Dodaj do ulubionych

Nauczyciel wpada do klasy i…

10.06.22, 14:52
Ciąg dalszy naszych szkolnych problemów- nawiazując do poprzedniego wątku.

Między Frankiem ( dziecko z ADHD) a moim synem dochodzi do słownych przepychanek na przerwie. Syn ujął się za innego kolegę, ma zamknąć ryja i wypije..ć. Syn nie jest mu dłużny.
Franek trzymający w ręku kij próbuje syna uderzyć, zamachają się tez noga, po czym biegnie na skargę so wychowawczyni. Syn uznaje, ze i tak nie ma co iść do wychowawcy bo czego by nie powiedział i tak będzie na niego. Za namowa kolegów i wraz z nimi idą jednak so wychowawcy przedstawić swoją wersje wydarzeń.

Rozpoczyna się kolejna lekcja. Wychowawca wpada do klasy i wydziera się, ze „ jeśli Franek popełni samobójstwo to wszyscy będziecie odpowiedzialni”. Po czym wybiega. Do końca dnia Franek nie pojawia się na lekcjach, nie pojawia się tez ani wychowawca ani psycholog.
To nie pierwsza akcja, kiedy wychowawca straszy dzieci karami i konsekwencjami związanymi z Frankiem.

Syn dostaje naganę wychowawcy, okazuje się ze tylko on- pod wpływem dyrekcji naganę dostaje również Franek. Jedyne sformułowanie jakie pada, to ze syn od od pewnego czasu stosuje przemoc psychiczna. Na rozmowie pod koniec maja nic takiego nie usłyszeliśmy, widzi tylko problem. Ocenę z zachowania obniżona z bardzo dobrej do nieodpowiedniej- chyba po ochłonięciu zamieniona na poprawna ( podobno się pomyliła)
Dyrekcja sugeruje, ze nauczyciel nie radzi sobie z emocjami i jest nieobiektywny. Z dyrekcja żyjecie dobrze, ale wiadomo jak jest w szkole.
Pozostajecie przy piśmie do dyrekcji i zdajecie się na nią, czy rozważanie interwencje na wyższym stopniu?

Nie chodzi mi o naganę , z która Oczywiscie nie zgadzam się w takiej formie i bez uzasadnienia, zostały zaniedbane wszystkie procedury, bo dzieciak tak naprawdę nie wie za co ja ma i czym ona skutkuje, co procesie kształcenia ma ogromne znaczenie.
Nie zgadzam się na takie akcje jak ta w klasie ( i wiele innych) na obwinianie mojego dziecka i innych uczniów za stan Franka, a patrząc jak rozwija się sytuacja i z jakim uprzedzeniem ze strony wychowawcy musi się syn zmierzyć, mam obawy, ze rok szkolny - 8 klasę- zaczniemy w podobnej atmosferze.
Jeden z nauczycieli w prywatnej rozmowie powiedział, ze syn nawet nie może się spojrzeć na franka, bo od razu jest zażalenie do nauczyciela jak i awantura z jego strony.
Bezsilność i rozczarowanie to słowa, które opisują mój stan jak i syna. Usłyszałam od niego, ze nie warto się angażować, bo i tak nikt tego nie doceni.
Obserwuj wątek
    • grey_delphinum Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:02
      Zabierz syna z tej klasy. Po co dziecko ma się męczyć? Za chwilę będziesz pisała o jego depresji i szukała pomocy lekarskiej, bo trudno będzie pogodzić mu presję psychiczną ze strony Franka i wychowawcy z wytężoną nauką przed egzaminem.

      Mozesz oczywiście szukać pomocy wyzej, czyli w kuratorium, ale Franek ma papiery potwierdzające jego zaburzenia, więc w polskiej szkole zawsze będziesz na straconej pozycji . Zresztą teraz są wakacje, potem nauczyciele będą gonić z nauką i zostaniecie znowu sami z problemem.
    • primula.alpicola Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:05
      Nie myślałaś o tym, żeby na tę ostatnią klasę zmienić jednak szkołę?
      Nawet mi się nie chce gadać o tej wariatce od samobójstwa Franka; dyrekcja problem widzi, ale raczej nic nie zrobi. Będziecie się cały rok szarpać z Frankiem, wychowawczynią, atmosfera będzie nerwowa...
      Chyba, że syn faktycznie dojdzie do tego, że należy olać, zdystansować się i robić swoje.
      I jakie (czyje) docenienie on liczy, kiedy się angażuje?
    • 35wcieniu Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:09
      Jeżeli pisząc Syn ujął się za innego kolegę (btw urocza odmiana big_grin ) masz na myśli że chciał pomóc innemu i wdał się w bójkę, to wyjaśnij mu że to średni sposób i że ma rację że nie warto się angażować. W ten sposób z całą pewnością nie warto.
      Co do reszty nie do końca rozumiem w czym problem. Ja bym największy widziała w tym że dzieci się w szkole tłuką niepilnowane.
        • 35wcieniu Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:21
          No to ładnie z jego strony ale jak rozumiem sytuacja zachowania tego Franka nie jest jakąś nowością więc zwracanie uwagi agresywnemu i zaburzonemu dzieciakowi (z kijem w dłoni jak rozumiem) to średni pomysł.
          Natomiast jeżeli faktycznie ta szkoła tak wygląda że takie zachowania są tam tolerowane a wychowawczyni jest, jak mi wyżej wyjaśniono, uprzedzona do twojego syna to chyba nie warto kopać się z koniem i najlepsze wyjście to zmienić dziecku szkołę. No chyba że masz siły żeby walczyć z niesprawiedliwością ale obawiam się że może to być kosztem dziecka.
          • 35wcieniu Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:24
            Doczytałam że nie możesz zmienić ani klasy ani szkoły, więc chyba po prostu poinformowałabym dyrekcję (szczęśliwie jak rozumiem stojącą po właściwej stronie) że albo sprawę rozwiążą, albo będzie zgłoszona wyżej. I na ostrzeżeniu bym nie porpzestala.
    • ichi51e Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:16
      zmieniłabym dziecku klase. Przykre (zwłaszcza ze z tego co pamietam twoj syn jest nowy?) ale innego wyjscia nie widzę.

      Odnośnie obniżenia oceny odwolywalabym się do wszystkich świętych i na pewno do skutku www.portaloswiatowy.pl/ocenianie-uczniow/odwolanie-od-oceny-zachowania-procedura-9402.html

      Z nauczycielka która powiedziała "franek się przez was zabije" odbyłaby bardzo poważna rozmowę.
    • turbinkamalinka Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:20
      Ja chyba bym napisała oficjalną skargę na nauczyciela, ale najpierw porozmawiałabym z nim (znowu) o niesprawiedliwym traktowaniu. Jak tak się martwi i chłopca z autyzmem, to niech go pilnuje. Stronniczość to jedno, ale niedopuszczalne jest aby nauczyciel straszył uczniów samobójstwem kolegi.
    • hanusinamama Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:22
      A ty rozmawiałaś z tym nauczycielem? Ja bym poszła do niego i zapytała czemu moje dziecko jest obarczane winą za konflikty z tym Frankiem. I to, że Franek ma ADHD nie oznacza ze nie jest winny. Najlpeiej byłoby porozmawiać i iśc z innymi rodzicami.
      Dziecku bym powiedziała ( i pogadała z innymi rodzicami), ze mają nie reagowac na teksty Franka nawet najgłupsze, olewać. Albo zgłaszać wszystko do wychowawcy bez pyskówek, przepychanek.
      Ewentualnie poprosić o rozmowe z dyrektorem i wychowawcą.
      • e-ness Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 14:12
        Z wychowawca bede miał okazje porozmawiać w najbliższy piątek, z dyrekcja już rozmawialiśmy, wpłynęła odwołanie od nagany i oceny z wychowana. Nagana wycofana, co do oceny będzie jeszcze rada i tu się okaże - w razie czego będziemy się odwoływać.

        Generalnie, dyrekcja zaczyna działać na różnych płaszczyznach co jest na plus, co Przywraca nadzieje, choć pewnie nie wiele zmieni.
        Zobaczymy jak zachowa się wychowawca- tu będzie myślał nasz prawnik, jakie kroki poczynić.

    • agonyaunt Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:27
      Zażądałabym zmiany wychowawcy. Skoro reszta klasy jest po stronie syna, to IMO nie ma sensu kombinować z przenosinami, zwłaszcza że to ostatni rok w szkole. Pogadaj z rodzicami, może inne dzieciaki też się skarżą. Jeśli dyrekcja widzi, że nauczyciel sobie nie radzi (a z takim Franiem w klasie to nawet świętemu mogą nerwy puszczać), jeśli inni nauczyciele widzą, że wychowawca niesprawiedliwie traktuje twojego syna, to żądaj zmian. A jak Franio jest agresywny, to należy go ze szkoły usunąć, bo żaden papier nie jest w stanie zapobiec potencjalnym skutkom jego zachowania. Jak Franio rzuca się na innych z zamiarem pobicia, to należy go odizolować, jak nauczyciel ma problemy psychiczne, to należy go wysłać na zwolnienie.

      Tekst o winie za samobójstwo Frania to jest znęcanie się psychiczne i szczerze mówiąc, po czymś takim zrobiłabym w szkole mega zadymę. A dziecku powiedz, żeby jak Franio znowu rzucił się do bicia dzwonił po pomoc na policję, skoro szkoła jest w tej materii niewydolna.
    • berdebul Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:42
      Za tekst o odpowiedzialności za samobójstwo kolegi zrobiłabym taki dżihad, że ta piiiiip piiiip nauczycielka bałaby się do dziubdziusia odezwać.
      Dyrekcję należy równo opierdolić, bo to nie jest normalne, że agresywny gówniarz biega z kijem po klasie, a rozhisteryzowana nauczycielka mu wtóruje.
      Domagałabym się również zmiany oceny z zachowania, nie, nie powinien kląć, ale nauczycielka jest dużo starsza, a nad emocjami panuje jeszcze mniej i podgrzewa sytuację (tez powinna dostać naganę tongue_out).
    • aqua48 Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:43
      Przede wszystkim skąd dziecko w szkole ma kij i zamierza się nim na innych? Po drugie tekst nauczyciela że dzieci będą winne samobójstwu kolegi jest tyleż niedopuszczalny co absurdalny i woła o pomstę do nieba. Podobnie jak ciche przyznanie dyrekcji że wychowawca ma problem ze swoimi emocjami, a innych nauczycieli że jeden chłopiec obrywa.
      Opisałabym jeszcze raz na spokojnie wszystkie zdarzenia i sytuacje, a także reakcje i zachowania wychowawcy wraz z (choćby przybliżonymi) datami, ale bez własnego komentarza/oceny za to z prośbą o interwencję i zaniosła pismo do dyrekcji za potwierdzeniem otrzymania oraz wysłała to samo do kuratorium.
        • aqua48 Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 15:56
          1matka-polka napisała:

          > "skąd dziecko w szkole ma kij i zamierza się nim na innych"
          >
          > Moze to wskaznik?

          I nauczyciel odpowiedzialny za ten wskaźnik zostawia go ot tak w klasie w której jest agresywne dziecko? Bardzo mądrze. Kolejna rzecz do wytknięcia.

              • e-ness Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 16:18
                To tylko w teorii niestety. Nauczyciel niby jest.
                Ostatnio odbierałam młodsze ze świetlicy, dzwonię na świetlice, pani mówi, ze jest na boisku. Ide na boisko a tam nie ma mojego dziecka. Panie noe wiedza czy wyszła razem z nimi. Koleżanki mowia ze jest w sali. Była w toalecie.
                Gdyby nie fakt, ze mam bardzo ogarnięta i nad wiek dojrzała córkę, równie dobrze mogło by opuścić szkole i być wszędzie.
                      • e-ness Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 12.06.22, 14:52
                        Przenieśliśmy się nie dlatego, ze syn „ nie świety” , a dlatego ze w szkole były konflikty polityczne pomiędzy dyrekcja, prezydentem miasta i kuratorium.
                        Wychowawca jak wysłaliśmy maila z podziękowaniem i pożegnaniem, powiedział „ ze się nie dziwi i ze to była najlepsza decyzja jaka mogliśmy podjąć”.
                        Syn pomimo iż chodził tam tylko 4 miesiące, zgrał się z klasa, do dzis utrzymują kontakt, wspólne wypady, wyjścia
                            • e-ness Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 14:23
                              wkswks napisał(a):

                              > Moim zdaniem - srak. Przeniósł sie do innej szkoły i ma kwas.

                              Już gdzieś w tym wątku o tym pisałam.

                              I bardzo to ciekawe, ze ematka otwarta na czarny lakier na paznokciach chłopaka, nie dopuszcza myśli ze takie akcje w poprzedniej szkole to pikus. Bo nie chodziło tam o wizerunek ale o poglądy, co jedno o drugie ma się do wolności człowieka.
                              Całe szczęście wiem tylko z opowieści innych rodziców
                        • asia_i_p Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 10:42
                          Święty/ nieświęty to takie bardzo ogóle określenia. Z obu wątków - tego i poprzedniego - wychodzi, że syn ma silną tendencję do pakowania się w konflikty na białym koniu w roli obrońcy i to moim zdaniem jest do obgadania z nim, bo będzie się pakował w kłopoty. Warto pogadać kiedy bronić, kogo bronić i w jakej formie.

                          Żeby było jasne - nie twierdzę, że to wina twojego dziecka (w sensie moralnym), twierdzę natomiast, że po modyfikacji własnego zachowania części problemów byłby w stanie uniknąć.
                          • grey_delphinum Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 10:55
                            Asia, ale on właśnie zmodyfikował swoje zachowanie, czyli przestał być obrońca Franka w każdej sytuacji konfliktowej, co sprowadziło na niego potężne problemy, bo Franek odczuł to jako zdradę i teraz klasycznie się mści, a wychowawczyni traktuje obecną postawę chłopca jako brak empatii i "niegrzeczność".

                            Z której strony się nie obrócisz, to zawsze duda.

                            Wg mnie (a mam podobne osobiste doświadczenie z synem) wyjścia są dwa - albo zmienia klasę syn eness, albo Franek (opcjonalnie Franek dostaje nauczyciela wspomagającego, który będzie go trzymał w ryzach).
                            • ichi51e Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 10:58
                              skad ten pomysł? Watkodajka bynajmniej nic takiego nie napisała.
                              1. jej syn doszedł w 5 klasie zaprzyjaźnił się z Frankiem bo inne dzieciaki były już sparowane
                              2. Okazało się ze Franek nie był sam bez powodu.
                              3. Syn watkodajki zaprzyjaźnił się z innymi dziećmi i przestał się kumplować z Frankiem (jak reszta) Do tego syn watkodajki podkreśla "jaj będzie Franek to ja nie chce" (słusznie bo wie ze Franek będzie do niego lazł)
                              4. Franek nie rozumie co się stało
                          • kobietazpolnocy Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 11:00
                            asia_i_p napisała:

                            > Święty/ nieświęty to takie bardzo ogóle określenia. Z obu wątków - tego i poprz
                            > edniego - wychodzi, że syn ma silną tendencję do pakowania się w konflikty na b
                            > iałym koniu w roli obrońcy i to moim zdaniem jest do obgadania z nim, bo będzie
                            > się pakował w kłopoty. Warto pogadać kiedy bronić, kogo bronić i w jakej formi
                            > e.
                            >
                            > Żeby było jasne - nie twierdzę, że to wina twojego dziecka (w sensie moralnym),
                            > twierdzę natomiast, że po modyfikacji własnego zachowania części problemów był
                            > by w stanie uniknąć.
                            >

                            Albo to po prostu typowa historia ludzi (dzieci), które chcą pomóc, ale są tylko ludźmi i nie są świętymi, i w pewnym momencie mają dość, a wtedy otoczenie reaguje rozczarowaniem.
                            Coś jak punktualna osoba, która nagle się spóźnia albo cierpliwa przyjaciółka, która nagle wybucha.
                            W oczach ludzi to wygląda tak, jakby do tej pory oszukiwali, kim naprawdę są. I pod tym kątem rzeczywiście warto uczulać syna, że zbytnia życzliwość też może być szkodliwa - zarówno dla "oszukiwanych" (Franek, otoczenie), jak i dla samego siebie (bo łatwo nabrać przekonania, że lubią nas tylko za tę życzliwość).
                            • asia_i_p Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 12:13
                              Mnie nie chodzi o epizod przyjaźni z Frankiem - tylko najpierw obrywał, bo bronił Franka, a teraz obrywa, bo broni przed Frankiem. To jest trochę taki zauważalny typ - jak są klasowi błaźni, artyści, tak i są klasowi szeryfi/ obrońcy, nie potrafiący minąć konfliktu bez włączenia się w niego, najczęściej właśnie w roli obrońcy.
    • ichi51e Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 16:18
      Każda taka sytuacja ma dwa oblicza.
      Ostatnio moje dziecko przyniosło info ze jeden z kolegow to chyba w przyszłości zostanie morderca - okazało się ze dostał szału i probowal rozszarpać kolegow co skończyło się ogólna bijatyka (w której również oberwało moje dziecko ale jak wyjaśniło nie dostało specjalnie tylko przypadkiem, przyszły morderca go przeprosił i generalnie moje nie żywi urazy bo to nie było nic osobistego tylko rykoszet). Jak zaczęłam drążyć temat co sprawiło ze kolega dostał szału najpierw się zaklinał ze nic. Po czym po namyśle okazało się ze dzieci bawiły się w jakaś grę (z wyjątkiem mojego i jego kumpla którzy bawili się w cos innego ale nieopodal wiec wszystko widzieli) i chłopiec który dostał szału został oskarżony o oszukiwanie i sytuacja szybko eskalowała. Po namyśle dziecko nie było w stanie stwierdzić kto był winien.
      Każdy kij ma dwa końce a z zaburzonymi jeszcze jest tak ze reakcja może być odroczona w czasie. Prowadzenie takich dzieci to duze wyzwanie wymagającego umiejętności i zaangażowania najlepiej więcej niż jednej osoby (no bo nawet jastrząb czasem musi siku) - trzeba tez się nauczyc wyciszać konflikty zanim eskalują. reagowanie w momencie gdy już ktoś został skopany krzesło wyrzucone a nożyczki wbite to śmiech na sali.
    • anorektycznazdzira Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 16:44
      zaburzony dzieciak to złożony problem,
      ale temat wychowawcy prosty jak budowa cepa: zachowanie i słowa są skandaliczne i konsekwencje służbowe ma zakichany obowiązek wyciągnąć dyrekcja.
      W tej sprawie rozmawiałabym (skoro z dyrekcją da się rozmawiać), ale obstawałabym nieugięcie przy swoim i jasno artykułując, że przekroczono wszelkie granice i jeśli konsekwencji nie wyciągnie dyrekcja, to wyciągną je wyższe instancje bo sytuacja jest niedopuszczalna, a nawet niewyobrażalna. Wyraziłabym nadzieję, że tego nie trzeba dyrekcji tłumaczyć.
      A potem naprawdę poszłabym wyżej, gdyby pogadano i na pogadaniu i potakiwaniu mi zamierzano poprzestać.

      Nie wiem czemu nie chcesz przenieść syna, nie ogarniam jakie patologie zobaczyłaś w szkole rejonowej, że ta tutaj to dla Ciebie za mało, żeby dzieciaka zabrać...
    • no_name33 Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 10.06.22, 17:46
      Jak ja "kocham" takich Franków.

      Żal mi tych wszystkich dzieciakow, które muszą obcować z Frankami. Ostatnia wycieczka klasy mojego syna skończyła się tym, że koleżanka jest w kołnierzu ortopedycznym. I zero konsekwencji.
    • mandziola Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 11.06.22, 01:03
      Ja mojemu dziecku zafundowałam traumę na własne życzenie.. i nigdy sobie tego nie wybaczę.. Posłałam go do klasy integracyjnej.. We wcześniejszych latach było łał i łoł.. No a mój trafił do klasy z upośledzoną dziewczynką, która obrała sobie go za ofiarę..Wymyślała sobie, że zrobił coś czego nie zrobił, potykała się o jego tornister, który wisiał na haczku przy ławce - i oczywiście zaraz biegła powiedzieć o tym Pani.. Niby miała nauczyciela wspomagającego, który robił co.. hm... skupiał się żeby ta dziewczynka nie uciekła z lekcji (a uciekała oknem np. na 2 piętrze) Na całe szczęście po 3 klasie przenieśli ją do szkoły specjalnej.. Wszyscy odetchnęli.
    • samawsnach Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 11.06.22, 07:26
      Wiesz, w tym wieku dzieci nie są święte, zwłaszcza jeśli je sytuacja przerasta. Tobie trudno być obiektywną wobec własnego syna, ale może to nie jest uprzedzenie nauczyciela, tylko faktycznie twoje dziecko świadomie, czy nie dolewa oliwy do ognia? Zapytalas nauczyciela czym jest ta " przemoc psychiczna"?
    • umi Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 11.06.22, 14:29
      Ponawiam w kolejnym wątku - nie macie NIKOGO kto zajmuje sie emocjami dzieci? psycholog, pedagog - nic? Bo że naucyciele pracując z ludźmi nie mają przez lata żadnego wsparcia psychologicznego, to standard. Ale dzieci miec powinny. W klasie jest konflikt, nauczycielka nie ma wykształcenia do jego rozwiązania oraz ma coś nie tego z głowa (jakiś urlopik by się przydał? wykończyła się już?) ale szkoła kogos od tego na stanie powinna mieć. Ktoś bierze pensję za to. Zmuś tą osobę do roboty albo uciekaj z tej szkoły.
        • umi Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 12.06.22, 22:56
          No to powinien się zająć cała klasą i rozwiązac konflikt, który w tej klasie powstał. Nie tylko rozmowa z Twoim synem. Rozmowa osobna z nim, osobna z Frankiem oraz zajęcia dla całej klasy, pomagające poprawić relacje między dziećmi.
          • gajmal Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 12:16
            To może warto zrobić konfrontację wychowawczyni, dyrektor i psycholog. Zapytać się publicznie pani psycholog czy uważa, że obwinianie dzieci potencjalnym samobójstwem ich kolegi jest zgodne z zasadami pracy wychowawczo-dydaktycznej. Zapytać co zrobi szkoła jeśli faktycznie doszłoby do tego samobójstwa - czy zdają sobie sprawę z konsekwencji.
            Zapytać czego próbuje uczyć dzieci wychowawczyni - czy tego, że nieważna jest sprawiedliwość, a liczą się tylko układy?
            Zapytać w jaki sposób szkoła dba o bezpieczeństwo uczniów, skoro w czasie lekcji uczeń gania z kijem po boisku i bije inne dzieci.
            Zapytać, czy pani wychowawczyni uważa, że pomaga temu choremu dziecku pozwalając i akceptując jego chore, agresywne zachowania umacniając w nim poczucie, że cokolwiek zrobi (w tym np. niesłusznie kogoś oskarży) to nie poniesie tego konsekwencji?
            Zapytać pani czy chciałaby, żeby jej dziecko też tak było traktowane w takiej sytuacji i czy jako mama byłaby zadowolona z takiego postępowania nauczyciela jaki ona stosuje?
            Zapytać, czy pani wystąpiła do poradni psychologiczno-pedagogicznej o wsparcie (np. o wytyczne jak postępować w takich sytuacjach)? Np. moja koleżanka (nauczycielka) usłyszała z poradni propozycję, by zgadzać się na to, żeby uczeń z ADHD raz na 15 minut przebiegł się po korytarzu (pod kontrolą woźnej). Zadziałało cudownie. Dziecko rozładowywało emocje i dalej pracowało normalnie.
            Zapytać o uzasadnienie obniżonej oceny z zachowania u pani syna - jaki cel wychowawczy pani w tym widzi?

            Dyskusję należy zakończyć okazaniem łaski dla pani i powiedzieć, że doceniasz jej pracę, ale sugerujesz, że jeśli nie przynosi ona rezultatu to może warto byłoby skorzystać z czyjegoś wsparcia.

            Tak na marginesie - kiedyś nauczycielka mojej córki dała jej uwagę za to, że wyszła z toalety na korytarz w tym samym momencie, w którym pani postanowiła upomnieć uczniów na korytarzu, że za głośno gadają. Na moje pytanie czemu dostała uwagę skoro nic nie zrobiła pani mi napisała, że nie ważne co robiła, ważne, że tam była. Odpisałam, że w takim razie (jak rozumiem) jeśli ona będzie stała na przystanku w momencie, gdy ktoś kogoś zamorduje to też pójdzie do więzienia na 25 lat, bo nie ważne co robiła, ważne że tam była...

            • umi Re: Nauczyciel wpada do klasy i… 13.06.22, 15:52
              Moja mała sugestia, nie musisz uwzględniać, ale przemyśl:

              "To może warto zrobić konfrontację wychowawczyni, dyrektor i psycholog. Zapytać się publicznie pani psycholog czy uważa, że obwinianie dzieci potencjalnym samobójstwem ich kolegi jest zgodne z zasadami pracy wychowawczo-dydaktycznej. Zapytać co zrobi szkoła jeśli faktycznie doszłoby do tego samobójstwa - czy zdają sobie sprawę z konsekwencji"

              Zanim walniesz powyższe, wyciągnij ze swojego co tam się faktycznie dzieje. Bo jeśli go izolują i Twoj nastawia przeciwko (nie pisze oceniająco, dzieci się ucza zachowań społecznych dopiero) a psychologiczka o tym wie, to pojedzie walcem. To jest dobry argument jeśli NA PEWNO wiesz, że Twoj nie izoluje i nie nastawia przeciw Frankowi klasy. Z poprzedniego wątku wg mnie wynikało, że jednak to robi. Jeśli tak jest, to stawiając tak sprawę sama się wkopujesz. I bezpieczniej wtedy poruszyć kwestię naprawy sytuacji w klasie, bez akcentowania tych skłonności samobójczych. Bo takie przesladowanie, że dzieciak chce się zabić, to kaliber ze jprdl. I się podłożysz. Więc o ile wychowawczyni zwyczajnie puściły nerwy, to OK. O ile puściły newry z uzasadnieniem - po cienkim idziesz lodzie tongue_out

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka