Dodaj do ulubionych

Drzewo sąsiada na moim płocie

19.05.22, 16:03
Z cyklu emama wie wszystko. Jakieś 3 miesiące temu wiatr powalił duże drzewo sąsiada na nasz współny wewnętrzny płot. Sąsiad zwleka z usunięciem bo:
- było zimno ( zdarzenie mialo miejsce w lutym)
- nie miał czasu, bo pandemia
- nie miał czasu, bo praca
-drzewo znajduje się w zalesionej części działki ( nie jest to prawda) i zgodę na jego wycięcie ( jest powalone)- od ponad miesiąca- wydaje Urząd Powiatowy a nie gminny
- urzędnik od wycięcia nie odbiera od niego telefonu
a ostatnio:
- ma chorą teściową
- ma inne ważniejsze sprawy niż usunięcie drzewa a ja się czepiam.
Emamo- czepiam się czy nie? Kawałek płotu został zniszczony, drzewo leży.
Odpuścić?
Zrobić awanturę?
Zwrócić się do.....- kogo?
Zależy mi na dobrych stosunkach z sąsiadami.
Obserwuj wątek
        • alfa36 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 19.05.22, 16:55
          Nie dokończyłam myśli... Byłabym stanowcza, ale zdecydowanie nie szła w stronę konfliktu. Raczej prośby połączonej z zaproponowaniem zajęcia się sprawą, ale koszty po stronie sąsiada. Tylko, czy sąsiad z tych, którzy zgodzą się? On czasu nie ma, czy chęci?
          • dorota_g1972 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 19.05.22, 17:06
            Podejrzewam, że chęci. Nie jest możliwe, zeby od lutego gość nie znalazł czasu na usunięcie drzewa. W "obiektywne trudności" czyli urzędnik nie odbiera telefonu. Przecież żyjemy w czasach, gdy takie rzeczy załatwia się mailowo.
            Ponadto podejrzewam, że kłamie - sprawami wycięcia drzewa zajmuje się gmina a nie powiat.
            • efka_454 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 20.05.22, 13:34
              dorota_g1972 napisała:

              > Podejrzewam, że chęci. Nie jest możliwe, zeby od lutego gość nie znalazł czasu
              > na usunięcie drzewa. W "obiektywne trudności" czyli urzędnik nie odbiera telefo
              > nu. Przecież żyjemy w czasach, gdy takie rzeczy załatwia się mailowo
              .
              > Ponadto podejrzewam, że kłamie - sprawami wycięcia drzewa zajmuje się gmina a n
              > ie powiat.

              big_grin Przepraszam, ale rozśmieszyło mnie to big_grin W którym urzędzie załatwisz sprawę jednym mailem, bez późniejszego wydzwaniania i dopytywania się o sprawę? Bo niestety mam diametralnie różne doświadczenia, a ostatnio mam akurat sporo załatwiania urzędowych spraw tongue_out
    • szmytka1 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 19.05.22, 17:47
      To co leży po twojej stronie płotu uciąć, pociąć na pieńki, porąbać i cale lato urządzać sobie ogniska, albo przez lato przeschnie i będzie do kominka jeśli posiadasz kominek, albo w ostateczności sprzedasz 😆 a jakby to była olcha to ja bym sobie do wędzenia mięsa przygarnęła
    • daniela34 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 19.05.22, 17:59
      Środki ustnej perswazji już wyczerpałaś. Pora na papier. Bierzesz kajecik, ołówek (lepiej dlugopis) I piszesz do sąsiada list miłosny, że jeżeli w terminie...nie usunie drzewa to ty usuniesz te części, które są na twojej posesji oraz dokonasz naprawy płotu ale będziesz się domagać zwrotu pieniędzy. Nie, sąsiedzie najmilejszy, powiat nie zajmuje się drzewami. Robi to gmina i to na zgłoszenie (czasem nawet zgłoszenie niepotrzebne, ale piszesz, że drzewo duże, czyli pewnie obwód kwalifikuje do zgłoszenia)
      • dorota_g1972 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 20.05.22, 16:07
        To dom mojego dzieciństwa. Odziedziczyliśmy go po rodzicach. To miejsce, w którym wszyscy sie znali. Większość pracowała w Warszawie lecz tzw. dobrosąsiedzkie stosunki były czymś oczywistym. Gdy starsze pokolenie odeszło pojawili się nowi właściciele- jedni związani z tym miejscem tak jak my, inni przyjezdni.
        Część działa na rzecz lokalnej społeczności, część , i my do nich należymy, angażuje sie mniej, a część wszystko i wszystkich olewa.
        Nie bywam na imprezach typu Otwarte ogrody , ale jak możemy chętnie pomagamy.
        Nie zalezy nam na przyjaźni z sąsiadami, ale na dobrych, poprawnych stosunkach.
    • dorota_g1972 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 24.05.22, 12:41
      Cd.
      Napisałam list ( polecony, priorytet), który o dziwo dotarł wczoraj. Wyznaczyłam termin usunięcia drzewa na 15 czerwca, a jak nie to usunę sama, płot naprawię i obciążę kosztami.
      Sąsiad się zagotował. Przylecial z wielkimi pretensjami, że:
      - nie usunie drzewa, a właściwie usunie w " dogodnym dla siebie terminie"
      - teraz ma chora teściową
      - dużo pracy
      - nie ma czasu na pierdoły
      - plot i tak jest do wymiany, więc zapewne chce go wymienić na jego koszt ( plot wewnętrzny nie jest super, ale nie jest podziurawiony czy zardzewialy, zwyczajna metalowa siatka konserwowana każdej wiosny)
      - jak mi przeszkadza to mogę usuwać, ale na własny koszt
      - drzewa czasem się walą zwłaszcza jeżeli jest wichura i to nic takiego
      - szybciej zobaczę kosmitow niz pieniądze od niego
      - a póki co drzewo mu nie przeszkadza
      - aaaa mam pilnować psa, żeby nie obsikiwał jego grządek....i nikogo nie pogryzł.
      To tak w skrócie. Mąż wpadł na pomysł, zeby skontaktować sie z naszym ubezpieczycuelem ( mamy w polisie ubezpieczenie płotu, nie wiem czy obejmuje także płot "wewnętrzny". Jesli tak to niech sie WARTA z nim użera.
      Jeśli nie to...niech leży, trudno.
      Pies przyzwyczajony do biegania po posesji, ale szkolony.
      Zobaczymy co będzie dalej.
    • purchawkapuknieta Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 24.05.22, 16:29
      Sąsiad przy moim płocie ma TRZY dęby. Niestety, zwykle wieje w naszą stronę, więc domyślasz się, jak wygląda nasza działka jesienią. Ja nie mam drzew liściastych w miejscach "uciążliwych". Jesienne dni spędzamy na grabieniu liści tego sukinsyna. Dowcipem, prośbą i żądaniem nie wskórałyśmy z mamą nic. Teraz zbieram liście i przerzucam mu przez płot.

      Nie mierz sąsiada swoją miarą. On ma wywalone na dobre stosunki z tobą.
      • dorota_g1972 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 24.05.22, 17:46
        Chyba tak. Nie musimy sie odwiedzać, nie musimy nawet lubić. Wystarczyłaby chłodna obojętność i przestrzeganie norm prawnych i ogólnych tudzież uniwersalnych zasad współżycia społeczno-sąsiedzkiego.
        Jak widać tacy modele są nie tylko u nas.
        • iberka Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 25.05.22, 17:06
          U mnie wyprowadzili się głośni sąsiedzi żyjący wg zasady co moje to moje, co twoje to moje. Do ich mieszkania wprowadzili się nowi, którzy wchodzą do mojego ogródka kiedy chcą, bo koty łapią....koty niewychodzące łażą wszędzie a moja ściana na balkonie cała obsikana 😠. Postanowiłam zamontować kolce i mam gdzieś czy im się spodoba czy nie + rozważam płot panelowy - 180 cm na wysokość już nie przejdą.
            • iberka Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 25.05.22, 19:32
              Dokładnie tak - wychodzę na balkon a na dole sąsiadka "o, dzień dobry, łapię kota....kolejny raz dzisiaj".
              Poprzedni cuda robili, bo traktowali wszystko jako dostępne dla nich i też przechodzili ...na! Ostatni z partnerów sąsiadki, profesor jednej z krakowskich uczelni, potrafił wejść na garażca z niego do naszego ogródka.. ..przyłapałam go na tym i uwierz, stałam jak wryta, nawet nic nie powiedziałam - po prostu szok, że tak można.
    • dorota_g1972 Re: Drzewo sąsiada na moim płocie 21.06.22, 08:17
      Dużo sie u mnie wydarzyło, ale w końcu to my usunęlismy drzewo. Sąsiad - mimo, ze dostał dość odległy termin, ścięcie drzewa mial w dudzie.
      Mąż wziął firmę, od firmy fakturę, firma zrobila swoje i drzewa nie ma.
      Myśleliśmy, że płot "odbije", ale nie- był zniszczony. Mąż obfotografował, wziął firmę, od firmy fakturę, firma zrobiła swoje i płot naprawiony.
      Wysłaliśmy kopie faktury listem poleconym za [potwierdzeniem odbioru do sąsiada z wezwaniem do zapłaty. Czekamy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka