Dodaj do ulubionych

Siostrzeństwo i koleżankowanie się

24.05.22, 10:09
Na kanwie wątku o matce w pociągu i pewnie zyliona innych.

Takie pytanko mam - lubicie inne kobiety? Uważacie, ze powinnismy sobie pomagać, wspierać się? Czujecie jakiś rodzaj pokrewieństwa, wspólnoty doświadczeń?

Czy raczej Wy sobie radzicie świetnie i macie w dupie, co zrobi ta matka trójki, byle jej bombelki siedziały cicho i Wam nie przeszkadzały?
Obserwuj wątek
    • fornita111 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 10:24
      Powiem tak: jestem niesmiala, aspoleczna i rzadko sie bratam (siostruje wink ) z obcymi. Ale czuje solidarnosc i wspolnote z kobietami. Jedziemy na tym samym wozku i walczymy o to samo. Problemy kobiet (w moim kraju i nie tylko) mnie ruszaja bardziej, niz problemy mezczyzn zwiazane z ich plcia. Ale tez obchodza mnie problemy grup, do ktorych nie naleze: osob lgbt+, niepelnosprawnych- tutaj laczy mnie z nimi po prostu czlowieczenstwo, nie "siostrzenstwo".
    • arista80 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 10:28
      W lubieniu czy nielubieniu nie mam preferencji płci. Lubię tak samo kobiety jak i mężczyzn jeżeli jest między nami nić sympatii. Co do pomagania to rozróżniam pomiędzy pomocą jednorazową, pójściem na rękę w nagłych okolicznościach a stałą pomocą. Np. bez problemu zaopiekuję się raz czy dwa czyimś dzieckiem, bo koleżance coś wypadło, ale nie będę robiła za stałą darmową niańkę niezależnie od tego, jaką ma sytuację i ile ma dzieci.
    • milva24 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 10:37
      Pewnie, że czuję wspólnotę doświadczeń. Nawet niedawno szlam sobie po moim osiedlu i z daleka już słyszałam drace się dziecko. Na oko jakaś czterolatka leżała na chodniku pod placem zabaw a matka stała parę kroków dalej i czekała aż młoda się pozbiera. Nasz wzrok się spotkał gdy ją mijałam i zagadnęłam "ciężki jest los matki" oraz uśmiechnęłam się współczująco. Ona też się uśmiechnęła i powiedziała, że to nie pierwszy raz i że córka zaraz się pozbiera i przyjdzie. Powiedziałyśmy sobie do widzenia i rozeszłyśmy się w swoje strony. Wiele razy też dla rodziców z dziećmi świadczylam różne drobne uprzejmości, zwracałam też uwagę dzieciom gdy widziałam potencjalnie niebezpieczne zachowania. I tylko raz matka z trójką maluchów, poczuła się oburzona gdy sama wielokrotnie zwracała uwagę córce, żeby nie biegała po schodach bo spadnie i sobie coś zrobi i ja w końcu nie wytrzymałam widząc już oczyma duszy rozbitą głowę powiedziałam "słyszysz co mama mówi? Odejdź od schodów bo sobie coś zrobisz". Zdenerwowała się i powiedziała, że ona sobie sama poradzi z dzieckiem i żebym się nie wtrącała. Młoda za to po moim upomnieniu stanęła przy matce, więc przynajmniej taki efekt. Na szczęście tylko 10 min czekania było bo nie ukrywam, że było mi głupio
    • figa_z_makiem99 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 10:40
      Lubię kobiety lojalne wobec innych kobiet i staram się taka być. Kiedyś miałam dobre serduszko i kilka razy dostałam po tyłku od życia, było mi żal koleżanki pochodzącej z patologicznego domu z kilkorgiem  dzieci, pożyczyłam pieniądze i wypięła się na mnie, nie oddała. Następna daleka kuzynka, rozbiła rodzinę innej kobiecie, zaszła w ciążę, pan nadużywający alkoholu zostawił ją na lodzie, poprosiła o pożyczkę na jedzenie, pożyczyłam, a ona pogodziła się z panem, zerwała ze mną kontakty i zapomniała o pożyczce. Innym razem wysłałam dziewczynie pieniądze na bilet, miała podjąć pracę w obcym mieście, nawet tam nie pojechała i tyle ją widziałam. Na przestrzeni lat, moje serduszko stało stało się lodowate i nauczyłam się oceniać ludzi, na wzajemność mogą liczyć tylko kobiety, na które ja mogę liczyć.
        • arista80 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:21
          No właśnie mnie generalnie denerwują określenia takie jak "odczuwanie siostrzeństwa", "wspólne doświadczenia", "wspólny los". Kompletnie się z nimi nie zgadzam, bo każda z nas jest inna, pochodzi z innych środowisk, ma inne doświadczenia.
            • daniela34 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:38
              W tym masz rację. To nie jest aż tak jak pisze arista, że każda z nas ma tak kompletnie inne doświadczenia. Pewne rzeczy są wspólne, oczywiście nie dla 100% kobiet, tak to nigdy nie będzie, ale dla dużej liczby już tak. Wystarczy odkopać wątek o molestowaniu i zobaczyć, ile tam wpisów. Jasne, każdy przypadek był trochę inny, kilka forumek zostało wręcz zgwalconych, a z drugiej strony kilka po prostu gdzieś tam spotkało się z lepkimi rękami czy komentarzami. Ale to jest coś wspólnego dla wielu kobiet i coś, co wynika z płci. Więc owszem, w wielu aspektach nie odczuwam żadnej wspólnoty doświadczeń z kobietami (choćby w kwestiach macierzyństwa), ale jednak jest jakaś pula doświadczeń wspólnych.
            • arista80 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:42
              Ciężką ciążę czy menopauzę określiłabym jako nie wiem "sytuacje biologiczne". W tym sensie równie dobrze mogę posiadać wspólne doświadczenia z facetem, bo cierpimy czy cierpieliśmy na tą samą chorobę. Owszem pomaga wtedy wzajemna konfrontacja, wygadanie się, ale myślę, że są to rzeczy niezależne od płci.
              Te "siostrzeństwo" czy "wspólne doświadczenia" w kontekście kobiet mierzą mnie, gdyż często stają się prestem do żerowania jednej strony na drugiej. "Miałam/mam trudne macierzyństwo, więc bądź darmową niańką mego dziecka, pożycz mi pieniądze na wieczne nieoddanie, zrób to czy tamto, a jak nie możesz, bo masz swoją rodzinę to znaczy, że jesteś cyniczną, nieczułą koleżanką" To są niestety moje doświadczenia. Dlatego wkurza mnie to powiedzenie.
              • fornita111 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:46
                Biologia nas determinuje. Z facetem moze cie laczyc doswiadczenie biedy, ale ubostwo menstruacyjne- juz nie wink I o to chodzi, ze przed biologia sie nie ucieknie, nawet posiadajac w uj kasy (smierc dziecka przy porodzie- partnerce Cristiano Ronaldo sie to zdarzylo, chociaz ja stac na najlepsza opieke zdrowotna).
                • arista80 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 12:00
                  Z facetem może mnie łączyć doświadczenie tej samej choroby (np. nowotwór, jakaś choroba przewlekła), poddanie się zabiegowi, przypadłości natury psychologicznej (np. depresja). Są tego typu fora i ludzie tam piszą i wspierają się niezależnie od płci.
                  Z kobietą owszem mogą mnie łączyć doświadczenia związane z menstruacją, ciążą i porodem, ale trudno, żeby tu pisali faceci skoro oni w ciążę nie zachodzą.
                  Co do np. niepłodności czy śmierci dziecka przy porodzie, to we Włoszech czytam od czasu do czasu takie forum i tutaj już wypowiadają się również faceci (co prawda bardzo rzadko, ale jednak) i oni również w jakiś sposób otrzymują wsparcie.
              • melisananosferatu Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 12:20
                Ale to sa, arista, dwie rozne sprawy. Chodzi mi o takie zwykle porozumienie w momencie gdy widzisz zmeczona kobiete z wrzeszczacym dzieckiem lub kolezanka z pracy mowi ci, ze zapimniala ci przyniesc ksiazke bo tak ja w nocy brzuch bolal, ze dzis z niewyspania nie wie jak ma na imie. O wiekszych sprawach nie wspomne (np prawo do aborcji). Ty mieszasz w to toksyny, ktore zeruja na 'dej, mam chorom curke' a to zupelnie co innego. Mnie tez nie raz, nie dwa inne kobiety zrobily w tzw 'ciula' ale nie wykresli to mojego zrozumienia dla innych kobiet w pokrewnych nam momentach zycia. BTW, strasznie w..wia mnie gledzenie 'starch bab' (ten cudzyslow tez jest celowy), ze 'paniii...znieczulenia im sie chce przy porodzie, ja jakos czworke urodzilam i nikt sie nie litowal).
                • arista80 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 12:49
                  Kwestii porozumienia, bo wrzeszczy dziecko, to ja w ogóle nie łączę z płcią. Mam zrozumienie dla kobiety z wrzeszczącym dzieckiem, tak samo jak i dla faceta z wrzeszczącym dzieckiem. Jak koleżanka zapomni książkę, to równie dobrze mogła ją zapomnieć, bo zabalowała albo jest roztrzepana i to dla mnie też nie jest problem, o ile ta książek nie jest akurat mi pilnie potrzebna np. do egzaminu (ale i wtedy staram się jakoś rozwiązać ten problem na spokojnie). Kwestia cesarek, znieczulenia przy porodzie czy sposobu karmienia to dla mnie sprawy osobiste, każda ma prawo do własnych wyborów w tym zakresie.
                  I ja nie jestem przeciwko kobietom, mam znajome, koleżanki, lubimy się i pomagamy. Tylko po prostu mnie mierzą te określenia, bo one jakby obligują do jakiegoś wczuwania się w sytuację tylko dlatego, "bo to kobieta".
              • daniela34 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:52
                No ok, a kto facetom broni odczuwania wspólnoty doświadczeń w związku z prostatą. Jako że ostatnio sporo czasu spędziłam w okolicach oddziału urologii, a tam kobiety są w mniejszości mogę zapewnić, że przynajmniej wśród pacjentów męskich taka wspólnota doświadczeń jak najbardziej występuje.
    • nevertheless123 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:36
      Jeśli piszesz o tzw. solidarności jajnków, bez względu na wszystko, to nie, nie czuję tego.
      Kiedyś nawet usłyszałam, że "nie trzymam z kobietami", co nie jest prawdą, bo ani trzymam, ani nie trzymam. Raczej po prostu nie jestem typiarą od częstych i regularnych babskich wieczorów, czy innych pogaduszek.

      Natomiast mam taką przyjaciółkę, która ma wręcz jakąś obsesję na punkcie kobiet w tym sensie, że wierzy, że kobiety są wyjątkowe i ogólnie najlepsze, a na bank lepsze od mężczyzn. Nawet jeśli idzie do lekarza czy wybiera jakąś usługę, to preferuje kobiety. Pielęgnuje w sobie mity o tym, że kobiety są jednak wartościowszymi ludźmi i gdyby to one rządziły światem, to byłby on rajem na ziemi. (Męża o dziwo posiada, ale bardzo mało męskiego). Do takiego siostrzaństwa to mi jednak daleko!
    • annaboleyn Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:44
      Nie czuję wspólnoty z założenia z kimś, tylko dlatego, że ma zestaw chromosomów podobny do mojego. Mam spore wymagania i często mnie ludzie irytują, ale bez szczególnych rozdziałów na płeć.
      Bywa, że współczuję matce, kiedy ma jazdy z małymi dziećmi na moich oczach, ale to nie jest poczucie wspólnoty żadnej. Jeżeli wyczuję, że potrzebuje pomocy, a co więcej - przyjmie ją (bo to nieczęste, wbrew pozorom) to oczywiście pomogę, ale nie dlatego, że to kobieta, tylko dlatego, że wiem jak.
      Dwa razy pomogłam nieproszona, raz zastopowałam parolatka, który gnał na rowerku w kierunku schodków i ulicy, matka by pewnie zdążyła, bo wygalopowała z bocznej alejki po jakiejś pół minucie, no ale bez przesady, nie będę czekać. Zastopowałam, tzn zatrzymałam i zagadałam, dopóki nie była blisko, poszłam sobie, zanim podeszła, nie chciało mi się gadać. I drugi raz, młodszy jeszcze człowiek maszerował sobie parkiem o godzinie dziewiętnastej, zmierzch, donośnie wyjąc. No to zagaduję, hej, co tam, gdzie mama i tata. Tatą okazał się ponury typ, idący alejką, młody człowiek się na niego obraził, tata pozwolił mu wybrać wink Ja bym się bała, ale cóż, taty sprawa. Natomiast nie jestem w stanie nie zareagować, jak dzieciakowi (w mojej głowie, oczywiście) grozi. Odkąd mam dzieci -w mojej głowie grozi znacznie więcej suspicious
    • gina_linetti Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:44
      Kiedyś jak byłam młoda, głupia i z poczuciem że "wystarczy chcieć i wstawać wcześniej" to nie bardzo, uważałam że każdy sobie radzi sam a jak ktoś nie daje rady to jego problem. Odkąd jestem starsza, bardziej doświadczona i nie ma co ukrywać dzieciata kompletnie zmieniła mi się perspektywa, jakoś empatii mi przybyło. Co nie oznacza że nagle stałam się strasznie wyrywna do pomagania, zabawiana cudzych dzieci w pociągach etc. Ale nie oceniam, uśmiecham się pokrzepiająco i rzucę uspokajającą uwagę jak widzę że jest potrzeba. Staram się w pracy ułatwiać jak mogę (umawiam się w najróżniejszych godzinach z klientkami bo wiem że różnie bywa z opieką nad dziećmi, przyjmuję nawet z dziećmi na kolanach, nie wzdycham jak widzę kobietę z wózkiem w sądzie). Pewnie to małe pierdoły ale odkąd jestem bardziej wyrozumiała i po prostu starająca się zrozumieć różne sytuacje to lepiej mi się żyje.
    • chococaffe Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 11:55
      Lubię. Piszę to w kontraście do dawnego, "nie jest mi z nimi po drodze"( zaczęło się mzieniać w późnym nastolęctwie).

      Nie oznacza to jednak, że wystarczy mi fakt, że ktoś jest kobietą i wtedy wszystko przełknę. Nie czytałam wspomnianych wątków, ale jeżeli chodzi o przykład hałaśliwego dziecka to mam tolerancję na to bez względu na to kto mu towarzyszy (a że częsciej kobieta to kobiecie częściej te tolerancję daję).

      Budzi mój protest wszelka dyskryminacja, w tym kobiet. Ale nie znaczy to, że jest mi po drodze z każdym/każdą, którą też to burzy.

      Generalnie wierzę w jakieś podstawowe zasady i raczej nie płeć decyduje o siostrzeństwie/braterstwie tylko wspólnota tych zasad.
    • jomarch Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 12:10
      Nie mam dobrego zdania o kobietach jako społeczności, są mało wspierające, trudne, rywalizujące o wszystko, zakłamane, wtrącające się. Jestem idealistką i zawsze marzyła mi się taka grupa wsparcia, ale szczerze mówiąc oprócz pojedynczych osób nie znalazłam takiej wśród kobiet.
    • lilia.z.doliny Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 13:11
      Przypominam, ze kobiety to również: Dudowa, Pawlowicz, Godek, tam miss ordo juris, Witek. Nie czuje z nimi.grama porozunienia I nie chce czuc. To, ze zadnej sympatii nie ma, to wspominac nie trzeba..
      Wiec czuje s I lidarnosc z tymi, z ktorymi mi.po drodze. Obecnosc jajnikow nie jest do tego.niezbedna.
    • potworia116 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 16:41
      Solidarność tak, lubienie niekoniecznie. Tzn lubienie jest dla mnie osobnicze, nie uwarunkowane genderowo, choć prawdopodobieństwo polubienia nowopoznanej kobiety jest u mnie tak o 85 % wyższe niż nowopoznanego mężczyzny. Są po prostu statystycznie bardziej interesujące.
      Chora jestem, więc w obawie, że się nie wyrażam jasno. Solidaryzuje się z kobietami, bo są kobietami, lubię fajnych ludzi, a tak się składa, że to w większości kobiety.
    • zosia_1 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 20:49
      Zawsze pomagam, bo sama uzyskalam pomoc od innych kobiet, obcych pomoc, kiedy miałam małe dzieci i było mi bardzo ciężko . Teraz rozumiem inne matki z małymi dziećmi, chyba, że taka matka uzna, że to oczywiste, że mam obowiązek być na jej pstryknięcie ez uznania czy ja chce i mogę
      • lily_evans011 Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 21:14
        Za szybko się wysłało. Czy pomogłabym przy tej trójce dzieci - zależy od mojej kondycji w danym momencie i czy wydałyby mi się sympatyczne.
        Niemniej matki więcej niż dwójki małych dzieci uważam za bohaterki i nie czepiam się ich (zresztą nikogo się nie czepiam, no chyba że dziecko zaczęłoby mnie kopać albo wrzeszczeć mi do ucha).
    • turzyca Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 21:20
      >Na kanwie wątku o matce w pociągu i pewnie zyliona innych.

      [...]
      >Czy raczej Wy sobie radzicie świetnie i macie w dupie, co zrobi ta matka trójki, byle jej bombelki siedziały cicho i Wam nie przeszkadzały?


      Pozwolę sobię wyciąć najważniejszą część Twojego pytania i odpowiedzieć tylko na tę część - jako osoba jeżdżąca pociągami dużo, nauczyłam się, że mniej mnie męczy zajęcie się czyimś dzieckiem niż wkurzanie się, że się nudzi i wpada na głupie pomysły. Kartkę i coś do pisania zawsze mam przy sobie, można zagrać w jakąś grę, wisielca czy nawet kółko i krzyżyk. Jak dobrze pójdzie, a dzieci jest dwójka, to zaczną grać same i nie trzeba ich będzie animować.
      Moje doświadczenie uczy bowiem, że takie kompletne nieogarnianie dzieci wynika z braku umiejętności ogarnięcia ich potrzeb i możliwości, więc jak ochrzanię matkę, to tylko będzie na dzieci wrzeszczeć, zamiast je czymś zająć. To oznacza jedną osobę więcej, która robi hałas. Dla mnie czysta strata. A o stopniu nieogarniania takich osób świadczy fakt, że kiedyś mi się zdarzyło, że taka jedna próbując wymusić posłuszeństwo, zaczęła dzieci szantażować, że wywali całą torbę z zabawkami, które dostały. Siedem godzin w pociągu ze świrującymi z nudów dziećmi, a ona używa zabawek nie do zajęcia dzieci tylko do szantażowania ich.


      Przy czym taki miód to tylko w przedziałach. W bezprzedziałowych wyciągam za to po prostu słuchawki wygłuszające i włączam muzykę. Ale nie wszędzie są wagony bezprzedziałowe.
      • grey_delphinum Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 24.05.22, 22:40
        Jestem pewnie w specyficznej sytuacji, ale nigdy nie miałam wokół siebie grona kobiet, na które mogłabym liczyć I wobec których czułabym wdzięczność za pomoc, co pomogłoby mi wytworzyć jakieś poczucie szczególnej więzi z kobietami czy wspólnoty jajników.

        Nie mam też w sobie takiego przekonania, że powinnam zawsze pomoc każdej kobiecie, tylko dlatego że jest kobietą. Raczej kieruję się innymi kryteriami (czy ktoś wzbudza moja sympatię, czy jest otwarty na moją pomoc, czy moja pomoc jest sensowna itp.).

        Na poziomie biologicznym oczywiście łącza mnie z, wszystkimi kobietami rzeczy, których nie kwestionuję (menstruacja, ciąża, menopauza...), ale na poziomie mentalnym z wieloma kobietami mi nie po drodze.

        Co do sytuacji w pociągu...

        Konsekwentnie uważam, że opieka nad moim dzieckiem to przede wszystkim mój problem i nie mam prawa, by wymagać czegoś w tym temacie od otoczenia.
        Wprost przeciwnie, muszę zrobić wszystko, by dla otoczenia kontakt z moim dzieckiem nie był niemilym doświadczeniem.
        Może mi się nie udać, mogę ponieść porażkę, ale moim zas. ranym obowiązkiem jest podjęcie tego trudu, by dać otoczeniu jasny sygnał, że mi zależy I się staram.
    • maly_fiolek Re: Siostrzeństwo i koleżankowanie się 25.05.22, 10:15
      Lubię ludzi, nieważne czy to kobieta czy mężczyźna. Pomagam każdemu, nieważne czy kobieta czy mężczyzna.
      Sama idea 'siostrzeństwa' czyli kładzenia większego nacisku na relacje z innymi kobietami tylko dlatego że są kobietami jest dla mnie bezsensowna i szkodliwa. W przypadku relacji pracowych może być nawet nielegalna.

      Najbliższą mi osobą z którą nawzajem się wspieramy jest mój mąż (samiec!), potem dzieci (chłopcy!).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka