Dodaj do ulubionych

Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, zarzut

27.04.22, 21:16
Jest teraz na głównej artykuł o tej półtorarocznej dziewczynce, która wyszła z podwórka będąc pod opieką babci i zgubiła się w lesie. I że sprawa jest badana pod kątem zapewnienia dziecku prawidłowej opieki.

I mam zagwozdkę. Rozumiem, że dziecko powinno być dobrze zaopiekowane. Rozumiem, że wszystkie podejrzenia dotyczące złej opieki, stanowiącej zagrożenie dla dziecka, trzeba badać. Z drugiej strony, czy to nie stwarza zagrożenia, że ktoś nie będzie zgłaszał zaginięcia na policję i będzie usiłował szukać na własną rękę? Nie rodzice, bo oni w tym momencie pewnie mają gdzieś ewentualne zarzuty. Ale już babcia, ciotka, dorosła siostra. No ale jest ta druga strona, że nie wiadomo, czy dziecko urwało się babci, która pochyliła się zawiązać buta, potem zaczęła go szukać w niewłaściwym miejscu, czy babcia ma taki styl, że dziecko trzyma na podwórku, a sama w tym czasie sprząta piwnicę.

Jak to wyważyć, żeby nie przeoczyć zaniedbywania dziecka, ale z drugiej strony nie odstraszać normalnych opiekunów, którzy mieli gorszy dzień, od zgłaszania sprawy?
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 21:26
      Myślę, że badanie pod kątem zapewnienia właściwej opieki ma właśnie za zadanie wyjaśnić, czy babcia odwróciła uwagę na chwilę, czy sprzątała w piwnicy.
      Wyważenie sprawy zapewne będzie częściowo zależało od rozsądku prowadzących ją osób. A może nagłośnienie kilku takich sprawach spowoduje, że niektórzy bardziej przyłożą się do opieki.
      Mnie dziecko zginęło raz. Na jakieś 5-7 minut. Do dziś pamiętam to uczucie paniki i miotania się w miejscu. Brrr 😟
    • daniela34 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 21:29
      Coś jednak wiadomo. Wiadomo, że babcia mająca pod ręką malutkie, ale już chodzące dziecko, nie zamknęła ani bramy, ani furtki, co wydaje się jednak absolutnym minimum.
      Natomiast nie bardzo wiem, jak chciałabyś to apriorycznie "wyważyc" skoro bada się konkretne wypadki, z których każdy jest inny. Mało tego, o tym czy wszcząć, czy nie wszcząć, decyduje się dopiero po zgłoszeniu zaginięcia, bazując na konkretach. To co "wyważyć" wcześniej?
      • daniela34 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 21:44
        Mogę jeszcze dodać tyle, że wszczyna się postępowanie tam, gdzie na pierwszy rzut oka wygląda, że coś z tą opieką było niehalo. Jeszcze nie ma pewności, że było, ale tak się wydaje. A żeby ocenić, czy było niehalo, bierze się standard "modelowego dobrego opiekuna" i ocenia, czy konkretny opiekun osiągnął ten standard. Otóż nie trzeba być ematką, by uznać, że półtoraroczniak i niezabezpieczony otwór drzwiowy tudzież okienny to gupi pomysł. I teraz jest do wyjaśnienia, czy babcia odwróciła się na sekundę wracając z dzieckiem ze spaceru i nie zdążyła zamknąć bramy, czy w ogóle w życiu stosuje zasady soplicowskie-"brama na wciąż otwarta..."
        Ale tego się naprawdę nie da "wyważyć" wcześniej
        • extereso Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 21:48
          Racja ale ja nad tym morzem też przecież nie powinnam była spuszczać dzieci z oczu a jednak pochyliłam się nad płaczącym synem. Uważam, że generalnie dawaliśmy im dobrą lub bardzo dobrą opiekę a jednak był taki moment. Z tym oknem może mogli być podobnie... Choć wyjaśnić trzeba jasne.
        • eliszka25 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 22:05
          Zgadzam się. Do każdego przypadku trzeba podchodzić indywidualnie. Wypadki się zdarzają nawet ludziom, którzy nie spuszczają z dzieci oka, ale czasem do tragedii dochodzi przez zaniedbanie i dziecko płaci życiem za niefrasobliwość opiekuna.

          Kiedy mój młodszy syn miał jakieś 2 lata przewrócił się podczas rodzinnej wycieczki i trafił nosem prosto w kamień. Spuchł momentalnie tak, że gdybym nie wiedziała, że to on, to bym go nie poznała. Pojechaliśmy od razu do szpitala i tam chyba 4 różne osoby wypytywały mnie i męża, co się stało. I uważam, że bardzo dobrze! Po zrobieniu badań i rentgena widać było, że syn nie ma żadnych innych obrażeń, ale na pierwszy rzut oka, taki zakrwawiony i spuchnięty wyglądał, jak by go ktoś pobił. Uważam, że personel szpitala postąpił właściwie. To „przesłuchanie” nie było może przyjemne, ale jeśli dzięki tym procedurom uda się uratować choćby jednego maltretowanego dzieciaczka, to bardzo dobrze, że one są.
          • me-lissa Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 22:42
            Moja wtedy czteroletnia córka przeleciała kiedyś nad kierownicą hulajnogi, rozcięła usta i ukruszyła jedynki (mleczne na szczęście). Krwi było tyle że spanikowałam i zadzwoniłam na pogotowie. Panowie przyjechali, obejrzeli dziecko, kazali mi nic nie mówić i wypytywali młodą co się stało
          • hosta_73 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:24
            Mój syn wywrócił się kiedyś na rowerze i zdarł sobie trochę skórę na brzuchu. Za jakiś czas, byłam z nim u pediatry i gdy doktorka zobaczyła to gojące się już otarcie zaraz przestała być miła i zaczęła nas wypytywać. Dziwnie się czułam ale rozumiem to i dobrze, że była czujna, nigdy nic nie wiadomo.
          • kocynder Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 22:07
            Tak mi się przypomniało... Miałam lat z siedem, może osiem, nie więcej. Wraz z moją przyjaciółką i tatą wracaliśmy, nie pamiętam, z wesołego miasteczka, kina... Czegoś takiego. staliśmy na przystanku, tata podszedł do wiaty sprawdzić za ile będzie autobus. Wtedy podszedł do nas (mnie i przyjaciółki) jakiś pan, dziś bym oceniła że nieźle wypity i zaczął się dopytywać kim jest ten pan. Zgodnie z prawdą odpowiedziałyśmy, że mój tata. Pan się jeszcze raz upewnił, że to prawda, zapytał jeszcze czy nie potrzebujemy pomocy, usłyszał, że nie, pozdrowił nas, podziękował, rzucił coś na zasadzie "Dobrze, ale pamiętajcie, że nigdy nie wolno nigdzie iść z obcym panem" i poszedł - niemal równocześnie jak energicznie wrócił mój tata - energicznie, bo widział, że obcy facet nas zaczepia. Wyjaśniłyśmy o co pan pytał, streściłyśmy rozmowę... Żadnej z nas nie przyszło do łba skojarzenie z pedofilią, porywaczami itp - to były czasy PRLu, gdzie o takich sprawach dzieci nie były informowane. Tymczasem mój tata po pierwsze domyślił się, że ów pan podejrzewał go o złe zamiary wobec dwóch smarkul, po drugie - rozpoznał tego człowieka: to był "emerytowany" mistrz czy wicemistrz Polski w boksie. I zapewne jeżdżąc na różnego rodzaju zawody "na zachodzie" widział i słyszał nie jedno. I tak sobie myślę, że w sumie fajnie się zachował: podejrzewając że jakiś "szemrany" typ chce skrzywdzić dwie smarkule - był zdecydowany bronić. I wolę nie myśleć, co by było, gdybyśmy dla żartu zaprzeczyły, że to mój tata... Ale z perspektywy osoby już dorosłej - tym bardziej doceniam jego postawę. smile
        • daniela34 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 09:21
          No ale to jak ktoś jest tak głupio przekonamy, że jak nie zgłosi to nikt się nie dowie, to już nie są się na to poradzić. Jest w społeczeństwie pula ludzi głupich i nie da się "wyważać" reakcji organów ścigania z założeniem."W takich a takich przypadkach nie wszczynamy, żeby głupi opiekun nie bał się do nas zgłosić."
          Przecież taka babcia czy ciocia zdaje sobie sprawę, że rodzic się w końcu zorientuje, że ma na stanie minus jedno dziecko i zapewne zgłosi. A policja przyjdzie i zapyta, czemu nie zgłosił opiekun i na odpowiedź " A bo nie lubię kontaktów z policją" raczej nie zareaguje "A to spoko. Nie ma sprawy."
    • sandy_cheeks Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 21:45
      Dziś na placu zabaw matka gadała z koleżanka, a jej syn, na oko 2letni poszedł sobie na siłownie plenerowa jakieś 30m dalej. Zorientowała się, jak już praktycznie znikał z pola widzenia. Na szczęście się skapnęła i po niego pobiegła, aż strach pomyśleć co by było jakby zajadała się dłużej…
    • madame_edith Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 22:03
      Moja córka tak sobie kiedyś zniknęła w centrum handlowym w Niemczech. Sobota, ludzi naprawdę sporo, zorientowałam się, że młodej koło mnie nie ma. Była i ją wcięło. Biegaliśmy między wieszakami w tę i z powrotem przekonani, że gdzieś tam jest. W tym czasie ona - lat 5- wyszła ze sklepu, znalazła moją siostrę w innym sklepie i z nią udała się do toalety. Siostrze nie przyszło do głowy do mnie zadzwonić, bo myślała, że ja ją sama do niej wysłałam. Matko co ja wtedy przeżyłam, zanim mi przyszło do głowy poszukać w toalecie miałam 15 zawałów. Jak ją znalazłam to sobie rączki suszyła.
      Stracenie 1,5 roczniaka z oczu na tak długo, żeby się zdążył zgubić w lesie musiało trochę potrwać, myślę, że słusznie się babci teraz przyglądają. Gdyby mojej córce się wtedy coś stało to ewentualne postepowanie byłoby moim najmniejszym problemem. Sama bym sobie nie darowała swojej nieuwagi.
    • ichi51e Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 22:16
      nie wiem jaki artykuł ale wypowiem się jako doświadczona w zgubieniach. Nie tyle jest dramatem samo zgubienie (o ile dziecku nic się nie stanie) o ile właśnie sposób w jaki zareagujesz. Za każdym razem dziecko policja mi się znajdowało w 10 - 15min które wydawało się wiecznością. Wliczając w to cały czas od zgubienia. Bo od razu szukałam, dzwoniłam na policje itd. Myśle ze ta reakcja jest kluczowa w wypadku stawiania potencjalnych zarzutow. To dziecko błąkało się 2 godziny - kiedy został ktoś poinformowany?
      • grey_delphinum Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:11
        Syn zgubił mi się dwa razy - raz na placu zabaw, raz w IKEA.
        Na placyku znalazł się szybko (bawił się w chowanego z innymi dziećmi i zniknął mi z oczu, bo wszedł pod zjeżdżalnię), ale do tej pory pamiętam, że gdy latałam po tym placu jak oszalala, NIKT nie zaproponował mi pomocy.

        Ten brak zainteresowania po prostu mnie poraził.
        Mając w pamięci to wydarzenie, obecnie w podobnych sytuacjach (zdarzyły się ze dwie/trzy) bardzo się angażuję - pomagam szukać, pocieszam, raz zadzwoniłam na policję, gdy roztrzęsiona matka nie była w stanie wybrać numeru. Całe szczęście, zawsze wszystko kończyło się dobrze 😊

        Z zagubieniem syna w sklepie była cała heca, bo okazało się, że syn zamknął się w takim fotelu jajku i siedział jak mysz pod miotłą tuż koło nas, ale trochę czasu minęło, zanim na to wpadliśmy i zdążyliśmy już zaalarmować obsługę sklepu.
        Podsumowując - miałam prawdziwego pie.dolca na punkcie pilnowania dzieci, a jednak te dwie sytuacje mi się przydarzyły. Czasami po prostu człowiek na moment traci czujność, ale pzypadek z babcią z posta startowego to chyba jednak inny kalibwr.
        • little_fish Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:23
          Twój syn to mój syn? Mój też się zamknął w tym ikeowskim jaju 🙈🙈🙈
          Otworzył je kiedy bliska zawału go zawołałam. Wcześniej po prostu szukałam - to było w restauracji Ikea, sklep praktycznie pusty i nagle dziecka nie ma. Mój się nawet jakoś specjalnie przede mną nie chował, wylazł zaraz jak zawołałam.
        • ichi51e Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:43
          Mnie nie zaskoczyło nie to ze nikt nie pomaga - najbardziej mnie zaskoczyło ze samotne dziecko może pokonać 5 przecznic i dość ruchliwe skrzyżowanie i nikt go nawet nie zauważy… dziecko? nigdy go tu nie było nic nie widziałam dziecko jakie dziecko… siedzę tu od rana pije kawę nic nie widziałem..
        • daniela34 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:29
          No jeśli dziecko pod twoją opieką zaginie i tego nie zgłosisz, przez co zwiększy się dla niego niebezpieczeństwo, to odpowiadasz. Przykład: ginie dziecko pod twoją opieką, szukasz sama, nie wzywasz pomocy. Dziecko się nie odnajduje, umiera z wychłodzenia. Czy łatwiej znaleźć dziecko jeśli szuka go sama katriel, czy wówczas kiedy szuka go policja, wojsko, ochotnicy i stado owczarków niemieckich? Chyba jednak to drugie. Czy swoim zachowaniem zwiększylas niebezpieczeństwo dla dziecka? A i owszem. Za co odpowiadasz? To zależy. Od nieudzielenia pomocy po ewentualną odpowiedzialność za skutek na zdrowiu/życiu dziecka.
    • kaki11 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:29
      Dla mnie wyważeniem, to jest działanie po ustaleniu okoliczności.
      Badamy sprawę, dowiadujemy się że babcia, siostra czy sąsiad akurat odwrócił się aby napić się soku na stoliku albo przynieść piłkę z drugiej strony podwórka albo wywrócił się i potłukł kolano więc przez 2 minuty nie patrzył na dziecko czy cokolwiek co jest przypadkowym zdarzeniem - i mówimy, "Ok. Na tym zamykamy sprawę, proszę o tym pamiętać" albo ustalamy, że opiekun zostawił dziecko na podwórku i poszedł oglądać film do salon albo czytał książkę na hamaku podnosząc wzrok co czwarty rozdział i wtedy wstrzymamy postępowanie o zaniedbanie. I wtedy serio kuzyn który opiekuje się dzieckiem ale na sekundę poszedł po piłkę nie ma się czego obawiać, więc świadomy tego wezwie policję jak dziecko się nie zgubi. A jednocześnie unikniemy opcji, że nie zbadaliśmy czy dziecko nie zostaje z ciocią która na dziecko nie zważa, a następnym razem może malec się nie znajdzie, albo znajdzie z rozbitą głową o konar po 4h albo utopione w pobliskiej rzece.
    • zuzanna_a Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 27.04.22, 23:59
      Babcie to jest w ogole inna liga. Moja wysylala mnie na targowisko samą jak mialam 5,5 roku twierdzac ze jestem odpowiedzialna. 2km z buta przy ulicy. Jak mialam 7 dawali mi pod opieke 2 letnią siostre. Pamietam jak zagadalam sie z kolezanką i ją zgubilam, biegalam po osiedlu z 2 h zabim ja znalazlam. Okna bez zabezpieczen, balkon na 8 pietrze otwarty, chemia na podlodze, ja pałętająca sie godzinami po podworku do nocy. Ze zyje to cud.
      I jak to babka mawiala - takie czasy byly i wsyzscy przezyli. Takze ja bym jej dziecka pod opieke nie dala smile od mojej drugiej babki matka miala 7 dzieci z czego dwoje sie utopilo w jeziorze a jedno zginelo pod kombajnem. Takze jak slysze o opiekowaniu sie dziecmi przez starsze pokolenia to od razu mam alert.
          • apallosa Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 01:01
            Bo jest naciągane, jak już wyżej napisałam. Przecież każdy/a z nas zna choćby ze słyszenia przypadki utonięć,morderstw,gwałtów sprzed lat.
            Wszyscy nie przeżyli,niestety...
            Tak, owszem tuż po wojnie matki zostawiały maluchy same w domu na noc czy dzień,bo nie miały innego wyjścia.Szczegolnie jeżeli mąż zginął na wojnie,czy siedział w więzieniu, a pracować trzeba było.
          • eriu Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 01:19
            Przeżyli ci co mieli przeżyć. To jest chyba jeszcze taka nieświadoma spuścizna z tych czasów kiedy podchodzono do dzieci: niech się rodzą, co któreś przeżyje. Przecież umieralność dzieci z powodu chorób w wieku dziecięcym była jeszcze dość wysoka na początku XX wieku. Więc te zmiany w podejściu zadziały się bardzo szybko patrząc na ilość pokoleń (ile? ze 3-4) ze względu na rozwój medycyny, teraz w ogóle rodzimy mniej dzieci jako społeczeństwo z wyboru oraz z powodów ekonomicznych i zdrowotnych i podejście do dzieci się zmienia: one są już dobrem a nie czymś czego, powiedźmy brzydko mamy w nadmiarze i po prostu wiemy że odsiejemy, bo zostaną najsilniejsze sztuki.
          • panna.nasturcja Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 01:28
            No wiesz, Eliszka, ci co nie przeżyli na forach nie piszą.
            A poważnie to niektórym się wydaje, że wszyscy przeżyli bo sami żyją i w rodzinie nie było wypadków.

            Swoją drogą to ja mając 8 lat jeździłam po brata do przedszkola do innej dzielnicy (Warszawa, więc nie małe miasteczko), musiałam się przesiąść z autobusu do autobusu i przejść przez ruchliwe skrzyżowanie, które wtedy nie miało świateł.
            Zostawałam z nim sama w domu regularnie.
            Mając lat 9 jeździłam na basen jeszcze dalej i dojście było dość ponure.
            A rodzice niby normalni, wykształcenie, pracujący, niepijący, żadna patologia.
            Nie wiem z czego to wynikało i mam wrażenie, że koleżanek jednak bardziej pilnowano.
      • apallosa Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 01:49
        Nasturcjo- masz rację.
        Choć i dziś są tacy opiekunowie, którzy dzieci mają gdzieś,więc takim jak słusznie napisałaś, dzieci się nie powierza...
        Tak- teraz na dzieci chucha się i dmucha...i bardzo dobrze. Nie ma już tak wielu przypadków np.zaawansowanej próchnicy czy krzywicy,jaka była jeszcze np.na początku lat 70- tych. A co do pilnowania maluchów...to różnie. Sama nie tak dawno zainteresowalam się 8- latkiem siedzącym samotnie na moście tuż przy niezłej klasy hotelu i zamku. Oprócz mnie...pies z kulawą noga nie spojrzał na małego chłopca bez opieki. Kiedy zaś wraz nim znalazłam jego mamę z dwójką młodszych braci, ta.....zaśmiała się tylko beztrosko. ,,Och! to znalazł się jednak" - taka była jej odpowiedź . Nic- zero strachu, uśmiechnięta,zadowolona z życia....jakbym jej paczkę chusteczek higienicznych znalazła,a nie synka.
        • grey_delphinum Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 09:21
          Apallosa, miałam identyczną sytuację nad morzem. Za nasz parawan przyszło dziecko, zainteresowało się zamkiem zbudowanym przez syna. Przez kilka minut bawiło się przy zamku, a ja czekałam, aż ktoś się zainteresuje jego zniknięciem (matkę widziałam, opalała się beztrosko) . W końcu wzięłam dziecko za rękę o zaprowadziłam do matki, uśmiechnęła się, powiedziała dzięki, zamknęła oczu i dalej opalała. Na moją sugestie, że dziecku mogła stać się krzywda, powiedziała, że to nie moja sprawa. No cóż 😉
    • rb_111222333 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 07:47
      asia_i_p napisała:

      > Jak to wyważyć, żeby nie przeoczyć zaniedbywania dziecka, ale z drugiej strony
      > nie odstraszać normalnych opiekunów, którzy mieli gorszy dzień, od zgłaszania s
      > prawy?

      Nie rozumiem pytania. Nie ma takich konsekwencji, których bym nie poniosła, a które mogłyby mnie odstraszyć przed zgłoszeniem zaginięcia, kiedy nie wiem co się dzieje z dzieckiem. Najgorszą konsekwencją byłoby, gdyby coś się stało dziecku, dla normalnych ludzi nie będzie w takiej sytuacji najważniejsze, żeby uniknąć kary
      • milva24 Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 08:17
        Najgorszą konsekwencją byłoby, gdyby coś się stało dzieck
        > u, dla normalnych ludzi nie będzie w takiej sytuacji najważniejsze, żeby unikną
        > ć kary

        No dokładnie, mnie raz zginęła młodsza gdy miała 2,5 roku. Byliśmy na wakacjach, w restauracji z ogródkiem, poszłam z młodymi do toalety, wyszłyśmy, młodsza umyła ręce najpierw, odwróciłam się do starszej na minutę dosłownie, odwracam się z powrotem a tu młodszej nie ma...Panika od razu, chwyciłam starszą za rękę, i pobiegłam szukać, furtka na ulicę była otwarta ale dziecka ani z jednej ani z drugiej strony... Postanowiłam zaprowadzić starszą pod opiekę reszty rodziny i wtedy szukać/dzwonić na policję. Młoda siedziała sobie spokojnie przy stoliku w tym ogródku koło męża, stwierdziła, że skoro rączki miała umyte to myślała, że już może iść. Drugi raz zginęły nam obie w zeszłym roku, 7 i 10 lat, w parku, trawy były wysokie, tam jest taka góra, składaliśmy koc piknikowy a one pobiegły przodem. Schodzimy na dół a ich nie ma...Z powrotem do góry weszliśmy, też ich nie ma...rozdzieliliśmy się, gdzieś płacz słyszałam ale nie mogłam namierzyć...Już miałam dzwonić po policję gdy jakaś kobieta pokazała mi w którą stronę poszły. Trwało to z 10 min, młodsza była zadowolona bo przygoda, starsza cała zapłakana.
    • leosia-wspaniala Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 10:26
      >Rozumiem, że wszystkie podejrzenia dotyczące złej opieki, stanowiącej zagrożenie dla dziecka, trzeba badać.

      No właśnie, od tego jest policja. Jeśli babci coś wpadło do oka, a dziecko w tym czasie się oddaliło, to się policji obawiać nie powinna. Jak sprzątała piwnicę albo była nietrzeźwa, to powinna.

      >Jak to wyważyć, żeby nie przeoczyć zaniedbywania dziecka, ale z drugiej strony nie odstraszać normalnych opiekunów, którzy mieli gorszy dzień, od zgłaszania sprawy?

      Ale co tu wyważać w sumie? Dziecko się zgubiło, odpowiednie służby zbadają, czy było odpowiednio zaopiekowane. Nikt nie wsadzi za kratki cioci, której się maluch zgubił w sklepie przecież.
    • bo_jestem_jedna Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 12:51
      Juz kilka osob opowiedzialo historie, gdy myslaly ze dziecko sie zgubilo, a chowalo sie. Pierwsza zasada jak sie nie widzi dziecka, zanim podejmie sie akcje szukania, biegania; mowimy glosno cos co sprawi, ze nasze dziecko ktore bawi sie w chowanego wyjdzie- straszamy lub zachemy w sposob zaskakujacy, ktory zacheci je do wyjscia, bo najczestsze ‘zgubienia’ to sa wlasnie sytuacje kiedy sie chowa, ale nas slyszy. Dopiero wtedy przystepujemy do akcji. Oczywistym jest ze nie mowimy, zeby przestalo sie chowac, bo zaraz ktos wyskoczy z takim pomyslem 🙄
      • apallosa Re: Jak to wyważyć? Zaginięcia dzieci, policja, z 28.04.22, 17:53
        Nie powinno sie- zgoda....ale ile rocznie dzieci ginie na wsiach w studniach, jeziorach,na drogach?
        Są takie typy,jak te opisane wyżej ,którym nie przetlumaczysz bo jedna z drugą wychowały dzieci,wnuki,a że furka otwarta? Że okno otwarte,chamia nisko położona? No co co takiego,moje wszystkie przeżyły,a jak któreś zginie,to się ,,zrobi" nowe...
        Nie przetlumaczysz,niestety....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka