Dodaj do ulubionych

Moje (nie)możliwe pożegnanie z Afryką

21.03.22, 17:50
Chcialam napisac pozegnalny watek, dla siebie I forumek, jako, ze
naprawde chcialam aby ten pobyt w Kenii byl moim ostatnim. Afryka to
jest w ogole miejsce, ktore sie kocha i nienawidzi jednoczesnie,
zwlaszcza jak sie troche wytknie nos poza luksusowy resort i zobaczy
te prawdziwa Afryke. Wszechobecna biede, glodne, wygladajace na chore
zwierzeta, ludzi, ktory cie nagabuja kazdego dnia na plazy, bo od tego
czy sprzedadza souveniry czy kokosy zalezy czy beda miec na jedzenie,
rachunki, leki. Ludzie, ktorzy cie zaczepiaja i prosza o pieniadze,
poslugujac sie swoimi dziecmi. Doslownie wsadza ci 1,5 roczna corke na
kolana, aby wzbudzic wieksze wspolczucie i wyprosic chociaz te
pieniadze na autobus. No gdzie sie nie obrocisz, tam wymagaloby pomoc,
a ty jako Europejczyk jestes jednak na dosc ograniczonym budzecie
przeciez i wszystkim pomoc nie dasz rady.

Kolejne problemy to wieczne braki w dostawie pradu i wody, ot teraz
chociazby wrocilam do hotelu I o prysznicu moge sobie pomarzyc, wody
nie ma i nie wiadomo, kiedy bedzie. A pitnej nie uzyje do mycia, bo to
byloby imho niemoralne (I kosztowne). Dobrze chociaz, ze wiekszosc
piasku zostawilam w lozku kolegi malzonka I na nim samym😊, to
przynajmniej ten brak prysznica nie jest tak dotkliwy.


Slowem te 6 lat mojego mieszkania w Afryce to naprawde jest love hate
relationship, I jako ze moje malzenstwo jest praktycznie over,
myslalam, ze ja tez juz mam dosc.
Przez ostatnie kilka lat spedzam tu po 3-4 miesiace w roku, ryzykujac
moja kariere zawodowa, bo naprawde czesto stapam po bardzo kruchym
lodzie, do tego zaniedbuje masakrycznie kota I troche stosunki
rodzinne, bo cos ciagnie mnie tu z powrotem over and over again.

Teraz juz nawet nie pisalam malzonkowi, ze jestem, chociaz zbieralam
sie do tego wiele razy, bo myslalam, nie, nie mozesz zaczac kolejny
raz. I bam, natknelam sie na niego w supermarkecie. Po ch#j poszlam po
to ciasto owocowe, jakbym nie mogla zyc na bulkachwink

A on oczywiscie juz nie odpuscil. Ktoras z dziewczyn pytala mnie,
dlaczego sie rozstalam z mezem, otoz po pierwsze moj maz jest bardzo
sprawnym manipulantem, a ja dochodze do wniosku, ze wedlug jakiegos
wzorca wybieram sobie partnerow, bo to jest nie pierwszy, ktory mna
bardzo sprawnie manipuluje. Po drugie mamy gigantyczne problemy z
komunikacja, wynikajace imho z roznic mentalnych I osobowosciowych.
Moj malzonek czasami mam wrazenie ze zyje we wlasnym swiecie, czesto
zamyka sie w sobie I przestaje w ogole komunikowac ze mna, poza
sprawami typu, co jemy na kolacje albo zaloz sweter. A ja jestem
bardzo analityczna I emocjonalna I odbieram to jako odrzucenie. To
znaczy na poziomie rozumowym wiem, ze on ma ten swoj wlasny swiat, ale
emocjonalnie reaguje tak, jak reaguje. Zwlaszcza gdy on zamyka sie w
sobie po naszej wymianie zdan, bo on nie uznaje klocenia sie. A ja
sobie mysle, ze klotnia by oczyscila atmosfere, bo ja nie wytrzymuje w
takiej dusznej atmosferze przez kolejna dobe, kiedy to wreszcie
szanowny kolega malzonek wroci I zacznie ze mna rozmawiac, oczwiscie
najpierw probujac zalatwic sprawe seksem. OJP, who does that? Od kiedy
to klotnie zalatwia sie seksem?!

Wiec po ostatniej takiej sytuacji ja sobie powiedzialam, ja juz tego
nie znose, juz za dlugo walcze o to malzenstwo, mam dosc.

I nawet mysle, ze terapia malzenska mogla by byc moze nam pomoc, no
ale moj najmadrzejszy na swiecie malzonek oczwiscie w nia nie wierzy.

Kolejna sprawa jest taka, ze niestety musze przyznac, ze sama zyje na
troche wyzszym poziomie finansowym, niz gdy nasze zarobki dziela sie
na dwoch. A my zawsze bedziemy zyc na dwa swiaty, ja utrzymywac
mieszkania w Warszawie, on dom tutaj.

I last but not least, znacie mnie dobrze, wiec co ja bede sciemnac, u
mnie z ta wiernoscia to tak nie baldzo. Pare godzin przed tym, zanim
mialam w cipce penisa mojego meza, byly tam palce bardzo
utalentowanego masazysty, ktory z latwoscia doprowadzil mnie do
szczytowania. I ja sie nie zmienie, bo tiger doesn’t change his
stripeswink.

Nie wiem, co mam robic, nie wiem, czy jest sens znowu walczyc o to
malzenstwo. Poza tym ja jako rasowa ematka nie raz i nie dwa
wystawialam mezowi walizki i kazalam wypier.dalac, czego troche sie
wstydze, bo on nigdy by mnie tak nie potraktowal. On to pamieta, choc
nie rozpamietuje.

Radzcie cos, moze z boku ktos zobaczy cos, czego ja nie widze.
Obserwuj wątek