Dodaj do ulubionych

Dziecko nie uznaje słowa „nie”

15.05.22, 23:40
Ematki mądre, wiec podpytam, moze ktoraś też ma taki egzemplarz.

Otóż syn mój, lat 10 ma zadatki na akwizytora, świadka jehowy, tudzież sprzedawcę fotowoltaiki lub szmatek z nanosrebrem.

Nie uznaje słowa „nie”

Zawsze, ale to zawsze prowadzi ciągnące się rozmowy, zarzuca argumentami, sypie przykładami, rozwija wielowątkowe, szerokie dyskusje, zmierzające do tego by uznac jego zdanie.

Męczy mnie to. I pojawiaja sie glosy ze w szkole bywa tez meczace dla nauczycieli, co mnie wcale nie dziwi.

Przy wielu błahych, nieistotnych sprawach po prostu nie potrafi ot tak przyjac do siebie decyzji lub opinii osoby dorosłej.

Np - chce grzebać w garażu, poszukac jakiejs tam deseczki.

Tlumacze, ze nie dzis. Bo świeżo malowany. Śmierdzi farbą. Nawalone rzeczy, wiec albo cos przewroci na malowane sciany, albo mu grabie na glowe zlecą albo wdepnie w jakąs szlifierkę i bedzie tragedia. W przejsciu stoi taczka z jakimiś kamieniami, nikt jej nie przesunie. Za trzy dni pomoge, poszukamy razem ale dzis po prostu nie ma wejscia do garażu.

I zaczyna.

Od kwestii jak bardzo mu zalezy, poprzez to ze bedzie ostrożny, konczac na wykladzie o braku toksyczności nowoczesnych farb na dziecięce pluca przy krotkotrwalym przebywaniu. Co do taczki gotów już isc po tatę, brata i nawet sąsiada, zeby pomogł przenieść.

Oczywiscie sypie
Teoriami ( ze nie szkodliwe)
Emocjami ( tak marzy o deseczce)
Poradami ( jak wejsc zeby nic nie uszkodzic)
Obietnicami ( ze nic nie zrobi)
Mikro szanrażykami ( to tak wiele dla ciebie poprzesuwac te rzeczy i to dla mnie wyjąc)
Itd itd
Neverending story.
I czy to bedzie deseczka, czy wlozenie zimowej czapki przy -20, czy zakup niedozwolonej gry / bedzie tak długo meczyć bule az ustąpi, oczywiscie z poczuciem porażki, smutny, zly, wyczerpany. Bo mimo wszystko wie, ze sie nie uda. Ale mimo to probuje dalej.

Jest mi z tym mega zle. Nie oczekuje karnego dziecka. Fajnie, ze walczy o swoje, ale na litosc, ile mozna rozmawiac, dyskutowac, tlumaczyc, uczestniczyc w polgodzinnych debatach na jakies tematy, kazdorazowo gdy mu na czyms zalezy.

Nie chce stawiac sprawy na ostrzu noza, ale mały zawsze oczekuje argumentow, nie uznaje ze nie-bo-nie. Siada, prosi o rozmowe, jest spokojny, grzeczny, prosi, nie podnosi glosu, ale z biegiem uplywajacych minut rosnie w nim irytacja i smutek, ale probuje dalej i zdaje sie nie docierac co do niego mowie, na wszystko ma odpowiedz.

Staram sie mu czasem (rzadko) ustapic, pokazac ze jesli ma logiczne argumenty / potrafie przyznac mu racje ale to chyba woda na młyn bo potem ciagle chce o wszystkim dyskutowac.

Jednoczesnie nie chce wprowadzac zasady, ze ja tak mowie i koniec i zachowywac sie jak generał w wojsku, ale naprawde czasami chcialabym powiedziec cos i nie musiec rozwodzic sie i tlumaczyc jakichs kompeltnie podstawowych decyzji.

Poza tym jest cudowny, bez dwoch zdan. Ale chcialabym bardzo wiedziec jak wg was ukrocic takie dyskutujace dziecko, unikajac jednoczescie zjawiska kompletnego ukrocenia jakichkolwiek przejawow tego co w jego osobowosci kaze mu jednak walczyc o swoje, w szczegolnosci ze na wielu innych poziomach tym swoim uporem i tym ze sie latwo nie poddaje - zyskuje, np w sporcie, szkolnych projektach itd.

Niestety, widze ze coraz czesciej odczuwam lęk jak mlody o cos pyta, bo juz z tylu głowy tli mi się ze zaraz zacznie debatę. Nie lubie mu odmawiac, bo to zawsze trwa. Za duzy jest na techniki jak z malutkim dzieckiem, by nie mowic ze ma ubrac czapkę tylko spytac czy niebieska czy zielona.

Moze ematka ma takiego bombelka w domu i moze cos doradzić?
A moze to minie?
Obserwuj wątek
      • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 15.05.22, 23:58
        Juz mowie. To powie spokojnym glosem:
        Mamusiu, nie rozumiem co lody maja wspolnego z garazem. Ja mowie o deseczce, czemu mam miec karę. Poza tym nie wejde jak sie nie zgodzisz, chce z toba porozmawiac czwmu nie moge wejsc skoro ( itd itd > wbija argumentacja)

        Przeciez nie moge karac go za rozmowe. On nie robi nic niedozwolonego by niec kare. On rozmawia. Do upadlego.
        • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:21
          zuzanna_a napisała:

          > Juz mowie. To powie spokojnym glosem:
          > Mamusiu, nie rozumiem co lody maja wspolnego z garazem. Ja mowie o deseczce, cz
          > emu mam miec karę. Poza tym nie wejde jak sie nie zgodzisz, chce z toba porozma
          > wiac czwmu nie moge wejsc skoro ( itd itd > wbija argumentacja)
          >
          > Przeciez nie moge karac go za rozmowe. On nie robi nic niedozwolonego by niec k
          > are. On rozmawia. Do upadlego.

          "Synu, przeciąganie dyskusji jest męczące dla rozmówcy, i nie zawsze uda ci się dopiąć swego przez rozcieranie kupy na atomy. Przywilejem rodzica jest, że nie zawsze musi tłumaczyć do upadłego, czasem może coś nakazać, i tak właśnie robię w tej chwili. Życie bywa niesprawiedliwe, handluj z tym".

          Skoro jest taki mądry, z pewnością zrozumie.
          • paskudek1 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:24

            > "Synu, przeciąganie dyskusji jest męczące dla rozmówcy, i nie zawsze uda ci się
            > dopiąć swego przez rozcieranie kupy na atomy. Przywilejem rodzica jest, że nie
            > zawsze musi tłumaczyć do upadłego, czasem może coś nakazać, i tak właśnie robi
            > ę w tej chwili. Życie bywa niesprawiedliwe, handluj z tym".
            >
            > Skoro jest taki mądry, z pewnością zrozumie.
            >
            >

            Przepiękne.
          • 1matka-polka Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:42
            suki-z-godzin napisała:

            > "Synu, przeciąganie dyskusji jest męczące dla rozmówcy, i nie zawsze uda ci się
            > dopiąć swego przez rozcieranie kupy na atomy. Przywilejem rodzica jest, że nie
            > zawsze musi tłumaczyć do upadłego, czasem może coś nakazać, i tak właśnie robi
            > ę w tej chwili. Życie bywa niesprawiedliwe, handluj z tym".
            >
            > Skoro jest taki mądry, z pewnością zrozumie.
            >
            >


            3x TAK

            Ps: zuzanna, zacznij mu stawiac wyrazne granice, wlasnie tak, jak w wojsku, bo sie chlopak nerwicy nabawi.
          • nimaletko Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 14:21
            suki-z-godzin napisała:

            > zuzanna_a napisała:
            >
            > > Juz mowie. To powie spokojnym glosem:
            > > Mamusiu, nie rozumiem co lody maja wspolnego z garazem. Ja mowie o desecz
            > ce, cz
            > > emu mam miec karę. Poza tym nie wejde jak sie nie zgodzisz, chce z toba p
            > orozma
            > > wiac czwmu nie moge wejsc skoro ( itd itd > wbija argumentacja)
            > >
            > > Przeciez nie moge karac go za rozmowe. On nie robi nic niedozwolonego by
            > niec k
            > > are. On rozmawia. Do upadlego.
            >
            > "Synu, przeciąganie dyskusji jest męczące dla rozmówcy, i nie zawsze uda ci się
            > dopiąć swego przez rozcieranie kupy na atomy. Przywilejem rodzica jest, że nie
            > zawsze musi tłumaczyć do upadłego, czasem może coś nakazać, i tak właśnie robi
            > ę w tej chwili. Życie bywa niesprawiedliwe, handluj z tym".
            >
            > Skoro jest taki mądry, z pewnością zrozumie.
            >
            >

            W punkt!
            I dodam, że działa.
            Mam córkę z podobnymi zachowaniami do syna autorki wątku.
            9 lat, bystra, wygadana i właśnie argumentująca do upadłego, żeby postawić na swoim.
            I mówię jej dokładnie to, co powyżej (no, może bez tej kupy, ale to też niezłe, muszę włączyć w repertuar tongue_out).
            Jest niezadowolona i pokrzywdzona (ale tak czy siak byłaby niezadowolona i pokrzywdzona, bo ja i tak nie ustąpię, bo nie mogę).

            Ostatnio zauważyłam pewien postęp. Częściej zaczyna odpuszczać, kiedy widzi, że nie ustąpię. I nawet trochę lepiej to znosi. Chyba zaczyna rozumieć tę bolesną prawdę, że czasem rodzic po prostu podejmuje decyzje, które nie podlegają negocjacjom.

            Zresztą to jest niezła nauka na przyszłość. W swoim życiu spotka sporo ludzi, którzy nie będą się chcieli na coś zgodzić i jakoś trzeba będzie z tym żyć i wiedzieć kiedy odpuścić.

            • agaagaaga123 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 20:36
              > Zresztą to jest niezła nauka na przyszłość. W swoim życiu spotka sporo ludzi, k
              > tórzy nie będą się chcieli na coś zgodzić i jakoś trzeba będzie z tym żyć i wie
              > dzieć kiedy odpuścić.

              Byłam takim dzieckiem. Nadal mi trochę zostało. Z tej perspektywy powiem, że najgorsze, co robiła matka, to nie dawała mi jasnych sygnałów, że ją już wkurwiam i dopiero jak wybuchała jak wulkan, to się orientowałam, że jest coś nie tak i w dodatku nie wiedziałam, co ani kiedy przegięłam i czym. Dowiadywałam się, tylko, że ją wpędzę do grobu. W dorosłym życiu bardzo dużo czasu zajęło mi nauczenie się, kiedy się powinnam już zamknąć, bo wkurwiam ludzi a przecież nie chciałam nikogo wkurwiać tylko porozmawiać. Nie rozpoznawałam sygnałów. Nie, nie jestem Aspie, najwyżej ADHD, doskonale rozpoznaję emocje, ale tego nie umiałam się nauczyć.

              Bardzo ważna nauka na przyszłość dla dziecka jest nie tylko taka, kiedy i jak się trzeba zamknąć, jeżeli chce się być lubianym, ale też, że w prawdziwym świecie nikt się nad nim nie będzie pochylał jak mamusia, która się stara go nie zranić i być sprawiedliwa. I że mamusia, w najlepszej wierze, czyni go bezbronnym wobec ludzi, którzy nie będą się z nim patyczkować a on nie będzie wiedział, co źle zrobił i czemu nikt nie dba o to, że jest smutny.

              Nie mówię, żeby go spuszczać na bambus za każdym razem, ale żeby uczyć, że na pogłębione rozmowy rozmówca też musi mieć czas i nastrój.

          • kaka-llina Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 19:24
            suki-z-godzin napisała:


            >
            > "Synu, przeciąganie dyskusji jest męczące dla rozmówcy, i nie zawsze uda ci się
            > dopiąć swego przez rozcieranie kupy na atomy. Przywilejem rodzica jest, że nie
            > zawsze musi tłumaczyć do upadłego, czasem może coś nakazać, i tak właśnie robi
            > ę w tej chwili. Życie bywa niesprawiedliwe, handluj z tym".
            >
            > Skoro jest taki mądry, z pewnością zrozumie.
            >
            >
            Dokładnie tak robię, jesli powiedziałam nie to znaczy nie i serio ta dyskusja jest zbedna. Nawet godzinne marudzenie i tłumac\enie mi nie pomoze bo juz powiedziałam nie. Fakt moze te dyskusje dają dzieciom jakąś nauke negocjacji itd. co im sie w zyciu przyda ale ja serio nie mam siły dyskutowac przez godzinę dlaczego nie można tego czy tamtego....
          • panna.nasturcja Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 02:28
            Dokładnie tak.
            Wystarczy powiedzieć: "nie, już Ci wytłumaczyłam dlaczego i dalsza rozmowa nie ma sensu, nie przekonasz mnie, nie ma mowy o wejściu do garażu przez trzy dni od malowania." I skończyć dyskusję. On to robi bo to działa i matka ma poczucie winy.
        • thank_you Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:03
          Swojemu synowi każe kończyć dyskusje i przypominam, ze świat generalnie nie jest sprawiedliwy. On ma przywilej nie martwienia sie o finanse, a ja zakończenia dyskusji, gdy jej kontynuacja jest bezcelowa.

          Nie bo nie (jktore wcale nie jest „bo nie”, tylko bez przymusu przedstawiania argumentow) jest wyzwalające. Spróbuj, najlepiej bez wyrzutów sumienia, nic naszym synkom od tego nie ubędzie. smile
        • 3-mamuska Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:23
          zuzanna_a napisała:

          > Juz mowie. To powie spokojnym glosem:
          > Mamusiu, nie rozumiem co lody maja wspolnego z garazem. Ja mowie o deseczce, cz
          > emu mam miec karę. Poza tym nie wejde jak sie nie zgodzisz, chce z toba porozma
          > wiac czwmu nie moge wejsc skoro ( itd itd > wbija argumentacja)
          >
          > Przeciez nie moge karac go za rozmowe. On nie robi nic niedozwolonego by niec k
          > are. On rozmawia. Do upadlego.


          To mówisz to się nie zgadzam, powiedziałam za 3 dni koniec kropka. Wracasz do swoich zajęć i ignorujesz.
          • boogiecat Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 11:44
            3-mamuska napisała:


            >
            > To mówisz to się nie zgadzam, powiedziałam za 3 dni koniec kropka. Wracasz do s
            > woich zajęć i ignorujesz.

            >

            czytalam, ze tak sie wychowuje koty :p

            "aby twoj kot poczul sie ukarany, opuszczasz pokoj i ignorujesz go"
            • bib24 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 11:48
              ale patrz, gotujesz, dziecko ci przeszkadza, mówisz, że przeszkadza i gotujesz bez wchodzenia w rozmowę.
              do licha, przecież rodzic nie ma obowiązku rzucania zawsze tego co robi bo dziecko chce dyskutować!
              kobiety najczęściej są wielozadaniowe ale są osoby które nie umieją robić dwóch rzeczy na raz. żeby dyskutować muszą przestać to przykładowe gotowanie.
              • boogiecat Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 12:03
                bib24 napisała:


                > do licha, przecież rodzic nie ma obowiązku rzucania zawsze tego co robi bo dzie
                > cko chce dyskutować!

                a to wiadomo, nic takiego nie chcialam powiedziec ani nawet nie praktykuje smile

                ale w opisie mamuski zabrzmialo to jednak inaczej niz "jestem skoncentrowana na gotowaniu, wiec chwile sobie gagatku poczekasz i jednoczesnie zrozumiesz costam costam" wink, a nawet w przypadku gotowania przeczesc z grzecznosci rzucasz "czekaj, gotuje"
            • 3-mamuska Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 12:50
              boogiecat napisała:

              > 3-mamuska napisała:
              >
              >
              > >
              > > To mówisz to się nie zgadzam, powiedziałam za 3 dni koniec kropka. Wra
              > casz do s
              > > woich zajęć i ignorujesz.

              > >
              >
              > czytalam, ze tak sie wychowuje koty :p
              >
              > "aby twoj kot poczul sie ukarany, opuszczasz pokoj i ignorujesz go"



              A gdzie ja napisałam ze wychodzi?
              Robi dalej co robiła, nie może rzucać wszystkiego bo 10-latek ciągnie jałowa dyskusje lub rzucać wszystko i lecieć bo on coś chce.
              Poza tym mu nie odmówiła tej deseczki ,tylko dostęp do niej będzie za 3 dni jak garaż wróci do pierwotnego stanu po malowaniu. Inteligentne dziecko by samo wiedziało z siebie. Ze wszystko jest poprzestanie i nie da rady tam teraz wejść.
        • forumologin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 12:26
          zuzanna_a napisała:

          > Juz mowie. To powie spokojnym glosem:
          > Mamusiu, nie rozumiem co lody maja wspolnego z garazem. Ja mowie o deseczce, cz
          > emu mam miec karę. Poza tym nie wejde jak sie nie zgodzisz, chce z toba porozma
          > wiac czwmu nie moge wejsc skoro ( itd itd > wbija argumentacja)
          >
          > Przeciez nie moge karac go za rozmowe. On nie robi nic niedozwolonego by niec k
          > are. On rozmawia. Do upadlego.


          moja 8latka ma podobnie. ale sie nauczylam od niej!!! zeby odpowiadac w podobnej sytuacji- "dobrze wiesz o co mi chodzi" po tym jak ona mi tak raz powiedziala (gdy sprobowalam ja z nia dyskutowac w podobny sposob jak ona robi, gdy cos chciala). poki co dziala, ale stosuje od kilku dni 😂 oczywiscie z podkresleniem ze to od niej nabyty tekst.
      • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 15.05.22, 23:55
        Nie, nie jestem.
        Mowie jasno i wyraźnie.
        Bombelku - nie, nie ma takiej mozliwosci, zebys wszedl dzis do garażu. Nie i koniec.

        I wtedy zaczyna. Jak mowi to jaki mam wybor? Udawac ze nie slysze i go ignorowac? Jak rozmawiam prowadzi dyskusje.
        I od razu mowie - on doskonale na 99% wie ze do garazu nie wejdzie.

        Inny przyklad. Jest jakas gra, w mojej ocenie nie dla dzieci. Meczy dwa lata. Mimo iz doskonale wie ze nie dostanie tej gry i nigdy nie dostal poza minecraftem zadeh gry w ogole. Albo chcialby skakac do basenu na duze glebokosci mimo ze nie olywa jakos super. Tez wie ze nie pozwole, a na basenie o to zamęcza. Przyklady mozna mnozyc. Kontynuuje rozmowy mimo ze mam wrazenie zna zakonczenie. A mimo to probuje.
        • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:47
          zuzanna_a napisała:

          > Udawac ze nie slysze i go ignorowa
          > c? Jak rozmawiam prowadzi dyskusje.
          > I od razu mowie - on doskonale na 99% wie ze do garazu nie wejdzie.
          >
          > Inny przyklad. Jest jakas gra, w mojej ocenie nie dla dzieci. Meczy dwa lata. M
          > imo iz doskonale wie ze nie dostanie tej gry i nigdy nie dostal poza minecrafte
          > m zadeh gry w ogole.

          Dzieci nauczające mędrców w świątyni to domena biblijna a nie współczesna, i śmiem jednak wątpić, czy młody "doskonale wie" - jeśliby tak było, to zaczęłabym się martwić, czy pod bokiem nie rośnie mi mały socjopata, z rozmysłem dręczący otoczenie.
          Nawet, jeśli jego rodzeństwo nie praktykowało takich zachowań, nie ma się tu nad czym excusez le mot spuszczać. Przypisujesz prostym mechanizmom (dziecięce męczybulstwo to prosty mechanizm) nadzwyczajne znaczenie oraz nadmierną samoświadomość.
          Z tego co piszesz, dziecko nie dostaje jasnego komunikatu podanego w spokojnej formie, mającego wydźwięk spadaj, nudzisz, bo matka widzi dwa główne rozwiązania: albo tłumaczyć do upadłego, albo (namolny ŚJ czy inny akwizytor) ostatecznie się wkurzyć i zakończyć mocnym akcentem. Zupełnie, jakby tych drzwi przed akwizytorem nie dało się zamknąć z miłym uśmiechem i bez trzaskania.
        • aqua48 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:16
          zuzanna_a napisała:

          > Mowie jasno i wyraźnie.
          > Bombelku - nie, nie ma takiej mozliwosci, zebys wszedl dzis do garażu. Nie i ko
          > niec.
          >
          > I wtedy zaczyna. Jak mowi to jaki mam wybor? Udawac ze nie slysze i go ignorowa
          > c?

          Możesz po prostu wyjść do innego pomieszczenia, zająć się swoimi sprawami, albo odesłać syna do niecierpiącego zwłoki zajęcia, które musi wykonać już teraz.

          > chcialby skakac do basenu na duze glebokosci mimo ze
          > nie olywa jakos super. Tez wie ze nie pozwole, a na basenie o to zamęcza.

          To proste. Przed wyjściem na basen zapowiedz z góry, że jeśli tylko zacznie męczyć o rzeczy na które nie dałaś i nie dajesz pozwolenia, to natychmiast wracacie do domu. I spełń swoją groźbę.
          • m_incubo Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:53
            Uważam, że chodzi o to, by męczącą godzinną dyskusję zakończyć, a nie zamienić w godzinne zacinanie się płyty.
            Krótkie - nie zgadzam się, już powiedziałam dlaczego, teraz zajmij się wyniesieniem śmieci/wyczesaniem chomika/łapaniemmyszy z kotem.
            I nie ma wracania do tematu i tłuczenia godzinami "nie nie nie".
            • 1matka-polka Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 10:01
              Tak mi sie skojarzyło...

              "Słynny uczony norweski Hugo von Gulgenstjerna radzi stosować w pedagogice system riposty. To znaczy odpowiadania na pytanie pytaniem. Gdy dziecko pyta: "Mamusiu, dlaczego pan Giellepur zdejmuje spodnie w salonie?", należy szybko odpowiedzieć; "A ile jest trzydzieści pięć razy osiem?" albo: "W którym roku była bitwa pod Zamą?" Gdy dziecko odpowie: "Nie wiem", mówi się: "No to won, ty szczeniaku, do książki, ty cholero, uczyć się, a nie gadać o cudzych parszywych portkach". Metoda ta daje bardzo dobre rezultaty i jest stanowczo lepsza od systemu dra Margulsteina, który zaleca dawanie dziecku zamiast odpowiedzi datków pieniężnych. Gdy dziecko pyta się: "Czy bocian przynosi dzieci zaraz czy w dziewięć miesięcy potem?" odpowiadamy;"Masz tu, kochasiu, dwadzieścia groszy i jesteśmy kwita". Przy bardziej kłopotliwych pytaniach suma może dojść do setek, a nawet tysięcy. Dr Margulstein opowiada o pewnym dziecku w Zurichu , które pytało ojca o pewną urzędniczkę z jego biura i dostawało jednorazowo po dziesięć tysięcy franków, i to szwajcarskich."

              A. Słonimski.
      • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:00
        W poście probuje przyblizyc ze szczegolami. Po pierwsze aby uzyskac odpowiedzi i porady, po drugie by w odpowiedziach nie tlumaczyc szczegolow bo do tego to sie zwykle spowadza.
        Jak napisze trzy zdania, to dostane odpowiedz zeby zbadac tarczyce, a chyba nie o to chodzi.
        • no_easy_way_out Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:37
          Pieknie opisalas mechanizm na e-matce

          Napiszesz zwiezle, krotko - to bedzie ze albo piszesz tak ogolnie ze nie da sie odpowiedziec albo ematczane douzupelnianie sytuacji pobierane z zasobow jakiejs dziwniej egzotycznej d..

          Napiszesz wiecej to jestes winna bo “za dlugie “ , “tak duuzo piszesz ze nie dziwie sie ze masz problem “.

          Swoja droga czytam ten watek uwaznie.
          Mam podobny problem , i niestety brak do tego rozwiazania.
          W pewnym sensie level wyzej , Bo 13-latka.
          Z innych minusow- przyzwyczajona, bo przez prawie 12 lat z tych 13 jej sie wlasnie czesto uSTEPOWALO - wiec takie dyskusje przynosily czesto skutek.
          Teraz rzadziej, ale z kolei widzi, ze nawet jak podstawie na swoim to czuje sie troche winny i przy najbliZszej okazji bede chcial to wynagrodzic ulegajac w czyms innym.
          No podobny problem - ale chyba troche wiem co powinienem robic. RzAdziej ulegac.
          Choc pdoobnie dyskusje i tak beda , to pewne
        • lotka_5 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 21:50
          zuzanna_a napisała:

          > W poście probuje przyblizyc ze szczegolami. Po pierwsze aby uzyskac odpowiedzi
          > i porady, po drugie by w odpowiedziach nie tlumaczyc szczegolow bo do tego to s
          > ie zwykle spowadza.
          > Jak napisze trzy zdania, to dostane odpowiedz zeby zbadac tarczyce, a chyba nie
          > o to chodzi.


          Z opisu wynika, że pozwalasz mu na te bezsensowne dyskusje ty po prostu.
          Dziecko musi znać granicę. Granice bezpieczeństwa chociażby. Skoro matka mówi, że w garażu dziś jest niebezpiecznie bo np porozkładane są narzędzia/woda jest za głęboka, to nie rozumiem po co wchodzisz z synem w dyskusję.
          Nie chodzi o to, że "nie bo nie". Ty argumenty masz na "nie", informujesz dlaczego nie i koniec kropka.
          Za bardzo nowocześnie podchodzisz do braterskiego macierzyństwa. Młody wie, że ulegniesz po męczącej dyskusji więc próbuje.
          Rodzic to rodzic. Nie możesz być jednocześnie przyjaciółką syna i jego matką. Rodzic jest od stawiania granic między innymi.
          Czasem trzeba podnieść głos, trudno.
          Czasem trzeba odpuścić, jeśli nie wiąże się to z niebiezpieczenstwem dziecka. Trzeba znać umiar.

          Jak ci dzieciak przyjdzie z prośbą czy może z okna skoczyć to też będziesz z nim dyskutować do wieczora?
        • chococaffe Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:09
          Moim zdaniem sprawa w pierwszym poście jest jak najbardziej warta dyskutowania!smile Serio.
          Jest deseczka, której on chce/potrzebuje.
          Oboje możecie się zastanowić czy jest jakiś sposób aby ją wydostać (może np dorosły sprawnie ją wyniesie?). Jeżeli nie ma, po przekazie "nie", można porozmawiać o tym czym deseczkę zastąpić (w zależności od tego do czego deseczka jest potrzebna) albo jak się bez niej obejść. Rozmowa to nie tylko przekonywanie do swoich racji, ale szukanie rozwiązań.
            • chococaffe Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:23
              Może ukierunkuj jego myślenie na szukaniu rozwiązania problemu/zaspokojeniu potrzeby w sposób możliwy i dostępny.

              p.s. raczej przesadzasz z tymi 10 razy dziennie, chociaż zdaję sobie sprawę, że czasami jeden raz czuć jak milion

              p.s. 2. Jeżeli dyskusja nie dotyczy podstawowych zasad bezpieczeństwa lub nie masz np migreny w tym czasie - rozmawiaj. Możesz też rozmawiać o tym, odpowiednim językiem, dlaczego czasami czujesz się zmęczona takim drążeniem w sprawach przegranych (zakładam, że jak odmawiasz ot masz powody i potem nie ulegasz wymuszaniu)
              • lotka_5 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 21:53
                triss_merigold6 napisała:

                > Eksploduj, dziecko od tego nie umrze i nie dostanie rysy na psyche, a nauczy si
                > ę, że lepiej nie przeginać.


                Chyba tego właśnie dzieciakowi brakuje. Zdecydowanego rodzica, który postawi granicę. Chociażby granicę swojej wytrzymałości. Jak go będą tak ciuckac do dorosłości to dobrze nie wróżę.
    • asia.sthm Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:02
      >Staram sie mu czasem (rzadko) ustapic, pokazac ze jesli ma logiczne argumenty / potrafie przyznac mu racje ale to chyba woda na młyn bo potem ciagle chce o wszystkim dyskutowac.

      To brzmi jak wedlug starego "prawa": Nie bujaj bo przyzwyczaisz.
      Twoj syn o wszystko musi walczyc bo zabraniasz mu jakichs pierdul zamiast miec ustalone np. trzy i piec spraw nie do negocjowania, a reszte puszczac jesli syn ma dobre argumenty.
      Deseczka urosla wam do kuriozalnej walki tylko z tego powodu, ze syn jest kopia ciebie i dziala dokladnie jak ty - od ciebie sie nauczyl i walczy o przetrwanie.
      Spojrz na to z tej strony.
      • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:09
        Tylko to sa zwykle sprawy ktore ciezko bylo wczesniej ustalac bo nigdy sie jeszcze nie pojawily.
        I serio, niczego nie zabraniam mu dla zasady. Dziennie pyta o dziesiatki rzeczy, a to wyjscie do kolegi, a to chce ksiazke, a to proponuje film - naprawde, nie mam zadnego celu by nie zgadzac sie na zasadzie robienia mu na zlosc. Wiekszosc rzwczy moze i nie ma zadnej walki o przetrwanie.

        Poza tym wydaje mi sie ze rodzic czasem moze nawet tej samej rzeczy raz zabronic a raz nie ( np zwykle chodzimy na lody, ale np dzis nie idziemy bo nie ma czasu/zimno) i dzieciak powinien od czasu do czasu przyjac odmowe.

          • milupaa Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:22
            No nie, upieranie sie przy każdej rzeczy, stawianie na swoim tracąc energię, nerwy, a z tego co pisze zuzanna często i tak nie zgadza się do końca i dzieciak nic nie wskóra. To nie jest rozgarnięcie tylko ośli upór 🙂 Jakiś dziwny mechanizm sobie oboje wypracowali.
          • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:11
            ichi podałam przykłady.
            przecież nie bedziemy dywagować teraz nad deską, chodzi ogólnie o mechanizm że jest temat - a on dyskutuje zamiast przyjąć odmowę.
            ja filmów nie wybieram, ale jak koledzy się naogladają filmów 18+ typu squid game - to logiczne że młody męczy żeby też mógł oglądać.
            • ichi51e Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:16
              powoli musisz mu luzować smycz - są rzeczy które są bezdyskusyjne - nie skoczy na głęboka wodę jeśli nie umie plywac nie obejrzy filmu 18+ bo "się nieodzobaczy" i tu na dyskusje nie ma miejsca. Dobrze ktoś napisał - chcesz skakać pogadamy jak się nauczysz plywac, dorośniesz będziesz oglądał filmy dla dorosłych. Dawaj się uczyć na błędach w drobiazgach a nie dyskutuj w sprawach ważnych.
            • aqua48 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:21
              zuzanna_a napisała:

              > ja filmów nie wybieram, ale jak koledzy się naogladają filmów 18+ typu squid ga
              > me - to logiczne że młody męczy żeby też mógł oglądać.

              To mówisz "w naszym domu jest zasada, że filmy dozwolone od 18 lat ogląda się dopiero po skończeniu 18 lat". Koniec. I powtarzasz jak zdartą płytę.
        • runny.babbit Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:08
          zuzanna_a napisała:

          >
          >
          > Poza tym wydaje mi sie ze rodzic czasem moze nawet tej samej rzeczy raz zabroni
          > c a raz nie ( np zwykle chodzimy na lody, ale np dzis nie idziemy bo nie ma cza
          > su/zimno) i dzieciak powinien od czasu do czasu przyjac odmowe.
          >
          Wydaje się jakbyś samą siebie musiała o tym przekonać, a nie syna.
          • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:14
            ja nie muszę siebie przekonywać. mam troje dzieci.
            jakbym przykładowo powiedziała "dziś nie idziemy na lody, zimno jest" mimo ze np. wcześniej był taki plan -
            to dwóch przyjmuje ten fakt bez mrugnięcia okiem,
            gwiazda wątku - będzie toczyć 20 minutową debatę o zasadności tego postanowienia smile
            • grey_delphinum Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:23
              Ale po co dajesz się wciągać w debatę?

              Za Chiny ludowe nie rozumiem Twojej postawy.

              Jeśli syn próbuje dyskutować, mówisz: już Ci powiedziałam, że jest za zimno. Od Twojego gadania temperatura powietrza się nie zmieni. Jeśli jesteś taki mądry, za jakiego się uważasz, to zrozumiesz.

              A pozostałe dzieci w jakim są wieku? Jeśli są starsze, to moglyby pogadać z bratem o tym, jak jego gadka jest męcząca.

              A co na to ojciec? On też ma taki problem z synem?
            • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:02
              zuzanna_a napisała:


              > gwiazda wątku - będzie toczyć 20 minutową debatę o zasadności tego postanowieni
              > a smile

              czas najwyższy zdecydować, że duma z wygadanej dzieciny schodzi z pierwszego planu, tak jak nie przeciąga się ponad miarę zachwytu z faktu, że dziecko już umie sikać na nocnik.
              po nocniku nadchodzi czas na nowe wyzwanie jakim jest korzystanie z wc dla dorosłych, a po popisach elkowencji pięciolatka kolejny etap socjalizacji, przyswojenie, że nadmierne przeciąganie dyskusji nie ma sensu i jest nużące.
            • 3-mamuska Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:40
              zuzanna_a napisała:

              > ja nie muszę siebie przekonywać. mam troje dzieci.
              > jakbym przykładowo powiedziała "dziś nie idziemy na lody, zimno jest" mimo ze n
              > p. wcześniej był taki plan -
              > to dwóch przyjmuje ten fakt bez mrugnięcia okiem,
              > gwiazda wątku - będzie toczyć 20 minutową debatę o zasadności tego postanowieni
              > a smile


              Bo ma racje najgłupszy argument nie jeść lodów ,bo zimno. Lodów nie powinno się jeść w upały.
              Po prostu ty zawsze wyskakujesz z argumentami to i on tez.
              Możesz powiedzieć zmieniałam zdanie, nie mam czasu iść ,przykładamy na inny dzień. Coś mi wypadło. Albo idziecie sami ,kupimy lody do domu.
    • katriel Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:11
      Naucz odróżniać potrzeby od strategii ich zaspokajania. (Najpierw siebie.)

      Pragnienie wygrzebania deseczki jest strategią. Jaką potrzebę on w ten sposób chce zaspokoić, to ja nie wiem: może potrzebę twórczej ekspresji? Zależy, do czego mu ta deseczka. W każdym razie jak się tę potrzebę zidentyfikuje, to na bank okaże się, że można ją zaspokoić bez deseczki.
      Pragnienie chodzenia bez czapki jest również strategią zaspokojenia jakiejś potrzeby. Może wygody (czapka gryzie), może bycia podziwianym (bez czapki wygląda się cool, a w czapce jak pieczarka).
      Ale ty ze swojej strony też dbaj o swoje potrzeby, a niekoniecznie o swoje ulubione strategie ich zaspokajania.
      I jeszcze: jeśli na prośbę o pozwolenie wejścia do garażu podajesz 150 powodów, dla których to jest niemożliwe, to widać, że tak naprawdę uważasz, że te powody są nieistotne. Gdyby któryś z nich był istotny, to wystarczyłoby podać ten jeden.
    • kanna Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:15
      Nie minie, będzie się nasilało w miarę dorastania - już masz młodego nastolata, dodatkowo bystry jest i wymowny, to trudny przeciwnik.

      Nie ma tu prostej odpowiedzi, co robić, a co nie. Na pewno kary, konsekwencje i inne sposoby, co skutkują (czasem) u małych dzieci tu nie zadziałają.

      Poczytaj "Trudne emocje u dzieci" Greene Ross W. tam jest sporo podpowiedzi lub idź na jakiś warsztat dla rodziców nastolatków.

      I powodzenia w nowym etapie rozwoju dziecka smile
      • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:20
        To mnie nie pocieszyłaś smile
        Z ksiazka sie zapoznam. Troszke szukalam literatury, ale tam wszedzie przewijaja sie awanturujące i pyskate malolaty, co byloby prostsze bo dostalby OPR za jezyk i nie musiabym prowadzic dalszej rozmowy.
        Moj dziec mnie chwyta za reke, patrzy w oczy i rzecze:
        „Mamusiu, wysluchaj prosze moich argumentow i nie przerywaj…”

        • kanna Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:25
          Moj dziec mnie chwyta za reke, patrzy w oczy i rzecze:
          „Mamusiu, wysluchaj prosze moich argumentow i nie przerywaj…”

          Bardzo mu zależy. Ale tez ma problemy z hamowaniem, będzie zbierał bęcki od nauczycieli i kolegów.

          To, co ktoś napisał wyżej o potrzebach, jest bardzo w punkt.
          Warto tez uczyć dziecia negocjacji, ale nie takich, ze on gada, a ty słuchasz (bo to jest wykład)
        • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:33
          zuzanna_a napisała:


          > Moj dziec mnie chwyta za reke, patrzy w oczy i rzecze:
          > „Mamusiu, wysluchaj prosze moich argumentow i nie przerywaj…”

          Chce być traktowany jak dorosły,to mu powiedz to samo, co powiedziałabyś dorosłej męczybule. Zakładam, że posiadasz ogólnie pojętą umiejętność bronienia się przed męczącymi natrętami?
          • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 06:56
            Oczywiscie, podnoszac glos.
            Ale ja nie szukam wiec rad jak mam się drzeć na dziecko, tylko jak w nim ugasic cechę.
            To chyba oczywiste ze moge sie wydrzec ze ma byc cicho i nie zwracac gitary bo nie - ale zwyczajnie szukam humanitarnych rozwiazan. Na to zawsze mam przestrzen.
              • zuzanna_a Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:01
                Nie, jestem stanowcza, jesli nie uspeouja poddenerwowana, ostatecznie moge podniesc glos jesli ktos 10 razy kontynuuje mimo slowa nie.
                Ty jak robisz? Rozmawiasz z akwizytorem godzine? Oczywiscie zakldam wersje na zywo, nie wersje rzucania sluchawką.
                • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:09
                  zuzanna_a napisała:

                  > jesli nie uspeouja poddenerwowana

                  wypracowanie wdupiemania jest ciężkie do nauczenia przez forum, ale polecam spróbować we własnym zakresie.
                  przeniesienie granicy poddenerwowania do momentu, kiedy natręt wkłada nogę w drzwi może okazać się cudownym rozwiązaniem, zarówno w przypadku nachalnych ewangelistów, jak i męczącego małego dyskutanta.
                • m_incubo Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 10:01
                  Nie, ja nie podnosze glosu, bo nie rozmawiam z akwizytorem godzinę.
                  Ani z własnym dzieckiem, jeśli z jakiegoś powodu mówię mu "nie".
                  Ty mękolisz ze wszystkimi, aż się zdenerwujesz i zaczniesz podnosić głos, więc zastanów się, dlaczego TY pozwalasz, by inni truli ci dupę o wiele dłużej, niż masz na to ochotę.
                • rozaliaolaboga Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 13:00
                  W życiu nie podnosiłam głosu na akwizytora... I nie, nie rzucam słuchawka, tylko kończę rozmowę - to jest coś, czego ty nie potrafisz zrobić.
                  Powiedzieć swojemu synowi "będzie tak, bo ja tak zdecydowalam" I nie wdawać się z nim w długie dyskusje i debaty.
                  Odpowiednikiem odłożenia słuchawki jest Twoje wyjście z pokoju, poproszenie syna o wyjście/zakończenie rozmowy, czy co tam wynika z sytuacji, a nie podnoszenie głosu. Bogowie, nie pamiętam, kiedy zdarzyło mi się na kogoś krzyczeć...!
            • blasckbird13 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 08:16
              Wytłumacz mu że takie zachowanie nie jest na dłuższą metę akceptowane społecznie (już teraz słyszysz uwagi od nauczycieli, a i koledzy pewnie mają go szczerze dość) i NARUSZAJĄ GRANICE ROZMÓWCY.
              To nie będzie tłamszenie dziecka, tylko wychowywanie.
    • gaba.m.k Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:30
      czasami mozna powiedzieć hej nie chce mi sie. po prostu nie mam ochoty isc na lody dzisiaj, nie mam sily trudno. to tez jest ok. zgadzam się też cd tego ze nalezy zanalizowac potrzebę dziecka co napisała forumka niżej. ale mozna tez znalezc rozwiazanie- np. chcesz skakac na gleboka wode ale nie umiesz plywać. co ty na to ze pojdziesz na kurs plywania to nauczysz sie plywac i bedziesz mogl skakać ? czasami się nie da w ten sposob ale moze czasem się da
    • eliszka25 Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:37
      Mam taki egzemplarz w rodzinie, na szczęście nie mój. Na wszystko ma odpowiedź „tak, ale” i dyskutuje dalej. Nie docierają żadne argumenty, obojętnie, czy tłumaczy rodzic, babcia, nauczyciel, kolega. Nie ma znaczenia. Rodzice są z tego dumni, ale to bardzo męczące dla otoczenia, bo na niego nic nie działa. Efekt jest taki, że dzieciak nie jest lubiany. Nie ma kolegów, jego kuzyni go unikają, moim zdaniem smutne to i rodzice powinni zaingerować już dawno temu. Co dziwne, on bardzo lubi moich rodziców, choć oni ucinają krótko i nie dają się wciągnąć w dyskusję. Ja radzę sobie tak, że w pewnym momencie po prostu mówię „słuchaj, koniec dyskusji, zamykasz buzię i NIC więcej nie mówisz”. Inaczej się nie da, bo na każdy argument jest odpowiedź „tak, ale” i ciągnie dalej.

      Jeśli twoje dziecko to taki właśnie typ, radziłabym większą stanowczość. Trzeba go nauczyć, że czasem jest tak i koniec i nie zawsze można dyskutować. Nie chodzi o to, żeby go złamać, bo to w sumie dobrze, że walczy o swoje. Jednak dobrze byłoby żeby zrozumiał, że nie zawsze musi mieć rację, a przede wszystkim nie zawsze ją ma.
      • tt-tka Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 09:31
        Pod tym wzgledem wzorem niedosciglym byla moja babcia smile
        "Masz trzy (piec, siedem, na ile obliczala swoja cierpliwosc) minuty na przekonanie mnie, ze deseczka jest ci niezbedna juz teraz zaraz i ze wlasnie ta" po trzech minutach "nie przekonales mnie, zmiataj".
    • mamakamilaikasi Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:41
      Ojej, wspolczuje.
      My tez mielismy taki typ w domu. Dyskutowanie do upadlego. Przez kilka lat, najczesciej rozmowy kiepsko sie konczyly, bo wlasnie nie przyjmowal. "nie" i nadal drazyl. Jak przedstawilismy 10.argumentow dlaczego nie to na koniec jego argument byl i tak, ze nasze to nie sa prawdziwe powody. I chcial ciagnac od poczatku.
      I tak dzien w dzien
      Skonczylo sie na tym, ze juz nie mialam sily (akurat medycznie mialam ciezki czas i bylam na silnych lekach przeciwbolowych) i ucinalam krotko "nie bo nie", na co oczywiscie byly kolejne dyskusje, bo nie moze byc "nie bo nie" tylko musi byc prawdziwy powod (tzn taki jaki on zaakceptuje) a jezeli uzna, ze takiego nie ma to zaczynal od poczatku.
      Niestety, u nas to tak srednio sie skonczylo, bo aby unikac drazenia tematow zminimalizowalam wszelkie dyskusje i coraz wiecej bylo "nie bo nie". Nie musze chyba pisac, ze to nie budowalo relacji. Ale nadal nie wiem jak powinnam byla to rozpracowac (gdybym miala wiecej sil fizycznych)...
      • suki-z-godzin Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:53
        jednoraz0w0 napisał(a):

        > a jest możliwość, że to coś wtedy stronę?
        > www.familyeducation.com/life/aspergers-subtypes/asperger-subtype-logic-boy

        Ale jaki asperger. Po prostu urocze, wygadane dziecko staje się upierdliwą dorastającą męczybułą. Klasyka gatunku, w kilku znanych mi przypadkach wynikająca z faktu zbyt dosłownego pojmowania konieczności dialogu i przeceniania potrzeby każdorazowo racjonalnej dyskusji z ludźmi poniżej 10 roku życia smile
    • asia_i_p Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 00:59
      A jakbyś przedstawiła mu limit czasowy - synu, masz 5 minut na przedstawienie swoich argumentów, a ja potem powiem czy tak, czy nie, po tym koniec sprawy? NIe dyskutuj może być za ostre, ale nadanie ram czasowych dyskusji odciąży was oboje, on się nie zdąży zdenerwować i wyjdzie z twarza bardziej niż po długiej dyskusji.
      • droch Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 01:34
        A jakbyś przedstawiła mu limit czasowy - synu, masz 5 minut na przedstawienie swoich argumentów, a ja potem powiem czy tak, czy nie, po tym koniec sprawy?

        Ale jeśli mama z góry wie, że "nie, na pewno nie pójdziemy po deseczkę i koniec", to bez sensu traci swój i jego czas...
      • panna.nasturcja Re: Dziecko nie uznaje słowa „nie” 16.05.22, 02:39
        Ale to nie ma sensu.
        Ona po prostu nie ma argumentów i dziecko to czuje.
        Bo jeśli umiałaby powiedzieć "nie wejdziesz do garażu, bo to jest niebezpieczne, koniec dyskusji" i trwała przy tym to by dla dziecka było jasne, jeśli nie przy pierwszej sytuacji to przy kolejnych.
        A ponieważ ona dyskutuje i daje sobą manipulować to dziecko robi to dalej, bo czasem metoda skutkuje.

        Poza tym jest to prawdopodobnie efekt dwóch spraw: zachwytów nad dokładnie tym samym zachowaniem, gdy był znacznie młodszy i to było "takie słodkie".
        Oraz problemów z odbieraniem sygnałów społecznych, ponieważ tak zachowujące się dziecko nie jest lubiane ani przez dorosłych, ani przez rówieśników. Jeśli nauczyciele już się skarżą to znaczy, że zjawisko istnieje a dziecko tego nie widzi.