Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schroniska

11.03.22, 19:48
Od wielu lat biorę psy ze schronisk/DT.
Lubię duże, STARE psy. Takie dziadki/babcie są moim zdaniem fajnymi towarzyszami dla nas. Zrównoważone, szybko się dogadujemy. Starość to starość, wiadomo, lekarze, leki itd.
I teraz:
Chcemy psa dużego, starego. I niestety chyba nie będzie u nas żaden psiak mieszkał, bo wolontariusze twierdzą że duży pies powinien:
1. Mieszkać w domu
2. Na czas wyjścia domowników powinien być zamykany w klatce kenelowej🤷

Ja wszystko rozumiem, ale psa w klatce nie zamknę! W życiu!

Mam wrażenie że wolontariusze działają na niekorzyść zwierząt.
    • majarzeszow Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 19:56
      Tak samo jest z kotami, tylko do mieszkań z osiatkowanym balkonem i zabezpieczonymi oknami.
      Miałam sunię ze schroniska, prawie 18 lat dożyła. Leżała na podusi na kanapie, nigdy bym jej nie zamknęła w klatce, też coś!
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:17
        Znałam 4 koty, które wypadły z 3, 4 piętra. Nie każdy przeżył, do leczenia były wszystkie.
        Niestety siatki są konieczne i nie należy oszczędzać na zdrowiu, życiu i bezpieczeństwie zwierząt.
        Moja własna matka niestety nie ma kota bo nie chce siatek. Odgraża się, że weźmie zwierzę nie z fundacji czy ze schronu.
        Nam kazano ogrodzenie posesji zmienić na specjalne dla kotów w fundacji.
        Niestety zwierzęta to koszty.
        • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:22
          A jakie to ogrodzenie, którego koty nie są w stanie pokonać?
          • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 06:54
            Zagięte do środka.
        • afro.ninja Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 07:11
          Ale takich zwierząt do adopcji jest mnóstwo. Ludzie oddają kociaki,.dorosle koty, jest pełna bezdomność na wsiach. Podobnie z psami. Fundacje to nie jedyny sposob na pozyskanie zwierzaka. Schroniska z tego co wiem, nie są az tak restrykcyjne co do osiatkowania.
          A ludzie z domów jednorodzinych?! Oni budują woliery?! Nie, wypuszczaja koty by sraly u siasiadow i lapaly dla przyjemności ptaszki.
      • spirit_of_africa Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:49
        Tez przy pierwszym kocie myślałam ze siatka to fanaberie aż mi wypadł z 4pietra.Cudem nic się nie stało.Potem zamontowałam siatki, zostałam domem tymczasowym i jednego z podopiecznych wydałam do domu bez osiatkowania, bo mieli je zrobić wkrótce. Kot umierał w uchylnym oknie 5h. Kolezanka z pracy miała 2 koty na 7p,sugestie zamontowania siatki wyśmiała.Pilnowała okien, ale kiedyś musiała wywietrzyć lazienke po zastosowaniu granulek typu „kret”. Wystarczył moment i kot wypadł. Oszczędzę opisu tego jak wyglądało jego umieranie.
        • bialeem Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 23:09
          Nie twierdzę, że takich nie ma, ale żaden kot którego miałam nie próbował nigdy wyleźć przez uchylone od góry okno. Jeden uwielbiał leżeć na górze na framudze takowego i zawału serca dostawałam. To było jeszcze zanim się dowiedziałam, że kot może się zaklinować i zanim siatki były rozpowszechnione - wszystkie moje koty były inteligentne i nawet łap tam nie pchały. Kot znajomych w ten sposób niestety łapę połamał.
          Generalnie popieram siatkowanie balkonów, ale doświadczonemu kociarzowi bym pozwoliła mieć kota gdyby powiedział, że zwierza nie wypuszcza na nieosiatkowany balkon i nie zostawia kotów samych przy uchylonych oknach. Zawsze to jedna mniej sztuka w schronisku.
          • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:18
            Miałam wiele kotów od dziecka.
            No i teraz jako stara 54 letnia baba mam takiego pierwszy raz w życiu, który raz dwa zginąłby w męczarniach w uchylnym oknie.
            Gdyby nie zabezpieczenia narzucone nam przez fundację.
            Nigdy nie wiesz co dane zwierzę wykombinuje.
            To jak pasy w aucie. Warto mieć zapięte.
            • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:25
              PS
              Też jednak chciałabym aby jak najwięcej bezdomnych futer znalazło dom i fundacje i schrony odrzucają wiele domów, które możliwe że byłyby ok.
              Nie chcą ryzykować.
              A całkowicie ryzyka nie wyeliminują i tak. Zawsze zwierzę będzie na ławce i niełasce człowieka i zdane na jego niefrasobliwość czy nieodpowiedzialność i hierarchię wartości, w której niekoniecznie jest wysoko.
              Nawet w mega wymagających fundacjach gdzie proces adopcji jest żmudny zwierzaki wracają z adopcji. Czasem zupełnie bez powodu ot tak.
              Ja na miejscu fundacji ryzykowałabym więc bardziej i czasami obniżała wymagania jeśli potencjalni adoptujących wzbudzaliby moje zaufanie.
              Schrony chyba tak robią?
      • koko8 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 22:28
        Nie uważam akurat, żeby wymóg osiatkowanego balkonu w mieszkaniu dla kota był fanaberią.
        • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:28
          Zwierzaka w 100% i każdego osobnika w dodatku - nie da się zawsze upilnować nawet jak pilnujemy by nie wychodził na balkon/ taras czy do ogrodu...
          Jakaś wpadka może się zdarzyć i pechowe okoliczności...
    • hexella Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 19:59
      Może chodzi o schody w bloku, wyprowadzanie raz na jakiś czas, zamiast stałego dostępu do siurania. Mój blokowy pies, na starość nie dawał rady wytrzymać z siuraniem do naszego powrotu z pracy, ale myślę, że był to dla niego stres, chociaż nigdy go za to nie karciliśmy. Zdarzało mu się też zbąbać na klatce schodowej.
      A klatka kenelowa ponoć koi stres podczas nieobecności właścicieli. Moja rodzina ma taką i schroniskowy pies bardzo się w niej uspokaja.
      • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:07
        I w tej klatce zamyka się psa na parę godzin, jak właściciel wychodzi z domu?
        • hexella Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:29
          tak, i okrywa pledem. Nie jestem psim behawiorysta ale rzeczywiście często sie zaleca takie rozwiązanie na opanowanie stresu.
          • 3-mamuska Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:39
            hexella napisała:

            > tak, i okrywa pledem. Nie jestem psim behawiorysta ale rzeczywiście często sie
            > zaleca takie rozwiązanie na opanowanie stresu.


            Cudne rozwiązanie w 40 stopionym upale bez możliwości położenia się w chłodnym miejscu w domu. Ten kto wymyślił to powinien dostać w łeb.
            • spirit_of_africa Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:50
              Przecież klatki nie stawiasz w pełnym słońcu.w domu raczej nie dopuszczasz do 40st.
            • m_incubo Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 22:55
              Miewasz w domu 40 stopni?
      • kanna Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:57
        Kennel pełni role bezpiecznego schronienia dla psa.
        Nie trzeba go wcale zamykać, dodam smile
      • stara_i_brzydka Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 06:44
        Dom z dużym ogrodem 🤷
    • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:05
      Zdecydowanie za daleko. Tak, to jest działanie na niekorzyść zwierząt. Smutne.
      Ja nie miałam pojęcia, ze tak jest i tak, jak piszą dziewczyny w innym wątku (o problemach z adopcją). Przecież powinno wszystkim zależeć, żeby zwierzęta jak najszybciej trafiały do domów ze schroniska. Rozumiem, ze są procedury, które maja chronić te zwierzaki przed kolejnymi traumami (mogą trafić na złych ludzi) no ale gdzieś ta granica rozsądku powinna być.
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:24
        Granica rozsądku powinna być i wolo niektórzy rzadko ale i z lekka przesadzają chyba ale robią to by zwierzakowi było dobrze i żeby za rok czy dwa nie wrócił z adopcji jak to często bywa.
        Ci wolontariat NIE ZNAJĄ potencjalnych adoptujących.
        Nie mogą ot tak im zaufać. Są odpowiedzialni za dobrostan podopiecznych. Wkładają w te zwierzaki tygodnie, miesiące, lata pracy. Oddają im swoją prywatną kasę, nie tylko robią zbiórki.
        A ludzie, którzy chcą adoptować zwierzaka są, sorry, często nieodpowiedzialnie i lekkomyślni i przekonani, że oni wiedzą lepiej. Takie przekonanie często kończy się źle albo bardzo źle dla zwierzaka.
    • pietruszkaaa Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:05
      Mam owczarka 10 letniego. Po co psu klatka? Nigdy przy żadnym psie tego nie miałam. Koty też mam. Jeden ma fantazję wychodzić na ogród i.wychodzi, od 15 lat. Drugi nie chce wychodzić to nie,wychodzi.
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:31
        A ja dla kotów też zastanawiam się nad kennelem😉. Mamy specyficzne i wyjątkowe koty co prawda i skomplikowany dom. Dużo zasad.
        Pewnie koty nie dostaną jednak małego kennela...
        Same włażą do psiego upierdliwie.
        Kradną.
        Wszystkie koty nasze, którym wolno było wychodzić do ogrodu zginęły.
        To, że Tobie udało się utrzymać przy życiu 15 lat wychodzącego kota to żadna reguła i żadna gwarancja przeżycia dla innego kota w analogicznej sytuacji.
        Koleżanki wychodzące koty napadł pies sąsiada i zabił na oczach jej dziecka. Inne po takim wypadku, też wychodzące, są mocno okaleczone do końca życia, ich życie jest ciężkie z powodu niefrasobliwości opiekuna.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:11
      Mówisz, tak, tak, tak.
      Możesz pożyczyć klatkę na miesiąc i niech potem wyp.... ze swoimi "mondrosciami".
      Oczywiscie, że pies nauczony że jest zamykany do klatki, będzie tam wchodził. Ale moje byly nauczone spać na moich podusiach i tak robily do końca swych dni.
      Ostatni najukochańszy psiak odszedł kladac się na podlodze na wysokości mojej glowy i swojego spanka, bo nie chciał już leżeć na łóżku, także pierwsze co zobaczyłam po otwarciu oczu to jego martwe oczęta.
    • eilian Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:14
      Takie wymagania ze strony schronisk uważam za wydumane i niepotrzebne. Ale klatka to nie żadne zło dla psa. To jest taki jego pokój, jak nora dla wilka. Potraktuj to jak azyl psa, miejsce, gdzie czuje się bezpiecznie, a nie więzienie. Oczywiście nie może tam spędzać całego dnia, ale wybiegany pies, wybawiony, odpowiednio socjalizowany lubi i potrzebuje klatki.
      • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:26
        Dopóki nie utkniesz z 40 kg seniorem na 8 pietrze, z awarią windy. Dom jaki nie jest, zazwyczaj ma wejście z poziomu gruntu i chociaz kawałek ogródka.
        Klatka - trochę bez sensu zamykać, jak pies nie niszczy i nie ma lęku separacyjnego.
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 09:31
          Choroba psa o też masie ciała jest problemem niezależnie od miejsca zamieszkania (tylko mniejszym albo większym), więc ludzie zazwyczaj są na tyle przytomni, że biorą takiego psa wyłącznie wtedy, jak ma im kto pomóc w razie czego.
      • default Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 20:30
        Miałam kilkanaście psów w życiu, mam je nadal i nigdy nie miałam klatki i nie zauważyłam, żeby którykolwiek jej potrzebował. Raz, gdy miałam bardzo małe szczenięta zbyt wcześnie pozbawione matki to faktycznie lubiły sypiać razem w takiej kociej budce tekstylnej. Ale szybko im to minęło, jak tylko trochę podrosły. Więc nie wiem skąd pomysł, że "pies potrzebuje klatki". Jak ma potrzebę się gdzieś zaszyć, odizolować - to wystarczy mu jego posłanie czy kanapa lub fotel, który lubi. Irena izoluje się idąc do naszej sypialni na łóżko. Po kiego klatka ? Chyba że dany pies ma takie przyzwyczajenie, ale to już zupełnie indywidualna sprawa, a nie że każdy pies ma mieć klatkę.
        • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:12
          Klatka jako azyl jest wygodna, bo w przeciwieństwie do łóżka, czy ulubionej kanapy jest mobilna. Zabieram klatkę, cyk jedziemy 1000 km i pies dalej jest u siebie, ma swój pokój. Jestem #teamklatka.
          Dla maluchów to dodatkowe zabezpieczenie (kable, buty, cokolwiek innego) i unikanie tworzenia niepożądanych nawyków. Dla psów po przejściach miejsce wyciszenia.
          • 3-mamuska Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:42
            berdebul napisała:

            > Klatka jako azyl jest wygodna, bo w przeciwieństwie do łóżka, czy ulubionej kan
            > apy jest mobilna. Zabieram klatkę, cyk jedziemy 1000 km i pies dalej jest u sie
            > bie, ma swój pokój. Jestem #teamklatka.
            > Dla maluchów to dodatkowe zabezpieczenie (kable, buty, cokolwiek innego) i unik
            > anie tworzenia niepożądanych nawyków. Dla psów po przejściach miejsce wyciszeni
            > a.


            Zabieram posłanie i cyk pies ma swój pokój 1000 km dalej.
            Psa trzeba wychować a nie zamykać w klatce bo niszczy z jakieś powodu niszczy. Trzeba znaleść i przepracować powód.
            • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 22:21
              Tak, tak 4-6 tygodniowe szczeniaczki tak łatwo wychować i upilnować 🤣 proszę Cię.
              Znaleźć.
              Klatka ma ściany, dla psa to nora, w której czuje się bezpiecznie. Zupełnie coś innego niż poslanie. I powie Ci to każdy, kto jeździ na zawody/wystawy.
              • laluna82 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 22:48
                Jeżdżenie na zawody i wystawy to co innego niż normalne życie w domu. Ułamek zwierząt jeździ na wytawy.
                • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 00:08
                  Nie zrozumiałaś, czy udajesz? W warunkach dowolnego stresu - dużo ludzi, odgłosów, niech będzie nawet gości/remontu w domu klatka jest bezpiecznym miejscem, do którego pies wchodzi SAM, CHĘTNIE i NIGDY za karę.
                • thea19 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 00:18
                  pies jeżdżący na wystawy to taki sam pies jak niejeżdżący, prowadzi praktycznie takie same pieskie życie i ma takie same potrzeby.
          • kocynder Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 23:06
            Nadal: kennel jako AZYL, schronienie, miejsce "własne" psa, w którym nikt mu nie przeszkadza itd. - ok. Ale jak pisze wątkodawczyni - w fundacji oczekują ZAMYKANIA psa w klatce na KAŻDY czas wyjścia domowników! A to już, sorry, ale nie jest tworzenie psiego azylu, poczucia bezpieczeństwa itd - a po prostu podłość.
            Zdecydowanie jestem zwolenniczką opcji, że pies MUSI mieć "swoje" miejsce. I nie ma znaczenia, czy "swoje" będzie oznaczało klatkę kenelową, "pryczę" z drewna obitą materacem i przyrzuconą kocykiem czy też wiśniową poduszkę w złote róże na fotelu w stylu Ludwika któregoś tam. Bo "swoje" ma oznaczać miejsce, w którym spokój psa będzie nienaruszalny. Do którego absolutnie nie wolno włazić domowym dzieciom. W którym właśnie pies ma mieć pełne poczucie spokoju, wyciszenia i po prostu bezpieczeństwa. I nie, nie ma opcji, by w psie, który w obecności ludzi ma pełną wolność budziło poczucie bezpieczeństwa i spokoju zamykanie w klatce i "porzucanie" na nie wiadomo ile. Bo wszak pies nie wie, że pan wyszedł do pracy i wróci za osiem godzin, ale pani tylko po zakupy/do lekarza/na zebranie komitetu i wróci za dwie godziny. Pies tego nie wie. Dla psa jego państwo wpychają go, albo zwabiają podstępem do ciasnego pudła, zamykają i znikają nie wiadomo gdzie i nie wiadomo na jak długo i czy w ogóle wrócą... Jeśli pies ma po prostu otwartą klatkę kenelową i traktuje ja jak swoje miejsce - to ok, świetnie. Ale nie każdorazowe zamykanie psa przy konieczności wyjścia!
            • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 00:09
              Trzymanie psa przez 8 h w klatce to bycie poyebem. Żadna fundacja tego nie wymaga.
              • 3-mamuska Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 03:54
                berdebul napisała:

                > Trzymanie psa przez 8 h w klatce to bycie poyebem. Żadna fundacja tego nie wyma
                > ga.


                No jak nie? wyrazie napisała ze wymagają zamykania klatce na wyjście właściciela z domu.
                • berdebul Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 06:56
                  Zawsze wychodzisz na 8h?
              • kocynder Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 09:23
                No ale w starterze jest napisane właśnie, że fundacja dokładnie tego oczekuje: zamykania psa w klatce każdorazowo pod nieobecność domowników. Czyli jeśli dwoje dorosłych ośmiela się pracować = codziennie co najmniej osiem godzin w klatce. Zamkniętej. Osoby z fundacji, moim zdaniem, chore. Albo z wrodzonym sadyzmem.
            • eriu Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 00:35
              No i właśnie dlatego są takie wymagania. Klatka jest dobra dla psów.
              Ludzie nie rozumieją dlaczego klatka jest dobra dla zwierzaka. Ignorują fakt, że to zwierzę i wilki, od których psy pochodzą i mają instynkty nie wychowywały się na kanapach.

              Psy o wiele lepiej znoszą wyjście właściciela jak są w klatce bez znaczenia jak długie jest to wyjście. To zapewnia poczucie bezpieczeństwa. I chroni zwierzę. To dodatkowy plus.

              Poza tym nie bierzecie pod uwagę, że starsze zwierzę może być przyzwyczajone już do przebywania w klatce i właśnie rezygnując z niej zabierzecie mu poczucie bezpieczeństwa.
              • 3-mamuska Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 03:52
                eriu napisała:

                > No i właśnie dlatego są takie wymagania. Klatka jest dobra dla psów.
                > Ludzie nie rozumieją dlaczego klatka jest dobra dla zwierzaka. Ignorują fakt, ż
                > e to zwierzę i wilki, od których psy pochodzą i mają instynkty nie wychowywały
                > się na kanapach.
                >
                > Psy o wiele lepiej znoszą wyjście właściciela jak są w klatce bez znaczenia jak
                > długie jest to wyjście. To zapewnia poczucie bezpieczeństwa. I chroni zwierzę.
                > To dodatkowy plus.
                >
                > Poza tym nie bierzecie pod uwagę, że starsze zwierzę może być przyzwyczajone ju
                > ż do przebywania w klatce i właśnie rezygnując z niej zabierzecie mu poczucie b
                > ezpieczeństwa.
                >


                😂😂😂😂klata z durami na wylot ma imitować norę 🤣🤣🤣🤣 serio kto pier…doli takie bzdury? Chyba tylko ci co na tym zarabiają.
                • thea19 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 09:16
                  trollu, klatkę stawia się w miejscu strategicznym a na nią zakłada koc lub pokrowiec i zostawia odkryty tylko front.
              • kocynder Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 09:39
                Bzdura. Psy chętnie przebywają w klatce pod nieobecność domowników, traktując ją niejako jak "swój pokój" ale ktoś, kto ZAMYKA psa w klatce na osiem godzin (lub więcej) i twierdzi, że to dla dobra psa - jest albo hipokrytą albo kretynem. A ktoś, kto psa do takiego traktowania przyzwyczaja - powinien mieć dożywotni zakaz pieczy nad czymkolwiek żywym, od dziecka zaczynając, przez psa, kota, chomika a na patyczkach kończąc. No, może opiekować się komarami i innymi takim co gryzą. Jadowitymi najlepiej.
    • interstate95 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:01
      Nie trać nadziei i szukaj dalej. Zawsze przygarniam duże i stare psy które nie mają już praktycznie szans na adopcję.
      Dożywają u nas, przygarniam następne.
      A zaczęłam je przygarniać gdy jeszcze mieszkaliśmy w bloku i z łagodnością wariatki tłumaczyłam wszystkim szajbniętym ( zdarzały się) wolontariuszkom ORAZ - bywało, a owszem - pracownikom schronisk ( tu z kolei wolontariuszki pomagały dla odmiany) dlaczego " chociaż w bloku" pies/psy będą miały u nas idealne warunki.
      Często po cierpliwym tłumaczeniu jak to będzie wyglądało z naszej strony, nie było problemów z wydawaniem nam psów. A brałam psy naprawdę z punktu widzenia schronisk psy które kompletnie nie rokowały. W schronisku to może i nie rokowały, ale rok w moich rękach i to nie były te same psy.
      Teraz mieszkamy w domu z ogrodem. I najdurniejszym pomysłem byłoby wypuszczenie jednego z psów na zewnątrz domu bez kontroli. Niby stary i duży, ale z tak ponurą przeszłością i tak silnie podkręconymi genami myśliwskimi, że byle stymulacja włączająca mu polowanie i każde ogrodzenie bierze jak chce. Trzy nieudane adopcje, dwa nieudane domy tymczasowe - wszystko domy z ogrodem. W " ogrodach" się po prostu nudził.
      Jeszcze mi coś do głowy wpadło.
      Może oni w ten zawoalowany sposób chcą powiedzieć ci ( klatka) że ma lęk separacyjny i niszczy? Te informacje między wierszami, wiesz.
      " Pies powinien być jedynakiem", " najlepiej dom bez zwierząt", " tylko do domu z ogrodem", " wymaga cierpliwości", " niechętnie zostaje sam w domu", " jest odrobinę nieufny, ale przy okazanym sercu".
      To całe pierdololo gładkimi słówkami, żeby powiedzieć a nie powiedzieć że czeka cię robota jak za pługiem.
      Zadzwoń i powiedz im co masz do zaoferowania. Gdy wyłapią że już masz doświadczenie, zacznie się inna śpiewka. U mnie telefony działały cuda.








      • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:29
        Dobry człowiek z ciebie.
        • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:39
          Ja też znam takie osoby. Tylko stare pieski. W kamienicy. Leczenie sprzątanie x3. I nie są samotne, mają pracę, dzieci...Mega serce. Bardzo podziwiam. Teraz jeszcze doszły psie ukraińskie staruszki.
        • interstate95 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:59

          Nie, nie bardzo, magdo ( ale dziękuję)
          Wiem w czym jestem dobra i do czego się nadaję, a do czego absolutnie nie.
          Stare, duże psy, z którymi mogę pertraktować: tak. Szczenięta: nigdy w życiu.
          Dorośli ludzie, z którymi mogę iść na układy: tak. Dzieci, dopóki nie zaczną imitować eksterierem dużego człowieka: w żadnym wypadku.
          W związku z tym punkt widzenia jaki mam charakter ( w obecności w bezpośrednim polu rażenia szczeniąt i dzieci w głowie wybucha mi petarda niecierpliwości, wykańczając mnie samą) zależy od tego kto patrzy ; )







          • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:01
            Nie tylko doby ale i mądry smile
    • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:11
      Pierwszy warunek z dooopy wzięty.
      Miałam psa dużo większego od ON w kawalerce. Naprzeciwko był duży park.
      Drugi warunek niezrozumiały dla mnie ale tak ogólnie jestem za kennelem.
      Tzn Zawsze byłam przeciwko jak Ty i ostatnio w czerwcu przekonałam się i jestem na tak.
      I dla psa i dla opiekunów klatka kennelowa ma zalety. Trzeba psa nauczyć by polubił klatkę, codzienna porcja atrakcji w kennelu musi być.
      Poczytaj więcej.
      Moje doświadczenie mówi, że kennel jest fajną sprawą choć teraz mamy pierwsze w życiu psy w kennelu.
      Nasz jest największy możliwy i było ryzyko, że i tak okaże się w końcu za mały. Koszt chyba 3 stówy.
      Bardzo jesteśmy zadowoleni, choć oczywiście to kolejna rzecz do częstego sprzątania.
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:14
        No i zabiera sporo miejsca. I byle gdzie go nie postawisz bo miejsce musi być odpowiednie dla psa, co nie oznacza automatycznie, że Tobie będzie się najbardziej podobać.
    • woman_in_love Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:28
      Ale to się wyklucza.

      Przecież biorąc psa do kawalerki, to już jest tak, jakbyś brała go do klatki. To po co jeszcze klatka w klatce?!?
      • madzioreck Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:33
        woman_in_love napisała:

        > Przecież biorąc psa do kawalerki, to już jest tak, jakbyś brała go do klatki. T
        > o po co jeszcze klatka w klatce?!?

        Jasne, w schroniskowym boksie jest mu lepiej suspicious
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:47
        No nasz kennel czyli taki dla dużego psa, którego chce autorka zajmuje miejsce fakt. Nie mamy malutkiego mieszkania, a stoi i tak w jedynym miejscu gdzie się mieścił, akurat na szczęście dobrym dla psa i przy wyjściu na taras.
        Nie spotkałam się z warunkiem klatki kennelowej przy adopcji psa. U nas takiej propozycji czy sugestii nawet nie było. To my sami się namówiliśmy, chcieliśmy spróbować.
        Żałuję, że przy poprzednich psach nigdy kennela nie było. Cała długa lista korzyści. Ułatwia nam życie bardzo, a Psy go bardzo lubią.
        Jeden pies nasz tylko nie ma kennela, a szkoda. Stara jest i nie chcemy uczyć jej tego.
        Dla niej mega ważne jest nonstop zmieniać legowiska, posłania, kanapy i łóżka. I zawsze dreptać wszędzie i otwierać drzwi. Ona nie rokuje, że polubiłaby. Choć kto wie.
    • umi Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:36
      Kup mu ta klatke i niech sobie tam siedzi, kto Ci kaze zamykac drzwiczki?
      Mnie przychodzi do glowy, ze moze go tak uczyli i tak sie czuje bezpiecznie. Moj sam sobie bude wybral w domu, mimo ze ma mnostwo poslan - znalazl wneke ktora jest z powodu zlego rozplanowania szafek, i tam sie kryje, najbardziej lubi to miejsce, wiec nie zmieniamy i zostalo. Psy moga lubic miec norke. A stary pies ma swoje przyzwyczajenia. Jesli masz miejsce na duzego psa, to i klatka wejdzie, mozna ja z wierzchu czyms przykryc, jesli Ci wyglad przeszkadza. Drzwi zamykac nie ma obowiazku. Jak bedzie wolal kanape, to wystarczy zaprosic i nie zganiac. Zadomowi sie wink
    • princy-mincy Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 21:47
      Wielkość fundacji posuwa się za daleko, zarówno kocich jak i psich.
      Kiedyś na forum jednej z kocich fundacji kocich zostałam zjechana na maxa, bo śmiałam zapytać jaki jest sens przedłużać życie 14-letniej kotki z przerzutami nowotworu do wątroby i trzustki (rachunki od weta na 1-1,5K) zamiast uśpić ją i skrócić jej cierpienia (tak, cierpiała, sami wolontariusze to podkreślali).
      Po tej awanturze wycofałam stały przelew na tę fundację.
      • lewkonia14 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 22:56
        kiedyś chciałam adoptowaćkrólika.warunki adopcyjne takie,ze predzej dziecko bym adoptowała.Kuipłam więc dziecku .krolika i jakos zył sobie szęsliwie.
        mamy duzego psa.wymagał od nas hodowca ,zebyśmy zakupili kenelowa klatke .ok kupilismy.pies w niej śpi w otwartej.traktuje jako swoj azyl.ma w niej kilka kołder na niej koc i ją uwelbia.jak do dzieci przychodzą koledzy i robi sie głosno pies tam sie chowa.jak przychodzi kurier to samowink)
    • thea19 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 23:30
      klatka kennelowa jest super pod warunkiem, że została dobrze wprowadzona. Mam i stosuję ale nie mam potrzeby zamykać na ileś godzin, no chyba, że myję podłogę a te łajzy zadeptują, to wtedy razem z kotem garują.
      • aamarzena Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:16
        Dokładnie. A poza tym, korzystanie przez psa z klatki nów znaczy, że nie sypia on na kanapie. Jedno drugiego nie wyklucza.
    • clk Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 23:42
      Ja podczas adopcji kota miałam wizytę w domu (!!)
      Wizyta przeszła, ale z zastrzeżeniami - wyższe ogrodzenie na balkon etc.
      2 Lata później - wydaliśmy ponad 6000€ na leczenie kota. Długo by tu było pisać. Jest opcja ze fundacja zataiła pewne rzeczy.
      Wiec jest sprawdzanie, wydziwianie - a zwierzaki cierpią
      Ps. Jak autorka innego wątku kilka miesięcy temu chciałam adoptować drugiego Kota. Kot ze zdjęcia był odradzamy, „wciskano” innego. Który nie pasował charakterem do króla naszego domu. Znalazłam innego na ich stronie - tez wydziwianie.
      • anilorak174 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 11.03.22, 23:50
        Jak brałam kita ze schronu to na szczęście nie wydziwiali. Nie było wizyt tylko ankieta. Wystarczyła deklaracja, ze osiatkuje balkon (okien nie muszę, taki układ mieszkania, że wystarczy balkon).
        Kolezanka wzięła kota z fundacji. Po adopcji pani z fundacji codziennie dzwonila, domagała się fotorelacji z życia kota, groziła zerwaniem umowy adopcyjnej, jeśli nie będzie dostawać zdjęć a raz postanowiła wpaść z niezapowiedzianą wizyta. Koleżanka zagroziła, ze zgłosi nękanie i pani w koncu się odwaliła.
        Kot ma się swietnie.
      • princy-mincy Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 09:03
        Moja znajoma ma malutkiego psa z interwencji i szukała drugiego podobnego. Państwo wolontariusze zarządzali, by pokryła koszty wizyty przed i po adopcji - mieli jechać w 3 osoby IC na trasie typu Warszawa-Kraków. Na jej protesty powiedzieli, że utrzymanie psa kosztuje więc skoro nie stać ją na bilety dla nich to psa nie dostanie. Znalazła innego psa, bez wydatku rzędu 1200.
        • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:06
          No już po tym wnioskuję, ze tym ludziom zależy tylko na własnej wygodzie, a nie na zwierzętach i poprawie ich losu.
        • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:47
          U nas były wizyty przed i poadopcyjne w przypadku fundacyjnych czy schronowych zwierzaków. I mniej lub bardziej otwarte rady, nawet dotyczące naszych wcześniejszych zwierząt, co było zaskakujące i jakby naruszające nasze granice.
          Ale koniec końców wszelkie niechciane rady i sugestie plus wymagania fundacyjne były słuszne choć niektóre kosztowne.
          Zirytowałam się tylko ( i pokłóciłam lekko ) namolnym wciskaniem mi weta i wetów specjalistów, których nie chciałam bo mamy ulubionego, nawet dwóch swoich od lat.
          Schron natomiast zaskoczył mnie żarciem psim bo głupio i bez sensu dawali naszym psom goooowno tzn Royala, który jest kosztownym badziewiem i syfem, wystarczy przeczytać skład. Żarcie więc psie od razu zmieniliśmy na lepsze.


          • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:54
            Zapomniałam dodać, że i fundacja i schronisko, mimo że mają to w regulaminie adopcji, nie chcieli wziąć od naszej rodziny ani grosza za adopcję i psów i kotów.
            Staramy się wspierać miejsca pierwszej opieki nad naszymi zwierzakami ale fakt jest, że nie wzięli złotówki od nas, a mogli zażądać co tylko i ile chcieli.
            Bardzo szanuję wolontariuszy młodych i starych z kocich fundacji i psich schronów. W ogóle ludzi, którym chce się pomagać zwierzętom, wstawać codziennie o świcie by jechać prywatnym autem pół miasta i podawać im lekarstwa np itd. Dużo ciężkich obowiązków biorą na siebie, a te zwierzaki nawet nie są ich na zawsze.
            • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:55
              Aha, dostaliśmy też wyprawki w prezencie.
    • janja11 Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 07:01
      Wypożycz klatkę. Pokaż, że posiadasz. A potem rób co dobre.
      Nawiązując do pytania, wymagania wolontariuszy mogę skomentować " głupie to".
      I w dodatku działa na szkodę tych biednych zwierzaków.
    • afro.ninja Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 07:18
      Czy jest winda?!
      Duże psy sa bardzo często terytorialne, dla nich blok to ich teren. Miałam za sasiadow ludzi z kaukazem. Mieli dwa psy na 50 metrach. Trzyosobowa rodzina. Kaukaz sprawiał realne zagrożenie dla innych psów. Wzięli go w kwiecie wieku i wyprowadzali bez kagańca. Wypuszczali na balkon co by popilnował rewiru. No istna hamerykanka.

      Moim zdaniem, jak pojdziesz do schroniska wydadzą ci dużego psa, bez problemu. Jest bardzo dużo starych, dużych psów. To chyba najcięższy typ psa do adopcji.
    • aagnes Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:19
      Podobna sytuację miałam z kotami. Predzej dostalabym dziecko do adopcji niz kota. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Koniec końców wzielismy kota z innego źródła,jeden my, dwa siostra. Trzy koty maja jak pączki w maśle a babsko z tzw domu tymczasowego dalej biadoli na fb że koty nie moga znaleźć domu. Niektórym peron odjechal zupełnie a szczególnie tym którzy pouczaja odnosnie żywienia kotów.
      • magata.d Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:29
        Niech te nadgorliwe baby przejada się po wsiach i pozbierają te bezdomne koty.
        • aagnes Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:45
          Tak , nasze koty sa wlasnie ze stodoły, wyprowadzanie ich na prosta zdrowotnie kosztowało majatek ale nie żałuję ani grosza.
      • anorektycznazdzira Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:40
        O, z takimi właśnie mieliśmy do czynienia. Też płaczą, że "nikt kotków nie bierze".
      • igge Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 17:59
        A tu byś się zdziwiła. Adopcje zwierząt to bułka z masłem. Adopcja dziecka jest nieporównywalnie trudniejsza i nie ma co śmiać się, że wymagania są nawet odrobinę porównywalne.
    • aamarzena Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:27
      A musi być ten pies z tej fundacji? Fundacju i psow jest masa. Szukasz psa w typie jakiejś konkretnej rasy?
      Zakładam, że nie mieszkasz na 4 piętrze bez windy?
      Są fundację, które wydają duze psy do bloków, zwykle jednak warunek jest max 1 piętro lub winda.
      Szukaj dalej, gdzieś na pewno jest pies dla ciebie.
      I fundacje bez przesadnego wydziwiania.
    • anorektycznazdzira Re: Czy to nie poszło za daleko? Pies ze schronis 12.03.22, 11:38
      Nie wiem czy ten poziom odjazdu peronu mają wolontariusze w schronisku, ale miałam (córka miała) do czynienia z odjazdem takich z kociej fundacji. Ciężko wyliczyć wszystkie kontrole, wymogi, cuda na kiju, które córka usiłowała przejść, ale czarę przelała umowa, którą miła podpisać zanim dostanie kota. Stało tam, że to nie jest jej kot, a dowolny pracownik fundacji może w dowolnym czasie wejść do niej na kontrolę jak ma się kot i zabrać kota, jeśli uzna, że należy kota zabrać. Co qrva?!
      Ogólnie założenie jest takie, że biorący zwierzęta to niekompetentni imbecyle, którzy nie tylko że nie umieją się nimi zająć i robią im krzywdę, ale w ogóle są podejrzani i zapewne będą o zwierzęta nie dbać i się znęcać.
      Córka pojechała na wieś, z marszu dostała jakiegoś kota, którego dała ucieszona, że ktoś chce gospodyni, i przywiozła do domu.
Pełna wersja