noc_na_pustyni Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 17:58 Raz pomyliłam szpinak z miętą, osobiście wyhodowane, ale nie pytajcie, jak to możliwe - pomylenie, nie wyhodowane. I ten "szpinak" dałam z serem do makaronu... Mąż w połowie dania stwierdził, że on już chyba nie może i że przeprasza. Uprzejmy Doszliśmy, co się wydarzyło i do tej pory się z tego śmiejemy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycerzowa Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 18:28 Dorodne truskawki wykorzystałam do konfitury, a z tych trochę "uszkodzonych" postanowiłam ugotować kompot. Późno już było, ja zmęczona, pomyliłam torebki i zamiast cukru wsypałam do garnka mak. Nastoletni syn jeszcze nie spał, zjawił się w kuchni z rozanieloną miną: - Mama KOMPOT gotuje... Odpowiedz Link Zgłoś
ritual2019 Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 18:37 To juz lepiej uzyc soli niz sosu sojowego, tej soli wcale nie trzeba duzo. Poza tym nie spotkalam sie jeszcze z dodawaniem sosu sojowego do curry. Wczoraj zrobilam keema i paneer curry, tez dom pachnial przyprawami pomimo wentylacji az urzadzilam porzadne wietrzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
taje Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 20:34 Nie kulinarna a bardziej gastronomiczna wpadka. Będąc młodą (i biedną) studentką wybrałam się do restauracji z dużo bogatszymi znajomymi. Wybrałam jakąś wykwintną zupę, a na stoliku stała miseczka z parmezanem. No to wsypałam sobie ze dwie łyżki tego parmezanu. Tyle, że to była gruba sól morska. Płakałam nad tą zupą ale zjadłam ją do końca bo nie mogłam się przyznać do takiej porażki (i jeszcze jaka droga ta zupa była). Druga wpadka - głupota niedoświadczonego kulinarnie dziewczęcia. Podczas studenckiej pracy wakacyjnej w USA miałam pierwszy raz do czynienia z kuchenką mikrofalową. Druga połowa lat 90.- w Polsce nie widziałam jeszcze takiego cuda. No i postanowiłam jajka w mikrofali ugotować. Efekt - głośno i barwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
magda.z.bagien Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 00:26 Zaliczyłam podobną wpadkę z solą. Najpierw poszłam do fryzjera i wyszłam prawie łysa. Żeby sobie poprawić humor, poszłam do baru mlecznego na pierogi z truskawkami. Normalnie nie lubię, ale potrzebowałam cukru, żeby się lepiej poczuć. Na stoliku stała sól i udawała cukier, więc posypałam grubo. Było tak słone, że aż gorzkie. Resztę wieczoru spędziłam łysa i głodna, chlipiąc w poduszkę. Odpowiedz Link Zgłoś
annaboleyn Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 00:28 Nie pisz takich rzeczy, bo mam imperatyw nakarmienia Cię! Biedna ( Odpowiedz Link Zgłoś
asfiksja Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 22:39 Ugotowałam kiedyś zupę rybną z niedokładnie wypatroszonej ryby. Byłam przekonana, że ryby nie mają takiej struktury anatomicznej, jak woreczek żółciowy. Otóż zdecydowanie mają, gdyby ktoś miał wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
my_fair_lady Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 23:14 Lata 90-te, moje poczàtki w Anglii i… “na swoim”. Zachciało mi się orzechowego tortu. Zakupiłam składniki, wzięłam sië ochoczo (jako młode dziewczę) do roboty…. Cała micha “przepysznej” masy orzechowej wylàdowała w koszu. (Ciężkie cholerstwo było). Okazało się, że w Anglii można kupić SOLONE masło… 🤔 Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 13.06.22, 23:24 O rany - to samo w USA. Byłam z rodzicami u cioci mojego taty. Naszą specjalnością jest tort makowy. Obiecałyśmy zrobić u cioci - na deser, jak cała amerykańska rodzina się zjedzie. No i zaczęłyśmy robić krem. Żółtka z cukrem zrobione i zaczęłyśmy dodawać masło. Próbujemy - a to słone. Dopiero wtedy się zorientowałyśmy z mamą, że tam masło jest słone. Ciocia z moim tatą na cito jechała do jakiegoś marketu szukać masła nie solonego. Jak się okazało - wcale proste to nie było. Ale udało się Odpowiedz Link Zgłoś
afro.ninja Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 13:33 Ciasta. Ostatnio ptysiowe. Drożdżowe za slabo wyrobione, ale takie ciasto mozna zjesc bezproblemu, tylko się klei do rąk. Odpowiedz Link Zgłoś
znana.jako.ggigus Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 13:39 Goscilam kolezanke nastawiona sceptycznie do kuchni weganskiej. Zadna potrawa mi sie nie udala. Normalnie tak nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 20:28 wstawilam ciasto do piekrnika i wyszlam z domu na ponad 5h. Po powrocie wyjelam cegle-wegiel z keksowki i bylam niesamowicie szczesliwa, ze poza tym nic sie nie spalilo. Odpowiedz Link Zgłoś
pkt4a Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 22:32 Kiedyś bylismy u babci . Babcia pochwaliła się że pokątnie kupiła "w dobrej cenie" wieprzowinę i zrobiwszy z niej farsz do gołąbków poczęstowała nas tymi gołąbkami . W miedzyczasie poszła na pogaduchy do sąsiadki . Czujemy jakiś odór z tych gołąbków . A że babcia straciła węch to kupiła wieprzowinę z knura a takie mięso cuchnie . Więc my te wszystkie gołąbki ciach do kibla . Babcia przyszła i pyta jak smakowało . Powiedzieliśmy że gołąbki były wyborne . . www.facebook.com/AtomAteizmwęch Odpowiedz Link Zgłoś
rozaliaolaboga Re: I obiad wylądował w kiblu. Kulinarne wpadki. 14.06.22, 22:43 Już kiedyś to tu opisywałam... W czasach przedinternetowych, kiedy wchodziły gazetki z przepisami typu Moje Gotowanie, w jednej z nich znalazłam przepis na kurczaka w cytrynach. Przepis zakładał użycie kurczaka oraz soku z chyba 15 czy 25 cytryn... "Będąc młodą lekarką" wzięłam i ugotowałam wg przepisu. Rodzice bardzo starali się wspierać moje zainteresowanie gotowaniem, niestety kurczak cytrynowy ich pokonał 😂 dodawaliśmy śmietany i jogurtu, niestety nic nie dało się zrobić. Smakowało jak cytryna, po prostu! 😅 Odpowiedz Link Zgłoś