Dodaj do ulubionych

Rodzina Brodów- było?

18.06.22, 07:36
viva.pl/ludzie/newsy/joszko-i-debora-brodowie-historia-milosci-jak-sie-poznali-dzis-sa-rodzicami-11-dzieci-136135-r1/

Jakie opinie na ten temat?
Obserwuj wątek
      • bi_scotti Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 16:23
        chococaffe napisała:

        > Na temat nauczania w domu mam w miarę ustabilizowaną opinię., Nie najlepszą.
        >

        Mam podobnie ale ile razy chce te opinie articulate, gryze sie w jezyk myslac o Doctor Boyle wink It worked for him ... wiec dlaczego nie mialoby zadzialac dla ... bo ja wiem ... ktoregos z dzieci tej np. rodziny Brodow big_grin Cheers.
        • sueellen Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 20:11
          Edukacja domowa jest świetna i bardzo popularna na zachodzie. Znam kilka takich rodzin w tym rodzinę podróżników którzy z dzieciakami po całym świecie jeździli. Zanim dzieciaki dorosły, mieszkały na każdym kontynencie w ponad 30 krajach i znały kilka języków obcych. Otwarte umysły i wielkie serca. Świetni ludzie.
        • geoardzica_z_mlodymi Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 07:59
          Ale nie w izolacji, w ich miejscowości jest społeczność rodziców uczących domowo - wiele rodzin, rodzice uczą dzieci zbiorczo, wielu wśród nich nauczycieli, w tym akademickich. Nic im nie brakuje a jak dziecko wyraża chęć pójścia do szkoły, bo stamtąd ma kolegów, to jest zapisywane. Nie wiem, czy w ich rodzinie ale w innych z tej społeczności tak.
            • 3-mamuska Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 17:48
              memphis90 napisała:

              > Matka twierdzi, że uczy czytać i pisać, a potem dzieci uczą się same...
              >

              Twiedzi tez ze maja dużo osób do pomocy.
              Owszem można uczyć postaw czytania pisania literek samemu, wiele matek to robi.
              • memphis90 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 22:37
                A czy gdzieś napisałam, że niemożliwe jest, by nauczyć dzieci czytania i pisania...? Wątpliwości budzi samonauka na wyższych etapach, a wg matki po nauce czytania i pisania dzieci dalej już uczą się same...
                • ga-ti Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 23:24
                  "Najwięcej uwagi z mojej strony pochłaniają najmłodsze, które trzeba nauczyć czytać, pisać, liczyć, potem dzieci mogą uczyć się same. Oczywiście mamy różne osoby do pomocy. Stawiamy na to, żeby każde dziecko odnalazło swoje zainteresowania."

                  Zwykle rodziny mające dzieci na ed sa jakoś tam zrzeszone, pomagają sobie, część przedmiotów jest realizowana przez 'specjalistów w większych grupkach. To nie tak, że matka uczy wszystkiego aż do matury.
            • bei Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 09:28
              Mam znajomą, jest świetną psycholożką, jej najmłodsze dziecko jest uczone w domu. Ma zajęcia z języka polskiego, matematyki, języków obcych z nauczycielami raz w tygodniu. Geografię, biologię, historię ma z mamą. Fizykę, chemię z tatą. WF to treningi . Oglądałam tematyczne albumy, które powstają w wakacje. Rysunki, zasuszone rośliny, krótkie notatki, minerały, zdjęcia. Ogrom wiedzy zamknięty w piękna pamiątkę, a przy okazji dziecko absorbuje wiedzę. Chłopiec w roku szkolnym bardzo dużo materiału absorbuje sam. ‚Pożera” podręczniki szkolne, tzn wiedzę z nich, wspomaga się literaturą popularno naukową, wiedzą z internetu. Chłopiec ma starsze rodzeństwo, które normalnie uczęszczało do szkół, teraz studiują. Rodzice podjęli właściwą decyzję o nauczaniu domowym, ich syn czasem wymagał indywidualnego podejścia, odrobiny więcej czasu, a tego brakowało w szkole. Nie jest wyizolowany od grupy rówieśniczej. Uczęszcza na warsztaty plastyczne, na treningi, na zajęcia z muzyki. W szkole dziecko ma narzuconą obecność kolegów, niekoniecznie dobrych. Na zajęciach pozaszkolnych nie ma obowiązku tkwienia z nielubianym Jackiem, Wackiem. Nie wszystkie dzieci, nie wszyscy rodzice podołają nauczaniu domowemu.
                  • malenka9 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 18:29
                    > Na zajęciach pozaszkolnych nie ma obowiązku tkwienia z nielubianym Jackiem, >Wackiem.

                    Ale w życiu dorosłym w sklepie spotka takiego Jacka, Wacka, w pracy również. Chyba , że nie bedzie musial pracować i do końca zycia bedzie siedział u matki "psycholożki" pod spódnicą.

                    >A czy wszystkie dzieci chodzące do szkół mają przyjaciół?

                    Nie. Ale się socjalizują. Uczą się, że nie kazdego musimy lubić. ale możemy z nim wspólpracować, Człowiek jest istotą społeczną. Skazywanie dziecka na edukacje domową to robienie z niego kaleki spolecznej.
                    • 3-mamuska Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 14:41
                      malenka9 napisała:

                      > > Na zajęciach pozaszkolnych nie ma obowiązku tkwienia z nielubianym Jackie
                      > m, >Wackiem.
                      >
                      > Ale w życiu dorosłym w sklepie spotka takiego Jacka, Wacka, w pracy również. C
                      > hyba , że nie bedzie musial pracować i do końca zycia bedzie siedział u matki "
                      > psycholożki" pod spódnicą.

                      Bzdura dorosły człowiek jest już ukształtowany bardziej odporny. Zwłaszcza w takiej rodzinie gdzie to nie są dzieci hodowane w lesie. Maja pewnie lepsza socjalizację niż te szkole które muszą być wciśnięte w ramki. Pasować do reszty.
                      Ma poczucie wartości i lepiej sobie radzi z takimi nielubianymi wariatami.
                      >
                      > >A czy wszystkie dzieci chodzące do szkół mają przyjaciół?
                      >
                      > Nie. Ale się socjalizują. Uczą się, że nie kazdego musimy lubić. ale możemy z n
                      > im wspólpracować, Człowiek jest istotą społeczną. Skazywanie dziecka na edukacj
                      > e domową to robienie z niego kaleki spolecznej.

                      Kiedy do głów ematek dotrze ze socjalizację nie musi i nie odbywa się tylko w szkole
                      No może jak matka dzikus i po pracy tylko siedzi w domu ,nikt ich nie odwiedza, bo ma rytm spacer z psem i obowiązki i jak to tak zaprosić koleżankę do domu tygodniu, bo się nie chce nie wychodzi do nikogo to może dzieci musza korzystać tylko z takiej formy socjalizacji. Ale to nie jest jedyna.
                      Śmiem twierdzić ze socjalizacja w szkole to mit.
                      Przerwy 5/10 minutowej gdzie trzeba było spakować rzeczy przejść do kolejnej klasy czasem na inne piętro ,reszta czasu lekcje w czasie których trzeba siedzieć cicho potem do domu. Raczej mało czasu i pola manewru do rozmów i socjalizacji.
                      • g.r.uu Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 15:57
                        No jak się nie socjalizują? Gdzie się moje córki mogą nauczyć, że jak ktoś je molestuje to nie mogą domagać się ukarania sprawcy za bardzo, bo będzie mu przykro i trzeba się zatroszczyć o jego psychikę, bo pan stworzenia cierpi, a baba to baba, nieważne co z nią? Przecież w domu ich tego nie nauczę... Dlatego szkoła jest tak ważna, żeby reprodukować system.
                      • sueellen Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 20:20
                        Wypowiadają się tu mamuśki które o edukacji domowej nie mają bladego pojęcia. Dzieci z edukacji domowej mają ogromną ilość zajęć POZA domem gdzie spotykają się z rówieśnikami. Gdybym miała bogatego męża i nie musiała pracować, sama uczylabym dzieci w domu.
                    • nothingelsemattersnow Re: Rodzina Brodów- było? 21.06.22, 06:22
                      malenka9 napisała:

                      > > Na zajęciach pozaszkolnych nie ma obowiązku tkwienia z nielubianym Jackie
                      > m, >Wackiem.
                      >
                      > Ale w życiu dorosłym w sklepie spotka takiego Jacka, Wacka, w pracy również. C
                      > hyba , że nie bedzie musial pracować i do końca zycia bedzie siedział u matki "
                      > psycholożki" pod spódnicą.
                      >
                      > >A czy wszystkie dzieci chodzące do szkół mają przyjaciół?
                      >
                      > Nie. Ale się socjalizują. Uczą się, że nie kazdego musimy lubić. ale możemy z n
                      > im wspólpracować, Człowiek jest istotą społeczną. Skazywanie dziecka na edukacj
                      > e domową to robienie z niego kaleki spolecznej.

                      Jak czytam te bzdury o socjalizacji, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Jest to jedyny (z dupy) argument wszystkich mam o wąskich horyzontach, które uważają, że szkoła nauczy dziecko życia i wychowa. Za rodziców to zrobi, a jakże. Chore.
                      Znam dzieci w wieku przedszkolnym (w tym mój), które nie chodzą do przedszkola, a biją na łeb te przedszkolne w socjalizowaniu się i zachowaniu ogólnie. Są otwarte, pierwsze zagadają, przedstawia się, zapytają o wspólna zabawę. I nie drą tak ryjków jak te przedszkolaki. Serio, darcie się dzieci to jakiś nowy trend narodowy.
              • szmytka1 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 11:22
                To jest 1 dziecko, weź pod uwagę 5 dzieci i każde przerabia program innej klasy. Pół biedy jak jest rok różnicy między dziećmi, aLe jak jedno ma się uczyć chemii a drugie jest na etapie nauki literek? A pomiędzy nimi jeszcze np 2 innych dzieci. To pelnowymiarowa robota
                • aqua48 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 12:28
                  Inaczej uczy się dzieci w edukacji domowej a ni tak jak w szkole. Nie "przerabia się programu", tylko uczy partiami powiązanymi ze sobą. W ten sposób można uczyć równocześnie dzieci na różnych poziomach edukacyjnych, każde przyswaja to co potrafi i może. To dużo lepsze. Takie dzieci zdają ten program, ale nie koniecznie uczą się gosmile
                    • 3-mamuska Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 17:50
                      wapaha napisała:

                      > aqua48 napisała:
                      >
                      > > Inaczej uczy się dzieci w edukacji domowej a ni tak jak w szkole.
                      >
                      > co nie zmienia faktu że rodzic powinien być rodzicem a nie nauczycielem,
                      >


                      To TOWJA opinia.
                      • nowamamagapka Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 18:12
                        Nie, to naukowa opinia poparta badaniami. Rodzic pełni w zyciu dziecka inne funkcje niż nauczyciel, i tak ma być. A że czasem te funkcje się mieszają, i to w obie strony, tak tez bywa.

                        3-mamuska napisała:

                        > wapaha napisała:
                        >
                        > > aqua48 napisała:
                        > >
                        > > > Inaczej uczy się dzieci w edukacji domowej a ni tak jak w szkole.
                        > >
                        > > co nie zmienia faktu że rodzic powinien być rodzicem a nie nauczycielem,
                        > >
                        >
                        >
                        > To TOWJA opinia.
                        >
                        >
              • dalia7 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 11:26
                "Rodzice podjęli właściwą decyzję o nauczaniu domowym, ich syn czasem wymagał indywidualnego podejścia"

                To jest zmora polskiego szkolnictwa, że brakuje systemowej pomocy dla dzieci, które w jakiś sposób odstają od średniej. Mamie pozostaje zostać w domu. Ewentualnie proponuje się "podrzucania" swego dziecka jak gorącego kartofle. Bo "trzeba umieć się rozpychać łokciami".
              • hanusinamama Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 13:35
                Jestem z takiej rodziny, ze wszystkie przedmioty na spokojnie uczyłby ktoś z rodziny. Chyba bym rodziców w wannie utopiła jakby wpadli na taki pomysł
                Trzymacie dzieci na siłe w domu, nie wypuszczanie do świata...chore.
                Rodzice tak leczą swoje lęki
                  • hanusinamama Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 17:22
                    Mowimy o siedzeniu z rodzicami i jako nauczycielami. Dla mnie chore i ja bym gryzła.
                    W opisywanej wspólnocie ( dla mnie to sekta ale to moje zdanie) dzieci mają zwyczajnie wyprane mózgi.
                    Nie wiem czemuś sie zaperzyła, nikt tu nie ocenia (albo mało kto) fakt, ze mają duzo dzieci. Wiem ze wy macie sporo dzieci i chyba to cie ubodło.
                    Ja mowię o sytuacji, gdzie rodzic trzyma pod kloszem religijnym dziecko a ono jak wyjzdzie z domu to sie spotyka tylko z dziecmi z tej wspólnoty...
                    • g.r.uu Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 17:28
                      Nie "mówimy" tylko Ty stawiasz chochoła w postaci "edukacja domową to zamknięcie w domu z rodzicami jako nauczycielami" i na tej podstawie upierasz się jakie to zło. Poza tym dalszego byś gryzła? Nie miałaś w domu innych możliwości wyrażenia sprzeciwu wobec pomysłów rodziców? Wyobraź sobie, że są rodziny, w których część dzieci jest w ed a część nie i nie muszą nikogo gryźć, po prostu wybierają jak im pasuje. Ja nie mam sporo dzieci w porównaniu do ludzi mających jedenaściorosmile
                  • dalia7 Re: Rodzina Brodów- było? 21.06.22, 05:20
                    "Myślisz że poza szkołą systemowa "

                    Porównujemy dwie skrajności. Przepełnione szkoły nie są dobrym miejscem dla kruchej jeszcze psychiki, wrażliwej na wszelkie bodźce, ale tworzenie takich "klanów" nie wpływa dobrze na integrację społeczną. Znam ludzi pozamykanych (mentalnie) we wspólnotach "lepszych" niż zwykły kościół, ludzi "bardziej świadomych", co odrzucili właśnie systemowe nauczanie i oni czują się lepsi od innych.
        • 3-mamuska Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 17:47
          triss_merigold6 napisała:

          > Trzymają swoje stado dzieci w EDUKACJI DOMOWEJ.


          No tak tak komuś kto nie lubi własnych dzieci ma z nimi problem , problem pobyć razem w domu.
          Dla kogoś komu najlepiej wypchać dzieci na 12 godzin do placówki to szczyt marzeń cieżko zrozumieć ze można lubić swoje dzieci tak po prostu.
          Mogę być przeciwniczką edukacji dowolnej w małych rodzinach, oni jak widać nie trzymają dzieci po kloszem.
      • sarah_black38 Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 16:09
        geoardzica_z_mlodymi napisała:

        > Miałam okazje poznać osobiście, mamy wspólnych znajomych. Fajna, zakręcona rodz
        > inka.

        Ale ematka wie lepiej, że pod tym płaszczykiem kryją się trupy z szafy. A najlepiej wg ematki to mieć wielu partnerów seksualnych w wieku nastoletnim, łykać tabsy jak landrynki, z ciążą czakać do 40-tki ( a potem ajłaj ... stosować IVF ... bo z naturalnym poczęciem problem), rozwieść się za dwa razy i żyć na kocią łapę w jakiś patchworkach... . Normalna , wielodzietna rodzina , wyznająca niemodne na forum wartości nie mieści się w głowie.
        • niemoralna Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 16:28
          ZADNA rodzina przynależna do sekty a zwłaszcza kościelnej nie jest normalna a dzieci są tam traktowane jako odgorny projekt - czysto schematowy i przedmiotowy . Niezłe perełki wychodzą na światło dzienne często i gesto co w takim domu oszolomow sie dzieje .
          Te nie modne na forum ich idiotyczme wartości tez nie są normalne , wręcz często okrutne w imię boże wycierajac sobie mordę biblia . Dzieciaki z takich rodzin są pokiereszowane , mało które z takich rodzin wyszlo na prostą
        • yuka12 Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 23:14
          Mieści się, mieści, bo sama emama widziała takie rodziny, ba nawet odwiedzała w ich domach 😁. No i taka emama jak ja, po studiach, bez doświadczeń seksualnych przedmałżeńskich i z 1 mężem od ponad 20 lat, też tutaj pisuje. Do tego był am w ruchu oazowym i kościele protestanckim. Dzięki otwartości poznałam ludzi z różnych wspólnot i kościołów. Oraz widzę, jak te rodziny się rozwijają, co się dzieje z dziećmi po latach. Sama w tej chwili jestem niewierząca, niekościelna i sceptyczna w stosunku do tego chrześcijańskiego (czy jakiegokolwiek religijnie nacechowanego) wychowania. Jak kiedykolwiek otworzą ci się oczy i otworzy bardziej umysł, sama dostrzeżesz dlaczego tak sądzę (i wiele innych krytycznie myślących osób). Bo widzisz- ja rozumiem twój punt widzenia, ale żeby zrozumieć np. mój, musiałabyś popatrzeć na wiarę i religię zupełnie z boku, a na razie jesteś na to za bardzo w środku.
            • yuka12 Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 23:33
              Byłam, i zresztą nadal formalnie jestem. Od prawie 30 lat. Jeszcze w Polsce miałam przyjaciół i znajomych w różnych wspólnotach chrześcijańskich, bo protestanci w Polsce starają się współpracować 😀. W UK też poznałam mniej lub bardziej kilkanaście kościołów/grup modlitewnych. Znam nawet Biblię 🤣.
              Przez prawie 40 lat życia w różnych wspólnotach/kościołach widziałam wiele i po latach widzę ciąg dalszy.
              Nie mam problemu z wielodzietnością czy ed, ale jedno z drugim plus silne odchyły jakiegokolwiek typu budzą we mnie dzwonki alarmowe. Bo mam świadomość, że potomstwo w ten sposób wychowane, bez szerszego spojrzenia, otwartości i w opozycji do zewnętrza czyli "świata", będzie miało lub nawet teraz ma prawa wyborcze i wpływ TAKŻE na moje życie i życie moich dzieci.
                • yuka12 Re: Rodzina Brodów- było? 20.06.22, 12:38
                  Przecież nie zabraniam nikomu życia jak chce 😁. Mam jednak prawo do własnej opinii.
                  Wiara jest jedna, chrześcijańska, tylko różne kościoły i odłamy. Co nawet kk po SW II niechętnie przyznaje.
                  • taki-sobie-nick Re: Rodzina Brodów- było? 20.06.22, 23:59
                    Wykręcasz się jak możesz, żeby tylko nie odpowiedzieć wprost.

                    Uwagę o niezabranianiu (połączoną z odpowiednią emotką) znam na pamięć, więc nie masz po co wykręcać kota ogonem.

                    W 99% przypadków ematka wrzeszczy "każdy ma prawo wychowywać jak chce i nikomu nic do tego", a twoja uwaga sugeruje, że jednak wychowanie cudzych dzieci ma jakiś wpływ na ciebie? [głęboki sarkazm]
      • szmytka1 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:41
        Wielodzietność, to jest pqtologia. Patologiczne podejście donpojecia rodziny i zaspokajania emocjonalnych potrzeb dzieci, a właściwie niezaspokajania. Bo przy takiej zgrai czasu nie majq dla nich indywidualnego ni huhu. Nikt, kogo znam z wielodzietnej rodziny, w dorosłym życiu nie powtórzył tego schematu. Sami najczęściej maja jedynaków, max 2 dzieci
        • 35wcieniu Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:49
          Oni sami powtarzają schemat. Debora tam mówi że ma 13 rodzeństwa, ich dzieci częściowo chyba też już powielają schemat. Ostatnio był wątek o Żebrowskiej - to samo. Więc z tym że nikt z takich rodzin nie powtarza schematu to spokojnie. Część pewnie nie, część jak najbardziej.
            • little_fish Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:56
              No ale ci z medialnych przekazów jak najbardziej żyją realnie. To nie są wymyślone rodziny. Ja znam takich, co powtórzyli schematy własnych rodzin i takich co zrobili dokładnie odwrotnie (i to w jedną i w drugą stronę) ludzie serio są różni i różnych rzeczy do szczęścia potrzebują.
                • 35wcieniu Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 09:14
                  Ooch ta fałszywa troska o dzieci. A jak te dzieci same mówią że podobała im się duża rodzina i chcą taka mieć to ubolewanie że pewnie innej nie znajdą. Każdy zna empirycznie tylko takie dzieciństwo jakiego doświadczył. Tego nie przeskoczymy. Ale naprawdę nie widzę powodu żeby oceniać czyjś wybór z którego jest zadowolony. Mają wolny zawód, pieniądze, rodzinę jaką sobie wymarzyli i jaką sami mieli, dom, pasję dającą całkiem dobre zarobki, doprawdy doszukiwanie się tu nieszczęść nie jest zbyt logiczne.
          • 3-mamuska Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 17:54
            35wcieniu napisał(a):

            > Oni sami powtarzają schemat. Debora tam mówi że ma 13 rodzeństwa, ich dzieci cz
            > ęściowo chyba też już powielają schemat. Ostatnio był wątek o Żebrowskiej - to
            > samo. Więc z tym że nikt z takich rodzin nie powtarza schematu to spokojnie. Cz
            > ęść pewnie nie, część jak najbardziej.
            >



            Czyli każdy lekarz który ma ojca i dają lekarz apelował schemat?
            Każdy kto ma 1/2 rodzeństwa samo ma 1/2 dzieci to powiela schemat?
            Czyli powinnismy żyć inaczej niż nasi rodzice żeby nie powielając schematu?
            Co jest złego w schemacie?
            • snajper55 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 18:13
              3-mamuska napisała:

              > Każdy kto ma 1/2 rodzeństwa samo ma 1/2 dzieci to powiela schemat?
              > Czyli powinnismy żyć inaczej niż nasi rodzice żeby nie powielając schematu?
              > Co jest złego w schemacie?

              Tak, to jest powielanie wzorca. Gdy ktoś się wychował w rodzinie z 1/2 dziećmi, to taką rodzinę uważa za normalną, a rodzinę z 15 dzieci za nienormalną. Gdy ktoś się wychował w rodzinie z 15 dzieci, to taką rodzinę uważa za normalną, a rodzinę z 1/2 dziećmi za nienormalną. Podobnie jest z innymi cechami rodziny, np. pijącym i bijącym ojcem.

              S.
        • lauren6 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:50
          A dziękuję za patologię big_grin Ematka jak zwykle niezawodna 😂😂😂

          "Debora Broda sama pochodzi z wielodzietnej rodziny. I podkreśla, to najpiękniejsza przygoda życia. Nigdy nie miała rozterek. Poświęca się swojej pracy i najbliższym."
          Wiesz gdzie możesz sobie wsadzić swoją teorię o ludziach z wielodzietnych rodzin, którzy mają 1-2 dzieci?
            • szmytka1 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:56
              Wielodzietność w pokoleniu rodzin naszego dzieciństwa jeszcze rozgrzeszam, wiadomo jakie to były czasy lata 70 I 80, ale obecnie nie mam żadnego usprawiedliwienia dla takiej bezmyślności i racjonalnego uzasadnienia ani zrozumienia. Tylko polski hejt 😝
              • wkswks Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 09:07
                Ja mam dobra koleżankę, która ma 4 rodzeństwa, jej maz 5 rodzeństwa. Oni mają dwójkę i mówią, ze przy większej ilości by sie pochlastali i że nie wiedza, jak ich rodzice to ogarniali. Ich bracia i siostry są albo bezdzietni albo 1-2 dzieci.
                Mam jednak koleżankę z domu, gdzie były 4 dziewczyny i ona sama ma trzech chłopaków i myślą o 4, bo ona chce córkę (myślę jednak, że gdyby mieli suną i córkę po pierwszych dwóch ciążach, więcej dzieci by nie było.
            • lauren6 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 09:10
              > skup się na jakości, nie ilości 😜

              Powstrzymam się od komentarza, który ciśnie mi się pod klawiaturę, bo wiem że ostatnio masz ciężki czas.

              Poluzuj trochę warkoczyki. Ostatnie czego Ci teraz trzeba to bęcki na forum.
                • thank_you Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 06:39
                  Niejakosciowe potomstwo? 😂 Powinnaś urodzic sie w lepszej rodzinie, juz 100 lat temu dzieci z jakościowych rodzin, nawet gdy było ich dziesięcioro, to zaczynały mowić po francusku, potem po niemiecku, angielsku a na koniec po polsku, prowadziły życie, o jakim ty dzisiaj moglabys pomarzyć - grały w tenisa, jeździły konno, wyjeżdżały na wakacje do swoich daczy na południu Europy, były kształcone w najlepszych szkołach i to one piastowały pozniej ważne stanowiska. 😜 Wiec nie płacz, ze urodziłaś sie w niejakosciowej rodzinie, to naprawdę nie zalezy od ilości dzieci. wink
                    • szmytka1 Re: Rodzina Brodów- było? 20.06.22, 21:17
                      Sorry to nie w tym wątku.. w skrócie to zdecydowałam, że poddaje dziecko niby niedużej operacji, ktora poprawi mu komfort życia i zapobiegnie komplikacjami w przyszłości, no i ta operacja się nie powiodła. Schrzaniłam bardziej ta decyzja. Grożą dzieciakowi.powazne.konsekwencje, czekamy na rozwój sytuacji, pod koniec miesiąca będę wiedzieć.wiecej. potomstwo pod tym względem jest.nalo jakościowe, bo drugie dziecko.ma ten sam.problem zdrowotyny. Wadliwy gen 😝
          • wkswks Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 10:39
            Ja mam znajomych z trzema córkami. Najstarsza lubiła zajmować sie siostrami, zajmowała się innymi dziećmi odkąd sama miała z 10 lat(?). Ma co prawda tylko dwoje własnych dzieci ale pomaga rodzicom, którzy po wyfrunięciu biologicznych pociech założyli rodzine zastępcza i wychowują obecnie 4 dzieci. Naprawdę są dzieciaki, które lubią zajmować się rodzeństwem.
            • jolie Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 11:10
              Owszem, są, ja też lubiłam zajmować się moją 8 lat młodszą siostrą. Ale gdy byłam już nastolatką - zdecydowanie mniej mi się to podobało, bo i siostra stała się bardziej męcząca niż wtedy, gdy była niemowlakiem i małym dzieckiem. Ale to były czasy (pierwsza połowa lat 90.), gdy ja po swojej szkole odbierałam siostrę z przedszkola i nie byłam wyjątkiem, inne standardy opieki i wychowania.
          • aandzia43 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 11:13
            Oni mają te dzieci rok po roku. Jedno maleńkie przy piersi, drugie roczne wymagające indywidualnego kontaktu z rodzicem (nie dostaje jej bo jak), trzecie dwuletnie też z potrzebą, czwarte, itd. Gorzej niz żłobek w kibucu. Dziecioróbstwo że zbyt małymi przerwami (i zmasowane, dwójkę się ogarnie bez uszczerbku) jest nienaturalne dla gatunku ludzkiego, z punktu widzenia emocjonalnych potrzeb dziecka.
              • aandzia43 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 15:27
                wkswks napisał(a):

                > Tu masz racje: w czasach przedchrześcijańskich kobiety rodziły raz na trzy lata
                > .

                Generalnie to raczej w czasach przerolniczych. Dlugie karmienie piersią, brak możliwości szybkiego odstawienia od piersi, dużo mięśni i mało tkanki tłuszczowej z powodu ciągłych wędrówek i zdobywania pożywienia = rzadsze zachodzenie w ciążę. Wyniańczony na torsie matki czy babci dzieciak miał większe szanse dożyć drugiego-trzeciego roku. Mniejsze grupy ludzkie to również mniej epidemii chorób zakaźnych koszących nałmłodszych.
            • umi Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 13:48
              I może dlatego tych dzieci tyle jest - nie ma antykoncepcji, z seksem nie poczekają, usunąć nei można, więc idzie rok po roku bez jakiejś sensownej przerwy.

              Do wielodzietnych rodzin nie mam nic, ale jednak jest róznica między 5-ką czy 8-ką, a 11-stką jednak. Nawet jeśli sie zaczyna wcześniej i to jest wieloletnia kumulacja, to jednak małe prawdopodobieństwo, żeby się nawet 5-ką zając tak, jak 11-tką.
        • vivi86 Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 14:44
          Tys prowda, choć Debora Broda jest chyba z rodziny wielodzietnej ale nie chrzańcie ecttm kontekście o eko jak nie dawno był kałszwal bo super ekolozki w Krakowie (!) z bombelkiem do zniorkomie nie wsiada bo to poniżej ich godności

        • majenkir Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 19:07
          szmytka1 napisała:
          > zaspokajania emocjonalnych potrzeb dzieci, a właściwie niezaspokajania. Bo przy takiej zgrai czasu nie majq dla nich indywidualnego ni huhu.

          Byłam jedynaczką i też nie było dla mnie czasu (a raczej ochoty). Te dzieciaki chociaż mają siebie.
        • sueellen Re: Rodzina Brodów- było? 19.06.22, 20:28
          Wielodzietność jest patologią... w Polsce. W wielu krajach rozwiniętych bogaci mają dużo dzieci bo ich stać, klasa pracująca ma jedno - dwa bo na więcej nie jest w stanie sobie pozwolić. Poza Polską i krajami wyznaniowymi mało gzie są cyrki z antykoncepcja i aborcja. Patologia się nie rozmnaża, tylko bogaci.
    • login.na.raz Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:09
      Jak oni znajdują czas dla każdego dziecka? Ja mam dwoje, ale młodsze jest tak absorbujące, że mam ciągłe wyrzuty sumienia, że nie poświęcam starszej tyle czasu, ile ona by potrzebowała. Co prawda ja pracuję na pełen etat, więc też mi 8 godzin ucieka. No ale mimo wszystko...
    • krypteia Re: Rodzina Brodów- było? 18.06.22, 08:13
      Zastanawiam się jakie oni muszą zarabiać pieniądze żeby utrzymać jedenaścioro dzieci. W tym tygodniu musiałam wyskoczyć ze sporej kasy żeby dopłacić za dwie kolonie mojego jedynaka, przez cały rok szkolny miał korepetycje z polskiego i matematyki plus dodatkowy angielski bo to ósmoklasista. Dzięki Bogu ma zdrowe i proste zęby więc odpadł wydatek na dentystę. Zarabiam powyżej średniej krajowej ale nie wyobrażam sobie mnożenia tego wszystkiego razy 11.