Dodaj do ulubionych

Kto ma rację?

27.05.22, 12:27
Pracuje blisko domu. Ogólnie w pracy jest dość luźno. Ja głównie pracuje zdalnie ale czasami przychodzę do biura.
I dziś w trakcie pracy przyszedł mój facet z pieskiem. Bez zapowiedzi. Przyszedł i siadł na kanapie.
Czy jestem jakaś dziwna że dla mnie to było po pierwsze nieprofesjonalne z mojej strony bo mógłby przyjechać jakis wysoko postawiony szef i byłaby dziwna sytuacja. Po drugie czułam się sprawdzana bo nigdy nie wpadał bez zapowiedzi. Zazwyczaj przyjezdzal na koniec dnia jak od razu po pracy się gdzieś wybieraliśmy. Teraz sytuacja jest taka że on jest obrażony bo ja nie doceniam że chciał mnie zaskoczyć i się przywitać a ja jestem zła bo dla mnie to niekomfortowe i osaczające.

Ogólnie nie lubię odwiedzin w pracy bo przecież zaraz i tak się widzimy w domu, tym bardziej że pracuje głównie zdalnie.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Kto ma rację? 27.05.22, 12:40
      > bo mógłby przyjechać jakis wysoko postawiony szef i byłaby dziwna sytuacja.

      Przesadzasz troche.

      > Po drugie czułam się sprawdzana bo nigdy nie wpadał bez zapowiedzi.

      Pierwszy raz to nie raz, drugi raz sie nie liczy, trzeci raz to o dwa razy za duzo big_grin

      Powiedz mu ze niezrecznie sie poczulas i zeby tego nie robil. Nie rozkminiaj i zapomnij.
    • sueellen Re: Kto ma rację? 27.05.22, 12:51
      Praca to nie miejsce na prywatne wizyty. Już pomijając, że pracuje w biurowcu do którego ochrona by nie wpuściła jakiegoś faceta z pieskiem, to by było bardzo dziwne i nigdy nie widziałam aby ktokolwiek spotykał się w pracy prywatnie.

      Jak chciał pogadać, mógł wyciągnąć cię na kawę podczas przerwy... Sama tak robię gdy jadę do miasta na zakupy ( gdzie pracuje moj partner). Dzwonię i pytam czy ma czas na wspólną kawę lub obiad. Ale to się ustala wcześniej.
    • majaa Re: Kto ma rację? 27.05.22, 13:00
      Pewnie myślał, że Ci taką miłą niespodziankę zrobi, a tu zonkwink Powiedz mu po prostu, że niezręcznie się czujesz w takich sytuacjach, i tyle. Z tym osaczaniem i sprawdzaniem to chyba jednak lekko przesadziłaś, imo.
    • zielonyjeziorak Re: Kto ma rację? 27.05.22, 13:05
      Praca musi być mega luźna, jeżeli można sobie ot tak wejść z pieskiem - w różnych miejscach pracowałam, ale zawsze trzeba było mieć albo klucz, albo kod, albo kartę, albo przejść przez jakąś recepcje portiera. Jedyna opcja, jaką jestem w stanie wymyślić, to praca w obsłudze klienta np w banku czy niektorych sklepacg są kanapy dla ludzi czekających na obsługę. No ale to nie twój przypadek, bo często z domu pracujesz.

      Wizyty w pracy moim zdaniem są ok, jeżeli osoba pracująca o nich wie i jest entuzjastycznie nastawiona. Osobiście miewałam prace w małym biurze, w którym czasem byłam sama i wtedy wręcz zapraszałam chłopaka w odwiedziny, fajnie było smile

      Ale u ciebie po prostu powiedz spokojnie, żeby cię w biurze nie odwiedzał i tyle. Powinien zrozumieć, albo przyjąć do akceptującej wiadomości. Jeżeli strzela focha - red flag zdecydowanie. Zresztą, dla mnie obrażanie się to jest zawsze red flag.
      • katriel Re: Kto ma rację? 27.05.22, 14:54
        > Jedyna opcja, jaką jestem w stanie wymyślić,

        Ja na przykład pracuję na uczelni. Owszem, jest portiernia, ale nikogo na niej nie zatrzymują, bo na uczelnię ma prawo wejść każdy (wykłady są otwarte). Poszczególne pokoje pracowników są już zamykane na klucz, więc do pustego pokoju nikt z zewnątrz nie wejdzie, ale jak ktoś siedzi w pokoju i pracuje, to raczej się od środka na klucz nie zamyka, więc jak się chce złożyć niespodziewaną wizytę, to się złoży. Kanapa może nie jest standardowym wyposażeniem, ale owszem, niektórzy mają w pokojach. I zdalnie też się sporo pracuje (naukową część roboty od zawsze, a dydaktyczną odkąd pandemia wybuchła).
        Nie twierdzę, że autorka pracuje na uczelni, tylko że układy pracowe, które opisuje, nie są jakieś wyjątkowo niespotykane.
          • tt-tka Re: Kto ma rację? 27.05.22, 15:59
            U nas wpusciliby nawet z psem smile
            ale u nas zespol nieduzy i wyjasnienie "ja do Ani/Mani/Eli" wystarczyloby, ewentualnie "ja do szefowej, gdzie mozna zostawic psa na chwile" tez by wystarczylo.
            Natomiast jak znam swoje kolezanki, to takie wpadniecie bez uprzedzenia wchodzi w gre tylko w sytuacjach awaryjnych "bez kluczy wyszlas, kochana, to ci przywiozlem". Natomiast rozsiadanie sie na kanapie nie wchodzi w gre i nie tylko dlatego, ze nie mamy kanap. Prywatnych wizyt sie nie sklada, bo u nas w pracy sie pracuje, a jak kto wpadl w pilnej sprawie, wyciaga rozmowczynie na chwile z pokoju, a nie rozsiada sie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka