Dodaj do ulubionych

Kto miał pecha ze szkoła dziecka...

21.06.22, 17:55
... i gdyby mógł chciałby cofnąć czas? Kto by zmienił dziecku szkole gdyby wiedział?
Co było najgorsze? Nauczyciel? Poziom? Inne dzieci?

W sumie w PL chyba w każdej klasie agresywne dziecko tak sadzac po doświadczeniach ematek.

Ja z perspektywy patrząc sama nie wiem w sumie - szkoda ze to człowiek nie wie zawczasu a potem musi grać tym co rozdano uncertain
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 18:02
      Ja najchętniej bym zmieniła córce podstawówkę, ale tę, w której była, miała za rogiem, dosłownie. I tak bujałam się sześć lat w niepewności. Chodziło o poziom. Z drugiej strony, starsza chodziła do innej podstawówki i miała informacje, że w tamtej szkole to patologia. Byłam więc kompletnie niepewna. Młodsza córka ma problemy z matematyką, tzn. przechodzi, ale mnie nie zachwycają jej oceny z matmy, ale to wiedziałam już w podstawówcem że z matematyką tak właśnie będzie, bo poziom szorował po dnie.Z trzeciej strony córka powoli, ale konsekwentnie uczy się coraz lepiej, nadrabianie jednak trwa.
    • heca7 Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 18:08
      Ja żałuję, że starszego syna wysłałam rok wcześniej. Nie dość , że posiada wszelkie dys- to jeszcze wpadł potem na wszystkie możliwe problemy. Typu wydłużenie podstawówki, strajki nauczycieli, potrójny rocznik (no dobra 2,5) w liceum, pandemię i uj wie co jeszcze...
    • k1234561 Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 18:26
      Ja bym zmieniła córce podstawówkę.Zapisałam ją do ą, ę prywatnej ,katolickiej podstawówki.O dziwo nikt nie szalał tam jeżeli chodzi o religijność dzieci, nie były one zmuszane do żadnych korowodów kościelnych.Poza tym przygotowanie do I komunii św.przebiegło poza mną.Wszystko odbywało się w ramach lekcji religii, nigdzie po lekcjach nie musiałam z tego tytułu z dzieckiem biegać.Nikt nie rozliczał córki z uczestnictwa we mszach , czy innych uroczystościach.Ale za to wielkim minusem był poziom szkoły.Niby szkoła przodowała we wszystkich rankingach pod względem jakości nauczania , ilości wygranych olimpiad itd.Prawda była dużo bardziej bolesna.Cały ciężar nauki, przygotowania spadał na rodziców i korepetytorów.Szkoła urządziła sobie wyścig szczurów.Dzieci niemające średniej powyżej 4,5 były piętnowane.Nauczycielki sygnalizowały tematy ,nowe zagadnienia na lekcji , jednak niczego dzieciom nie tłumaczyły.To musieli zrobić w domu rodzice.Na drugi dzień zwykle był z danego zagadnienia sprawdzian.Szkoła miała obsesję sprawdzianowo - testową.Sprawdziany i testy były codziennie i niemal z każdego przedmiotu.Masakra....Tego stresu mojej córki nie zapomnę nigdy.Ona w czerwcu była zawsze tak wypluta po całym roku szkolnym,że pierwszy tydzień wakacji non stop spała.
    • ga-ti Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 20:18
      Ja żałuję, że za późno przeniosłam dziecko do innej, równorzędnej klasy (w tej samej szkole). Słabo było od samego początku, ale i plusy się znajdowały, od 5 klasy zrobiło się kiepsko i szło ku gorszemu. Powinnam nie słuchać rozterek dziecka i w 5 klasie przenieść.

      Aha, dziecku memu osobiście żadna większa krzywda się nie działa. Atmosfera w klasie była kiepska tak ogólnie.
      • lily_evans011 Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 21:04
        Ale to dobre zasługuje też na dobre warunki, bo dlaczego by nie?
        Byłam dobra uczennicą, w podstawówce miałam w klasie sporo patusów, właściwie nie było mowy o prowadzeniu lekcji, tylko użeraniu się z wybrykami. Dlaczego niby spokojne dzieciaki mają mieć pod górkę przez baranów, którym nawet nie śniło się o pójściu do liceum i szaleją?
    • lily_evans011 Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 21:02
      Żałuję trochę, że pozwoliłam dziecku zupełnie samodzielnie wybrać liceum ponizej jego możliwości, odstawialo emocjonalne szantaże, a około półrocza już samo było mega niezadowolone (głównie z nieciekawych lekcji i podejścia nauczycieli, no niestety z progu 120 punktów genialnej klasy nie utoczysz, a i nauczyciele się nie przejmują takim "materiałem").
      I nie, niczego się dziecko nie nauczylo przez samodzielne dokonanie wyboru i niepowodzenie. W tej chwili bierze na rozszerzenie przedmiot, który jest trudny i który nigdy nie był jej pasją. Bo "może się przydać". No ale to może też da się odkręcić jakby co.
    • geoardzica_z_mlodymi Re: Kto miał pecha ze szkoła dziecka... 21.06.22, 21:07
      Jak pierwsze szło do podstawówki to sobie wymyśliłam, ze jak pójdzie do klasy integracyjnej to tam będą świetni nauczyciele, dobra atmosfera itd. To wszystko pokłosie tego, że znałam świetną integrację na poziomie przedszkola. Przestrzeliłam. Ani nauczyciele nie zabłyśli, ani dzieci z części ogólnodostępnej nie były jakoś specjalnie dobrane (a to właśnie reklamowano, ze to najlepsze klasy, niby była selekcja, żeby trafiły dzieci ogarnięte i przyjazne). Się złapałam na marketing jednym słowem. Polecano nam inną szkołę, gdzie ostatecznie trafiło najmłodsze po roku nauki w tej pierwszej. I słusznie polecano. Ale tamta dla starszaka była pomyłką.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka