Dodaj do ulubionych

Niania w Waszym życiu

25.06.22, 14:54
Po 6 latach nadszedł moment rozstania.
Ostatni rok Niania była z nami w zasadzie tylko po to, żeby się z nią nie rozstawać, bo tak naprawdę nie potrzebowaliśmy już opiekunki.
Jest jak członek rodziny. Ukochana ciocia - również dla mnie. Wspiera, traktuje trochę jak córkę, opieprzala i stawiała do pionu, kiedy widziała, ze sobie nie radzę. A najważniejsze - kocha moje dzieci i traktuje je jak wnuki.
Znamy nasze rodziny, bywała u nas na imprezach urodzinowych. Ja u niej również. Do dziś pamietam moment, w którym w desperacji zapytałam czy mogłaby zająć się naszym dzieckiem. I moment, w którym po kilku spotkaniach z innymi kandydatkami przy których moje dziecko darlo się i nie było opcji, żeby zostało z kimkolwiek, samo wyciągnęło do niej raczki i zaczęło dotykać po jej twarzy, z uśmiechem na buźce.
I jak to teraz ma wyglądać? Te nasze relacje.
A! Mąż Niani stał się dla mojego dziecka dziadkiem. Tak na niego mówi.
Jak to u Was było? W sensie po zakończeniu „współpracy”?

Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 15:12
      Nie mam osobistych doświadczeń ale w takiej sytuacji jeżeli obie strony chcą podtrzymywać znajomość możecie ją przecież czasami zapraszać (z jej mężem) na kawę czy obiad, urodziny dziecka czy coś w tym rodzaju.
    • boogiecat Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 15:31
      O, mam podobna lovestory z niania corki. Cala jej liczna rodzina zreszta byla przemila.
      Po ukonczeniu wspolpracy widywalismy sie regularnie, ona na kawe, corka do niej na likend itp.
      A teraz gdy mieszkamy daleko to zajezdzamy do nich na chwilke gdy sie da, za kazdym powrotem do dawnego miejsca zamieszkania.
        • boogiecat Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 21:10
          Mnie tez bylo smutno jak cholera, rozumiem doskonale. Ona byla tez bardzo « dla mnie ».

          Porob tez max zdjec z nia, jesli sie da. Bo z utrzymaniem kontaktu oczywiscie nie zawsze jest latwo, ale minimum podtrzymania powinno wam wyjsc z tego co piszesz o tych ludziach i o sobie🙂

          Moja wszystko zaplanowala, robila regularnie zdjecia corce z roznych waznych etapow ich wspolnego bytowania i nam zrobila z tego taka najprostsza ksiazeczke, ale z opisami tych chwil gdy byla jakas fajna historyjka (zawsze byla!).
          To jest moj skarb <bodylenglydz Goluma>; dla mlodej- wychowywanej zreszta z dala od roznych cioc i dziadkow- tez bardzo wazna pamiatka.
        • escollo Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 21:12
          Tez myśle ze fajnie widywać się z okazji urodzin, zaprosić na kawe, obiad. Kontakt wcale nie musi się urwać. A może czasem będziecie chcieli gdzieś wyjść bez dzieci, albo od czasu do czasu ta niania może zabrać dzieci na spacer, do kina.
    • b-b1 Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 20:28
      Niania ( moja) była zapraszana do końca swojego życia na imprezy rodzinne- komunie, urodziny, śluby itp.....odwiedzałam ją raz w roku w dzień imienin.
      Zmarła jak miałam 35 lat, opiekowała się mną 4 lata.
    • extereso Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 20:54
      Mój brat z bratową byli z niania w ten sposób ok 20 lat ( czworo dzieci), nadal są stosunki rodzinne, odwiedzanie, nawet świąteczne, imieninowo urodzinowo, wzajemna pomoc, przyjaźń i wsparcie itd. Nasze nianie, jedna była studentka zaoczna, wyjechała, pisalysmy kilka lat, coraz rzadziej, maile, druga odwiedzała nas przez kilka dobrych lat, teraz już tylko świąteczne życzenia. Też cudowne kobiety.
    • bene_gesserit Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 21:38
      W rodzinie moich krewnych niania jest do dziś członkiem rodziny, kilkanaście lat po zakończeniu służby. Dziecko - dziś młoda kobieta - nadal jest z nią emocjonalnie związana. Dawna niania jest obecnie kimś w rodzaju cioci. Miała potem jeszcze kilkoro dzieci jako niania, z żadną rodziną nie jest tak blisko, chociaż mają kontakty kilka razy do roku.
    • mava1 Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 22:01
      i dlatego ja nie wchodziłam w żadne bliskie kontakty z nianią. Zresztą w ogóle tego nie lubię w stosunku, bądź co bądź, obcych osób, które zatrudniam, np. ekipy remontowe.
      W stosunku do niani byłam zawsze w porządku, była oficjalnie zatrudniona (cały ZUS), dostawała na taxi kiedy wracałam z pracy po 22.00 (i tak jeździła komunikacją nocną bo widziałam z balkonu, jak leci na przystanek). Ale kiedy przyniosła nam upominek "pod choinke", jakąs serwetę, której zresztą nigdy nie użyłam, to ja nie odwzajemniłam, znaczy dostała jakąs tam kaskę extra i to wszystko. Nie lubie spoufalania się. Nie to, że coś do kogos mam ale nie lubię "kawek" itp pogaduch z ludźmi, których nie znam i z którymi nie mam o czym gadać, de facto, tylko dlatego, że cos dla mnie robią, za moje pieniądze zresztą.
      Kiedy przeprowadzilismy się nieco dalej (jakieś dodatkowe 15 min. jazdy metrem) to niania stwierdziła, że powinna dostać podwyżkę, za tę dodatkowa podróż. A że akurat dzieci już były wczesnoszkolne to niani podziękowaliśmy za współpracę i więcej sie nie widzielismy.
      • taje Re: Niania w Waszym życiu 25.06.22, 22:40
        Dla mnie trochę to smutne, co piszesz, zwłaszcza o tej serwecie... Jednak niania to ktoś więcej niż usługobiorca czy ekipa remontowa - to ktoś, komu powierzasz swoje dziecko. Ale rozumiem, że każdy ma inne podejście.
        • bene_gesserit Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 00:05
          Ale przecież w relacji z nianią nie liczy się matka, tylko dziecko. Nie wyobrażam sobie, żeby po paru, a w niektórych rodzinach nawet dziesięciu latach taki ktoś miałby zniknąć z życia dziecka.

          W powyższej relacji nie serweta jest smutna, tylko JA. O dzieciach ani słowa.
        • mava1 Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 01:29
          nie widzę w tym nic smutnego. Niania zajęła się dziećmi, kiedy zabrałam je z przedszkola, czyli miały ok. 3 i 5 lat. Nie były maluszkami zrośniętymi z niania od maleńkości. Opiekowała się nimi wyłącznie podczas mojej pracy (nie codziennie), przez kolejne 3 lata. Miała też wpadki, np. kiedys przyszła po balandze (a może w trakcie) i cuchnęła alkoholem. Odesłaliśmy ją do domu, zamiast wywalić "na zbity pysk" a ja w trybie pilnym wzięłam wolne w pracy.
          Uważam, że byłam wobec niej w porządku a nie lubię spoufalania się ludźmi na siłę, "bo wypada". Nie mam z nimi o czym gadać, mamy inne zainteresowania, inne poglady i inne upodobania, np. chińska serwetka z koronką wokół, jest zupełnie sprzeczna z moja estetyką. Przecież nie rzuciłam nią z obrzydzeniem, w twarz niani. Podziękowałam, ona dostała kasę "zamiast" i chyba była zadowolona.
          Ona miała jedynie zaopiekować moje dzieci podczas mojej nieobecnosci i robić to dobrze. A nie spełniać rolę ich ciotki, babci czy matki. W przedszkolu opiekunki to też nie ciocie, babcie czy mamy a tylko opiekunki. Któraś z was chodzi na kawki z przedszkolankami? zaprasza je na rodzinne uroczystości? bywa u nich w domu? daje im prezenty na BN? aż zapytam bo mam sąsiadke przedszkolankę.
            • mava1 Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 10:58
              oczywiście! bo z każdym, z którym mamy kontakt "zawodowy", powinnismy sie fraternizować. Z fryzjerką trzeba gadać o dudzie maryni bo "wypada", z kosmetyczką też. Z robotnikiem, ktory układa u mnie płytki, "muszę" prowadzić długie dysputy na tematy ogólne, głównie z kręgu jego "zainteresowań:, bo "wypada".
              Jestem z natury introwertykiem, swobodnie czuje sie tylko w kręgu znanych mi osób, bliskich kolezanek, kolegów, przyjaciół, rodziny. Z osobami obcymi jestem na dystans, nigdy nie rozmawiam o swoich osobistych sprawach, nawet tu na forum, choc tu bardziej bo anonimowo.
              Staram sie być w porządku wobec wszystkich, z którymi mam kontakt "zawodowy" ale nie chcę się z nimi "zaprzyjaźniać", nie mam takiej potrzeby i męczy mnie to. Czyli coś, co nie wynika z chęci, wewnetrznej potrzeby tylko z "wypada".
              • mava1 Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 11:08
                trzeba też dodać, że u mnie niania była wyłącznie wtedy, kiedy ja (i mąż) byłam w pracy. Jak pisałam, nie było to codziennie, ale też bywało do późnej nocy, ze względu na charakter mojej, i męża, pracy. Czyli mijałam się z nią "w drzwiach", przekazywałysmy sobie tylko niezbędne informacje.
                Dziś wielu rodziców zatrudnia opiekunki kiedy mamy siedzą w domu, nie pracują zawodowo. Taki kontakt z opiekunką, jest zupełnie inny.
    • zuzanna_a Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 01:52
      Moglabym tego posta sama napisac, co do kropki.
      Anioł, a nie niania.
      Ilosc milosci, zabaw, empatii… nie do opisania.
      Dzwonimy do siebie, czasem spotykamy.
      Babcie nie daly 10% czasu i uczuc co opiekunka. Coz tak tez bywa.
    • kasia_tuzk Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 11:37
      Nie przywiązuję się do służby.
      Nie spoufalam.


      Dla mnie to abstrakcja nie wychowywać wlasnego dziecka tylko powierzać go jakiejś babce i wprowadzać ją do domu

      Zatem: nie, nie płacze i nIE utrzymuję przez rok😃
    • e-ness Re: Niania w Waszym życiu 26.06.22, 15:27
      Niania moich starszych dzieci, wraz ze swoim mężem zostali rodzicami chrzestnymi najmłodszej.
      To, ze mój mąż, zerwał kartkę z jej nr telefonu ze słupa, ( szukała pracy)to jak wygranie szóstki w totolotka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka