eglantine
15.06.22, 09:57
Na ostatniej wizycie kontrolnej u okulisty okazało się, że wada mojej dwunastoletniej córki posunęła się w ciągu roku o prawie dioptrię, z -1,75 na -2,5. Dziecko rośnie, gałka oczna rośnie, wada wciąż może się pogłębiać. Okulistka zaproponowała dwie metody mogące ową progresję spowolnić - codzienne zakraplanie oczu roztworem atropiny albo soczewki Miyosmart Hoya. Zakraplanie budzi moje wątpliwości, upierdliwe i obawiam się efektów ubocznych typu swędzenie, córka ma AZS i już tak wrażliwe okolice oczu. Zaciekawiły mnie te soczewki, niby skuteczność potwierdzona klinicznie, ale tylko jednym badaniem i to zleconym przez Hoyę, więc... zastanawiam się, czy to nie humbug. Oczywiście dużo droższe niż zwykłe soczewki.
Może pociecha którejś z emam nosi takie soczewki? Chętnie bym się dowiedziała, co i jak.