Dodaj do ulubionych

co jest fajnego w koloniach?

14.06.22, 17:31
Jak już wielokrotnie pisałam kolonii nie lubiłam czułam się tam zle ale mimo wszystko nie powiedziałabym ze był to czas kompletnie zmarnowany.
Dlatego otwieram listę fajnych rzeczy na koloniach które mi się podobały:
-samodzielność - lubiłam ze za wszystko jestem odpowiedzialna ja - ja muszę znaleźć swoją walizkę wnieść ja rozpakować ja mogę rano wybrać co zakładam i generalnie wolność życiowa luz blues (nikt się nie czepiał ile kotleta zjedzone albo czemu zaczynasz od ziemniaka idziesz przez surówkę a kotlet na końcu?!) nikogo człowiek w detalach nie obchodził i to było swietne
- lubiłam kolonijne jedzenie i stałe zbiorcze posiłki (dziwne dania których w domu nie było albo znane które smakowały inaczej)
- mnogość aktywności (kajak zagiel łódka do wyboru do koloru)

kto da więcej?
Obserwuj wątek
      • lannnnntana Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 19:30
        grey_delphinum napisał(a):

        > A mogą być obozy harcerskie?
        >
        > Uwielbiałam wszystko, nawet nocne warty i dyżury w kuchni. Nie widzę żadnych wa
        > d.
        A ja nienawidziłam obozów. Po całym ciężkim roku chciałam odpocząć, a tu guzik - pionierka, warty, sprzątanie, kopanie latryn, zmywanie i kąpiel w zimnej wodzie. Ale mamuśka z upodobaniem wysyłała mnie i siostrę przez całą podstawówkę - tanio było i miała nas z głowy przez cały miesiąc. Po powrocie do domu przez tydzień się domywałam, wychudzona i zmęczona. Ja wiem, że teraz jest inaczej, ale na wszelki wypadek oszczędziłam mojemu synowi podobnych atrakcji.
        • kropka_kom Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 22:11
          obozy harcerskie były najlepsze...pierwszy w wieku 12 kat ..Mazury...cudnie...przyroda, warty, nicne gry terenowe, nocne warty, przygody...niektóre trochę niebezpieczne, gitara, śpiew...
          Kocham las a obóz to w zasadzie 24/dobę w lesie...itd..itd
    • iwles Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 17:58
      Ponieważ jeździłam na kolonie z jednego zakładu pracy, to często towarzystwo się powtarzało. Uwielbiałam spotykać się z kolezankami/kolegami/sympatiami, na spotkania z którymi nie było czasu w ciągu roku szkolnego.
      • gaga-sie Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 22:34
        E, ja się na obozie "poprawiłam", jak zauważyla moja sąsiadka. Pamiętam, że mieliśmy pania kucharkę, która nam świetnie gotowała. Makaron z jagodami i śmietaną wspominam do dziś. Potem nigdy nie było już to samo.
    • yuka12 Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 18:13
      Byłam na wielu koloniach, czasem dwóch różnych w czasie 1 wakacji, oraz kilka razy w sanatoriach (też w rozmaitych miejscach) i wczasach leczniczych.
      Kolonii generalnie nie lubiłam, bo nie cierpiałam wstawać rano na gwizdek, spać w wieloosobowych salach (najczęściej klasach szkolnych) i mieć zorganizowany czas od rana do wieczora. Przeszkadzały mi także na ogół kiepskawe warunki sanitarne typu prysznic wspólny najwyżej raz w tygodniu, zbiorowe mycie pod umywalkami, niewielki na ogół dostęp do basenów, a nawet morza w przypadku kolonii w Kołobrzegu, dni sportu i złodziejstwo, którego niemal nikt nie tępił. Doceniałam za to możliwość poznania okolic, w których nigdy nie byłam i zabawy z innymi dziećmi. Jedzenie bywało różne, przeważał brak świeżych owoców i warzyw.
      Ale moje zbiorowe wyjazdy przypadały na lata 70-te i pierwszą połowę 80 (ostatni wyjazd do sanatorium zaliczyłam już w liceum). Toteż kiepskie wyżywienie i brak atrakcji nie powinny dziwić.
      • lella_two Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 19:24
        Ja mam podobne wspomnienia, ale i czasy, kiedy jeździłam podobne- lata 70. Totalne zniewolenie, wszystko na gwizdek, poranna gimnastyka, konieczność bliskiego obcowania z tłumem rówieśników, całkowity brak prywatności. Kiepskie jedzenie i niewyszukane warunki mogłabym przetrwać, gdyby nie ta kołchozowa urawniłowka.
        • yuka12 Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 23:23
          A i idealne ścielenie łóżek na rozkaz. Kiedyś na którejś kolonii (a może sanatorium) trafił się walnięty niespełniony despota i jak tylko zobaczył jedną zmarszczkę na kocu, wywracał wszystko i trzeba było ścielić od nowa 😡. Niektórzy musieli po 3-4 razy, zanim zrobili wystarczająco dobrze.
    • aandzia43 Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 18:30
      - Towarzystwo dzieci, innych niż w klasie czy na podwórku, nowych (choć niektóre twarze powtarzały się bo jakiś czas jeździłam z jednego zakładu pracy). Długo byłam jedynaczką, dzieci w bliskiej rodzinie nie było, miałam w tym okresie niedosyt towarzystwa.
      - Piosenki, zabawy, kody, których nie poznałam w szkole czy innym rówieśniczym gronie, kolonijno-obozowa subkultura
      - Żarcie to sprawa problematyczna, miałam wybiórczość pokarmową a w domu nikt mnie nie zmuszał, to raczej właśnie w zbiorowym żywieniu czepiali się że mam zjeść do czy tamto. Ale jakoś sobie radziłam, poza tym były jakieś nowe ciekawe potrawy, których w domu nie miałam więc też było fajnie.
      - Samodzielność, satysfakcja że nauczyłam się paru nowych rzeczy i dałam sobie radę.

      Hmmm, wygląda nie to że tak jak wszędzie pociągało mnie po prostu nowe.
      -
    • kamin Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 19:00
      Bycie poza domem, w świecie do którego rodzice nie mieli dostępu
      Dyskoteki i szykowanie się na nie
      Wygłupy, przebieranki, robienie dowcipów np. pomiędzy pokojami
      Nocne odwiedziny chłopaków albo u chłopaków
      Wymykanie się poza teren ośrodka
    • arthwen Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 20:37
      Dla mnie te wszystkie wymienione plusy były złem koniecznym, na które się godziłam, bo po prostu lubiłam jeździć w nowe miejsca. I zwiedzać. Byłam takim dziwnym dzieckiem, które uwielbiało muzea i łażenie po nudnych dla innych obiektach i mogłam godzinami takie zwiedzanie uskuteczniać.
      Obecność innych dzieci, czy koszmarne jedzenie jakoś znosiłam, trudno, coś za coś tongue_out Gorzej z tymi durnymi zabawami dla dzieci, ale zazwyczaj udawało się z tego wymigać.
      Samodzielność to i w domu miałam (wręcz była wymagana), więc to ani plus, ani atrakcja.
      • ichi51e Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 22:43
        Bardziej mi chodzilo o taka mentalna wolność niż samodzielnosc. bardzo szybko się zorientowałam ze nikogo na koloniach nie obchodzę to było bardzo fajne - taka iluzja dorosłości bardzo kontrolowana (o czym człowiek wtedy pojęcia nie miał big_grin)
    • memphis90 Re: co jest fajnego w koloniach? 14.06.22, 22:01
      Rano. Budzisz się, bo ptaki śpiewają. Wygrzebujesz się ze śpiwora, las pachnie sosną i słońcem, z polowej kuchni dobiega zapach palonego drewna i gotowanej taniej herbaty (z cukrem!).

      Dzien. Biegasz po lesie, skradasz się, chowasz w młodnikach, bo jakaś gra terenowa albo podchody - bez żadnych dorosłych. Chłopak, który Ci się podoba trzyma Cię za rękę, a Ty czujesz, ze z wrażenia serce wyskoczy Ci z klatki piersiowej- i znów: żadnych dorosłych, możesz być sobą, nie musisz się wstydzić ani tajniaczyc (weź spróbuj zapac kogoś za rękę w szkole - w tamtych czasach...). Bawisz się nożem w struganie łódki z kory albo łyżki z patyka i nikt nie jęczy, że to niebezpieczne i zaraz zginiesz. Żadnych nudnych dorosłych... Wolność! WOLNOSC!

      Wieczor. Właśnie skończyło się ognisko z szantami, piosenkami harcerskimi lub obozowymi, widać ledwie żarzenie szczapek. Odchodzisz od ogniska, jest absutnie cicho, tylko drzewa szumią, ciemno, nad głową gigantyczne niebo z widoczną Drogą Mleczną. Zimno, bo to "środek nocy". Odpuszczasz mycie zębów, bo przecież srodek nocy, wskakujesz w ciepły, ciepły śpiwor.. Zasypiasz, słuchając odgłosów lasu...

      Powinny być takie obozy dla dorosłych... Tylko namioty 2 os i po ognisku wskakuję do śpiwora z kimś. Ale wcześniej on nadal musi nieśmiało złapać mnie za reke, first kiss i te sprawy... Potem już mogę złapać jego za co tam chce...😁
    • julita165 Re: co jest fajnego w koloniach? 15.06.22, 22:06
      A ja nigdy w zyciu nie bylam na koloniach😀. I nie sadze aby mi czegos brakowalo. Latem wyjezdzalam z rodzicami na 2xpo 2 tyg. Zawsze to byky 2 tug nad morzem i 2 tug nad jeziorem. Zima 2 tyg na nartach. Towarzystwa mi nie brakowalo bo rodzice jezdzili w gronie 4-5 znajomych, wszyscy z dziecmi w podobnym wieku. Bylo nas zawsze z 10. A jesli chodzi o aktywnosci...mysle ze kolonie to niech sie schowaja. Moj tata byl niezwykle aktywnym otwartym czlowiekiem. Moje dziecinstwo to l.80. Malo kto wtedy mial okazje poprobowac windsurfingu, nart wodnych, zeglarstwa, jazdy konnej czy nart. Z drugiej strony swobode tez mielismy ogromna. Pamietam w wieku ok 10l zabawy w podchody w lasach miedzy Karwia, a Ostrowem. Samopas. Same dzieci, az sie sciemnilo. Uczylam sie tez z tata biwakowania w lesie, rozpalania ogniska, gotowania na tym ogniu, nonych wycieczek na raki itp. Chyba staram sie powielac ten model bo moj wlasny syn l prawie 11 kategorucznie odmawia wyjazdu na jakis oboz. On wie ze nikt mu nie zapewni tylu atrakcji co mama😀.
      PS. pamietam tez ze nad morzem czesto widywalam grupy kolonijne i zawsze bylo mi ich szkoda ze musza wychodzic z wody na gwizdek podczas gdy ja moglam robic w wodzie co chcialam i jak dlugo chcialam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka