Dodaj do ulubionych

Uznalybyscie to za nielojalnosc?

24.04.22, 14:30
Dwie przyjaciolki z pracy A i B. A bardzo pomogla B do uzyskania lepszego stanowiska. B pomogla A w prywatnych sprawach. A ze wzgledow roznych w tym zdrowotnych za obopolna zgoda rozstala sie z firma, majac jednak caly czas kontakt z B. Poniewaz A podczas odchodzenia z firmy byla na chorobowym napisala mail do firmy, ze gdyby B miala jakiekolwiek pytania to A stoi do jej dyspozycji. B pomimo codziennego kontaktu z A zadnych problemow, pytan nie zglaszala. Teraz A dowiedziala sie od innej kolezanki, ze B na gremium calej firmy chwalila sie, ze udalo jej sie WRESZCIE znalezc jedne dokumenty sprawy, ktora prowadzila A. Dokumenty byly poprawnie zapisane a A chetnie by jej w ciagu 2 minut powiedziala, gdzie sa, skoro mimo wszystko nie mogla ich znalezc. Tak jestem odoba A i czuje duzy niesmak. Byli pracownicy wiedza, ze mam z B staly kontakt i moga pomyslec, ze specjalnie nic jej nie przekazalam. Nie lubie palic za soba mostow a tu czuje ze nadszarpnela moje dobre imie. Wygarnelam jej, co o tym mysle i od tej pory cisza w eterze. Przesadzam, czy nie?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 14:42
      Rozumiem, że się wkurzyłaś, też bym była zła.
      Czy warto zrywać kontakt z powodu tego zdarzenia? Nie wiem, sama zadecyduj.
      Nie ma wcale pewności, że intencją B było dokopanie A.
      Chciałabym jednak zwrócić uwagę na co innego: po co C opowiedziała A o zdarzeniu?

      Że przypomnę Ramona Gomeza de la Sernę: Wybaczam przyjaciołom, którzy źle o mnie mówią, ale nigdy tym, którzy mi to powtarzają.
    • jednoraz0w0 Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 15:01
      annanichtvergessen napisał(a):

      > Byli pracownicy wiedza, ze mam z B staly kontakt i moga pomyslec, ze
      > specjalnie nic jej nie przekazalam.


      Co tak skromnie, mogą tez pomyśleć, że specjalnie ją zwodziłaś przez tygodnie, wskazując jej błędne lokalizacje dokumentów naigrawając się z niej przy tym szyderczo.
      Miałam taka "koleżankę" w pracy, która zwyczajnie wyciągała dokumenty przeze mnie przygotowane z dokumentacji dla wszystkich i chowała je w szufladzie swojego biurka, żeby przy szefach je wyciągać jako zbawca narodu, gdyby wszyscy zakładali, że ja je zgubiłam. Gdybyś odwaliła taki numer to rzeczywiście świadczyłoby o tobie źle.
    • czanka Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 15:27
      annanichtvergessen napisał(a):

      > Przesadzam, czy nie?

      Przesadzasz wink
      Jeśli B znalazła dokumenty - to znaczy, że zapisane były poprawnie. Dlaczego inni pracownicy mieliby pomyśleć,
      że Ty nie przekazałaś B informacji, a nie, że B ma problemy z komputerem? smile

      Może faktycznie nie chciała Ci głowy zawracać (skąd mogła wiedzieć, że pamiętasz wszystkie ścieżki dostępu?wink

      A może (jeśli już jesteś zdrowa) odwiedziłabyś starą firmę...Może jeszcze czegoś szukają?wink
    • mid.week Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 17:10
      Dlaczego zdanie "ze udalo jej sie WRESZCIE znalezc jedne dokumenty sprawy" odbierasz jako atak na swoje kompetencje? To normalne, że jednej osobie po drugiej cięzej znależć dokumenty, każdy ma inny system, nie jest to dla mnie żadnym zarzutem wobec poprzedniego pracownika. A zaprzątanie sobie głowy tym co ewentualnie sobie pomyślą pracownicy z poprzedniej pracy też najzdroszym objawem nie jest. Zachowujesz sie jakby cie ktoś oszlakował a padło jedno zdanie o niczym konkretnym nie świadczące.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 18:33
      Po lekturze ematki to nie wiem.
      Bo wydawalo mi się, że gdy kogoś nie ma w pracy a sprawa jest mega pilna i zapytanie się osoby nieobecnej gdzie coś jest to prosta sprawa a tymczasem:
      1. gdy ktoś jest na chorobowym to znaczy że jest chory i sprawy pracowe go tylko stresują i spowalniają wyzdrowienie.
      2. gdy ktoś jest na urlopie to odpoczywa od pracy i sprawy pracowe go tylko stresuja i psuja urlop.
      Ja z tych co nawet o 2h w nocy gdy się tylko obudzę - co nie jest pewne - to odbiorę i odpowiem - pewnie nieskladnie i mamrocząc ale celnie.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 18:39
        Dodam jeszcze, że w pracy odeszla od nas koleżanka do innej firmy i na koniec nam wygarnęła, że ona pół roku się leczyła a my ja stresowalismy telefonami - dokładnie dwoma.
        Myślalam, ze ma nie cos z glową ale potem na ematce orzeczytałam, ze nieobecnym nie zawraca się dupy i wzięłam to do serca.
        Teraz nawet jak mury się walą a firma płonie to sama szukam w szafach i na dyskach.
        • jednoraz0w0 Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 20:34
          kryzys_wieku_sredniego napisał(a):

          > Teraz nawet jak mury się walą a firma płonie to sama szukam w szafach i na dysk
          > ach.

          No to chyba oczywiste, ze jeśli firma się wali to to jest zadanie do rozwiązania dla managementu, a nie dla ludzi którzy w ogóle w danej firmie nie pracują.
        • kaki11 Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 20:53
          A to też chyba zależy od samych ludzi smile np. ja mam zasadę że na urlopy czy l4 nie zabieram służbowego telefonu i o pracy nie myślę ale jeśli ktoś będzie potrzebował czegoś z kategorii bardzo pilne i konieczne do skonsultowania to zadzwoni na prywatny. Do dziś zdążyło się raz a ja nie mam z tym żadnego problemu, bo to 3 minuty rozmowy, ale miałabym gdyby dzwoniono na każdym czy co drugim urlopie z pytaniami "gdzie jest teczka", "co myślisz o...".Są ludzie którzy na wakacjach sami z siebie sprawdzają służbową pocztę czy wykonują telefony, bo nie potrafią się odciąć (kiedyś koleżanka mi opowiadała, że na urlop nie wzięła telefonu bo właśnie chciała się zresetować, skończyło się tym, że co chwilę zastanawiała się co w pracy, skoro nawet wieczorem nie mogła przejrzeć wiadomości), ale są też osoby dla których to, że ktoś do nich w czasie urlopu czy zwolnienia zadzwoni, bo potrzebuje krótkiej niezbędnej informacji jest całkiem niedopuszczalne.
    • shmu Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 24.04.22, 20:01
      Może powiedziała ,,wreszcie", bo wreszcie miała czas się za to zabrać. Ja bym nie wyganiała, ale powtórzyła relację trzeciej osoby i zapytała o co chodzi. Może to ,,wreszcie" to była nadinterpretacja osoby trzeciej.
    • leosia-wspaniala Re: Uznalybyscie to za nielojalnosc? 25.04.22, 13:44
      > Nie lubie palic za soba mostow a tu czuje ze nadszarpnela moje dobre imie.

      W jaki sposób?

      >Wygarnelam jej, co o tym mysle i od tej pory cisza w eterze.

      Słusznie, też ucięłabym kontakt z osobą niestabilną, cholera wie, o co jeszcze ją oskarżysz i co jej wygarniesz.

      >Przesadzam, czy nie?

      I to grubo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka