Dodaj do ulubionych

Dlaczego rząd nie dba o najslabszych?

02.06.22, 11:39
Pytanie jak w tytule, i nie mówcie mi o super trzynastkach i czternastkach, bo w skali roku jest to jeden bochenek chleba dziennie. Mam wrażenie, ze inflacja skoczyła najbardziej w górę, jak wprowadzili 12 tys. na dziecko. Mialy za co Karynki robić pazurki. Za to waloryzacje dla emerytów są głodowe - teraz jest inflacja dwucyfrowa, a waloryzacja w przyszłym roku będzie jednocyfrowa. Skandal! Za to waloryzacja pińceta będzie o 200 zł. Są jakieś zasilki pielęgnacyjne i 500+ dla emerytów, ale dostanie ich graniczy z cudem - znam mnostwo osób z Alzheimerem, które nie odróżniają chodnika od smietnika i takich dodatków nie mają. Za to Karynki mają wszystko na pstryknięcie palcem i jeszcze emerytury matczyne...

Wychowano mnie w etosie pracy - mąż pracuje, ja pracuję. Ale naprawdę mi szkoda tych najsłabszych i najuboższych sad Minister od niepełnosprawnych bredzil cos niedawno o dostosowaniu obiektów kultury do takich osób - czyli ubóstwo jako problem estetyczny, a tu często goły tysiąc na przeżycie. I nie wiadomo, czy w ramki to oprawić, czy rachunki opłacić, czy cokolwiek... doszło do tego, ze ludzie po chemii, jak tylko trochę wydobrzeją zakasają rękawy i muszą zaiwaniać - a w środku wrak...

Co o tym sądzicie i czy macie pomysł na jakieś antidotum, czy dalej trzeba jak w wiecznie żywym haśle "popierać zus czynem i umierać przed terminem"?
Obserwuj wątek