Dodaj do ulubionych

Życie tarasowe w szeregowcu.

23.05.22, 13:26
Zakładam watek obyczajowy.
Mieszkam w szeregowcu - tak wyszło, taka sytuacja.
Do tej pory było tu w miarę cicho i spokojnie - poza kosiarkami i rozmowami sąsiadów prowadzonymi półgłosem przy sporadycznym grillu nic się nie działo.
Jakiś czas temu wprowadzili obok nas nowi sąsiedzi z kilkorgiem dzieci w wieku przedszkolno -podstawówkowym - dzieci bawią się w ogródku i trochę hałasują ale nie są chamowate czy niegrzeczne. Po prostu bawiące się dzieci. Do dzieci dołączają często małe pieski - dosyć jazgotliwe. Jazgoczą dzieci, jazgoczą psy, to wszystko kilka metrów od naszych okien.
Do tego dochodzi tarasowe życie dorosłych - nieustanne przysłowiowe "kawy na tarsie" , nieustanne gadki, rozmowy, grillowany boczek i kaszanka sączą się do pokojów itd.
Efekt jest taki, że gdy chcę się w domu zdrzemnąć czy popracować w skupieniu to muszę siedzieć przy zamkniętych oknach - do czego nie jestem przyzwyczajona.
Dodam, że nie są to pijackie brewerie tylko normalne życie rodzinne prowadzone pod oknami sąsiadów.

Czy ja jestem nienormalna i się czepiam czy skoro sąsiad wymurował sobie dom z ogrókiem to oczywiście ma prawo z niego korzystać?
Czy wywalanie dzieci do ogródka, żeby tam się bawiły a nie w domu bo rodzice chcą odpocząć jest ogóknie przyjęte?
Weźcie pod uwagę, że to szeregówka więc życie sąsiadów toczy się dosłownie 2-3 metry od naszego okna.
Czy to ja jestem czepliwa czy sąsiedzi niekulturalni?
Mam nadzieję, że za jakiś rok albo dwa się znudzą jak wszyscy w okolicy - na razie świeżo przeprowadzili się z bloku i realizuja mit o "kawie na tarasie" i dzieciach bawiących się w ogródku na trawie.
Dodam, że w odległości 200 - 500 m od domu są zadbane place zabaw, park i boiska.
Obserwuj wątek
    • g.r.uu Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:30
      Tak, czepiasz się. Jeśli to nie są pijackie imprezy i darcie ryja po nocach tylko normalna rozmowa na tarasie to mają do tego prawo. Tak samo jak do korzystania z ogródka. Zapewne dlatego zdecydowali się na dom z tarasem i ogródkiem.
      • kubek0802 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:33
        Podane przykłady działalności sąsiadów wydają mi się zupełnie charakterystyczne zarówno dla charakteru zabudowy jak i ludzi. Na placu zabaw to raczej dzieciom przedszkolnym trzeba towarzyszyć więc po to mają ogródko/taras.
      • magata.d Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:48
        g.r.uu napisała:

        > Tak, czepiasz się. Jeśli to nie są pijackie imprezy i darcie ryja po nocach tyl
        > ko normalna rozmowa na tarasie to mają do tego prawo. Tak samo jak do korzystan
        > ia z ogródka. Zapewne dlatego zdecydowali się na dom z tarasem i ogródkiem.

        Też tak myślę. Pewnie właśnie po to im ten ogródek, żeby nie przesiadywać na placach zabaw. Dzieci się bawią a oni mogą cos w domu zrobić zamiast bezczynnie siedzieć na ławce. Po co komu ogródek, taras, skoro nie mogą swobodnie na nim wypić kawy, posiedzieć, porozmawiać, wypuścić bezpiecznie dzieci na powietrze zamiast kisić w domu?
          • agonyaunt Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:51
            A próbowałaś rozmawiać z rodzicami? Może się okażą normalni i spróbują trochę uspokoić dzieci. Bo to, że dzieciaki w ogródku to norma, ale to, że masz przez to w domu hałas nie do wytrzymania to już zupełnie inna sprawa. No i jeszcze pytanie na ile ten hałas jest mierzalny, na ile to tylko twoje odczucia. Istnieją normy dopuszczalnego hałasu, jeśli ktoś je przekracza, to masz prawo domagać się uciszenia winowajcy. Tak dla informacji - i z dedykacją dla wszystkich z frakcji "dzieci muszą się wykrzyczeć" - małolaty potrafią wygenerować nawet ponad 80 dB. Raptem 5 dB więcej może uszkadzać słuch i wpływać negatywnie na układ nerwowy. Norma dla terenów mieszkalnych to zdaje się coś koło 50 dB.
              • agonyaunt Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 15:21
                Niestety, jest cała masa normalnych zachowań, które są męczące dla otoczenia. Fajnie jak ludzie potrafią to jakoś wypośrodkować (np. smrodzimy, ale tylko raz na jakiś czas, nie codziennie, hałasujemy, ale tylko umiarkowanie i do pewnej godziny), gorzej, jak z jednej strony jest ktoś "moje to mogę", a z drugiej ktoś, kto z różnych powodów nie może zwiększyć swojej tolerancji. Niestety, z mojej obserwacji wynika, że ludzie są coraz głośniejsi. A to znaczy, że ci wrażliwi mają naprawdę niełatwo. Wbrew pozorom, nie do wszystkiego można się przyzwyczaić.
                • kocynder Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 22:16
                  Oczywiście. Ale zostało wprost napisane, że to nie rodzina na zasadzie "Moje to mogę!", a po prostu ludzie spędzający NORMALNIE czas w swoim domu i ogrodzie oraz na swoim tarasie. Dzieci nie wyją jak pawiany, nie demolują - po prostu się bawią. Owszem, nie cichutko jak myszki, no ale jednak normalnie. Rodzice nie urządzają pijackich ryków pod "Majteczki w kropeczki" z kolumnami na ogród. Nie wędzą kiełbas. Wszystko to odbywa się w normalny dzień, nie po nocach ani nawet w godzinach późnowieczornych.
                  A to oznacza, że jednak autorka jest przewrażliwiona, i jeśli normalnie bawiące się dzieciaki powodują dla niej "nieużytkowość" jej ogrodu - to zdecydowanie nie ona jest w normie...
            • jednoraz0w0 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 15:15
              a te 80db to nie dotyczy miejsc typu szkolne korytarze na przerwach? Normalnie bawiące się dzieci na podwórku nie generują dźwięków na granicy utraty słuchu, bo byśmy jako społeczeństwo nie przetrwali, ogłuchlibyśmy i coś by nas zeżarło.
              • agonyaunt Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 15:44
                Nie, te 80 dB to potrafi być pojedynczy krzyk pojedynczego dziecka. W szkołach potrafi być głośniej, średnio ok. 90 dB, ale ponoć zmierzono nawet 110.

                A dzieciaki potrafią generować dźwięki na granicy utraty słuchu, tylko to nie jest tak, że pojedyncze piski spowodują stałe uszkodzenia. Jak ci dzieciak ryknie do ucha, to jest szansa, że ogłuchniesz tylko na kilka sekund. Tyle że jak to się będzie powtarzać, to może się z tego zrobić poważny problem. A tak w ogóle to my jako społeczeństwo, głuchniemy. Dlatego zresztą tylu osobom ten hałas nie przeszkadza - bo nie słyszą go jako nadmierny hałas. No i mówimy tylko o utracie słuchu, a przecież już mniejszy, ale długotrwały hałas może negatywnie odbijać się na zdrowiu. Zobacz ile ludzi źle reaguje na ciche jednostajne buczenie w nocy. Nawet tutaj w wątkach sypialnianych dziewczyny pisały, że nie chciałyby spać w pokoju z aneksem, bo przeszkadzałaby im lodówka (u mnie dzieci piszczące kilka pięter niżej z powodzeniem zagłuszały nawet starego warczącego rzęcha).
              • igge Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 18:54
                W zeszłe wakacje wynajmowaliśmy spory domek w miejscu gdzie było ich kilka obok siebie. I owszem przy basenie i placu zabaw, przed domkami hordy dzieci generowały hałas z lekka dla mnie uciążliwy. Szczególnie wieczorem.
                Psy malutkie jazgotliwe i bez smyczy też były, a ich właścicielka wyglądała jakby miała pretensje do nas, że przyjechaliśmy też z psami ( większymi, na smyczach, opłacony ich pobyt podwójnie). Bo jej pieski rzucały się na nasze z tym jazgotem no i ona miała mniej luzu.
          • igge Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 18:48
            Współczuję.
            Nasi sąsiedzi na szczęście są jeszcze starsi od nas sporo ( tzn dzieci nie ma) i choć prowadzą intensywne życie towarzyskie na tarasie nie jest to w połowie nawet tak uciążliwe jak piski dzieci i jazgot małych piesków nonstop.
            Mają psy ale przyznam, że starają się jakoś trzymać je w ryzach. My swoje też, na ile jest to możliwe.
            Cisza jest dla mnie ważna. Korzystam. Tak samo jak śpiew ptaków bez dodatkowych dźwięków dookoła.

      • bergamotka77 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 15:18
        g.r.uu napisała:

        > Tak, czepiasz się. Jeśli to nie są pijackie imprezy i darcie ryja po nocach tyl
        > ko normalna rozmowa na tarasie to mają do tego prawo. Tak samo jak do korzystan
        > ia z ogródka. Zapewne dlatego zdecydowali się na dom z tarasem i ogródkiem.

        W punkt.
    • leosia-wspaniala Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:35
      >Czy wywalanie dzieci do ogródka, żeby tam się bawiły a nie w domu bo rodzice chcą odpocząć jest ogóknie przyjęte?

      big_grin big_grin big_grin

      Tak, ty jesteś czepliwa. Po to są ogródki i tarasy, żeby z nich korzystać.

      >grillowany boczek i kaszanka sączą się do pokojów itd.

      Kaszankę grilluje się w folii, więc w ogóle jej nie czuć. Ale chciałabym zobaczyć, jak się sączy big_grin
    • agonyaunt Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:35
      Dlatego nigdy w życiu szeregówki. Niby u siebie, ale zero swobody - ani sobie posiedzieć w ciszy (bo sąsiedzi grillują), ani swobodnie samemu zgrillować (bo jakoś tak głupio sąsiadom przeszkadzać). Dla mnie te hałasy to brak kultury, dla innych nie
          • bene_gesserit Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 21:24
            Nie, wszystko zależy od gęstości, częstotliwości i natężenia dźwięków.

            Kiedy po najmroczniejszych lockdawnowych obostrzeniach sąsiedzi spuścili dzieci ze smyczy, młode latały po ogródku nieopodal naszej sypialni i obie przez dwie godziny wydawały na zmianę (nie żartuję) piskliwymi głosikami na całe gardło jedna "PIIIING' druga 'POOONG'. Myśmy akurat próbowali odespać trudy sobotniej nocy, nie udało się. Ale rozumieliśmy sytuację i zasadniczo wydawało nam się - kiedyśmy się bezowocnie kotłowali pod kocami, próbując jednak zasnąć choćby na kwadrans - ze to jednorazowa sprawa. I tak, na szczęście, było.

            Można mnie nazwać czepliwą, ale gdyby takie zabawy były kontynuowane codziennie przez parę godzin, to z pewnością bym zareagowała. Uprzejmie, ale stanowczo.
    • laura.palmer Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:39
      Czepiasz się. Mam przydomowy ogródek, w którym mogą swobodnie bawić się dzieci, ale miałabym z nimi latać pół kilometra dalej na jakiś osiedlowy plac zabaw i marnować czas kisząc się tam na ławce, zamiast np. obserwować dzieci z okna kuchni robiąc obiad. 🤣
      Współczuję tym sąsiadom.
    • tilijka123 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:39
      Wywalanie dzieci z domu, żeby rodzice mogli odpocząć? Nie mam dzieci ale normalne jest dla mnie to, że bawią się w ogrodzie. I nie trzeba ich wywalać, same chcą. Tak było w moim otoczeniu gdy byłam dzieckiem, tak bawią się teraz dzieci mojego brata i kuzynów. Dzieci sąsiadów też sporą część wolnego czasu spędzają na podwórkach i osiedlowej uliczce (mieszkam na osiedlu szeregówek).
      Co do kawek na tarasie to różne jest. Niektórzy sąsiedzi nie korzystają z tarasów, inni praktycznie żyją na tarasie.
      Jedna z sąsiadek miała zwyczaj gotować na przenośnej kuchence na tarasie i prasowała też na tarasie.
      Dla mniej najbardziej uciążliwy jest sąsiad, który prowadzi częste, czasem godzinne rozmowy telefonicznie na tarasie lub schodach wejściowych. Jednocześnie pali papierosy i dym wpada mi do mieszkania.

    • heca7 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:41
      Mylę się czy kupiłaś typową obecnie szeregówkę szeroką na 5 metrów a ogródek długi na 4 metry a potem ogródek sąsiada? Czyli całość terenu zielonego to 20m2? I trzech sąsiadów za płotem i dwóch po skosie? Nic z tym nie da się zrobić, żyjesz jak w kibucu. A logistyka wychowywania dzieci w domu z ogródkiem jest inna niż w bloku. Widać to po twojej wypowiedzi i placu zabaw 500m od domu i zdziwieniu, że dzieci nie są wypuszczane jak psy na siku i trzymane w domu. A czasem wyprowadzane na odległy plac zabaw. No nie, w domu z ogrodem tak to właśnie wygląda. Otwierasz drzwi balkonowe i wszystko płynie przemieszcza się z domu na dwór nie angażując uwagi rodziców robiących jakieś domowe obowiązki. Na plac zabaw chodzi się z dziećmi czasem dla odmiany bo im się znudziły zabawki ogrodowe lub po drodze ze sklepu. Pozostaje ci się wyprowadzić, przyzwyczaić lub czekać kilka lat aż podrosną i przestaną piszczeć w piaskownicy wink
        • heca7 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 17:19
          300 metrów to niemało nie wiem więc czemu aż tak przeszkadza ci hałas z sąsiedztwa. Może odbija się od ściany drzew? W każdym razie możesz się zdziwić po powrocie do bloku. Zaczną przeszkadzać ci dźwięki , od których się odzwyczaiłaś mieszkając w szeregowcu. Mamy takiego klienta, który kupił mieszkanie na parterze, przy samych drzwiach wejściowych do klatki. Ma więc ogródek przy samych drzwiach. I nie tylko. Mieszkanie jest dwustronne i drugi ogródek wychodzi na wewnętrzny zielony dziedziniec także przy... drugich drzwiach wyjściowych z klatki na tenże ogród wink W rezultacie gdzie by nie usiadł to mu zamykanie drzwi przeszkadza. Do tego przeszkadzają mu sąsiedzi, którzy nie mają wyjścia i muszą prawie ocierać się o płot jego ogródka wracając do domu wink W związku z tym nie podnosi 24/h rolet z obu stron. NIGDY. Żyje w półmroku. Na ogródkach chaszcze bo nie wychodzi. I na każdym zebraniu wspólnoty żąda aby drzwi zamykały się wolniej i ciszej. Przy czym sąsiedzi oponują bo drzwi już wolniej zamykać się nie mogą co grozi wejściem kogoś obcego do budynku. I wszyscy mieszkańcy zachodzą w głowę co temu człowiekowi się stało, że kupił mieszkanie na parterze przy samej klatce?! Tym bardziej, że budynek kiedy trafił do sprzedaży już stał i był częściowo wykończony więc było widać co się święci wink
    • picathartes Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:43
      > Czy wywalanie dzieci do ogródka, żeby tam się bawiły a nie w domu bo rodzice chcą odpocząć jest ogóknie przyjęte?

      Nawet by mi do głowy nie przyszło zadać takie pytanie.

      Moje dzieci non stop są wykopywane z domu do ogródka, zima, lato, świątki piątki. Gorzej, mamy zamiast ogrodu mały "park" z sąsiadami, czyli tylne ogrody nie są między sąsiadami poprzegradzane, są zalesione, z długą trawą, zwierzyną (były wiewiórki, ale wprowadził się do nas niejaki jastrząb i wszystkie zeżarł 😱, jaszczurki, parka zielonych dzięciołów), huśtawką, stołem do ping ponga i wszyscy z tego korzystają.

      Nasze dzieci hałasują, drą japy, zapraszają kolegów, kopią w ogrodzie dziury - pułapki na lisy, wspinają się po drzewach sąsiadów... nikt nie ma nic przeciwko. Gorzej, raz po raz któryś sąsiad naszym dzieciakom kawał ciasta wyniesie 😍 I to sąsiedzi, którzy pracują z domu!

      Przecież PO TO JEST OGRÓD, by dzieci były w ogrodzie, a nie w domu.
    • pani_libusza Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:44
      Dzieci podrosną i zamiast bawic się pod okiem rodziców będą wolały wyjsć na płac zabaw, trzeba przeczekać. A dorosłym może się mityczna kawa na tarasie znudzi. Ps a ty nie generujemy hałasów? Nie chodzi mi o złośliwe uprzykrzanie innym życia tylko o zwyczajna obecność w swoim ogródki i na swoim tatusiem tak dla przeciwwagi. Ps miałam kiedys sąsiadkę która na balkonie prowadziła długie rozmowy na tematy przeróżne, przestała gdy zaczęłam w ranach standardowego small talku zaczęłam dopytywać o szczegóły.
      • memphis90 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 17:52
        Jeden z moich sąsiadów- i to bynajmniej nie najbliższych- po godz 22 w ogrodzie omawial na głośnomówiącym problem stulejki... uncertain Zamknął się, jak mu krzyknęłam z okna, że ja mu chętnie doradzę...

        Ci sami sąsiedzi potrafią przed 22 jeździć kosiarką albo ciąć drewno "bo to nie cisza nocna"...

        Nie wiem, co niektórzy mają w głowach... uncertain
        • amast Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 18:04
          > Ci sami sąsiedzi potrafią przed 22 jeździć kosiarką albo ciąć drewno "bo to nie cisza nocna"...
          > Nie wiem, co niektórzy mają w głowach...

          Wiesz dla niektórych 22 to środek dnia jest. Ileż razy zaklnę sobie, jak mnie najdzie ochota na pesto albo sok i uświadamiam sobie, że jest 22.30 i nie mogę włączyć blendera, bo dziecko sąsiadów śpi za ścianą... Natomiast już wieczorne rozmowy z mężem na balkonie do północy jak najbardziej uskuteczniam - półgłosem - i nie zamierzam z tego rezygnować.
          Za to wkurzają mnie śmieciarki/kosiarki o 6-7 rano, bo to jest kilka godzin przed moją porą wstawania i wyrwanie się ze snu w tej fazie to jest na bank spieprzony dzień.

          No ludzie są po prostu różni i żyją w różnych cyklach.
    • purchawka2020 Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:51
      Ok, przyjmuję do wiadomości że się czepiam. Tak podejrzewałam.
      Na szczęście za dwa lata wracam do mojego mieszkania w bloku gdzie jest zdecydowanie ciszej i przyjemniej niż w tej szeregówce.
      Jakoś przetrwam przy zamkniętym oknie.
      • 152kk Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:06
        Po prostu jesteś nieprzyzwyczajona i "odgłosy tła" cię denerwują. Oby się nie okazało, że po tych dwóch latach odzwyczaisz się od bloku i będzie wątek typu: czyjasięczepiam, że (niepotrzebne skreślić) sąsiad gada przez tel. na balkonie albo głośno trzaska drzwiami windy albo ciągle spuszcza wodę w ubikacji...? He he he
    • barattolina Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:53
      Ja uważam że się nie czepiasz.
      To, że ktoś ma ogród nie znaczy że nieustannie musi produkować hałas, który przeszkadza sąsiadom.

      Też mamy sąsiadów na piętrze z ogrodem przed naszymi oknami i jak dzieci były małe to było to samo - bieganie, krzyk i piski w akompaniamencie psów. Nie powtarzało się to często i bardzo lubię naszych sąsiadów dlatego uznałam, że nie będę zwracać im uwagi.

      Niemniej jednak - doskonale Cię rozumiem.
    • dzikka Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 13:58
      Rozumiem twój ból. Na wprost mojego tarasu mam dom jednorodzinny, gdzie życie młodego małżeństwa z dwójka dzieci toczy się na .... balkonie. Oni tam cały dzień siedzą i do siebie krzyczą, dzieci mają zabawki typu fujarki i fleciki albo autka z syrenami, jak z kimś rozmawiają przez telefon to na głośnomówiącym i oczywiście... na balkonie,. Znam członków ich rodziny, choroby i inne dolegliwości wszelkich ciotek i pociotków, wiem, gdzie i kiedy jaka impreza/uroczystość, wiem kiedy i co jedzą.... KOSZMAR. No i cóż, trzeba przeczekać. Tylko raz zwróciłam uwagę kiedy synek z kuzynem wymyślili zabawę, który głośniej się drze, i na zmianę po prostu wrzeszczeli AAAAAA, na co rodzice schowani w mieszkaniu mieli wywalone. Dodam, że ja nie bardzo mam się gdzie schować, moje mieszkanie wychodzi na ich dom i gdzie nie siedzę to ich słyszę, nawet przy zamkniętych oknach.
      Jednak poza brakiem kultury nie bardzo mogę im coś zarzucić, mówimy sobie dzień dobry. Sa po prostu głośni i tacy bardziej "prości" ale nie ma tam burd, imprez, ot, takie rodzinne głośne życie balkonowe. I na szczęście brak jazgotliwych pieskówsmile
        • dzikka Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:16
          Wzajemniesad I masz rację, nie da się nawet skupić na książce. A przecież obok mam tarasy sąsiadów, z których korzystają, gości zapraszają, nad sobą balkony sąsiadów, powyżej tez maluchy bawią się na balkonie i czasem coś im nawet spadniesmile nikt nie siedzi w ciszy ale jakoś tak nie absorbują sobą całego otoczenia. A ci po prosty zagłuszają wszystko.....
      • kamin Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 15:04
        "...na zmianę po prostu wrzeszczeli AAAAAA, na co rodzice schowani w mieszkaniu mieli wywalone. Dodam, że ja nie bardzo mam się gdzie schować, moje mieszkanie wychodzi na ich dom i gdzie nie siedzę to ich słyszę, nawet przy zamkniętych oknach..."

        Można wywnioskować, że masz bardzo kiepskie okna.
          • 3-mamuska Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 24.05.22, 11:44
            riki_i napisał:

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > > A rozmowy na głośniku to jakiś nieporozumienie.
            >
            > Rozmawiam tylko na głośniku. Wystarczy z umiarem stosować przyciski głośniej/ci
            > szej


            Bzdura, głośniej ciszej nic nie daje bo żebyś ty słyszał osoba obok tez słyszy. Nagminne w autobusach.
            Albo słuchanie muzyki bez głośników.
            Wtedy najlepiej włączyć jakaś „swoją muzykę na głośno”
          • bywalec.hoteli Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 25.05.22, 00:33
            riki_i napisał:

            > Rozmawiam tylko na głośniku. Wystarczy z umiarem stosować przyciski głośniej/ci
            > szej

            Kurde Riki Ty jesteś jednak już nieco skapcaniałym dziadkiem big_grin
            Wczoraj mówiłeś, że podróż powyżej 300km autem cię męczy, dziś, że gadasz tylko na głośniku.
            Fujka.
    • zuzanna_a Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:03
      Dlatego wlasnie wybralam dom wolnostojacy.
      Szeregowki jeszcze z tymi wychodkami zwanymi ogrodkami, gdzie masz sasiada z prawej lewej i jeszcze najczesciej od frontu ogrodka, z zasadzonymi tujami ktore dopiero urosna za 10 lat / to jakby miec dwupoziomowe mieszkanie i wspolny taras z sasiadami. Nigdy.
      Ze korzystaja to normalne.
      Zreszta znajoma tak ma ze tarasy sa w ogole wylane z jednej plyty i rozdzielone plotkami. Jak wychodzi na swoj to sasiad wychodzi na swoj to siedza 3 metry od siebie. Plot zwykla siatka oczywiscie nie robi duzej roznicy.
    • jehanette Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:09
      Omg, jak się czepiasz. Normalne rodzinne życie Ci przeszkadza. Jak pierwsza powiem, że dzieciom nie wystarczy tylko zabawa z rodzenstwem w ogródku, tak w drugim zdaniu przyznam, ze wyjście z rodzicami na plac zabaw nie zastąpi swobodnej zabawy bez asysty dorosłych. Super że dzieci nie kosza się
      w domu z kompami, tylko bawią sie w ogrodzie. Najlepiej żeby wszyscy byli bezgłośni i bezwodnik, tylko ematka ma prawo pić kawkę na tarasie, rozmawiać z domownikami i znajomymi i korzystać z własnej przestrzeni.
      • grey_delphinum Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:25
        Niestety, niektórzy po prostu są głośni i uważają, że to normalne. Nic z tym nie zrobisz.

        Ale mam bardzo ciekawą obserwację.

        Naprzeciwko mojego bloku są domki jednorodzinne z niewielkimi ogródkami/tarasami przed domem. W jednym z nich mieszkają bardzo halasliwe dzieci (chyba pięcioro). Od wczesnej wiosny do późnej jesieni dzieci wariowały przed domem (trampolina, rolki, ...), piski i krzyki słyszałam nawet przy zamkniętym oknie.

        Kilka miesięcy temu dokładnie przed tym domem postawiono przystanek autobusowy i dzieci... zniknęły.

        Najwyraźniej zabawa przy asyscie ludzi czekających na przystanku przestała być przyjemna 😉
        • mashcaron Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:18
          U mnie gledzą. Na, bywa nawet że bardzo głośno się śmieją, chamy jedne!
          Na szczęście gledza w obcym języku i muszę się skupić, żeby zrozumieć o czym, gdyż nie znam języka jeszcze na tyle dobrze, żeby rozumieć "nieświadomie":p
          • turbinkamalinka Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 22:07
            mashcaron napisała:

            > U mnie gledzą. Na, bywa nawet że bardzo głośno się śmieją, chamy jedne!
            > Na szczęście gledza w obcym języku i muszę się skupić, żeby zrozumieć o czym, g
            > dyż nie znam języka jeszcze na tyle dobrze, żeby rozumieć "nieświadomie":p

            Czyli twoi sąsiedzi są bardzo życzliwi. Oni bardzo chcą żebyś się nauczyła ich języka, tylko nie wiedzą jak zagadać smile
            A tak poważnie. Cieszę się, że mnie niewiele rzeczy przeszkadza. U mnie od początku wiosny, dookoła jakieś remonty (domy z małymi ogródkami), przycinanie lub cięcie drzew, teraz koszenie trawników, dzieci jakieś biegają i krzyczą, psy szczekają, ludzie grillują, ogniska palą, kury gdaczą. A mnie przeszkadza tylko jak mój własny pies drze mordę.
            • wkswks Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 23:31
              U mnie co dzien sa jakieś prace gospodarcze administratora. Jednego dnia mycie ulic, drugiego chodników i alejek na terenach zielonych, potem koszenie, następnie wykaszarki. Jeszcze jesienią zdmuchuja liście a zimą traktorki rozprowadzają kamyczki. Oszaleć idzie- juz wolę dzieci krzyczące popołudniami. Moje zresztą biorą w tym udział.
    • stephanie.plum Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:29
      polubisz.

      ja miałam pod oknami skwerek, co tam się nie działo!
      dzieci, psy, pogaduchy na ławeczkach...
      siedziałam w oknie i pracowałam - miałam bardzo szerokie parapety, a przede mną toczyło się życie.
      pijackie wrzaski nocami też były.

      najgorszy był umcyk z tancbudy, która działała latem, niosło się na pół dzielnicy.
      nie, jeszcze gorsze były spalinowe dmuchawy do liści, które pracowici ludzie uruchamiali na skwerku o 06.00 - ryk i smród na dzień dobry.

      ale może to jednak jest co innego niż w szeregowcu, bo była większa różnorodność.



      co prawda
    • marinella Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:33
      U mnie nie szeregowiec, ale gęsta, podmiejska zabudowa. Każdy generuje jakiś hałas niestety. Dzieci, muzyka, gadanie przez telefon, psy, rozmowy przy kawce, kosiarki, goście, grille. Tak się żyje między ludźmi, tez mnie wkurza strasznie śpiewająca gospelowska sąsiadka, ale potem mszczę się dziećmi 😈
    • trut_u Re: Życie tarasowe w szeregowcu. 23.05.22, 14:37
      Pech i tyle. Co można poradzić? Niczego niewłaściwego nie robią... Ja mam pod oknem sąsiadów z rodziny wielopokoleniowej, w której chyba nikt nie pracuje uncertain Serio, są na podwórku od rana do nocy, od najmłodszego członka rodziny, który chyba nie chodzi do przedszkola, po panią na wózku elektrycznym. Kawa, piwo, grille, rozmowy, zabawy. Niestety, wolałabym ich nie słyszeć, ale przecież trudno, żeby z ogródka nie korzystali.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka