Dodaj do ulubionych

Odciecie od toksycznych rodzicow

24.04.22, 10:40
Komu to sie udalo w sensie pschychicznym, zeby traktowac ich z obojetnoscia. Zeby ich zachowanie wobec was nie trigerowalo nieprzyjemnych stanow psychicznych. Jak sobie z tym poradziliscie, zeby cieszyc sie swoim tu i teraz i odciac sie od tego jak was traktuja.
Obserwuj wątek
      • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 11:23
        A mozesz sie podzielic jak nad tym pracujesz, bo tez mam ochote osiagnac stan calkowitej obojetnosci na nich. Kazda proba ulozenia w miare poprawnych stosunkow konczy sie zle. Oni jesli ja nie zachowuje sie tak jak chca stosuja metode obrazania sie, nieodzywania, albo z krzywa geba i laska. Zle to znosze. Oczywiscie co ja czuje maja w dupie.
    • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 11:22
      Mnie się udało. Nie jest w stanie mnie niczym zdenerwować ,zirytować, wzbudzić poczucie winy, czy używać szantażu emocjonalnego.

      Udało mi się bo uświadomiłam sobie dawno temu ze to nie ze mną jest problem a z nią i nigdy nie będę dość dobra dla niej. Przestałam się starać, myśleć, zadręczać.
      Dużo lżej się żyje.
        • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 11:47
          Ale ja nic na logikę nie wzięłam. To był proces.
          Mając nieco ponad 20 lat w pewnym momencie dotarło do mnie, ze to nie ja mam problem, ze ona się nie zmieni to dało mi wolność, ulgę, i od tamtej pory mogłam małymi krokami odciąć się (sama miała ciężkie życie nigdy nad sobą nie pracowała, nie przepracowała traum z dzieciństwa i ze to nie do końca jej wina ze taka jest, bo kiedyś nie było dostępu do wiedzy czy terapii ze nie ma takiej świadomości ze jej zachwianie wynika z jej dzieciństwa było podejrzenie molestowania ,długa historia ) i tak od tamte pory chwile jeszcze trwało zanim emocje się wyciszyły.
          Najpewniej dotarło do mnie ze ona taka jest, potem gdy w okoli 30 dowiedziałam się jakie mogą być tego przyczyny, znaczy to nie są potwierdzone sprawy ,ale wynikają z różnych wniosków jej zachwiań i powiązań zasłyszanych z jej dzieciństwa historii.
          Mały mamy kontakt bo ja nie czuje takiej potrzeby żeby do niej dzwonić. Nie jest w stanie wymusić nic na mnie płaczem szantażem krzykiem.Jak mamy okazje się spotka widzimy się ale jej zachwianie w żaden sposób na mnie nie wpływa.
          • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 12:30
            Wlasnie dlaczego zawsze musimy my dzieci nrac poprawke na to, ze mieli zle dziecinstwo, nie bylo mozliwosci terapii itp. A one - matki, ojcowie nic nie robia z soba i w dupie maja nasze uczucia. A ty sie ciagle dostosowuj, zrozum, naginaj.

            A najgorsza jest ta nadzieja, ze kiedykolwiek, wystarczy tylko sie postarac i znalezc spodob, da sie z nimi porozmawiac, ze zrozumieja jacy sa i uznaja twoje krzywdy. Obchodzisz sie z nimi jak ze swierdzacym jajkiem a i tak jest zawsze cos nie tak.
            • znana.jako.ggigus Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:21
              Nic nie musisz. Nie musisz nikogo naprawiać, kto tego nie chce. Kto nie daje rady się zastanowić, co robi źle. Możesz spróbować, ale to do tej osoby należy decyzja - czy zechce coś robić.
              Dostoswuj się, rozum i naginaj wobec osoób, które chcą to docenić. Jak ktoś nie chce widzieć Twoich wysiłków, zawsze możesz ograniczyć kontakt do niezbędnego.
            • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 17:46
              sonnija70 napisał(a):

              > Wlasnie dlaczego zawsze musimy my dzieci nrac poprawke na to, ze mieli zle dzie
              > cinstwo, nie bylo mozliwosci terapii itp. A one - matki, ojcowie nic nie robia
              > z soba i w dupie maja nasze uczucia. A ty sie ciagle dostosowuj, zrozum, nagina
              > j.

              Nie ,nie ,nie o to mi chodziło.
              Ja na nic poprawkę nie brałam i to nie było tłumaczenie jej i ze jej wolno. I może się tak zachowywać, bo ona biedna. A ja mam to znosić.
              To było jakby podstawa do tego ze ona taka jest z jakiegoś powodu ,ona nie rozumie samej siebie i swoich zachowań. Dlatego ja nie muszę się pływać w jej toksycznych uczuciach i mogę „odejść.” Nie muszę się dawać, starać się.
              Bo SWOIM NAWET NAJLEPSZYM ZACHOWANIEM JEJ NIE ZMINIĘ ,bo to nie ja jestem winna ze ona jest tak czy inna i ze nasze relacje to jest moja wina , bo to ja zrobiłam coś złego.
              Dało mi to uczucie wolności od właśnie poczucia winy ze ja zostawiłam uczuciowo.

              Nie wiem jak ci to wytłumaczyć.
              Ja tak mam z relacjami ludzi nie tylko z nią.
              Dopóki nie poznam jakby powodu dla którego ktoś się wobec mnie w jakiś sposób zachowuje będę myśleć ze może to ja zrobiłam coś złego. Znaczy teraz już z biegiem lat coraz mniej jest takich sytuacji. Właściwie dawno nie miałam takich uczuć.

              Np. Wymyślone : jak się bliska koleżanka długo nie odzywa to zaczynam myśleć, ze może coś powiedziałam, ze ja uraziłam ze może powinnam się odezwać ,ewentualnie przeprosić jednak ,jak wiem ze ktoś miał np.
              Chorobę ,rozwód ,problemy w pracy problemy innej przyczyny , smierć w rodzinie czy coś to wiem ze powodem ciszy nie jest moje zachowanie/wina ,a przyczyna leży po drogiej stornie. I mnie to nie meczy ,mam spokojna głowę.

              Spokojnie mogę poczekać ,a jak się ktoś już odezwie to wtedy decyduje jakie są moje uczucia wobec danej osoby w danej chwili i decyzje czy chce kontaktować znajomość czy nie.

              Po prostu powód u innej osoby dale mi spokój ze to nie ja powinnam ,coś naprawić ze swojej strony. Ze nie mam wpływu na to jakim ktoś jest człowiekiem i jak mi nie pasuje odchodzę bez poczucia żalu /winy.


              > A najgorsza jest ta nadzieja, ze kiedykolwiek, wystarczy tylko sie postarac i z
              > nalezc spodob, da sie z nimi porozmawiac, ze zrozumieja jacy sa i uznaja twoje
              > krzywdy. Obchodzisz sie z nimi jak ze swierdzacym jajkiem a i tak jest zawsze c
              > os nie tak.

              Ja się z nią nie obchodzę jak ze śmierdzącym jajkiem bo ona biedna.
              • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:33
                Ok. Rozumiem. Dzieki za wyjasnienie. W sumie mam podobnie z tym poczuciem odpowiedzialnosci za samopoczucie matki. Z tym, ze mam tak od dziecinstwa. Zawsze byla z jakiegos powodu naburmudzona, niezadowolona, a ja czulam sie temu winna. Bylo to jednak bardzo irracjonalne.
        • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 12:01
          sonnija70 napisał(a):

          > nie wiem jak osiagnac ten stan i oczyscic umysl, zeby ciagle tego nie miec w glowie.

          Zacznij od odcięcia kontaktu żebyś mogła żyć swoim życiem w pełnej niezależności od tego co zrobią i powiedzą rodzice. Musisz przede wszystkim wzmocnić siebie, swoje poczucie wartości, stać się panią swojego losu bez względu na to co o Twoich działaniach sądzą inni.. wszelkie sukcesy jak i niepowodzenia zawdzięczać wyłącznie sobie. Niepowodzenia życiowe wcale nie muszą być porażkami i nie świadczą o Twojej małej wartości. Wręcz przeciwnie, są możliwością dla Ciebie abyś wyciągnęła wnioski.
          Jeśli nie jesteś w stanie zerwać kontaktu całkowicie, ogranicz go do minimum i nie opowiadaj co u Ciebie się dzieje, co postanowiłaś, co się zdarzyło, zasmuciło itp.. Naucz się odkładać słuchawkę w chwili gdy rodzice zaczynają ciosać ci kołki na głowie lub pouczać. Dopóki nie zaczniesz mówić wprost - to co mówisz mnie rani, nie będę w ten sposób prowadzić rozmowy, nie prosiłam o porady i bach odkładasz - stosuj wykręty - ktoś dzwoni do drzwi, ziemniaczki kipią, no to pa. A jeśli musisz się spotykać to tylko w takim miejscu w którym TY możesz w każdym momencie powiedzieć, że musisz już iść. I wychodź gdy tylko poczujesz się źle. .
          • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 12:19
            Wlasnie po takim mowieniu wprost co czuje i na co sie nie zgadzam nastepuje atak i wielka obraza majestatu. Moja matka cale zycie karala mnie milczeniem, obrazaniem sie i czekaniem na moje kajanie sie coc nic realnie jej nie zrobilam, tylko mowilam co czuje i to bylo zawsze wielkie przestepstwo
              • pepsi.only Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:19
                Dokładnie tak! Obraź ją.
                Albo ty obraź się, i miej spokój wreszcie.

                U nas trwało dobre kilka miesięcy taka obraza, i to mnie obrażono, bardzo, a ja odwróciłam się na pięcie i wyszłam.

                Mama po pewnym czasie próbowała wrócić do swoich standardowych zachowań, próbowała by było tak jakby tej rozmowy nie było, jakby nie padły słowa w moim kierunku.
                Jakby nigdy nic!
                I jak zwykle.
                Bo jej przeszło.
                No niestety. Ja nie zapomniałam, pamietam każde słowo jakie usłyszałam, nie wybaczę, bo takich słów nie wybacza się. Te słowa zmieniły wszystko. Ale przemogłam się i teraz mam kontakt z mamą, ale na moich warunkach i na sporym dystansie.
                Np na święta nie przyjęłam zaproszenia na śniadanie. Nie, ponieważ byłoby jak zwykle, wszyscy weszliby w te same role w jakich tkwiliśmy od zawsze. Natomiast zaprosiłam ją na obiad świąteczny do nas- przyjęła zaproszenie, i było miło, choć z dystansem, bo było na moich warunkach: ja byłam gospodynią i ja nadałam temat rozmów. Nie pozwoliłam toksynie zadziałać.
                • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:29
                  „ na święta nie przyjęłam zaproszenia na śniadanie. Nie, ponieważ byłoby jak zwykle, wszyscy weszliby w te same role w jakich tkwiliśmy od zawsze.“

                  O to to wlasnie! Rowniez sprzeciwilam sie temu z takich samych powodow jak ty. Ze znouw mialabym grac swoja role przez nia napisana. Powiedzialam ze nie bedzie mnie zmuszac do tego „ rodzinnego“ spotkania i generalnie powiedzialam jak sie z tym czuje. I to jest znowu powod do obrazy i odrzucenia mnie.
                  • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:48
                    sonnija70 napisał(a):

                    > I to jest znowu powod do obrazy i odrzucenia mnie.

                    Ale Ty już nie jesteś dzieckiem i nie musisz zabiegać o przychylność swoich rodziców, żeby np. dostać kieszonkowe, pochwałę, czy (drastycznie) nie trafić do domu dziecka. Doskonale sobie dasz radę sama.
                    Nie musisz tez dbać o dobrostan swoich rodziców. Bo nic TOBIE się nie stanie jeśli oni będą obrażeni. To jest ICH problem i rozwiązanie go zostaw też po ich stronie. To ONI powinni sami zadzwonić pierwsi z przeprosinami. Nie rób tego za nich.
                      • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:03
                        sonnija70 napisał(a):

                        > Tak wlasnie jestem zaprogramowana, ze czuje sie odpowiedzialna za to jak oni sie czuja.

                        Musisz się nauczyć tego że nie jesteś. A ponieważ rodzice są toksyczni to to co zrobisz czy powiesz nie ma żadnego wpływu na ich samopoczucie, a ich reakcje i sposób traktowania Cię nie ma nic wspólnego z miłością, jest zwykłą manipulacją.
                        Natomiast od Ciebie zależy czy chcesz się jej poddawać czy nie - i zerwiesz kontakt a może też pójdziesz na terapię by się wzmocnić.
                      • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 17:57
                        sonnija70 napisał(a):

                        > Dziekuje Ci za to, co piszesz. Tak wlasnie jestem zaprogramowana, ze czuje sie
                        > odpowiedzialna za to jak oni sie czuja.

                        No właśnie nie jesteś oni są dorośli sami czuja to co czuja ,ty nie masz na to wpływu. A jeśli im złe z jakiegoś powodu bo mieli ciężkie dzieciństwo to tym bardziej nie ty jesteś winna i ty nie musisz o nic zabiegać jesteś wolna. A oni muszą
                        sobie sami poradzić ze swoim życiem.
                        Jesteś wolna.
                  • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 17:55
                    sonnija70 napisał(a):

                    > „ na święta nie przyjęłam zaproszenia na śniadanie. Nie, ponieważ byłoby jak zw
                    > ykle, wszyscy weszliby w te same role w jakich tkwiliśmy od zawsze.“
                    >
                    > O to to wlasnie! Rowniez sprzeciwilam sie temu z takich samych powodow jak ty.
                    > Ze znouw mialabym grac swoja role przez nia napisana. Powiedzialam ze nie bedzi
                    > e mnie zmuszac do tego „ rodzinnego“ spotkania i generalnie powiedzialam jak si
                    > e z tym czuje. I to jest znowu powod do obrazy i odrzucenia mnie.



                    No na początkowym etapie wychodzenia z takich relacji to dobre posunięcie. Na dłuższa metę oznacza ze wcale sobie człowiek nie poradził z toksycznymi uczuciami.
                    Najlepszym sprawdzianem było iść tu na przykładzie świat na to śniadanie ,ale nie wejść w role jak kiedyś.
                    Dopóki się tego nie nauczysz nie wyjdziesz z toksyczne relacji nie przepracujesz ich ,bo to narazie jest tylko i wyłącznie ucieczka.
                    Ja doszłam do etapu ze potrafiłam iść do niej na wigilie byłam tak zrelaksowana ,spokojna ,szczęśliwa, ze ona nie potrafiła mnie niczym zdenerwować nie mogła tez się odnaleźć, bo nie było jak zwykle.
                    • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:47
                      Gratuluje. Ja do tego etapu chyba nie dojde tzn. Na poziomie glowy by moze sie dalo, ale mam silne reakcje nerwicowe - kolatanie serca, drzenie rak, sztywnienie szczeki i nie potrafie tego opanowac. Bylam nawet u psychiatry, ktory zalecil mi scidksnie krzesla, patrzenie w jeden punkt i wdech-wydech. Nie chcial mi dac zadnych lekow uspokajajacych.
                      • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:53
                        sonnija70 napisał(a):

                        > Bylam nawet u psychiatry, ktory zaleci
                        > l mi scidksnie krzesla, patrzenie w jeden punkt i wdech-wydech. Nie chcial mi d
                        > ac zadnych lekow uspokajajacych.

                        Zamiast ściskania krzesła powinnaś zacząć praktykować ćwiczenia rozluźniające i oddechowe aby umieć radzić sobie ze stresem dobra jest np. joga albo coś innego ale pod okiem instruktora, a poza tym Tobie przydałaby się psychoterapia by uporać się z przeszłością i ruszyć w przyszłość.
                        • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 19:03
                          Probuje sie jakos terapeutyzowac. Czasem wydaje sie, ze juz duzo osignelam, a potem bach jakis trigger i dol. Psychiatra zaleca magiczne slowo akceptacja i odpuszczenie. Niestety nie mowi jak to zaimplementowac w glowie. Jakos pomagaja tez antydepresanty.
                            • atoness Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 11:18
                              Ja bym powiedziała, że niepójście na to śniadanie było dobrym pomysłem. Nie muszę iść gdzieś, gdzie robią mi krzywdę, żeby posiedzieć, poakceptować i poodpuszczać. Posiedzieć mogę gdzieś, gdzie jest miło, i tam również poakceptować to, że u rodziców nie jest, i poodpuszczać żal, że nie jest. Powiedziałabym nawet, że nie tylko nie muszę, ale też nie powinnam. A gdyby mnie tam walili po głowie fizycznie, a nie mentalnie, też powinnam pójść poakceptować? Ja sobie odpowiadam: po moim trupie.
      • abecadlowa1 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:56
        Bo nie chodzi o zobojętnienie, tylko o akceptację siebie, swojego życia, w tym swojego pochodzenia od takich a nie innych rodziców. Chodzi o umiejętność troszczenia się o siebie, bycia szczerym i autentycznym. To daje siłę, która sprawia, że jesteś tym kim jesteś ze środka. Przestają Cię definiować spojrzenia innych ludzi, ich oczekiwania wobec Ciebie. Ale trzeba wypełnić swoje życie swoją własną treścia. Jeżeli jej nie będzie, albo będzie mało ważna, to będziemy odbierać innych ludzi jako ważnieszych od nas samych, a ich oczekiwania wobec nas jako opresyjne i przytłaczające. Nie chodzi o budowanie w sobie obojętności czy emocjonalnego chłodu. Chodzi o poznanie siebie, i akceptację siebie i danie sobie prawa do swojego życia.
    • wredna_dziewucha_ze_wsi Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 11:45
      Odcięłam toksyczną matkę, nie rozmawiam z nią, jest mi kompletnie obojętne co się z nią dzieje, nie mam najmniejszej potrzeby kontaktu, więc w tym sensie mi się udało. Natomiast czasem nadal mam żal w sobie, że nie dane mi było mieć normalnej matki, ale pracuję nad tym. Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się to w pełni zaakceptować.
    • czanka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 11:52
      sonnija70 napisał(a):

      > Komu to sie udalo w sensie pschychicznym, zeby traktowac ich z obojetnoscia. Ze
      > by ich zachowanie wobec was nie trigerowalo nieprzyjemnych stanow psychicznych.
      > Jak sobie z tym poradziliscie, zeby cieszyc sie swoim tu i teraz i odciac sie
      > od tego jak was traktuja.

      Mogłabyś podać przykład takiego toksycznego zachowania rodziców wobec Ciebie?


      • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 12:11
        Glownie chodzi o ogolna obojetnosc, ozieblosc uczuciowa, obrazanie sie za mowienie prawdy, ktore jest dla nich niewygodna. O to, ze zawsze maja jakies pretensje np. O to ze mieszkam zagranica, wiec jakbym ja i moja rodzina nie istniala, bo nijak sie nie przydamy na starosc do opieki. O niesprawiedliwe traktowanie rowniez materialne i faworyzowanie mojej siostry, chociaz ona traktuje ich strasznie. Wobec niej podejrzewam maja syndrom sztokcholmski.
        • czanka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:03
          sonnija70 napisał(a):

          > Glownie chodzi o ogolna obojetnosc, ozieblosc uczuciowa, obrazanie sie za mowienie
          > prawdy, ktore jest dla nich niewygodna.

          Ale to w czasie Twojego pobytu u rodziców, czy przez telefon?

          > O to, ze zawsze maja jakies pretensje
          > np. O to ze mieszkam zagranica, wiec jakbym ja i moja rodzina nie istniala,
          > bo nijak sie nie przydamy na starosc do opieki.

          Powiedzieli Ci to wprost, czy to Twoje domyślanie się?

          > O niesprawiedliwe traktowanie rowniez
          > materialne i faworyzowanie mojej siostry, chociaz ona traktuje ich strasznie.
          > Wobec niej podejrzewam maja syndrom sztokcholmski.

          A potrzebujesz od nich wsparcia materialnego?
          • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:36
            Tacy sa od zawsze. Tak mowia wprost i miedzy slowami i w atmosferze to czuc i w rozmowach sie przeplata.

            Mam za co zyc, moja siostra tez zyje calkiem niezle. Moze dlatego, ze od zawsze za darmo w ich nieruchomosciach. Ja za swoja place kredyt.
            • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:52
              sonnija70 napisał(a):

              > Tacy sa od zawsze.

              To pozostaje się pogodzić się z tym, że tacy są i nie zmienisz ich w inne osoby. Jedynie TY możesz zmienić swoje postępowanie.
              >
              > moja siostra tez zyje calkiem niezle. Moze dlatego, ze od zawsze
              > za darmo w ich nieruchomosciach. Ja za swoja place kredyt.

              Pomyśl inaczej. Ty płacisz za swoje mieszkanie jedynie pieniądze, Twoja siostra jest wplątana w uzależnienie i konieczność opieki od rodziców, MUSI ich wysłuchiwać i tkwi w toksycznej zależności. Ty za to jesteś pod tym względem wolna.
              • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:05
                Wlasnie ona nic nie musi. Zachowuje sie wobec nich wyjatkowo podle i wprost im mowi takie rzeczy ze mi ich zal, a oni maja wobec niej jakis syndrom sztokcholmski i jeszcze mnie probuja wmanewrowac w kontakty z nia, zebym byla czescia tej chorej gry.
                • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:16
                  Nie masz kontroli nad cudzym życie i postępowaniem. Ani nad zachowaniem siostry, ani nad zachowaniem rodziców. Gdyby im nie odpowiadała taka zależność to by ją zerwali. Nie angażuj się w żadne postępowania rozjemcze, nie lituj się, i nie wysłuchuj żali i skarg na siostrę. A przede wszystkim - nie zazdrość jej.
                  Zadbaj o siebie. Masz dużo do przepracowania. Najlepiej ze specjalistą.
                • tt-tka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:54
                  sonnija70 napisał(a):

                  > Wlasnie ona nic nie musi. Zachowuje sie wobec nich wyjatkowo podle i wprost im
                  > mowi takie rzeczy ze mi ich zal, a oni maja wobec niej jakis syndrom sztokcholm
                  > ski i jeszcze mnie probuja wmanewrowac w kontakty z nia, zebym byla czescia tej
                  > chorej gry.

                  Hm... a moze ona przypadkiem mowi prawde ? Byc moze to, co odbierasz jako podlosc, dla niej jest tylko wyrownywaniem rachunkow, a jesli nawet nie, to tez nie powinna byc twoja sprawa.
                  Nie musisz sie "dawac wmanewrowac" w kontakty. Duzi sa, niech sami zalatwiaja swoje sprawy, wzglednie niech sami pozostawiaja je niezalatwione.
                  • nevertheless123 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 15:07
                    Też racja. Mnie się wydaje, że autorka pragnie zachowywać się nienagannie i być zawsze w porządku w stosunku do rodziców, tak jakby bała się własnej agresji, bo ktoś mógłby jej może coś zarzucić?
                    A agresja może przecież w pewnych sytuacjach być w pełni uzasadniona. Jeśli ktoś nie reaguje na grzeczne "Czy mogłabyś...", to czasem trzeba niestety pokazać pazury i kły.
                • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:01
                  sonnija70 napisał(a):

                  > Wlasnie ona nic nie musi. Zachowuje sie wobec nich wyjatkowo podle i wprost im
                  > mowi takie rzeczy ze mi ich zal, a oni maja wobec niej jakis syndrom sztokcholm
                  > ski i jeszcze mnie probuja wmanewrowac w kontakty z nia, zebym byla czescia tej
                  > chorej gry.


                  To
                  Tobie się tak wydaje. Ona tkwić blisko nich sama zachowuje się toksycznie.
                  Nie musi ci być ich żal sami sobie na to zapracowali.
        • znana.jako.ggigus Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:18
          Nazywasz rzeczy po imieniu, dla nich to za duży kaliber (np niesprawielidwe traktowanie i faworyzowanie siostry), więc milczą. Znam z doświadczenia.
          Są szanse, że bęDzie lepiej, że zrozumieją błędy. Ale są one małe.
          Najważniejsze że Ty widzisz ich błędy, no i masz zdolność refleksji - nad innymi i nad sobą, bo piszesz też o swoim zachowaniu.
    • lannnnntana Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 12:59
      Mogę się pochwalić, że zredukowałam do niezbędnego minimum moje kontakty z rodzicielką. Kontaktujemy się wyłącznie telefonicznie, jeden telefon w tygodniu. Wprawdzie jęczy, że chętnie by się spotkała, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru. Zwłaszcza, że niedawno znów wywinęła mi niezły numer - w związku ze sprzedażą działki po moich dziadkach, okradła mnie na ładnych kilkadziesiąt tysięcy. Ale trudno, niech się udławi, pewnie i tak przepije te pieniądze.
    • ajr27 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:30
      Mnie ciągle zaskakuje, jak wiele schematów mam wpisanych w podświadomość. Nie panuję nad niektórymi reakcjami z nią, bo od dzieciństwa mam wytresowany mózg na pewne skrypty zachowań. Jednak podstawowym sukcesem jest pogodzenie się z sytuacją, że tak po prostu jest, że to się zdarza ludziom, jest popularne i trzeba nad tym pracować.
      • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 13:42
        O to ja podobnie nie panuje nad swoimi reakcjami nerwowymi. Nawet jak glowa mowi jak powinnam reagowac, to cialo zupelnie zxje swoim zyciem - trzesa mi sie rece, serce wali, mam jakies ataki panicznego leku. I sa to jedyni ludzie, na ktorych tak reaguje.
            • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:07
              sonnija70 napisał(a):

              >zawsze dazylam do jakiejs w miare poprawnej formy z nadzieja, ze da sie.

              Teraz już WIESZ, że nie. Możesz odetchnąć, zdjąć ten obowiązek (który najpierw Ci narzucono, ale potem sama go podjęłaś) ze swoich barków i zacząć żyć swoim życiem. Zadbaj o siebie i swoich bliskich - męża/partnera, dzieci, przyjaciół. Tych wszystkich których masz wokół siebie i którzy są Ci życzliwi i serdeczni. O tych ludzi powinnaś zabiegać i troszczyć się.
                • nevertheless123 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:53
                  Może Ci pomoże wgranie sobie do głowy konceptu, że nie masz obowiązku traktowania rodziców na uprzywilejowanych warunkach tylko dlatego, że są rodzicami.
                  Spróbój traktować ich tak, jakby byli przypadkowymi ludźmi: sąsiadami, znajomymi. Zauważysz wtedy, że w żadnym wypadku nie pozwoliłabyś się traktować w podobny sposób obcym ludziom! Ale rodzicom akurat na to pozwalasz, bo co? Bo wgrano ci, że mogą z Tobą robić co chcą, bo cię spłodzili i spełnili wobec Ciebie kilka obowiązków rozicielskich. Tak, obowiązków, bo to, co od nich otrzymałaś w dzieciństwie to był ich obowiązek, a nie jakaś łaska. Ty za to nie masz żadnego obowiązku znoszenia ich fochów, dyrdymałów i urojeń. Jesteś wolnym człowiekiem i możesz ze swoim życiem zrobić wszystko, co chcesz. Nie jesteś im nic winna.
    • naturella Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:21
      Ja sama nie wiem, czy sobie poradziłam czy nie. Jak na to, co oni ze mną robili w dzieciństwie to sobie poradziłam, i owszem. Nie zapomniałam, ale jakoś tam wybaczyłam. Ojca nie cierpię, jest mi obojętny (w sensie co się z nim dzieje), ale mama jest osobą bardzo szczodrą, wylewną, pomocną - nie sposób jej nie być wdzięczną. A jednocześnie stale krytykuje, poucza, snuje swoje analizy, porównania, powoduje, że zastanawiam się, czy moje decyzje są dobre itp (a nie chcę tego). Nie umiem jej się postawić, nie umiem się kłócić bo nienawidzę konfliktów. I tak to jakoś idzie.
    • nevertheless123 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 14:42
      sonnija70 - niestety nie istnieje żaden weekendowy kurs to-go, po którym nagle stajemy się obojętni wobec takich ludzi i odtąd na zawsze cieszymy się swoim tu i teraz. To jest raczej szkoła życia, na której zajęcia nigdy się nie kończą.
      Zacząć należy od odcięcia, ograniczenia, zredukowania kontaktu. Oraz od przekierowania uwagi, bo często pomaga, kiedy przestajemy się interesować nimi, a zajmujemy się sobą. Tym, co jest dla NAS dobre, wartościowe, co nam sprawia przyjemność, satysfakcję. Czasem bywa, że ludzie niby się odcinają, ale ukradkiem poszukują informacji, co druga strona na to, co się u nich dzieje i czy nasze odcięcie robi na nich wrażenie. Tu trzeba zrozumieć, że jak się odcinać, to się odcinać, a nie próbować grać w gierki.

      Osobiście nie jestem też fanką tłumaczeń i unikałabym komunikatów w rodzaju "Kiedy to mówisz/robisz, to mnie to rani". Moim zdaniem to tylko satysfakcjonuje drugą stronę, bo pokazuje, że ma na Ciebie wpływ, że jest w stanie do Ciebie dotrzeć. Lepsza jest tu metoda na szary kamień, czyli beznamiętne: "Skoro tak twierdzisz".

      Oprócz tego trzeba starannie przepracować dogmaty, w które wierzymy, czyli np. że rodzina zawsze jest ważna, że rodzice chcą zawsze dobrze, że pokazywanie agresji jest zawsze złe, że coś tam trzeba, a czegoś innego kategorycznie nie wolno. Warto podważyć prawdziwość tych dogmatów zadając sobie pytania w stylu: Bo co? A kto tak powiedział? Dlaczego w to wierzę?
      Poza tym: dużo książek, szkoleń, kursów, filmików na YT. Cegiełka do ciegiełki i dojdziesz tam, gdzie zamierzasz.
      • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 15:29
        Dziekuje Wam bardzo za wszelkie przemyslenia i porady. Troche pracy nad soba mam, ale widocznie krece sie w kolko, ze jak bede wobec nich w porzadku, to sie zmienia. Tak jak ktos wyzej pisal staram sie szaeiac im granice, mowic, co mnie boli, ale bez agresji, obrazania ich itp. Wtedy jestem odrzucana. Moja siostra traktuje ich jak szmaty, obraza ich, stawia warunki i zadania. A oni przy niej jak myszki i kontaktu nie zrywaja, tylko pokorniutko wszystko znosza. Wiem, ze dziala tam jakies chore wspoluznienie. Mnie im sie nie udaje w to wciagnac, wiec najczesciej na mnie laduja ich negatywne emocje. Siostrze nie podskocza.
        • tt-tka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 16:01
          sonnija70 napisał(a):

          > Moja siostra
          > traktuje ich jak szmaty, obraza ich, stawia warunki i zadania.

          Zdrowo. Potrafi okreslic sie.

          >A oni przy niej
          > jak myszki i kontaktu nie zrywaja, tylko pokorniutko wszystko znosza.

          Czyli metoda siostry dziala.

          ty wyjechalas i widujesz rodzicow raz na ruski rok albo rzadziej, ona ma ich w poblizu stale, a perspektywicznie i na karku.
          • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 16:15
            Ciekawe czy gdyby Ciebie ktos traktowal jak szmate tez bys powiedziala, ze to zdrowo, bo potrafi sie okreslic?

            Nie bedzie miec ich na karku, bo ciagle im daje do zrozumienia, ze cytuje: jak beda zdychac, to im szklanki wody nie poda. Co im na kazdym kroku daje do zrozumienia. Ona jest najgorszym wydaniem narcyza.
            • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 17:47
              Zupełnie niepotrzebnie analizujesz relacje między siostrą i rodzicami. Są one dokładnie takie jakie oni chcą by były. A Twoje poczucie krzywdy za rodziców i zazdrość w stosunku do siostry o to co ona od nich dostaje są ogromnie niszczące. Dla Ciebie niszczące bo trzymają Cię w tym zaklętym kręgu rodzinnym w którym ciągle bawisz się w ratownika. Musisz tego zaprzestać.
            • tt-tka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 17:49
              sonnija70 napisał(a):

              > Ciekawe czy gdyby Ciebie ktos traktowal jak szmate tez bys powiedziala, ze to z
              > drowo, bo potrafi sie okreslic?

              ja zerwalabym kontakt z kims takim. Rodzice, jak widac, nie zrywaja.


              >
              > Nie bedzie miec ich na karku, bo ciagle im daje do zrozumienia, ze cytuje: jak
              > beda zdychac, to im szklanki wody nie poda. Co im na kazdym kroku daje do zrozu
              > mienia. Ona jest najgorszym wydaniem narcyza.

              A skad ty o tym wiesz, tak nawiasem ? od rodzicow ? przeciez wyjechalas wieki temu i bywasz raz na dziesiec lat...
              aaaa, jasne, ciebie rodzice krzywdza, ale siostre na pewno oceniaja sprawiedliwie ! na pewno.
          • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:06
            sonnija70 napisał(a):

            > Moja siostra
            > traktuje ich jak szmaty, obraza ich, stawia warunki i zadania.

            Zdrowo. Potrafi okreslic sie.

            To wcale nie jest zdrowo. Siostrunia kolejny toksyk. Normalna osoba nie traktuje nikogo jak szmaty. Nie obraza.
            Stawia warunki określa się ,ale nie musi przy tym być chamem.
            • znana.jako.ggigus Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:13
              o to to: Normalna osoba nie traktuje nikogo jak szmaty.

              Strasznie mnie irytuje, kiedy osoba poniżająca innych jest przedstawiana jako "zdrowa", umie się poszawić, wyznaczyć granice.
              No i z mojego doświadczenia wynika, że każdy taki poniżacz ma kogoś innego, przed kim zwija się w dywanik i krzyczy - depcz mnie
        • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:43
          >ze jak bede wobec nich w porzadku, to sie zmienia.

          Nie zmieniają się, czyli jesteś ... do dupy? Na pewno?

          >ale widocznie krece sie w kolko

          Tak, kręcisz się w kolko, i ja Ci nawet powiem dokładnie jakie smile Poczytaj sobie o trójkącie dramatycznym Karpmana. Dla mnie to było objawienie. To jest kręcenie się w rolach kat--ofiara--ratownik. Najłatwiej wejść w to błędne kolo jako ratownik - i Ty to robisz. Bo siostra taaaaka zła, rodzice taaak skrzywdzeni, a ty ich ratuj, bądź dobra, rób to co oni chcą, a jak nie zrobisz, to jesteś katem, siostra to dobre dziecko a ty ja oczerniasz, a oni to ofiary. Oczywiscie siostra czuje się skrzywdzona przez nich, ty również - i kolo się kreci i kreci.

          Z tej gry wychodzi się odmawiając uczestnictwa - nie ratowaniem, nie wchodzeniem w roli ofiary, nie pozwoleniem na to, by wpędzali cie w poczucie, ze ich krzywdzisz - bo im nic złego nie robisz.
          • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 18:54
            Tak znam ten schemat Karpmana i mam swiadomosc, ze oni mnie w to wciagaja, a ja probuje sie z tego wyrwac. Ale to sie toczy jakos tak automatycznie, oni narzucaja mi te role raz ratownika, raz kata. Sami ustawiaja sie w zadadzie tylko w pozycji ofiary.
            • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 19:07
              sonnija70 napisał(a):

              > Tak znam ten schemat Karpmana i mam swiadomosc, ze oni mnie w to wciagaja, a ja
              > probuje sie z tego wyrwac. Ale to sie toczy jakos tak automatycznie, oni narzu
              > caja mi te role raz ratownika, raz kata. Sami ustawiaja sie w zadadzie tylko w
              > pozycji ofiary.

              Dopóki się nie odetniesz informacyjnie tak może być nadal.
        • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 19:15
          >Moja siostra traktuje ich jak szmaty, obraza ich, stawia warunki i zadania. A oni przy niej jak myszki i kontaktu nie zrywaja, tylko pokorniutko wszystko znosza.

          To jest bardze chore, zboczone traktowanie dziecka - a przeciez dozwolili i nauczyli siostre tak zachowywac sie od malego. Taka dynamika nie pojawila sie wczoraj "bo ona jest zla".

          Wskazuje na bardzo zaburzone granice i przyzwolenie na takie zachowanie - o ile to wszystko jest prawda, bo nie koniecznie musi tak być.

          W ogóle podzial rol na "złote" dziecko i "złe" dziecko to często spotykany motyw. I wcale nie jest prawda, ze to "złote" ma lepiej - może finansowo tak, ale psychikę na pewno ma zryta nie mniej niż "zle" dziecko.
            • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 20:05
              sonnija70 napisał(a):

              > Dowody jej traktowania mam na pismie. Bo lubi pisemnie wyrzygiwac swoje zale. I
              > wierz mi, czytajac to slabo sie robi.

              Ale TY wcale nie musisz pozwalać się traktować siostrze jak kubeł na jej żale i złość. Nie masz obowiązku czytać tego co ona do Ciebie pisze w złości. Nie jesteś jej terapeutką. Masz prawo odciąć się od cudzych złych emocji.
              • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 20:15
                Ja sie od niej juz odcielam. Dlatego odmowilam swiatecznego sniadania, jesli ona ma na nim byc i wyszlo, ze to ja jestem ta najgorsza, bo nie chce kontaktu z siostra. Rodzice marza, ze bedziemy jak psiapsolki a my sie wrecz od dziecinstwa nie znosimy. No i sa obrazeni, bo powiedzialam, ze nie ma takiej mozliwosci zebym kiedykolwiek z nia nawiazala kontakt. Ona jest najgorszym wydaniem narcyza. Kto zna temat, wie ze tacy ludzie sa niereformowalni i brak kontaktu to najlepsze, co mozna zrobic.
                • aguar Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 21:11
                  Jaka ona by nie była, to rodzice są gorsi, bo to oni ją taką zrobili.
                  "Ja sie od niej juz odcielam. Dlatego odmowilam swiatecznego sniadania, jesli ona ma na nim byc "
                  Ale to nie jest prawidłowy sposób odcinania. Na takie śniadanie po prostu nie idziesz. Jak chcesz się spotkać tylko z rodzicami, to zapraszasz ich do siebie i wtedy siostry nie musisz.
    • noc_na_pustyni Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 15:03
      Im bardziej się rozwijasz, dojrzewasz i zaczynasz wierzyć w siebie, tym mniej potrzebujesz kontaktów z toksycznymi ludźmi, w tym z rodzicami.
      Tak więc skupiłabym się na przepracowaniu swoich odczuć z czasu dzieciństwa i późniejszych w relacji z nimi, ale też równolegle na wzmocnieniu siebie w różnych aspektach.
      Nie każdy jest w stanie zrobić to samodzielnie, czasem wystarczą rozmowy z przyjaciółmi lub na forum i książki na przykład, a czasem jednak przydałby się ktoś, kto fachowo taką osobę poprowadzi.
      • korag100 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 20:36
        A ja z doświadczenia powiem, że wszystko pomieszałaś . Ty będąc uległa, zgadzająca się na wszystko i ta grzeczna, zupełnie źle widzisz zachowanie siostry . Ja dokładnie tak mislam z bratem. Jego zdrowe stawianie granic rodzicom postrzegałam jako podle zachowanie bo sama bym się nie odważyła. Bo trzeba się na wszystko z rodzicami zgadzać. Też byłam przekonana, że oni go faworyzują a oni po prostu zachowywali się tak wobec niego jak pozwalały granice, które postawił. Ja nie stawiałam żadnych to nie mieli gdzie robić stop. Jak ja się zmienilam i postawiłam granice to i oni są ok i nie widzę już zjawiska faworyzowania brata. To było moje złudzenie.
          • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 21:31
            sonnija70 napisał(a):

            > Potrafie odroznic stawianie granic i wyzanie swojego zdania w kulturalny sposob
            > od stawiania zadan i obrazania kogos.

            Czy to nie ironiczne, ze ona ma pozwolenie od rodziców, by ich obrażać i zachowywać się niekulturalnie, a mimo ze to robi to nadal utrzymują z nią bliskie kontakty, mało tego, usiłują zmusić ciebie do kontaktowania się z nią.

            A ty sie boisz, ze jak coś powiesz nie tak, to się obrazą na ciebie i ich stracisz.

            Możliwe, ze siostra mocno przegięła w stronę agresji, ale gwarantuje, ze ona tez nie ma dobrego, ciepłego, kochającego kontaktu z rodzicami, i nigdy go nie miała. Ale łatwiej jest obwiniać ja, niż położyć odpowiedzialność tam gdzie ona leży, i przyjąć do wiadomości, ze to rodzice sa ... niefajni.
            • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 21:50
              Alez sa niefajni. I siostra nie ma dobrego kontaktu z nimi. Roznica miedzy mna a nia jest taka, ze ja swoje zale staram sie przerobic z poziomu doroslego i nie wyzywam sie na nich. A ona traktuje ich jak smieci. Z nia kontaktu nie mam, natomiast rodzice czesto traktuja mnie jak terapeutke i sie ma nia skarza jak sa traktowani, a ja glupia sie nad nimi lituje i wspieram. Po czym oni stwierdzaja, ze skoro jestem taka mila, to mam jeszcze siostrze pomagac, rozmawiac z nia itp. I tu dobiero mi bija dzwony na alarm ze chcs jeszcze mnie zrobic txm smieciem na uslugach siostrze. Wiec chyba moja dobroc i kultura zostaly zle zrozumiane. Wtedy powiedzialam ze nie ma mowy, zeby mnie wciagali w to i wtedy wielkie zdziwienie i obraza. Plus nagle mechanizm mega wyparcia, ze o co mi chodzi przeciez siostra nic zlego nie robi. No akurat od dwoch dni ich nie gnoi, wiec umniekszaja, zaprzeczaja, tlumacza ja ( a moze ona jest chora na glowe, to trzeba jej pomoc i wybaczyc) moj kategoryczny sprzeciw i przypominanie im faktow, ktore mi opisywali powoduje odrzucanie mnie nie ja. Klasyczny przyklad, ze ofiara broni oprawcy a winny jest ten, co wypomina zachowanie oprawcy. Ech szkoda gadac.
                • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 22:02
                  Tez to juz zrozumialam, ze nie powinnam byla sie tak nad nimi litowac i probowac tak po ludzku pomoc. Cos jak kolezanka ci sie zali na meza tyrana, to odruchowo pocieszssz, wspierasz. Po czym maz wraca kwiatami, chwilowo jest mily i wrogiem jestes nagle ty.


                  • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 23:05
                    sonnija70 napisał(a):

                    > Tez to juz zrozumialam, ze nie powinnam byla sie tak nad nimi litowac i probowa
                    > c tak po ludzku pomoc. Cos jak kolezanka ci sie zali na meza tyrana, to odrucho
                    > wo pocieszssz, wspierasz. Po czym maz wraca kwiatami, chwilowo jest mily i wrog
                    > iem jestes nagle ty.
                    >
                    >


                    Dlatego ja pocieszam tylko raz ,w wyjątkach sytuacjach drugi raz.
                    Potem się dystansuje.
                    Owszem
                    Fizycznie pomogę gdy ucieka w środku nocy czy by ja bił przy mnie. Ale nie pocieszam.
              • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 23:21
                >natomiast rodzice czesto traktuja mnie jak terapeutke i sie ma nia skarza jak sa traktowani, a ja glupia sie nad nimi lituje i wspieram.

                Dzieki za przypominajke jak xujowo rodzice potrafią tworzyć i podkręcać animozje miedzy dziećmi w celu zapewnienia sobie opieki na starość.

                Gratulacje, może uda Ci sie wygrać ta grę i udowodnić im wszystkim, ze jesteś taka wspaniałomyślna i ponad to, a siostra taka be. W nagrodę dostaniesz przywilej zajmowania sie rodzicami jeszcze więcej. Tak serdecznie, po ludzku, no bo jak takich biednych, skrzywdzonych ludzi zostawić na pastwę losu?
              • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 07:48
                sonnija70 napisał(a):

                > Z nia kontaktu nie mam, n
                > atomiast rodzice czesto traktuja mnie jak terapeutke i sie ma nia skarza jak sa
                > traktowani, a ja glupia sie nad nimi lituje i wspieram.

                A nie powinnaś w żadnym wypadku ani wysłuchiwać żali rodziców na siostrę ani wspierać ich i utwierdzać w przekonaniu że siostra postępuje źle. Nawet jeśli tak sądzisz.
                Po pierwsze to jak oni sobie układają wzajemne relacje z Twoją siostrą/panią z warzywniaka/sąsiadką z parteru itp. nie jest Twoim problemem i nie Ty masz go rozwiązać, po drugie w ten sposób wchodzisz w krzywdzącą SIEBIE rolę powiernika osób toksycznych. Rodzice zaczynają się skarżyć na siostrę - odkładasz słuchawkę.
    • juztubylam Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 24.04.22, 22:37
      Mnie. Przyszedł kiedyś moment że przegięli swoim zachowaniem zaprzeczajac w to, co całe życie o sobie twierdzili, manipulując emocjonalnie - i tak jakby spadła mi z oczu zasłona. Pół roku twardego niekontaktowania się z mojej strony, i grzecznie zaczęli o mnie zabiegać. Więc odnowiłam kontakty, ale już kompletnie nie dając się wciągnąc w ich emocje. Po prostu ich traktują jak bliskich - ale oddzielnych ludzi którzy mają swoje życie i swoje wybory, i do swoich tez nie pozwalam się im wtrącac.
      I jest to dobry układ.
    • panna.nasturcja Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 01:47
      Jedyną metodą poradzenia sobie z tym jest porządna profesjonalna psychoterapia i odcięcie się o rodziców i siostry na czas jej trwania.
      Czytanie książek, oglądanie filmików i podcastów daje wiedzę, ale niczego nie zmienia, bo potrzebujesz przepracowania uczuć i emocji a nie wiedzy. Podejście intelektualne jest formą ucieczki od problemu i od trudów terapii, by jednocześnie mieć poczucie, że coś się robi.
      Szkoda Twojego zycia na to.
    • aluap1980 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 09:52
      Zazdroszczę Wam bardzo asertywności w kontaktach z rodzicami.
      Ja od dawna cierpię przez chore kontakty z matką. Od zawsze karze mnie milczeniem, obrażaniem się i poczuciem winy. Matka jest mocno uzależniona od mojego brata, który od wielu lat wymusza na mnie i na matce różne rzeczy, których nie chcę dla niego robić bo wiążą się dla mnie z dużym ryzykiem. Brat próbował przemocą i wyzwiskami zmusić mnie do spełniania jego żądań ale już wie, że nic na mnie nie wymusi. Za pomocą matki realizuje dalej swój plan. Matka cały czas wymusza na mnie szantażami, chłodem i wyrzutami sumienia określone zachowania typu daj mu działkę bo Tobie nie jest potrzebna, ubezpiecz jego samochód na siebie bo masz zniżki, w razie stłuczki zapłać wyższą składkę, obdzwoń wszystkich znajomych żeby kupowali produkty, które on sprzedaje, poszukaj mu jakiś firm, które będą od niego kupować, załatw mu dostęp do lekarza specjalisty bez kolejki, najlepiej opłać mu prywatnie szybki dostęp do lekarza itd. Matka od kilku lat choruje na raka i doskonale wie, że się martwię. Manipuluje mną na złe samopoczucie. Mam dość tego wszystkiego co związane z matką, rodziną i tymi chorymi zależnościami, tylko jak się odciąć jak matka naprawdę jest ciężko chora. Jak Wy to robicie, no jak?
      • sonnija70 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 11:23
        Nie potrafie Ci pomoc, ale przytulam i rozumiem. Sama mam podobny bardzo do Twojego problem, jak widzisz w tym w tym watku. I prawie ten sam model zachowania - wymuszania, karania milczeniem. Kto nie przezyl, nie jest w stanie zrozumiec, ze cisza boli bardziej niz slowa.
      • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 14:18
        Bardzo współczuje, to co piszesz jest okropne. Wysyłam ♥

        To nie zawsze jest tak, ze wystarczy byc asertywnym i wszystko sie układa, a inni ludzie odpowiednio reagują i jest fajnie.

        Z zaburzonymi ludźmi tak to nie działa. No może, jeśli to zaburzenie nie jest nasilone. Ale z takimi osobami jak w opisie Twojej matki to można sobie asertywnie gadać i spełza to calkowicie na niczym, a wręcz można sobie dużo krzywdy narobić stosując techniki pozytywnej komunikacji. Bo podstawową zasadą asertywności jest szacunek dla granic. A zaburzone/toksyczne/narcystyczne osoby takiego szacunku nie mają, wręcz odwrotnie - jak czołg celowo tratują granice innych (i bardzo dobrze wiedza z kim mogą, a z kim nie).

        W takiej sytuacji pozostaje zadbanie o własne granice, wycofanie się z bliskości - czy to stosując metodę szarego kamienia, czy ograniczając bądź zawieszając kontakt. Sama nie mam kontaktu z matka od dekady, bo po prostu nie dało sie inaczej, bo dla niej było ważniejsze by dokopywać, walczyć i wymuszać niz mieć ze mną kontakt. Ale to nie takie łatwe, a dojście do tego punktu to dużo pracy nad sobą w terapii. Nadal przerabiam chore schematy, które matka mi wpoiła, nie zawsze da się wszystko pookładać, traumy zostają....




        • aluap1980 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 14:57
          Niestety nie mogę zerwać czy choćby ograniczyć kontaktu z matką. Jest chora, wożę ją na chemię, na badania, kontrole lekarskie itd. Mimo wszystko nie mogę zerwać z nią kontaktu przez chorobę. Inna sprawa, że matka sprytnie potrafi wykorzystać swoją chorobę by wyłudzić ode mnie kolejne rzeczy i móc bezkarnie mnie szantażować. Przecież chorej matce nie wygarnę i ona dobrze o tym wie. Nienawidzę tej mojej słabości i uległości.
            • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 15:36
              Nie, hukniecie tylko pogorszy sytuacje, a nic dobrego nie wniesie. Pogłębi poczucie winy autorki. Zresztą wygarniecie jej będzie równie bezużyteczne. Moze miałoby sens, jeśli Aluap do tego by sie przygotowała na terapii, i zrobiła to dla siebie, ale iść tak na żywca, to tak jak wbić sobie sztylet w brzuch i czekać, ze mamusia coś z tym zrobi (tak, przekręci ten nóż w ranie).

              Ale jednak można ograniczyć swoja dostępność. Jeśli cos tam nakazuje, to kiwnąć ok i robić swoje. Nauczyć sie mówić "jesli tak uważasz, to twoja sprawa" - czyli emocjonalnie dystansować sie od jej gadania i przekazów. Takie "ok, ty tak masz, to sobie miej".



              • bene_gesserit Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 18:16
                Też jestem za tym.
                "Może zadzwonię do tych znajomych, żeby kupili od niego te rzeczy"
                "Jak będę miała czas, to mu tego poszukam"
                "Z tą działką to jeszcze zobaczę, muszę to obgadać ze znajomym prawnikiem, zajmę się tym potem"

                Itd itd. Forumka w ten sposób nie odmawia matce, czepnąć się trudno - bo nie odmawia, chociaż nic nie robi. Może jeszcze ewentualnie zagrać w jej grę i ją wpędzić w poczucie winy - "Później, mamo, nie mam teraz czasu, przecież ciągle cię gdzieś wożę i się tobą zajmuję, więc nie mam do tego głowy teraz". To oczywiście podławe, ale może lusterko zadziała? Mało prawdopodobne, ale cień szansy jest.
          • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 19:18
            aluap1980 napisał(a):

            > Niestety nie mogę zerwać czy choćby ograniczyć kontaktu z matką. Jest chora, wo
            > żę ją na chemię, na badania, kontrole lekarskie itd. Mimo wszystko nie mogę zer
            > wać z nią kontaktu przez chorobę. Inna sprawa, że matka sprytnie potrafi wykorz
            > ystać swoją chorobę by wyłudzić ode mnie kolejne rzeczy i móc bezkarnie mnie s
            > zantażować. Przecież chorej matce nie wygarnę i ona dobrze o tym wie. Nienawidz
            > ę tej mojej słabości i uległości.



            Ale co wygarnąć?
            Chora to chora robisz co musisz dla NIEJ nie dla brata. Tyle… jak ci mówi zrób dla niego to mówisz nie mamo. Jak ci coś wyskakuje z tekstem o chorobie mówisz mamo ty jesteś chora nie on ,tobie mogę pomagać, jemu niekonicznie. Koniec tematu.

            Coś bym napisała ale nie będę cię dołować.
        • aluap1980 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 15:36
          Sama się pogubiłam w tym wszystkim. Ostatnio matka prosi żebym sprzedawała produkty brata bo on nie ma pieniędzy. Mówię, że to praca na cały etat a ja przecież pracuję a po pracy zajmuję się domem i dziećmi. Nie przekonuje ją to, według niej mam to zrobić i już. Odmawiam a ona głosem jak zza grobu mówi, że źle się czuje i nie może ze mną dłużej rozmawiać, rozłącza się i przez kilka dni nie odbiera telefonu, nie odpisuje na smsy. Ja w tym czasie martwię się czy z nią wszystko w porządku. Jak zrobię co chce to nagle sama dzwoni, zaprasza do siebie, jest miła i serdeczna jak prawdziwa matka. I tak w kółko. Jakby to ktoś obcy napisał to doradziłabym zerwać kontakt a sama nie potrafię.
          • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 15:46
            >Sama się pogubiłam w tym wszystkim. Ostatnio matka prosi żebym sprzedawała produkty brata bo on nie ma pieniędzy. Mówię, że to praca na cały etat a ja przecież pracuję a....

            "Ok mamo, pomyślę o tym" (myślisz sobie "nie ma mowy bym w to wchodziła" i na tym kończysz dyskusje).

            Kiedy nie odbiera telefonu, nie odpisuje, to wykorzystaj ten czas dla siebie. Mnie ogromna ulgę przyniosło zrozumienie, ze jak coś się stanie, to ona sama zadzwoni, albo szpital, albo policja. I wtedy będę zawiadomiona. A w końcu to matka i tak umrze, czy przy tym będę czy nie.

            Czy znasz metode szarego kamienia? Sprobuj, naprawde warto.

            Wiem, (o jak dobrze wiem!) ze kontakt jest trudno zerwać. Ale matka sama Ci w tym pomaga - niech sie obraza, niech robi ciche dni. Ty możesz wreszcie interpretować to zachowanie jako "o wreszcie mam trochę spokoju" - zamiast natychmiast myśleć, ze to katastrofa. Ja tak miałam, bo mnie matka wytresowała tak, ze jak ona sie ode mnie odwraca, to mnie świat się wali - bo dla dziecka to jest katastrofa kiedy jest odrzucane przez matkę.
          • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 16:56
            aluap1980 napisał(a):

            > Odmawiam a ona głosem jak zza grobu mówi, że źle się
            > czuje i nie może ze mną dłużej rozmawiać, rozłącza się i przez kilka dni nie od
            > biera telefonu, nie odpisuje na smsy.

            Potraktuj ją jak dorosłą osobę która ma prawo do nieodbierania telefonów lub nie odpowiadania na sms-y. Wiem, że się denerwujesz i jest Ci przykro, ale po to właśnie matka tak robi. To zwykła manipulacja. Poczekaj aż sama czegoś będzie od ciebie potrzebowała. Wtedy zadzwoni na pewno.
            • lumeria Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 17:17
              >Potraktuj ją jak dorosłą osobę która ma prawo do nieodbierania telefonów lub nie odpowiadania na sms-y

              Dokładnie. Również zauważ, ze ona daje sobie pozwolenie by nie odbierać od Ciebie tel czy smsow. Za to oczekuje, ze Ty będziesz zawsze odbierała, będziesz zawsze dostępna. Ona nie boi się, ze straci Twoje wsparcie, ze urazi Ciebie, ze się obrazisz. A Ty strasznie się boisz, ze jak nie odbierzesz to....koniec relacji z matka?
              • bene_gesserit Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 18:20
                Nie, ona się boi, że matka umrze i to będzie jej wina, bo walczyła o swoje granice, zamiast dać sobą pomiatać, bo przecież matka jest ciężko chora, więc jej wszystko wolno.
                Typowy szantaż emocjonalny w najbardziej koszmarnym wydaniu. Polecam klasyczną pozycję 'Toksyczni rodzice' Forward. Żeby z czymś walczyć, trzeba znać przeciwnika.
          • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 19:24
            aluap1980 napisał(a):

            > Sama się pogubiłam w tym wszystkim. Ostatnio matka prosi żebym sprzedawała prod
            > ukty brata bo on nie ma pieniędzy. Mówię, że to praca na cały etat a ja przecie
            > ż pracuję a po pracy zajmuję się domem i dziećmi. Nie przekonuje ją to, według
            > niej mam to zrobić i już. Odmawiam a ona głosem jak zza grobu mówi, że źle się
            > czuje i nie może ze mną dłużej rozmawiać, rozłącza się i przez kilka dni nie od
            > biera telefonu, nie odpisuje na smsy. Ja w tym czasie martwię się czy z nią wsz
            > ystko w porządku. Jak zrobię co chce to nagle sama dzwoni, zaprasza do siebie,
            > jest miła i serdeczna jak prawdziwa matka. I tak w kółko. Jakby to ktoś obcy n
            > apisał to doradziłabym zerwać kontakt a sama nie potrafię.


            Sorry ale jesteś głupia ze wydzwaniasz. Jak jej coś będzie to napewno zadzwoni, albo zadzwonią ze szpitala. Nie masz wypływu na rozwój jej choroby. Co ma być to będzie to nie serce czy ciśnienie ze nerwy mogą choć nie musza wpłynąć na chorego a ona ma satysfakcję ze wydzwaniasz.
    • jasnozielona_roslinka Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 10:09
      3 lata psychoterapii plus ich starość (są dla mnie mniej zagrażający). Ale nie utrzymuje bliskich stosunków (z reszta nie wiem jak by się to miało stać skoro nie mieliśmy dobrej więzi). Natomiast kontakt z nimi nie wytrąca mnie juz z równowagi, wiem że są paranoikami i tak ich traktuję.
      • korag100 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 25.04.22, 22:28
        Kurcze mnie pisalyscie zupełnie co innego. I to sprawiło, że dziś stawiam granice, jest mi obojętne czy matka się obrazi. To było naprawdę skuteczne. Ona que, że mam swoje zdanie i swoje granice. Obrażać się już nawet nie próbuję. A autorce chyba mówicie trochę za ładnie. Tegi się nie da zrobić grzecznie
    • chersona Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 13:18
      piszecie tu: spraw, by matka się na ciebie obraziła, zerwij kontakt. I co? zostawicie taką 80-85 letnią matkę na pastwę losu?
      ja sobie mogę myśleć, co chcę, ale nie mogłabym zostawić matki samej sobie - mimo że kontakt z nią kosztuje mnie mnóstwo nerwów ad hoc i sporo dysfunkcji na stałe.
      To nie jest takie hop siup.
      • aqua48 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 14:26
        chersona napisała:

        > piszecie tu: spraw, by matka się na ciebie obraziła, zerwij kontakt. I co? zost
        > awicie taką 80-85 letnią matkę na pastwę losu?

        Nie, nie piszemy spraw żeby się obraziła, piszemy - nie rób tego co na tobie wymusza, a czego ty nie chcesz i nie masz powodu robić, a jeśli się w odpowiedzi obrazi, daj jej czas i poczekaj dopóki jej nie przejdzie złość i sama nie zacznie szukać kontaktu, nie bombarduj telefonami czy sms-ami których umyślnie nie odbiera, by wywołać poczucie winy.
      • agaagaaga123 Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 15:46
        "piszecie tu: spraw, by matka się na ciebie obraziła, zerwij kontakt. I co? zostawicie taką 80-85 letnią matkę na pastwę losu?
        ja sobie mogę myśleć, co chcę, ale nie mogłabym zostawić matki samej sobie "

        Ale ty nie widzisz, że to jest tej matki decyzja i ryzyko, a nie twoja? I że to w jej rękach jest cała moc, aby nie zostać bez opieki?
      • la_felicja Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 19:25
        chersona napisała:

        > piszecie tu: spraw, by matka się na ciebie obraziła, zerwij kontakt. I co? zost
        > awicie taką 80-85 letnią matkę na pastwę losu?

        Na jaką pastwę losu? Przecież nikt nie radzi, żeby nie odbierać telefonów od matki czy zablokować jej numer - nikt tak to nie napisał.
        Zaprzestanie uporczywego wydzwaniania do matki, która celowo nie odbiera, to nie jest zostawianie na pastwę losu.
      • 3-mamuska Re: Odciecie od toksycznych rodzicow 26.04.22, 19:28
        chersona napisała:

        > piszecie tu: spraw, by matka się na ciebie obraziła, zerwij kontakt. I co? zost
        > awicie taką 80-85 letnią matkę na pastwę losu?

        Tak skoro tak wybrała i całe zecie na to „pracowała.”

        > ja sobie mogę myśleć, co chcę, ale nie mogłabym zostawić matki samej sobie
        A dlaczego nie możesz możesz to twój wybór.

        - m
        > imo że kontakt z nią kosztuje mnie mnóstwo nerwów ad hoc i sporo dysfunkcji na
        > stałe.
        > To nie jest takie hop siup.

        Jak nie hop siup? Po prostu nie odbierasz nie idziesz idzie i dzwonisz kiedy masz ochotę, tyle.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka