Dodaj do ulubionych

A najgorsze wspomnienia z kolonii?

13.06.22, 20:00
Co ciekawego Was spotkało?
Ja byłam na strasznych koloniach w wieku ok 8 lat. Nie działo się tam kompletnie nic, pamiętam wszechogarniającą nudę. Dużo płakałam. w niedzielę wyjście do kościoła, ja nie chodziłam, musiałam tłumaczyć się wychowawczyni dlaczego nie idę. Jedna koleżanka zachorowała na ospę i rodzice ją zabrali, pamiętam jak jej zazdrościłam i myślałam czemu nie zaraziłam się od niej tą ospą.
Obserwuj wątek
    • furiatka_wariatka Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:17
      Ja najgorzej wspominam jakieś zawody sportowe, w których wszystkie dzieci musiały brać udział, jakiś tor przeszkód, dla mnie to był koszmar. Końcówka lat 80tych. Czasem też trafiały się jakieś wredne, starsze dziewczyny. Jak teraz o tym myślę, to były jednak zupełnie inne realia. Pierwszy raz na kolonie pojechałam jak miałam 8 lat, i przecież nie było wtedy komórek. I jakoś przeżyliśmy.
      • e-ness Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 14.06.22, 09:47
        Ja po takim torze przeszkód, mam na kolanie bliznę O śr 4 cm. Szału nam skakać z zawiązanymi nogami,na dziurawej, asfaltowej drodze, i to nie takiej gładkiej tylko z kamieniami.
        Jak się zrobiła krwawa rzeź to poszli po rozum do głowy i przerzucili zawody na trawę.
        Razem ze mną u pielęgniarki siedziały 4 osoby, każda z rozerwana skóra na kolanie.
    • nangaparbat3 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:22
      Nigdy nie byłam, ale kiedyś, jeszcze za komuny, mama mieszkała w domu wczasowym z balkonem wychodzącym na kolonijne boisko. Rano odprawiano tam apele i zdarzało się, że jedno z dzieci (lub kilkoro) stawało w kręgu, a reszta, machając paluchami, skandowała: To wstyd! To wstyd! To wstyd! I wstydzić się należy.
    • angazetka Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:30
      Chyba z tych, na których byłam opiekunką big_grin
      A jako uczestniczka - miałam dziewięć lat, byłam niegotowa na wyjazd na trzy tygodnie, większość dzieci była sporo starsza ode mnie, nudziłam się tam. Potem na kilka lat miałam uraz do kolonii, ale za to jeszcze potem trafiły mi się wyjazdy of my life.
    • laura.palmer Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:31
      Kolonie same w sobie są dla mnie beznadziejnym wspomnieniem, bo nie znosiłam tej musztry i ciągłego animowania. Co mnie wkurzało:

      - konieczność wstawania o 7, może 7:30 rano (na wakacjach!!), bo śniadanie o 8, a trzeba się jeszcze było umyć, ubrać, posprzątać
      - wspólne prysznice z lichymi zasłonkami oraz brak toalet w domkach
      - nie można było wieczorem np. poczytać w spokoju książki, bo codziennie był jakiś durny event typu dyskoteka, mini playbackshow, wybory miss i mistera kolonii, itp. Obecność obowiązkowa, a jakże.
      - horror nad horrory, czyli kolonijny turniej gry w siatkówkę, której nienawidzę nienawiścią szczerą po dziś. Zmora lekcji wuefu w podstawówce. Konieczność grania w to paskudztwo na wakacjach to było dla mnie za dużo, a oczywiście udział obowiązkowy (rzyg)
      - durne dziewuchy w domku ośmioosobowym. Wystarczyła wątpliwa przyjemność dzielenia domku z jedną taką gwiazdą, by cały wyjazd był spsuty.
      - paskudne jedzenie
      - chuligańskie wybryki podczas czerwonej i zielonej nocy, zwane szumnie "żartami". Raz ukradziono mi fajną, czerwoną bluzę (nie odzyskałam). Kadra miała to gdzieś.

      Na szczęscie byłam tylko 3 razy, potem się zbuntowałam. Polubiłam dopiero obozy młodzieżowe, bo to zupełnie inny klimat, fajni ludzie, więcej wolności i wieczory przy ognisku zamiast idiotycznego konkursu na najśmieszniejszy skecz lub kolonijnych pokazów typu talent show. Wiem, że sporo dzieciaków lubiło kolonie, dla mnie to kara.
      • joana012 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:36
        Na pierwszej swojej kolonii miałam może 11 lat i zostałam odgórnie wybrana na przewodniczącą grupy. Musiałam na apelu chyba wieczornym meldować coś tam. A jako osóbka wtedy bardzo zamknięta i nieśmiała cierpiałam katusze. W końcu odmówiłam tej funkcji, dobrze że chociaż byłam na tyle asertywna
      • apallosa Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:44
        Laura.Palmer- jak ja Ciebie świetnie rozumiem 🤩
        Moje przygody kolonijne już opisałam w watku- najgorsze wczasy/ wakacje - ale dodam jeszcze..
        Kiedy miałam lat 10, byliśmy z bratem na koloniach w małej wiosce koło Kęt - południe Polski. Całkiem tam było przyzwoicie, ale dyrektor okazał się być debilem do potęgi setnej.
        Mianowicie nie uprzedził nikogo o tym,że około 10-12 jest zamykana tama na Sole i woda błyskawicznie w kilka sekund zalewa wszystkich i wszystko. My jako dzieciarnia kąpaliśmy się w rzece ,a tu nagle- rwący nurt , woda coraz to bardziej ściąga....jak myśmy się nie potopili ,to jest cud nad cudy. Do dziś to przerażenie pamiętam: jak braliśmy spod skarpy rzeczy własne i cudze,jakieś inne dzieciaki, cokolwiek
        • la_mujer75 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:55
          W tamtym wątku nie zdążyłam , to tutaj się dopnę.
          Nigdy nie byłam na koloniach, ale za to właśnie pamiętam, jak jeżdziłam z mamą do Sopotu i patrzyłam ze współczuciem na dzieciaki kolonijne, którym wolno było tylko brodzić przy samym brzegu.
          Dla mnie to była tortura sad
          • homohominilupus Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 14.06.22, 10:44
            la_mujer75 napisała:

            > W tamtym wątku nie zdążyłam , to tutaj się dopnę.
            > Nigdy nie byłam na koloniach, ale za to właśnie pamiętam, jak jeżdziłam z mamą
            > do Sopotu i patrzyłam ze współczuciem na dzieciaki kolonijne, którym wolno było
            > tylko brodzić przy samym brzegu.
            > Dla mnie to była tortura sad
            >
            TAK!!! Tez to pamiętam!!!

            Jak dobrze ze mnie nikt do kolonii nie zmuszał.
          • suki-z-godzin Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 14.06.22, 10:49
            la_mujer75 napisała:

            > patrzyłam ze współczuciem na dzieciaki kolonijne, którym wolno było
            > tylko brodzić przy samym brzegu.
            > Dla mnie to była tortura sad


            najczęściej wyjeżdżałam na wakacje w początku lipca, a zanim wyjechałam, samopas chodziłam na lokalny basen odkryty (peryferyjna dzielnica dużego miasta, basen jak basen, betonowy, miejski). jakieś dzieciaki były tam na kolonii. do dzisiaj pamiętam ich żółte chustki zawiązane na szyi i zbiorowe wejścia i wyjścia do wody na gwizdek wychowawczyni. brrrr.
      • quilte Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 14.06.22, 17:23
        "Kolonie same w sobie są dla mnie beznadziejnym wspomnieniem, bo nie znosiłam tej musztry i ciągłego animowania."

        Siostro!!! Dla mnie całe kolonie to był przedsionek piekieł. Byłam jedynaczką i samotnicą, dość nieśmiałą i lubiącą chodzić własnymi drogami. A tu ciągle ludzie wokół, hałas, musztra i wszystko na gwizdek. Katastrofa.
    • dvdva Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:37
      Mama wysłała mnie na kolonie organizowane przez parafię. 12 wczesno nastoletnich dziewczyn i opiekun-ksiądz. Codziennie chodzilysmy na mszę, godzinę w jedną stronę. Przez resztę czasu chodzilysmy po górach, ksiądz za nami nie nadazal. Spalysmy na pozapadanych tapczanach U starszej kobiety, dziewczyny były wredne I grzebaly mi w rzeczach. Za to, co mama zapłaciła, mogła mnie wysłać na normalne kolonie.
    • heca7 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:49
      Ja nigdy nie byłam bo absolutnie nie chciałam robić nic na gwizdek. A do tego jestem introwertykiem. Brat był RAZ. Niedaleko Warszawy. I rodzice pojechali po tygodniu czy dwóch w odwiedziny. Okazało się, że brat leży z wysoką gorączką w izolatce. Te durne baby wpadły na pomysł aby dzieci przez godzinę leżały plackiem na plaży po czym 15 minut w wodzie. Brat ma bardzo jasną karnację, wręcz białą. Cały pokryty był bąblami, poparzony i dostał porażenia słonecznego uncertain I leżał z gorączką a one ani nie zabrały dzieciaka w tym stanie do szpitala ani nie zawiadomiły rodziców.
    • jasnozielona_roslinka Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 20:58
      obóz sportowy (sam w sobie okej) tyle że padało przez całe 2 tygodnie i siedziałyśmy cały czas w hali. No nie po to jechałam nad morze...
      inny obóz w górach, zakwaterowanie w szkole (dzwonki dzoniły od 7 co 45 minut), niestety hydraulika zamarzła więc zero prysznica i spłukiwanie śniegiem ... (śniegiem sie nie da, wiec był taki przekłądaniec z kup i warstw śniegu w toalecie)
      Niestety moja mama miała traume kolonijną bo sama nieznosiła wiec wmówiła sobie ze ja też sama nie moge jeżdzić i wmuszała siebie albo babcie jako opiekę na obozach... kompletny bezsens.
    • mava1 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:02
      od zawsze jeździłam na kolonie. Złego słowa powiedzieć nie moge. Opiekunkami były zwykle nauczycielki, dorabiające do pensji. Opiekowały sie nami jak nauczycielki a nie przypadkowe dziewczyny, chcace zarobic na swoich (także) wakacjach. Każdego dnia cos sie działo, wycieczki w góry, (one też wszędzie właziły), po okolicy, konkursy, zabawy między grupami kolonijnymi, ogniska czy dyskoteki.
      Natomiast moi synowie, których wysłałam na kolonie jakos na początku 2000r, mieli jak najgorsze wspomnienia. Mój syn +/-8 letni, z kolonii nad morzem zapamietał to, że opiekunka leżała godzinami plackiem na plaży, opalała się a dzieciaki musiały siedzieć obok niej bo jej się doopy nie chciało ruszyć, z koca. Dzieci nudziły sie jak mopsy bo ilez mozna siedzieć na plazy, bez żadnych zabawek "piaskowych" czy kąpieli w morzu.
      To była pierwsza i ostatnia kolonia syna, więcej nie chciał wyjeżdżać. W dużej mierze dzieki takiej właśnie opiekunce, która miała lenia w doopie i tamże dzieci.
    • sol_13 Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:03
      Pierwsze kolonie, z jakiegoś stowarzyszenia katolickiego, nie wiem skąd mama je wytrzasnęłauncertain Spalismy w namiotach wojskowych na pryczach, namioty 7 czy 8-osobowe, ja po 3 klasie podstawówki, jedna chyba z rok starsza, reszta dziewczyn 7-8 klasa - przepaść w tym wieku. Dramat. Śmiały się ze mnie, że nie chcę chodzić do chłopaków, ściągały ich w nocy do nas...ogólnie słabo było tam, dobrze że krótko (chyba tydzień).
    • geez_louise Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:04
      Wszystkie koszmary, które tu opisujecie wycierpiałam plus kilka dodatkowych. Najbardziej kuriozalne było to, że mieszkałam wtedy w małym, uroczym miasteczku w zielonym i pełnym jezior zakątku Polski, wiec z rozdzielnika wysyłano nas do dużych miast. I zamiast siedzieć pod drzewem na pomoście, kilka tygodni gotowałam się w betonach centrow Warszawy, Wrocławia itp. Wychowawczynie biegały po domach towarowych, a my mieliśmy „czas wolny”. Dobrze, że chociaż było sporo czynnych fontann, bo byśmy się zmumifikowali.
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:21
      Po kilku skumulowanych tragicznych wydarzeniach w rodzinie (w tym śmierć najbliższych) zostałam wysłana na kolonie „aby zmienić otoczenie”. Bez jakichkolwiek znajomych osób, na drugi koniec Polski (dosłownie), czasy bez telefonów, bez odwiedzin, na trzy tygodnie.
      Wszystko co tu piszecie, czyli życie na komendę, nuda, atrakcje na siłę, obowiązkowe zawody sportowe i dyskoteki, plus jeszcze reglamentowany dostęp do pryszniców (raz na kilka dni wg listy), spanie po kilkanaście osób w jednym pomieszczeniu (nocleg w szkole), kradzieże…
      Minęło wiele lat od tamtych wydarzeń, ale do dziś pytam autora tego wspaniałego pomysłu, dlaczego mi wtedy to zrobił.
      • kiddy Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:53
        To chyba źle rozumiane poczucie, że trzeba dziecko oderwać od smutnych okoliczności. Mnie wysłano na obóz wędrowny 2 miesiące po śmierci mojego taty. Sam wykazd był super, poza kilkoma sprawami. Ale spotkałam tam starszą od siebie dziewczynę, która straciła tatę rok wcześniej i nadal była w ciężkiej żałobie. Naszą rozmowę słyszał jeden z opiekunów i długo potem ze mną rozmawiał. On nie mógł zrozumieć, że dziecko w świeżej żałobie wysłano na 3 tygodnie samo na drugi koniec Polski. Moja mama miała dobre intencje, do tego była w toralnek rozsypce. Ale ja bym pewnie swojego dziecka nie wysłała na taki wyjazd w takim momencie życia. Aha, miałam 12 lat.
          • kiddy Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 14.06.22, 16:51
            No akurat moja mama nie bardzo się trzymała. To ja miałam się trzymać za nas dwie, bo "mamie jest ciężko". Jakoś nikt nie pomyślał, że mnie też, bo umarł mój ukochany tata, z którym miałam silną więź i który mnie rozumiał, jak nikt. Z mamą byłyśmy jak kosmici z innych planet, nadawałyśmy na zupełnie innych falach. No i przez lata to ja robiłam za ojca w domu, bo mama "miała ciężko". Ech.
    • podaje_haslo_okon Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:33
      Mama koleżanki wysłała swoją córkę ze mną na kolonie zakładowe. Miałyśmy po 7 lat. Na miejscu się okazało, że to nie kolonie, tylko obóz sportowy. Jedna grupa, to była młodzieżówka Cracovii, druga to jacyś młodzi koszykarze, obie grupy - płeć męska, wiek ok.16 last. I trzecia grupa - my, jakaś 16latka i ktoś jeszcze. 3 tygodnie spędziłyśmy siedząc dzień w dzień na boisku i oglądając treningi, a wieczorem w barze, patrząc jak się chłopcy upijają. Kilka lat później zabiłabym za takie atrakcje, ale w wieku 7 lat umierałam z nudów.
    • katriel Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:34
      Mając 10 czy 11 lat pojechałam na kolonie do Wyczółkowa. To jest takie miejsce, gdzie nic nie ma. Cała miejscowość składa się z ogrodzonego ośrodka wypoczynkowego. Jak spojrzycie na streetview, to zobaczycie, że nawet drogowskaz do Wyczółkowa z drogi wojewódzkiej pokazuje po prostu wjazd w bramę ośrodka. Tam naprawdę nie ma nic innego.

      Dookoła też w sumie nic nie było, tylko las. To znaczy można było iść nad jezioro (3,5 km szosą) albo do najbliższej wsi, w której był sklep spożywczy (4,5 km). Ale najczęściej chodziliśmy po prostu do lasu, bo tam przynajmniej był cień. Na terenie ośrodka wszystkie drzewa wycięto i jeśli wychowawczyni akurat nie chciało się nas nigdzie zaprowadzić, to smażyliśmy się jak na patelni.

      Gdzieś w połowie turnusu ogłoszono, że ze względu na wysokie temperatury należy nam się stały dostęp do napojów chłodzących. Na terenie ośrodka (oczywiście w pełnym słońcu, bo inaczej się nie dało) została ustawiona blaszana cysterna z kompotem rabarbarowym. Był tak ohydny, że używaliśmy go głównie jako kary przy grze w kuku: kto przegrał, musiał wypić szklankę.

      To były moje pierwsze kolonie. Dzięki nim na wszystkich kolejnych świetnie się bawiłam, bo przez kontrast z Wyczółkowem były super.
    • geoardzica_z_mlodymi Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:39
      Gdy miałam 10 lat byłam na koloniach dla dzieci pracowników uczelnianych (od sprzątaczki po profesora) i mieszkałam w pokoju z dziewoją, chyba z ADHD. Wyrzuciła moje suszące się dyskretnie majty przez okno, gdzie chłopaki akurat grali w piłkę, śmiechom nie było końca uncertain
      Gdy miałam 11 lat mieszkaliśmy na koloniach z tej samej firmy w namiotach wojskowych. Jedna z dziewczyn - chyba 12-13 latka prowadziła bujne życie seksualne na kanadyjce obok naszych i zawiązałyśmy w kilka przymierze, by jej uniemożliwić budzenie nas w nocy przez jej gości. Jakąś rozmowę z nią przeprowadziłyśmy. Opiekunami były jakieś dzieciaki 18-19- letnie, nie pamiętam, by przyszło nam do głowy u nich szukać pomocy. To była połowa lat 80-tych. Na tej samej kolonii zaczęłam też topić się w morzu ale walczyłam - wyrzuciło mnie z kilometr dalej - nawet nikt nie zauważył zguby.
      Masakra.
      Potem jeździłam już tylko na obozy harcerskie ale te kolonie z pracy rodziców to był dramat.
    • perspektywa Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:41
      Był dzień indiański. Szukaliśme elementów układanki pochowanych w różnych miejscach obozu. Jeden z nich znalazłam ja. Potem trzeba było je ułożyć na uroczystym podsumowaniu dnia. Wychowawczyni z mojej grupy powiedziała, że element przekaże inna dziewczynka, bo ma bardziej indiańsją urodę. Dziewczynka dostała jakiś gadżet za znaleziony element, ja nie. Było mi bardzo przykro, a wychowawczyni - krowa nic nie zrobiła. Oto moja trauma i najgorsze kolonie.
    • ichi51e Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:46
      w ogóle kolonie mi nie odpowiadały - z perspektywy chyba dlatego ze ja jestem introwertykiem i lubię po swojemu - z jednej strony samodzielnosc kolonijna mi odpowiadała z drugiej jednak cały czas trzeba było robic cos co ktoś ci kazał/wymyślił - zero wolności.
      w domu jednak bardziej człowiek mógł swoimi drogami... osłabiały mnie gierki towarzyskie zielone noce itd.
      No i warunki zawsze gorsze niż w domu (spanie z innymi ludźmi w pokoju i ich syfek) wspólne (?) mycie jakos tez krzywo wspominam.
      z takich dziwnych raz mi się trafiły kolonie na których opiekunowie sprawdzali czy aby w majtkach (!!!) nie śpimy.
    • pyza-wedrowniczka Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:53
      Pojechałam kiedyś na kolonie z kościoła. Moje pierwsze kolonie, wtedy nikt nie sprawdzał szczegółów warunków itp. Na miejscu okazało się, że budynek jest jeszcze nie urządzony, dostałyśmy salę na 15 osób, gdzie były tylko materace na ziemi i nic więcej. W łazienkach sam beton i prysznice bez zasłonek.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 21:56
      Uwielbiałam jeździć na kolonie.
      Jeździlam z pracy taty, zawsze byly fajne, wypasione, duzo wycieczek, fajnie zorganizowany czas.
      Jeździlam od 1 klasy do 8, potem na obozach bylam kilka razy, potem wyjazdy na rajdy weekendowe.
      Mam 43 lata i nadal jeżdże na te same rajdy co mialam lat 16 ;P, a ludzie coraz starsi, są tacy co już nieżyją.
    • biala_ladecka Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 22:03
      Najgorsze wspomnienia ever. Patologia organizacyjna i metodyczna. Pierwszy raz pojechalam w wieku 8 lat, na tzw. kolonie zakladowe. Opiekunami byli pracownicy firmy, zupelnie przypadkowe osoby. Sytuacji nie uratowalo, ze jedną z opiekunek byla moja osobista chrzestna. Wlasciwie to ona zafundowala mi najwieksza traume. W kolejnym roku rodzice wyslali mnie z zakladu pracy taty. Tam bylo jeszcze gorzej. Regularny bullying i kradzieże, ponownie przypadkowe osoby w roli wychowawcow, kilka absurdalnych sytuacji typu poslanie dzieciaka w jednym bucie na Śnieżkę. Ja sama wróciłam z silnym zatruciem po "chrzcie kolonijnym", tak więc z autokaru ojciec wiozl mnie prosto na pogotowie. W kolejnym roku pojechalam na oboz harcerski. Takiej nudy, jak tam nie zaznalam chyba nigdy w zyciu. Przez trzy tygodnie non stop lalo, jedyna rozrywka bylo popoludniowe czytanie Robinsona Crusoe i Czarnych Stóp. To był mój koniec przygody z harcerstwem.
      Po tych trzech latach doswiadczen starzy odpuscili. Na kolejny oboz pojechalam miedzy podstawowka a liceum i to byl absolutnie cudowny czas spedzony wsrod rowniesnikow.
    • celandine Re: A najgorsze wspomnienia z kolonii? 13.06.22, 22:29
      Nie jeździłam na kolonie, ale na obozy owszem, obowiązkowo latem i zimą. Taka była tradycja w mojej rodzinie, wszyscy kochali przecież obozy harcerskie, żeglarskie i narciarskie, i dzieci musiały mieć wakacje zaplanowane od A do Z. Ja nienawidziłam, tak bardzo, że jeszcze dzisiaj źle się czuję myśląc o tym. Jestem nieśmiała i lubię sobie spędzać czas we własnym zakresie, przebywanie w grupie to dla mnie koszmar, ale mojej matki to nie obchodziło, i twierdziła, że to mi pomoże na nieśmiałość. Na obozach żeglarskich wszyscy chlali i spaliśmy w jakichś ohydnych domkach bez łazienek w Rucianem-Nidzie i innych zakomarzonych miejscach. Kazali mi biegać o 7 rano wokół jeziora a pod prysznic wolno było tylko co trzy dni i na pięć minut, jak ktoś przekroczył czas, to gość otwierał drzwi kabiny. Najgorszy był jeden obóz wędrowny, spaliśmy na jachtach a naszym opiekunem był taki stary zbok, który ciągle komentował wygląd dziewczyn, był naprawdę ohydny i nie wiem jak to się stało, że ktoś mu pozwoilił na przebywanie z nastolatkami. Na jednym obozie narciarskim w jakiejś wsi w Czechach opiekunowie regularnie się upijali i siedzieli przez pół dnia oglądając w sali telewizyjnej teledyski po czesku, pamiętam cały czas leciała piosenka laska je laska czy coś takiego. Ja dostałam gorączki i leżałam najpierw w łóżku trzy dni i nikt się tym nie interesował aż zaczęłam majaczyć i wezwali do mnie lekarza z tej wsi, który jednak wyglądał jak weterynarz. W liceum postawiłam veto i już nigdzie nie pojechałam. O dziwo moje dzieci kochaja obozy a ja zawsze mam ataki nerwowe i staram się to przed nimi ukrywać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka