Dodaj do ulubionych

Sytuacja z córką sąsiadki.

19.05.22, 21:17
Spędziłam dwa dni u cioci. Od rana do wieczora ( z przerwami na posiłki) przesiaduje u niej na oko 4-5 letnia dziewczynka z sąsiedztwa. Ich działki są bardzo blisko siebie i dziewczynka korzysta z furtki ogrodowej więc przejście jest bezpieczne. Ciotka jest sytuacją poirytowana, ale nie porozmawia z mamą dziewczynki, bo twierdzi, że raz próbowała, ale usłyszała, że małej się nudzi po przedszkolu i jeśli jej to nie przeszkadza to ona jej pozwala. Cioci było dziewczynki szkoda i nie zachowała się asertywnie. Mama dziewczynki nie pyta o zgodę, czasami zawola na córkę, żeby się upewnić czy wciąż jest u mojej cioci i tyle. Ciocia ma drób, warzywniak, dziewczynka chodzi za nią, bawi się w piaskownicy jej wnuków itd. Mnie ta sytuacja denerwowała, bo prawie nigdy nie bylysmy same. Zawsze ja, ciocia, mój niemowlak i Zuzia. Idę po lody do domu, muszę pamiętać o Zuzi. Robimy wieczorem grilla - jedna porcja dla Zuzi. Drugiego dnia świętowaliśmy urodziny cioci. Były dwie sąsiadki z dziećmi i oczywiście Zuzia. Wkurzyłam się i poprosiłam, żeby poszła do domu, bo to nasza rodzinna impreza. Dziewczynka poszła i stała z nosem przy płocie, a ja targana wyrzutami sumienia zaprosiłam ją z powrotem. Sytuacja dla mnie niespotykana, dziwna i szokująca. Przez cały dzień jej mamę widziałam raz. Zawołała Zuzię na obiad. Po 30 min miałyśmy ją z powrotem u siebie. Ciocia nie widzi wyjścia, bo to tylko dziecko i nie jest winne, że ma matkę jaką ma.
Obserwuj wątek
        • aqua48 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 09:05
          bylam.stara.mostowiakowa napisała:

          > No i w związku z tym ma przebywać na posesji cioci? Przecież dając na to przyzw
          > olenie ciotka w pewnym sensie przejmuje odpowiedzialność za to dziecko.

          Ale o tym kto przebywa na jej terenie decyduje ciotka, nie jakaś czasowo przyjezdna krewna która za swój obowiązek wzięła sobie robić porządki w domu i ogródku ciotki oraz ustawiać jej sąsiadki. Co innego gdyby ciotka ją o to POPROSIŁA. Ale tu ciotka prosiła raczej o niezaognienie kontaktów sąsiedzkich, a nie o zrobienie dżihadu prawda?
            • tt-tka Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 09:16
              iwles napisała:

              > Zauważ, że autorce, jako gościowi ciotki, został mimochodem dorzucony obowiązek
              > "zaopiekowania sie" przy okazji i tamtym dzieckiem.
              >
              >

              "Nie, ciociu, nie bede sie zajmowac Zuzia i nie odpowiadam za to, co jej sie ewentualnie stanie" - autorka ma problem, zeby to powiedziec wlasnej ciotce ? No to niech sie nie dziwi, ze ciotka tez ma problem, zeby to powiedziec sasiadce...
            • majaa Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 09:51
              Bo ja wiem... Ta "opieka" to chyba jednak z inicjatywy samej autorki. Ciocia praktycznie ignoruje to dziecko i od autorki też niczego nie oczekuje. Nawet interwencji u sąsiadki, a wręcz przeciwnie. Jedyne, co autorka powinna zrobić w tej sytuacji, imo, to upewnić się, czy ciocia jest świadoma odpowiedzialności. Bo jak ktoś wcześniej słusznie zauważył, gdyby cokolwiek się stało, to ciocia też będzie miała spory problem, nie tylko matka.
            • aqua48 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 12:51
              iwles napisała:

              > Zauważ, że autorce, jako gościowi ciotki, został mimochodem dorzucony obowiązek
              > "zaopiekowania sie" przy okazji i tamtym dzieckiem.

              Nie zauważyłam. Ale nawet gdyby to wystarczy powiedzieć nie. W każdym wypadku - ciociu nie będę opiekować się Zuzią, Zuziu nie możesz u nas zostać, mam gościa/chcemy pobyć same/ mam teraz robotę, wracaj do siebie do domu. I przeczekać kilka dni smutnej minki Zuzi zza płotu. Furtkę między posesjami od swojej strony zasłonić, tak, by nie dało się jej otwierać. Tyle.
              • iwles Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 13:08
                "Zuziu nie możesz u nas zostać, mam gościa/chcemy pobyć same/ mam teraz robotę, wracaj do siebie do domu. I przeczekać kilka dni smutnej minki Zuzi zza płotu. "


                kurde, cały czas chodzi o to, dlatego to ciotka i jej goście muszą robić COŚ, a nie matka dziecka. Dlaczego całą odpowiedzialność zrzucasz na ciotkę i jej gości, jednocześnie zwalniając matkę ze wszystkiego.
                Inaczej: dlaczego ciotka musi szukac usprawiedliwienia i tłumaczyć dziecku, że nie chce jej towarzystwa.
                Że tak naprawde nikt ciotki nie zapytał, czy ona zyczy sobie jakiekolwiek towarzystwo. Że małej nikt nie zaprasza, a wchodzi, jak do siebie.

                • majaa Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 13:13
                  No tak nie do końca, bo była jedna rozmowa, kiedy matka wyjaśniła, że dziecko się nudzi, dlatego przychodzi i jeśli ciotce autorki to nie przeszkadza, to ona dziewczynce pozwala. Nie wiemy, co ciocia odpowiedziała i czy w ogóle cokolwiek. A jeśli milczała, to wiadomo, milczenie oznacza zgodę, czyż nie?wink
                • aqua48 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 22.05.22, 14:45
                  iwles napisała:

                  > kurde, cały czas chodzi o to, dlatego to ciotka i jej goście muszą robić COŚ, a
                  > nie matka dziecka. Dlaczego całą odpowiedzialność zrzucasz na ciotkę i jej goś
                  > ci, jednocześnie zwalniając matkę ze wszystkiego.

                  Ja z niczego matki dziecka nie zwalniam. Matka sama się zwolniła. Na dodatek chyba jest zadowolona, że dziecko nie zawraca jej głowy.
                  A podstawowa zasada w postępowaniu z ludźmi brzmi - przeszkadza ci czyjeś zachowanie? Zmień swoje.
    • daniela34 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 19.05.22, 22:02
      Jezusie Maryjo, współczuję. Można zawiadomić GOPS, ale szczerze mówiąc to może nic nie dać, GOPS, zwłaszcza wiejski, może mieć poważniejsze problemy i jeśli dziecka nikt nie głodzi i nie bije, to poradzą, żeby furtkę zamknąć.
      Ja miałam w mniejszym wymiarze 2razy, ale to jest męczące i obciążające.
    • huang_he Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 19.05.22, 22:05
      www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/7-latka-zginela-pod-gora-piachu-dramat-rozegral-sie-w-myslowicach/che35dt

      Jak dziecko jest na posesji ciotki, to ciotka powinna wszystko zabezpieczać. Jak dziecku coś się stanie, to oczywiście - matka, bo nie dopilnowała, ale i ciotka, bo nie zabezpieczyła. I prokurator. Oczywiście nie musi być aż tak strasznie, ale ja pamiętam swoje własne liczne urazy i założę się, że złamana ręka, rozcięta warga lub coś w tym stylu, a mamusia zrobi cioci dżihad.
      W związku z tym należy owej mamusi powiedzieć, że od dzisiaj ciocia np. rozpoczyna remont czegoś tam, niezabezpieczony, długo trwający (kolejne 20 lat) i dziecku może coś na łeb spaść. A ciocia nie będzie chować piły, siekiery, rozstawionej drabiny i tak dalej. I będzie zapraszać obcych, nieznanych mężczyzn (może pedofil).
      • daniela34 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 19.05.22, 22:31
        A nie no, jak cioci nie przeszkadza, to pewnie. Tylko uświadomiłabym ciocię, że jak dziecku coś się stanie, to nie da się wytłumaczyć policji "ja się nią nie opiekowałam, tak se tu chodziła za kurami." Jeśli ciocia ma tego świadomość i akceptuje to fajnie. Fajna ciocia.
          • daniela34 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 19.05.22, 22:46
            Pewnie tak. Sytuacja fatalna, bo człowiek albo jest więźniem we własnym domu, albo robi za darmową niańkę, albo ma za ogrodzeniem pięcioletni wyrzut sumienia.

            Mieliśmy tak, ale w o wiele, wiele łagodniejszej formie- akurat w wieku 5 lat sąsiadka miała wzmożenie potrzeb towarzyskich i chciała gadać z nami przez balkon. O wiele lepiej, bo jednak odpowiedzialność żadna, dzieciak był w swoim mieszkaniu, my w swoim, ale tygodniami nie dało się wyjść na balkon i poczytać/posiedzieć w spokoju.
        • lauren6 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 09:18
          > A nie no, jak cioci nie przeszkadza, to pewnie. Tylko uświadomiłabym ciocię, że jak dziecku coś się stanie, to nie da się wytłumaczyć policji "ja się nią nie opiekowałam, tak se tu chodziła za kurami." Jeśli ciocia ma tego świadomość i akceptuje to fajnie

          Pozwolę sobie rozwinąć post Danieli.

          Dzieci najczęściej ulegają wypadkom w domu. W ogrodzie jest pierdyliard miejsc, gdzie puszczone samopas dziecko może sobie zrobić krzywdę. Wejdzie na trampolinę, spadnie, połamie sobie ręce i nogi. Potknie się o zabawkę, przewróci i rozetnie głowę o kant piaskownicy (moje osobiste miało ostatnio taką przygodę). Pokaleczy o doniczkę, którą przewróci w zabawie. Pokaleczy o narzędzia ogrodowe (np wskoczy na grabie i oberwie trzonkiem po twarzy). Napije resztki Roundupa, którą ciotka przelała do butelki po coli. Wpadnie do szamba. Itp itd. W każdym domu jest pierdyliard takich potencjalnie wypadkowych miejsc, tutaj jeszcze dochodzi fakt, że Twoja ciocia hoduje zwierzęta.

          Podsumowując: niepilnowana kilkulatka w ogrodzie prędzej czy później może ulec mniej lub bardziej poważnemu wypadkowi i to Twojej ciotce będzie groził kryminał. Bo widziała małą dziewczynkę u siebie w ogrodzie i zamiast zareagować prawidłowo, czyli:
          - odprowadzić ją do matki
          - zadzwonić po służby, że niepilnowane cudze dziecko wałęsa się po jej ogrodzie
          pozwoliła by to dziecko bez nadzoru uległo wypadkowi.

          Swoją drogą zachowanie Twojej ciotki jest BARDZO QREWSKO NIEFAJNE, bo przez jej wygodnictwo i bierność temu małemu, niewinnemu dziecku może przytrafić się jakieś nieszczęście. Celowo używam przekleństwa, bo ręce opadają gdy się czyta takie rzeczy i argumentację "bo sąsiadka się obrazi", "bo urzędniczka wyjawi kto doniósł". To wyjawi, kij z tym. Jeżeli temu dziecku stanie się krzywda to twoja ciotka nie będzie mogła spojrzeć sobie w twarz w lustrze. Widziała, mogła zapobiec, ale była bierną, bo "co ludzie powiedzą". Paskudne zachowanie.
      • gajmal Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 00:25
        Może ciocia powinna ją poinformować, że nie bierze odpowiedzialności za jej dziecko. I najlepiej nagrać taką rozmowę. Wytłumaczyć pani, że słabo się czuje i nie jest w stanie dłużej kontrolować co robi dziecko u niej w ogrodzie. W związku z tym w akcie dobrej woli prosi, żeby Zuzia nie przychodziła do niej częściej niż raz dziennie na max. 30 minut.
        P. S. Jak ma 5 lat to może od września do zerówki pójdzie...
    • heca7 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 07:19
      Coś mi świta , że Arwena miała podobny problem kilka lat temu. Na działce rodziców. Tam przychodził chłopiec , który był lekko upośledzony (ZD?). I też rodzice lubili go "podrzucać" sąsiadom. Dochodziło do tego, że stał za płotem i płakał. Jak Arwena rozwiązała ten problem już nie pamiętam. Trzeba by ją zapytać.
      A wg mnie popełniłaś błąd najpierw wypraszając dziecko a potem łamiąc się i wpuszczając do ogrodu. Ktoś w tym układzie musi być stanowczy i zdecydowany. Podziwiam ciotkę, mnie szybko by szlak trafił wink Bo nie przepadam za małymi dziećmi i taka obecność obcego byłaby dla mnie mega męcząca.
    • olkka_99 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 07:44
      Argument, który jest sensowny i powinien działać jak dla mnie, to : Pani Sąsiadko, Zuzia przychodzi do nas dzień w dzień,, ja rozumiem, że to tylko dziecko, ale na posesji są kury/krowy/cokolwiek, a ja musze to wszystko oporządzić i jeszcze mieć oczy dookoła głowy, żeby pilnować małej. To nie jest podwórko przystosowane dla dzieci, nie będę odpowiadać jeśli jej się coś stanie. Proszę, żeby Zuzia nie przychodziła bez pytania. Miłego dnia.
        • mikams75 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:02
          zapewne w tym jest najwiekszy problem i ciotka powinna miec w glowie gotowe zdania odmawiajace.
          A dzieci zazwyczaj nie maja wyczucia ani taktu i nie wiedza, kiedy nalezy isc do domu.

          U nas tez dzieciaki jakby im pozwolic to by przesiadywaly bez konca i mialysmy z sasiadka ustalone, ze bez skrepowania dzieci odsylamy do domu i to funkcjonowalo dobrze. Zwyczajnie mowilam - Zuziu, juz pora, zebys poszla do domu. Albo - twoja mama prosila, zeby cie odeslac do domu przed obiadem/kolacja, wiec juz musisz isc. Zuziu, czas zakonczyc zabawe na dzis i musisz wracac do domu.
        • olkka_99 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:13
          Zuziu, rozmawiałam z twoją mamą, niestety nie możesz się teraz u nas bawić, jestem zajęta, mam swoje obowiązki, muszę dać jeść kurkom i pieskom, podlać roślinki, to bardzo dużo pracy. Dziś chciałabym zostać sama. Papa.
    • shmu Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:00
      Jako nastolatka byłam w tej samej sytuacji jak Twoja ciocia. Wysyłano tak do mnie dwulatkę. Byłam bardzo nieasertywna, moi rodzice też, więc znam ten ból. Swoją drogą chyba przyczyniło się to do tego, że tak późno zdecydowałam się na dzieci.
      Jedyna rada to rodzicom grzecznie ale dosadnie powiedzieć, żeby zajęli się swoim dzieckiem, bo o ile rozumiem, że im wygodnie nie rozumieć drobnych aluzji, to to nie jest wasz obowiązek. O ile jestem przeciwna pouczaniu rodziców, to byłabym za tym, żeby im wytłumaczyć, że dziecku jest przykro, jak się je cały dzień olewa i może by jednak uwzględnili jakąś rozrywkę dla dziecka przez chociaż jakiś czas.
    • mid.week Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:07
      Przedstawić matce cennik za godzinę opieki. Jeśli nie zechce płacić poinformować o zamknięciu furtki, konieczności trzymania władnego dziecka na swojej posesji a w przypadku dalszego olewania obowiązków rodzicielskich włączenia opieki społecznej, dzielnicowego, gazety lokalnej i wszystkich świętych.
      Ogrodzenie zmienic na nieprzeciętne lub obsadzić gęstymi krzewami żeby nie być podglądanym głodnym wzrokiem
      • tt-tka Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:30
        Mid.week dobrze radzi !

        jedna sprawa - to ty, autorko, masz zalatwiac czy ciocia ? Bo ty raczej ciocinej dzialki niczym nie obsadzisz, furtki od waszej strony nie zamkniesz... a ciocia woli swiety spokoj* niz zadrzec z sasiadka. No to pozostaje przestac bywac u cioci.

        *swiety spokoj=denerwowanie sie ciagla obecnoscia cudzego dziecka
        • mid.week Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 10:03
          tt-tka napisała:

          > Mid.week dobrze radzi !
          >
          > jedna sprawa - to ty, autorko, masz zalatwiac czy ciocia ? Bo ty raczej ciocine
          > j dzialki niczym nie obsadzisz, furtki od waszej strony nie zamkniesz... a cioc
          > ia woli swiety spokoj* niz zadrzec z sasiadka. No to pozostaje przestac bywac u
          > cioci.
          >
          > *swiety spokoj=denerwowanie sie ciagla obecnoscia cudzego dziecka
          >


          a to prawda. Cioci lepiej życia ani grodu nie urządzać. Natomiast uświadomośc, że ma prawo do prywatności i odpowiedzialność prawną za dziecko przebywające u niej to jak najbardziej.
    • plain-vanilla Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:14
      Rozumiem cię. Miałam taką sytuację u siebie. Chłopiec sąsiadów przesiedział u mnie w domu 4 lata w większości całe dnie. Skończyło się, gdy matka z wyzwiskami przyleciała do moich drzwi, jak ja śmiałam nie zaprosić jej dziubdziusia do mojego własnego ogródka w którym zorganizowałam moim własnym dzieciom pokaz fajerwerków za moje własne pieniądze. Dodam, że owa matka nigdy się nie odwdzięczyła. Było mi żal dziecka. Jak przestałam go wpuszczać, to odetchnęłam. A potrafił przychodzić pod drzwi 8 razy dziennie i pukał do upadłego, więc ignorowanie nic nie dało.
      Rodzice tacy, jak matka tej dziewczynki to patologia. Nikt normalny, kto ma dzieci na to by nie pozwolił. Niestety trzeba postawić granice na początku. U mnie jeszcze było inaczej, bo moje dzieci się bawiły z tym chłopcem, ale obca osoba w domu od rana do nocy jest męczące a rodzice nie poczuwali się do tego, żeby dzieckiem się zainteresować i zająć.
      Skoro ciocia nic z tym nie chce robić, to jej powiedz, że jest odpowiedzialna za dziecko na jej posesji. Dziecko to nie kura. Jeśli cokolwiek się stanie, to ciocia będzie odpowiedzialna. Robi za darmową animatorkę i nianie dla swojej patologicznej sąsiadki.
    • runny.babbit Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:22
      Sąsiadka ma niezły tupet. Tacy ludzie, jak im nie powiedziec wprost, to nic nie łapią, bo tak im wygodnie. Na miejscu cioci powiedziałabym tylko, że proszę zaopiekować się własnym dzieckiem i odsyłała Zuzię do domu. Bez tłumaczenia, bo ciocia żadnych umów z nią nie zawierała i nie musi się tłumaczyć z faktu, że na własnej posesji nie życzy sobie nieproszonych gości. Bez względu na ich wiek.
    • mikams75 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:23
      Pomysl wzywania jakiejs pomocy z zewnatrz uznaje za dziwny. Nikt sobie nie bedzie zawracal glowy znudzona 5-latka, krzywda sie jej nie dzieje, zapewne ma opieke taka jaka ma wiekszosc dzieci na wsiach w jej wieku, czyli jakos tam sie chowa i bawi na podworku. Tu problem tylko jest taki, ze jej brakuje towarzystwa rowiesnikow, wiec sobie znalazla atrakcje za plotem.

      Brakuje wam stanowczosci i dzieciak to wyczuwa i korzysta. Mowicie - Zuziu, nie wracaj po obiedzie do nas, bedziemy zajeci. Zuziu, juz pora, zebys poszla do domu. Nie, dzisiaj nie mozesz sie u nas bawic. Zeby dac dzieciakowi choc troche radosci to mozna powiedziec np. przyjdz po kolacji nakarmimy razem kury. A po karmieniu kur powiedziec, ze juz jest pozno i trzeba sie szykowac spac.
      Ja swego czasu tez miewalam dosc dziecka sasiadki i choc odsylalysmy dzieci bez skrepowania do domu to czasem tez mialam wrazenie, ze przegina a ja na poczatku mialam problem z organizacja czasu. Az stwierdzilam, ze dosc, tydzien nie jest z gumy, jak mialam zaplanowane sprzatanie, to sie bralam za robote i gonilam domownikow. Tym sposobem dziecko sasiadki u mnie sprzatalo i latalo z odkurzaczem. Na poczatku jej mamie sie to nawet podobalo, no bo w domu sprzatac nie chciala a u mnie sie nie wyklocala, wiec bylo ok ale po czasie chyba sie znudzilo bywala rzadziej. No wiec jak bywala rzadziej i w ustalonym terminie, to mogla byc traktowana jak gosc. Jak koczowala u nas notorycznie, to byla traktowana jak domownik.
      • po_godzinach_1 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:47
        mikams75 napisała:

        > Pomysl wzywania jakiejs pomocy z zewnatrz uznaje za dziwny. Nikt sobie nie bedz
        > ie zawracal glowy znudzona 5-latka, krzywda sie jej nie dzieje, zapewne ma opie
        > ke taka jaka ma wiekszosc dzieci na wsiach w jej wieku, czyli jakos tam sie cho
        > wa i bawi na podworku. Tu problem tylko jest taki, ze jej brakuje towarzystwa r
        > owiesnikow, wiec sobie znalazla atrakcje za plotem.
        >
        > Brakuje wam stanowczosci i dzieciak to wyczuwa i korzysta. Mowicie - Zuziu, nie
        > wracaj po obiedzie do nas, bedziemy zajeci. Zuziu, juz pora, zebys poszla do d
        > omu. Nie, dzisiaj nie mozesz sie u nas bawic. Zeby dac dzieciakowi choc troche
        > radosci to mozna powiedziec np. przyjdz po kolacji nakarmimy razem kury. A po k
        > armieniu kur powiedziec, ze juz jest pozno i trzeba sie szykowac spac.


        no właśnie, ale żeby to wcielić w czyn trzeba przestać bać się rozmowy
      • palacinka2020 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 12:21
        Moja. Po całodziennym pobycie w przedszkolu (nie do obiadu, do 16-17) córka marzy o tym, by pobawić się z sąsiadem. U nich, bo mają inne zabawki. Sąsiad od 15 płacze i krzyczy przez płot gdzie jest moja córka.
        Musielismy się aż umówić z sąsiadami, że dzieci bawią się w weekend i w wyjątkowych okazjach jak jest ładna pogoda to pół godziny- godzinę wieczorem. I zmieniają się, raz są u nich, raz u nas.
        • trut_u Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 13:05
          To co innego, moja też by najchętniej do domu nie wracała, ale pod warunkiem, że są inne dzieci, ewentualnie inne atrakcje, no i że któryś rodzic z nią pojdzie. Ale żeby do innych dorosłych dziecko chciało chodzić, bez rodziców?
    • po_godzinach_1 Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 08:45
      biedne dziecko, pewnie jest bardzo samotna i przychodzi do sąsiadki, bo tam jest ciekawie

      szkoda, że ciotka nie chce porozmawiać z jej mamą o tym, że dziewczynka powinna mieć lepiej zorganizowany czas po przedszkolu, szkoda, że ludzie nie potrafią z sobą rozmawiać
    • misiamama Re: Sytuacja z córką sąsiadki. 20.05.22, 09:14
      Ematka zawsze w formie. Zimnolistna wyraźnie napisała, że małej się nudzi _po_ przedszkolu - czyli dzieciak ma opiekę przez dużą część dnia (poza weekendami). Jakie zaniedbanie skoro sąsiadka świetnie wie gdzie córka, sprawdza co jakiś czas, wie też że u cioci krzywda się nie dzieje. Jaki MOPS?
      Wystarczy powiedzieć Zuzi, że dzisiaj już ma iść do domu, i tak za każdym razem.
      Ciocia autorki jest jak ciocia Berg z książek o Lotcie - ciocia zawsze cieszyła się kiedy dzieci przychodziły ją odwiedzić, i zawsze cieszyła się kiedy wracały do siebie. Tamte dzieci przechodziły przez płot (furtki nie było). Realia trochę jak w Polsce ma wsi dzisiaj.