Dodaj do ulubionych

Zajebistość, a wewnątrz czarna dziura :(

20.06.22, 20:24
Piszę, żeby wyrzucić to z siebie. Może któraś z Was powie coś, co mnie zainspiruje, pokaże jakąś perspektywę, której nie widzę. Tylko błagam, bez "uśmiechaj się do słońca", bo w tym celuje moja matka wink Już kiedyś Was posłuchałam - na ubiegłorocznych wakacjach chodziłam sama na kolacje do restauracji zamiast jeść w pokoju hotelowym. Odważyłam się nawet pójść do takich "bez pary nie wchodź" - romantycznych, nad brzegiem morza, o zachodzie słońca smile

A teraz do sedna, krótko i w punktach.

Ja na zewnątrz: dobrze radząca sobie wąska specjalistka (a jakże wink), podróżująca, niezależna, realizująca swoje pasje i cele, kiedyś wystawiłam mężowi walizki za drzwi (a jakże wink) i tego nie żałuję

Ja naprawdę: psychiczny wrak, zostawiana bez słowa przez kolejnych facetów, poczucie wartości szoruje po dnie, płaczę w zasadzie codziennie

Standardowy katalog rad ematki odhaczony: oprócz walizek wystawionych, to jestem na terapii i tarczycę mam zdrową wink

Ze wszystkim od lat radzę sobie sama. Nie wywołuje to jednak we mnie dumy, tylko jeszcze większe poczucie samotności. Brakuje mi kogoś, z kim mogłabym dzielić życie. Kto by mnie kochał. Kto by chciał być ze mną dla mnie samej. Znajomi nie wypełniają tej czarnej dziury.

Nie wiem, co zrobić sad
Obserwuj wątek