Dodaj do ulubionych

Słusznie się z lekka zirytowałam?

08.05.22, 09:59
Wczoraj w nocy koleżanka, zresztą nie jakaś znowu dóbr i często widywana, wysłała mi komunikatorem zrzut ekranu z grupy na FB, lokalnej, jakaś babka pilnie prosi o pomoc I potrzebuje kogoś, kto "umiałby pogadać po francusku" (pewnie coś załatwić). Popatrzyłam i zignorowałam, bo w sumie co miałabym z tym robić.
Ale rano patrzę - kiedyś wieki temu dołączyłam do tej grupy, takiej o wszystkim i o niczym, trochę polecania usług, lekarzy, trochę osobistych pytań czy próśb o pomoc - tyle że wyłączyłam powiadomienia, bo mnie to w końcu zaczęło nudzić. No i faktycznie znalazłam post tej kobiety, a moja znajoma w odpowiedzi jej linkuje mój profil. I że ja "uczę i tlumaczę".
Oczywiście z grupy już wyszłam od razu. Nie jestem darmową pomocą, znajomość tego języka i posługiwanie się nim to moja praca, rzadko kiedy robię coś bez wynagrodzenia, od lat właściwie mi się to nie zdarza. Dlaczego ludzie tego nie rozumieją? Że to nie jest tak, że znajomy tłumacz coś im tam mimochodem przetłumaczy, nauczycielka powtórzy z dzieckiem do sprawdzianu, prawnik udzieli porady, co że spadkiem, a lekarz przepisze receptę. Idź, zleć fachowcowi, zapłać...
Dodam, że ostatnie, czego mi się chce to wydzwaniać np. do Francji. Ewentualne pytanie na messengerze po prostu zignoruję.
Obserwuj wątek
    • lauren6 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:04
      Dlaczego założyłaś, że miałabyś robić za wolontariuszkę? Może czegoś nie dopisałaś w poście, ale ja zrozumiałam intencje koleżanki jako polecenie cię nowej klientce. Gdyby kobieta się odezwała podałabyś jej cennik usług i tyle.
    • homohominilupus Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:17
      Gdy bylam młoda i nieasertywna zdarzyło się parę razy że wykonałam jakieś większe tłumaczenie po koleżeńsku czyli za darmo. Do tej pory pamiętam jednego gościa którego nawet nie znałam, przysłał mi mailem dokument a w treści maila były 2 slowa: od Marka ( Marek to mój pociotek który mnie o przysługę w jego imieniu poprosił).
      Gdy tłumaczenie wysłałam nawet nie napisał słowa dziękuję.
      Od tamtego czasu nie robię już darmowych przysług.
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:27
        Ja czasami robiłam jakieś drobiazgi, np. dla rodziny czy bliskich znajomych, zawsze dostałam choćby dziękuję, a czasem i ptasie mleczko wink.
        Zdarza mi się podać niską cenę komuś, kto pyta o przetłumaczenie dokumentów na leczenie, bo wiem, że to może być studnia bez dna i że komuś jest już wystarczająco ciężko. Ale to moja świadoma decyzja.
    • pitupitt Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:25
      Koleżanka pisała, że zrobisz coś za darmo? Bo jeżeli tylko wspomniała o tobie, to przesadzasz. W ekonomii zjawisko znane jako marketing szeptany... Spora część zleceń trafia do mnie podobna drogą, znajomy powie znajomemu, że jest ktoś taki, kto może zrobić to i to. Potem ten ktoś, kontaktuje się że mną i dogadujemy szczegóły.
    • picathartes Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:37
      Wrzuć na luz.
      Mnie też czasem ludzie taguja, bo im się wydaje że coś w dobrej wierze… Jakaś siłownia szuka trenerki na zastępstwo w niedzielne wieczory za minimalna stawkę i sru - jestem tagowana.
      Po prostu ingoruję, nie odpisuję i luz. Jestem pewna, że osoba tagujaca nie wpadła na to, pracy nie szukam, że pracuje za zupełnie inne stawki i zachinyludowe nie w weekendy 🤣
      Robić za to aferę? No ludzie, po co 🙈
    • mia_mia Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:44
      Jeśli to grupa, tak jak piszesz, samopomocowa i jesteś jej członkiem to nie ma czym się oburzać, nie ma też obowiązku pomagać. Rozumiem, że ideą tej grupy jest to, że dziś ty pomożesz „pogadać po francusku”, następnym razem ta kobieta sprawdzi pracę domową z matematyki albo wytłumaczy zadanie z fizyki czy skróci ci spodnie, również nieodpłatnie.
      Poza tym jest jeszcze aspekt reklamy, poświęcisz 10 minut na telefon, a ta osoba podziękuje ci na grupie, zapamięta na przyszłość i poleci koledze, który będzie miał duże zlecenie.
      Jeśli taka forma ci nie odpowiada odchodzisz i tyle.
      Uważam taki barter przysług za całkiem fajną sprawę, chociaż nigdy nie uczestniczyłam w takiej grupie, natomiast w realu to działa i się sprawdza, chociaż wiadomo, że cwaniacy się zdarzają.
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:56
        Nie, to jest grupa o wszystkim, także sprzedaż, poszukiwanie zwierzaków, problemy ze śmieciami na ulicy itp. Trafiłam na nią dobre parę lat temu w zupełnie innych okolicznościach. Szukałam dorosłego niechcianego kota. Kota tam akurat nie znalazłam, tylko w fundacji, wygasiłam powiadomienia i tak sobie gdzieś ta grupa egzystowała bez mojej wiedzy.
          • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:02
            No już się nie nakręcam, właśnie mi tu wyjaśniono, że takie tagowanie jest ponoc normalne. Jestem zazwyczaj tylko na bardzo tematycznych grupach, w większości nie polskich i branżowych, a tam za tagowanie kogoś łeb urywają od razu pozostali chętni do zleceń big_grin
        • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:00
          Aha i to nie jest grupa, z której mogłoby być duże zlecenie, uwierz, patrząc co za osoby tam piszą i o czym piszą. To jest typowo babska zamknięta grupa o niczym. Żadna poważna firma nie szuka tłumacza w ten sposób. A zajmowanie się bzdetami za grosze to już nie ten etap.
          • veryvery Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:21
            No ale tagowanie na jakichs babskich czy lokalnych grupach nie ma w zamyśle wykonania usługi za darmo. Ktoś potrzebuje jakiegoś specjalisty czy uslugi I ludzie polecają, najczęściej kogoś, z czyich usług już korzystali albo rodzinę/znajomych. Cały zamysł polega na tym żeby polecić osobę sprawdzoną zamiast szukac w ciemno w necie. Masz problem taki a taki, potrzebujesz osoby zajmującej się tym I ludzie, którzy mieli ten sam problem polecają ci kogoś z kim mieli dobre doświadczenie. Ewentualnie jak to było u ciebie ktoś ma nagłą sytuację, pilnie potrzebuje pomocy ale to nie oznacza że usługa ma być charytatywna. Pomoc w tym przypadku to nie "za darmo", ale pomoc w szybkim znalezieniu kogos, kto usługę wykona
    • mae224 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:50
      Rozumiem Cię.
      Koleżanki w tym zawodzie nieustająco dostają prośby o "sprawdzenie CV po angielsku", albo "dziecku zadania na jutro". Nawet nie "za kawkę".
      I dziewczyny dobrze radzą, olej, jesli ten ktoś obcy się odezwie, wyceń.
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:58
        Tak zrobię. Najbardziej zła chyba jestem na koleżankę, bo nie jestem instytucją charytatywną. Ale skoro tu piszą, że tagowanie się w grupach jest normą, to widocznie tak jest (jestem w grupach tematycznych i branżowych, w tych drugich tagowanie jest trochę źle widziane, zaraz ktoś ma pretensje o kumoterstwo itp.).
        • mgla_jedwabna Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:20
          Lily, tagowanie w grupach jest normą, acz nigdy nie wiemy, jakie są układy między osobą tagującą i tagowaną. Twoja koleżanka jest dość tępa, jeśli tego nie rozumie. Może inne osoby tagowane wyrażają na to zgodę, bo np. szukają nawet drobnych zleceń albo są gotowe pracować charytatywnie. Może mają np. osobny profil publiczny i liczą się z tym, że będzie linkowany po świecie. A może przed tagowqniem zostały zwyczajnie zapytane o zgodę przez tagującego.

          Nie daj sobie wmówić, że to norma. To brak taktu. Chyba że normę definiujemy jako proste "dużo ludzi tak robi", wtedy jest to taka sama norma, jak parkowanie na miejscach dla niepełnosprawnych, przyprowadzanie pociech, gdy zaproszona jest tylko mamusia, albo ubieranie się do pracy w T-shirt stosowny najwyżej do grabienia liści w ogrodzie.
    • pade Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 10:58
      Nie. Prawdopodobnie przestraszyłaś się, bo wyobraziłaś sobie, że ktoś będzie namolny, będziesz musiała odmawiać, a to nie jest komfortowe.
      Obecność na takich grupach siłą rzeczy powoduje, że ktoś kogoś taguje, więc nie zostały tu naruszone Twoje granice, mimo, że chyba tak to odczułaś.
    • dalia7 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:22
      Gdyby te usługi, które wymieniasz były relatywnie niedrogie w stosunku do zarobków przeciętnego Polaka nikt by nie szukał okazji "za darmo".

      Choć bywa tak, że najmniej oporów proszenia o łaskę ma ten, którego stać na usługę odpłatnie.

      Uważam, że to głupie wykorzystywać znajomych świadczących potrzebne mi usługi, ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcych ludzi, gorzej sytuowanych.

      Pamiętam jak dwa razy wzywałam lekarza do noworodka, gdy w przychodni panowała ospa. Koszt między 180 a 250 zł za samo osłuchanie. Kogo na to stać przy najniższej krajowej?
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:27
        A kogo poza mną obchodzi, na co mnie stać i z czego ja będę żyła?
        Płacimy za usługi dlatego, że nie mamy umiejętności czy kwalifikacji, czy też uprawnień, żeby to samemu zrobić. Life. Dlatego nauczyłam się m.in. montować/wymieniać syfony i kręcić w kiblu spiralą (na szczęście w nowym budynku to okazuje się już nieprzydatne).
      • mae224 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:29
        Niepisane rabaty? Ani dentysta, ani lekarz, ani naprawiający mi samochód mechanik, ani pan szewc, ani krawcowa, ani kosmetyczka, ani fryzjerka ani nawet ksiądz nie sprawdza statusu materialnego klienta. Ma po prostu cennik. "Dzwonienie za granicę" to też usługa.
      • laura.palmer Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 11:50
        dalia7 napisała:

        > ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcych ludzi, gorzej sytuowanych.

        Dałam kiedyś taki rabat i wyszłam na tym jak Zabłocki na mydle, bo potem pani miała jakieś z doopy pretensje i oczekiwała kolejnych upustów. Nigdy więcej.
      • runny.babbit Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:00
        dalia7 napisała:

        >
        >
        >
        > Uważam, że to głupie wykorzystywać znajomych świadczących potrzebne mi usługi,
        > ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcy
        > ch ludzi, gorzej sytuowanych.
        >
        Jako osoba gorzej sytuowana jestem bardzo zainteresowana twoja ofertą. Jakie usługi swiadczysz i z jakim rabatem?
        • dalia7 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 14:23
          "Jako osoba gorzej sytuowana jestem bardzo zainteresowana"

          O tym nikt nie trąbi naokoło, żeby nie przyciągnąć naciągaczy. Dotyczy to sytuacji, gdzie nie ma wątpliwości co do dramatycznego czy niemalże dramatycznego położenia danej osoby. Może po prostu nie trafiliście na taką sytuację.

          Nawet bankom może się zdarzyć umorzyć kredyt hipoteczny klienta, ale to musi być wyjątkowo sytuacja bez wyjścia. I nie chwalą się tym.
            • dalia7 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 15:04
              "Tez byłam w dramatycznym położeniu i nie wypraszalam rabatów od obcych ludzi, hmmm"

              Bo to raczej jest inicjatywą drugiej strony. Zwykle ludzie w trudnej sytuacji zagryzają zęby. Naciągacze nie mają skrupułów.

              Nie wiem jak to jest. Nigdy nie byłam w podbramkowej sytuacji. Jakos tak mi się układa mieć margines bezpieczeństwa. Jak mnie na coś nie stać - nie korzystam. I z niemowlakiem jeździłam nocą na pogotowie zamiast płacić grube pieniądze za osłuchanie na wizycie domowej.


            • umi Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 09.05.22, 02:01
              Dalia ma racje. Jak sie pracuje z ludzmi, zwlaszcza dlugo, po pewnym czasie mozna wyczuc kto naprawde ma problem.
              Jesli w zyciu podchodzisz do ludzi jak piszesz w tym watku, to nie dziwie sie, ze w dramatycznym polozeniu nikt sie nie wyrywal. Nie kazdemu mozna pomoc, czasem lepiej nie pomagac jak ktos jest trudnym czlowiekiem.
      • veryvery Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 14:40
        dalia7 napisała:

        > Gdyby te usługi, które wymieniasz były relatywnie niedrogie w stosunku do zarob
        > ków przeciętnego Polaka nikt by nie szukał okazji "za darmo".
        >
        > Choć bywa tak, że najmniej oporów proszenia o łaskę ma ten, którego stać na usł
        > ugę odpłatnie.
        >
        > Uważam, że to głupie wykorzystywać znajomych świadczących potrzebne mi usługi,
        > ale chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcy
        > ch ludzi, gorzej sytuowanych.

        >
        > Pamiętam jak dwa razy wzywałam lekarza do noworodka, gdy w przychodni panowała
        > ospa. Koszt między 180 a 250 zł za samo osłuchanie. Kogo na to stać przy najniż
        > szej krajowej?

        Nie znam takiej zasady, zresztą wg jakich kryteriów ocenić to 'gorsze sytuowanie'
        • dalia7 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 14:58
          Źle się wyraziłam. Jasne, że ciezko ocenić, kto ma lepszą a kto gorsza sytuację. Teraz przy okazji wojny można było usłyszeć, że niektóre osoby świadczące usługi przyjmują np jednego klienta dziennie za darmo i jest to ktoś, kto uciekł przed wojną. Miałam znajoma fizjoterapeutka, która przyjmowała tylko w swoim gabinecie, aby nie tracić czasu na dojazdy. Potem się okazało, że w jedno popołudnie jednak jeździ do pewnej rodziny, która miałby problem z transportem chorego dziecka co tydzień. Nie brała za to dodatkowych pieniędzy, ale się tym nie chwaliła. Inna znajoma dawała zniżki na korepetycje, ale dobrze znała sytuację finansową rodziny. Wiadomo, że nikt świata nie zbawi i samemu też chce żyć na przyzwoitym poziomie. Ale wiele osób pomaga w podbramkowej sytuacji. Nie zdziwiłby się, gdyby się okazało, że ukraińskie dzieci w naszych prywatnych przedszkolach mają zniżki jeśli chodzi o czesne.



      • agonyaunt Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 18:15
        >chyba każdy, kto prowadzi jakieś usługi ma jakieś niepisane rabaty dla obcych ludzi, gorzej sytuowanych.

        Nie. Może sporadycznie jakieś pojedyncze firmy, które mogą sobie pozwolić za pracę poniżej normalnych stawek. Ale to absolutnie nie jest norma.
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:07
        Mam lepsze zlecenia za pieniądze i właśnie nad jednym siedzę, spokojnie robiąc po kawałku, a nie zajmujac się cudzymi sprawami w weekend. Drobnicę i bzdety biorę tylko od współpracujących BT, bo dają mi cały czas większe zlecenia. Rozmow telefonicznych nie wykonuje, bo to sporo pier.dolenia się z cudzymi sprawami, nieraz douzgadnianie, a nikt mi nie da za to tyle, żeby to zniwelowało mój dyskomfort.
    • mgla_jedwabna Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:00
      Słusznie. O ile rozumiem zrzut ekranu i pytanie, czy pomożesz, to podawanie namiarów na ciebie pid tamtym postem jest nie fair. Jest nie fair także wobec osoby szukającej pomocy, bo gdyby się do ciebie zwróciła, straciłaby czas i się zirytowała.

      Koleżanka chciała być dobra i pomocna twoim kosztem.
    • cegehana Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:06
      Masz prawo do wszelkich uczuć i przeżywania ich jak uważasz. Przy interpretacji tych uczuć warto jednak spróbować spojrzeć na sprawę obiektywnie, bo z faktu polecenie Twoich usług jeszcze nie wynika, ze "masz" coś robić i za ile. To była Twoja myśl automatyczna. Odpowiedź na pytanie co spowodowało taką a nie inną myśl, moze pomoc Ci uniknąć w przyszłości podobnych irytacji.
    • zurekgirl Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:19
      Ale to zalezy. Gdyby mnie ktos poprosil o "pogadanie po francusku", bo dziecko wyladowalo w szpitalu we Francji, a matka nie wie, co sie dzieje, to zaden problem, ciesze sie, ze moge pomoc, nawet nieodplatnie. Licze tylko na to ze karma wraca. Jesli ktos chce ten francuski, bo chce kupic futro z karakulow od francuskiego prijektanta, to rowniez chetnie, za kwote x. I tyle. Ja bym sie wrecz ucieszyla, ze ktos poleca moje uslugi i w sprawie ewentualnego wynagrodzenia dogadywala z zainteresowanym. Zupelnie nie widze problemu. Najmniejszego.
      • mgla_jedwabna Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 12:32
        Takie podejście mają osoby, które zaczynają w branży i łapią każdą drobnicę. Lily Evans ewidentnie do takich nie należy.

        Osoba poszukująca "pomocy" w "pogadaniu" raczej nie jest gotowa płacić. I raczej nie potrzebuje zawodowego tłumacza, tylko ciotki Klotki, która jeździła zbierać winogrona, chętnie pomoże.

        • jasnozielona_roslinka Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 13:34
          Najwidoczniej koleżanka nie wiedziała że Lily Evans to wysoka specjalistka zarobiona po pachy i z rzeszą stałych klientów. Jakby się tego domyślała to by nawet nie startowała
          Albo w branży koleżanki nie jest niczym niestosownym i nietaktownym polecać osoby/usługi więc nie zgadła, ze to może wywołać takie poruszenie
          Moze Lily to wysoka wrażliwa osoba i stąd to wszystko, wiekszości ludzi ani by sie nie chciało tego rozkminać ani jeszcze dopisywac historii o rzekomej nieodpłatnej pomocy (bo w ogłoszeniu nic takiego nie było). Tu jeszcze lękowośc i jakiś katastrofizm dochodzą.
          • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 14:01
            Może nie po pachy, ale głodem nie przymieram, wolę pracować na swoją renomę porządnymi zleceniami od dużych podmiotów i robić to dobrze. A na to potrzebuję czasu. Później również potrzebuję czasu na odpoczynek.
            Generalnie możliwość swobodnego dysponowania czasem i sobą jest dla mnie równie ważna jak zarobki.
            A co do katastrofizmu, miewałam już klientów typu koleżanka koleżanki, przeważnie drobny chłam, zawracanie dupy i zdziwienie, że się za to placi. Albo zajęcia językowe, kręcenie, wypadanie terminów, zmiany godzin, rezygnowanie itp. Teraz mam ludzi związanych umową ze szkołą, oni muszą wyrobić te godziny, więc nawet jak coś przesuną, to musi być odrobione. I tak rozumiem szacunek dla własnej pracy i samego siebie.
            • mia_mia Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 15:45
              My z mężem pomagamy ludziom bezinteresownie, czasem także w sprawach na których normalnie zarabiamy, efekt tego jest taki, że później ludzie pomagają nam, też bezinteresownie, po kosztach albo w godzinach, kiedy dla innych palcem by nie kiwnęli nawet za stawkę razy kilka.
              Nie wiem czy to ten przypadek, nie namawiam, bo to musi być własna decyzja, ale taka sieć kontaktów i przysług zawieszonych bardzo pomaga w życiu, czasem w najmniej oczekiwanych momentach, czasem po latach.
              • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 16:06
                A to jest już takie pieprzenie, które niekoniecznie się w życiu sprawdza. Możesz robić setki pierdolow przypadkowym ludziom, którzy uważają, że takj drobiazg to ktoś im powinien za darmo, a to nie znaczy absolutnie, że ktoś potem dla ciebie będzie w stanie coś zrobić.
                • mia_mia Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 16:16
                  Koncepcja bezinteresownej pomocy jest taka, że się nic nie oczekuje w zamian, ale życiowe doświadczenie pokazuje, że to procentuje. Jak się pomaga komuś wnieść mebel, to nie spodziewa się, że za kilka lat szwagier tej osoby w niedzielę otworzy warsztat, żeby zmienić oponę, a takiej skali pomocy doświadczaliśmy choć zupełnie w innych sprawachwink
                  • arista80 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 16:46
                    Co innego pomóc wnieść mebel, zrobić zakupy czy popilnować dziecka, czyli pomóc w gronie bliskich i znajomych, a co innego wyświadczyć komuś usługę za darmo "po znajomości". To pierwsze realizuję z powodzeniem, na tym drugim ostro się przejechałam, jak chyba większość lingwistów/tłumaczy. Im więcej osobom pomogłam w ten sposób, tym więcej stawiało się do mnie osób proszących, a potem prawie żądających za darmo "po znajomości", "bo koleżanka cię poleciła, bo jej pomogłaś. Ucięłam to, przedstawiając zawsze cennik, ewentualnie z małą zniżką, ale nigdy gratis. W efekcie większość proszących nawet nie odpowiadała, niektórzy "musieli się zastanowić" i tez potem milkli, jakaś garstka ostatecznie się godziła (potem ostro pilnowałam najpierw płatność, potem tłumaczenie). Niestety branża językowa jest niewdzięczna pod tym względem, sporo osób myśli, że tłumaczenie to jak przepisywanie w innym języku. Ja dodatkowo nie mieszkam w Polsce, to jeszcze byłam oskarżana, że jak to "rodakowi nie pomogę" i jak śmiem prosić o zapłatę skoro z racji mieszkania za granicą pisanie i mówienie w obcym języku to dla mnie oczywistość to dla mnie chleb z masłem. W tej chwili już odchodzę od tłumaczeń, poszłam nieco w inną stronę (choć wciąż praca z językami obcymi), Jeśli chodzi o tłumaczenia to współpracuję jedynie z agencjami, osobami indywidualnymi już nie, bo mam dość użerania się.
                    • mia_mia Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 17:00
                      Nasze usługi czy raczej jakieś doradztwo są dużo droższe niż tłumaczenia, czasem robimy to bezinteresownie, ale nie mamy też problemu z odmową.
                      W sytuacji autorki, odpisałabym „niestety nie mogę pomóc” albo nic bym nie odpisywała i zapomniałabym o sprawie.
      • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 13:54
        Z mojego doświadczenia, tego typu usługi to mega pożeracze czasu, typu wydzwaniasz, coś tam musisz dodatkowo uzgodnić itp. Nikt nie zapłaci stawki, jaką bym chciała za moj dyskomfort, zawracanie dupy i męczenie się z cudzymi sprawami. Na szczęście już nie muszę chwytać się drobnych, upierdliwych i nisko wycenianych zleceń.
        • lily_evans011 Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 13:56
          I przeważnie takie telefony są do urzędu, co z jakimiś papierami albo do warsztatu, co z samochodem itp. itd., podejrzewam że francuscy projektanci sprzedający drogie produkty mają ludzi komunikujących się w kilku językach do obsługi nawet klienta detalicznego.
    • gralam.w.familiadzie Re: Słusznie się z lekka zirytowałam? 08.05.22, 14:04
      W taki sam sposób znajoma chciała mnie wrobic w korepetycje z fizyki dla bombelka jej koleżanki. Podała jej mój nr, na co ja podałam że godzina korepetycji kosztuje tyle i tyle, a babka do mnie: no ale jest pani znajoma Krysi, ona mówiła że pani pomoże.
      Jak powiedziałam że owszem pomogę ale za opłatą, bo nie udzielam korepetycji charytatywnie babka dostała szału.