Dodaj do ulubionych

Jak rodziłam w USA?

10.06.22, 21:19
Do założenia wątku zainspirowało mnie parę forumowiczek, krytykujących amerykańską opiekę zdrowotną. Proponuję podzielić się doświadczeniami, ja swoimi, Wy swoimi.
Mój pierwszy poród. W szpitalu zaprowadzono mnie i męża do pokoju, gdzie miałam rodzić. I od razu zaskoczenie. Jednoosobowy z łazienką, wystrojem i luksusem przewyższał pokój w krakowskim Sheraton (plusem krakowskiego pokoju był widok na Wawel, a ja z okna porodówki widziałam skrzydło budynku szpitalnego), łazienka wyłożona marmurem.
No bardzo fajna atmosfera, takie pierwsze wrażenie. O porodzie przypominało tam jedynie szpitalne łóżko i skąpa ilość aparatury medycznej. Zaczęłam się czuć dziwnie, miałam rodzić, czułam strach, jednocześnie miałam wrażenie, że jestem w jakimś luksusowym kurorcie. Przestałam o tym myśleć, jak się nasiliły bóle porodowe. Przez wiele godzin, chyba przez sześć albo siedem, odmawiałam przyjęcia epiduralu. A jak mi już dali zastrzyk, było już prawie normalnie, tylko że leżałam zmęczona. Po dwunastu godzinach okazało się, że będzie konieczna cesarka.
Mąż czuł się tam jeszcze dziwniej. Wiadomo, w takich chwilach powinien odczuwać i stres, i radosne wyczekiwanie. Ale jego gnębiły wyrzuty sumienia. Bo ja tam cierpię na łóżku, a on sobie siedzi w eleganckim skórzanym fotelu jakby był na wakacjach. Po kilku godzinach przyniesiono mu smaczny obiad. Też jak w hotelu. W atmosferze luksusowego kurortu mąż przyglądał się, jak rodzę na szpitalnym łóżku, i zajadał jakąś włoską potrawę. Bardzo dziwaczny kontrast, dwa skrajne światy wepchnięte do jednego pomieszczenia.
Po porodzie przewieziono mnie do zwykłego pokoju. Jednoosobowy, bez oznak luksusu. Za to jedzenie było super. Atrakcyjne menu, zamawiało się, ile się chciało.
Myślę, że przesada w komforcie bardziej szkodzi niż pomaga przy rodzeniu. Lepiej bym się czuła podczas rodzenia w pokoju, do którego trafiłam już po porodzie. Czyli takim zwykłym. A już na pewno mojemu mężowi zaszkodziły te luksusy owego pamiętnego i szczęśliwego dniasmile
Obserwuj wątek
                • barbibarbi Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:36
                  Ja wiem jak jest na porodówce w USA, w normalnym szpitalu - jest mniej więcej tak, jak napisałaś, pokoje jednoosobowe, łazienka w dobrym standardzie ze wszystkimi potrzebnymi kosmetykami łącznie z kremem i suszarką do włosów, leżanka dla męża w pokoju, przytulnie, delikatne światło zamiast jarzeniówki w twarz, dobre jedzenie do wyboru. Z Polski porodówki nie znam, ale pewnie jest dużo gorzej, ale co z tego, skoro i tak z tego wszystkiego najważniejsze jest dziecko i kompetencje lekarzy w razie komplikacji, a z tymi kompetencjami bywa różnie.
                  • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 23:01
                    "skoro i tak z tego wszystkiego najważniejsze jest dziecko i kompetencje lekarzy w razie komplikacji, a z tymi kompetencjami bywa różnie."

                    Tak jest też w USA, nawet w bardzo dobrych szpitalach. Ale kobieta nie jest bez szans, żeby uniknąć partacza. Zobrazuję to na konkretnym przykładzie, w którym niestety będzie polski akcent.
                    W moim szpitalu jest taki system: przed porodem kobietą opiekuje się czterech lekarzy/lekarki. Na początku wizyty są co miesiąc, potem co dwa tygodnie, potem co tydzień, za każdym razem kobieta spotyka się z innym lekarzem z tej czwórki. Po to też, żeby ich lub je poznała, bo jak jest naturalny poród, to nie wiadomo kto będzie miał dyżur. No właśnie. Na podstawie tych wizyt kobieta sporządza sobie kolejność wśród tych ginekologów. I chce, by w pierwszej kolejności przy porodzie była np. Jones. Ale jak w dniu porodu nie będzie jej, to niech będzie Smith, która jest na drugim miejscu i tak dalej. W ten sposób nie ma niespodzianek, kto będzie na sali w dniu porodu, nie ma dodatkowego stresu, zna się już swoich lekarzy. Czasem można wyczuć trochę na podstawie tych wizyt, jakim kto jest ginekologiem, czasem trzeba mieć info.
                    I teraz polski akcent. Jednym z czterech przydzielonych mi lekarzy był Polak (obecnie już na emeryturze) W szpitalu, gdzie rodziłam, pracuje ktoś z mojej rodziny. Szpital jest duży, ale środowisko małe, więc wiadomo kto co. No i moja informatorka mówi, rany boskie, tylko nie bierze Brzezinskiego (nazwisko zmienione) bo on po cesarce ceruje kobiety jak skarpetki. I dlatego w szpitalu ma ksywę Rzeźnik.
                    Bez tej info też bym nie wybrała tego lekarza. Owszem, zrobił mi za darmo dodatkowe zdjęcie ultrasound, za które ubezpiecznie by już nie pokryło, owszem niby był jowialny, ale było coś w nim, co nie wzbudzało zaufania. Dlatego miałam go na ostatnim miesiącu. W dniu cesarek nie było zaskoczeń, ginekolożka nr 1 i nr 2 były przy porodzie. (w USA są dwie podczas porodu)
    • amast Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 21:41
      > Ale jego gnębiły wyrzuty sumienia. Bo ja tam cierpię na łóżku, a on sobie siedzi w eleganckim skórzanym fotelu jakby był na wakacjach.

      Ja w polskim szpitalu, w jednoosobowym pokoju z bajerami i wanną, przysypiałam sobie w tej wannie i budziłam się tylko na skurcze, a mąż siedział obok, dolewał mi ciepłej wody i się stresował całą noc smile
    • ga-ti Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 21:43
      Tak sobie myślę i przypominam intensywnie i nie mam pojęcia, jakie kafelki miały łazienki w pokojach porodowych, w których rodziłam.
      Za to pamiętam doskonale, że gdy rodziłam to mój mąż nie jadł obiadu, tylko stał obok, wspierał słowem i czynem.
    • memphis90 Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 21:45
      >Ale jego gnębiły wyrzuty sumienia. Bo ja tam >cierpię na łóżku, a on sobie siedzi w eleganckim >skórzanym fotelu jakby był na wakacjach
      Mógł wstać. Cierpieć zacznie, jak przyjdzie rachunek.

      >mąż przyglądał się, jak rodzę na szpitalnym łóżku, >i zajadał jakąś włoską potrawę. Bardzo dziwaczny >kontrast
      Na serio chłop wpier...lal spaghetti czy tam pizze, gapiąc się jednocześnie w krocze jak przesz...?
          • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:16
            Teraz płacimy 500 dolarów miesięcznie za prywatne ubezpiecznie, które pokrywa też koszty porodu.
            Ale za trzecią cesarkę, już po zawirowaniach z Obamacare, mimo że też mieliśmy bardzo dobre ubezpiecznie i płaciliśmy jakoś podobnie, musieliśmy dopłacić 6000 dolarów.
              • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:27
                Bo w końcu zamądrzeliśmy i zaczęliśmy kreatywnie kombinować. Za 500 dolców to ubezpiecznie praktycznie wszystko pokrywa, a jak przed laty placiliśmy blisko 1000, to jeszcze 6000 dolarów musieliśmy dopłacić za trzecią cesarkę.
                • obrus_w_paski Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 18:54
                  USA to naprawdę trzeci świat. Policja, która nie ma obowiązku strzec obywateli, śmiertelność dzieci jest bardzo związana z dostępem do broni i za CC trzeba dopłacać 6k przy 1k co miesiąc. To naprawdę 3 świat, sorry.
                  Ja mam z pracy prywatne ubezpieczenie na cała rodzine, które kosztuje (moja firmę) 46€/ miesiąc ale i tak z niego nie korzystam, publiczna służba zdrowia działa całkiem sensownie a porody w szpitalach publicznych są często lepsze niż w prywatnych. Do rywatnych nie ryzykują żadnych powikłań wiec jeśli nie urodzisz w X h to najczęściej wywołują albo CC, w publicznych można się bujać z wanna itp.
                  Ogólnie współczuje
                    • engine8 Re: Jak rodziłam w USA? 13.06.22, 17:40
                      Tzn kazdy komu sie tu "nie powiodlo" bo nic darmo tu nie dawali i jak wpadna do europy i zobacza ile to mozna darmowego dostawac nie ppracujac to im sie oczy otwieraja?
                      I wlasnie to dla nich jest cywilizowany swiat w odroznieniu do tego 3 go gdzie na wszytko trzeba sobie samemu zarobic....
                • malgosiagosia Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 01:10
                  jackowo.thinktank napisała:

                  Czyli w praktyce ktoś m
                  > a spapraną historię kredytową.

                  Tylko na chwile. Jesli splacane sa inne kredyty, historia kredytowa staje sie po jakims czasie super historia.
                  • fragile_f Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 01:38
                    Jest to oczywiście polprawda.

                    Jesli ktoś rodzi bez ubezpieczenia, to zazwyczaj oznacza to niskoplatna pracę i - co za tym idzie - brak oszczędności. Z niskoplatnej pracy nie da sie splacic rachunku o wysokości kilkudziesieciu tysiecy dolarow, wiec historia kredytowa pikuje w dol. Oznacza to, ze wzięcie kredytu konsolidacyjnego na splate dlugow będzie trudniejsze a oprocentowanie - kosmiczne (widzialam nawet i 20% w skali roku).

                    Bardzo wiele osob bezdomnych to ludzie, ktorzy dostali rachunek medyczny na kilkadziesiąt-kilkaset tysiecy i musieli sprzedac dom. Jesli go nie maja, no to jest juz naprawde fatalnie.

                    Aha, ze zla historia kredytowa wynajęcie mieszkania bedzie bardzo trudne albo bedzie to cos o standardzie psiej budy w okolicy, gdzie moga po prostu napasc kobiete z wozkiem. Albo nie bedzie w okolicy zadnej w miare dobrze platnej pracy.

                    Oczywiscie nie dotyczy to sytuacji, w ktorej kobiecie udalo sie załatwić ubezpieczenie, mowie o scenariuszu z golym dlugiem medycznym. Odbudowanie historii kredytowej po czyms takim moze zajac nawet rok (oczywiście jesli komus udaje sie splacac kredyty).
                    • malgosiagosia Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 01:57
                      Mysle, ze komplikujesz. Wynajecie mieszkania nie musi byc po porodzie, nie musi byc na te konkretna osobe, moze byc tez mieszkanie wspolne itd. Splacanie kart kredytowych bardzo szybko polepsza historie kredytowa, a rachunek za szpital jest z czasem umorzony.
                      • jednoraz0w0 Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 07:18
                        Wynajęcie mieszkania to zależy od aktualnej sytuacji na rynku nieruchomości i zależy na który moment się trafi. Może trafić na taki ze bez problemu a może szukać przez rok. Historie kredytowa ma zasraną przez 7 lat. W ciągu roku nie odbuduje FICO do poprzedniego poziomu, bo z czego. Przecież właśnie urodziła dziecko, czyli ma większe wydatki i mniejsze szanse na zarobki, zero szansy na płatny macierzyński, zero szansy na day care na który ją stać.
                        • bi_scotti Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 00:02
                          fragile_f napisała:

                          > Kobieta wychodzi ze szpitala z dlugiem i bez pracy, za to z niemowlakiem.
                          >

                          Musicie to jakos ustalic z Engine z czym ta kobieta wychodzi ze szpitala - on pisze, ze szpital daje koce & poduszki tongue_out I'm confused, to koce & poduszki czy dlugi & brak pracy? Porody w USA are sooooo complicated tongue_out Cheers.
              • malgosiagosia Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 01:02
                krisdevalnor napisała:

                > A jak wyglada sytuacja kogos, kto nie ma prywatnego ubezpieczenia, jest w ciąży
                > i ma wlasnie rodzić a na koncie nie ma nic?

                Idzie do pobliskiego szpitala i rodzi za darmo. Placi gmina lub miasto.
      • engine8 Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 00:55
        I wy mowicie ze my materialisci? Ciagle pytanie o to ile kosztowalo?
        Tyle ile powinno i nikomu te koszty krzywdy nie zrobily. Tu wszytko kosztuje a i tak sie bardzieje "oplaca"
        Wazne chyba nie to ile co kosztuje ale ile ci zostaje po zaplaceniu wszystkich kosztow.?
        • marta.graca Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 11:45
          No, to chyba oczywiste, że skoro tak się chwalicie, jakie macie luksusy w waszym kraju, to pytamy, ile to kosztuje. Nikomu z was z nieba nie spadło. Tak jak bym się się chwaliła, że w Polsce ma się drogie samochody, bo jeżdżę drogim samochodem, za który sobie zapłaciłam.
          • engine8 Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 18:43
            hehehe w Polsce macie po prostu drogie samochody w stosunku do dochodow i drogie paliwo i co dziwne ze was na to "stac" i nikt z tego powody nie placze a i nas to nie drazni ani nie denerwuje ze tak macie ....
            ale za to macie "darmowa" opieke medyczna ..
            U Was za najtansze nowe auto - jakiegos tam skromengo forda placicie np 70 -100 tys PLN. a za wypasionego MB 400 tys PLN .
            (Porownuje zarobki i wydatki 1:1 poniewaz u was zarobki ok 5-6 tysPLN a u nas $5-6k)
            U nas za $70 tys kupujesz wypasionego MB a takiego Forda za $25 tys a za reszte mozemy zaplacic sobie za opiek medyczna np.. Ale teraz ta nasz platna jest na duzo wyzszym pozinie niz Wasz darmowa..

            I jak spojrzysz teraz na to ze my wydajemy tez to co zarabiamy ale gdzie inadziej (mniej kosztuja ns sprzet a wiecej seriwsy) no ale za my za to mamy produkty i serwisy wyzszej jakosci to moze latwiej pojac dlaczego my tu chwalimy. ??

            Dziwne wiec ze Was tak trapi fakt ze u nas opiek medyczna wiecej kosztuje..

            • mamkotanagoracymdachu Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 18:45
              engine8 napisał(a):

              > hehehe w Polsce macie po prostu drogie samochody w stosunku do dochodow i drogi
              > e paliwo i co dziwne ze was na to "stac" i nikt z tego powody nie placze a i na
              > s to nie drazni ani nie denerwuje ze tak macie ....
              > ale za to macie "darmowa" opieke medyczna ..
              > U Was za najtansze nowe auto - jakiegos tam skromengo forda placicie np 70 -100
              > tys PLN. a za wypasionego MB 400 tys PLN .
              > (Porownuje zarobki i wydatki 1:1 poniewaz u was zarobki ok 5-6 tysPLN a u nas
              > $5-6k)
              > U nas za $70 tys kupujesz wypasionego MB a takiego Forda za $25 tys a za reszte
              > mozemy zaplacic sobie za opiek medyczna np..

              Ale bierzesz pod uwagę, ze w Europie istnieje takie cudo jak komunikacja publiczna i koleje? wink
            • marta.graca Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 19:51
              Nadal nie rozumiesz. Są samochody drogie i tanie. Tak samo ktoś może sobie chodzić do drogiego fryzjera, lekarza w prywatnej klinice itd. Tyle, że to, że usługi słono płatne są dobrej jakości to dla obywatela żadna korzyść, skoro aby je otrzymać, musi sobie za to dużo zapłacić.
    • ga-ti Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:04
      Słuchaj, fajnie, że masz dobre wspomnienia, serio.
      Ale uwierz, że w tej naszej Polsce też można urodzić w dobrych, a nawet bardzo dobrych warunkach. Rodziłam trzy razy, w trzech różnych szpitalach, na nfz. Co prawda nie miałam pojedynczej sali po porodzie, ale ja to akurat odbieram jako plus. No i posiłków nie można było sobie wybierać, ale były na prawdę porządne i smaczne.
      • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:07
        "Ale uwierz, że w tej naszej Polsce też można urodzić w dobrych, a nawet bardzo dobrych warunkach"

        Ale dlaczego piszesz w tonie jakbym coś z góry zakładała czy nie wierzyła? Założyłam wątek, żeby się dowiedzieć.
        • pitupitt Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 22:37
          Bo przy każdym wątku z góry zakładasz, że masz do czynienia z polskimi wieśniakami, którym można zaimponować byle czym. Podobnie było w wątku, w którym dziwilas się, że polskie dzieciaki się biją
          • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 23:17
            "Podobnie było w wątku, w którym dziwilas się, że polskie dzieciaki się biją"

            Dziwiłam się, i to bardzo, że akceptujecie agresję wśród dzieci, zdecydowana większość na forum. To jest szokujące. I to wystawia Wam fatalne świadectwo, na pewno bliżej Wam na Wschód niż na Zachód.
              • jackowo.thinktank Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 00:23
                Piszę jeszcze raz, nie oburzam się agresją i przemocą wśród polskich dzieci. Ale waszym, czyli dorosłych, przyzwoleniem na to.
                Musi upłynąć jeszcze co najmniej kilka pokoleń, zanim pozbędziecie się mentalności chłopów pańszczyźnianych, których przez wieki kształtowała przemoc, którym zakodowano w DNA przemoc wobec najsłabszych.
                    • fragile_f Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 00:48
                      Oburzasz sie przyzwoleniem na przemoc w Polsce, z wyższością piszesz, ze w Polsce musi uplynac jeszcze kilka pokolen itp.

                      Sorry, ale to w USA jest większy problem z przemoca wobec dzieci. To w USA wiecej dzieci ginie w strzelaniach, niz w wypadkach drogowych. Milion razy wole miec dziecko, któremu inne dziecko sprzedalo kopa, niz zabite podczas lekcji.
                        • fragile_f Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 00:59
                          W USA dzieci nie maja konfliktów?

                          Poza tym nie zauważyłam w Polsce powszechnego przyzwolenia na przemoc, rodzice ktorych znam ucza dzieci rozwiazywac problemy bez agresji, jest niestety nadal spora grupa "konserwatystow" - jak i w USA.
                          Ale i tak jest pod tym wzgledem o wiele lepiej, niz w moim pokoleniu. Jasne, jest jeszcze bardzo duzo do zrobienia, ale jesli mialabym stawiac jakis kraj na wzor, to bylyby to kraje skandynawskie a nie swiatowa stolica morderstw dokonanych na uczniach.
                        • engine8 Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 00:42
                          No moze dlatego bo im sie w tym trzecim swiecie zyje o wiele lepiej, bezpiecznije i wygodniej niz tym gdzie indziej?
                          Wystarczy zrozumiec ze USA to ogromny kraj - podobnie mozna by oceniac cala Europe lacznie z Rosja mowiac ze wy to dopiero w tej Europie to macie....

                          Jakby tu bylo zle to bysmy przeciez wyjechali tam gdzi ejest lepiej? Nie pomysles o tym? My nie jestesmy przywiazani ani do miejsca ani mieszkania - tam mieszkamy gdzie nam najlepiej sie zyje i kazdy statystyczny amerukanin zmieni amiejsce zamieszknia 3 razy w zyciu albo wiecej..

                          Bez obrazy ale Polsce ciagle daleko do Ameryki pod wiekszoscia wzgledow dlatego wracaja jedynie ci co przyjechali na tymczasem, nie maja wyjscia albo musza.
                  • engine8 Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 03:26
                    A ile tych dzieci zbito w szkolach?
                    Ofocjalne informacje podaja ze
                    "This year, 23 people have been killed and 23 injured in four school shootings."
                    I ludzi sie ogromnie poruszyli.

                    No a o wiele wiecej uwaza ze zabijanie w instutucji zwanej Planned Parenthood i wspoeranej funduszami federalnymi jest nie tylko akceptowalne ale powinno si emiec do tego nieogranczone prawo .
                    I tam zabija sie ponad 500 tysiecy dzieci rocznie.

                    I co ty na to?
                • memphis90 Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 08:21
                  >Musi upłynąć jeszcze co najmniej kilka >pokoleń, zanim pozbędziecie się >mentalności chłopów pańszczyźnianych

                  Ale to Ty czujesz się nieswojo w luksusowym pokoju i sikasz po nogach na widok marmuru w łazience z porcją spaghetti w pakiecie... Na nas, panszczyznianych ematkach, lepszy pokój czy odnowiona łazienka nie robią takiego wrażenia, żeby az wątasek zakladac, może dlatego, że na codzień nie mieszkamy w przyczepach, na wakacje do hoteli jeździmy, włoskie danie również zdarza się nam w knajpie zjeść i nie jest to z automatu żadne wielkie święto...
                  • fragile_f Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 22:33
                    Te zachwyty nad marmurami wynikaja z jednego - gabinety lekarskie w USA są dosyc khm... biedne i obskurne, przynajmniej te w ktorych byłam. Leczymy się w szpitalu w Beverly Hills, ponoc numer 1 w iluś rankingach i szczerze mowiac - przychodnia na Kabatach na NFZ wygladala o wiele lepiej wizualnie. Wieksze gabinety, lepszy wystroj, nowoczesniejszy sprzet. Jedyne co bylo w miare luksusowe, to to ze do mammografii dostajesz wdzianko z eko-lnu i że do badań masz przyzwoitkę wink Tylko gabinet okulistyczny wygladał w miarę, ale ostatnio byłam u ą ę specjalisty który bierze $450 za godzinną konsultację i było to samo: linoleum, lamperie, jarzeniowki. Analogiczny gabinet w Warszawie - topowy architekt wnetrz, piekne drewniane meble etc.

                    Po prostu to co w EU jest standardem w USA liczy sie jako luksus, a to co w USA jest
                    "zwyczajne" dla obywatela EU wyglada jak postsowiecki relikt.
            • leosia-wspaniala Re: Jak rodziłam w USA? 13.06.22, 19:06
              >To jest szokujące. I to wystawia Wam fatalne świadectwo, na pewno bliżej Wam na Wschód niż na Zachód.

              Czeej, piszesz z kraju, w którym wciąż są stosowane kary cielesne w szkołach: "In the United States, corporal punishment is legal in 19 states (Alabama, Arizona Arkansas, Colorado, Florida, Georgia, Idaho, Indiana, Kansas, Kentucky, Louisiana, Mississippi, Missouri, North Carolina, Oklahoma, South Carolina, Tennessee, Texas and Wyoming". Następnym razem zrób przed trollowankiem lepszy risercz.
        • panterarei Re: Jak rodziłam w USA? 12.06.22, 11:17
          Ja rodziłam w krakowskim szpitalu dwa razy w bardzo podobnych warunkach i z położną, która była do mojej dyspozycji i znieczuleniem. Owszem musiałam za to dopłacić. Za to doceniłam zmianę w urlopach macierzyńskich bo przy drugim dziecku miałam roczny urlop, przy pierwszym pół roku,w międzyczasie tego urlopu drugi potomek dostał się do państwowego niskoplatnego żłobka a ja spokojnie wróciłam do pracy, początkowo w nieco krotszym wymiarze godzin.
    • boogiecat Re: Jak rodziłam w USA? 10.06.22, 23:13
      Francja: za kazdym razem rodzilam na targu rybnym (stoisko nalezalo do ojca jednego z dzieci), pierwsze bylo najtrudniejsze, ale potem szlo juz samo, zadna klientka nie zauwazyla, dzieci wypadaly w podkrajane rybie glowy zrzucone na ziemie i konczyly z reszta odpadow w kanalizacji.

      ( sory!!! po twoim opisie od razu stanela mi przed oczami ta scena z Pachnidla; chcialbym zeby wiecej kobiet mialo po prostu normalne warunki do porodu)
      • noname2021 Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 00:14
        boogiecat napisała:

        > Francja: za kazdym razem rodzilam na targu rybnym (stoisko nalezalo do ojca jed
        > nego z dzieci), pierwsze bylo najtrudniejsze, ale potem szlo juz samo, zadna kl
        > ientka nie zauwazyla, dzieci wypadaly w podkrajane rybie glowy zrzucone na ziem
        > ie i konczyly z reszta odpadow w kanalizacji.
        >
        > ( sory!!! po twoim opisie od razu stanela mi przed oczami ta scena z Pachnidla;
        > chcialbym zeby wiecej kobiet mialo po prostu normalne warunki do porodu)

        PIEKNE smile))


    • bi_scotti Re: Jak rodziłam w USA? 11.06.22, 02:07
      OMG, to tak tam u was jest na poludniu? Lucky neighbours, eh ... Ja tam klasycznie rodzilam w kapuscie, no bo jakze inaczej - Polish roots wymusily na mnie poszukiwanie pola z kapusta zeby moc w niej Polish-Canadian przychowek urodzic. Kafelkow nie bylo. Wanny tez ale strumien plynal z wolna i rozsiewal ziola maj wiec w jakims sensie tez all inclusive tongue_out
      Geeez, Jacek, jaka piekna Tredowata na piatkowy wieczor! Czekam na ciag dalszy, np. wizyta u dentysty w USA albo