Dodaj do ulubionych

Niania. Myślałam, że idealna.

05.05.22, 00:59
Zawsze uważałam, że z wyborem opiekunki dla dzieci trafiłam w dziesiątkę. Jest z nami ponad dwa lata, w pewnym sensie jesteśmy zaprzyjaźnione, jako rówieśniczki i matki dorosłych synów, dzieci ją bardzo lubią. Nie miałam żadnych zastrzeżeń do dziś.
Wracałam z pracy inną niż zwykle drogą, obok dużego osiedlowego placu zabaw, o tej porze całkowicie pustego. To znaczy były na nim tylko moje dzieci, 3 i 5 lat oraz niania. Dzieci na jednym końcu właziły na ściankę wspinaczkową i o coś się zawzięcie kłóciły, a niania, dokładnie na drugim końcu, opalała się na ławce, tzn. z zamkniętymi oczami wystawiała twarz do słońca.
Przez kilka minut, zanim nie doszłam do ogrodzenia placu ( niski płotek, mniej niż metr wysokości) mogłam patrzeć jak niania sprawuje dokładne zero kontroli nad tym, co robią dzieciaki. Opalała się tak zawzięcie, że przegapiła też moment, jak dzieci przybiegły do mnie pod ów niski płotek i następne kilka minut rozmawiały że mną. Dopiero kiedy słońce schowało się za chmurę, wstała i zaczęła się intensywnie po pustym placu rozglądać.
W sumie było to kilkanaście minut absolutnego braku opieki. A dokładnie za to jej płacimy. Za opiekę i zapewnianie bezpieczeństwa. Na pewno nie za opalanie się na ławce. Pracuje 4 godziny, więc nie jest to czas, w którym można się poczuć totalnie wyczerpanym opieką nad dziećmi.
A dzieci są oczywiście uczone, że z obcymi się nie rozmawia, a już na pewno nigdzie nie idzie, ale......na placu nie było nikogo innego, a one miały mnóstwo czasu, żeby wdrożyć jakieś głupie zachowania. Już podchodząc, słyszałam ustalanie projektu, żeby przejść przez płotek do kota wyjątkowej urody, stacjonującego na ulicy.

Jutro chcę z nią o tym porozmawiać, dziś byłam za bardzo zła, żeby rozmawiać grzecznie, a ona udawała, że nic się nie stało. Do jutra zacznę myśleć, że może ja przesadzam i może rzeczywiście nic się nie stało. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
      • mgla_jedwabna Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 11:16
        Załóżmy, że dzieci autorki są wyjątkowo mądre i z obcymi nie rozmawiają. Niemniej jednak ktoś mógł taką trzylatkę złapać jak worek ziemniaków wywieźć bez rozmów wstępnych. Pięciolatek narobiłby rabanu, ale mogłoby już być za późno.

        Poza tym dzieci bez udziału obcego mogły wpaść na milion genialnych pomysłów, na przykład wyjście na ulicę albo zepchnięcie siostry ze ścianki (i bolesny upadek), "bo się pchała"...
        • aamarzena Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:54
          Bardziej prawdopodobne niż porwanie byłoby właśnie zepchnięcie ze ścianki, uderzenie hustawka, samowolna wycieczka w nieznane, bo im się wydawało, że ta pani po drugiej stronie ulicy to była mama, babcia, ciocia, albo chcieli nazbierać kwiatków, pójść po hulajnoge itp. No na takie dzieci trzeba patrzeć, wszystkich wypadków się nie uniknie, bo to czasem ułamek sekundy, ale akurat gadania z obcym, zjedzenia chrupek spod śmietnika czy samodzielnego spaceru można łatwo uniknąć.
    • m_incubo Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 09:07
      Nic nie myślę, ja bym zwolniła od razu i zresztą kiedyś tak zrobiłam.
      Twoja niania mogłaby się ocknąć równie dobrze nie jak słońce schowało się za chmurą, tylko na pisk opon, gdyby 3 i 5 latek wyszły z placu zabaw prosto pod koła jakiegoś samochodu.
    • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 09:18
      Porozmawiaj z nianią, powiedz, jak się poczułaś, oglądając tę scenkę. Przypuszczam, że niania może nawet nie mieć świadomości, że zrobiła coś nie tak. Z placu zabaw korzystały tylko Twoje dzieci, nikt się w pobliżu nie kręcił, uznała, że nie ma żadnego zagrożenia. A jeśli chodzi o płotek, to sądzę, że dzieci podbiegły do niego tylko dlatego, że zobaczyły tam Ciebie.
        • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 11:33
          Przypuszczam, że właśnie dlatego przymknęła oczy, bo wokół było pusto, a plac jednak jakoś ogrodzony. W drzemkę, zdaje się, nie zapadła. Nawet jak od czasu do czasu przemknął jakiś przechodzień, to już bez przesady. Zakładanie, że każda przechodząca osoba to potencjalny porywacz jest trochę chore, nie sądzisz?
            • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 12:57
              A co, Lemonka stoper włączyła, że wie tak dokładnie, że to było kilkanaście minut, a nie kilka? W takich okolicznościach czas mógł jej się dłużyć, co byłoby zrozumiałe. A zresztą, nie o to chodzi... Porozmawiać z nianią na pewno powinna, tylko po co przy tym taki szum... Często obserwuję na placach zabaw matki zapatrzone w smartfony albo plotkujące zawzięcie z przyjaciółką, podczas gdy ich dzieciaki robią, co chcą, a tu nagle wielka afera, bo opiekunka śmiała zamknąć oczy na pustym placu, gdzie dzieciom nie działa się żadna krzywda.
            • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:19
              to już z kilku minut na podejście do plotka (przez kilka minut pokonuje się dobrych kilkaset metrów) zrobiło się kilkanaście? nie wiem jak u was ze zmysłami, ale na ogół jak się jest w stanie zobaczyć czy ktoś ma zamknięte oczy to tym bardziej jest się w stanie słyszeć na tę odległość, więc niania raczej słyszała, co młodzież robi i z kim rozmawia.
              • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:32
                Ale serio, nie widzicie, że nic się nie zrobiło, tylko w pierwszym poscie jest od razu o kilkunastu minutach'? big_grin
                Nie wiem, jak u was ze zmysłami, ale ja kilka minut od kilkunastu odróżniam bez patrzenia na stoper big_grin A odróżnianie "przymknąć oczy na chwilę" od "przez kilkanaście minut opalać sie z zamkniętymi oczami nie zwracając uwagi na podopiecznych" to naprawdę kwestia zasobu słów i pojęć podstawówki. Już jednak widzę, że będzie jak w wątku o RPA, dyskusja nie o tym, co było napisane, tylko o tym, co przypisałyście autorce big_grin
                • tt-tka Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:38
                  Ale serio wierzysz, ze z odleglosci kilkuset metrow widac, czy ktos zerka, czy nie zerka ?
                  i ze dzieci jednoczesnie klocily sie pod scianka i przy ogrodzeniu dybaly na kota ?

                  Ps nigdy ci sie czas nie dluzy tak, ze kilka minut trwa i trwa i trwa ani nie ucieka tak, ze nie wiadomo, kiedy przelecial ? dziko zazdroszcze
                • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:41
                  „w sumie zrobiło się z tego kilkanaście minut” oznacza całą akcję, włącznie z czasem, gdy słońce zaszło, niania otworzyła moczy, rozglądała się, potem nastąpiła czarna dziura w narracji w której w ogóle nie ma nic o reakcji niani ani matki, tzn. ponieważ matka odkłada rozmowę na jutro, to rozumiem, że w milczeniu oddała dzieci niani pod opiekę i z godnością potuptała z balkonikiem (no OK, balkonik mój, ale naprawdę nie ma bola, żeby zobaczyć czyjeś zamknięte oczy z odległości, która wymaga kilku minut do przejścia zwykłym krokiem, chyba, że pani szła z lornetą).
                  • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:51
                    O matko moja jedyna, no sorry, ja umiem odróżnić, czy człowiek siedzi z twarzą wystawioną do słońca (o ile nie jest niewidomy, to ma wtedy zamknięte oczy, taki odruch), czy siedzi na ławce rozglądając się przytomnie dookoła, a szczególnie patrząc w stronę dzieci, którymi się opiekuje. I, jak sądzę, każdy umie. A przynajmniej powinien.
                    • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:54
                      bawiące się dzieci wydają odgłosy paszczą i nie tylko, matki małych dzieci mają „oczy dookoła głowy”, czyli umieją je loklizować bez patrzenia. A z odległości kilku minut z buta (to tak jak z jednego końca krakowskiego rynku na drugi) nie widzisz, czy ktoś ma oczy zamknięte czy zmrużone.
                      • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 14:20
                        Na dodatek, żeby tak dokładnie obserwować, to musiałoby to być kilkaset metrów w linii prostej, bez żadnych przeszkód na linii wzroku. Na miejskim osiedlu? Nie sądzę. I jeszcze to podsłuchanie planu wyskoku dzieci do kota... Trzeba mieć naprawdę sokoli wzrok i słuch jak brzytwa ;D
      • m_incubo Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:37
        majaa napisała:

        > Porozmawiaj z nianią, powiedz, jak się poczułaś, oglądając tę scenkę.

        Wtf? Co to za psychologiczny bełkot?
        Tu nie o to chodzi, jak się matka poczuła (??) tylko o to, że niania właściwie wcale nie sprawowała nad dziećmi opieki.
        • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 17:53
          Chodziło mi o to, że matka powinna powiedzieć niani, że zdenerwowało ją to, co widziała i prosi o wytłumaczenie. Ale wiesz co, masz rację. Powinna z mety opier... nianię na czym świat stoi i posłać ją do diabła. Z takimi trzeba krótko i treściwie. Oczy sobie będzie przymykała, pinda jedna, a tu za płotem koty i porywacze tylko czyhają, jak by tu skusić biedne, zaniedbane dzieciaczki. Jakie to szczęście, że mają taką super-mamusię ze wzrokiem sokoła i słuchem sarny, która w samą porę przybyła na ratunek.
          • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 19:22
            majaa napisała:

            > Chodziło mi o to, że matka powinna powiedzieć niani, że zdenerwowało ją to, co
            > widziała i prosi o wytłumaczenie.

            Nie, to Ty uważasz, że powinna. Natomiast matka robi to, co uznała za stosowne.

            Ale wiesz co, masz rację. Powinna z mety opie
            > r... nianię na czym świat stoi i posłać ją do diabła. Z takimi trzeba krótko i
            > treściwie.

            Cóż, jeżeli taki wybierasz sposób rozwiązywania konfliktów w relacjach zatrudniający-zatrudniany... Mało popularny, ale na pewno przynosi wiele zabawnych sytuacji wink

            >Oczy sobie będzie przymykała, pinda jedna, a tu za

            Wdzięczna i subtelna próba manipulacji, ale ta, jak ją ładnie określasz "pinda" nie "przymykała oczu", tylko przez kilkanaście minut siedziała z zamkniętymi, nie zwracając uwagi na podopiecznych. I nawet jeżeli jeszcze dziesięć razy napiszesz o "przymykaniu oczu" - to nadal będzie nieprawda smile

            >płotem koty i por
            > ywacze tylko czyhają, jak by tu skusić biedne, zaniedbane dzieciaczki. Jakie to
            > szczęście, że mają taką super-mamusię ze wzrokiem sokoła i słuchem sarny, któr
            > a w samą porę przybyła na ratunek.,

            I na koniec solidna dawka histerii i przeinaczeń, które dodadkowo uwiarygodniają powyższe wink
            Owszem, zakładając, że opisana sytuacja się w ogóle wydarzyła - bardzo dobrze, że matka przerwała niewłaściwą i niedbałą opiekę nad dziećmi.


            • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 19:34
              annaboleyn napisała:


              > Owszem, zakładając, że opisana sytuacja się w ogóle wydarzyła

              nie wydarzyła się, albo wydarzyła, ale w czasie 50 razy krótszym, bo opisywane realia są zwyczajnie zagięciem praw fizyki.

              > - bardzo dobrze,
              > że matka przerwała niewłaściwą i niedbałą opiekę nad dziećmi.
              >
              >
              A to twoja projekcja że przerwała, historia kończy się na tym, że niania otwiera oczy i się rozgląda, a my wiemy tylko, ze nie wzięła podczas drzemki pani dzieci do domu ani nie zamieniła z nianią ani słowa, co jest już zupełnie głupie i się kupy nie trzyma
              • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 19:58
                Wiesz co, Ty wyżej pisałaś, że nie można odróżnić, czy ktoś siedzi z zamkniętymi oczami i się opala, czy siedzi i obserwuje dzieci, więc, no hm, trochę sceptycznie sie odnoszę do Twoich założeń wink W kwestii projekcji - to Wy piszecie o przymykaniu oczu na chwilę, zastanówmy się, co w opisanej sytuacji by zrobił normalny rodzic, poszedłby sobie w siną dal, zostawiając dzieci pod opieką smacznie przysypiającej niani? wink
                • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:05
                  > Wiesz co, Ty wyżej pisałaś, że nie można odróżnić, czy ktoś siedzi z zamkniętymi oczami i się opala, czy siedzi i obserwuje dzieci, więc, no hm, trochę sceptycznie sie odnoszę do Twoich założeń

                  Z odległości, której pokonanie wymaga kilku minut? nie da się. Średnio w minutę się pokonuje z buta 100 metrów. Średnio fragmenty twarzy widać z odległości 70-100 metrów. Średnio rozmowę słychać z odległości 100-200 metrów. Czyli nie ma bola, żeby to się odbyło według takiego scenariusza jaki wymyślą autorka a ty łykasz jak małpa kit, mimo, ż podobno masz super wyczucie czasu bez stopera.

                  > zastanówmy się, co w opisanej sytuacji by zrobił normalny rodzic, poszedłby sobie w siną dal, > zostawiając dzieci pod opieką smacznie przysypiającej niani? wink

                  Prawdopodobnie nie, ale wtedy jakaś rozmowa by się odbyła od razu na miejscu, a tu jest cliffhanger w momencie w którym pani otwiera zaspane oczęta. No bez jaj, Wymysł jakiś prawdopodobny scenariusz, który klei tę scenę z rozmową na drugi dzień i faktem, że pani zastanawia się, co niani powiedzieć.
                  • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:23
                    Czekaj, to jest pierońsko trudne zadanie, ale spróbuję! Jak ja bym się zachowała? Hmm.
                    No może: mówię, że dzień dobry, myślę, że dzieci mają już dość placu zabaw, chyba się nudzą, zabieram je do domu. Niania pewnie maszeruje ze mną, do rzeczonego domu, na przykład po to, żeby zabrać swoje rzeczy. Ale ja NIE ZACZYNAM rozmowy z nią teraz, bo raz - chcę temat przemyśleć na spokojnie, dwa - takich rozmów nie prowadzi się przy czujnych uszkach dzieci. Tadam!
                    • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:36
                      Nadal nie wyjaśniłaś, jak ona widziała śpiącą nianię z pół kilometra (kilka minut na dochodzenie do płotką plus kilka na rozmowę z dziećmi dało kilkanaście minut, więc raczej te kilka minut to tak bardziej 6 niż 2, a i przy 2 to za daleko).
                      • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:39
                        Bo nie pytałaś big_grin
                        Dokładnie Ci odpowiedziałam na pytanie: "No bez jaj, Wymysł jakiś prawdopodobny scenariusz, który klei tę scenę z rozmową na drugi dzień i faktem, że pani zastanawia się, co niani powiedzieć."
                        Udałaś, że nie widzisz i wyciągasz kolejnego królika z kapelusza wink
                        • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:46
                          > Bo nie pytałaś big_grin

                          napisałaś, że się sceptycznie odnosisz do moich założeń, ale nie wyjaśniłaś, dlaczego. Nie myślałam, że muszę dopytywać, no to niniejszym dopytuje smile

                          Twój scenariusz z rozmową się bardziej klei od wszystkiego co napisała autorka (nie wiem, czy każdy byłby w stanie udawać, ze wszystko OK, gdy jest wkurwiony o bezpieczeństwo dzieci, może tak), tylko dlaczego ona, pytając o zdanie, nic nie napisała o swojej reakcji? A jakaś musiała być, tzn. musiałaby, gdyby to była prawdziwa historia. Zwłaszcza, że skoro potrzebuje tej niani to musi coś wymyślić od razu, no bo co, jeśli niania rzeczywiście do dupy to ona wiedząc o tym jutro spokojnie jej powierzy dzieci?
                          • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:56
                            Bo jak czytam o balkoniku i tej całej dołożonej reszcie (Twojej i mai) to, niestety, nie mogę poważnie traktować wyliczeń z krokami i minutami. Musiałabym je sprawdzić, a tu się kończy mój akademicki zapał wink
                            Nie wiem, dlaczego nie napisała. Ludzie są różni.Ty byś napisała, forumka x - tylko tyle, że postanowila porozmawiać z nianią później.
                            Problem z nianią polega na tym, że dotychczas nie była do dupy, przeciwnie - dała ciała pierwszy raz, na oczach lemonki. I teraz lemonka ma rozkminę - resocjalizować czy utylizować. Ale nie, nie musi wymyślić od razu, musi coś wymyślić do momentu, kiedy ochłonie i zobaczy nianię ponownie. Ja bym pewnie reagowała od razu, ona może być z tych, które uważają, że noc przynosi radę i rozwiązanie.
                                  • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:13
                                    Ale ja nie wiem, czy Twoje wyliczenia są zgodne z zasadami fizyki. Skąd wzięłaś dane? Nie znasz odległości, terenu, warunków, bierzesz parametry z sufitu. Dokładasz do nich fałszywe założenia, typu: "nie jesteś w stanie odróżnić, czy ktoś się opala z zamkniętymi oczami, czy obserwuje dzieci", albo "na pustym placu zabaw w środku miasta panuje cisza". W związku z powyższym - podchodzę do obliczeń sceptycznie, musiałabym je sprawdzić wink
                                    • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:30
                                      a weże so is w i’m w google terenoznawstwo, oceaninie odległości, tu mass przykład. ciastek.eu/turystyka/terenoznawstwo/odleglosc/
                                      Jeśli przyjąć, że dorosły, zdrowy człowiek robi w żal. od tempa 4-6 km na godzinę, a podchodzenie do placu zabaw trwało kilka minut (to jest wyraźnie napisane w starterze) czyli musialo to być ćwierć-pół kilometra najmarniej (chyba, że balkonik lub czołganie w trawie), to narracja się sypie i nie chce być inaczej.
                                      • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:41
                                        Mhm. Chyba, że to taki plac zabaw, na jakim bawiły się moje dzieci. Część ogrodzona wysokim płotem, ze stalowych sztachet, wyżsżym ode mnie. Jedna ćwiartka, ta, w której jest wejścei - ogrodzona niziutkim, "przedszkolnym" płotkiem, złożonym z sięgających mi mniej więcej nad kolano drewnianych "sztachet" - nie palików, tylko takich szerszych deseczek. Dochodząc do placu od ulicy idzie się alejką prowadzącą wzdłuż ogrodzenia i finalnie ląduje się przy niższej części, z tym że trzeba najpierw obejść spory kawał płotu wysokiego. Chyba, że idziesz od parku, wtedy idziesz wprost do niskiej części ogrodzenia.
                                        • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:45
                                          chyba jednak nie, bo autorka wyraźnie napisała, że płotek niski, łatwo się stamtąd wyrwać, czy to do nieziemskiej urody kota czy to do jakiegoś stranger-danger. czyli teraz to ty płyniesz z danymi z sufitu. To już ten mój balkonik bardziej prawdopodobny.
                                          • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:50
                                            Bo przez niską część płotka bardzo łatwo przejść, to prawda.
                                            Nie no, skoro balkonik jest bardziej prawdopodobny, to ja chylę czoła przed żelazną logiką i się poddaję big_grin Inaczej następnym poście zeznasz, że tam byłaś, patrzyłaś i po fakcie obwiodłaś kredą kontury ciała, a odległość wymierzyłaś taśmą mierniczą, a Twoje dane w ogóle nie są z chmur, bo nie są i już! big_grin
                                            • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 22:14
                                              słuchaj, opowiadasz coś o wysokim, metalowym płocie, który wymaga nie wiadomo jakich podchodów, a jest wprost napisane, że był niski nawet dla przedszkolaka. I ona pisze, że kilka minut dochodziła do ogrodzenia, nie do jakiejś furtki będącej kilkadziesiąt metrów dalej. . Z balkonikiem to jest sarkazm, natomiast z jakiegoś powodu się trzymasz jak pijana płotu (wysokiego, metalowego) teorii, że ta historia jest prawdziwa, a tam się po prostu nic kupy nie trzyma. Może Ty wyjaśnij, co sprawiło, że wierzysz w te bujdy, w tym to:
                                              "z zamkniętymi oczami *czyli od początku trasy musiała być mniej niż 70-100 metrów żeby to stwierdzić* wystawiała twarz do słońca.
                                              Przez kilka minut, zanim nie doszłam do ogrodzenia placu *czyli musiała iść minimum 200 metrów, ale prawdopodobnie dużo więcej, skoro ten spacer plus rozmowa z dziećmi zajęło kilkanaście minut - więc raczej tak koło pół kilometra* ( niski płotek, mniej niż metr wysokości) mogłam patrzeć jak niania sprawuje dokładne zero kontroli nad tym, co robią dzieciaki."
                                            • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 22:18
                                              annaboleyn napisała:

                                              > Twoje dane w ogóle nie są z chmur, bo nie są i już! big_grin

                                              Moje dane nie sa z chmur. To są rzeczy dawno wyliczone. Ale daje autorce benefit of the doubt, zakładając, że tak strasznie długo zaliczała te sto metrów, bo się porusza z balkonikiem lub na brzuchu. A ty się z moich wysiłków uprawdopodobnienia historii naśmiewasz szyderczo.
                                              • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 06.05.22, 09:13
                                                No, może trochę się naśmiewam, to prawda smile Ale chyba nie z wysiłków smile Niestety, już mnie znudziły te wyliczenia i potyczki z fizyką, więc pozwolisz, że ten post, w którym po raz kolejny wspominasz chyba o metrach i minutach - pozostawię bez odpowiedzi, nie chce mi się uważniej czytać tego samego ZNOWU smile) Napisałam Ci, że się poddaję i - niestety - musi Ci to wystarczyć smile
                                                • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 06.05.22, 14:49
                                                  Też bym się poddała, gdybym się głupio upierała przy bzdurze. Fragmenty twarzy widać z odległości 70-100 metrów, takiej odległości się nie pokonuje w kilka minut tylko w kilkadziesiąt sekund. Zatem oskarżenie w stosunku do niani jest mocno naciągane. Tyle.
                                                  • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 06.05.22, 15:23
                                                    Myślę, że dla własnego zdrowia psychicznego powinnaś/powinieneś przestać się tak denerwować i jednak porzucić ten temat wink
                                                    Co do matematyki - mam od tego ludzi, ale dzięki, że pytasz <3 Serdecznie polecam Ci tę metodę, ludzie od tego, w czym jesteśmy kiepscy. Choć w Twoim przypadku (komunikacja, panowanie nad emocjami, dystans, umiejętność odpuszczenia, autoironia) z outsourcingiem może być kiepsko... Coś wymyślisz, trzymam kciuki!
                                                  • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 06.05.22, 15:36
                                                    A dzięki, moje zdrowie psychiczne jest w jak najlepszym porządku. Po prostu starałam się być uprzejma gdy zarzucałaś mi dane z chmur i domagałaś się źródeł, bo błędnie wywnioskowałam, że pytasz, bo brakuje Ci tej informacji do prawidłowego wnioskowania - tylko po to, żeby usłyszeć (gdy dane jednak nie chcą się zgadzać z historyjką z postu) źe w sumie Cię to nic nie obchodzi a ze mną jest coś nie tak. No styl konwersacji którego bym się spodziewała po silniku8, nie po elitach. Ech ci rojalsi…
                                                  • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 06.05.22, 16:20
                                                    Ale czekaj, przecież kiedy ja dałam przykład placu zabaw, który mijam kilka razy w tygodniu od kilkunastu lat - ty mi powiedziałaś, że to wymyśliłam, a kiedy precyzyjnie odpowiedzialam ci na zadane pytanie - ty zigronowałaś tę odpowiedź i zapytałaś, dlaczego nie odpowiadam na coś, o co nie zapytałaś wink Rozumiem, że powyższe to samokrytyka? Zawsze coś wink Co prawda w stylu, hm, dość... przaśnym, ale piątka za to, że się starasz wink
                                                    Przykro mi, nie mogę dalej zajmować się Twoim zbolałym ego i bić brawek za to, że wykonujesz skomplikowane obliczenia, zatem w pokorze przyjmuję, że jeszcze jakieś trzy do pięciu razy napiszesz to samo, zażądasz atencji, uznania i docenienia, następnie rzucisz jakimiś wysnutymi z rozgorączkowanej wyobraźni oskarżeniami i zaczniesz od początku wink Totalnie Cię wspieram w tej drodze do samoświadomości, ale z mojej strony jednak EOT wink
                            • jednoraz0w0 Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 21:07
                              annaboleyn napisała:

                              > Bo jak czytam o balkoniku i tej całej dołożonej reszcie (Twojej i mai) to, nies
                              > tety, nie mogę poważnie traktować wyliczeń z krokami i minutami. Musiałabym je
                              > sprawdzić, a tu się kończy mój akademicki zapał wink

                              No to dlatego sprawdziłam żebyś nie musiała i podałam te dane i wychodzi mi, że musiałaby chodzić z balkonikiem lub się czołgać. No i z tych wyliczeń jasno wynika, że możliwe są tylko dwie opcje: albo cała historia jest zmyśloną, albo jest baaaardzo mocno ponaciągana, przynajmniej jeśli chodzi o czas akcji i w rzeczywistości zamknęła się w góra 3 minutach.
                              I nie wiem jak Ty, jak ja miałam małe dzieci to doskonale wiedziałam, co się z nimi dzieje i gdzie są, bo wtedy oczy wyrastają dookoła głowy, więc przy założeniu, ze dzieci byłyby pilnowane w opisany sposób, myślę, że niania doskonale by wiedziała, co się ze szczawiami dzieje i że ktoś do nich podszedł i że dzieci do tego kogoś mówią 'mama". No chyba, że matka się czołgała w trawie, żeby nie zostać usłyszaną przez leniwa nianię, to by nawet grało z tym, że to tyle trwało.
                              Nadal, nie wierze w to, że słysząc głos chlebodawczyni, nie zareagowała, ani nie wierze w to, że faktycznie ją oderwało od rzeczywistości, przysnęła i udawała, że nic się nie stało - każdy kto by faktycznie przysnął by nieco spanikował, zwłaszcza, że jak przyśnie to nie wie, ile czasu upłynęło.
                              W związku z kompletnym brakiem kleju w tych departamentów inne, mniej nieprawdopodobne aspekty i tak nie maja znaczenia bo całość nie może być prawdziwa.
                              Podsumowując - scenariusz 2/10.

            • majaa Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:05
              annaboleyn napisała:

              > majaa napisała:
              >
              > > Chodziło mi o to, że matka powinna powiedzieć niani, że zdenerwowało ją t
              > o, co
              > > widziała i prosi o wytłumaczenie.
              >
              > Nie, to Ty uważasz, że powinna. Natomiast matka robi to, co uznała za stosowne.

              Nie bardzo rozumiem, czego się czepiasz... No tak, napisałam, co ja uważam, to chyba oczywiste, że mówię za siebie. I tak, doskonale zdaję sobie sprawę, że matka zrobi, co będzie chciała. Przecież nie wydałam jej rozkazu, tylko opisałam swój punkt widzenia.

              A co do reszty Twojej, jakże wnikliwej analizy... obawiam się, że nie załapałaś ironii tudzież karykatury po prostu. Niektóre emateczki zbytnio poniosła wyobraźnia i emocje w związku z tą historyjką big_grin
              • annaboleyn Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 20:25
                majaa napisała:

                >
                > Nie bardzo rozumiem, czego się czepiasz...

                Widzę smile Niestety, nie umiem Ci pomóc wink
                >
                > A co do reszty Twojej, jakże wnikliwej analizy... obawiam się, że nie załapałaś
                > ironii tudzież karykatury po prostu. Niektóre emateczki zbytnio poniosła wyobr
                > aźnia i emocje w związku z tą historyjką big_grin

                Absolutnie się z Tobą zgadzam. Niektóre emateczki tak się zapieniły, że napisały już alternatywną historię, zagięły czasoprzestrzeń i w emocjach dołożyły sarny, porywaczy, co tam jeszcze wink Co począć, emocje - ludzka rzecz wink
    • magata.d Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 09:33
      Zapisz dzieci do przedszkola, a jak są chore czy kaszlą weź zwolnienie lub podziel się opieką z ojcem dzieci. Dzieci to obowiązki i wyrzeczenia i trzeba sobie z tego zdawać sprawę decydując się na nie. Niestety, jakbyś tę nianię zaczęła śledzić to byś jeszcze sporo uchybień zobaczyła, takie życie.
    • naturella Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 11:29
      Dobra, a spójrzmy na to z drugiej strony. Może niania była zmęczona, nie spała w nocy, coś się wydarzyło - może po prostu na chwilę się zdrzemnęła. Oczywiście nie powinna, była w pracy, była odpowiedzialna za dwójkę dzieci i nie powinna ich z oczu spuścić. Jednakowoż założyłabym, że zdarzyło się to raz i więcej się nie powtórzy. Dla mnie istotne byłoby, co powie, gdy się z nią porozmawia - czy uzna, że to było cos niewłaściwego, czy będzie się bronić, że o co chodzi, że przecież nic się nie stało itp.
    • kagiali Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:32
      3 i 5 lat, to wbrew pozoru nie takie maluszki. Gdyby tylko 3 latek byl sam to co innego. Jak zwolnisz nianie, to kto zajmie się dziecmi? Jezeli zamiast niani wybierzesz przedszkole to polecam, bo szkoda dzieci na nianke. Ale jezeli paleczke przejmie inna niania, to nie zmieniaj.
      Wbrew pozorom niania to same wady i mało zalet. Ta wyszla na dwor, czyli super. U mnie na osiedlu dzieci pod opieką niani na uliczkę osiedlową wychodziły i miały ok 2 lat. Nianie zagadywały się na ławeczce a inne matki ganiały za tymi dziecmi pod opieką niań - nie matki tych dzieci
      • kagiali Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:36
        Jak chcesz wiedzieć więcej o swojej niani to porozmawiaj z sąsiadami, a najlepiej z matkami maluszków, bo one są dużo na dworzu i dużo widzą i nie przyjdą do Ciebie same z siebie, bo nie chcą Tobie i sobie robić problemów
    • trut_u Re: Niania. Myślałam, że idealna. 05.05.22, 13:49
      Zwolniłabym. Kilkanaście minut... Bez jaj. Rozumiem, sięgnąć po telefon, odwrócić się na chwilę, ale coś takiego? Ale może ja mam zbyt idealistyczne podejście. Wybrałam jednak żłobek i przedszkole, bo mam większe zaufanie, że tam ludzie patrzą sobie wzajemnie na ręce, dyrekcja czuwa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka