Dodaj do ulubionych

Jak jechałam do kurortu na Wielkanoc

16.04.22, 08:49
Ponad 2 miesiące temu szukałam nad morzem hotelu ze spa, gdzie akceptują zwierzęta, bo większość nie chce ich widzieć. Z ofertą wielkanocną. Byłam akurat wtedy nad morzem i zobaczyłam dość fajny hotel, zadzwoniłam, przyjmują psy do 10 kg, cena spora, ale ok, biorę. Nie weszłam do tego hotelu, tylko zrobiłam zdjęcie rodzinie, czy akceptuje i telefonicznie zarezerwowałam 2 pokoje 2 osobowe, wpłaciłam 1000 zł zaliczki i żyłam spokojnie w nieświadomości.
Wczoraj wyjeżdżając wpisałam adres w nawigację i już będąc w tym mieście widzę, że nawigacja kieruje nas w inne miejsce. Ale wtedy jeszcze nie panikowałam.
Spanikowałam kiedy podjechaliśmy pod mały dom-kwadrat z napisem Dom Kuracjusza. Wchodzę na recepcję i mówię pani, że rezerwowałam pokoje w tym dużym hotelu spa, gdzie miał być pieczony świniak i wystawna oferta wielkanocna. A ona do mnie, że nie, mam zarezerwowane tu pokoje i dodzwoniłam się wtedy do hotelu P II, ten ze spa to hotel P I, a jest jeszcze hotel P III. Ku…aaaaaaaaa.
Byłam już na śniadaniu, gdzie zjadłam kanapkę z mielonką i ogórkiem. A to wszystko za 4, 303 zł od piątku do poniedziałku, 3 doby. Czyli tygodniowe wakacje we Włoszech. Mam ostatnio ogromnego pecha, ale ten przebił wszystko.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka