Dodaj do ulubionych

Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć

12.06.22, 11:59
komuś mieszkanie? W jaki sposób niby można je zniszczyć? Ubrudzić ściany, wyhodować pleśń w łazience, zaprosić jakieś robactwa?
Czego obawiałybyście się najmocniej ?(pomijam problemy z niewypłacalnością czy opuszczeniem mieszkania, bo nie o tym wątek)
Obserwuj wątek
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 19:22
          Z jednego mieszkania się nie opłaca, co zarobisz, zjedzą Ci szkody i straty z powodu niepłacenia. Jak będziesz mieć dużego pecha, to pacjent będzie Ci mieszkać latami nie płacąc i skonsumuje Ci zysk z paru lat. W normalnych warunkach wychodzi się koło zera. Ta zabawa zaczyna mieć sens tak od trzech mieszkań w górę.
          • mamdomek Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 19:57
            Z każdym kolejnym mieszkaniem dochodzi czas obsługi. Proporcjaonalnie do ilości. Liczysz koszty tego STRACONEGO czasu? Wypadałoby. Przynajmniej w cenie normalnego etatu, czyli 20zł/h. Wszystko, łącznie z bezczynnym, siedzeniem i myśleniem o tym mieszkaniu.
            Dla mnie ten "sport" zwany wynajmen mieszkań, przypomina australijskich poszukiwaczy złota z Discovery. Zapierd..ją cały sezon, (czyli dopóki temperatura w cieniu nie przekroczy 40C), zupełnia na serio każdego dnia narażając życie. Kupują i serwisują na odludziach często bardzo kosztowny sprzęt (koparki, spychacze, dmuchawy, pompy, płuczki), wypalają tony paliwa. I wszystko po to, żeby na koniec roku wyjść w okolicy zera albo zarobić na bardzo skromne życie. A ile przy tym przyrody zniszczą i ile CO2 wyślą do atmosfery, to już osobny temat. Udaje się jednemu na 10 i raz na 10 lat na tyle, że może ze 3 lata nie pracować.
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 22:45
              Od pewnej liczby mieszkań albo traktujesz to jako normalną pracę, albo oddajesz firmie, która tym zarządza i co prawda masz mniej, ale zajmujesz się tym przez zero czasu.

              Oraz jak ze wszystkim: ZALEŻY. My nie zajmujemy się szukaniem nowych chętnych, od tego mamy panią pośredniczkę, która daje ogłoszenia, umawia się, przyprowadza na oglądanie. Jedno z naszych mieszkań ma stałego lokatora od 8 lat i raczej tak zostanie, więc ono jest bezobsługowe. W pozostałych ludzie zmieniają się co 2-5 lat, do wytrzymania.
              • mamdomek Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 22:53
                Więc znaczy to, że nie jesteście pazerni jak próbuje być większość wynajmujących. Z opłakanymi skutkami.
                Z drugiej strony, jeśli ktoś "zainwestował" w mieszkanie w ten sposób że je kupił na kredyt, to rozumiem że próbuje wyjśc na zero przynajmniej, za wszelką cenę... smile
            • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 14.06.22, 15:19
              >Ale dlaczego z jednego nie opłaca się?

              Napisałam w innym miejscu: jak masz dużego pecha, to jeden nieuczciwy lokator unicestwi Ci zyski z kilku lat. Mały pech (zniszczenia na kilka tysięcy, niepłacenie przez pół roku, parę tysięcy długów we wspólnocie i dostawców mediów) to raczej norma.

              >Macie mieszkania w jedynym mieście?

              Huh?
    • anorektycznazdzira Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:09
      Ścianę pomalujesz, pleśń zalejesz odpleśniaczem i usuniesz, w najgorszym razie wymienisz fugi.
      Zniszczyć można przede wszystkim podłogę- dramat, wyobraź sobie wydarte w panelach dziury lub porozbijany gres- rwiesz całość bo nie ma co zrobić. Meble się niszczy bardzo łatwo drąc i robiąc dziury- tego się nie naprawi. Nieusuwalne plamy na tapicerce. Można rozbić płytę indukcyjną, telewizor, lustrzaną taflę w drzwiach szafy przesuwnej, umywalkę, kibel, kabinę prysznicową, wyrwać ze ściany armaturę, zrobić dziurę w drzwiach, wyżreć chemią plamy w zlewie.
      Kreatywność patologii jest bardzo szeroka.
      • anorektycznazdzira Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:35
        A jak chcesz smakowitych plotek o grubszych aferach, to w naszym lokalu panienka założyła burdel, jacyś narkomani się pobili, a także pocięli, wszystko było zachlapane krwią. Jak byś usuwała krew w takim wypadku? Bo ja zamówiłam ekipę dezynfekcyjną w kombinezonach, wolałam nie sprawdzać czym się zarażę usiłując to usunąć.
        Dla zainteresowanych: koszt zamówienia ekipy wydusiłam z robotnej panienki.
        • ykke Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:47
          anorektycznazdzira napisała:

          > A jak chcesz smakowitych plotek o grubszych aferach, to w naszym lokalu panienk
          > a założyła burdel, jacyś narkomani się pobili, a także pocięli, wszystko było z
          > achlapane krwią. Jak byś usuwała krew w takim wypadku? Bo ja zamówiłam ekipę de
          > zynfekcyjną w kombinezonach, wolałam nie sprawdzać czym się zarażę usiłując to
          > usunąć.
          > Dla zainteresowanych: koszt zamówienia ekipy wydusiłam z robotnej panienki.
          >
          Jezu, dla mnie krew ludzka jest takニprzerazająca, że chyba sprzedalabym to.mueszkanie nawet po oczyszczeniu . Współczuję.
    • laura.palmer Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:10
      Miałam kiedyś najemców, którzy przez cały okres wynajmu ani razu nie umyli często używanego piekarnika. Nie dało się go domyć nawet silnymi detergentami, musiałam kupić nową kuchenkę.

      Można też np. zrobić dziurę w podłodze, wypalić papierosem dziurę w tapicerce, zasmrodzić lokal papierosami, stłuc lustro lub kafelki, wyrwać ze ściany kontakty, urwać lampę sufitową, stłuc szybę w oknie, zalać podłogę i wypaczyć panele, wyhodować kamień w pralce lub zmywarce, urwać karnisz, podrzeć zasłony, nie myć sedesu przez co zrobiły się nieusuwalne, żółte zacieki, itd.
    • beataj1 Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:11
      Moje osobiste doświadczenie: gość spawał części motocykla w domu a dokladniej w kuchni. Miałam do wymiany spaloną iskrami podłogę. W szybach okien też były takie "wpalone" punkciki. I zostały-okien nie wymieniałam.

      Grzyb i zarośnięte mieszkanie mnie mniej ruszało
    • mamtrzykotyidwa Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 12:21
      Ano w różny sposób można zniszczyć.

      Na przykład jeden mój lokator, pociął regały, zrobił z nich krzywe półki w przedpokoju, a resztę pociętych wepchnął do dużej szafy, która była w pokoju. Swoje rzeczy trzymał chyba na tych krzywych półkach, bo regałów nie było, a szafa zajęta. Jak się wyprowadzał, to na prośbę o zwrot mebli przywiózł stare regały, tak podrapane i porysowane, że jeszcze w życiu tak zniszczonych mebli nie widziałam. Na dodatek ukradł też krzesła i blat stołu.

      Drudzy lokatorzy zniszczyli lodówkę - drzwi od lodówki miały kilkucentymetrowe wgłębienia, jakby się z nią ktoś boksował, a wszystkie półki były popękane.

      Kolejny miał psa i musiał zamykać go w łazience, bo drzwi od wewnątrz były wydrapane i wygryzione na wylot. Drzwi wyjściowe też były podrapane, ale nie aż tak jak łazienkowe.
    • n-ell Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 13:08
      Dokonania moich najemców: dziura w ścianie wielkości pięści (ścianka działowa gk), rolety i futryny obdrapane kocimi pazurami (w umowie zakaz zwierząt), rama lustra (drewniana) wypaczona na dole i popękana - podejrzewam jakiś sposób mycia polegający na podlewaniu duża ilością wody, zbita płyta indukcyjna, złamany stelaż w kanapie, dziura w syfonie umywalki (dosłownie wyglądało jakby coś metal wyżarło), zbita miska wc. O takich duperelach jak porysowana podłoga i drewniane parapety, brudne ściany to nawet nie wspominam. Plus zostawianie brudnych sprzętów AGD z resztkami żarcia w lodowce i zamrażarce.
    • heca7 Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 13:12
      U mnie w jednym z mieszkań był burdel. O czym dowiedzieliśmy się od sąsiadów. Ponieważ dokładnie na przeciwko drzwi do mieszkania mieliśmy komórkę lokatorską (były takie 3 na każdym piętrze) i to dość dużą a panie "obsługujące" były dwie... To kiedy jedna miała klienta , druga czekała w tej komórce! Żenua.
      Inny kawaler zrobił imprezę i bawił się pistoletem na kulki. Strzelił centralnie w ekran 32 calowego tv. Inny wylał jakiś żrący płyn na czarne kafelki na podłodze. Nie dało się tego nawet spolerować a dodatkowo plama jako żywo przypominała średniej wielkości penisa tongue_out
      Inni państwo wyhodowali czarną pleśń w pralce. Uszczelki domyć się nie dało. Nie mówiąc o smrodzie z pralki uncertain
      W kolejnym mieszkała żrąca się parka. Mieszkanie wynajmował pan i on opłacał rachunki. Pani chyba miała nierówno pod sufitem bo raz wg relacji sąsiadów biegała nago po osiedlu. Jak wychodziła do pracy a jego też już nie było odkręcała wodę w prysznicu aby nabić mu astronomiczny rachunek. W rezultacie wg słów administratora pobiliśmy rekord osiedla w zużyciu wody tongue_out A dodatkowo kabina prysznicowa zarosła kamieniem uncertain Państwo nie zmieniali żarówek więc jak jakaś się przepaliła to stawiali świeczkę i wosk lał się po meblach i podłogach. Nawet świeczka stała na umywalce. Aaaa i im się udało wypaczyć plastikowe drzwi balkonowe!
      A jeszcze inni , nie zepsuli nic u nas ale za to mieliśmy prawie podwójne miejsce parkingowe. Tzn było w takim miejscu , że mogli bezkolizyjnie ustawić obok siebie dwa auta i nikomu przeszkadzali. Ale mieli jednego pilota do garażu. Jakoś nie chciało im się dokupić drugiego. Pewnego dnia nie zdążyli wjechać do garażu jedno za drugim i rozwalili bramę wjazdową.
      • 1matka-polka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 19:54
        Łkam, choć sama przechodzilam remont po 6 osobowej rodzince, mieszkajacej w moim 3 pokojowym mieszkaniu z pracownikami i rotweilerem na balkonie🤣🤣🤣 Na krzywy ryj wszystko, bo wynajelam malzenstwu z 2 dzieci... Ale to bylo 15 lat temu od tamtej pory zadnych bombelkow i innych szemranych parek, bo od razu mi sie nie podobali ale akurat byl zastoj na rynku, wiec ich wzielam...
        • heca7 Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 14.06.22, 15:45
          alfa36 napisała:

          > heca, a pamiętam Twoje wątki mieszkaniowe i wydawało mi się, ze zawsze miałaś s
          > uper lokatorów.


          No ale 5 mieszkań więc przez prawie 20 lat wynajmu trochę historyjek się uzbierało wink Mam też lokatorów idealnych , płacących. Jedna para mieszkała u nas kilka lat. Nigdy nie spóźnili się ani o jeden dzień z czynszem. Chcieliśmy to mieszkanie sprzedać ale dosłownie w sąsiednim , budującym się bloku kupiliśmy nowe. Musieli przeczekać gdzieś 4-5 miesięcy. I zgodzili się, wynajęli gdzieś pokój na ten czas i teraz od nie wiem, 6? lat mieszkają w tym nowym mieszkaniu. Też żadnych problemów. Drudzy to para Ukraińców pracująca tutaj od kilku lat. Wprowadzili się do nowiutkiego mieszkania, biała kuchnia, zmywarka, płytki a'la marmur , szafy aż 3 , duży prysznic, pralka, klima, balkon, miejsce garażowe, komórka. Byli zachwyceni. Jak ona zaszła w ciążę to zadzwoniła z pytaniem czy mogą zostać , no bo dziecko a ludzie nie chcą wynajmować parom z dziećmi. Niedawno mieli szukać czegoś większego (35m2 to jest) ale wybuchła wojna i wiadomo jak w Wawie z wynajmem więc mieszkają, płacą na czas, żadnych zastrzeżeń nie mają , my też nie.
    • cegehana Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 13:34
      Wyposazenie zużywa się tak czy siak i raczej licz się z tym ze coś tam się pokazuje, coś peknie itd. Tak jak kiedy sama mieszkasz. To jest koszt który powinnas uwzględnić negocjując stawkę. Najbardziej balabym się rzeczy, których naprawić się nie powiedzmy zniszczenia pozarem itd.
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 18:52
        Wyposażenie niedużego mieszkania to tak czy inaczej są dziesiątki tysięcy w wariancie budżetowym (IKEA + markety budowlane). Lokatorzy potrafią zniszczyć absolutnie wszystko, od płytek na podłodze i ścianie przez AGD po meble (znam historię kolesia, który zniszczył meble w pokoju, bo suszył mokre gacie w taki sposób, że wyciągał szufladę, wkładał do niej gacie i tak ją zostawiał wyciągniętą, żeby schło). Raczej nie dostaniesz od nikogo kaucji wyższej niż 1 czynsz (chyba że wynajmujesz apartament na Złotej 44). Statystyczny lokator mieszka 2-5 lat, a istnieje ciekawa prawidłowość: im krótszy czas najmu, tym większa demolka. Normalni ludzie zwykle mieszkają latami (i ciułają na własne), dbają jak o swoje i po wyprowadzce zwykle starczy odmalować. Najgorsi są pacjenci, którzy po 2-3 miesiącach przestają płacić. Najpierw opowiadają bajki o chorobach i złamanych rękach, potem idą w full ściemę ("wczoraj wysłałem przelew, nie dotarł, dziwne?"), a na końcu przechodzą w tryb "nie zapłacę i co mi zrobisz". Dobrze, jak po paru miesiącach wyniosą się sami zostawiając klucze w skrzynce, mieszkanie jest zwykle zdewastowane i brakuje w nim wszystkiego, co da się łatwo wynieść.

        Biorąc pod uwagę powyższe: jak byś to uwzględniła? Pokaż Excela.
        • szpil1 Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 19:25
          dr.amy.farrah.fowler napisał(a):

          > Lokatorzy potrafią zniszczyć abs
          > olutnie wszystko,

          No, dokładnie o to chodzi. Sama nie wiem czy mundrości typu "trzeba brać większą kaucję" bardziej mnie śmieszą czy irytują, bo nikt nie zapłaci kaucji, którą trzeba by wziąć, by się w pełni zabezpieczyć. Tak samo reaguję na "przecież po to jest kaucja by pokryć straty".
          • cegehana Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 16.06.22, 08:52
            A mnie śmieszy oburzenie z powodu ze generując przychód trzeba ponieść koszty uzyskania przychodu a czerpiąc zyski z inwestycji trzeba ponieść ryzyko inwestycyjne. A kto ma niby to robić? Przypomina mi to
            ostatnio krążący mem o tym że na dniu dziecka w Zarach nie było darmowej waty cukrowej d!a dziecka i pytanie "czemu to matka ma płacić" - A kto ma płacić? Odpowiem przy okazji na pytanie szpik1 - stawkę ustale taką, jaka uzwlgledni koszt amortyzacji środka trwałego i jaka będzie zaakceptowana przez kontrahenta bo tego warunku równiez obejść sie nie da (szok i niedowierzanie że klienci nie zapłacą każdej stawki jaką zaśpiewam). Ryzyko inwestycyjne będę zmniejszać poprzez dywersyfikacje źródeł przychodów z pełną świadomością ze zmniejszyć go do zera się nie da. I ze skutki nietrafionej inwestycji muszę wziąć na klatę tak samo jak wezmę zyski z trafionej. Pewnie że wolałabym jak w reklamach mieć zysk bez ryzyka, ale widział ktoś kiedyś takie cuda? Pewnie ze zawsze chcę mieć jak najniższe koszty najlepiej żadne, bo kto by tak nie chciał, ale takich cudów w żadnej działalności gospodarczej też nie widziałam. Mogę tylko życzyć Wam takich zysków bez ryzyka i kosztów i zazdrościć jak się spełni.
            • jasnozielona_roslinka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 16.06.22, 11:45
              tylko to ryzyko nie wynika z tego że lokatorom przez przypadek cos się zniszczy i mieszkania są normalnie użytkowane.
              Ryzyko wynika z tego, że wydawałoby się normalni ludzie okazują się że żyją w chlewie ( u mnie spali na zasikanym przez kota łóżku ... a smród był taki że sie nie dało wejść do mieszkania), niszczą jakby mieli świadomości ze za to trzeba zapłacić (np połamane drzwi do pokoju), czy dają upust swojej kreatywności na ścianach.

              A i specjalnie daje niskie stawki zeby móc wybierać pomiędzy zgłaszajacymi sie chetnymi (jakim prawem ja casting robię ... powinnam przecież zgadzać się wynając pierwszej osobie...) , a nadal trafiam na ludzi którzy nie szanują rzeczy, nie stosuja sie do umowy i czasem drżę czy sie w ogóle wyprowadzą mimo niepłaconego czynszu
              Szczerze mówiąc to powinna być jakas czarna lista/referencje od wczesniejszego najemcy i wyższe kaucje (bo za kaucję 1500, 1600 to niewiele jestem w stanie naprawić)
              • cegehana Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 16.06.22, 12:45
                Ryzyko wynika z faktu że chcesz wynająć mieszkanie ludziom, których nie możesz kontrolować. Mógłbyś sama tam mieszkać na własnych zasadach i chlewu nie mieć - ale wtedy pryska również szansa na zysk. Jak trafią Ci się kulturalni ludzie , którzy szanują rzeczy to dzielisz sie z kimś zyskiem z najmu? Jeśli tak, to z tymi samymi osobami podziel się kosztami i ryzykiem, ze ktos zrobi chlew.
                • jasnozielona_roslinka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 16.06.22, 14:54
                  nie kontrolować, co z zasady mogą nie wywiazać się z umowy (nie zapłacić i uciec, nie płacić i nie chcieć się wyprowadzić, zrobić zniszczeń na kwotę opiewajaca na wielokrotnosć zadatku) i nie ponoszą żadnych konsekwencji.
                  Tu nie ma problemu kontroli tylko niewywiązywania się z umowy i nieponoszenia konsekwencji.
                  Dlaczego miałabym się dzielic zyskiem z najmu z osobą która podpisała ze mna umowę na najem (korzysta z mieszkania na warunkach na które się zgodziły obie strony)?
                  Właściwie jedyny sposób na "podzielenie się" jest podnoszenie czynszu i zadatku tak żeby zabezpieczyc się na wypadek najemców którzy się nie wywiązują z umowy (połowa się gdzieś niewywiązuje - na różne sposoby: zniszczenia, pozostawienie syfu w mieszkaniu, niepłacenie itp).
      • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 18:54
        Para moich znajomych spaliła w piecu kanapę w wynajmowanym mieszkaniu. Fakt, że odbyło się to wskutek nieporozumienia z właścicielami (którzy byli liczni i nie komunikowali się ze sobą) i jedna osoba udzieliła zgody na spalenie kanapy, a inna załamała się, jak się dowiedziała, że kanapa zmieniła stan skupienia, ale fakt jest faktem.
    • jasnozielona_roslinka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 15:21
      królik obgryzie framugi w drzwiach (oczywiscie miało nie byc zwierząt), kot zasika kanapę (do wyrzucenia), wyłamią drzwi w pokoju (dosłownie), będą gasic papierosy na pralce, wybrudzą tłuszczem wszystkie ściany w kuchni (chyba chodzili z patelnia po całej kuchni), przemalują ściany na czarno (bardzo trudno potem wrócić do jasnego koloru) i oczywiście przybijanie w dowolnych miejscach gwoździ (bo przecież muszą mieć 7 obrazków na ścianie i w innych miejscach niż ci sprzed roku)
      Jestem pewna że w swoich domach i domach swoich rodziców takich rzeczy nie robią. Absolutnie wszyscy ci ludzie wydawali się być odpowiedzialnymi a zachowywali się jakby nie rozumieli konsekwencji swoich czynów. Myśle że po prostu mieli gdzieś znieszczenia , a do smrodu kocich sików się przyzwyczaili
        • jasnozielona_roslinka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 22:46
          nie jeśli wprowadzają się na 6 miesięcy a potem masz przemalowywać ściany z koloru czarnego (w umowie mam, że nie mają prawa przemalowywać sami scian, więc to było duze zaskoczenie... tym bardziej na kolor który trudno zmienić)
          kot, tak jak królik nigdy nie miał prawa zamieszkiwać. Się kupuje nową ... (tylko że cena kanapy jest wyższa niż zadatek i to j muszę załatwiać transport, szukać nowej itd bo najemca nie zastosował się do umowy) ...
          No nie całkiem jak w domu, bo ja w domu nie mam kota który sika na kanape i nie muszę jej wymieniać za każdym razem jak kot nasika. Oczekuję że najemca zastosuje się do umowy i nie będzie w mieszkaniu zwierząt.
          A kolejny najemca zdziwiony bo królicze ząbki na framudze drzwi ...
          Jakoś wątpię że mieszkajac w domu swoich rodziców albo na swoim to tak beztrosko przemalowują ściany na czarno, hodują króliki i co 6 miesięcy zmieniają aranżację ściany. I pewnie uważają jak palą fajki i na swojej pralce albo na pralce w domu rodziców nie gaszą petów.
            • jasnozielona_roslinka Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 13:25
              tylko że w swoim mieszkaniu nie zmieniasz własnej osobowosci co 6 miesięcy, wiec nie masz potrzeby przemalowywać ścian na czarno, a potem na kremowo, a potem na zielono i podobnie nie wbijasz nowego układu dziur co 6 miesięcy (potem szpachlowanie i malowanie całej ściany).
              A jak miewasz zwierzęta to zakładam że raczej nie hodujesz ich tak że sikają na kanapę (a jak to zrobią to czyścisz, albo wymieniasz)
              I tym si różni najem od własnego mieszkania, że ja w umowie mam zakaz zwierząt i przemalowywania ścian przez najemców (bo najemca ma 1miesieczny czas na wypowiedzenie , więc równie dobrze mógłabym tak co 2 miesiace przemalowywać sćiany po nich... bo przecież on w swoim domu może zmieniać kolor ścian to dlaczego nie u mnie..)
              stawiam kasztany przeciw żołędziom że na swoim , albo u rodziców nie przemalowują scian co 6 miesięcy/co rok ani nie zmieniaja układu dziur w ścianie z taka czestotliwoscia
              Normalne zużycie nie obejmuje przemalowywania scian przez najemców (miałam też takich którzy uznali że doskonałym pomysłem jest zamalowanie plamy na ścianie farbą "podobna" do koloru ściany. Po 7 miesiacach najmu mieszkania świeżo odremontowanego oddali je z wymalowanym na ścianie "kołem" o średnicy 40 cm - co oznacza przemalowanie całej ściany. Oczywiście malowanie kół na ścianie według nich było normalnym użytkowaniem)
              • kocynder Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 14.06.22, 19:51
                Wiesz, to trochę chybna na zasadzie... Byłam kiedyś z koleżanką na wyjeździe. Wszystko było ok, hotelik klasy turystycznej (więc nie milion gwiazdek, chyba, że tych nad dachem). No i w drodze powrotnej kumpela zaczęła "martyrologię". Że syf, bo... (Uwaga!) "nie zmieniali CODZIENNIE pościeli na łóżkach!". Ano nie zmieniali. Kiepski wybór dań obiadowych, bo tylko trzy zupy, trzy "drugie", no żenua! Ano były "tylko" trzy zestawy dziennie. W końcu mając dość jej jędolenia uprzejmie ją zapytałam, czy w domu ona codziennie zmienia pościel? No, nie, ale... Czy w domu codziennie gotuje pięć obiadów do wyboru? No nie, ale... Takie krytykowanie bo "jest wielka pani na nieswoim".
                Częste jest też analogiczne traktowanie np własności biurowej - nie sprzętów, które się dostaje służbowych, a "własności wspólnej". W domu, o SWOJE - dbam, a w pracy? Kawa się wylała? A co tam, po południu sprzątaczka przyjdzie i posprząta. A że do tego czasu już powstaną plamy na wykładzinie? A co to, moja wykładzina? Itp. I tak, niestety dość nagminne jest, zwłaszcza u najemców "krótkoterminowych" traktowanie wynajętego mieszkania właśnie na zasadzie "hulaj dusza, piekła nie ma"...
          • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 19:18
            A jeżeli chodzi o zwierzęta: ktoś, kto nie ogarnia zarabiania na czynsz i płacenia go, nie ogarnia, że jak Ci z pizzy spłynie ser, to należy wyczyścić piekarnik, nie ogarnia, że kabinę prysznicową się myje, zwykle nie ogarnia też zwierząt (dobrze, jak uda im się przeżyć u kogoś takiego).

            Nasi najlepsi, wieloletni lokatorzy mieli starego, ciężko schorowanego kota. Zgadnij, czy po ich wyprowadzce został choć ślad, że tam mieszkał kot.
        • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 19:12
          Oni nie malują ścian jak normalni ludzie, w sensie: planujesz, dobierasz farbę, kupujesz taśmę malarską, folię i wałek, zabezpieczasz, oklejasz i malujesz. Oni budzą się z wizją, że jeb*ą sobie jedną ścianę na czarno. Albo na oczojebną czerwień. Albo przecierki pomarańczowo-niebieskie. Łapią pędzel i opierd*alają tę ścianę farbą Hammerite "Prosto na rdzę", bo taką mieli, nawet nie okleiwszy sąsiedniej taśmą. Co najmniej dwie sąsiednie także do pomalowania, bo mazy w rogach, pochlapana podłoga, okna i meble, a na jednej ścianie koślawo naniesiony czarny (weź zamaluj to potem).

          Nie kupuje się nowej, tylko po uświadomieniu, że cena kanapy przekracza kwotę kaucji spieprza z mieszkania zostawiając klucze w skrzynce bez zapłacenia ostatniego czynszu.
    • rozwiane_marzenie Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 16:47
      Sąsiadka wynajmowała swoje mieszkanie przez pół roku. Całe szczęście, że "państwo" się wyprowadzili, bo i nam, pozostałym lokatorom uprzykrzali życie hałasami (i nie tylko hałasami). Ale do rzeczy, co opowiadała sąsiadka: w łazience zepsuli spłuczkę, urwali prysznic, sedes i wanna były tak brudne i zapuszczone, że w zasadzie nadawały się do wymiany. Kuchenka gazowa i lodówka również. Wyłamane drzwiczki od jednej z szafek w kuchni. Wyrwali gniazdka z prądem w kuchni i pokoju, w przedpokoju nie wyrwali, ale przestały działać. Urwali klamkę od drzwi do pokoju. Roleta w pokoju zerwana. Nie pamiętam dokładnie, co jeszcze wymieniała ta sąsiadka, ale jak dla mnie to wystarczy, żeby uznać mieszkanie za zniszczone. Do tego ubrudzone ściany i trzeba robić generalny remont mieszkania.
    • stara-a-naiwna Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 22:02
      jestem na takiej grupie na facebooku
      wynajmujacy czarna lista
      i tam właściciele mieszkań dają zdjęcia

      moja lokatorka - samotna matka - uwielbiała czaty i gierki komputerowe a dziecko mogło robić co chciało. I jak ona siedziała z nosem w telefonie córunia z kredkami, flamastrami, długopisem i co tam jeszcze znalazła szła / chodziła przez 2 pokoje, korytarz do kuchni i na wysokości dziecięcych oczek robiłą kreski na sciania.

      Laska mieszkałą kilka mieisęcy a malowałam CAŁE mieszkanie

      dodatkowo zostawiłą jedzenie w lodóce i zwiała - syf i smród.

      Ale moja laska za dużo rzeczy nie zniszczyła... w porónaniu do tego co pokazuja ludzie w necie


      AAA jeden z moich lokatorów mial pluskwy. Wyprowadził się i ani słowa nie zająknął się o problemie.
      Jak już odkryliśmy co tam się wyrabia, zartowaliśmy sobie w domu, że pewnie myślał że go po nocach sumienie gryzie ale to nie bylo sumienie.. wink
    • taki-sobie-nick Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 22:14
      Facet z wyższym wykształceniem, na stanowisku, paląc nie zorganizował sobie czegoś jako zapalniczki, tylko strząsał popiół do butelki, rzecz jasna nie trafiał, popiół spadał na podłogę i był rozdeptywany butem faceta (prawdopodobnie siedzącego przed kompem i nie zdającego sobie sprawy, że depcze po popiele).
    • eliszka25 Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 12.06.22, 22:29
      Zniszczone mieszkanie to takie, które potrzebuje generalnego remontu żeby znów dało się w nim mieszkać. Żeby spowodować taki stan, nawet nie trzeba niczego rozwalać. Pomagałam kiedyś koleżance uprzątnąć mieszkanie po zmarłej babce, która przez długie lata bardzo dużo paliła w mieszkaniu. Przed wejściem do mieszkania brałyśmy głęboki oddech, biegłyśmy otworzyć drzwi balkonowe i czekałyśmy jakieś pół godzinki na balkonie aż się trochę przewietrzy. Dopiero wtedy byłyśmy w stanie wejść do mieszkania, pootwierać wszystkie pozostałe okna i cokolwiek tam zrobić bez konieczności haftowania. Smród papierosów był tak potężny, że nie sposób tam było wytrzymać. Do wyrzucenia było dosłownie wszystko, a po wywaleniu mebli potrzebny był gruntowny remont. Żeby pozbyć się smrodu trzeba było zedrzeć wszystkie tynki, sufity oraz podłogi. Wszystko do gołego muru. Nigdy wcześniej i nigdy potem nie widziałam tak zasmrodzonego mieszkania.
    • lannnnntana Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 05:54
      Ja już nie wynajmuję mieszkania - stoi puste. Po tym, co przeszłam z lokatorami wolę płacić czynsz i media w nieużywanym mieszkaniu niż po raz kolejny wydawać majątek na remont. Po każdym lokatorze musiałam robić niemalże generalny remont - a po młodym, rozrywkowym małżeństwie musiałam nawet naprawiać balustradę balkonową. Poza tym podnajęli trzeci pokój koledze, który nie uznawał popielniczek i sprzątania - żarł pizzę w łóżku, plamiąc, gdzie popadnie, wypalone dziury w panelach, zasłony, rolety do wyrzucenia. Oczywiście podłoga do wymiany, łóżko do wywalenia. Nawet okna uszkodził. Kabina prysznicowa do wymiany - nigdy jej nie myli, nie dało się odczyścić. Mieli uroczego kotka, który uparł się srać poza kuwetą - płytki do wymiany. Kaucja nawet połowy nie pokryła, a jeszcze się awanturowali o zwrot. A tam połowy. Mieszkanie wyremontowałam, stoi puste, czeka na pełnoletność syna. Nigdy więcej.
    • dr.amy.farrah.fowler Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 17:40
      Jedni nasi zniszczyli ściany w taki sposób, że po całym mieszkaniu były pociągnięte kable przybite do ściany gwoździami. Po wypruciu trzeba było to wszystko gipsować i malować. Wszystkie pomieszczenia oprócz łazienki i przedpokoju. Mieliśmy też oberwaną umywalkę, bo ktoś na niej stanął i się urwała (mocowana na wspornikach, na szczęście szlag trafił tylko wsporniki). Rozbite pojemniki w lodówce (jak? to tworzywo sztuczne, poza tym tego się przecież nie wyjmuje codziennie, tylko wysuwa). A, w lodówce była też półka ze szkła zbrojonego w plastikowej ramce. Też rozwalili. (Jak?!)

      W innym mieszkaniu mieliśmy rozbite wszystkie szyby w regale. Ale wszystkie, bez wyjątku. Szansa, żeby stało się przypadkiem - żadna. I popisane drzwi flamastrem.
    • panna.w.paski Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 13.06.22, 20:12
      W mieszkaniu moich rodziców mieszkali (odpukać) na razie normalni ludzie, córka znajomej rodziców była na bakier z higieną ale jej mama przyjechała ją spakować i doczyścić mieszkanie więc moja mama nie padła na zawał (choć mówiła, że mimo sprzątania nie było brudno ale wiem, że trudno jednym sprzątaniem usunąć syf, który odkładał się przez dwa lata).
      Natomiast nieciekawą historię mieli właściciele mieszkania, które wynajmowaliśmy. Przed nami w mieszkaniu mieszkała dziewczyna. Najpierw sama, potem z facetem, a potem jeszcze z psem. Love story bez happy endu, gość się wyprowadził, ale nie mógł się pogodzić z tym, że to już koniec. Nachodził ją, dobijał się, awanturował na klatce a na koniec.. wpuścił do mieszkania przez dziurkę od klucza kwas masłowy.🤦‍♀️
      Dodatkowo pies szalał w domu, podrapał wszystkie ściany i pogryzł meble. W związku z tym na wstępie dostaliśmy nową kanapę i świeżo odmalowane mieszkanie.
      W związku z tym rozumiem, że my - spokojne pracujące małżeństwo, nawet z roczniakiem w pakiecie było dla właścicieli wzorem normalności.. I kiedy się wyprowadzaliśmy po 1,5 roku to jedynymi zniszczeniami były ślady rączek na ścianie nad kanapą a właściciele pytali czy mamy innych lokatorów do polecenia 😉
    • andace Re: Wynajem - co to właściwie znaczy: zniszczyć 14.06.22, 18:26
      Wynajmowałam 3 mieszkania, w tym jedno było wynajęte przez 1 lokatora przez 15 lat! Największe zniszczenia: lokatorzy mieli 3 szynszyle i została spora plama i zniszczenia na parkiecie i obgryzione drzwi do łazienki (całkowicie, razem z futryną). Sami to pokazali i zapłacili za wymianę drzwi i cyklinowanie i lakierowanie podłogi.

      Przez 5 lat mieszkała rodzina z Białorusi, wprowadziło się małżeństwo, wyprowadziło małżeństwo z 3 dzieci, należało tylko odmalować mieszkanie, nawet nie potrąciłam tego z kaucji (pokój dziecięcy był dość brudny).

      Najgorszymi lokatorami było 2 braci, jeden robił specjalizację a drugi kończył medycynę, rodzice też lekarze z prywatną kliniką. „Chłopcy” jak ich nazywała mamusia, bardzo ciężko się uczyli, nie można było wejść do mieszkania bo uczyli się do egzaminów, kolokwiów etc.
      Po 4 latach - wyrwane większość kontaktów, włączników i oświetlenia sufitowego, tyle ze wszystko włożone z powrotem w ściany na jakiś klej, zbite szyby na balkonie (ze szkła zbrojonego), zbite wszystkie szyby w drzwiach i zastąpione szkło matowe jakimś najtańszym badziewiem w kwiatki, zbite drzwi szklane w szafach w zabudowie, podłoga drewniana miejscami zniszczona tak wystawały drzazgi.
      Przebity odpływ w wannie co spowodowało potem zalanie całego mieszkania. Zepsute krany, wyrwane klamki w drzwiach i połamane łóżka. Co ciekawe było czysto jak się wyprowadzali, więc wrażenie było takie jakby mieszkanie było ok. Dodatkowo problemy ze wspólnota bo wyrzucali regularnie butelki po alkoholu przez okno (do ogródka sąsiadów) i opróżniali też regularnie w ten sposób popielniczkę - mamusia u której interweniowałam twierdziła ze to pomówienia bo chłopcy ciężko pracują i się uczą i nie maja czasu na imprezy 🤣🤣
      Zatrzymałam kaucję, która pokryła 1/3 strat i potem mamusia do mnie regularnie wydzwaniała że jestem złodziejką i zarabiam na najemcach kradnąc im kaucje i wynajmując „ruinę” za zawyżoną cenę.
      Przestała wydzwaniać jak się z nią umówiłam i przekazałam korespondencję - ok 20 listów od różnych firm wzywających do zapłaty i wezwania od komornika bo jak się okazało chłopcy brali chwilówki i kupowali na potęgę drogie gadżety na kredyt, była nawet policja. Mamusia przy każdej wizycie miała inna torebkę, zarówno LV czy Chanel, i ubrana była tylko w drogie marki, chłopy jeździli nowym volvo, a nie stać ich było żeby pokryć 5 tys pln za szkody które wyrządzili.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka