Dodaj do ulubionych

Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka?

14.05.22, 11:03
Moja mamusia jest czepliwą jędzą. Przykro mi, ale tak wygląda prawda. No i dzwonię do mamusi, czasem pyta co tam u dzieci, więc mówię, że to, tamto i sio. No i się zaczyna - "Jak ona może" "Czy on zgłupiał" "Jak ty możesz na to pozwalać?!".
I ja w duchu uważam, że mama ma rację, bo jak ona może, tamten zgłupiał, a ja nie powinnam na to pozwalać, ale na przekór, czy też czując solidarność bardziej z dziećmi niż z matką, staję w ich obronie. Po czym mamusia wychodzi z założenia, że wszystko jest moją winą i jestem beznadziejna, ja jestem zła na dzieci, bo to co wcześniej mnie specjalnie nie gryzło, po rozmowie z mamusią gryźć zaczyna.

Stajecie w takich sytuacjach po stronie dzieci, czy przyznajecie rację matce?
Może powinnam przestać się zachowywać jak nastolatka i jej tę rację przyznać, szkalując dzieci i robiąc za ofiarę?
A dzieci i tak zrobią co zechcą, bo zdanie babci mają gdzieś, uważają, że jest toksyczna.
Obserwuj wątek
    • pepsi.only Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:11
      ZNAM TO!
      W stosunku do mamy (widzę, że są podobne) czasem mówię, że ma rację, ale ja już nic nie zrobię z tym, bo młodzież dorosła i nie mam wpływu, i chciałam się tylko pożalić, a nie dostać opierdol.
      A czasem stopuję ją:
      wystarczy, po co mi to mówisz, to nie mnie, tylko młodzieży powinnaś to mówić.

      Generalnie po kilku takich rozmowach , które własnie weszły mi w pięty, staram się nie opowiadać co u nas, wolę zakończyć szybkim- u nas wszystko dobrze.
      • andaba Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:19
        Ja też tak robię, tzn kwituję krótkim "wszystko w porządku".
        Ale czasem mi się powie coś w moim mniemaniu całkowicie obojętnego, a okazuje się że trafiło na gorszy humor mamusi i robi się afera. Ostatnio tak na siebie gromy ściągnęłam, bo powiedziałam, że siedzę sobie sama, bo synowie w pracy, a córka z chłopakiem i dostałam zrypkę za syna, że pracuje, zamiast się uczyć, za drugiego, że lepiej by się ożenił, a nie w robocie ciągle siedział, za córkę, że z chłopakiem lata, a w ogóle co to za chłopak i czemu ona taka głupia, że właśnie ten.
        Kilka dni potem nie dzwoniłam, myślałam, że może się zastanowi, czemu nie dzwonię i dotrze coś, że przegięła, ale gdzie tam. Ona przecież nigdy nic złego.
        • pepsi.only Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:35
          O rany..... ona to tak zawsze?
          Andabo, to były rzeczy neutralne , łamane na pozytywne.
          A ona po prostu dopierdziela się, byle dopierdzielić...

          Moja zdziwiła się ostatnio, że jak to jest, że moja córka nie maluje się, nie robi sobie makijażu wcale, a mimo to ma chłopaka, w sensie, że ją ktoś w ogóle chce, i chce sie z nią spotykać.
          Z wrażenia aż usiadłam, potem wybuchnęłam śmiechem. Dotarło, że przegięła.
        • la_felicja Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:41
          andaba napisała:


          > Kilka dni potem nie dzwoniłam, myślałam, że może się zastanowi, czemu nie dzwon
          > ię
          To znaczy, że normalnie dzwonisz do matki CODZIENNIE?
          To dopiero chory układ, może ona teżchce mieć trochę czasu dla siebie i celowo tak cię ciągle krytykuje, żebyś się wreszcie obraziła i dała jej odetchnąć?
            • 3-mamuska Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 15:16
              andaba napisała:

              > Matka mieszka sama, nikt z rodziny już nie mieszka w pobliżu, to nie jest chory
              > układ, to konieczność.
              > Wystarczy, że się na schodach przewróci...

              To ty tak uważasz , a to jest chore dorosła córka nie melduje się codziennie do raportu.
                • 3-mamuska Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 15:18
                  lily_evans011 napisała:

                  > A dotarło, że matka mieszka sama (wdowa?) i pewnie stara oraz chora?
                  > Myślisz, że andaba tak tylko i wyłącznie dla przyjemności ciągle do mamusi wydz
                  > wania?
                  > Dwoje nawet starszych ludzi to jednak zupełnie inna sytuacja, zawsze jest to dr
                  > ugie, tutaj nie ma nikogo.



                  Skoro to nie jest dla niej przyjemne to tak dzwonić nie powinna. Dziwne ze emateczki dają się wodzić na smyczy ,bo wdowa, bo niemłoda.
                  • aandzia43 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 22:51

                    > Skoro to nie jest dla niej przyjemne to tak dzwonić nie powinna. Dziwne ze emat
                    > eczki dają się wodzić na smyczy ,bo wdowa, bo niemłoda.

                    Skoro matka jest bardzo stara i mieszka sama to dzwonić do niej trzeba, czy się ją lubi czy nie. Po to żeby sprawdzić czy żyje, chodzi, nie gada od rzeczy co mogłoby wskazywać na mikrowylew. Jeśli Andaba ma rodzeństwo to można rozłożyć ten obowiązek i podzielić się dniami. I nie gadać z babcią o wnukach.
                    • 3-mamuska Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 15.05.22, 13:24
                      aandzia43 napisała:

                      >
                      > > Skoro to nie jest dla niej przyjemne to tak dzwonić nie powinna.
                      >
                      > Skoro matka jest bardzo stara i mieszka sama to dzwonić do niej trzeba, czy się
                      > ją lubi czy nie. Po to żeby sprawdzić czy żyje, chodzi, nie gada od rzeczy co
                      > mogłoby wskazywać
                      >
                      >
                      >
                      A kto tak powiedział ze trzeba? Gdzie tak napisano?
                      • aandzia43 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 15.05.22, 22:41

                        > >
                        > A kto tak powiedział ze trzeba? Gdzie tak napisano?

                        Trzeba, ponieważ w tej konkretnej sytuacji jest to chyba jedyne rozsądne i nie obciążające grupy dorosłych dzieci rozwiązanie. Mamy do czynienia z apodyktyczną i całkiem sprawczą seniorką, która mieszka sama, CHCE mieszkać sama i BĘDZIE mieszkać sama. I możesz jej naskoczyć. Spróbuj zaproponować jej dom opieki czy opiekunkę na stałe 😁 Z drugiej strony bez względu głębię uczuć rodzinnych dzieci poczuwają się do jakiejś troski o seniorkę, ale już średnio leżą im złośliwości babci. Metoda "dzwonimy regularnie codziennie inne dziecko i nie zagłębiamy się w szczegóły naszego życia" nie jest idealna bo oczywiście dziarska staruszka może się zrąbać ze schodów do piwnicy 5 minut po naszym telefonie. Podpowiedz lepszą biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności TEJ sprawy. No, chyba że ktoś z rodzeństwa Andaby zechce zamieszkać z matką i jeszcze matka się na to zgodzi.
                        • 3-mamuska Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 15.05.22, 22:50

                          Trzeba, ponieważ w tej konkretnej sytuacji jest to chyba jedyne rozsądne i nie obciążające grupy dorosłych dzieci rozwiązanie. Mamy do czynienia z apodyktyczną i całkiem sprawczą seniorką, która mieszka sama, CHCE mieszkać sama i BĘDZIE mieszkać sama. I możesz jej naskoczyć.


                          Ponawiam pytanie, No kto tak powiedział ze TRZEBA? Nic nie trzeba można chcieć lub nie. Wybór należy do nas.

                          Spróbuj zaproponować jej dom opieki czy opiekunkę na stałe

                          A kto tu mówi o opiece?

                          Jakim cudem codzienny telefon ,ma realną pomoc takiej osobie? Oprócz „uspokojenia sumienia” i kontroli seniorki nad otoczeniem?
                          Przez 23 godziny i 55-59 babka może umrzeć ,ulec wypadkowi i nic się z tym nie zrobić. Nie mamy na to wpływu.
                          Należy przyjść taka ewentualność i przestać dawać się torturować.
                          Matka powinna pisać smsy ze jest ok i nic więcej skoro tak bardzo trzeba się bać ze jej się coś stanie.
                          Ma telefon z którego korzystać umie i wezwie pomoc zapewne tez , jeśli nie to 1 telefon dziennie nic nie zmienia.
              • pepsi.only Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:07
                Ja nie dzwonie codziennie, ba... a jak się posprzeczamy to mogę nie rozmawiać miesiącami , a jednocześnie mieszkamy bardzo blisko siebie, i żeby nie rozmawiać z sobą musimy się...unikać (ale jest to do zrobienia),
                i pomimo tego dystansu z mojej strony, jak się nadarzy okazja dla mojej matuli , to ona chętnie wyskakuje z różnymi akcjami. Bo to ten typ.
                Gdyby kontakty byłoby częstsze, to tych wyskoków było by po prostu więcej, a że są sporadyczne, no to są rzadziej.
              • mia_mia Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:09
                O czym można z kimkolwiek rozmawiać codziennie? Poważnie mnie to ciekawi. Kupiłam różowy papier do tylka na promocji w Biedronce albo czytam dzieło Cycerona i jestem na 25 stronie rozprawy? Co się ma na obiad, że w krzyżu strzela, że Nowakowej mąż złamał nogę?
                  • mia_mia Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:41
                    No tak, ale z nimi ma się codzienne tematy, z rodzicami nie rozmawia się o tym co było w szkole (z dzieckiem też to ograniczam, ale uchylam drzwi, żeby był pretekst jakby się coś działo), z mężem też nie rozmawiamy o tym co było w pracy, a to jednak większość dnia w tygodniu. z najlepszą przyjaciółką zwykle nie rozmawia się codziennie, a co dopiero z rodzicami.
            • la_felicja Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:06
              To nie chodzi o to, że nie wypada, tylko że każda z nas ma swoje życie, pracę, życie towarzyskie, bywa zmęczona lub bez nastroju do rozmowy.
              Ja bardzo lubię dzwonićdo mojej mamy, raz czy dwa razy w tygodniu, gadamy wtedy z godzinę, śmiejemy się, opowiadamy - bo wtedy jest co opowiadać. Codziennie to by było męczące dla obu stron.
                • m_incubo Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:08
                  Jeśli twoja natka mieszka sama, jest niepełnosprawna i schorowana, to może zapewnij jej opiekę, bo telefon codziennie nijak tu nie pomoże.
                  Jeśli po odłożeniu słuchawki pójdzie do toalety i poślizgnie sie, łamiąc biodro, to twój kolejny telefon za 24 h będzie cholernie pomocny.
                • 3-mamuska Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 15.05.22, 13:38
                  andaba napisała:

                  > Jak mniemam twoja matka nie mieszka sama, nie jest niepełnosprawna i schorowana
                  > .

                  Bzdura to tylko twoje wyobrażenie i toksyczna reakcja i wyszkolenie przez matkę.
                  Zaraz po twoim telefonie matka może:
                  upaść i leżeć w łazience na podłodze,
                  może dostać zawału i umrzeć,
                  może dostać wylewu i tez leżeć na podłodze albo umrzeć.
                  Twoje codziennie telefony z toksyczna osoba nie maja nic wspólnego z troską o jej zdrowie. Równie dobrze matka może ci wysyłać codziennie smsa: kochana „córko mam się dobrze” np. Rano o 10 i o 22.
        • yuka12 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:37
          Przy kolejnej tego typu próbie może spytaj mamy, czy chce pogodać z wnukiem, wnuczką bezpośrednio, bo ty nie chcesz obgadywać dzieci za ich plecami. A najlepiej urwać rozmowę, powiedzieć, że nie będziesz o tym rozmawiać w ten sposób i zakończyć rozmowę. Po co ciągnąć coś, co nas i najbliższych rani?
        • jednoraz0w0 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:08
          okurde, no tu można powiedzieć, ze gdyby się uczył to by powiedział, ze a mógłby pracować, gdyby się ożenił to mógłby się uczyć, a córka czemu jakaś niedorobiona i nikt jej nie chce i następnym razem nic jej nie powiesz bo jej gadki cie ranią i tyle.
        • gryzelda71 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 15.05.22, 11:43
          Powiedziałaś że synów w pracy, q córka z chlopaki, dostałaś zrywkę, że postępują podle i mas rozkmine czy nie przyznać jej racji?
          Serio pracujące dzieci i córka poza domem z chłopakiem to powod do zmartwienia?
          Sero zastanawiasz się, czy przyznać rację matce?
    • heca7 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:16
      Nie nauczyłaś się jeszcze , że pytanie co słychać jest podchwytliwe? suspicious I ma zwykle na celu udowodnienie ci, że nic nie wiesz, nie umiesz, jesteś niedojrzała, głupia itd. A ona to by wszystko zrobiła lepiej! I z tej rozmowy ty wychodzisz jak zmokła kura a mamusia jak wampir już się nasyciła twoją krwią i podbudowała swoje ego tongue_out Niech zgadnę, pewnie w pewnym momencie rozmowy stajesz się znowu małą dziewczynką i zaczynasz się tłumaczyć?
      Jest takie stare powiedzenie szkolne- choćby ci tygrys wątrobę wygryzł nie opowiadaj matole co się dzieje w szkole. Zastosuj je do rozmów z matką, opowiadaj o dupie Maryni i tyle.
    • mia_mia Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:19
      Czasem tak, czasem nie, bo czasem ma rację, czasem nie, a czasem tłumaczę zachowanie dziecka, bo wtedy zmienia się odbiór (moja mama ma wnuka i wnuczkę, wychowała dwie córki, sama nie ma kontaktu z bratem, bardzo bliski z siostrą plus kilka innych dziewczynek w najbliższym otoczeniu, taki mocno sfeminizowany świat, więc pewne zachowania syna ją martwią, a są całkiem normalne w danym wieku u chłopców).
      Nie obraź się, ale Wasza rodzina jest, z tego co piszesz, bardzo mocno niedzisiejsza, więc dzieci mają pewnie podobne zdanie i o Tobie.
      Przyznam ma to swój urok, ale lepiej się o tym czyta niż jak się wyobraża takie życie w praktyce.

    • jowita771 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:21
      Moja mama uważa, że wie wszystko najlepiej i wkurza się, że ktoś ma inne zdanie albo nie stosuje się do jej rad, których udziela nieproszona. Staram się więc nie opowiadać jej szczegółów z życia, bo mnie denerwuje jej podejście. Ostatnio się złościła, że wolę czas letni niż zimowy, słychać było po głosie, że się denerwuje, że ktoś śmie mieć inne zdanie.
    • abecadlowa1 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:25
      Masz podobny jak Twoja matka system oceny. Stosujecie te same etykietowanie: jak ona może, czy on zgłupiał. Gra dotyczy tylko lojalności: być lojalnym wobec dzieci czy wobec matki.
      Żeby "namieszać" w tym układzie i znaleźć nową perspektywę, spróbuj obserwować swoje dzieci i rozumieć ich zachowanie w oderwaniu od systemu kategoryzacji przejętego od własnej matki.
      • mia_mia Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:41
        W tej rodzinie to chyba obowiązują zasady i obowiązkowe poglądy sprzed wieków, wyobrażasz sobie, że Andaba staje przed matką w obronie syna geja i zmienia temat rozmowy na ten o pogodzie i truskawkach, nie wspominając o tym, że będzie ostatnią osobą, której dziecko się zwierzy?
    • ichi51e Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:26
      dlatego stoisz po stronie dzieci bo podświadomie uważasz (tak samo jak matka) ze to twoja wina i starasz się usprawiedliwić albo zbagatelizować. Dziecko przedłużenie rodzica - on to ja itd.
      Zasadniczo powinno się być po stronie obiektywnej prawdy jeśli gdzieś.
      Przy czym chamowate jest takie krytykowanie wyborów obcych ludzi (tak moja matka taka sama zawsze słyszę ze zle do bani i koszmarnie nie tak jak u mojej bratowej gdzie wszystko gra i buczy) zamiast stawać po czyjejś stronie metoda zdartej płyty "tak wybrał jego sprawa co ci to szkodzi mi się podoba"
        • yuka12 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 14:40
          W przypadkach jak u Andaby (samotna schorowana matka/ojciec) wystarczyłoby zadzwonić i wypytać o samopoczucie, czy jadł/jadła, czy potrzebuje jakichś zakupów/leków/ma wizytę u lekarza/w szpitalu i zakończyć rozmowę. A na pytanie, co słychać, odpowiedzieć, że właśnie dzwonię z miłości i troski, ale jeżeli nic nie potrzeba, to wracam do swoich obowiązków. 😄
          • panna.nasturcja Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 19:27
            Nie, to jest pułapka.
            Teść mieszkał sam, nie jest toksyczny (a przynajmniej nie był), chorował, dzwoniliśmy. I pewnego dnia ńie odebrał telefonu co samo w sobie dziwne nie było, bo wychodził z domu, mogła mu się komórka rozładować, mógł być u lekarza. Ale jak przez kilka godzin nie odebrał to wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy te 100 kilometrów. Teść był w szpitalu od poprzedniego dnia, życie uratował mu sąsiad, który włamał się do mieszkania.
            Przez telefon teść kłamał, ze wszystko jest w porządku a nie miał siły wstać z fotela, nie jadł, w końcu przestał pic.
            Do naszego przyjazdu zmarłby z odwodnieńia.

            Dlatego twierdze, ze telefoniczna kontrola nie daje nic poza złudzeniem panowania nad sytuacja, bo jak matka straci przytomność piec minut po telefonie to do następnego telefonu i tak umrze.
            Ale dzwoniący ma poczucie, ze coś robi.
            A rodzic ma możliwość trucia dziecku i kontrolowania jego życia.
            Wiece jestem zwolennikiem, ze do toksycznych rodziców się nie dzwoni a jak wymagają opieki i się na nią godzą to się ją organizuje wedle potrzeb.
            Telefony nic ńie dają a męczą.
            Za to rodzic sam ńie zadzwoni, na ogół taki telefon działa w jedna stronę.
    • extereso Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:26
      Temat nieznany z autopsji bo dziadkowie moich dzieci są nimi nieustannie zachwycone. Ale chyba mówilabym coś w stylu : ty to mama potrafisz dowalić, że nie ma czego zbierać albo jakoś tak :raczej odnosiłabym się do sposobu komunikacji babci niż treści co mają robić dzieci
    • yuka12 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:27
      Moja mama też miała i ma takie zapędy. Kiedyś częściej. Reagowałam podobnie do ciebie, rosła złość na dzieci. W końcu sama sobie wytłumaczyłam, że mam najwspanialsze dzieci na świecie, bo są moje i ja je wychowuję a nie babcia 1500 km ode mnie. Więc przy kolejnej rozmowie, kiedy mama zaczęła obgadywać wnuków i instruować mnie, że powinnam zrobić to i tamto, zaproponowałam jej przyjazd do mnie lub pobyt wnuków u niej przez całe wakacje, będzie wtedy miała okazje wprowadzić rady w czyn. Z popłochem wycofała się rakiem, bo najlepiej się gada, gorzej z praktyką 😀. Jak mówi przysłowie - dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
      Teraz wystarczy, że przypomnę narrację i opiekę nad ukochanymi wnukami i mam spokój.
      Ps. Moje dzieci nigdy same nie spędziły nawet jednego całego dnia z dziadkami, czy to moimi rodzicami czy rodzicami męża, i nie dlatego że się o nie nadmiernie boimy, tylko nigdy druga strona nie przejawiała chęci w tym kierunku. Za to tzw. dobrych rad nigdy nie szczędzili 😜.
      • andaba Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:35
        Ja to nawet wprowadziłam kiedyś w czyn.
        Wysłałam dziecko na ferie z czytanką, bo jak ja mogę pozwolić, żeby dziecko nie umiało czytać w drugiej klasie, powinnam jej pilnować, uczyć, odpytywać!
        No więc uznałam, że mamusia ma czas, będą sobie same, przerobią pół podręcznika przez te dwa tygodnie.
        Podręcznik nawet nie został otwarty, bo "jakoś nie było czasu". Środek zimy, głucha wieś, gospodarstwo zlikwidowane - ale czasu nie było.
        • abecadlowa1 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:07
          andaba napisała:

          > Ja to nawet wprowadziłam kiedyś w czyn.
          > Wysłałam dziecko na ferie z czytanką, bo jak ja mogę pozwolić, żeby dziecko nie
          > umiało czytać w drugiej klasie, powinnam jej pilnować, uczyć, odpytywać!

          Czyli uznajesz wciąż rację matki, ale się wkurzasz, że ją ma? Czy jesteś tak zewnątrzsterowną, że czegokolwiek matka nie będzie oczekiwać, to w Tobie wyzwoli przymus realizacji? Chyba nie rozumiem tej symbiozy mentalnej
          • andaba Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:13
            abecadlowa1 napisała:


            > Czyli uznajesz wciąż rację matki, ale się wkurzasz, że ją ma?

            No coś w tym rodzaju.

            Ale nie potrafię jej przyznać racji, bo zawsze się we mnie wszystko buntuje, jak zaczyna najeżdżać.

            Czasem się zastanawiam, czy gdybym przyznała jej rację, to by coś zmieniło.
            • yuka12 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 14:54
              Andabo, jeżeli nawet matka ma rację, to dorośli synowie mają prawo do swoich wyborów. Można im powiedzieć, co się myśli i uważa, wskazać różne rozwiązania, takie nasze rodzicielskie prawo, ale to oni decydują i to ich prawo. Narzucanie sposów, ostra i chamska krytyka bez próby zrozumienia i akceptacji wilności drugiego człowieka są właśnie toksycznym zachowaniem. A już w ogóle teksty o ch) opaku córki uważam za wyjątkowo nie na miejscu, bo wypowiadane przez osobę trzecią bez silnej więzi emocjonalnej z wnuczką. Tzn,. babcia może wyrazić swoje zdanie, ale powinna to powiedzieć wnuczce a nie swojej córce. W kręgu znajomych tego typu zachowanie określa się jako obmawianie/plotkowanie i ja tego nie cierpię. W pracy już wiedzą, że lubię potwierdzać u źródła, więc przy mnie obgadywania już nie ma 😀. Jakbyś zastosowała podobną metodę (mamooo, twoja wnuczka jest akurat w domu, chcesz o tym z nią porozmawiać?), wywody twojej mamy by się skończyły, bo sensacja, wbijanie w poczucie winy i poczucie własnej mądrości i władzy by się skończyły. Bo panuje nad tobą, a nie nimi (wnukami). Tak przynajmnie wynika wg mnie z twoich opowieści.
        • lily_evans011 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 14:46
          Tak, też od mamusi słyszałam, że dziecko nie zna literek, nie czyta itp., a ja to już w tym wieku czytałam, że ho ho! Fakt, ale co to ma do rzeczy. Zaproponowałam, żeby dziecku pomogła nauczyć się rozpoznawać litery, czytać itp. - mamusia jest magistrem filologii polskiej, ma studium z pedagogiki i kolejne z diagnozy i terapii pedagogicznej. Powinna na pierwszy rzut oka zresztą rozpoznać dyslektyczkę i zaproponować dla niej jakieś aktywności.
          Myślisz, że chociaż raz z moją córką coś zrobiła? big_grin big_grin big_grin
      • pepsi.only Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:49
        Jesteś w błędzie- to nie chodzi o pępowinę. Ja pępowinę mam odciętą! A i tak zadrzają się podobne sytuacje jak u Andaby.
        Bo osoba egocentryczna, chcąca mieć na wszystko wpływ i kontrolę, w dodatku krytykująca wszystko i wszystkich, ona musi , musi, bo się udusi.
        • e-ness Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:22
          Ale widocznie andaba ma ogromna potrzebę dzielenia się wszystkim z toksyczna matka, jakby nie była w stanie sama ocenić sytuacji. Jakby nie była samodzielna jednostka.Liczy na wsparcie, rady które jej pomogą, a nie na krytykę i dobijanie.
          Ja tez mam taka matkę i dla swojego świetego spokoju i zdrowia już o niczym jej nie mówię.
          • andaba Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:52
            Napisałam powyżej - wcale się nie dzielę, standardowo mówią "wszystko w porządku". Czasem mi się coś wyrwie i się robi afera.
            Czasem, bardzo rzadko, zdarza mi się na coś poskarżyć i potem przez rok tego błędu nie popełniam smile

            Teoretycznie matka jest osobą najbliższą, fajnie byłoby móc się wygadać i zostać zrozumianym, naiwnie chyba liczę, że kiedyś to nastąpi.

            A może mam zbyt wygórowane wyobrażenia, bo z tego co widzę, choćby z odpowiedzi w tym wątku, to matka jędza jest standardem.
            • yuka12 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 23:49
              "Teoretycznie matka jest osobą najbliższą, fajnie byłoby móc się wygadać i zostać zrozumianym, naiwnie chyba liczę, że kiedyś to nastąpi".
              Hm, teoretycznie tak i zdarza się nawet praktycznie, ale wg mnie najbliżsi są mi mimo wszystko dzieci i mąż, bo z nimi dzielę mieszkanie i życie. Mama jest gdzieś dalej. Mam dobre relacje z mamą, potrafimy długo rozmawiać, ale starannie omijam drażliwe kwestie i wszelkie wewnątrzrodzinne problemy (moje, męża, dzieci). Od nieporozumień w domu mam bliskich przyjaciół, którzy dodatkowo dobrze i profesjonalnie doradzą. Nie każdy ma takiego rodzica, zdarza się 🤷‍♀️.
      • jowita771 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:56
        U mnie ta zasada dotyczy pokolenia wyżej. Mój dziadek jest identyczny, jak matka albo nawet gorszy, z narzucania innym swojego zdania uczynił sztukę, narzuca każdemu. Ostatnio był w szpitalu i pouczał lekarza, jak ma go leczyć (dziadek nie ma nic wspólnego z medycyną). Ale zdaniem tegoż dziadka, ja mam rację zawsze, nawet, kiedy rozmawiam z nim. I jestem ogólnie wspaniała, radzę sobie ze wszystkim, dziadek nie ustaje w opiewaniu mojej wspaniałości ("upiekłaś ciasto? pracujesz, masz dwójkę dzieci i jeszcze pieczesz ciasta? Jak ty to wszystko dajesz radę zrobić? jestem z ciebie taki dumny!"). Możecie sobie wyobrazić, jakie mam naładowane baterie po rozmowie z takim dziadkiem.
        • andaba Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:01
          Fajnie!
          Moja babcia była taka sama - cokolwiek zrobiłam, było super. Niestety, umarła dawno temu.
          Co ciekawe - z córką się nie lubiła, moja mama do dziś mi potrafi powiedzieć, że jestem taka a nie inna (czyli beznadziejna), bo babcia na mnie wpływ miała (babcia nie żyje 30 lat, a ostatnie 5 i tak niezbyt kontaktowała).
    • cegehana Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 11:49
      Przede wszystkim wybralas złą osobę do rozmowy na ten temat. Jeśli dzieci uważają babcię za toksyczna to tym bardziej nie opowiadaj jej o nich a jeśli już to jakieś neutralne rzeczy dobre do small talku. Nie dawaj toksycznej babci tego żeru i rozwiazuj wychowawcze problemy bez jej udziału. Tak bym zrobiła, żeby właśnie nie stanąć przed dylematem o którym piszesz, jeśli dziecko zrobiło coś nieskrępowalnego. Do takich rozmów wybierz życzliwą duszę.
    • gama2003 Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:07
      Moja nadal wychowuje mnie niby komentując coś tam o moim potomstwie.
      Więc odruchowo rosną mi ostre zęby i wygięte pazury.

      Miała fazę kazań smsowych. Po tzw przemyśleniach. Brałam wtedy za telefon i ustnie reagowałam. Niby asertywnie, ale potem cały dzień mnie nosiło.
      W opisanej sytuacji, zresztą w każdej jestem team dziecko.
      Najbardziej mnie wkurza generowanie mojego lęku o coś, czym się wczesniej nie przejmowalam. Wystarczy mamina szpileczka.
      Dlatego trenuję mistrzostwo gadki szmatki a ważne sprawy ewentualmą jak mam dzień doskonałej kondycji psychicznej.
    • stephanie.plum Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:21
      chyba byłabym wyrachowana i trzymałabym swoją własną stronę.

      tak, to na pewno prawda, że "jak ona może" i że "tamten zgłupiał", bywa.

      szanowna mamusia sobie może nawet mieć rację, i co z tego? jej uwagi niczego nie zmieniają, a jeśli mimo wszystko jakoś ją lubisz i chcesz z nią gadać, uznałabym te teksty za dowód, że z mamą wszystko w porządku, bo po prostu jest sobą (mam tak, kiedy zrzędzi dziadek). i mówię sobie, że jeszcze zatęsknię... to ustawia właściwą perspektywę, jego pierdzielenie zaczyna mnie rozczulać.

      możesz się na mamusi "zemścić", domagając porad, niech wykrzesa z siebie coś konstruktywnego, może ma potencjał, skoro wychowała fajną osobę, jaką jesteś.

      natomiast koszmarem jest samobiczowanie się przez Ciebie, tylko dlatego, że dzieci są sobą, a mamusia w formie.

      trochę wiem, jak to jest, być tym ogniwem pośrodku, które uważa za misję życiową by sprawić, by w rodzinie wszyscy się lubili, akceptowali, i żeby było w ogóle och i ach. nie da się, w ogóle i nigdy.

      nie traktuj gadania mamusi tak śmiertelnie serio, to może jeszcze wnuki ją polubią...
    • kropkacom Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:31
      Pewnie podobnie jak ty. Z czego, co do zasady, starsze pokolenie naprawdę nie ma monopolu na rację. Niby czemu miałoby mieć? Ba, ludzie powinni nauczyć się wstrzemięźliwości w osądach. Także spokojnie. Twoje zachowanie jest naturalne i mniej toksyczne.
    • sasha_m Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 12:33
      Twoje dzieci prawidłowo zdiagnozowały babcię. Twoja mama to typowy przykład toksyka. Dzieci to wdzięczny temat, ale jeśli go nie będzie, znajdzie sobie inny i pokieruje rozmową tak, żeby Cię obwinić i skrytykować. Rada na to jest jedna, ograniczyć kontakt, ale rozumiem, że to nie wchodzi w grę, musisz się zatem uodpornić. Niepotrzebnie bierzesz to sobie do serca i rozkminiasz. To naprawdę nie jest Twoja wina, ona jest jaka jest, pewnie się już nie zmieni. Olewać, ucinać tematy, nie wdawać się w dyskusje. Też mam toksyka w swoim otoczeniu i żyje mi się całkiem nieźle, odkąd nie daję sobą manipulować i wzbudzać poczucie winy.
    • m_incubo Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:02
      Ani jedno ani drugie.
      Ja nie stwarzam sobie problemów, których nie mam.
      Może spróbuj przestać nadawać na własne dzieci swojej toksycznej matce, bo to o robisz dopiero jest toksyczne. Jak będą jej chciały coś o sobie opowiedzieć, to same to zrobią.
    • aamarzena Re: Trzymacie stronę rodzica, czy dziecka? 14.05.22, 13:13
      A po co opowiadać babci o wnukach coś, co może wywołać takie komentarze. Na pytanie co u dzieci odpowiadasz , że świetnie, Marysia jet najlepsza w klasie z historii, Jaś dostal awans w pracy, Kaziu jedzie na obóz rowerowy i tak dalej. Chyba potrafisz zauważyć sukcesy mniejsze i większe, a także to co cieszy twoje dzieci. Nie skarż się matce na dzieci to cie nie będzie pouczać. Przecież ją znasz, wiesz, które tematy będą drażliwe, a które przejdą bez echa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka