Dodaj do ulubionych

Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni....

27.03.22, 06:26
przedszkola.

O co właściwie chodzi?

"Cała Polska prawda. Nauczyciel o nauczycielu. Kto jest kto? Czemu tak jest? Po przeczytaniu tekstu poniżej uważam tak samo, że jest to niesprawiedliwe. Kocham swój zawód i nie widzę siebie w innej roli. Uważam, że edukacja jest zawsze edukacją bez względu od wieku dziecka...a edukacja przedszkolna to najważniejsze ziarno przyszłości ludzkiej. Jednak myślenie ludzi jest płytkie, jak dno......

Po 10 latach w zawodzie.. muszę bo się uduszę. Byłam nauczycielem w liceum, przedszkolach, gimnazjach (język obcy).
Aktualnie pracuje w przedszkolu przy szkole podstawowej.
Byłam niegrzeczna? Z pewnością tak. Ale bardzo mnie boli to, że jeżeli ktoś pracuje w szkole to jest nauczycielem, a jak w przedszkolu… to już mało kto pomyśli o nas – nauczyciel. A kończymy te same studia, odbywamy te same praktyki i mamy takie same uprawnienia… moglibyśmy uczyć w klasach I – III. Więc dlaczego traktuj się nas jak osoby do przysłowiowego „wycierania nosa i tyłka”?
Dlatego zawsze i wszędzie będę walczyła o to aby traktować nas z szacunkiem na jaki zasługujemy. Bo to co my wypracujemy z przedszkolakami to właśnie rodzice i dzieci zbierają tego owoce w szkole. To my jako pierwsi po rodzicach dostarczamy ustrukturyzowaną wiedzę i czuwamy nad rozwojem osobowości i społecznym. I choć jak w każdym zawodzie zdarzają się osoby bardziej lub mniej zaangażowane, to nie pozwolę nas sprowadzać do roli opiekunki. Bo nasza rola jest ogromna i mam nadzieję, że dzieci i rodzice to czują.
Czasami czyją , czasami nie...
Piszę ten post bo na Dzień Wiosny ogłoszony na klasy 4-8 i 1-3 i "0""moje przedszkolaki, tak pięknie walczyły w każdej konkurencji a zostały pomienione, Bo????? to przedszkole... To nie 1 raz kiedy zobaczyłam, że nasz zawód to jest koło ratunkowe, byle by było.. i trafia mnie ******* jasny.
Pracuje z nauczycielami ze szkoły podstawowej, i może dlatego mi jest ciężko patrzeć na te wolne i na większy szacunek.... ale do innej części chcę się odnieść..
Dekoracje, nocowanie w przedszkolu... i takie typu sprawy... wszystkie PONAD to co powinniśmy robić... Nie neguje, bo to indywidualna sprawa... Ale niech nikt później nie płaczę, że MY nauczycielki przedszkola robimy za mało, że ja tyle robię a rodzice narzekają...... To taka moja mała rada... A hejt= Uwielbiam i z radością jeżdżę do pracy .. ale na niesprawiedliwość nie jestem ślepa i to w jakimś stopniu boli.. Serdeczności
I osobiście uważam, że każda z was jest aniołem, tych małych podopiecznych."
Obserwuj wątek
      • ichi51e Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 08:41
        wydaje się to jest zdanie kluczowe
        "Piszę ten post bo na Dzień Wiosny ogłoszony na klasy 4-8 i 1-3 i "0""moje przedszkolaki, tak pięknie walczyły w każdej konkurencji a zostały pomienione, Bo????? to przedszkole... To nie 1 raz kiedy zobaczyłam, że nasz zawód to jest koło ratunkowe, byle by było.. i trafia mnie ******* jasny. "

        co do diabła tam się stało z tymi przedszkolakami co tak wkurzyło nauczycielkę?
        • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 08:49
          ichi51e napisała:

          > wydaje się to jest zdanie kluczowe
          > "Piszę ten post bo na Dzień Wiosny ogłoszony na klasy 4-8 i 1-3 i "0""moje prze
          > dszkolaki, tak pięknie walczyły w każdej konkurencji a zostały pomienione, Bo??
          > ??? to przedszkole... To nie 1 raz kiedy zobaczyłam, że nasz zawód to jest koło
          > ratunkowe, byle by było.. i trafia mnie ******* jasny. "
          >
          > co do diabła tam się stało z tymi przedszkolakami co tak wkurzyło nauczycielkę?
          >
          >

          No właśnie- kompletnie nie mam pojęcia, co tam się stało. Pani pisze tak, że sens nie jest do końca jasny.
          • nangaparbat3 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 09:28
            Wygląda na to, że Dzień Wiosny obchodzono w zespole szkolno-przedszkolnym organizując szerego konkursów, w których rywalizowano klasami. Przedszkolaki przygotowały się, walczyły, a przy rozdawaniu nagród czy dyplomów czy co tam mieli zostały pominięte, bo z przedszkola.
            Też bym się wkurzyła, jeszcze jak!
            • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 09:32
              Właśnie nie wiadomo co oznacza "pomienione"
              Pominięte? Podmienione?
              Poza tym nie jest napisane w jaki sposób zostały "pomienione". Nie wygrały, choć wg pani wychowawczyni zasłużyły? Czy nie dostały dyplomów za udział, mimo że wszyscy inni dostali? ( To byłoby faktycznie słabe)
              Pani nie napisała o co chodzi.
            • ichi51e Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 09:40
              zostały pominięte chyba i pani ma pretensje do nauczycieli szkolnych ze ich potraktowali z buta - i tu się wylało ze to nauczyciele ze szkoły i dyrekcja (pani uczy te przedszkolaki języka obcego i ma doświadczenie tez z drugiej strony barykady, tj uczyła wcześniej w szkole) maja ich za opiekunów i gorszy sort (a ta nauka to żadna nauka taka tam zabawa)
              • nangaparbat3 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:11
                No i wlaśnie o to mi idzie - nauczanie stoi wyżej, dużo, niż opiekowanie się, , które w rzeczywistości jest wychowywaniem, od którego o wiele bardziej zależy, jaką drogą pójdzie dziecko, jakie będzie jego życie. W naszej szkole dzisiaj najważniejsza jest podstawa programoa - reszta prawie się nie liczy. Skutki widać, na psychiatrii, ale raczej rzadko się to łączy.
            • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:32
              Właśnie wychodzi, że nie. Wychodzi, że SZKOŁA zorganizowała konkursy i zabawy (oraz nagrody i dyplomy), przedszkolaki się "podpięły", czyli brały udział w zabawach i konkurencjach NIE PRZEWIDYWANYCH do udziału maluszków, a pani przedszkolanka strzeliła focha, bo "jej" przedszkolaki się starały, a SZKOŁA, która wszystko zorganizowała nie doceniła i nie nagrodziła. Może gdyby pani "przedszkolak" się wcześniej zainteresowała, pomogła w organizacji (tak, zaskoczę cię, szkolne konkursy też się "same" nie organizują!) to i jej maluchy by uwzględniono w nagrodach i dyplomach?
              • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:53
                Jak sie podpiely? Pani te przedszkolaki zamaskowane jak ninja przerzucila przez plot, a potem caly nielegalny zespol z przedszkola, z wywrotowa nauczycielka na czele, wbil sie na krzywy ryj w konkurencje dla szkolniakow?

                Raczej nie, prawda? Dzieci zostaly zaproszone, przygotowaly sie, a potem potraktowano je z buta. Tez bym sie wqvila, gdyby moje dziecko sie staralo, a potem nie dostalo nawet hooyowego dyplomu czy kinder niespodzianki. Fajnie, ze pani zaangazowana. Lubie takie nauczycielki, widac, ze jej na dzieciach zalezy. Szkola zapraszajaca chyba beton i musiala miec ja i przedszkolaki w doopie, ze jej sie ulewa w internetach.
                  • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:44
                    Nie zauwazylam Twojego wpisu. No moze, ale mimo wszystko, nie wyobrazam sobei takiego boordelu w pracy, moze nieslusznie.

                    Poza tym tam jest, ze oglosozno konkors tez dla zerowki. I ze dzieci sie przygotoywaly. Jesli by dolaczyly spontanicznie i nie byloby ich jak wyrzucic, to by chyba tak nie napisala. Wydaje mi sie, ze po prostu olano przedszkole, w sumie nie rozumiem dlaczego, i kobita chyba tez nie, bo wylewa zale w internecie. Kinder niespodzianka kosztuje pare zlotych, jakas zwykla maskotka bez licencji najnowszej kreskowki tez nie jest droga, a dyplom mozna wydrukowac na zwyklej kartce papieru.
                      • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:00
                        OK, napisala, ze pieknei walczyly, czyli w sumie moglo chodzic o to, ze po prostu w konkurencjach, nie wczesniej.
                        Ale o tym, ze konkurs byl tez na "0" jest. Wiec nie dolaczyli "nielegalnie".

                        BTW, nadal nie wyobrazam sobie, zeby gdzies byl taki balagan, zeby osoby nie zaplanowane dolaczaly spontanicznie do czegokolwiek. Nawet w szkole.
                        • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:30
                          Jeszcze raz. Zerówka to NIE GRUPA PRZEDSZKOLNA. A szkolna. Przedszkolakom po prostu pozwolono bawić się z uczniami szkoły. I tylko tyle. To ich (przedszkolaków) wychowawczyni dała ciała nie pomyślawszy, żeby jakoś nagrodzić maluchy stające do konkursów. To ona, swoją bezmyślnością i "dupowatością" organizacyjną sprawiła przykrość swoim wychowankom. Ona. Nie szkoła, organizująca zabawę dla uczniów SZKOLNYCH. Skoro już była na tyle ćwokiem, że pozwoliła na włączenie się maluchów do konkurencji - jej pieprzonym obowiązkiem było zainteresować się i zatroszczyć o nagrody czy cośkolwiek dla JEJ wychowanków.BTW jako dziecko byłam na mikołajkowej imprezie organizowanej przez pewne przedsiębiorstwo. Zabawa była dla wszystkich, organizowana na placu w pobliżu mojego domu. Ale paczki prezentowe były tylko dla dzieci pracowników tej firmy, która organizowała zabawę. Owszem, nagrody "konkursowe" za pierwsze, drugie i trzecie miejsce mógł dostać każdy, bo ten kto wygrał ten dostał, ale nie prezenty "od Mikołaja". No i? A to dokładnie sytuacja analogiczna. Impreza zorganizowana przez konkretną instytucję (szkołę), do zabawy mogą się przyłączyć inni (przedszkolaki), ale prezenty (dyplomy, nagrody) są tylko dla osób organizujących (uczniów szkoły).
                          A swoją drogą ciekawe co byś powiedziała, gdyby szkoła zorganizowała taki festyn z zabawami i konkursami i NIE POZWOLIŁA przedszkolakom na wzięcie udziału?
                          • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:58
                            "co byś powiedziała, gdyby szkoła zorganizowała taki festyn z zabawami i konkursami i NIE POZWOLIŁA przedszkolakom na wzięcie udziału?"
                            Wszystko zależy od okoliczności. Jeżeli jako nauczyciel przedszkola wiedziałabym, że szkoła organizuje coś dla starszych dzieci, to albo z innymi nauczycielami placówki robimy swoją imprezę (ewentualnie dołączamy do szkolnej na wypracowanych zasadach) albo po prostu na ten festyn nie idę. I tyle.
                            A Twoim zdaniem pozwolenie na udział w konkursach, ale bez nagród, to jest pozwolenie na "wzięcie udziału"? Bo moim tak nie bardzo właśnie .
                            • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:07
                              Na wzięcie udziału w ogóle w zabawie. W sensie pani przedszkolanka dostałaby info "To zabawa szkolna, więc proszę swoje maluchy zabrać do przedszkola.". Dzieciaki przechodzą przez teren zabawy. Widzą baloniki, konkursy, serpentyny, słyszą muzykę itd i dostają info, że won, to nie dla was...
                              • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:12
                                A pani się z choinki urwała, że nie wie o imprezie? Bo sorry, albo to jest jedna placówka i stąd pani wie o organizowanej imprezie i dla kogo ona jest, albo to są dwie placówki i wtedy się obcym na teren nie włazi. Jakby przechodziła obok innego przedszkola z imprezą to też by tam weszła, bo dzieci widzą baloniki i słyszą muzykę?
                                • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:36
                                  Za mało wiadomo ogólnie o tej imprezie. Czy szkoła i przedszkole to jedna instytucja czy też dwie, tylko połączone terenem/budynkiem? Jak wyglądała kwestia organizacji (przedszkolaki były z góry brane pod uwagę jako uczestnicy, czy też po prostu przyłączyły do zabawy ad hoc? A tego nie wiemy, bo pani tak bełkocze i bredzi, że trudno wyłapać jakikolwiek sens jej wypowiedzi.
                • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:12
                  A były "zaproszone"? Czy po prostu mając wspólne podwórko właśnie "wbiły na krzywy ryj"? Dla jasności: nie ma w tym żadnej winy dzieci! Ale fakt, że szkoła, organizator, uwzględnia klasy od zerówki do ósmej świadczy, że SZKOŁA przedszkolaków pod uwagę nie brała.
                  I nie, pańcia, która nawet się wcześniej, w czasie organizowania imprezy nie raczyła zainteresować czy jej wychowankowie są ZAPROSZENI, albo w ogóle brani pod uwagę, a potem ma fochy - nie jest zaangażowana. Jest maksymalnie "wdupiemająca", a na dodatek obrzydliwie oczekująca, że za nią się "samo" zrobi. Bo zauważ, nie ma ŻADNEJ informacji, żeby jej przedszkolaki wcześniej się do konkurencji przygotowywały, by cokolwiek w związku z tymi zabawami się działo. Nie. Jest info, że SZKOŁA zorganizowała dla uczniów SZKOLNYCH festyn, pozwolono jej maluchom też się bawić, a ona ma za złe, że je pominięto w nagrodach. No, sorry... Z jakiej racji SZKOŁA organizując zabawę dla SWOICH uczniów ma zabiegać o dzieci z przyległego PRZEDSZKOLA? Bo?
                  • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:37
                    A to nie chodzi o te "0"? Ja zrozumialam, ze pani ma zerowke. Konkurs zostal ogloszony na szkolniaki i zerowke, zerowka zostala pominieta przy nagrodach, bo jest przedszkolna. Czyli pani nie wbila na krzywy kryj (nie wiem, czy w ogole da sie przekrasc z dziecmi z przedszkola do szkoly nielegalnei na impreze, moim zdaniem to nie jest wykonalne, do zadnej firmy/organizacji/placowki edukacyjnej zaloze sie, ze tez nikt nie wpusci przeciez nikogo z zewnatrz). Tylko przyszla zaproszona, a dzieci sie przygotowywaly. Miedzy "0" a "1" moze nie byc wcale duzej roznicy w poziomach z angielskiego, niektore dzieci nawet male po angielsku smigaja. A nawet gdyby byla, to hooyowo postapili i krzywdzaco dla dzieci.
                      • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:03
                        little_fish napisała:

                        > Skąd wam w wzięło, że to były konkursy językowe? I że dzieci się do nich przygo
                        > towywały?
                        > I nikt nie szedł do żadnej placówki z zewnątrz - to jest jedna placówka, zespół
                        > szkolno przedszkolny, czy tam przedszkole przy szkole podstawowej.

                        Ja zrozumiałam, że to był jakiś wewnątrzszkolny festyn na pierwszy dzień wiosny. Podczas festynu był też konkurs. Pewnie były jakieś konkurencje sportowe, plastyczne itp. jak to zazwyczaj bywa na takich festynach. Nigdzie nie jest napisane, że był to konkurs językowy.
                        Pani pracuje w zespole szkolno - przedszkolnym. Pewnie znała program i przygotowała jakoś dzieci do tych konkurencji. Jest informacja że konkurs był "dla 1-3 4-8 oraz 0" Czyli trzy grupy wiekowe. Nie wiadomo o co pani chodzi. Co to znaczy że dzieci zostały pominięte. Może pani uważa ,że zasłużyły na wygraną, a nie wygrały. Może nie dostały nic za udział w konkursie, a pani uważa że powinny. Jeśli oprócz tych przedszkolaków wszystkie inne dzieci dostały upominki/dyplomy, to faktycznie słabo to wygląda ze strony organizatorów.

                        Jeśli natomiast nagrody były przewidziane tylko za zajęcie jakiegoś miejsca i część dzieci ich nie dostała - to sorry, ale pani niesłusznie ulalo.

                        Pani powinna przy tej okazji zadziałać wychowawczo i pomoc dzieciakom zrozumieć porażkę, a może nawet przekuć ja w pozytyw. To jest okazją do fajnej rozmowy z dzieciakami o tym, że porażki są częścią życia i krokiem na drodze do osiągania sukcesów. Myślę jednak że pani sama nie umie przeżywać porażek i nie jest w stanie nic w tej kwestii przekazać swoim podopiecznym.
                    • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:52
                      Nie. Pani jest nauczycielką przedszkolną, z przedszkola "siostrzanego" dla szkoły, organizującej Dzień Wiosny. W nagrodach i dyplomach szkoła (organizator) uwzględniła klasy od 0 do 8. Czyli od zerówki do końca szkoły. Nie uwzględniła przedszkolaków i o to jest foch.
                      Jeśli to instytucje "siostrzane" to mogą mieć np wspólny dziedziniec wejściowy, na którym ów festyn się odbywał. Jest to, jak najbardziej możliwe i wykonalne - znam taki układ placówek: wspólny dziedziniec wejściowy, na prawo szkoła, na lewo przedszkole, za przedszkolem (ogrodzony, niedostępny zarówno z zewnątrz jak i dla uczniów szkoły) plac zabaw dla dzieci, za szkołą (tak samo ogrodzone, niedostępne dla osób z zewnątrz i dla przedszkolaków) boisko.
                      • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:03
                        A "0" to nie jest przedszkole? Bo ja tak zrozumialam.

                        Skoro kobieta uczy jezyka, to rozumiem, ze oburza sie na niedocenienie umiejetnosci jezykowych. Jesli w ogole oburza sie na nieuwzglednienie dzieci mlodszych w festynie na dzien wiosny, to nie rozumiem, czemu pozwolono im dolaczyc. To jest boordel na kolkach i takiego balaganu raczej nie powinno byc w zadnej placowce.
                      • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:05
                        Szczerze to nie znam "przedszkola siostrzanego". U nas "przedszkole przy szkole podstawowej" funkcjonuje po prostu jako jedna jednostka, jedna dyrekcja, jedna infrastruktura. A nie budynek obok (czyli przy) budynku. Ale jak jest w tym przypadku to możemy się jedynie domyślać, bo autorki tekstu chyba na forum nie ma
                        • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:16
                          Widzisz, a ja nie znam sytuacji, żeby dwie instytucje (szkoła i przedszkole) miały JEDNĄ dyrekcję i administrację, nawet jeśli zajmują jeden budynek. A znam zarówno przypadki, że w jednym budynku jest przedszkole + podstawówka, jak i podstawówka + liceum. I ZAWSZE są to osobne, odrębne instytucje, mające swoje reguły, swoich nauczycieli i swoje regulaminy. Znam też przypadek opisany wyżej, czyli instytucji połączonych "podwórkiem". Ale i tak są to odrębne byty.
                            • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:59
                              Wtedy tam jest boordel.
                              Ja juz w sumie nic nie rozumiem z tego wpisu. Rozumialam, ze dzieci zostaly zaprosozne do wzievcia udzialu, ale pominiete w nagrodach. Wtdey by to mialo sens. W innym przypadku moim zdaniem nie ma zadnego. I organizatorzy cos namieszali, a pani nawet jesli namieszala, to decyduja i tak organizatorzy, nie mozna komus wbic na impreze i robic, co sie chce.
                              • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:16
                                "nie można komuś wbić się na imprezę i robić co się chce" - oj, chyba mało w życiu widziałaś... big_grin Jak najbardziej można. Wystarczy być odpowiednio bezczelnym.
                                A wpis jest tak bełkotliwy, że zrozumieć go można dowolnie, a i tak nie wiadomo o co w końcu pańci chodzi.
                                Żeby sytuację móc ocenić w miarę obiektywnie - należałoby wiedzieć jak to wygląda organizacyjnie (np czy obie instytucje mają wspólną administrację/dyrekcję, czy też tylko wspólny teren/budynek), jak to wyglądało od strony formalnej (czy przedszkolaki były zaproszone do zabawy, czy np wracając ze spaceru trafiły na festyn szkolny i po prostu przyłączyły się do zabawy)... No ale tego nie wiadomo, bo pani napisała tak bez sensu, że głowa boli. I jedyne co mi się nasuwa, to niech wszyscy Bogowie mają w opiece dzieci, które tak rozchwiana emocjonalnie baba uczy zachowań społecznych.
                                • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 19:10
                                  Nie, nie wejdziesz nikomu na impreze bo Ci sie spodobala. Zaraz podlezie ktos z obslugiu i uprzejmie kaze sobie pojsc. Wyjasniajac, ze nie bylas zaproszona.

                                  Jesli to jedna placowka i pani tam po prostu wbila, bo maja wspolne podworko, to nie rozumiem na jakiej zasadzie tam sa przekazywane informacje. Kobiecie nikt nie powiedzial, ze jest cos organizowane dla STARSZYCH klas i ma male trzymac z daleka, zeby sie nic nie stalo???

                                  Moim zdaniem organizatorzy z duzym prawdopodobienstwem dali dpy. Zdarzylo mi sie wiecej dzieci na kinderparty niz bylo zapraszane, bo ktos wzial siostre czy brata ale przez mysl mi nie przyszlo sepic na kinder niespodzianke, czy inna czekolade, po prostu chlop szedl do lokalnego mydla-powidla albo Zaby i kupowal jakis drobiazg. Natomiast gdyby mi sie w preacy wbilo wiecej osob, to bym wywalila bez serca, bo na wszystko jest budzet, regulamin i bhp, nie mozna robic takich rzeczy. Wiec obstawiam, ze jednak nie pani dala rade wbic, bo nikt by jej nie wpuscicl, tylko nie zatrybilo organizacyjnie, po czym pania-kwoke broniaca kurczat spuszczono po brzytwie. Wiec pani wylala zale w sieci, enigmatycznie, zeby nie miec problemow w pracy i zeby to bylo nie do namierzenia konkretami.
                                  Inaczej mi sie nijak nie klei.
                                  • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 21:26
                                    Jeśli te placówki mieszczą się w jedny7m budynku/mają wspólne podwórko ale odrębne administracje - to pani mogła nie wiedzieć, bo i skąd? I tak, jeśli np wracając ze spaceru ze swoimi przedszkolakami zastała na podwórku szkolnym, festyn - nie było przeciwwskazań, żeby się nie przyłaczyła. Jeśłi była odpowiednia ilość opiekunów (a w przypadku np powrotu ze spaceru MUSIAŁA być stosowna do przepisów ilość osób opiekujących się maluchami!) żadne regulaminy czy BHP w grę nie wchodzą. Nie ma czegoś takiego jak "regulamin festynu z okazji pierwszego dnia wiosny" i nie ma jakichś dodatkowych obostrzeń BHP. Ot, grupa bawiącej się dzieciarni pod opieką nauczycieli. Można robić takie rzeczy. I w tym przypadku tez by można, gdyby nie fakt, że pańcia wbijając na imprezę dała ciała i nie pomyślała, że fajnie by by6ło, gdyby dla maluchów było "coś" - wystarczyłoby, żeby w gabinecie dyrektorki wydrukowała dyplomy, żeby poprosiła kogoś o szybki wypad do Żabki czy Biedry i zakup jakichś lizaków, batoników czy innych Kinder-jajek. Ona. Pomyślała. O. SWOICH. Wychowankach. Że przez JEJ bezmyślność im będzie przykro. Jej - nie szkoły, która zasadniczo nie organizowała zabawy dla przedszkolaków.
                                    Dla jasności: uczęszczałam do Zespołu Szkół. Co prawda bez przedszkola, ale podstawówka - zawodówka - technikum - liceum. I tak, fakt, że technikum organizowało zabawę - nijak nie był jednoznaczny, że CAŁA szkołą się bawi. Fakt, że podstawówka organizuje wycieczkę - nie był jednoznaczny z tym,. że pojedzie na nią liceum. I tak dalej. Owszem, bywały "spędy" ogólnoszkolne, zwykle właśnie z okazaji jakichś świat państwowych, rocznic patrona czy innych "dni specjalnych", ale tez wcale nie zawsze wszyscy świętowali tak samo. Bo np bywało, że dzień urodzin patrona zaczynał się uroczysta akademią, a potem podstawówka szła na spacer do lasu czy inną wycieczkę, a starsi na warsztaty, fakultety czy inne zajęcia, bywało, że liceum jedno, a zawodówka całkiem co innego... I taką sytuację podejr5zewam tutaj. Przedszkole i podstawówka mieszczą się na wspólnym terenie, ale są dwiema odrębnymi instytucjami i stąd pani nic nie wiedziała, że szkołą planuje zabawę. Acz nadal nijak nie czyni z niej zaangażowanej nauczycielki fakt, że za zgoda organizatorów dołączyła do zabaw swoich podopiecznych, ale już miała w tyłku, że nagrody są przewidywane dla uczniów szkoły, a nie dla każdego jak leci. Tak, ona miała to w tyłku, bo dołączając do zabawy ona, jako opiekun grupy berbeci, powinna się upewnić jak jest z odznaczeniami konkursowymi i skoro już zdecydowała się dołączyć - we własnym zakresie zadbać, żeby jej maluchy nie zostały "pokrzywdzone", czyli żeby dostały cokolwiek.
                                    Wiesz, jakiś czas temu był wątek, nie pamiętam czyj, o imprezie "mikołajkowej": w szkole córki forumki organizowano wymianę drobiazgów mikołajkowych. tymczasem w dzień samej wymiany, okazało się, ze chłopiec, który miał mieć coś dla niej "zapomniał" i została z niczym. Oczywiście post factum matka może jej kupić "na pocieszenie" nawet gacie z brylantami, ale i tak nmie wynagrodzi dziecku tego czasu, kiedy WSZYSCY w klasie oglądali i porównywali kto co dostał, a ona siedziała jak kołek. Ale kilka głosów było, że jesień średniowiecza należy się pańci nauczycielce - za danie ciała organizacyjnie. Bo skoro już chciała zrobić taką zabawę powinna była:
                                    1. Podczas zebrania rodziców przedstawić pomysł, uzgodnić zakres cenowy i formę dobrania w "pary" dzieci.
                                    2. Około trzy tygodnie wcześniej poinformować dzieci o pomyśle, zakreślić zakres cenowy prezentu, zorganizować losowanie "par" do wymianki.
                                    3. Jeśli "mikołajki" wypadały w czwartek - dać czas do poprzedzającego go poniedziałku na dostarczenie do niej prezentu.
                                    4. Tego samego dnia napisać to samo w Librusie czy inny6m komunikatorze służącym do kontaktu z rodzicami, celem przypomnienia.
                                    5. W poniedziałek zebrać prezenty, przeliczyć, upewnić się, że są wszystkie, czyli, że ma drobiazg dla KAŻDEGO dziecka. W razie gdyby ktoś nie przyniósł - napomnieć i dać jeszcze jeden dzień dla zapominalskich an dostarczenie.
                                    6. W środę po lekcjach upewnić się, że w jej rękach są prezentu dla WSZYSTKICH dzieci z klasy. I tylko w takim przypadku w czwartek zrobić rozdanie.
                                    7. W razie "nawalenia" przez jednego ucznia - spokojnie wyjaśnić, że ponieważ jeden z kolegów nawalił - zabawy nie będzie. Kropka. Ewentualnie przy braku jednego drobiazgu, jeśli chce, może z własnych środków zakupić jakąś maskotkę czy coś tam i zorganizować zabawę. Ale wyłącznie upewniwszy się, ze KAŻDE dziecko coś dostanie.
                                    Ta nauczycielka przedszkolna zrobiła dokładnie to samo: "wmanewrowała" swoich podopiecznych w zabawę nie licząc się i nie upewniając, czy są dla nich nagrody.
                                    • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 21:49
                                      Możemy tylko gdybać, gdyż tak naprawdę nie wiemy jak było, dla kogo była dokładnie impreza. Nawet nie wiemy, co pani rozumie przez pominięcie przedszkolaków.
                                      Nie wiemy czy mają odrębne administracje, skoro pani pisze, że pracuje z nauczycielami ze szkoły podstawowej. Być może to jedna placówka.
        • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:27
          Odniosłam wrażenie (podkreślę - tylko wrażenie), że szkołą, przy której jest przedszkole organizowała Dzień Wiosny, czy juak to tam nazwano. Coś w rodzaju festynu, zabawy, połączonego z jakimiś konkursami dla dzieciaków (nie wiem, sportowymi, plastycznymi itp). "Jej" przedszkolaki, jako dzieci z placówki "przyszkolnej" wzięły tez udział w zabawie, a nie zostały "ogłoszone". Bo zabawa była organizowana przez (uwaga) szkołę. Szkołę, do której "przynależy" przedszkole, ale szkołę, dla uczniów tej szkoły. Ogólnie, pani "przedszkolanka" zachowuje się jak obrażony dzieciuch i bełkocze tak, że trudno zrozumieć o co jej w sumie chodzi. Już pewnie część jej wychowanków wyraża się jaśniej i w sposób bardziej zrozumiały. Tak, w tym przypadku świadomie piszę "przedszkolanka", a nie nauczycielka wychowania przedszkolnego. Jeśli takie osoby "kładą podwaliny pod wiedzę, czuwają nad rozwojem osobowości i społecznym obyciem dzieci - to niech Zeus ma w opiece dzieci... big_grin
      • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 08:57
        Tak. To jest litera w literę cytat z pani, która jest wychowawczynią w przedszkolu, opublikowany na FB.
        Przyznam się, że po pierwszym przeczytaniu - kompletnie nie zorientował się o co jej chodzi i co wywołuje frustrację.
        Przy drugim skupiłam się na błędach językowych. Przeprowadziłam w myślach korektę tych błędów ...i dalej nie wiem o co chodzi.
        Domyślam się, może chodzić o nierówne traktowanie nauczycieli szkolnych i przedszkolnych, który według niej odbił się na wynikach jakiegoś tam międzyszkolnego konkursu. No i kompletnie nie rozumiem, po co ona nocuje w przedszkolu....
          • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:36
            little_fish napisała:

            > Zapewne z dziećmi w ramach jakichś nocy w przedszkolu - to coraz popularniejsze
            > chyba ostatnio.

            Kiedy przeczytałam ten tekst, bardziej myślałam ,że pani jest tak zapracowana przy tych dekoracjach. I są takie dni, kiedy nie opłaca się jej wracać do domu, bo ma np daleko.
            Nocowanie w przedszkolu Z PRZEDSZKOLAKAMI nie mieści mi się w głowie. Są rodzice, którzy się na to godzą?
            Słyszałam o takich nocach, ale w szkole. Noc filmowa, noc teatralna itp... W przypadku starszych dzieci- rozumiem ideę.
            W przypadku przedszkolaków- nie rozumiem sensu i celu takich przedsięwzięć. To proszenie się o kłopoty. Ciekawa jestem, co pani przedszkolanka robi w przypadku, kiedy kilkoro przedszkolaków podczas takiej nocy włączy tryb "chcę do maaamyyyyy"?

            • zielonakonwalia90 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:42
              Mnie się też to nocowanie nie mieści w głowie. Za darmo, totalnie za darmo.
              Po co? Ma kobieta swój etat, uczy te maluchy rano, potem być może jakieś klasy w szkole podstawowej. Niech w nocy odpocznie, wyśpi się. Niech nie robi dekoracji. Ona ma uczyć angielskiego, do tego ją zatrudniono. Ale jest misja. Jest pewnie dyrektor. Ona ma spaczone myślenie. Wydaje jej się, że dobrze robi, tylko potem jej się ulewa. Powinna iść na terapię. Szkoda mi jej. Naprawdę szkoda.
              • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:48
                little_fish napisała:

                > Nie wiem. Ale imprezy tego typu są organizowane. Pewnie w zerówkach u najstarsz
                > ych dzieci.

                Być może. Jestem w szoku, że ktoś się na to godzi. Skąd dyrekcja bierze inne nauczycielki do pilnowania dzieci w trakcie realizacji tych cudownych pomysłów...nie wiem. Bo mam nadzieję, że grupy dzieci w nocy nie pilnuje tylko jeden nauczyciel...

                To jest odział przedszkolny PRZY SZKOLE. Czyli
                infrastruktura jak w szkole. Wyjście w nocy do kibelka to może być wycieczka na drugi koniec ciemnego korytarza ...moja wyobraźnia tego nie ogarnia.
                • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 11:14
                  Niekoniecznie. W byłej podstawówce syna np nocowanki odbywały się w świetlicy - toaleta była tuż obok sal, nigdzie nie trzeba było chodzić. W dodatku całą tę część korytarza (z toaletą, dwoma salami świetlicy i małym aneksem kuchennym) można było zamknąć.
                  A jeśli przy szkole jest przedszkole (tak jak pani napisała) to może mieć infrastrukturę jak typowe przedszkole, z toaletą zaraz przy sali.
                  • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 11:46
                    little_fish napisała:

                    > Niekoniecznie. W byłej podstawówce syna np nocowanki odbywały się w świetlicy -
                    > toaleta była tuż obok sal, nigdzie nie trzeba było chodzić. W dodatku całą tę
                    > część korytarza (z toaletą, dwoma salami świetlicy i małym aneksem kuchennym) m
                    > ożna było zamknąć.
                    > A jeśli przy szkole jest przedszkole (tak jak pani napisała) to może mieć infra
                    > strukturę jak typowe przedszkole, z toaletą zaraz przy sali.

                    Nie wiemy w sumie jaka jest infrastruktura tego konkretnego budynku, w którym pracuje pani autorka. Opieram się na tym, jak to jest zorganizowane w szkołach z oddziałami przedszkolnymi, które znam.

                    Nawet jeśli z sali w której przedszkolaki śpią jest bezpośrednie wejście do toalety- to i tak uważam ten pomysł za poroniony.
                • katriel Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:30
                  > Jestem w szoku, że ktoś się na to godzi.

                  Ja się zgodziłam. Najpierw z jednym synem, potem z drugim. Mieli wtedy po 5 lat i obaj byli zachwyceni.
                  Przy czym nie wszyscy rodzice chcieli, paru nie puściło w ogóle, część odebrała o 21:30 (już po wszelkich wieczornych atrakcjach: teatrzykach cieni, czytaniu bajek itp, ale przed spaniem).
                  Potem puściłam jeszcze młodszego na "zieloną zerówkę" (jak zielona szkoła, ale tylko dwa dni). Też był zachwycony.
                  Dla moich synów było to trochę jak nocleg u babci czy cioci: nie w domu, ale w znanym, lubianym miejscu ze znanymi, kochanymi ludźmi. Przedszkolak to nie niemowlę, jego świat jest większy niż tylko on sam i mama.
                  • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:57
                    katriel napisała:

                    > > Jestem w szoku, że ktoś się na to godzi.
                    >
                    > Ja się zgodziłam. Najpierw z jednym synem, potem z drugim. Mieli wtedy po 5 lat
                    > i obaj byli zachwyceni.
                    > Przy czym nie wszyscy rodzice chcieli, paru nie puściło w ogóle, część odebrała
                    > o 21:30 (już po wszelkich wieczornych atrakcjach: teatrzykach cieni, czytaniu
                    > bajek itp, ale przed spaniem).
                    > Potem puściłam jeszcze młodszego na "zieloną zerówkę" (jak zielona szkoła, ale
                    > tylko dwa dni). Też był zachwycony.
                    > Dla moich synów było to trochę jak nocleg u babci czy cioci: nie w domu, ale w
                    > znanym, lubianym miejscu ze znanymi, kochanymi ludźmi. Przedszkolak to nie niem
                    > owlę, jego świat jest większy niż tylko on sam i mama.

                    Ok. Dzięki za ten głos z drugiej strony. Ja natomiast byłabym w tej grupie rodziców odbierających o 21.30. Nie widzę sensu w zostawianiu dzieciaka na noc w przedszkolu. I mimo, że mam dziecko wagabundę, nocujące u dziadków, kuzynów od najmłodszych lat, to uważam że to zdecydowanie nie to samo, co nocowanie w przedszkolu. Poszerzanie świata przedszkolaka o nocowanie w przedszkolu uważam za zbędne i nie można wymagać od nauczycieli tego w imię radości dzieci i rodziców.
            • kub-ma Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:44
              hakimhala napisała:


              > Słyszałam o takich nocach, ale w szkole. Noc filmowa, noc teatralna itp... W pr
              > zypadku starszych dzieci- rozumiem ideę.

              Też słyszałam. Ba, nawet moje prywatne dziecko miało taką noc lub dwie w swojej karierze ucznia.
              Szczerze podziwiam nauczycieli, którzy się na to decydują. Ja po dniu w pracy (jako nauczycielka w SP) padam na twarz. I gdybym miała jeszcze po tym, poświęcić noc na czuwanie nad dzieciakami, żeby miały frajdę, to zwyczajnie nie dałabym rady fizycznie.
            • ritual2019 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:28
              zielonakonwalia90 napisała:

              > Obniżył. Jeszcze obniży. Bogu dzięki nie mam już małych dzieci. W tym momencie
              > naprawdę mało kto poniżej 45 lat chce pracować w szkole i przedszkolu a panie p
              > o 50 po prostu chcą dotrwać do emerytury bo ciężko jest zmienić pracę w tym wie
              > ku.

              Powody dla ktorych jest malo chetnych do pracy w przedszkolach to inna kwestia. Mnie szokuje ze osoba ktora podobno jest nauczycielem nie potrafi sensownie napisac krotkiego tekstu.
          • zielonakonwalia90 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:31
            Dokładnie. Bo ktoś jej wtłoczył do głowy, że ma misję. Bo jest naiwna. Bo nie lubi się wyspać we własnym łóżku tylko lubi za darmo pilnować obcych dzieci w nocy.
            Zła, wkurzona. Po prostu jej się ulało. Napisała bez ładu i składu, fakt ale moim zdaniem to wynika z jej żalu. Powinna iść na terapię, odpocząć, zmienić myślenie. Ja tam jej nie winię. Każdy ma gorszy czas.
            • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:43
              zielonakonwalia90 napisała:

              > Dokładnie. Bo ktoś jej wtłoczył do głowy, że ma misję. Bo jest naiwna. Bo nie l
              > ubi się wyspać we własnym łóżku tylko lubi za darmo pilnować obcych dzieci w no
              > cy.
              > Zła, wkurzona. Po prostu jej się ulało. Napisała bez ładu i składu, fakt ale mo
              > im zdaniem to wynika z jej żalu. Powinna iść na terapię, odpocząć, zmienić myśl
              > enie. Ja tam jej nie winię. Każdy ma gorszy czas.

              Nie mieści mi się w głowie takie nocowanie w przedszkolu z przedszkolnymi dziećmi. Jako rodzice zgodzilibyście się na to? Ile takich nauczycielek "z misją" trzeba zaangażować do takiego przedsięwzięcia? Kto będzie obdzwaniał rodziców zapłakanych maluchów, którym w nocy włączy się tęsknota za rodzicami?
              Mam nadzieję, że to nie jest sytuacja, gdzie jedna siłaczka strzela pomysłami, a reszta nauczycielek musi te pomysły wspólnie realizować, żeby nie podpaść dyrekcji ...

              I najważniejsze : PO CO? Jakie cele wychowawcze/edukacyjne ma takie nocowanie? Bo rozumiem, że taki pomysł obudowany jest jakimś konspektem, żeby w ogóle mógł być zaakceptowany przez dyrekcję.....
              • 35wcieniu Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 10:49
                Trudno mi sobie wyobrazić żeby dyrekcja zmuszała nauczycielki do takich przedsięwzięć, zakładam że pomysł raczej wychodzi z ich strony. Coś jak z tymi dekoracjami wyżej - nikt im w sumie nie każe, a robią. A później płacz że nocowanie w szkole i że nikt za bibułę nie oddał...
                Nie wiem co by się musiało stać żeby one trochę ochłonęły i podeszły do sprawy racjonalnie.
                • zielonakonwalia90 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 11:10
                  35wcieniu napisał(a):

                  > Trudno mi sobie wyobrazić żeby dyrekcja zmuszała nauczycielki do takich przedsi
                  > ęwzięć, zakładam że pomysł raczej wychodzi z ich strony. Coś jak z tymi dekorac
                  > jami wyżej - nikt im w sumie nie każe, a robią. A później płacz że nocowanie w
                  > szkole i że nikt za bibułę nie oddał...
                  > Nie wiem co by się musiało stać żeby one trochę ochłonęły i podeszły do sprawy
                  > racjonalnie.
                  >


                  Masz rację.
                  Co by się musiało stać? Terapia, odejście z tego rodzaju pracy. I jeszcze raz terapia.
                  • zielonakonwalia90 Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 11:03
                    Dzieci zachwycone a nauczyciel pewnie zmuszony. Jeśli nie zmuszony wtedy to może za 5 razem. Nic nie powie bo to tradycja, bo dzieci były taaak szczęśliwe, bo misja i jak tu odmówić, bo jak ktoś pisał awans zawodowy i się przyda takie wydarzenie. Tylko potem nauczyciel w duchu ma dość i nie umie odmówić. Może ma depresję, może gorsze dni po prostu. Ulewa mu się i pisze na fb. Zamiast iść na terapię.
                    • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 11:58
                      zielonakonwalia90 napisała:

                      > Dzieci zachwycone a nauczyciel pewnie zmuszony.

                      Jestem ciekawa, czy faktycznie WSZYSTKIE dzieci równo zachwycone. Byłam kiedyś na koloniach z trzecioklasistami i nawet w tej grupie zdarzały się objawy tęsknoty za rodzicami w pewnym momencie....

                      Jeśli nie zmuszony wtedy to moż
                      > e za 5 razem. Nic nie powie bo to tradycja, bo dzieci były taaak szczęśliwe, bo
                      > misja i jak tu odmówić, bo jak ktoś pisał awans zawodowy i się przyda takie wy
                      > darzenie.

                      Uważam że można odmówić w bardzo prosty sposób. Za duża odpowiedzialność. A co, jeśli rodzic nie będzie mógł przyjechać po rozpłakane dziecko ? A co jeśli takich dzieci będzie pięcioro ?

                      Niektóre piszą o awansie zawodowym... W jaki sposób nauczyciel punktuje takimi pomysłami?
                      Jakie cele dydaktyczne / wychowawcze realizuje podczas takich nocy w przedszkolu? Co robi z tymi dziećmi, czego nie można robić w dzień? Jak to wygląda w konspekcie takich zajęć? Do teczki nie wystarczy włożyć czegokolwiek, żeby ją zapełnić. To musi mieć jakiś sens. Ja go nie dostrzegam.

                        • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:24
                          little_fish napisała:

                          > "Jestem ciekawa, czy faktycznie WSZYSTKIE dzieci równo zachwycone" - przecież t
                          > akie nocowanie nie jest obowiązkowe. To rodzice decydują o tym, czy ich dziecko
                          > jest gotowe na taką akcję.

                          Czy dziecko jest gotowe na taką akcję, to będzie wiadomo dopiero PO FAKCIE. A jeśli się okaże, że dziecko jednak nie jest gotowe, to jest płacz i pospieszne organizowanie transportu w środku nocy, a nie cele dydaktyczne.

                          Zapewne jest grono rodziców, które się na to godzi - nie wątpię. Zawsze znajdą się tacy, którzy chcą mieć wolna chatę i chwilę oddechu. I to jest jedyny cel, który dostrzegam w tym całym nocowaniu. Nie uważam jednak, że przedszkole jest od tego, żeby niańczyć cudze dzieci w nocy.
                            • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:39
                              little_fish napisała:

                              > "Czy dziecko jest gotowe na taką akcję, to będzie wiadomo dopiero PO FAKCIE. "
                              > Ale to dotyczy dzieci w zasadzie w każdym wieku. Zatem nie wysyłać na kolonie i
                              > obozy?

                              Przedszkolaków????
                              Szczerze to nie słyszałam o koloniach i obozach dla przedszkolaków.

                              Im dziecko starsze, tym większe prawdopodobieństwo, że sobie poradzi z tęsknotą w nocy.

                              A poza tym obozy mają jakiś sens oraz cel, który dostrzegam. W nocowankach w przedszkolu sensu nie ma żadnego, dlatego nie widzę też powodu, dlaczego dziecko miałoby być w ten sposób testowane.
                        • pade Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:29
                          little_fish napisała:

                          > "Jestem ciekawa, czy faktycznie WSZYSTKIE dzieci równo zachwycone" - przecież t
                          > akie nocowanie nie jest obowiązkowe. To rodzice decydują o tym, czy ich dziecko
                          > jest gotowe na taką akcję.

                          Dokładnie.
                          Dzieciom tak bardzo się podobało, że chciały powtórek. Niestety była to ostatnia grupa.
                          Każde dziecko miało zapowiedziane, że w każdej chwili może wrócić do domu z nocowania. A wycieczka była blisko miasta.
                          Na dodatek panie miały talenty artystyczne (jak mama Danieli i Daniela), często organizowały różne występy, a co roku były pikniki dla dzieci i ich rodzin.
                          To było wyjątkowe przedszkole.
                          • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 12:51
                            pade napisała:

                            > little_fish napisała:
                            >
                            > > "Jestem ciekawa, czy faktycznie WSZYSTKIE dzieci równo zachwycone" - prze
                            > cież t
                            > > akie nocowanie nie jest obowiązkowe. To rodzice decydują o tym, czy ich d
                            > ziecko
                            > > jest gotowe na taką akcję.
                            >
                            > Dokładnie.
                            > Dzieciom tak bardzo się podobało, że chciały powtórek. Niestety była to ostatni
                            > a grupa.
                            > Każde dziecko miało zapowiedziane, że w każdej chwili może wrócić do domu z noc
                            > owania. A wycieczka była blisko miasta.
                            > Na dodatek panie miały talenty artystyczne (jak mama Danieli i Daniela), często
                            > organizowały różne występy, a co roku były pikniki dla dzieci i ich rodzin.
                            > To było wyjątkowe przedszkole.


                            Wycieczka połączona z nocowaniem to ZUPEŁNIE NIE TO SAMO co nocowanie w przedszkolu. W tym wątku rozmawiamy o samym nocowaniu, bez wycieczki.
                            Jaka jest różnica?
                            Podczas dwudniowej wycieczki widzę pole do realizacji celów dydaktycznych i wychowawczych. W samym nocowaniu w budynku przedszkola - nie widzę żadnego sensu ani celu.
                            Może Ty zechcesz rzucić jakieś światło na sprawę i wymienić jakiś cel dydaktyczny nocowania w budynku przedszkolnym?

                            • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:10
                              Oczywiście, że to nie to samo, ale odnośnie twoich obaw "A jeśli się okaże, że dziecko jednak nie jest gotowe, to jest płacz i pospieszne organizowanie transportu w środku nocy", to nocowanie w przedszkolu jest bezpieczniejsze niż wycieczka. Po pierwsze miejsce znane i bezpieczne, po drugie blisko domu.
                              Nocowanie w przedszkolu może być wstępem/przygotowaniem do wyjazdu z noclegiem za miastem. I jeżeli w przedszkolu jest zwyczaj wyjazdów na wycieczki z nocowaniem ( co twoim zdaniem ma sens "Podczas dwudniowej wycieczki widzę pole do realizacji celów dydaktycznych i wychowawczych. "), to jako wychowawca/opiekun zdecydowanie wolałabym oswoić dzieci i przeprowadzić próbę z nocowaniem poza domem właśnie w przedszkolu. Wtedy rodzice mogą szybko odebrać w razie czego, nie ma problemu z realizacją drugiego dnia wycieczki i poniesionymi kosztami.
                              • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:35
                                little_fish napisała:

                                > Oczywiście, że to nie to samo, ale odnośnie twoich obaw...

                                To nie są moje obawy, bo ja wykluczam pomysł z nocowaniem przedszkolaka poza domem, z grupą, pod opieką przedszkolanek. To jest raczej bardzo prawdopodobna wizja tego, co może pójść nie tak...

                                > to nocowanie w przedszkolu jest bezpieczniejsze niż wyciec
                                > zka. Po pierwsze miejsce znane i bezpieczne, po drugie blisko domu.

                                Z dwojga złego jest bezpieczniejsze. I kompletnie bezsensowne. Na wycieczki z nocowaniem też uważam, że w przedszkolu jest jezcze za wcześnie. Owszem, w przypadku wycieczek dwudniowych da się wcisnąć jakiś cel dydaktyczny, ale tak cel można realizować z powodzeniem podczas wycieczek jednodniowych. Nie jest konieczne eksperymentowanie na dzieciach w takim wieku, bo nauczycielki chcą się wykazać.

                                > ( co twoim zdaniem ma sens "Podczas dwudniowej wycieczki widzę pole do real
                                > izacji celów dydaktycznych i wychowawczych. ")

                                Napisałam,.że widzę pole do realizacji celów dydaktycznych, a nie że ma to sens. Sensu nie ma żadnego. Każdy z tych ewentualnych celów da się realizować na wycieczce w dzień.

                                , to jako wychowawca/opiekun zdec
                                > ydowanie wolałabym oswoić dzieci i przeprowadzić próbę z nocowaniem poza domem
                                > właśnie w przedszkolu.

                                A ja jako nauczyciel- wychowawca starałabym się minimalizować potencjalne ryzyko nie brnąć w tak karkołomne pomysły jak ciąganie przedszkolaków na kilkudniowe wycieczki. Odpada problem oswajania dzieci z tęsknotą za rodzicami. Na takie wycieczki będzie czas przez 12 lat edukacji szkolnej.

                                Wtedy rodzice mogą szybko odebrać w razie czego, nie ma
                                > problemu z realizacją drugiego dnia wycieczki i poniesionymi kosztami.

                                Jeśli tak małe dzieci ciągnie się na dwudniowe wycieczki to zawsze mogą wystąpić problemy. Nawet jeśli dzieci zostały wcześniej poddane próbie w przedszkolu.
                                • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:42
                                  Moje dzieci już dawno poza edukacją przedszkolną i za ich czasów wycieczki góra całodniowe się odbywały. Ale widzę, że coraz częściej są właśnie "zielone przedszkola", wycieczki dwudniowe czy nocowanki. Ktoś chce to organizować, ktoś uczestniczyć. Pojęcia nie mam, która grupa jest inicjatorem. Ale w sumie mnie to rybka, dopóki po jednej i drugiej stronie są chętni.
                            • pade Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:14
                              hakimhala napisała:


                              >
                              > Wycieczka połączona z nocowaniem to ZUPEŁNIE NIE TO SAMO co nocowanie w przedsz
                              > kolu. W tym wątku rozmawiamy o samym nocowaniu, bez wycieczki.

                              Przecież wyraźnie napisałam, że było jedno i drugie.

                              > Jaka jest różnica?
                              > Podczas dwudniowej wycieczki widzę pole do realizacji celów dydaktycznych i wyc
                              > howawczych. W samym nocowaniu w budynku przedszkola - nie widzę żadnego sensu a
                              > ni celu.
                              > Może Ty zechcesz rzucić jakieś światło na sprawę i wymienić jakiś cel dydaktycz
                              > ny nocowania w budynku przedszkolnym?

                              Dla dzieci było to po prostu coś nowego, atrakcja. Najpierw zabawa, potem higiena, bajki.
                              Może w założeniu było przygotowanie do nocowania w grupie poza domem. Nie mam pojęcia.
                              Nie zmienia to faktu, że podobało się tak bardzo, że chciały powtórki.
                              >
                              • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:21
                                pade napisała:


                                > Dla dzieci było to po prostu coś nowego, atrakcja. Najpierw zabawa, potem higie
                                > na, bajki.
                                > Może w założeniu było przygotowanie do nocowania w grupie poza domem. Nie mam p
                                > ojęcia.

                                Ja również nie mam pojęcia, jaki był cel. Dzieci w tym wieku nie trzeba przygotowywać do nocowania poza domem. Będzie na to czas w wieku szkolnym.

                                > Nie zmienia to faktu, że podobało się tak bardzo, że chciały powtórki.

                                W to akurat jestem w stanie uwierzyć. Ja bym do tych bajek dodała całonocne jedzenie waty cukrowej. Podobałoby się jeszcze bardziej.

                                Każda działalność zorganizowana przez przedszkole powinna mieć sens, cel dydaktyczny lub wychowawczy. A najlepiej oba. Inaczej jest to tylko strata czasu i hodowanie frustracji u nauczycieli.
                                • iwles Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 15:38
                                  hakimhala napisała:


                                  > Ja również nie mam pojęcia, jaki był cel.

                                  > Każda działalność zorganizowana przez przedszkole powinna mieć sens, cel dydakt
                                  > yczny lub wychowawczy. A najlepiej oba. Inaczej jest to tylko strata czasu.

                                  A celem nie może być rozrywka sensu stricto?
                                  • hakimhala Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 16:05
                                    iwles napisała:

                                    > hakimhala napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Ja również nie mam pojęcia, jaki był cel.
                                    >
                                    > > Każda działalność zorganizowana przez przedszkole powinna mieć sens, cel
                                    > dydakt
                                    > > yczny lub wychowawczy. A najlepiej oba. Inaczej jest to tylko strata czas
                                    > u.
                                    >
                                    > A celem nie może być rozrywka sensu stricto?


                                    Może. Jak najbardziej. To jest cel jakiś cel. Można w celu rozrywkowym pójść też do kulkowni, zoo, czy teatru. Czy cel rozrywkowy musi być realizowany w ten sposób, że nauczyciele wylewają frustrację w necie? Naprawdę -wszystko dla rozrywki dzieciaczków, ale w tym przypadku uważam, że koszty przewyższają korzyści.
      • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:09
        Trzeba sie wczytac. tam sa literowki i wstawione znaki matematyczne z klawiatury. Pisala po jakiejs pyskowce albo czyms takim chyba, bo wyglada jakby pisala na szybko albo w emocjach. Troche slabe, ale cala reszta w sumie wazna jak sie ma male dziecko w przedszkolu.
        Jak sie skupic na tym potoku liter, widac o co chodzi - dzieci z przedszkola przygotowaly sie do zawodow na dzien wiosny, po czym pominieto je na koncu. Czyli pewnie nie dostaly nagrod i takich tam. Troche hooyowo, jakby moj dzieciak sie staral a potem wdzial, ze starsze dzieci zostaja wyczytane, dostaja nagrody i dyplomy, a on nic, to bylabym wqviona. Pewnie rodzice sie uciesza z takiej pani przedszkolanki. Lepsze to, niz miec taka, co ma wyebane. Ciekwe czy ulalo jej sie tylko w mediach spolecznosciowych, czy czasem nie zglaszala tego, bo ta litania gorzkich zali wyglada, jakby ja po prostu wbyli, wiec na wqvie wyzyla sie w sieci.

        Chociaz przypomina mi troche taiego veta z powolania, ktory sie spala przy kazdym zwierzaku, ktorego musi uspic, a moglby leczyc, tylko wlasciciel nie ma kasy. Po 10 latach wyleciala z liceum do przedszkola. Jak nie pojdzie na jakas terapie, to za 5 lat w ogole bedzie niezdolna do wykonywania zawodu, bo sie spali takim nadmiernym zaangazowaniem. Tacy zaangazownai ludzie sa dobrzy kiedy maja opieke psychologiczna. Bez niej, zaczynaja wreszcie zjadac wlasny ogon i wtedy mozna nie miec pracownika wcale.
          • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:25
            Tez tak moglo byc. Tzn nie chodzilo mi o to, ze pracowala 10 lat w liceum a teraz ja przeniesli do przedszkola, tylko ze pracowala w tych wszystkich szkolach przez 10 lat, a teraz pracuje w przedszkolu i spala sie, ze dzieci nie dostaly nagrod.
            Ja rozumiem spalanei sie rodzicow. Natomiast z punktu widzenia kogos, kto uczyl licealistow angielskie slowka przedszkolakow to...eee... przedszkoel wlasnie. Wiec raczej spodziewalabym sie, ze pani bedzie miala spory dystans. Nie ma, czyli raczej jest osoba bardzo sie angazujaca. Widzialam takich weterynarzy. Mieli po kilka zwierzakow, wszystkie do uspienia bo wlasciciel nie mial jak leczyc. Wiec brali i leczyli, przy okazji siebie tez, bo im psychika siadala.
            Nie wiem, czy mam racje, moze pani ego urazono,. bo uczyla dzieci slowek, a nikt tego nie docenil. Ale moze jednak to typ, co sie przywiazuje i angazuje na 100%. Takie osoby bez znaku stop, najlepiej ustawionego przez jakiegos specjaliste, spalaja sie i potem w ogole nie moga pracowac w zawodzie.
        • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:22
          Sęk w tym, że w bełkocie pani nie doczytałam żeby jakkolwiek ponad normalną pracę te przedszkolaki przygotowywała do konkursów. Nie przeczytałam ani słowa, żeby ktoś z przedszkola był jakkolwiek zaangażowany w organizację zabaw. Jest za to wyraźnie, że SZKOŁA zorganizowała dla SWOICH uczniów. I nie, to nie wygląda na panią zaangażowaną, tylko na bezmyślną gropę, która skorzystała, że KTOŚ coś zorganizował (tak, zdradzę ci tajemnicę - takie festyny szkolne się same nie organizują!), podpięła pod zabawę i ma focha, że nie uwzględniono w nagrodach.
          • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:29
            Jakby Twoje dziecko poszlo na konkurs, to obchodziloby Cie czy jego naucyzcielka cos na tym konkursie robila? Ja sie nie znam na pracy nauczyciela za bardzo, ale jak uczestnicy ida na konkurs, to do hooya, chociaz dyplomy sie daje! Mozna w ogole nie marnowac czasu i nie chodzic na zadne konkursy, niech sobie robia konkursy bez uczestnikow. Chcialabys, zeby Twoje dziecko tak potraktowali? Ja z tej strony patrze. Male dzieci angazuja sie w aktywnosci pozaszkolne, przezywaja, chcca byc docenione (starsze zreszta tez). Chcialabys, zeby Twoj dzieciak uczyl sie do konkursu, a potem nie dostal nawet zwyklego dyplomu? Przeciez one sie mogly dlugo do tego uczyc i nastawiac, a moze nie dostaly zupenie nic.
            • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:42
              Po pierwsze: nie ma słowa o tym, że pani dzieci jakkolwiek poza normalną praca przygotowywała. Po drugie: nie piszę o dzieciach (które zostały potraktowane bardzo niefajnie) tylko o PANI. Pani, z której jazgotu wynika, że nic nie zrobiła, przyszła na gotowe i się pieni, że organizatorzy pominęli ją i jej wychowanków. I ty uważasz taką osobę za zaangażowaną. Otóż nie. Gdyby była zaangażowana w cokolwiek, to na etapie przygotowań do Dnia Wiosny dopytałaby organizatora, czy jej maluchy są uwzględniane, jeśli nie, to zaproponowałaby, żeby coś DLA PRZEDSZKOLAKÓW zorganizować itd. I gdyby wówczas maluchy pominięto - to miałabyś 100% racji w ocenie pani. Ale nie ma ani słowa, że pani cokolwiek zrobiła, wręcz przeciwnie, jest wyraźnie napisane, że SZKOŁA zorganizowała. A ona puszczając swoich podopiecznych do konkursów nawet się, psiakość, nie zainteresowała, czy cokolwiek dostaną! Gdyby miała choć jedną szarą komórkę to by dopytała i np szybko skoczyła wydrukować kilka dyplomów, kupić kilka Kinder-jajek. Gdyby była zaangażowana. A tak, na miejscu rodzica tak (brzydko) potraktowanego dziecka przedszkolnego - to bym babsku łeb urwała i nasilała do szyi. Właśnie za to, że swoją bezmyślnością i lenistwem naraziła moje dziecko na niezasłużoną przykrość. Ona. Nie szkoła, która organizowała konkursy dla swoich uczniów.
              • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:11
                Rozumiem, ze pracujesz w szkole i wiesz, jak to dziala. Wg mnie konkurs organizuja organizatorzy. Nagrody tez. Organizatorzy zapraszaja uczestnikow. Uczestnicy nie uczestnicza w organizowaniu konkursu, bo to bylby nepotyzm.
                A przynajmniej osoby zainteresowane nie moga byc w komisjach ocenijacych. Jesli w szkolach jest inaczej i nagrody dostaja wychowankowie tych, co organizowali, a reszta uczestniokw musi obejsc sie ze smakiem, to to nie powinno miec meijsca i jest zwykla korupcja, moim zdaniem.
                Ponadto nie powinni w niczym brac udzialu uczestnicy nie zaproszeni przez organizatorow, gdyz to z kolei jest boordel. Ewentualnie jesli spontan sie zdarzyl, a organizatorzy zgodzili na niego, to wypadaloby chociaz pobiec szybko wydrukowac jakies dyplomy albo wyczytac i obiecac wyslanie poczta. Organizator za to odpowiada, nie uczestnik ani opiekun uczestnika.

                To o czym piszesz, to jakis kosmos. Kogos od zarzadzania Wam w tych szkoalch potrzeba porzadnego. Bo macie boordel w tym Archeo tongue_out
                • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:33
                  Ja pracuję w szkole i mogę napisać jak działa to u mnie. Zresztą już gdzieś pisałam. Imprezę organizują ORGANIZATORZY. I tak na przykład dzień sportu organizują nauczyciele WF, dzień patrona - nauczyciele WF i logopedzi. Konkursy recytatorskie - poloniści. Konkurs na pisankę - samorząd uczniowski, czyli nauczyciele będący opiekunami samorządu itp. jeśli któraś grupa potrzebuje dodatkowego wsparcia, to prosi o pomoc konkretne osoby (czasem ludzie sami deklarują chęć pomocy). Organizatorzy dbają o zabezpieczenie nagród, dyplomów i rzeczy niezbędnych do przeprowadzenia konkurencji. Oni też definiują grupę docelową, dostosowują wymagania i dbają o właściwe przekazanie informacji.
                  Cała reszta przychodzi "na gotowe" zajmując się uczniami, których mają pod opieką.
          • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:30
            No też nie przesadzajmy, że jak jest festyn na dzień wiosny to zaangażowany jest w jego organizację absolutnie każdy nauczyciel pracujący w szkole. Przynajmniej w mojej tak nie jest. Jest grupa ludzi pomysłodawców/organizatorów, czasem współorganizatorów. Reszta po prostu uczestniczy.
            Tutaj ktoś dał ciała. Albo impreza organizowana była dla starszych dzieci (trochę głupio wykluczać część społeczności) i pani się podpieła sądząc, że impreza jest " ogólnoszkolna" (a mogła się wcześniej dopytać i upewnić) albo organizatorzy zapomnieli o przedszkolakach.
          • umi Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:32
            Ale jak idziesz na konkurs, to go chyba nie przygotowujesz??? Konkurs organizuja organizatorzy, uczestnicy biora udzial, jak wygraja dostaja nagrody albo chociaz dyplomy. Gdzie masz konkursy, ktore osobiscie trzeba przygotowywac??? To jakis nepotyzm w tej skzole jest? Daja tylko swoim nagrody, a reszta robi jako tlo? To po uja oglaszaja te konkursy?
            Jak Twoj dzieciak wysle kody paskowe zeby dostac Danonka czy innego Gloda, to co - musisz pomoc firmie rprzygotowac konkurs, zeby tego pluszaka mu wyslali???
            • kocynder Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:02
              Konkursy były dla UCZNIÓW SZKOLNYCH. Tak, bywa, że konkursy są tylko dla niektórych. Szkoła organizuje festyn dla SWOICH wychowanków. Pani przedszkolanka przyprowadza SWOICH wychowanków (z przedszkola). Szkoła pozwala im się włączyć do zabawy (ciekawe co byś powiedziała, gdyby pani że swoimi maluchami została poproszona o opuszczenie terenu ZABAWY?). No, ale ośmielają się nie uwzględnić szkrabów w nagrodach i dyplomach konkursów SZKOLNYCH. Szok! Jeśli np konkurs na wysyłanie danonków, pasków czy innego badziewia dotyczyłby dzieci w wieku 6-25 lat, a moje dziecko miałoby 4,5 roku - to, sorry, Winnetou, firma ma pełne prawo mu pluszaka nie dać. Bo nie spełnia warunków przystąpienia do konkursu. Proste?
              • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 14:12
                "Szkoła organizuje festyn dla SWOICH wychowanków" i tutaj jest kluczowa rzecz, której się nie dowiemy. Czyli czy szkoła i przedszkole to jedno? W sensie jedna placówka? W jaki sposób informacja o festynie dotarła do nauczycielki przedszkola? Czyli zapraszane były konkretne grupy? Czyli impreza była dla całej społeczności? No i wreszcie - na czym polegało to "pominięcie ". Bo tego też nie wiemy.
          • little_fish Re: Znalezione w sieci. Napisała wychowawczyni... 27.03.22, 13:39
            "Sęk w tym, że w bełkocie pani nie doczytałam żeby jakkolwiek ponad normalną pracę te przedszkolaki przygotowywała do konkursów" - no i znowu, nie przeginajmy. To przedszkolaki i festyn z okazji pierwszego dnia wiosny, na miły buk. Nie olimpiada kuratoryjna. Te konkursy to zazwyczaj po prostu różne zabawy (przynajmniej na etapie przedszkola) - rzut piłeczką do wiaderka, rysunek kwiatka kredą na asfalcie czy inny bieg z przeszkodami. Czyli aktywności na co dzień uprawiane w przedszkolu.