Dodaj do ulubionych

No to wakacyjne must have

13.06.22, 19:28
Na fali wątku o wakacjach z koszmaru, tak dla przeciwwagi.
Dla mnie to spokojne, niezatłoczone miejsce.
Pensjonat, w którym jest wygodny czysty pokój z własną łazienką
Rano gotowe śniadanie plus posiłki o dowolnej porze ale nie przyrządzane samodzielnie. Na myśl o robieniu jedzeniowych zakupów na urlopie odechciewa mi się tegoż urlopu
Miejsce i okolice ciekawe na tyle, że można organizować sobie czas dostosowując rodzaj aktywności do humoru, pogody itp. Czyli ogólnie mówiąc brak przymusu typu plaża czy basen. Lubię pozwiedzać, pooglądać, na rowerze zobaczyć okolicę
Obserwuj wątek
    • mgla_jedwabna Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 19:37
      Cisza i spokój we własnym pokoju, poza tym może być to nawet typowy hotel AI. Własna łazienka, wygodne łóżko (porządny materac!). Niezbyt męczący dojazd. Czajnik do herbaty w pokoju, lodówka może być nawet wspólna na korytarzu/ we wspólnej kuchni. Może być skromnie i ciasno, ale musi być czysto. Możliwość jedzenia normalnych posiłków, tzn. z talerza i przy stole, nie żadne mielonki wydłubywane nożem z puszki na ławce w parku. Ja to mam niskie wymagania, ale jeśli ktoś czytał mój wpis w wątku o koszmarnych wakacjach, to zrozumie dlaczego.
    • swiezynka77 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 19:45
      Jakie to szczęście że ludzie są różni. dla mnie coś co nazywa się pensjonatem jest skreślone z góry a wykupywanie samego śniadania mija się z celem. Albo pełne wyżywienie albo brak wyżywienia i własna przyzwoicie wyposażona kuchnia. W Polsce zazwyczaj wybieram wynajęcie domku z aneksem kuchennym, za granicą hotel z wyżywieniem ale czasem spędzam wakacje inaczej. Najważniejsza jest dla mnie bliskość przyrody i możliwość długiego przebywania na zewnątrz.
    • chococaffe Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 19:53
      Czysta i ergonomiczna łazienka z dobrą hydrauliką (ja tak ciągle o tej hydraulice bo miałam parę niefajnych doświadczeń, głownie w hotelikach z "duszą")

      Lokalizacja odpowiednia do celu podróży i niezależnie od niego bezpieczna, nawet późnym wieczorem, nocą.

      Wygodne łóżko.

      Czystość.

      To były "musthave". A z takich mniej koniecznych, ale poszukiwanych to:

      mało szmat w pokoju (jak sa to zdejmuje i chowam w szafie)
      otwierane okna (chociaz na dłużej niż dzień czy dwa, to raczej musthave)
      czajnik i lodówka
      widok z okna
    • abecadlowa1 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 19:58
      U mnie im gorzej tym lepiej. Wakacje są po to żeby się zmęczyć, spocić, pobrudzić i pozdzierać. Spanie może być w w namiocie lub hamaku. Strasznie tego potrzebuję, bo moja codzienność to klimatyzowane, czyste i ergonomiczne wnętrza biurowe.
    • sumire Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:04
      Jeśli chodzi o miasto - cisza, ale położenie na tyle centralne, że nie trzeba jechać 40 minut, by pójść do muzeum. Wygodna łazienka z porządnym ciśnieniem wody. Śniadania być nie musi, i tak rzadko jadam, natomiast czajnik/ekspres doceniam. Najważniejsze jednak porządne, duże łóżko 🙂

      Góry/morze/zadudzia - bliskość do szlaków lub plaży, chętnie widok na rzeczone. Nie przy deptaku z knajpami. Punkty dotyczące łazienki, ekspresu/czajnika i łóżka bez zmian 🙂

      Aha - dobrze działające wifi.
    • podaje_haslo_okon Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:14
      Plaża, morze/ocean i temperatura 25-35 stopni Celsjusza. Zakwaterowanie w czystym pokoju z łazienką, ostatnio najchętniej z klimatyzacją. Reszta to dodatek. Mogę jechać do hotelu kids friendly, adults only, gay friendly, AI, molocha, kwatery z gadatliwą panią gospodarz itd., póki jest plaża i morze, to w pokoju się tylko myję i śpię, a że po całym dniu padam z nóg, to zasnę w (prawie) każdych warunkach.
      • joana012 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:22
        Też kocham plażę, najlepiej piaszczystą. Jednak wylegiwanie się przez tydzień czy dwa codziennie nuży mnie. Lubię różnorodność, ruch. Dlatego all plus basen gdzie jeszcze nie daj Boże trzeba polować na leżak to porażka
        • podaje_haslo_okon Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:11
          Mnie w ogóle nie przeszkadza, że w hotelu jest all i kolejka do leżaków, po prostu z tego nie korzystam. A morze i plaża mi się nie nudzą, ruch mam w morzu,a na plaży książkę wink Faktem jest jednak, że zazwyczaj wybieram zakwaterowanie w jakimś miasteczku, żeby mieć dokąd iść zjeść / na spacer wieczorem. Ale jakbym miała wybierać niezbędne minimum, to jednak plaża i morze wygrywają.
    • 18lipcowa3 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:23
      parking, basen , blisko dobre knajpy, jezioro lub morze- musi byc woda
      zawsze jezdzimy sami, wynajmujemy domy lub mieszkania , sniadania jemy sami, obiady zawsze na miescie- polecone i sprawdzone
      i do tego zwiedzanie - jaskinie, zamki, muzea, góry, wszystko sami i na luzie
    • enigma81 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:23
      Osobność - apartament/domek na wyłączność. Własny aneks, własna łazienka, przestrzeń.
      Taras, najlepiej zadaszony.
      Klimatyzacja, bo nie jestem fanką upałów. I moskitiery w oknach.
      Różnorodność w okolicy - można leniuchować na miejscu, można zwiedzać okolicę, są alternatywy w razie niepogody.
      Woda - lubię morze ale lubię też jeziora i spływy kajakowe. No woda musi być.
    • fragile_f Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:26
      Albo butikowy eko-hotel gdzies w srodku dzungli/z plażą, z dobrym jedzeniem albo fajny dom z airbnb, z opcja gotowania. Musi byc bezpiecznie, czysto, cicho, duzo zieleni dookoła, z minimalna iloscia interakcji międzyludzkich. Okolice zawsze wybieram pod katem łażenia po lasach czy górach, najlepiej jakby mozna bylo jeszcze poplywac pod wodospadem smile aha, musze miec tez mozliwosc samodzielnego biegania po okolicy.

      Lubie tez planowac urlopy tak, zeby dzien-dwa byly w mieście - wtedy wybieramy hotel z bliska komunikacja miejska i łazimy po muzeach.

      Idealem wakacji byly dla mnie wypady typu 4 dni wedrowek po lesie, 2 dni w miescie, 2 dni plazy. Po tygodniu zazwyczaj zaczynam tesknic za domem smile kiedyś bylismy na wakacjach miesiac i autentycznie nie moglam sie doczekac lotu powrotnego big_grin
      • kurt.wallander Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:06
        leni6 napisała:

        > To ja mam dokładnie odwrotnie, potrzbuje dom lub apartament, o sporym metrażu,
        > śniadania i kolacje zwykle robimy sami, obiady w restauracjach.

        My dokładnie tak samo. Na letnie wakacje bardzo mile widziany basen, tylko dla nas lub dzielony z niewielką liczba innych osób.
        Noclegi nie muszą być w jakiejś centralnej lokalizacji, bo jeździmy samochodem, ważniejszy jest spokój, cisza, brak tłumów. Mile widziany taras, dostęp do ogrodu/trawnika.
    • klementyna156 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:38
      Musi być ciekawie.
      I to jest chyba jedyny warunek. Tzn. najchętniej jadę tam, gdzie mnie jeszcze nigdy nie było. Warunki mogą być różne, od namiotu czy surowo wyposażonej żaglówki po 5-gwiazdkowiec hotel, różnie bywało. Mogę gotować, żywić się na ognisku albo chodzić do porządnych knajpek w stolicy odwiedzanego kraju - ja się dostosuję. Byle nie było nudno, czyli idealny wyjazd to miks wrażeń.
      Taka była np. moja wyprawa do Tajlandii przed pandemią: kilka dni w Bangkoku w niezłych hotelach, potem dżungla i domki, dalej wyspa z plażą z widokiem na ocean z łóżka w bungalowie. Pływanie, trekking, buszowanie nocą po obcym mieście, nurkowanie, jedzenie street food i bufet w dobrym hotelu. Idealnie, bo co kilka dni sceneria się zmieniała.
      Jeszcze to powtórzę gdzieś, ale tylu nowych wrażeń co wtedy w parę tygodni to nie miałam nieraz latami. Czyli tak, jak lubię.
    • la_mujer75 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:48
      Morze (ciepłe!) i basen. Obie te rzeczy są mi potrzebne. Rano- plaża (ale krótko), potem basen smile Taka kolejność.
      Mogę robić jednodniowe wycieczki wink Żadne zwiedzanie od rana do wieczora każdego dnia!
      Małe i kameralne kwatery. Żadne hotele. Urokliwe miasteczko.
      Apartament. Aneks kuchenny. Uprzedzam- ja na wakacjach nie tykam się szykowania jedzenia. Mąż się tym zajmuje. Wieczorem- knajpa.
      Dobre towarzystwo. Pisałam. My przez wiele lat jeździliśmy w sprawdzonym gronie. Kilka par i dzieciaki w zbliżonym wieku. Było super. Bo ci, którzy chcieli zwiedzać, zwiedzali, ci którzy chcieli gnić nad basenem, gnili, a ci którzy smażyli się na plaży, to się smażyli. Nikt do nikogo nie miał pretensji. Zawsze ktoś z kims sobie cos zaplanował. A wieczorem "nocne Polaków" rozmowy smile
      Im dzieci były starsze, tym zmieniały się kombinacje- bo zdarzało się, że ktos dzieciaka podrzucił na basen, a wziął cudze, które akurat marzyło o wycieczce. Dzieciaki chowane według podobnych zasad, więc większych problemów nie było.
      Teraz to się pozmieniało, bo część dzieciaków podrosła i już nie chce ze "starymi" jeździć, jedno małżeństwo się rozpadło, drugie strzeliło sobie na koniec dzieciaka, etc.
      Nic, czuję, że za chwile nowy etap przede mną i mężem smile
      I planuję pojeżdzić tak, aby nie wbijać się w sezon. Wróce do zwiedzania, tak jak kiedyś jeździłam.
    • ichi51e Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:49
      każdy ma chyba inne
      - mój tesc - woda
      - tz - górzyste miejsce na rower z widokami, dwie łazienki
      - dziecko - basen
      - wystarczająco duze pomieszczenie i żeby codziennie cos było do roboty (zwiedzanie przy czym nie jestem wybredna - lubię wszystko od spaceru brzegiem morza przez górskie szlaki zabytki muzea pomniki przyrody zoo sklepy) i jedzonko alertu tez nie jestem wybredna - jem wszystko (poza kurzymi łbami i rapkami świńskim łbem i wolałabym bez mózgu małpy)
    • kota.helga Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 20:53
      U mnie od paru lat wykluła się nowa preferowana forma urlopowania - jadę kampervanem (z zewnątrz wygląda jak zwykły samochód dostawczy) z pełnym węzłem kuchenno-higienicznym. Mam rejon, który chcę zwiedzić i główne punkty must see. Poza tym totalny spontan - zaciekawi mnie coś po drodze, to mogę się zatrzymać; nie muszę gonić do zaplanowanego miejsca noclegu, tylko parkuję gdzie mnie droga poniesie (no i na ile przepisy pozwalają). Nocowałam tak na bocznej uliczce od deptaku w dużym mieście, jak i w totalnej głuszy, gdzie łaziły niedźwiedzie. Nie blokują mnie przepisy zakazujące wjazdu kamperów, mam przy sobie swój kubeczek i kołderkę, których jednocześnie na plecach nie targam.
      Tylko cholerka na paliwo wydaje się krocie i czasem okazuje się, że urlop się kończy, a ja jeszcze połowy planowanych miejsc nie obejrzałam, bo jeździłam po jakichś wioseczkach wink
      • strumien_swiadomosci Re: No to wakacyjne must have 14.06.22, 09:55
        Z tymi przepisami to bym uważała - większość kampervanów jest zarejestrowana jako "pojazd specjalny - kempingowy" i przy ewentualnej kontroli się liczy jako kamper, a to, że wygląda jak zwykły dostawczak nie ma znaczenia (zwłaszcza od kiedy pomysł z vanani zrobił się popularny).
        Chyba, że ktoś nie przerejestrowywał auta i dalej jeździ ciężarowym, to inna sprawa.
    • laura.palmer Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:12
      Jeśli to dłuższy wyjazd urlopowy, preferuję apartament z aneksem. Jeśli krótszy, pokój w hotelu. Ma być czysto, koniecznie osobna sypialnia (żadnych kawalerek i spania w pomieszczeniu, w którym chodzi zmywarka i mąż po żarcie). Jeśli to hotel, to smaczne śniadanie i brak tłoku rano w restauracji. Nie lubię stania w kolejce po stolik lub po kawę, jeśli to ma tak wyglądać, wolę sobie sama zrobić lub zjeść w knajpie. Latem dużym plusem jest taras lub balkon oraz dostęp do grilla w ogródku.

      Muszą być w okolicy fajne knajpki ze smacznym jedzeniem, koniecznie lokalnym i nie tourist trapy. Jeżeli miejsce jest atrakcyjne kulinarnie, np. kraj śródziemnomorski, lubię duże bazary spożywcze w pobliżu i możliwość kupienia np. ryby lub owoców morza do przyrządzenia w apartamencie. Lubię gotować potrawy, których z powodu braku dostępnych składników nie jestem w stanie przygotować w domu.

      Koniecznie dostęp do miejsca parkingowego i ma być wygodne oraz dobrze oznakowane. Nienawidzę zaczynać przyjazdu w nowe miejsce od problemów typu nie wiem gdzie jest wjazd na parking, parking jest zatłoczony lub trudno dostępny, ciężko z niego wyjechać, a już absolutnie niedopuszczalna jest dla mnie konieczność zostawienia kluczyków właścicielowi, bo na parkingu są tylko trzy miejsca, a pokoi sześć i żeby wszystkie sześć aut się zmieściło, on musi je samodzielnie przestawiać.

      Jeżeli wynajmuję mieszkanie na wyższym piętrze, to ma być winda.

      Dostępność atrakcji oraz kwestia ciszy i spokoju jest oczywiście zależna od lokalizacji. Wyjazdy w szczycie sezonu turystycznego odpadają.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:36
      Lubię duże hotele od biedy domy wczasowe takie że każdy jest dla siebie obcy i nierozpoznawalny.
      Nie cierpie pensjonatów na 10-15 osób.
      Wyśmiane tu wakacje w opcji allllll.... w hotelu z pierdylonem niemców, anglików, polaków czy kiedyś nawet ruskich to dla mnie idealne miejsce.
    • myszu13 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:37
      Od lat wyjeżdżamy (o zgrozo) ze znajomymi. Wynajmujemy wspólnie jeden dom. Musi mieć duży salon, 4 sypialnie, przynajmniej 2 łazienki, taras i być na odludziu. Wspólnie gotujemy i robimy zakupy spożywcze. Znamy się jak łyse konie i nigdy nie mieliśmy żadnego zgrzytu. Mamy nawet wspólna listę, kto co zabiera (np. rzutnik, ekran itd). Raz wpadliśmy na pomysł, aby wyjechać do jakiegoś hotelu z wyżywieniem i basenem. Sama wizja takiego urlopu wydała nam się koszmarem.
    • milli40 Re: No to wakacyjne must have 13.06.22, 21:58
      Mam taką miejscówkę. Domek holenderski, na dużym kempingu, ale ogrodzony, że nie widać sąsiadów, trzy sypialnie i łazienka, kuchnia, mogę coś ugotować, przyrządzić, ale nie muszę, jak chcemy odpocząć każdy się chowa w swoim pokoju, na ogródeczku można się opalac, grillować. Pies swobodnie biega i wiem, że nie ucieknie, kompletna wiocha, że przywożą bułki rano, ale do morza kilka kroków, dookoła piękne plaże, ścieżki rowerowe, ale i miasteczka do zwiedzania. Można wyskoczyć na dobrą rybkę, lub owoce morza. Temperatura jak to nad Nordsee, wielkie muszle do zbierania, foki do oglądania. Taki urlop jest dla mnie optymalny. Jednak rodzina lubi inaczej, i pozostaja tylko takie wyjazdy weekendowe.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka