bene_gesserit
15.03.22, 18:49
Jakoś mi się wydaje, że coraz więcej ludzi ma tak, jak ja - od kiedy wybuchła wojna temat pandemii, ewentualnych lockdownów i nowych zabójczych mutacji przestał dla mnie istnieć.
Noszę maseczkę, grzecznie przestrzegam wytycznych, staram się trzymać dystans itd, ale kompletnie przestałam się tym wszystkim przejmować, najwyraźniej moja mała śliczna główka jest w stanie pomieścić tylko jedno gigantyczne nieszczęście na raz. Może to dlatego, że nie zachorowałam ja ani nikt z rodziny? Nieszczęście sąsiedniego kraju i potencjalne zagrożenie dla mojego wydają mi się o wiele bardziej realne i _naprawdę_ groźne. Boję się jak nie wiem i strasznie mi żal, że mogę zrobić tak niewiele.