Dodaj do ulubionych

Schizofrenia i co dalej?

06.06.22, 17:56
U najbliższej osoby lekarze podejrzewają schizofrenię ☹️. Narazie przebywa w szpitalu psychiatrycznym, ma dobierane leki, jeszcze trochę posiedzi, ale później... Właśnie, co dalej? Czego się spodziewać? Czy taka osoba będzie mogła mieszkać sama? Jak funkcjonuje w życiu codziennym, praca, nauka?
Tak, kontakt z lekarką prowadząca jest, ale czasem dobrze jest poznać opinie ludzi, którzy z chorymi na schizofrenię żyją/czy znają już od kilku lat. Może któraś z was ma bliskiego z tą chorobą? Jak dajecie radę, jak chorzy dają radę? Na co się nastawić?
A może polecicie jakieś strony/książki/fora nt schizofrenii?
Obserwuj wątek
    • fragile_f Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:05
      Rozumiem, ze mial atak psychozy? Jestes pewna, ze nie brał dopalaczy albo psychodelikow?

      Rokowania nie sa najlepsze, trzeba bardzo pilnowac brania lekow, bo chorzy czesto czuja sie lepiej po jakims czasie i sami je odstawiaja. Te ataki buduja sie przez jakis czas, następuje przesilenie i bum. Jesli chory pozostaje na lekach, jest pod opieka madrych lekarzy, dba o siebie, unika stresu, śpi odpowiednio dużo, to jest w stanie sam mieszkac, pracowac itp. Mozna to kontrolowac, tylko wymaga to duzo wysilku.

      Aha, przy tych lekach i chorobie jest ABSOLUTNY zakaz picia alkoholu!!

      Najlepiej chyba tez bedzie, jesli zadasz te pytania na grupie rodzicow dzieci z ta choroba albo jakiejs zwiazanej z psychiatria. Twoja historia forumowych wypowiedzi jest, ze tak to ujme, kontrowersyjna. To wszystko zaraz zostanie wyciagniete przez kogos a watek zamieni sie w szambo...
      • asia.sthm Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:23
        > To wszystko zaraz zostanie wyciagniete przez kogos a watek zamieni sie w szambo...

        Przeciez ona nigdy nie mysli i teraz nie ma pojecia dlaczego i po co sie tu wystawia zamiast szukac fachowego poradnictwa.
      • kaska_800 Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 21:07
        Zadzwonił, że potrzebuje pomocy na już, bo nie da rady, a termin do psychiatry prywatnie i nfz w uj czekania i jeszcze trochę. Więc się sam po pomoc zgłosił. Epizod z samookaleczaniem, myśli samobójcze. Choć - jak się okazało, to nie tylko to, bo w głowie jest więcej. Właściwie ja nic nie wiem, gdzie przebywał jak wychodził z kolegami, co robił, czy coś bral czy nie. Jakis czas temu kogoś poznał, zamieszkał z tą osobą. Wtedy w listopadzie w Sopocie, co chciał wracać po alko po kłótni, doszło do czegoś więcej, ale to nie na tutaj. Te wszystkie jego ryzykowne zachowania, tego było więcej. Wiadomo, jaka sytuacja między mną a mężem, teraz juz mamy pewność, że nie wraca, roznioslo się to szybko po wszystkich. To też choćby nie wiem co generowalo masę nerwów i stresu. Jeszcze problemy młodszego.
        Starszy co prawda mówi teraz, że ojca nienawidzi, nie chce go znać, nie chce, żeby ten się z nim kontaktował czy miał jakiekolwiek informacje co się z nim dzieje.
        Właśnie boję się jego wyjścia, bo boję się, co będzie. A najbardziej właśnie tego, że leki przestanie brać.
        Generalnie jest ujnia, ale masz rację, że to nie jest forum na taki post.
    • tol8 Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:25
      Mój mąż choruje kilkanaście lat. Choruje, czyli ma diagnozę. Leki dobrane, objawów zero, pracuje, ma dzieci.
      O chorobie wiedzą tylko najbliżsi.


      Ale zazwyczaj schizofrenia przebiega ciężko, z napadami agresji itp

      Grunt dobrać leki, co potrwa i kilka lat.
      • apallosa Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:40
        Miał kiedyś współlokatorke - Hiszpankę w Londynie. Co ciekawe to to,że pracowalysmy razem i wydawała mi się wręcz idealną koleżanka do ,,wspolspania": cichutko,spokojna, zagorzała przeciwniczka alkoholu , bardzo czysta... Przez pierwszy rok mieszkania i pracy było naprawdę dobrze.
        Potem zaczęły się jazdy, że o ja cieeeee.... Zaczęło się od tego,że leżąc w łóżku wrzeszczała,jak opętana, klęla jak szewc po swojemu, czego nie widziałam i nie słyszałam u niej nigdy wcześniej . Potem
        • bergamotka77 Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:54
          Niestety nieleczeni schizofrenicy są nieprzewidywalni. A choroba sprawia, że często uważają, że ktoś celowo "robi z nich wariata" więc się nie leczą, bo są "zdrowi". A urojenia i manie prześladowcze to "rzeczywistość ".
          • apallosa Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 20:00
            Co racja - to racja...
            Ja naprawdę odważna jestem,ale widząc jej szalone oczy wariata i słysząc jej wrzask i wyzwiska- miałam niezłego pietra.😱
            Wyszło mi potem,że wcześniej miala dobrze dobrane leki, brała je regularnie - stąd jej spokój, pozorne poukładanie - no owszem - miała swoje dziwactwa, chorobliwe skąpstwo aż do granic smiesznosci- dopiero po ponad roku mleko się wylało.
            • wkswks Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 09:10
              Miałam sąsiadkę z tym
              Schorzeniem. Na zewnątrz - pięknie ubrana, zawsze nienaganny makijaż. Jak kiedyś poszłam do niej do domu, to ja cię kręcę - przerażenie jak on wyglądał. Syn był na boso- bałam się, że się nabawi choroby skory.
              Potem zaczela krzyczeć i płakać po nocach. Zgłosiliśmy za rada spoldzielni anonimowo do socjalu, dostała opiekunkę i ta nam trochę o niej opowiadała. Rodzice wywalili ją z domu, jak się rzuciła z nożem na ojca. No a którejś nocy kilka lat pózniej biegała po korytarzu, przeklinając wyimaginowanych ludzi, dobijała sie do drzwi innych. Wtedy trafiła do ośrodka. Niestety okazało się, że za pogorszenie stanu odpowiadał guz mózgu. Nikt jej nie zlecił konkretnych badań, jak opiekunka zgłaszała zmianę zachowania, bo zakladali że schizofrenia winna.
              • georgia.guidestones Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 13:37
                wkswks napisał(a):

                > Miałam sąsiadkę z tym
                > Schorzeniem. Na zewnątrz - pięknie ubrana, zawsze nienaganny makijaż. Jak kiedy
                > ś poszłam do niej do domu, to ja cię kręcę - przerażenie jak on wyglądał. Syn b
                > ył na boso- bałam się, że się nabawi choroby skory.
                > Potem zaczela krzyczeć i płakać po nocach. Zgłosiliśmy za rada spoldzielni anon
                > imowo do socjalu, dostała opiekunkę i ta nam trochę o niej opowiadała. Rodzice
                > wywalili ją z domu, jak się rzuciła z nożem na ojca. No a którejś nocy kilka la
                > t pózniej biegała po korytarzu, przeklinając wyimaginowanych ludzi, dobijała si
                > e do drzwi innych. Wtedy trafiła do ośrodka. Niestety okazało się, że za pogors
                > zenie stanu odpowiadał guz mózgu. Nikt jej nie zlecił konkretnych badań, jak op
                > iekunka zgłaszała zmianę zachowania, bo zakladali że schizofrenia winna.
                W PL też czeste zwalanie na rzekome choroby psychiczne, ludzie umieraja bo guzy diagnozuja im w terminalnym stadium.
    • berdebul Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:33
      Poszukaj grupy wsparcia dla bliskich, to bardzo pomaga.
      Jeżeli leki działają, pacjent je bierze, jest pod kontrolą to może mieszkać samodzielnie i normalnie funkcjonować. Gorzej jak leki źle dobrane, albo odstawione.
    • alpepe Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:34
      Przyjaciółki mojej mamy syn zachorował gdzieś na pierwszym roku studiów. Jakieś szalone historie z ucieczkami do lasu itp. W końcu dał się namówić na leczenie i chyba jakąś terapię. Nie pamiętam, czy w końcu skończył studia, ale na pewno pracował. Mieszkał jednak z matką.
      • cybula12 Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 20:00
        Syn znajomych moich rodziców choruje. Zachorował, gdy miał 17 lat, teraz ma 51. Lekko nie jest, szkoły nie skonczył, potworne ataki- potrafił się rzucić na własną matkę z nożem ( bo mu się wydawało, że ona go chce zabić), raz chciał skoczyć z balkonu. Co i raz trafia do szpitala psychiatrycznego, gdy nie trafia- chodzi na zajęcia do OPS. Kontakt z nim jest ciężki- bo facet rozumuje jak dziecko i gada od rzeczy.
    • cegehana Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 19:58
      Znajomy chłopak lat 32. Z perspektywy znajomej z ulicy: funkcjonuje dobrze, pracuje, mieszka z mamą, żony i dzieci nie ma, ma życie towarzyskie, uprawia sporty. Bardzo dba o siebie, zero alkoholu itd. Sam deklaruje, że nie chce założyć rodziny, nie jest tak, że szuka a dziewczyny go odrzucaja. W pobieznym kontakcie nie do rozpoznania, że jest chory, choć zapewne objawy miał lub ma.
    • klaramara33 Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 22:48
      Mojej koleżanki mama leki bierze, sama sobie radzi ale taka dosyć wycofana w zachowaniu, mało zainteresowań, córka widzi zmianę dużą odkąd się leczy, no ale kiedyś ciężko było z nią wytrzymać.
      • apallosa Re: Schizofrenia i co dalej? 06.06.22, 23:20
        Opisywalam tu kiedys na forum przypadek mojej znajomej, która to będąc młodziutka dziewczyną, zaparlszy się rękami i nogami, wyszła za ogromnie przystojnego chłopaka,który potem okazał się był właśnie schizofrenikiem.
        Szczegółów wielu nie znam,ale wiem że przeżyła z nim piekło na ziemi razem z cholera i wścieklizną... Wiele lat wypominała własnym rodzicom,że jej na taką głupotę pozwolili.
        Owdowiała tuż przed czterdziestką.... Po prostu ich nastoletni syn wróciwszy ze szkoły, po prostu w małym przedpokoju zarył nosem w ojcowskie powieszone zwłoki😱
        Co z nią teraz, nie wiem...
          • apallosa Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 13:10
            Nie, nie bylo- to Polka jest...
            No tak, takie słowa słyszałam od niej samej i od jej najlepszej przyjaciółki. Sama wspominała,że gdyby chodziło o jej córkę, toby ja ,,za kopyta z kościoła siła wywlekla", aby do takiego małżeństwa nie dopuścić...
            Ja wiem,że to brzmi kuriozalnie- ale trochę ja rozumiem. Człowiek w młodości jest jak trawka zielona i różne głupstwa przychodzą do głowy, a rodzice jako starsi i bardziej doświadczeni powinni jednak córkę ostrzec i przyjrzeć się przyszłemu zięciowi.
            A co do małżeństw aranżowanych: to tak myślę,że jednak trochę sensu to to ma.
            • geoardzica_z_mlodymi Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 13:27
              Wybacz, ale takie wtrącanie się zwykle kończy się zerwaniem więzi rodziców z dzieckiem. Jeżeli to taki typ, to gdyby zainterweniowali, to miałaby pretensje, że zabrali jej szansę na szczęście. Chyba, że nabrali wody w usta, to tak, wtedy można mieć żal. Ale to i tak chyba najbardziej do siebie.
              To trzeba mieć poukładane w głowie. Kuzynka mojej mamy miała takiego chłopaka, gdy się zorientowała w co się pakuje, szybko zwiała.
              • apallosa Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 13:36
                Geoedzico- tak,masz rację i to w 💯%..
                Z tą kobietą mam kontakt bardzo sporadyczny, wiem że już jej dzieci są dorosłe.
                Po prostu- pamiętam jak jej ,,się ulało" jakieś dwa- trzy miesiące po samobójczej śmierci męża - mówiła wtedy,że wreszcie odżyła, bo na rozwód czy unieważnienie małżeństwa kościelnego podobno nie było szans...co wydaje się osobliwe, bo zatajona choroba psychiczna współmałżonka jest jak najbardziej podstawą do rozwodu/ unieważnienia...ale bliższych szczegółów nie znam...
                Kuzynka Twojej mamy miała rozum i oczy w glowie- to prawda .
    • ajr27 Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 01:49
      Mam dalekiego znajomego teraz gość pod 50, bardzo inteligentny, ma super pracę, ale w firmie ojca. Zdrowie rozwalone przez leczenie w latach 90 ( jest bardzo otyły), teraz dużo lepiej na nowoczesnych lekach. Mieszka z rodzicami. Miał bardzo silne psychozy, takie z gatunku Maryja na krzewie gorejącym. Od wielu lat nie ma, ale twierdzi, że tęskni za tym, bo tamten świat z jego głowy był nie do opisania wspaniały, a rzeczywistość jest beznadziejna w porównaniu. I tak jest w istocie- schizofrenia otwiera bramki w mózgu niedostępne dla tzw. Zdrowych.
    • ponis1990 Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 08:05
      Cóż, moja matka to ma, wesołej zabawy smile Jest w DPS, bo ,,na wolności" zrobiłaby krzywdę albo innym, albo sobie, plus nie brałaby wogóle leków. Jak ją tam faszerują i pilnują, to jest ustabilizowana już lata. ja nie dałabym z nią rady. Do pewnego momentu było ok, choć praktycznie nigdy nie pracowała, ale miała długi okres remisji gdy byłam mała. Potem była równia pochyła przy paru nieszcześliwych splotach okoliczności. Pewnie ma to też jakieś znaczenie, że uzależniona jest od alkoholu. Jeśli nie trollujesz, to współczuję, choroba jest okropna.
      • kaska_800 Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 08:14
        Właśnie boję się tego co będzie, bo syn ostatnimi czasy odstawial różne akcje, alkohol, ryzykowne zachowania, wszystko jakby bez głębszego przemyślenia. Tyle, że ja tego nie kojarzyłam z czymś takim. Narazie jest w szpitalu, jeszcze tam zostanie trochę. Czytam na ten temat, jak ludzie sobie radza i chorzy i ich bliscy, ale widzę, że łatwo nie jest nikomu
        • lilia.z.doliny Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 08:22
          Grupa wsparcia, zrzeszająca rodziców chorych dzieci . Tam będziesz najlepiej zrozumiana. U mnie było inaczej, bo chodziło o męża. Błyskawicznie stało się oczywiste, że muszę ratować siebie i dziecko, a jest tylko jedna droga.
        • iwles Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 08:23

          No cóż. Mogłaś już dawno mieć syna zdiagnozowanego, ale zawsze się wycofywałaś.
          Teraz musisz wziąć sytuację na bary. Nie olewać, nie lekceważyć, nie czekać, aż samo sie rozwiąże. Dobrze by było, gdybyś jednocześnie sama skorzystała z pomocy/terapii dla siebie.
    • bei Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 08:17
      O życiu dwóch kobiet wiem tylko z takich obserwacji z boku. Siostra znajomej, nigdy nie założyła rodziny, mieszkała z mamą. Miała świadczenie rentowe i nie pracowała po którymś tam rzucie choroby. Co jakiś czas przerwyla przyjmowanie tabletek, w pogorszeniu stanu była hospitalizowana. Po wyjściu ze szpitala dosyć długo była poprawa- po kilka miesięcy, i znowu przerwa w przyjmowaniu leków, szpital… Byla dla nas zawsze miła i grzeczna.

      Moja znajoma, zachorowała tuż przed maturą. Bardzo zdolna dziewczyna. Leczyła się, założyła rodzinę, dwoje dzieci. Pracowała zawodowo (praca biurowa), prowadziła dom, piękny ogrod, znała zioła. Ślicznie robiła na drutach, dorabiała sobie robiąc swetry. Bardzo ciepła osoba, ciekawa osobowość, bardzo lubiana w otoczeniu. Obie nie żyją, były starsze ode mnie, a ja już młoda nie jestem.
    • fibi00 Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 14:14
      Znam dwie osoby ze schizofrenią. Jedna z nich to mój kolega Przez kilka lat było ciężko bo nie chciał się poddać leczeniu. Trochę zajęło zanim rodzina go ubezwłasnowolniła żeby poddać go przymusowemu leczeniu. W zakładzie psychiatrycznym był kilka tygodni. Dobrali mu leki i jest niemal jak kiedyś. "Niemal" bo jednak ja widzę różnicę. Niby jest ok ale czasem się zawiesza, zamyśla. Kiedyś dusza towarzystwa teraz bardziej przyciszony. Ktoś kto nie znał go wcześniej nic nie zauważy. Myślę że jednak te leki trochę go otumaniają. Pracuje i jeśli będzie brał leki to będzie normalnie funkcjonował.
      Druga osoba ze schizofrenią to córka znajomej. Przez wiele lat było ciężko bo nie brała leków. Tzn brała na początku ale kiedy było już dobrze przestawała bo dochodziła do wniosku że jest zdrowa i już ich nie potrzebuje. Zaczęła chorować jako nastolatka, wiadomo ciężki okres. Przez długi czas przebywała w szpitalu ale w pewnym momencie była w takim stanie że jej mama zrobiła raban w szpitalu bo córka niemal nie kontaktowała. Zagroziła że zgłosi to do telewizji (nie wiem czy zgłosiła ona czy ktoś inny ale kilka tygodni później było o tym szpitalu głośno w całym kraju że zamiast pomagać to "wykańczają" pacjentów) i jakimś cudem nagle dobrali jej takie leki że mogła szpital opuścić. Teraz już wie że leki musi brać cały czas, do końca życia. Bierze i jest ok. Nie pracuje, jest na rencie. Ale gdyby chciała to myślę że bez problemu znalazłaby pracę. Nie wiem jaka była przed chorobą więc ciężko mi powiedzieć czy leki ją zmieniły. Jest trochę flegmatyczna ale podobno zawsze taka była.
    • georgia.guidestones Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 14:23
      Zgadzam sie z fornitta, jesli to ten syn co cpal i jezdzil po pijaku to skresl tak samo jak wczesniej skreslalas go jako cpuna. Panstwo moze ewentualnie pozwac cie o koszty utrzymania, ale leć kopiejkowa trollico na korepetycje z niewyplacalnosci i upadlosci konsumenckiej do forumki tol8.
    • bertie Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 18:35
      Znam osobę z dalszej rodziny, teraz jest po 50-tce. Choruje minimum 20 lat, na początku bywały pobyty w szpitalach, ale już od lat nie było takiej potrzeby. Mieszka z dorosłym rodzeństwem, pracuje dość dużo godzin + ma rentę. Jak ma gorszy okres, to pracę ogranicza na kilka miesięcy do minimum. Praca fizyczna, mało płatna, ale ona ją lubi i się w niej dobrze czuje. Spotykam ją czasami na spotkaniach rodzinnych, choroby po jej zachowaniu nie widać, a znam z czasów, gdy jeszcze była zdrowa.
    • rozaliaolaboga Re: Schizofrenia i co dalej? 07.06.22, 22:21
      Miałam dwa przypadki w dalszej rodzinie. Jeden popełnił samobójstwo, uprzednio zamieniwszy życie rodziny w koszmar, dzgnal też nożem kolege z pracy, bo był przekonany, że ten sypia z jego żoną... Drugi był "tylko" despotą i tyranem. Żył długo, córka się nim opiekowała, wiem że była strasznie rozdarta, z jednej strony go nienawidziła, z drugiej miała poczucie obowiązku...
      Spotykałam się też z kimś, kto później, już po naszym zerwaniu zachorował na schizofrenię. Z super zdolnego doktoranta na polubudzie został przykręcaczem srubek w zakładzie pracy chronionej i zamieszkał znowu z rodzicami, nie był w stanie sam funkcjonować. Smutne bardzo.
    • lilia.z.doliny Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 06:05
      Kaska, jakie masz plany? Coś Ci się kształtuje?
      Po.pierwsze pytaj lekarzy o wszystko. Dostaniesz milion namiarów na fundację czy organizacje pomocowe ( mam.nadzieje; ja dostalam). Po trzecie - młodszy dzieciak. Nie może w tym bagnie taplac się sam generalnie - czy ty masz w kimś oparcie? Bo strasznie dużo natobie leży teraz . Siły życzę.
      • geoardzica_z_mlodymi Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 06:26
        Napisz coś więcej o tych namiarach. Nie znam nikogo, z rodzin chorych, kto by dostał namiary ma organizacje w Pl. Są takie? Bywa, ze jeżeli osoba ma 18 lat i nie upoważni rodzica, rodzic nie otrzymuje żadnych informacji, nawet o tym, ze jest wypisywana. W niektórych szpitalach działają grupy wsparcia dla rodzin, No. w IPiN jest taka ale trzeba mieć skierowanie od lekarza psychiatry😳 i jest rejonizacja. Z obserwacji widzę, że rodziny zostają same sobie, nikt nie widzi problemu w tym, ze np. jest zdrowe ale doświadczone drastycznymi sytuacjami rodzeństwo.
        Twoje zapewnienia o wsparciu systemowym i do tego informowaniu rodzin o możliwościach, to jakieś bajki z mchu i paproci. Znane mi osoby, nawet w przypadku młodzieży dostawały dzieciaka po 3-4 miesiącach niewidzenia (pandemia z kartką wypisu przed drzwiami szpitala, przyniesioną przez sanitariusza. Bez wskazówek, w przypadku niepełnoletnich - bez możliwości kontaktu nawet, gdyby ostra psychoza następnego dnia wróciła.
          • geoardzica_z_mlodymi Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 06:53
            Psychiatria młodzieżowa w ogóle o psychozach niewiele wiesad Wszystko jest klasyfikowane jako problem wychowawczo - emocjonalny.a pacjenci wypisywani przy pierwszej okazji. Są nieliczne ośrodki, które potrafią i zdiagnozować, i zaproponować leczenie.
            Można by o tym książkę napisać.
            Ze wsparcia to tylko sobie przypominam wizytę kuratora sądowego po wniosku do Sądu o wgląd a przyczyną wysłania wniosku bylo powracanie nastolatka na oddział albowiem lekarze nie odkryli, ze jest lekooporny. Sądzili natomiast, ze w domu coś się dzieje, ze stany psychotyczne wracają. Nie, w domu nic negatywnego się nie działo. Ale pozostałe dzieci miały w swoich szkołach wizytę kuratora, natomiast rodzice nie mogli się doprosić o rozmowę dla tych dzieci z terapeutą po dramatycznych wydarzeniach wywołanych psychozą rodzeństwa.
            • lilia.z.doliny Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 07:55
              Byłam przekonana, że został tu wykonany jakiś krok cywilizacyjny indifferent
              Bardzo mi przykro. Mgliscie domyślam się, co możesz przechodzić.
              Siły życzę, chociaż takie życzenia pewnie.mozna sobie.w doope wsadzić wobec chamskiek, okrutnej, bezwzględnej rzeczywistościsad
              • geoardzica_z_mlodymi Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 08:14
                Na szczęście zawsze się znajdzie ktoś w systemie, kto ma ludzkie podejście i dzięki temu jakaś nadzieja się pojawiasmile Zresztą walka o życie dziecka daje kopa tak, że człowiek ma nie wiadomo skąd siłę, by poruszyć niebo i ziemię.
                Ale system do naprawy. Gruntownej.
                Fajna jest fundacja eFkropka, ostatnio był marsz żółtej wstążki i postulaty chorych i ich bliskich (choć moim zdaniem obecnie dość utopijne - typu większa liczba personelu, więcej ośrodków pomocy środowiskowej, zachęcanie psychiatrów wynagrodzeniem, by zostawali w systemie publicznym, kuszenie psychiatrią młodych lekarzy, zastąpienie wiązania pasami pacjentów na rzecz innych form jak pokoje wyciszeń itp.). Pojawiają się asystenci zdrowienia - ludzie po kryzysach psychicznych, którzy wspierają obecnie aktywnie chorych. Coś drgnęło ale pomoc zaczyna się od przekroczenia wieku dorosłości a ja miałam okazje poznać rodziców dzieci ze schizofrenią dziecięcą (choroba rozpoczynała się nawet w wieku przedszkolnym) lub o wczesnym początku ok. 13-14 r.ż.
                • georgia.guidestones Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 08:36
                  geoardzica_z_mlodymi napisała:

                  > Na szczęście zawsze się znajdzie ktoś w systemie, kto ma ludzkie podejście i dz
                  > ięki temu jakaś nadzieja się pojawiasmile Zresztą walka o życie dziecka daje kopa
                  > tak, że człowiek ma nie wiadomo skąd siłę, by poruszyć niebo i ziemię.
                  > Ale system do naprawy. Gruntownej.
                  > Fajna jest fundacja eFkropka, ostatnio był marsz żółtej wstążki i postulaty cho
                  > rych i ich bliskich (choć moim zdaniem obecnie dość utopijne - typu większa lic
                  > zba personelu, więcej ośrodków pomocy środowiskowej, zachęcanie psychiatrów wyn
                  > agrodzeniem, by zostawali w systemie publicznym, kuszenie psychiatrią młodych l
                  > ekarzy, zastąpienie wiązania pasami pacjentów na rzecz innych form jak pokoje
                  > wyciszeń itp.). Pojawiają się asystenci zdrowienia - ludzie po kryzysach psychi
                  > cznych, którzy wspierają obecnie aktywnie chorych. Coś drgnęło ale pomoc zaczyn
                  > a się od przekroczenia wieku dorosłości a ja miałam okazje poznać rodziców dzie
                  > ci ze schizofrenią dziecięcą (choroba rozpoczynała się nawet w wieku przedszkol
                  > nym) lub o wczesnym początku ok. 13-14 r.ż.
                  Te marsze to.juz ktorys rok organizuja i fajnie ze jest coraz wiekszy oddolny ruch, szkoda ze nikt ale to nikt wierchuszki nie chce nic reformowac.
    • magata.d Re: Schizofrenia i co dalej? 08.06.22, 08:35
      Znam dwie osoby już bardzo dojrzałe, ale chorujące od lat młodości. Kobieta (koleżanka mojego męża z lat studenckich) zachorowała na studiach, leczy się cale życie, ale funkcjonuje normalnie. Pracowała jako logopeda, wychowała troje dzieci, dużo w domu robił mąż, jak ona miała gorsze momenty. Normalna, fajna, kochająca się rodzina, fajne dzieci, bardzo ich lubię. Druga osoba to facet w rodzinie męża (znam go odkąd poznałam męża, wcześniej z opowiadań). Nigdy w życiu nie pracował, ma rentę, siedzi w domu, nic nie robi, mieszka z rodzicami, którzy traktują go jak jajko, nie sprawia wrażenia chorego, wszyscy maja mu usługiwać.
    • pupu111 Re: Schizofrenia i co dalej? 09.06.22, 21:53
      Ja moge poradzic bardzo wazną rzecz, jeśli u tej osoby stwierdzono tę chorobę, niech nigdy przenigdy nikt sie nie dowie z sąsiadów, że ta osoba choruje. Inaczej bedzie miec przej...... Ja nie choruję, ale kiedyś zostałam posądzona przez "wspaniałych" sąsiadów o tę chorobę, chcieli mnie pobić. A jakas osoba nawet- podpalic mi dom.
      Chorych na schizofrenię jest wiele osób, i oczywiście, ze mozna mieszkac samemu i w miarę normalnie funkcjonować, czasem jest nawet tak, ze ta choroba kończy sie na jednym epizodzie, i nie powraca. Znam tez osobę, ktróra chorowała lekko, i mimo ze zachowywała się normalnie i nei było po niej nic widać, nie mogła latami znależć zadnej pracy, bo miała z tytuły tej choroby rentę. Ludzie sa nienormalni.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka