Dodaj do ulubionych

Problem na linii córka - dalsza rodzina

16.05.22, 13:53
W przyszły weekend organizujemy zjazd rodzinny. Ze względu na to, że rzadko się kontaktujemy, postanowiliśmy zorganizować spotkanie cioć, wujków i kuzynostwa z dziećmi. Generalnie bardzo się cieszę, bo naprawdę wszystkich lubię i fajnie będzie spędzić z nimi czas.
Niestety niektórzy kuzynowie i wujkowie mają od lat manierę komentowania na przywitanie (choć nie zawsze ogranicza się to tylko do tego momentu) zjawiska występowania u innych nadmiaru kilogramów. Są to hasła typu "ale dobrze wyglądasz", "widać, że lubisz sobie pojeść" itp. Doświadczała tego przez kilka lat kuzynka i jej syn, który rzeczywiście miał dużą nadwagę, przy tym niestety ogromne kompleksy z tym związane.
No i obecnie obawiam się problemu, ponieważ moja córka ma też kilka kilogramów za dużo, przy tym wszystkim ma zaburzenia odżywiania, depresję. Jesteśmy w trakcie leczenia i terapii, córka naprawdę świetnie sobie teraz radzi, jestem z niej bardzo dumna. Wiem jednak, mimo że stara się tego nie okazywać, że jest wrażliwa na punkcie swojego wyglądu (w sensie ma niską samoocenę) i wszelkie negatywne uwagi sprawiają jej wyjątkową przykrość.
No i nie wiem, co robić i czy w ogóle coś robić. Czy porozmawiać z córką, żeby przygotować ją mentalnie na ewentualne uwagi wujków. Czy w razie próby wygłaszania takich komentarzy głośno i stanowczo zwrócić uwagę na ich niestosowność (jak to zrobić?). Czy ewentualnie porozmawiać z terapeutą, aby poruszył ten temat? Czy zostawić temat i liczyć na to, że faceci wreszcie trochę wydorośleli, jak na ludzi po 40. czy 50-tce przystało?
Doradzicie coś?
Obserwuj wątek
      • princy-mincy Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 20:43
        Dokładnie to samo pomyslalam!

        Ps moje ciotki w tym przodują. Kiedyś się bardzo tym przejmowałam, teraz mam to w odwłoku (jak to mówi ematka).
        Moim dzieciom powtarzam (i chciałabym, by mi to ktoś powiedział, gdy byłam dzieckiem i nastolatka), że to tylko opinia innych ludzi, i że najważniejsze to czuć się ok z sama/ samym sobą. Im enough, tyle wystarczy.
    • angazetka Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:00
      Nie, wydorośleli. Nie zapraszaj tych, którzy tak robią (wiem, że tego nie zrobisz). A jeśli zaprosisz, to ucinaj wszystkie komentarze tonem bardzo kategorycznym. Córka ma zaburzenia odżywiania, depresję i zapewne nastolatką, kiedy i tak własne ciało człowieka stresuje. Na wuj jej komentarze wujków?
            • daniela34 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:24
              Ależ ja w ogóle nie oczekuję od ciebie tłumaczenia, tylko skoro nic nie zrobiono wtedy to widocznie nic się nie da zrobić. Skoro te "świetne żony" nic nie zrobiły aby tym "ogólnie tez fajnym" facetom wytłumaczyć i cała reszta fantastycznego towarzystwa nie zareagowala mimo że syn kuzynki miał.pgromne kompkrlsy związane z wagą to poprostu wyciągam logiczny wniosek, że moc się nie da zrobić, ponieważ najwidoczniej cala reszta tego fajnego towarzystwie uważa, że takie komentarze są ok.
                  • lumeria Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:03
                    >A ja widzę, że te fantastyczne żony, które nie zareagowały i cała ta reszta
                    >fantastycznego towarzystwa też nie widzi niczego złego w takich
                    >komentarzach. Bo gdyby widziano to by zareagowano, gdyż tak robią
                    >fantastyczni ludzie.


                    To, ze zawsze tak było i tak ludzie reagowali, to nie znaczy, że na zawsze już tak musi być.

                    Faktycznie zjawisko jest tak powszechne, ze zostało nazwane „Zepsuty stopień” (ang. „Broken stair”). Czyli osoba w grupie socjalnej, która jest w jakiś sposób ogarniana, omijana, lecz nadal należąca. pervocracy.blogspot.com/2012/06/missing-stair.html

                    To jak schody w domu, w których jeden stopień w jest popsuty, i wszyscy domownicy wiedza, by na nim nie stawać. Wszyscy przyzwyczajają się omijać czy przeskakiwać ten stopień. Często nowa/młoda osoba nie wiedząc o problemie ‘nadziewa się’ na niego niespodziewanie, po czym domownicy przyznają, że tak, zapomnieli powiedzieć, ale „on tak ma” i trzeba się dostosować. Nie naprawić, nie usunąć, tylko omijać.

                    W ten sposób grupy socjalne / rodziny tolerują gwałcicieli, przemocowców, i takich zwykłych domowych upierdzicieli-dowalaczy też.

                    Autorka ma wybór: dać córkę na żer dziadyszczom, albo ogarnąć sytuacje inaczej, tak, by ochronić osobę (swoje dziecko!!!) podatną na zranienie.
                • aqua48 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:59
                  pepitka_bc napisała:

                  > Skoro wtedy nic nie zrobiono, nie zareagowano, to oczywiście, że panowie nie widzą niestosowności
                  > takich komentarzy. Natomiast wcale nie oznacza to, że należy ich w tym przekonaniu utrzymywać do końca
                  > ich życia.

                  Czyli planujesz wychować mocno dorosłych facetów, którzy byli chamami od zawsze, trenując na swojej córce z problemami odżywiania..
                  Może na czas tego fantastycznego zjazdu rodzinnego z takimi atrakcjami wyślij gdzieś tę córkę by się nie zetknęła z chamskimi komentarzami, Twoimi odpowiedziami na nie, publicznym wywlekaniem na co cierpi córka oraz wynikłą z tego niechybną wielką rodzinną awanturą.
              • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:15
                > ponieważ najwidoczniej cala reszta tego fajnego towarzystwie uważa, że takie komentarze są ok.

                Nie sądzę, żeby reszta towarzystwa tak uważała, bo reakcje były, typu "no już, przestań" i szybka zmiana tematu, czy coś w tym stylu. OCZYWIŚCIE były to reakcje bardzo słabe i niewystarczające, ale wynikało to wydaje mi się, nie z obojętności, ale raczej z takiej, jak ktoś tu okreslił, kultury "przaśności". Wywodzimy się wszyscy ze wsi, większość tych ludzi wychowała się w takich "okolicznościach przyrody", o takich wujkach raczej myślało się "lepiej się nie przejmować, wiadomo, że gościu gada głupoty".
                A te świetne żony, mimo za słabych reakcji na te konkretne przypadki, wielokrotnie okazywały duże wsparcie w różnych innych okolicznościach. Ale może rzeczywiście ten brak reakcji skreśla wszystko pozostałe, co robią.
                • daniela34 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:22
                  Nie wiem, co innego robią, wiem, że nie reagowały adekwatnie kiedy w ich obecności ktoś im najbliższy krzywdził dziecko. W związku z tym nie liczyłabym nagle obecnie na adekwatną reakcję. Nie wiem co ma do tego wies i przaśność. Przaśne to mogą być komplementy podpitego wujka. Wyrządzanie przykrości innej osobie to nie jest przaśność i nigdy nie byłam
                • lumeria Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:01
                  >A te świetne żony, mimo za słabych reakcji na te konkretne przypadki, wielokrotnie okazywały >duże wsparcie w różnych innych okolicznościach. Ale może rzeczywiście ten brak reakcji >skreśla wszystko pozostałe, co robią.

                  Rozumiem, bo mam podobna dynamikę w rodzinie. Tzn. mam wujków/kuzynów, którzy walą takimi durnymi tekstami, czasami tragicznie mizoginistycznymi, ale gdyby wyłączyć to gadanie to zachowują się przyzwoicie - ugotują, ugoszczą, sensownie i sympatycznie porozmawiają, fajnie się z nimi jeździ, planuje, realizuje zadania, etc.

                  Jestem już starsza, ale niestety za każdym razem kiedy się spotykamy czy rozmawiamy, to coś bolesnego dowalą. Mam takie poczucie rozdarcia, bo mam dla nich dużo sympatii, ale te ich teksty zawsze sprawiają mi przykrość, a czasami jak trafią w czuły punkt no to jest to po prostu ogromnie bolesne.

                  Z opisu widzę, ze spotkanie już jest zorganizowane, wiec teraz tylko można ogarniać - przygotować córkę, poprosić sensownych członków rodziny by interweniowali gdy usłyszą denne teksty, samej ostro reagować - przygotować sie na ostre nagadanie i nawet wyproszenie pana. Wcześniej zapowiedzieć wszystkim, ze oczekujesz, ze nie będzie komentarzy na temat tuszy, wyglądu, "a kawalera jakiegoś to masz?", itp.
                  • lumeria Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:14
                    Na pewno rozmowy z córką są kluczowe. Bo musisz z nią przegadać, czy będzie się lepiej czuła nie jadąc/uczestnicząc w rodzinnej imprezie by uniknąć takich komentarzy, czy tez będzie się czuła pominięta i wykluczona jeśli zorganizujesz jej coś innego.
                    • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:46
                      Lumeria, bardzo Ci dziękuję za wsparcie <3
                      Z tym przegadaniem mam trochę kłopot, bo musiałabym przed nią przyznać, że ma nadwagę, a tego nigdy nie zrobiłam, tzn. nigdy nie komentowałam jej niedoskonałości w wyglądzie, jedynie komplementowałam to, co w niej jest ładne.
                      Mogłabym ewentualnie w rozmowie obrać kierunek komentowania wyglądu w ogóle, bez wchodzenia w szczegóły dotyczące nadwagi.
                      Nie wiem sama, mam mętlik.
                      • jednoraz0w0 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:26
                        pepitka_bc napisała:


                        > Z tym przegadaniem mam trochę kłopot, bo musiałabym przed nią przyznać, że ma
                        > nadwagę, a tego nigdy nie zrobiłam, tzn. nigdy nie komentowałam jej niedoskonał
                        > ości w wyglądzie, jedynie komplementowałam to, co w niej jest ładne.

                        Może wystarczy, że powiesz, że pamiętasz durne, chamskie, nie na miejscu i nieadekwatne uwagi wujów z czasów swojej młodości (jej wtedy nie było na świecie więc nie wie, czy one były adekwatne czy nie).
                  • jednoraz0w0 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:20
                    lumeria napisała:

                    > Wcześniej zapowiedzieć wszystkim, ze oczekuje
                    > sz, ze nie będzie komentarzy na temat tuszy, wyglądu, "a kawalera jakiegoś to m
                    > asz?", itp.

                    Albo w widocznym miejscu postawić słoik z napisem, ze każdym kto się odezwie na temat czyichkolwiek: figury, apetytu, zamążpójścia, prokreacji - płaci dychę.
                    Ewentualnie zbierać fanty, jak w przedszkolu, i potem kazać szczekać pod stołem lub śpiewać piosenki żeby je wykupić.
              • kicifura Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:14
                daniela34 napisała:

                > Ależ ja w ogóle nie oczekuję od ciebie tłumaczenia, tylko skoro nic nie zrobion
                > o wtedy to widocznie nic się nie da zrobić. Skoro te "świetne żony" nic nie zro
                > biły aby tym "ogólnie tez fajnym" facetom wytłumaczyć i cała reszta fantastyczn
                > ego towarzystwa nie zareagowala mimo że syn kuzynki miał.pgromne kompkrlsy zwią
                > zane z wagą to poprostu wyciągam logiczny wniosek, że moc się nie da zrobić, p
                > onieważ najwidoczniej cala reszta tego fajnego towarzystwie uważa, że takie kom
                > entarze są ok.


                Zabrzmiało jakby żony nie wychowały tych facetów i ich chamstwo to ich wina. Ja wiem że faceci dłużej dojrzewają, ale już około 40 można od nich samych wymagać umiejętności zachowania się. A nie że towarzystwo nie zareagowało, żona nie wytłumaczyła, itd.
                • daniela34 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:19
                  Nie chodzi o wychowywanie a o reakcję otoczenia. Z wątku się dowiadujemy, że biedni "przaśni" wujkowie nie umieli inaczej, bo nikt im nie powiedział, że to jest złe, co robią. No to któż miałby to zrobić jak nie owo świetne otoczenie I fantastyczne żony?
                  Nie jest winą żon, że nie wychowały facetów. Jest winą żon jak i reszty dorosłego świetnego towarzystwa, że nie reagowało na krzywdzenie dziecka (syna kuzynki)
                  • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:47
                    Nigdzie nie napisałam, że wujkowie są biedni. Ale jeśli nie wybrzmiało to jeszcze z mojej strony w tym wątku, to napiszę teraz:
                    to, że opisałam motywację czy sposób bycia wujków nie oznacza, że ich w jakikolwiek sposób usprawiedliwiam. Twierdzę tylko, że nie mieli świadomości, że ich komentarze są chamskie, co wcale nie umniejsza tego, że zachowywali się chamsko właśnie i upokarzali inne osoby.
                    • pani_tau Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:57
                      pepitka_bc napisała:

                      > Nigdzie nie napisałam, że wujkowie są biedni. Ale jeśli nie wybrzmiało to jeszc
                      > ze z mojej strony w tym wątku, to napiszę teraz:
                      Twierdzę tylko, że nie mieli świadomości, że ich k
                      > omentarze są chamskie

                      Myślę, że nie doceniasz wujków w tym względzie.


        • iwles Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 18.05.22, 08:36
          pepitka_bc napisała:

          > Wtedy sama byłam zakompleksioną nastolatką, raczej nie miałam odwagi się odezwa
          > ć. Teraz jestem dorosła i jak najbardziej jestem gotowa zareagować.


          To jak często się z nimi kontaktujesz/widujesz?
          Pisałaś, że "się widujecie", więc takie komentarze padły pewnie nie raz od tego czasu, kiedy byłaś nastolatką. I nie zareagowałaś?


    • lucky80 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:04
      emama w całej krasie! Zje.. dziewczynę za to, że chce zaprosić niemieszczącą się w ematkowych wąskich horyzontach.. ech.! Wy tak na serio?? się nie dziwię, ze większość tu piszących ma problemy w relacjach z innymi...
      Naprawdę nikt w waszym otoczeniu nie ma wad? Jesteście gorsze od niedyskretnych krewnych, serio.
      Do autorki - ja chyba bym zaraz po przywitaniu gości szybciutko i dyskretnie szepnęła najbardziej niedelikatnym, że z córka jest w trudnym wieku i upraszasz o niekomentowanie jej wyglądu.
      A co do samej córki - gratuluję świadomości problemu i trzymam kciuki za szybkie poradzenie sobie z niską samooceną. Trzymam kciuki za walkę z depresją. I głowa do góry.

        • asia_i_p Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:16
          No ale tu dyskrecja - albo tak jak sugerowała Eriu telefon przed - to jedyna metoda, żeby ich wyłączyć zanim zrobią przykrość córce. Każda inna metoda, jakkoklwiek by nie satysfakcjonująca dla ego przeprowadzającego ją, powoduje, że dzieje się to na oczach córki, która bierze to do siebie.

          Skoro już, niestety, zostali zaproszeni, to pouczenie musi się odbyć w sposób niekonfrontacyjny ze względu na córkę.
            • asia_i_p Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:40
              Wówczas zrealizować to, co się zapowiedziało w telefonie, czyli wyjść z hukiem/ wywalić z hukiem.

              No trochę autorka ma mało opcji, skoro z tego co pisze, córka chce tam jechać. Chyba, że uda, że to ona nie może jechać, bo szczere stwierdzenie "nie jedziemy tam, bo wujkowie komentują niezyczliwie wygląd innych ludzi" nastolatkę zafiksowaną na wyglądzie doprowadzi do myśli "tak źle wyglądam, że mama boi się mnie pokazać rodzinie".

              Chyba, że córka nie chce tam jechać, tylko jedzie ze względu na matkę/ jedną konkretną kuzynkę/ dwie konkretne ciotki. To wtedy można się umówić z córką - nie jedziemy, bo rodzina jako całość mnie męczy, ale przed spędem/ po spędzie pójdziemy na kawę z tą czy z ową.
      • ichi51e Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:29
        niestety to są ludzie oporni i gdyby mieli poczucie ze to obciach to by już się dawno zamknęli. Nie wiek czy mysla ze to jest zabawne (?) czy to z autentycznej troski(?).
        Jedyne co można zrobić to
        - uprzedzić ze bez komentarzy
        - uprzedzić komentarze "Zdzichu ale się postarzałes?!" "Ale wuj wyłysiał!?" "Widać ze Mariolka dobrze karmi!" Tylko trzeba być szybszym - niestety nie ma innego wyjscia.
      • nuclearwinter Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:38
        Wady są różne, jedne można tolerować a nawet lubić, innych się nie da a wręcz nie powinno. Nietolerowanie we własnym otoczeniu chamów i buców to nie są wąskie horyzonty, tylko dbanie o własne granice, komfort psychiczny i szacunek do siebie. Dzieciom, zwłaszcza wrażliwym nastolatkom powinni to pomóc zapewnić rodzice. A problemy w relacjach to się dopiero biorą z takiego tolerowania prostactwa, uległości i "szeptania na uszko".
        • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:56
          Ale dla dziecka, na które wsiada dorosły przed którym nie ma jak się bronić to to jest potwór. To jest nazywanie rzeczy po imieniu. Nazywanie autorki "debilką" nie jest fajne delikatnie mówiąc i tak się nie powinno robić. Chociaż nie mogę powiedzieć, że ,mózg mi nie wybuchł jak przeczytałam wątek startowy z niepokoju o córkę.
          • potworia116 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:56
            Uwaga "chyba cię mama dobrze karmi" jest bez wątpienia bardzo nietaktowna, a dla dziecka o zaburzonym poczuciu własnej wartości może być głęboko bolesna i destrukcyjna. Autorka ma tego świadomość, dlatego założyła ten wątek. Ale na skali "potworności" i "przmocowości" ulokowałabym ja zdecydowanie w niższych partiach. Zresztą córka autorki raczej jednak lubi rodzinę matki, skoro ma ochotę na tę imprezę.
            • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:11
              Może dla Ciebie to jest w niższej skali. Ale trzeba patrzeć empatycznie i jak masz osobę, która cierpi na zaburzenia odżywiania i depresję to takie komentarze to jest wyzwalacz najgorszych koszmarów.

              Zresztą to nie byłby pierwszy raz jak wsiedliby na dziecko, więc jak to o nich świadczy? Co sobie chcą udowodnić? Męskość, że dzieci są w stanie pognębić?
        • lauren6 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:02
          To nie jest kwestia kultury i ogłady, tylko przemocy. Gdyby mojemu dziecku jakiś przemocowy wuj zaczął jechać po wyglądzie i jej kompleksach to otrzymałby odpowiedź, która stoi w kontrze do kultury. Potrafię odpowiedzieć chamowi jego językiem, żeby zrozumiał.

          I tak, uważam, że trzeba być kompletną idiotką by w ogóle rozważać zabranie dziecka chorego na depresję w przemocowe środowisko.
              • blekitnaa_noc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 21:53
                lauren6 napisała:

                > Nie widzę nic sympatycznego w matce, która bagatelizuje chorobę córki i stawia
                > swoją potrzebę imprezowania ponad dobrostan psychiczny dziecka. Też jestem matk
                > ą i takie zachowanie nie mieści się w moim pejzażu wewnętrznym.

                Zwłaszcza jeśli dziewczyna jest na terapii i ma depresję to jeden taki komentarz, w tym wieku, może ją cofnąć o całe lata w terapii. Taki komentarz można potem pamiętać całe życie. Jasne, że matka jej nie uchroni przed każdą sytuacją życiową, ale jeśli może, i to szczególnie mega toksyczną, to powinna to zrobić.
        • nuclearwinter Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:33
          Po prostu większość się wczuła i ma więcej empatii dla dziewczynki, której zwyczajnie szkoda. Wiele z nas miało w przeszłości takie przejścia z "rubasznymi" wujkami i różne uwagi na temat wyglądu i pamięta jakie to bolesne i przykre dla nastolatki. A tu mamy dziecko z depresją i zaburzeniami odżywiania do tego. Sytuacja jest bardzo ryzykowna i ematki to widzą.
          • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:52
            Nie, żebym siebie tu usprawiedliwiała, nie mam zamiaru, bo zdaję sobie sprawę, że zawaliłam temat, ale gdyby moja córka dowiedziała się, że empatyczne, współczujące jej kobiety wyzywają mnie od patologii, idiotek i debilek, na pewno by ją to wzmocniło wink Wiele forumek wyraziło krytyczną opinię na temat sytuacji, za co jestem wdzięczna, bo pozwoliło mi to na inne spojrzenie, ale potrafiły jednak powstrzymać się przed obrażaniem i wyzwiskami.
      • asia_i_p Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:26
        I trzeba byłoby zastrzec, że wszelkie uwagi, także "pozytywne" na temat wagi, są zakazane. Bo niestety "o jak ładnie wyglądasz, zeszczuplałaś" jest w przypadku nastolatki z zaburzeniami odżywiania prawie równie szkodliwe jak "pączuszku ty mój". Jedyna akceptowalna opcja to tematu wagi nie ma. Niczyjej.
    • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:19
      Uzupełnienie:
      To nie ja zapraszam rodzinę do siebie, wszyscy wspólnie postanowiliśmy się spotkać i wspólnie tez zjazd organizujemy. W związku z czym jedyną decyzję, jaką w tym temacie mogę podjąć, jest rezygnacja z tego spotkania.
      I tak, lubię tych ludzi - podczas spotkań zachowują się normalnie, przyjaźnie, sympatycznie. Zawsze jest mnóstwo tematów do przegadania, śmiechu, wspomnień. Poza tymi dwoma czy trzema osobnikami, którzy ogólnie też są fajni, aczkolwiek mają tę jedną wadę, o której wspomniałam w poście startowym, czyli muszą wrzucić komentarz na temat nadwagi. Nie wiem, z czego to wynika, że akurat ten temat jest dla nich tak bardzo istotny. Faceci ci mają świetne żony, z którymi bardzo lubię rozmawiać. I znakomita większość towarzystwa jest naprawdę super. Szkoda byłoby mi rezygnować całkowicie z tego spotkania tym bardziej, że moje dzieci będą miały możliwość poznać bliżej moją rodzinę, z którą widujemy się obecnie właściwie tylko na pogrzebach.
          • szaraiwka Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:41
            ja bym przygotowala corke ze niketorzy wujkowie sa tacy jacy sa (nie tylko wujkowie). I zeby umiala odpowiedziec. I nie na zasadzie zenka cietej riposty ale tak zeby im sie odechcialo:

            Np

            Owszem mam nadwage, a ty chyba nie wiesz ze body shaming jest forma przemocy i ze mnie ranisz. Bo gdybys wiedzial to chyba bys tego nie robil, prawda? No chyba ze zwykly cham z ciebie.

                    • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:18
                      asia_i_p napisała:

                      > No tego nie doczytałam - więc wyjście.

                      Wyjście byłoby dość utrudnione - impreza odbywa się kilkaset kilometrów od miejsca naszego zamieszkania, transport wspólny kilku rodzin
                      >
                      > Prościej byłoby, gdyby córka nie chciała tam jechać.

                      No właśnie. Rozważałam też opcję braku jej udziału, ale po pierwsze - ona chce tam jechać, po drugie, musiałabym to jej jakoś uzasadnić. Ona jest naprawdę mądra, nie uwierzy w byle wymówki. Dlatego też w poście startowym nie uwzględniłam takiej opcji, bo chyba nie bardzo umiałabym to przeprowadzić.
                      >
                      • lumeria Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:32
                        Myślę, ze powinnaś z córką porozmawiać i przedstawić jej opcje, które sa dla niej dostępne (nie jechać, jechać, być na niektórych spotkaniach, może sa inne opcje?). Także powiedzieć jej jak Ty się czujesz przy takich wrednych komentarzach, i ze masz zagwozdkę co zrobić w tej sytuacji.

                        Bo tutaj jest taki dylemat - córką może być bardzo zraniona przez wredne komentarze, ale także ogromna krzywdę może zrobić wykluczenie jej z rodzinnej imprezy, jeśli ona poczuje, ze jest odrzucona "bo ma problemy".

                        Czasami nazwanie sytuacji - ze wujkowie zachowują sie jak dziadersi, ze nie zgadzasz sie na takie dowalanie, ze Cie to rani, i obawiasz sie, ze córce będzie z tym źle. Ale tez masz więź i sympatie do tych ludzi, ze byli dla ciebie dobrzy. I co córka o tym sadzi, jak się z tym czuje, co wolałaby zrobić.

                        Oczywiscie, córka może chcieć iść, i nadal czuć sie zraniona. Ale wtedy tez ja możesz wspierać. Szkoda, ze zostało mało czasu, ale może z terapeuta choć raz sie spotka przed impreza i tez o tym porozmawia (po rozmowie z Toba) ?

                      • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:02
                        Ale dlaczego dziecko ma być wykluczane z rodziny, bo jest tak 3 wujków, którzy są chamami i krzywdzą ludzi swoimi komentarzami? Bo takie wykluczenie ze spotkania rodzinnego można będąc wrażliwym dzieckiem odebrać jako wykluczenie z rodziny. Za takie zachowania to tych dziadersów powinny spotkać restrykcje jakieś albo konsekwencje a nie dziecko, które właśnie jest w momencie, kiedy najbardziej potrzebuje wsparcia, akceptacji i poczucia przynależności.

                        Koniecznie musisz porozmawiać z terapeutą o tej sytuacji.
                  • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:59
                    To wtedy zapytać wujka czy jego konar nadal działa, bo w Polsce mężczyźni nie dbają o zdrowie i po 40 to już słabiutko z potencją i wujek się już bardzo do tej gruby kwalifikuje i jego konar statystycznie nie płonie. I zapytać czy już mu palec w tyłeczek wkładał pan doktur bo to też czas najwyższy zbadać gruczoł krokowy i jakie wrażenia wujek miał z tego badania jak ten palec był w środku. Ja bym wujaszkowi takiego wstydu narobiła, że by się już nie odezwał w życiu na wspomnienie mojego dziecka.
                      • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 16:31
                        Córka była niedawno w podobnej sytuacji - jakiś znajomy (nie, nie przyjaciel) podczas wspólnego posiłku (na imprezie) widząc porcję jedzenie na talerzu powiedział coś w stylu "ale ty dużo jesz" (nota bene porcja była taka sama, jak u innych, więc była to raczej złośliwość albo głupi żart niż stwierdzenie faktu). Córka głośno mu odpowiedziała, że nie życzy sobie takich komentarzy. Widzę więc efekty terapii, po tych kilku miesiącach jej trwania jest bardzo wzmocniona. Oczywiście wiem, że nie oznacza to, że należy teraz poddawać ją sprawdzianom. Chodzi mi o to, że ona już sporo wie, jak - w jaki sposób - należy stawiać granice.
                          • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 17:12
                            Nie podałam tego przykładu dlatego, że uważam, że mogę z córką jechać na spotkanie, narazić ją na ewentualne przykrości i patrzeć jak sobie dzielnie (bądź nie) daje radę, tylko w odpowiedzi na opinię asi, która zauważyła, że rozwiązanie przedstawione przez przedmówczynię nie będzie chyba dobrym wsparciem dla nastolatki, z czym się zgadzam. Córka po prostu uczy się innych metod radzenia sobie z nieprzyjemnymi sytuacjami.
                            Nie wiem, czy to dobrze wyjaśniłam.
                            • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 18:11
                              Wyjaśnić wyjaśniłaś ale strategia jest beznadziejna, bo oznacza wystawienie córki na chamskie komentarze wujków i oczekiwanie, że się obroni bądź nie a zatem wychodzi, że planujesz nie ingerować. Ty w ogóle współpracujesz z terapeutą? Rozumiesz w ogóle o co chodzi w depresji? Próbowałaś zrozumieć? Depresja jest związana z ogromnym poczuciem osamotnienia. Twoja córka powinna czuć Twoje wsparcie i Ty powinnaś jak najbardziej jej je okazać a nie patrzeć czy ona utonie czy się utrzyma na powierzchni. Takie podejście jest po prostu okrutne wobec zdrowego dziecka, nie mówiąc wobec dziecka z takimi problemami.
                              • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 18:20
                                No to chyba jednak nie wyjaśniłam smile
                                Chodziło mi o to, że córka uczona jest innych reakcji na niemiłe dla niej sytuacje - tzn. postawienie wyraźnych granic, asertywność, stosowanie jasnych, prostych komunikatów - niż te, jakie Ty przedstawiłaś wyżej. Więc jeśli JA (nie córka) zareagowałabym zgodnie z Twoją propozycją, czyli obśmiała delikwenta, to nie mam pewności, czy córka z takiej właśnie mojej reakcji byłaby zadowolona.
                                Ale to oczywiście moja subiektywna ocena, możliwe, że jednak odczułaby to jako idealne wsparcie.
                                • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 18:34
                                  Zrozumiałam. Nie trzymam się mojej zaproponowanej wersji reakcji twierdząc, że jest idealna. Znam jej słabości. Mi chodziło o to, że nie wystawiasz córki patrząc jak sobie radzi albo nie radzi, ale jesteś gotowa zareagować w jakikolwiek sposób jaki sobie wybierzesz żeby córka czuła, że ją wspierasz.
                                  • pepitka_bc Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 18:46
                                    > Mi chodziło o to, że nie wystawiasz córki patrząc jak sobie radzi albo nie radzi, ale jesteś gotowa zareagować w jakikolwiek sposób jaki sobie wybierzesz żeby córka czuła, że ją wspierasz.
                                    Wiem, właśnie to zauważyłam, dlatego sprostowałam.
                                    Ja z mojej strony jestem gotowa na każdą reakcję i każde wsparcie - chodzi mi tylko o to aby wybrać opcję najlepszą dla niej.
                                • extereso Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 18:54
                                  Mogłaby lepiej przyjąć, gdybyś powiedziała też że nie życzysz sobie takich komentarzy. Ja cię rozumiem, mój ojciec powiedział córce w towarzystwie, że jest za chuda, ona też powiedziała Dziadku, nie chcę żebyś komentował mój wygląd, w dodatku przy wszystkich. Wiesz, że się dobrze odżywiam i jestem jaka jestem. w ogóle to komentowanie wyglądu innych jest niefajne.
                                  Ona nie ma zaburzeń odżywiania tylko dziadek nie może łyknąć jej wege, nawet wysyłała mu publikacje naukowe i do tego się odnosiła. Ona też mówi, że dziadek jest dla niej bardzo dobry kocha go i nie chce ograniczyć spotkań, wręcz przeciwnie sama tam jeździ. Tylko nie chce ciągle słuchać tego labiedzenia o mięsie.
      • szybki-lisek Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:33
        Nie usuniesz spod nog córki każdego niemiłego zdarzenia... jak nie wujek z durnym komentarzem to ciotka za parę lat okaże "troskę " o brak narzeczonego a potem dziecka... wyobrażam sobie ze ci ciężko bo kochasz swoje dziecko i nie chcesz jej narazić na taką przykrość a z drugiej strony tez chciałabyś się nią pochwalić bo przecież fajna, mądra iniejeden krewny pogratulowałby takiej córy. Ja bym wzięła moje dziecko i czuwałabym 😉 powodzenia
        • szybki-lisek Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:58
          Życzyłabym i jej, i sobie mądrych rodzin, pełnych życzliwych wujków i ciotek którzy zawsze mówią dobre, wspierające rzeczy i którym przez myśl nie przejdzie złośliwość czy nie daj borze werbalna przemoc (a jak już to sami gryzą się w jezyk). Niestety w większości myślę rodzin rzeczywistość skrzeczy a proponowanie rozwiązań albo-albo to nie wiem czy się sprawdzi. Wierzę że rodzina wątkodajki jest fajna skoro ona sama tak ją określą i cieszy się na to spotkanie. A shit happens, wszędzie.
    • triss_merigold6 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:23
      Nie organizować zjazdu rodzinnego w takim składzie.
      Szeptanie na uszko panom o takich zachowaniach będzie skutkowało głośnym rykiem <w ich mniemaniu budującym> "Nono, dobrze wyglądasz, mąż będzie miał pociechę, mężczyźni nie psy, na kości się nie rzucają". Sądzisz, że to nastolatka odbierze lepiej?
    • eriu Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:32
      Jak możesz robić coś takiego córce i narażać ją na spotkanie z takimi przemocowcami? Córka jest chora i wymaga kontaktu z życzliwymi ludźmi. Cukrzykowi byś tłumaczyła, że ma silą woli kontrolować swoją trzustkę? A Ty wymagasz od chorej osoby na zaburzenia odżywiania i depresję żeby znosiła chamskie i przemocowe komentarze starych pryków, którzy nie powinni ich w ogóle wygłaszać. Chcesz żeby dziewczyna popełniła samobójstwo po takim zjeździe czy co?
    • kaki11 Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 14:40
      Napisać/zadzwonić do wujków, z prośbą by powstrzymali się od takich komentarzy, bo to może źle wpłynąć na córkę, która ma pewne problemy? dorośli są, chyba powinni zrozumieć. Nie musisz wchodzić w szczegóły zdrowia córki, tylko powiedzieć ogólnie. A jeśli wujkowie sami w sobie niereformowalni, to może rozmowa z ich partnerkami, które może będą wstanie wymusić stosowne zachowanie na ten jeden wieczór.
      Albo nie organizować spotkania teraz kiedy może ono zaszkodzić dziecku. Raczej priorytetem powinno być jej zdrowie i samopoczucie a nie spotkanie z wujkami. To możesz przełożyć na za rok/dwa kiedy córka może już będzie się lepiej trzymała (czego życzę🖤) lub zrobić to spotkanie w jakimś mniejszym gronie - tylko ta najbliższa część rodziny która jednocześnie wie jak się zachować.
    • em_ka_krk Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:12
      Lubisz ich wszystkich, którzy dogryzaja ludziom i komentują ich kilka dodatkowych kilogramów?!
      Ja na Twoim miejscu dbalabym przede wszystkim o dobre samopoczucie i komfort Twojej corki. Jeśli chcesz możesz zadzwonić do tych 2/3 osób i powiedzieć wprost, że nie życzysz sobie takich komentarzy pod adresem Twojej córki i kogokolwiek innego. Jeśli chcesz możesz uniknąć spotkania i nie jechać, bo ważniejsza jest Twoka corka niż jakieś tam spotkanie. Generalnie problem jest po ich stronie i tych wszystkich, którzy dalej ich bardzo lubią i akceptują przez lata te okropne chamskie komentarze. Masz wybór.
    • agonyaunt Re: Problem na linii córka - dalsza rodzina 16.05.22, 15:17
      Ja wiem, że od kilku dni jest dużo słońca, ale chyba wciąż za mało, żeby kogoś mogło aż tak pogrzać. Chcesz sobie spędzać czas z wujkiem-chujkiem, to spotkaj się z nim sama. Co trzeba mieć we łbie, żeby w ogóle rozważać wystawienie chorego dziecka na ostrzał prymitywnych debili? Pustkę czy raczej podgniwające siano?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka