Dodaj do ulubionych

Życie z wielbicielką męża

22.03.22, 13:20
Nie byłam nigdy kobietą zazdrosną, zawsze miałam zaufanie do mojego męża i nadal mam.
Jestem po prostu zmęczona i zniesmaczona umizgami jego koleżanki z pracy.
W skrócie, jestem z mężem 3 lata po ślubie, w sumie 6 lat razem, jesteśmy po 30.
Ona, rok starsza od niego, panna, z tego co się dowiedziałam z gatunku wiecznie szukajacych i wiecznie rozpadających się pseudo relacji z facetami.
Mój mąż zmienił pracę w połowie zeszłego roku i się zaczęło, poznał tam rzeczoną koleżankę.
Jakoś miesiąc po starcie w nowym miejscu pracy zostaliśmy zaproszeni na imprezę do jego kolegi z zespołu i tam miałam wątpliwą przyjemność poznać tę kobietę. Nie zwróciłabym na nią większej uwagi, fizycznie jest kwintesencją słowa przeciętność, ale jej zachowanie zdziwiło mnie. Ignorowała moje istnienie, nie patrzyła na mnie w czasie rozmowy, nie odpowiadała i zwracała się tylko do mojego męża. Zauważyłam też potem, że się nam czy jemu przygląda.
Zapomniałam w gruncie rzeczy o tym zdarzeniu, ale po jakimś czasie zaczęłam zuważać, że ona często do niego pisze pod byle pretekstem na SM. Także w weekendy.
Mój mąż jest uprzejmym człowiekiem, odpowiadał jej, oczywiście nie za często.
Po pewnym czasie zaczęła dzwonić na pogaduchy, zawsze znalazła jakis pretekst, przeważnie związany z pracą, projektem, potem schodziło na inne tory. A to jakiś koncert, a może byśmy dołączyli (aż tak bezczelna, zeby zapraszać go beze mnie nie była), a to rozmowy o książkach, podróżach, filmach. Mąż zawsze starał się ją lekko spławić, ale ona ma gadane.
Muszę wspomnieć, że towarzystwo z zespołu mojego męża jest dość rozrywkowe i byliśmy razem na kilku imprezach i na wyjeździe weekendowym w ubiegłe lato.
Zachowanie tej kobiety przyjmowałam z niedowierzaniem, jej desperackie próby zwrócenia na siebie uwagi, zagadywanie mojego męża, w końcu absurdalne teksty o potędzie osobowości ( w sensie, że ona m taką super osobowość), że związki powinny się opierać na dopasowaniu charakterów, pasji, przechwałki, że niby ma parę kilo za dużo, ale za to ćwiczy jogę i jest bardzo elastyczna.
Nigdy nie okazywałam żadnych emocji w stosunku do niej czy tej sytuacji, nie pytałam męża, bo wydawało mi się to jakieś zbyt surrealityczne.
Pod koniec zeszłego roku jednak miałam kryzys i zrobiłam coś, czego się wstydzę, przejrzałam ich korespondencję na messengerze. Nic tam nie było oprócz, często żenujących tekstów z jej strony. Na prawdę nigdy nie widziałam, by kobieta tak słodziła innemu facetowi zachwycała się nim.
Teraz od 2tygodni mamy znowu jej temat, bo ona organizuje zbiórkę na pomoc ofiarom i usilnie chce zaangażować mojego męża. A więc znowu telefony, pisanie itd.
To wszystko bardzo źle na mnie wpływa, jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji, żeby kobieta tak desperacko próbowała cos ugrać. Jestem zażenowana tym wszystkim i zaczęłam się nakręcać, że taka doza fascynacji z jej strony może coś wzruszyć u mojego męża. Wiem, że powinnam porozmawiać o tym z nim, ale jakoś nie mogę się przełamać, bo ma wrażenie, że to będzie moja porażka.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka