Dodaj do ulubionych

Zgłaszac na policję czy nie? Co byście zrobiły?

22.06.22, 07:54
Wczoraj rano, autobus miejski, wsiadam tylko ja na przystanku, podchodzi starsza na oko po 70tce o=pani, odpycha mnie i wsiada. Mocno mnie odepchnęła, aż sama byłam zdziwiona. Powiedziałam- proszę uważać, zdąży pani wsiąść i weszłam do autobusu. Na to ta pani odwraca się i z tekstem - zamknij mordę.
Powiedziałam - proszę uważać na słowa, ja pani nie obrażam.
A on- zamknij się bo ci przypierdolę.
Ja- czy pani jest normalna?
Na co ona podeszła do mnie uderzyla mnie w twarz, zrzuciła okulary i zaczęła na mnie wrzeszczeć, obrażać mnie, szarpać za ubranie. Wiem, sama nie moge nadal w to uwierzyć.
Ja w szoku. Nigdy nic takiego mnie nie spotkało. Ludzie patrzą. Zareagowała tylko młoda kobieta. Interweniowała, zaczęła tamtą kobietę uspokajać, podniosła moje okulary i poszła do kierowcy żeby zatrzymał autobus i wezwał policję. Ja się rozplakałam,
Ludzie patrzą, komentują, że przeze mnie autobus stoi. Szok, zamiast pomóc komentarze, kilku mężczyzn w autobusie, żaden nie stanął w moje obronie żaden nie zainterweniował. Ale to już inna sprawa. Ta młoda kobieta, która mi pomogła krzyknęła na cały głos- ludzie, jak wam nie wstyd, nikt z was nie zareagował.
Ludzie wysiedli, w autobusie przy zamkniętych drzwiach został kierowca, ja, pani która mi pomogła i napastniczka wyzywająca nas cały czas od najgorszych.
Patrol po kilkunastu minutach przyjechał, spisał dane, pouczył mnie. Z tego co zrozumiałam coś takiego jest ścigane z urzędu, musze iść złożyć zawiadomienie na policję. Podobno policja ma zabezpieczyć nagranie z kamerek w autobusie, dołączyć notatkę służbową.
I teraz tak, okulary optyk gratis mi naprawił, ale chodzi o to, że nikt nie może podchodzić do innej osoby obrażać jej, uderzać. No rany, gdzie my żyjemy. Za moment kanałami będzie trzeba chodzić, bo ktoś moze uderzyć, nóż w plecy wbić. I jedna część mnie chce to zgłosić, a druga, ta chyba bardziej realistyczna, uważa, że i tak to umorzą, kobiecie agresorce nic nie zrobią. Bo w sumie co mogą zrobić? Ona twierdzila do policjantów, że to my ją obrażałyśmy.
Co by ematka zrobiła? Zgłaszałaby? Czy może odpuściłybyście?
Podobno mogę to opisać na kartce i zanieść na komisariat, bez kilkugodzinnego wysiadywania i czekania aż spiszą moje zeznania.
I jeszcze kwestia, chciałabym podziękować jakoś tej kobiecie, która mi pomogła, odezwała się, zareagowała, poświęciła sporo swojego czasu Wymieniłyśmy się nr. telefonu. Jak jej podziękować? Nie wiem jakaś kawa, pizza, coś...? Nie wiem gdzie mieszka, więc kwiaty chyba odpadają....
Dziękuję za wszystkie komentarze. Wierzę, że coś doradzicie. Ja mam nadal pustkę w głowie.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka