Dodaj do ulubionych

Kot/ zalujecie, czy nie?

02.06.22, 18:29
Czy ktoras z Was zaluje, ze wziela kota i gdyby mogla cofnac czas podjelaby inna decyzje?

Dalej rozkminiam, czy kota miec smile
Obserwuj wątek
        • arkanna Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 19:08
          Powtarzam się ale proszę... Od 15 lat nie przespałam całej nocy... To najważniejszy powód. Do tego dochodzi kilka mniejszych... Np.siersc ,oj dużo tego mam , logistyka wyjazdowa też leży, bo bardzo tęskni i z tęsknoty robi kupy wszędzie oprócz kuwety. Sąsiedzi go odwiedzają ale chyba za krótko.
          • pierwszychleb Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 21:48
            Nie sluchaj moja ma 11 lat spi jak susel w dzien i noc, klaki bardziej zrzuca dwa razy do roku wtedy szczotkuje, zawsze trafia do kuwety. Jak wyjezdzamy przychodzi ktos znajomy karmic, wracam zawsze z ryba dla niej na zgode i za kazdym razem dala sie udobruchac puszka tunczyka. Najlepsza decyzja w zyciu
            • aamarzena Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 09:19
              Moja tez spi w nocy, rano i w dzień. Problem wlosow rozwiązuje puszczenie roomby co drugi dzień.
              Kiedy wyjeżdżamy na dłużej ni 3 dni to strzela fochy, ale nie brudzi i zawsze po powrocie da się udobruchac. Zresztą kiedy nas nie ma to obraża się raczej na babcie, która do niej przychodzi, niż na nas. Poza tym często wyjeżdża z nami jest zadowolona.
          • 3-mamuska Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 14:35
            arkanna napisała:

            > Powtarzam się ale proszę... Od 15 lat nie przespałam całej nocy... To najważnie
            > jszy powód. Do tego dochodzi kilka mniejszych... Np.siersc ,oj dużo tego mam ,
            > logistyka wyjazdowa też leży, bo bardzo tęskni i z tęsknoty robi kupy wszędzie
            > oprócz kuwety. Sąsiedzi go odwiedzają ale chyba za krótko.



            Bebehehe a co karmisz piersią czy butelką co 3 godziny.
    • bene_gesserit Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:41
      Nigdy nie żałowałam. Chyba tylko jak umierał, taki biedny był. Ale przez całe nasze wspólne życie było cudownie, każdy dzień z nim był jak prezent. Jeden z najlepszych przyjaciół i nauczycieli, jakich miałam. Do tego niebywale piękny i zamiast mruczeć śpiewał.

      Nie ma co rozkminiać, ale na twoim miejscu zaczełabym się zastanawiac raczej, czy kot chciałby takiego człowieka, jak ty. Co ty mu możesz zaoferować, to znaczy np. ile uwielbienia i możliwości rozpieszczania smile
      • arabelax Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:45
        Ja pytam, bo sporo negatywnych historii slyszalam. Przez to mam sporo obaw. Boje sie, ze nagle z normalnego kota moze zmienic sie w problematycznego jezeli chodzi o zachowanie np zacznie drapac sciany, nie da kompletnie spac w nocy etc. Czy wtedy zawsze bahawiorysta pomoze?

        Wiadomo jest tez masa plusow. Duzo teraz czytam i staram sie miec jak najwiekszy obraz zanim podejmie sie.decyzje juz na zawsze.
        • bene_gesserit Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:48
          Kot zmienia zachowanie, jeśli jest źle traktowany. Czyli żeby mieć kota trzeba mieć albo wrodzone zdolności do bycia posiadaną przez kota albo wkuć teorię. Na blaszkę.

          PS Historie pt. 'wuj sąsiada ciotecznej kuzynki spał, a kot mu przegryzł grdykę i ledwo wuja odratowano' nie są prawdziwe.
          • lannnnntana Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 05:33
            bene_gesserit napisała:

            > Kot zmienia zachowanie, jeśli jest źle traktowany. Czyli żeby mieć kota trzeba
            > mieć albo wrodzone zdolności do bycia posiadaną przez kota albo wkuć teorię. Na
            > blaszkę
            O, i to jest prawda. Ja nie mogę mieć kota, bo w domu byłaby wojna - nie pozwoliłabym, aby zwierzę mną rządziło. W znajomych domach, gdzie są koty to one władają domem - decydują, kto gdzie może usiąść (oj, nie, na tym fotelu nie siadaj, bo kotek tam lubi spać, zajmiesz mu miejsce) co mają dostawać do jedzenia, ładują się do łóżka a kiedy ktoś je przegoni w zemście sikają do butów. I te kłaki, rzyganie, drapanie po ścianach, meblach, kuwety, oj nie, po moim trupie.
            • thea19 Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 13:20
              to nie wina kotów tylko debilizmu ich właścicieli. U mnie żaden kot nie spał w łóżku, był wypad za drzwi i tyle. Jak chcę usiąść na fotelu, to zdejmuję kota i kot sobie idzie gdzie indziej spać. Do jedzenia dostaje to, co wiem, że zje a jak grymasi, to kota problem. Żaden mi nigdy nie nasikał do butów, wszystkie kastrowane w wieku ok 6m. Nie mszczą się bo nie znają takiego działania. Jak kota wychowasz, tak masz. Żaden kot też nigdy nie rzygał, to psy mi regularnie pawie puszczają.
              • yadaxad Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 13:56
                A niektórzy chcą spać z kotem, a kot nie chce. I nic go nie namówi. Sikanie to nie tylko sprawa seksualna, ale i proste bycie na swoim terenie, które coś narusza, wykastrowane też mogą coś obsikiwać jak się poczują zagrożone ingerencją w ich poczucie bezpieczeństwa na -ich terenie-. Tak jak zachowania kopulacyjne są wyrazem dominacji u psów. I robią to też kastrowane.
            • 3-mamuska Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 14:38
              lannnnntana napisała:

              > bene_gesserit napisała:
              >
              > > Kot zmienia zachowanie, jeśli jest źle traktowany. Czyli żeby mieć kota t
              > rzeba
              > > mieć albo wrodzone zdolności do bycia posiadaną przez kota albo wkuć teor
              > ię. Na
              > > blaszkę
              > O, i to jest prawda. Ja nie mogę mieć kota, bo w domu byłaby wojna - nie pozwol
              > iłabym, aby zwierzę mną rządziło. W znajomych domach, gdzie są koty to one wład
              > ają domem - decydują, kto gdzie może usiąść (oj, nie, na tym fotelu nie siadaj,
              > bo kotek tam lubi spać, zajmiesz mu miejsce) co mają dostawać do jedzenia, ład
              > ują się do łóżka a kiedy ktoś je przegoni w zemście sikają do butów. I te kłaki
              > , rzyganie, drapanie po ścianach, meblach, kuwety, oj nie, po moim trupie.


              Radzę zgłosić się do specjalisty od zaburzeń i chorej głowy. Może cię ludzie nie lubią, wiec wizyty wyglądają jak wyglądają obyś szybciej sobie poszła.
              • yadaxad Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 14:52
                Zwierzaki wcale się dobrze nie czują jak mogą robić co chcą. Czują się niepewnie, bo zawsze w zwierzęcej społeczności są reguły według których się porusza i nawiązuje kontakt, każdy ma swoją pozycję i swój bezpieczny azyl. Ale chcieć zwierzaka, który jest nieobecny w życiu jak pluszowy miś, do którego można się czasem przytulić, czy piękny wazonik, na który można z satysfakcją, że się go ma, popatrzeć to absurd.
            • suki-z-godzin Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 14:55
              lannnnntana napisała:


              > (oj, nie, na tym fotelu nie siadaj,
              > bo kotek tam lubi spać, zajmiesz mu miejsce)

              to jest akurat dowód, że ktoś ceni wyżej własnego kota niż gościa big_grin
              a cały ten bulszyt, że kot rządzi domem można zakopać w kuwecie razem z kocim urobkiem, jest wyjątkowo pretensjonalny.
              • yadaxad Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 15:21
                Mój pies też ma swój ogromny fotel, oddalony nieco od stołu, ale na nim uczestniczy w życiu domu, jak chce czuć się w kole. Fotel ładny i ludziom chce się na nim przysiąść, ale mówię, że tak jest, że to psi innych siedzeń jest dość. Co innego jak zwierzak wypycha ludzi z miejsc ogólnie dostępnych, bo tym pracuje nad swoim porządkiem, terroryzuje pod siebie.
      • jagoda2 Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:45
        yadaxad napisał(a):

        > Jeśli się zakłada, że będzie się żałować, to się żałować będzie. Nie bierze się
        > zwierzaka nie mając zgody na jakieś -kłopoty- , które ,jakby nie było, zawsze
        > przyniesie.

        Dokładnie. To tak jak z dziećmi: fajnie je mieć, ale lekko nie jest. Z kotami znaaaacznie łatwiej, ale zawsze jakieś "koszty" się ponosi.
      • ajaksiowa Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 03.06.22, 07:40
        yadaxad napisał(a):

        > Jeśli się zakłada, że będzie się żałować, to się żałować będzie. Nie bierze się
        > zwierzaka nie mając zgody na jakieś -kłopoty- , które ,jakby nie było, zawsze
        > przyniesie.

        Podpisuję się👏👏👏
    • nuclearwinter Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:57
      Nigdy nie żałowałam, wręcz życia sobie bez nich nie wyobrażam wink Jedyne co jest złe w zwierzętach, to ich zbyt krótkie życie. Ale to ja tak mam, trudno komuś doradzać w tej kwestii, bo to nie jest taka do końca racjonalna sprawa, rozważając na zimno to pewnie się trochę minusów znajdzie (dużo kłaków, sprzątanie kuwety, nocne gonitwy, czasem któryś narzyga etc.)
    • rinoa_woman Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 18:58
      Nie żałuje decyzji o przygarnięciu jakiegokolwiek zwierzęcia jakiego miałam, a miałam ich sporo. Obecnie została mi z całej ekipy tylko kotka i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Jest wspaniała, przekochana, cierpliwa, śpi ze mną, jak tylko gdzieś usiąde to odnajduje moje kolana i słodko mruczy. Dla mnie zwierze w domu jest dopełnieniem, brakującym elementem i nawet kiedy są chwile, że potrafi wkurzyć, bo np coś rozwali to i tak nie jest to powód żeby żałować, ale może moja opinia być mało obiektywna, bo ja kocham wszelakie zwierzęta i zawsze jakieś bywały w domu, a ostatnio mam straszną tęsknotę za psem i już bardzo bym chciała kolejnego.
    • arthwen Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 19:02
      Nie, nie żałuję. Ale żałuję, że nie nauczyliśmy kotów jeżdżenia z nami na wakacje - bo teraz przy wyjazdach jest problem (na szczęście rodzina jeszcze daje się wykorzytywać w roli opiekunów jak wyjeżdżamy).
    • aankaa Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 19:09
      nigdy. Nie przeszkadzają mi wszechobecne kłaki (nawet w zamkniętej puszce tongue_out ), fochy nad miskami (dziś tego nie lubię), podrapane kanapa i fotel (do czasu wymiany pokrowców na antykocie), oplute wszystkie szyby (lubią wylegiwać się na parapetach i podziwiać świat).
    • smoczy_plomien Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 19:17
      Ja żałuję trzeciego kota. Niestety trafiłam na nieuczciwą hodowczynię, która opisała kota jako ideał, na moje pytania typu: "a czy kot ma spokojny charakter, bo mamy małe dzieci i 2 stare koty w domu?" "tak, tak, oczywiście, to aniołek, będzie pani zadowolona". No i sprzedała mi kota, który niestety jest kompletnie niezsocjalizowany, jest zagrożeniem dla dzieci, wpada w furię, skacze po ścianach, zniszczył nam mieszkanie. Jest u nas 1.5 roku, liczyłam, że z wiekiem trochę się uspokoi, ale nie jest ani trochę lepiej, ciągle odstawia jakieś "akcje" i boję się, że w końcu zrobi krzywdę dzieciom. Wewnętrznie dojrzałam już do tego, że musimy mu znaleźć inny dom, że nie muszę skazywać się na niesienie tego ciężaru przez kolejne 15-20 lat. Ale nadal jakoś mi wstyd, że zostanę oceniona jako nieodpowiedzialna, więc jeszcze nie mówiłam nikomu, ale muszę się do tego w końcu zabrać, bo im szybciej tym lepiej - też dla kota.

      Żeby nie było, hodowla w FiFe, więc żaden tam "klub miłośników kotów (nie)rasowych".
    • arwena_11 Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 20:00
      Nie, a przejść było sporo. To że koteł żyje - zawdzięcza temu, że miał 9 żyć na starcie. Wykorzystał chyba większość w pierwsze pół roku swojego życia. Uczyliśmy się siebie nawzajem, bo ja zawsze miałam psy.
    • piszaca.zza.swiatow2 Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 20:01
      Mam ten sam problem. Z jednej strony bardzo bym chciała, a z drugiej zawsze są jakieś "przeciw".
      Nawet nie boje się kłaków czy podrapanej kanapy (skórzanej), ale głównie tego, że już nigdzie wtedy nie pojedziemy. Nie bardzo widzę to żeby wszędzie targać kota, zwłaszcza do Azji czy Afryki na 3-4 tygodnie 😀 a nie mam nikogo, kto mógłby się nim zająć (nawet nie smiałabym nikogo prosić). Można zostawić na 2-3 dni, ale nie tygodnie. Poza tym jakbym brała to mam 1-2 wymarzone rasy, nie ukrywam, że drogie i nie mam zamiaru codziennie zastanawiać się czy wróci do domu, czy mu się coś nie stanie, albo czy go ktoś po prostu nie ukradnie (to musiałby być kot wychodzący).
      Może za kilka lat, jak się uspokoimy wyjazdowo to tak, ale teraz nie miałabym serca.
    • ciezka_cholera Re: Kot/ zalujecie, czy nie? 02.06.22, 20:03
      Zwierzaki nie dają żadnych innych plusów, poza radością płynącą z obcowania z nimi. Czyli dla osoby, dla której ta radość jest wielka, nie będzie dużym poświęceniem podrapany mebel czy siknięcie pozakuwetowe. Dla kogoś, komu zwierzak nie sprawia frajdy samą swoją obecnością, może to być trudne. ZAWSZE należy być przygotowanym na drobne niedogodności, nie na zwirzaka z pieła rodem, bo takie zdarzają się rzadko, ale na trochę więcej sprzątania, kłopotów logistycznych przy wyjazdach, jakieś szkody... nic ci nie da informacja, że inni właściciele nie żałują, sama wiesz najlepiej jak bardzo chcesz zwierzaka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka