Dodaj do ulubionych

Osobista porażka wychowawcza

22.05.22, 15:26
Na bazie wątku o seksie małolatów. Jakaś Emama napisała tam, że gdyby jej syn/córka.(prawie pełnoletni)...to uznałaby to za swoją osobistą porażkę wychowawczą. I nie zaakceptowała.
Ale ja nie o seksie. Ani nie o małolatach.

Gdyby Twoje dziecko chwilę po odebraniu dowodu osobistego oznajmiło, że nie będzie ściemniać,
od dawna nie wierzy w Boga, a od teraz nie będzie brać udziału w praktykach religijnych. Ani stosować się do (niektórych przynajmniej) nakazów/zakazów. Czy uznałabyś to za porażkę wychowawczą?
(wersja dla niewierzących może być w odwrotną stronę: pełnoletni potomek oświadcza, że zamierza praktykować religię X, bo uwierzył)
I co potem, po "uznaniu za porażkę wychowawczą"? Próbowałabyś nadrabiać te swoje "wychowawcze zaniedbania" i wychowywać/nawracać dorosłego? Czy z godnością gorycz tej porażką jakoś byś przełknęła starając się być "w razie czego" oparciem dla "niewychowanego"?

Pewnie są jeszcze inne sprawy, które rodzice mogą postrzegać w kategoriach swoich porażek/sukcesów wychowawczych...
Obserwuj wątek
      • czanka Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 20:54
        daszka_staszka napisał(a):

        > Tak, bo jeśli by mnie to zaskoczyło to znaczy że nie znam własnego dziecka i br
        > akuje między nami zaufania, szacunku i więzi skoro przez dłuższy czas nie poroz
        > mawiało ze mną szczerze na ten temat. To jest porażka wychowawcza

        Zastanawiam się, jak mogłaby ta szczera rozmowa przebiegać. I kiedy właściwie dziecko powinno
        się na nią zdecydować.
    • mamkotanagoracymdachu Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 15:36
      Nie stosuje w wychowaniu przymusu, wiec nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko musiało czekać do momentu odebrania dowodu osobistego, żeby mi o czymś powiedzieć. Nie używam argumentów typu „jak będziesz dorosła, to…”.

      Ale tak, gdyby moja córka wymyśliła, ze wstąpi do zakonu, to uznałabym to za jakiś rodzaj porażki.
      • czanka Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 21:26
        mamkotanagoracymdachu napisała:


        > Ale tak, gdyby moja córka wymyśliła, ze wstąpi do zakonu, to uznałabym to za ja
        > kiś rodzaj porażki.

        Nawet, gdybyś widziała, że jest tam szczęśliwa? (zakładając, że to możliwe)

        Ja bym najbardziej przeżywała wtedy brak nadziei na ewentualne wnuki wink
        • mamkotanagoracymdachu Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 08:40
          czanka napisała:

          > mamkotanagoracymdachu napisała:
          >
          >
          > > Ale tak, gdyby moja córka wymyśliła, ze wstąpi do zakonu, to uznałabym to
          > za ja
          > > kiś rodzaj porażki.
          >
          > Nawet, gdybyś widziała, że jest tam szczęśliwa? (zakładając, że to możliwe)
          >
          >

          Nawet.
          To dla mnie takie samo szczęście jak zostanie żona bojownika ISIS. Do czasu, a potem może być za późno.
    • kaki11 Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 15:41
      Yyyy na obecna, chwilę zakładam, że moje dziecko pójdzie do komunii, a czy do bierzmowania i czy do końca szkoły będzie chodzić na religię pozostawiam jej. Nie musi z tym czekać do odebrania dowodu osobistego, może przestać wierzyć mając 13 lat. I nie - wiara ani jej brak to nie jest porażką rodziców.
    • saszanasza Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 15:41
      Tak i pretensje miałabym wyłącznie do siebie i to nie kwestia wychowania na katolika/ateistę. Dla mnie najgorsze byłoby to, że doprowadziłabym do sytuacji w której dziecko z jakiegoś powodu nie zaufało mi na tyle, żeby powiedzieć o tym wcześniej albo ja nie zauważyłam, że dziecko od jakiegoś czasu podąża inną drogą. I nie, nie nawracałabym dorosłych dzieci.
    • milva24 Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 15:51
      Samo wierzenie by mną nie wstrząsnęło ale owszem, gdyby mi córka powiedziała, że wstępuje do zakonu uznałabym to za porażkę wychowawczą. Tak samo jak gdyby została świadkiem jehowy, postanowiła wyjść za muzułmanina i wyjechać z nim do jakiegoś kraju na Bliskim Wschodzie lub przystąpiła do gangu pseudokibiców. Zrobić wiele by się nie dało, czlowiek pełnoletni ma prawo zmarnować sobie życie, nie ważne co o tym sądzą rodzice. Powiedziałabym, że popelnia moim zdaniem duży błąd, je będzie tego żałować, ale zabronić nie mogę. Ale niech pamięta, że ma matkę, i że zawsze może na mnie liczyć.
    • daisy Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 15:53
      Wychowanie człowieka to dawanie dobrych wzorców (verba docent, exempla trahunt). Za osobistą porażkę uznałabym więc własne zachowania, które dałyby dziecku kiepskie wzorce - przemocy w rodzinie, byle jakich relacji małżeńskich, podłego postępowania, niekonsekwencji, tchórzostwa.
      Wszelkie samodzielne decyzje dziecka są już jego sprawą, należą do jego życia. Mogą być odległymi konsekwencjami takiego a nie innego wychowania, ale nie nazwałabym ich porażkami wychowawczymi, zwłaszcza osobistymi.
    • stephanie.plum Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 16:00
      hej, a jak to się ma do tego, co - bardzo słusznie - piszesz w innym wątku, a mianowicie, że w chrześcijańskim ujęciu wiara jest łaską?

      można mieć pokusę, by uważać wiarę swojego dziecka za sukces wychowawczy, a niewiarę za porażkę.

      ja bym na pewno uznała za moją porażkę fakt, że dzieć do chwili otrzymania dowodu z jakichś przyczyn nie mówił mi prawdy.

      natomiast co do utraty wiary przez dziecko - gdybym wcześniej robiła wiele, żeby mu tę wiarę zohydzić, najzwyczajniej w świecie czułabym się winna. ale co zrobić? starałabym się poprawić i próbowała zaufać Bogu, że jakoś da sobie radę pomimo moich błędów.
      • czanka Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 21:05
        stephanie.plum napisała:

        > hej, a jak to się ma do tego, co - bardzo słusznie - piszesz w innym wątku, a m
        > ianowicie, że w chrześcijańskim ujęciu wiara jest łaską?
        >
        > można mieć pokusę, by uważać wiarę swojego dziecka za sukces wychowawczy, a nie
        > wiarę za porażkę.
        >
        > ja bym na pewno uznała za moją porażkę fakt, że dzieć do chwili otrzymania dowo
        > du z jakichś przyczyn nie mówił mi prawdy.

        Ale że jakiej prawdy nie mówił? Na przykład na Twoje pytanie, (po powrocie z kościoła) czy aby na pewno jeszcze wierzy w Boga - odpowiada, że tak, chociaż ma wątpliwości, albo już nie ?
        • kaki11 Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 00:22
          Nie wiem jak stephanie ale ja np. wyobrażam sobie, że 15 latek, może zwyczajnie przy niedzielnym śniadaniu powiedzieć, że nie idzie do kościoła, bo ostatnio zauważył, że już nie wierzy i nie ma to dla niego sensu, albo, że dziecko przy zmianie szkoły zakomunikować, że on w liceum nie będzie chodził na religię, z takiego powodu. I nie potrzeba do tego pytania "czy wierzysz", starczy dziecko które wie, że może mówić o tym co czuje i decydować w kwestii wiary.
    • przepio Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 16:08
      Moje dziecko tuż po przyjściu z wlasnego bierzmowania oświadczyło, że to bylo jego ostatnie wyjście do kościoła. Przyjęłam do wiadomości, a zdziwiłam się parę lat później, gdy wziął ślub kościelny. Ale to jego życie, jego decyzje.
      • wena-suela Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 12:40
        Spod buta rodziców wpadł pod but żony. Albo nigdy się jednak spod waszego nie wydostał. Widać, że był zmuszany do praktykowania aż do bierzmowania. I mówiąc zmuszany nie mam na myśli awantur. Czuł presję, a nie powinien był.
    • escott Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 16:47
      Mam nadzieję, że w naszym domu dziecko będzie mówiło swobodnie o swoich przekonaniach, mimo że akurat wszelkie odjazdy religijne bardzo by mnie niepokoiły. Na pewno ja staram się przekazywać inne wartości. Gigantyczną porażką i faktycznie objawem zaniedbania wychowawczego byłoby dla mnie, gdyby dziecko robiło coś naprawdę złego, przede wszystkim dla przyrody, słabszych, w tym zwierząt i tego nie rozumiało. Gdyby rozumiało i robiło - no to już byłaby dla mnie psychopatia i mogłabym boleć, ale nie uważać za jakąś moją porażkę...
    • igge Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 17:08
      Totalnie nic nie przychodzi mi do głowy jako porażka / sukces wychowawczy.
      Może dlatego, że my nie stawialiśmy przed dziećmi jakichś (wyśrubowanych) celów wychowawczych.
      Zależało nam, żeby wyrosły na dobrych sensownych ludzi ale to oczywiste i raczej wielu ludziom się udaje. Trudno to zepsuć.
      • panna.nasturcja Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 19:31
        Cele wychowawcze stawia się przed sobą, nie przed dziećmi.
        I naprawdę nie przychodzi Ci do głowy żadna wersja porażki wychowawczej? Złodziej, bandyta, gwalciciel, facet, który porzuca kobietę w ciąży, ktoś, kto nie chce pracować, uczyć się, chce być na cudzym utrzymaniu całe życie? To wszystko nie jest porażka wychowawczą?
    • aqua48 Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 17:16
      Nie, nie uważałabym tego za porażkę wychowawczą. Uważam, że młody człowiek ma prawo do swoich własnych wyborów, zwątpień, prób i błędów. Ja moim wychowaniem mogę wskazać mu drogę ale czy zechce nią podążać, to już jego sprawa, jego decyzja i jego życie. Nie przeżyję go za niego.
      Porażką wychowawczą byłoby dla mnie gdybym wychowała z gruntu złego człowieka robiącego podłe rzeczy.. Seks i religia nie wchodzą w ten zakres..
      • aguar Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 07:41
        Szczerze, ja uważam za porażkę, że właśnie posyłali ich na religię, jak byli mali, na "przepierkę mózgu". Właśnie chodzi mi o to, że jeśli nie są zagorzałymi katolikami i chcą dać dzieciom wolność w kwestii religii, to bez sensu jest je poddawać we wczesnym dzieciństwie takim manipulacjom. Uważam, że z tego coś zostaje. Np. być może dlatego stygmatyzacja aborcji ma się tak dobrze w naszym kraju - kk tak ogromny nacisk kładzie na to, że to jest coś przeokropnie złego, że trudno potem się automatycznie przestawić i traktować to jako neutralny zabieg i po prostu zwykłą część decyzji reprodukcyjnych kobiety. Zwłaszcza, że to jest "sprzedawane" wśród sensownych zasad etycznych, które tak czy inaczej warto zachować na resztę życia. Trudno to odsiać. To jest tylko przykład, taki dość wyrazisty, ale myślę, że jest tego więcej, zwłaszcza w sferze seksu, związków itp.
    • jolie Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 19:40
      W kwestii wiary - byłabym wyrozumiała, jestem za wolnością sumienia i wyznania. Ale wstąpienie do zakonu czy seminarium - byłabym przerażona. Ale co mogłabym zrobić? Pewnie powiedziałabym, że robi wielki błąd. O sekcie to nawet nie chcę myśleć. Porażką na pewno byłyby wszelkie akty agresji ze strony mojego dziecka, kradzież, dręczenie kogoś, znęcanie się nad zwierzętami, oszustwa na wnuczka, ale to oczywista oczywistość.
    • umi Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 19:53
      Mnie by to zwisalo jakie zasady stosuje, byleby respektowaly jego granice oraz prawa innych ludzi.
      Na komunikaty w stylu - wierze/nie wierze jestem przygotowana. Uwazam poszukiwania religijne za integralna czesc mlodosci. Za porazke wychowawcza uznalabym k0omunikat o wstapieniu do sekty albo przystapieniu do grona wyznawcow islamu. Wtedy by na noze poszlo, i doslownie zrobilabym armagedon.
            • umi Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 13:43
              Jesli dorosla osoba chce sobie sprobowac wiary, dla mnie OK. Pod warunkiem ze umie myslec samodzielnie i bedzie te zasady samodzielnie konfrontowac z wlasnym sumieniem. Bez hipokryzji, zgodnie z podstawowymi zasadami typu nie czyn drugiemu co tobie niemile i tam sie koncza twoje rawa gdzie zaczynaja sie prawa innych ludzi. Najwyzej zderzy sie z rzeczywistoscia i bedzie zmuszona wyciagnac jakies wnioski.
              Natomiast jesli ma sie zamiar dac zwerbowac i robic w uja, to jest deb.ilem ktorego trzeba chronic przed nim samym.
        • umi Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 13:37
          Z islamu nie mozna wystapic. Z sekty tez. Chociaz sekte mozna chociaz pozwac za nekanie, islamistow nie bardzo. Jedno i drugie odpada.

          Jelsi chodzi o katolicyzm, to: "Mnie by to zwisalo jakie zasady stosuje, byleby respektowaly jego granice oraz prawa innych ludzi.". Moze wierzyc, pod warunkiem, ze nie bedzie sobie wybierac w kierunku fundamentalizmu i narzucania innym zdania w waznych kwestiach dla wlasnego komfortu. Wiec wspieranie Orgio Kremlis oraz Kremli Godek. odpada. Zreszta, wiara to dar jest, nie kazdy dostaje. Wiec jak dostanie, niech se ma. Byle w granicach rozsadku. Jak bedzie sqvysynem meczacym innych albo d.bilem pozwalajacym odbierac sobei wolnosc przez organizacje religijna - to bedzie porazka.
    • clk Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 20:13
      Spytaj mojej matki ja jestem taka porażka smile która w LO jak mogła wypisała się z religii. I która jest zagorzała ateistka smile))) rodzice długo nie mogli się z tym pogodzić. Trudno, ich problem nie mój.
      • basiastel Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 08:22
        Sa takie, które uważają to za porażkę, ale to zwykły fanatyzm religijny. Jedna z obecnych na forum - arwena, napisała kiedyś, że wyparłaby się syna i nie pomagałaby mu w życiu, gdyby przestał wierzyć. Dla mnie patologia.
        • umi Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 13:45
          Ciekawe jak chce kogos zmusic do wiary.

          Zmusic mozna tylko do pozostania w organizacji. Wiary nie wymusi sie. Gdyby to bylo takei proste, pis by wymusil na ateistach. Albo ich otoczenie. Jak ktos nie wierzy, to nie uwierzy bo ktos inny chce. Moze najwyzej zelgac dla swojego swietego spokoju i komfortu starczych czlonkow rodziny.
    • livia.kalina Re: Osobista porażka wychowawcza 22.05.22, 21:28
      U mnie w domu panuje konstytucyjna wolność wyznania. Każdy może sobie wierzyć co chce, zgłębiać to, co interesuje i odkrywać swoją duchowość. I ma w tym pełne wsparcie całej rodziny- bliższej i dalszej. Róże etapy przychodziliśmy, aktualnie na cztery osoby, mamy w domy trzech ateistów i jednego agnostyka.

      W tym, jak i w sumie każdym innym temacie, wszyscy członkowie rodziny mogą być wobec siebie szczerzy wiec nie ma potrzeby, żeby czekali z tą szczerością do chwili po odebraniu dowodu osobistego.
    • arthwen Re: Osobista porażka wychowawcza 23.05.22, 00:22
      Owszem, to jest porażka, że ma się tak marny kontakt z dzieckiem, że po pierwsze musi czekać z taką decyzją do pełnoletności, bo inaczej "rodzice zabronią", a po drugie ta decyzja jest zaskoczeniem dla rodzica.
      I jakby mnie to spotkało, to tak, uznałabym to za porażkę wychowawczą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka