich psa, też bez cyrków, chociaż już emerytka. Teraz mają chyba dużo małych piesków z interwencji z jakiegoś chorego miejsca.
    • afro.ninja Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:54
      Prościej zaadoptować psa od osoby prywatnej. Choć nie wstawia ckliwych opisów, pies tez potrzebuje pomocy. No i jeszcze schronisko.
    • koronka2012 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 22:57
      Gdzie wy mieszkacie? Rodzina szuka domu dla bardzo fajnego psiaka
      • koronka2012 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:06
        Pies średniego wzrostu, bardzo przyjacielski, mądry, naprawdę fajny
    • 3-mamuska Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:38
      Jechać do schroniska na żywo i zabrać do domu.
    • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 10.03.22, 23:42
      Nas też poproszono byśmy adoptowali innego, nie tego, co sobie wymarzyliśmy pieska. Bo było więcej chętnych na niego. Kolejność telefonu chyba też jakoś decydowała.
      Cóż.
      Mnie akurat było przykro.
      Byliśmy elastyczni i adoptowaliśmy siostrę tego, o którego nam oryginalnie chodziło. Zupełnie inną.
      Nasze schronisko było na tak i kontakty z nim super. Tzn oddzwaniali i to szybko i co najważniejsze dom tymczasowy świetny.
      Wcześniej próbowaliśmy adoptować z pewnej fundacji psa i nawet nie odesłali ankiety. Nie mówiąc o jakimkolwiek kontakcie.
    • kaskaz1 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 04:50
      Trzy miesiące próbowaliśmy adoptpwac psa. Zgłosiliśmy się na kilka kilkanaście ogłoszeń szczeniaka z e schroniska albo fundacji i nie udało się. Zawsze odpowiedź był że na szczeniaki i młode psy jest bardzo duże zainteresowanie . Potem tez dowiedziałem się że jak ktoś chce tego jedynego to odpada w przedbiegach bo PŚ jie powinno się wynosząc wg urody. Poza tym jako osoba która nie miała nigdy psa też miałam punkty ujemne. Bezpośrednio w schronisko na umówionej wizycie pokazano mi jednego starego psa który ledwie chodził. Rozumiem ze taki pies potrzebuje domu ale chciałam młodego psa niekoniecznie szczeniaka i nie udało się
      • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 13:18
        To bardzo dziwne co piszesz.
        Na pewno nie jest to regułą.
        Fundacje są może bardziej wybredne niż schroniska ale nawet młodego psa czy szczeniaka stosunkowo łatwo jest adoptować.
        Mamy znajomych wolo w schronie i znajomych adoptujących psy i nie jest to jakoś nadmiernie kłopotliwy proces plus jakieś możliwości wyboru docelowego psa są I wsparcie w tym wyborze osób znających się dobrze na psach i znających te konkretne psy, o które się prosi w schronie. W dt.
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 06:26
      To jest niestety normalne i zasadniczo nie służy dobru konkretnych psów, tylko ogólnemu grzaniu atmosfery "sytuacja jest tragiczna, pomóż mi w jakikolwiek sposób, najlepiej sypiąc kasą". Robi się to często metodą kopiuj+wklej, byle wrzucić cokolwiek ckliwego i chwytającego za serce do społecznościówek.

      Na początku korzystania z fejsika parę razy się nabrałam, ale sytuacje typu 1. post typu "tragicznie brakuje nam czegoś tam" 2. ja organizuję i wysyłam to coś tam 3. zostaję opierdo*lona przez organizację, żeby tego czegoś tam nie wysyłać, bo mają pełny magazyn, skutecznie mnie oduczyły od pomagania randomowym prozwierzęcym organizacjom wyświetlającym mi się na fejsiku.

      A co do psów - moim rodzicom (którzy od czasu do czasu biorą kolejną schroniskową bidę na dożycie) raz wciśnięto nie tego psa, który był w ogłoszeniu i zastosowano tak skuteczny gaslighting ("ależ to jest ten właśnie pies, zdjęcie przekłamuje, chyba nie sądzą państwo, że kłamię, a tak w ogóle my tu ciężko pracujemy, proszę nie zawracać d*py, albo biorą państwo psa, albo nie"), że go wzięli. Owszem, było im dość obojętne w granicach pewnych parametrów, ale potem w domu dokładnie się przyjrzeli psu i zdjęciu i to na 100% nie był ten sam.
    • czarnywrobel Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 06:53
      Spróbuj z fundacją Judyta. Kilka lat temu zadzwoniłam tam w sprawie psa "z ogloszenia". Rozmowa bardzo ok.
    • inuitka Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 07:39
      Hej, ja tu pierwszy raz i widzę psie=moje tematy wink
      Serdecznie polecam poszukać w schroniskach położonych dalej od wielkich miast.

      Bardzo polecam schronisko w Puławach. Wspaniali ludzie byli bardzo pomocni kiedy się do nich zgłosiliśmy.
      zwierzaki.pulawy.pl/

      Bliżej Warszawy można też próbować np w Żyrardowie.
      www.facebook.com/SchroniskodlaZwierzatZyrardow/

      No i niesamowite Sonieczkowo spod Augustowa.
      www.facebook.com/sonieczkowo/
      Zapewniają transport na terenie całej Polski.
      Kiedy bierze się małego szczeniaka to poznanie psiaka jest ciut mniej istotne.
      Przyjaciółka brała od nich kilkuletnią sukę.
      Wszystko co było w opisie zgadza się w 100 proc.
    • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 09:11
      Jestem zaskoczona tym, co tutaj piszecie. Nigdy nie brałam psa ze schroniska, ale planuję wziąć kiedyś taką bidę, jak już będę miała warunki i podejmę tę ostateczną decyzję. Myślałam, że skoro tyle jest tych bezdomnych biedaków, to łatwo można adoptować takiego bezdomnego psa, ze chętnie i bezproblemowo schroniska je oddają. Skoro ludzie chętnie biorą młode psy, to nie powinno być ich w schroniskach, a jednak są. Faktycznie cos tam u nich (w tych schroniskach, w organizacji) nie gra. Żal mi tych piesków.
      • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 19:06
        Psów jest więcej, niż chętnych na nie i mówię o młodych.
        Nie można rozdawać jak leci, bo później trafiają jako mięso do walk, karma dla węży (to młode kotki głównie), czy do psycholi, którzy rzucają nimi o ścianę/obcinają uszy nożyczkami i nagrywają z tego filmiki itd.
        • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:42
          Oczywiście, rozumiem ze nie jak leci byle komu, no ale gdzieś ta granica rozsądku musi być. Przecież autorka wątku to najlepsza, jaka może się trafić wlascicielka dla psa. No przecież, żeby to wyczuć nie trzeba mieć jakichś nadprzyrodzonych zdolności psychologicznych, bez przesady.
          • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:26
            Mhm, dzwoni pani Kowalska i mówi, ze pieskowi nieba przychyli. Przyjeżdżasz na wizytę przedadopcyjną i opadają witki, bo należałoby zabrać już obecne na miejscu zwierzęta, a nie dawać kolejne.
            Ludzi trzeba weryfikować, inaczej zwierzak może trafić do złych warunków, kub nieświadomych ludzi typu po co robić badania profilaktyczne, jak widać ze zdrowy. 🙄
            • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 23:12
              Rozumiem. Ale do autorki watku nikt na wizytę przedadopcyjna nie przyjeżdżał, tylko od razu odmawiali.
      • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:33
        Są całe sektory psów, których większość spędziła calutkie życie od malutkiego szczeniaczka do 14 roku życia w schronie.
        One już niekoniecznie są do adopcji. Bo czy są w stanie zaakceptować aż taką życiową zmianę?
        Ckliwe ogłoszenia owszem widuję.
        Nie każdy schron jest dobrze zarządzany.
        Czasami niemal wszystko ,co dobre, robią raczej wolontariusze.
        • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:28
          Bo w polskich schroniskach nie ma selekcji. Bo fundacje ratują psy nierokujące - bardzo agresywne, bez szans na poprawę, bardzo niepełnosprawne typu konieczność opróżniania pęcherza i wyciskania kału.
          Bez masowych kastracji, znakowania (trwałego) i selekcji nic się nie zmieni. Plus edukacja, ale tu idzie jeszcze ciezej.
          • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 14:32
            Nasze 6 zwierząt wykastrowaliśmy. Ale co to zmienia. Schrony zapchane i tak i kolejne mioty szczeniąt wyrzucane przed nimi z aut.
            • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 14:34
              1 rasowca też wykastrowaliśmy. Choć teoretycznie na jej ipotetyczne szczeniaki byłaby kolejka chętnych i rezerwacje.
    • koronka2012 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 10:49
      Default czy 5-6 letni pies do kolan jest dla was ok? Czy za duży?
      • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 18:35
        Dzięki, ale jesteśmy aktualnie w kontakcie z panią (wolontariuszka) w sprawie konkretnego psa. Pies jest aktualnie gdzieś w świętokrzyskim, w dt, ale ma przyjechać do dt w W-wie. Piesek podobno młody i nieduży, więc nam pasuje, a przy tym niezbyt piękny, więc jesteśmy zainteresowani 😉 piękne mają i tak szansę, nam na urodzie nie zależy. No zobaczymy. Na razie i tak musimy się wstrzymać do 20 marca, bo mąż wyjeżdża, a ja nie nie chce zostać sama w sytuacji przyjęcia nowego domownika.
        • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:37
          Powodzenia🙂
          • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:42
            Małe pieski znajdują łatwiej dom.
            My wzięliśmy takie z potencjałem na duże i zrobiliśmy sobie tym wyborem mega dużo roboty, nie mówiąc o kosztach. Kochamy je ale to nie był racjonalny wybór.
            Aczkolwiek nasz ten poro mniejszy jest dużo trudniejszy od wielkoluda. Czyli nie zawsze wielkość się liczy.
            • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:07
              igge napisał:

              > Małe pieski znajdują łatwiej dom.
              > My wzięliśmy takie z potencjałem na duże i zrobiliśmy sobie tym wyborem mega du
              > żo roboty, nie mówiąc o kosztach. Kochamy je ale to nie był racjonalny wybór.
              > Aczkolwiek nasz ten poro mniejszy jest dużo trudniejszy od wielkoluda. Czyli ni
              > e zawsze wielkość się liczy.
              Następna z wielkim sercem smile
              • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 16:54
                To u nas nie serce. Nam zwierzęta też dużo dają od siebie pod każdym względem. Z ilością przeholowaliśmy i nie wybieraliśmy tylko braliśmy jak leci ale korzyści też mega są bo nie da się opisać jak je kochamy i ile przygód z nimi.
          • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:55
            Dzięki. Ja mam trochę wątpliwości, ale mąż o tym piesku marzy od dawna, u nas ciągle same suki 🙂
        • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:45
          Default, kochana jesteś. Tyle dobrego robisz dla zwierząt.
          • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:46
            Pamiętam, jak pisałaś o Irence, a teraz bierzesz następnego. Wielkie serce trzeba mieć.
            • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:55
              Irenki to nawet fotkę chyba widziałam. Śliczna była. Nasza najmniejsza suczka ludojad trochę podobną jest .
          • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:04
            E, bez przesady ☺️ Kochamy zwierzaki i lubimy gdy są z nami. A że przy okazji darujemy im szczęśliwe życie - to naturalne, nasze dzięki nim też jest lepsze 🙂 obustronna korzyść.
            • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:09
              Super macie życie smile Ja mam póki co bidę-znajdę kota, ale na psa się cały czas czaję wink
              • default Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 22:18
                Teraz: Ireńcia śpi między naszymi poduszkami. Potem się wczołgać mężowi na plecy smile Mani nie widać, bo już pod kołdrą, w nogach smile a Hesia woli fotel w salonie.
                • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 23:14
                  smile
                • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 16:57
                  😘
                • marusiatoja47 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 17:14
                  Oo moja ulubienica Irenka😍😍😘😘
    • mama303 Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 20:35
      lepiej dzwoń do fundacji
    • princy-mincy Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:34
      Z fundacjami jest jeszcze gorzej.
      Jedzcie do schroniska bezpośrednio.
      • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 11.03.22, 21:56
        Niektóre fundacje mają bardzo ostre wymagania. Schrony chyba mniejsze.
    • kiddy Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 09:39
      Z fundacjami bywa dziwnie. Z jednej strony mają ogromne wymagania wobec przyszłych właścicieli, a z drugiej wobec kandydatów na domy tymczasowe bywają zaskakująco elastyczni. Mam od lipca kota na tymczasie. Z pewnych względów (nie spełniam niektórych warunków) nie dostałabym od fundacji kota na stałe, ale jako tymczas jakoś się sprawdzam. Gorzej, że moim tymczasem fundacja przestała się interesować po jakichś 2 miesiącach. Nie ogłasza go do adopcji, nie interesuje się jego zdrowiem. Młoda trafiła do nas jako kilkutygodniowy kociak z okiem niemal wysadzonym z oczodołu, ale bez konsultacji z okulistą, bo fundacyjna wetka "nie widziała potrzeby" mimo braku poprawy po zaleconym przez nią leczeniu. Kota wzięłam pod pachę i poszłam do okulisty, słusznie, jak się okazało, bo było blisko utraty oka.
      Kolejna rzecz. Niemal regułą jest to, że fundacje nie wydają kotów na jedynaków. Nie każdy chce mieć dwa koty, po prostu. Szczególnie osoby, które biorą kota pierwszy raz, nie muszą chcieć od razu dwóch. Dwa koty to wydatki razy dwa. Kogoś może być stać na jedno zwierzę, a na dwa już nie. Mojego tymaczasa karmię z własnych funduszy, koszt utrzymania dwóch kotów miesięcznie nie jest mały. Do tego dochodzą szczepienia, odrobaczenia, w przypadku choroby - leczenie.
      Zgadzam się, że fundacjom zdarza się na siłę leczyć zwierzęta, które powinny być uśpione. Koszt takiego leczenia, a właściwie przedłużania życia, idą w tysiące.
      Absolutnie niezrozumiała jest dla mnie niechęć niektórych fundacjo do sterylizacji aborcyjnych i usypiania ślepych miotów. Widziałam już angażowanie połowy grupy w odchowanie kilkudniowego oseska, w tym żale, że jak to, nikt nie chce poświęcić "odrobiny czasu i podłogi", co jest oczywistą bzdurą, bo taki kot potrzebuje opieki jak noworodek.
      Przez wiele lat byłam zaangażowana w koci wolontariat, mam trochę doświadczenia. Widzę, że nadal obowiązuje wzbudzanie poczucia winy, wysmiewanie niewiedzy i ostracyzm z powodu odmiennego zdania na jakikolwiek temat (temat żywienia kota to pole walki, zaminowane, obstawione zasiekami, jeńców się nie bierze). Za mało edukacji, za mało elastyczności i zrozumienia drugiej strony, w tym kandydatów na opiekunów. Tak, wolontariusze są zarobieni, ale to są elementy równie ważne, jak leczenie kolejnego zwierzaka. Ludzi trzeba uczyć, trzeba z nimi rozmawiać, jeśli zwierzaki mają mieć dobre domy.
      • magata.d Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 10:51
        Tym ludziom się już chyba w głowach poprzewracało. Kot nie może być jedynakiem? Lepiej, żeby w schronisku siedział niż by miał mieć kochający dom, rodzinę i był jedynakiem. Chore.
        Ja mam znajdę, jedynaka, ma życie jak w raju. I pomyśleć, ze gdybym go nie znalazła, to by trafił do schroniska i tam by go trzymali, i nie oddali, gdyby ktoś mu proponował takie życie jak u mnie.
      • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 17:03
        Ta kocia fundacja, którą znam - nie jest taka.
        Mają wysokie wymagania ale racjonalne i bardzo pomagają kotom. Edukują też.
        Innych kocich fundacji nie śledzę. Mam pełne zaufanie do Kotów z Grochowa i ich działalności.
        • igge Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 17:09
          Aha, koty jedynaki zdarzają się i te konkretne koty wręcz MUSZĄ mieć dom dla siebie, bez innych kotów.
          Wyraźnie jest w fundacji szukany dla takich kotów dom bez innych kocich futer.
          Łatwo więc adoptować kota jedynaka.
          Tylko trzeba czasem zrezygnować z dwupaków.
          Ludzie biorą jednego, a potem mają problem z dokocenuem bo pierwszy kot nie akceptuje drugiego albo oni nie umieją w powolny i umiejętny sposób dokooptować drugiego i mają Sajgon w domu i stresy kotów.
          Jeśli przemyślana decyzja jest, że adoptujemy jedynaka - to trzeba adoptować jedynaka i już.
          Tyle pięknych bezdomnych kotów jedynaków czeka na dom.
      • berdebul Re: Adopcja psa - trudna sprawa 12.03.22, 19:28
        To też niechęć weterynarzy, wielu nie chce usypiać zwierząt, odmawia nawet jak są przesłanki, czy wręcz mówi, że kolega będzie po południu to uśpi, bo ona to morderstwa nie popiera (umierający, bardzo stary, cierpiący pies…). 🤬
        Książkę mogłabym napisać. Najlepsze doświadczenia mam z weterynarzami od dzikich zwierząt. Nigdy nie odmówiono nam pomocy, nawet jak mieliśmy pod opieka jeża-potwora (80g agresji), który pogryzł cały personel przychodni, aż jedna praktykanta zrezygnowała. Podobnie z fundacjami - jeszcze są wdzięczni, że ktoś im zdjął kłopot z głowy i sam się zajmuje.
Pełna wersja