Dodaj do ulubionych

Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 latach

26.06.22, 16:30
Miłe spotkanie z koleżankami. Jedna z nich przyprowadziła dawno niewidzianą znajomą.
Ta znajoma to kobieta 50+, bardzo atrakcyjna, szczupła, naturalna blondynka, długie zadbane włosy, miła twarz z dołeczkami w policzkach. Gdybym nie znała jej wieku to pomyślałabym, że ma może 35 lat. Inteligentna, pogodny charakter, dzieci brak. Dobrze zarabiająca, życie lekkie i radosne.
Więc pytam, co tam u niej, bo kopę lat, i co słychać u jej męża, bo też go kiedyś poznałam (przesympatyczny człowiek)?
No i tu wdepnęłam na minę, bo znajoma mówi, że właśnie jest w trakcie rozwodu. Możnaby oczekiwać na tym miejscu jakichś dramatycznych historii o zdradach, kłótniach, braku porozumienia, problemach łóżkowych. A tu nic z tych rzeczy. Małżeństwo stabilne, pozytywne i zgrane. Pani razu pewnego jedzie "szukać siebie" na jakiś tam retreat, poznaje kogoś, zakochuje się. I stwierdza, że ma dobrze, ale... mogłaby mieć lepiej. Mąż szaleje z rozpaczy, nie rozumie... Byli ze sobą ponad 25 lat.
Zabrzmiało mi to wszystko jak fabuła żywcem wyjęta z książki: "Jedz, módl się i kochaj" (kto czytał?) i wywołało we mnie ten sam dysonans, który czułam podczas czytania lektury. Z jednej strony cieszę się, że są takie kobiety, które mają odwagę w tym wieku rozpoczynać wszystko od nowa i robić to, co chcą. Z drugiej: szkoda mi tego męża, bo z jej opowieści wynika, że ona tak naprawdę nie ma mu nic do zarzucenia. Rozstają się w przyjaźni, choć on bardzo chce, aby ona wróciła. Ona z kolei życzy mu, żeby jak najprędzej znalazł sobie jakąś fajną partnerkę.

No i nie wiem. Dziwi mnie, że jakaś część mnie ma jej za złe, ocenia, krytykuje. Myślę wtedy: po co ślubować jakieś "na dobre i na złe", jak się nawet "dobrego" nie potrafi docenić, nie wspominając o trudnych czasach. Chyba też drażni mnie takie podejście do związku, jak do sposobu na maksymalizację zysków: jest mi z Tobą super, ale skoro może być jeszcze lepiej to: bye bye!
A z drugiej strony myślę, że przecież nikt nam nie da po śmierci medalu za to, że dusiliśmy się w związku, nawet gdy był on dobry. I że jeżeli pani uczciwie postawiła sprawę, to trudno jej cokolwiek zarzucić, a pan musi sam poradzić sobie ze swoim bólem, bo w końcu nawet i w małżeństwie nie posiadamy nikogo na własność.
A co Wy myślicie na temat tej sytuacji, jak ją oceniacie? Myślicie, że wraz z rosnącym dobrobytem i malejącą presją społeczną podobnych rozstań będzie coraz więcej? Jeśli tak: to dobrze, czy źle?
Obserwuj wątek
    • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:37
      Myślę, że małżeństwo tym właśnie różni się od wolnego związku, że samo jego trwanie, bliskość i wspólne życie stanowią wartość, większą niż ewentualne ładne kwiatki za cudzym płotem. Dlatego rozumiem twoje odczucia.
      Tu nie chodzi o medal po śmierci, ale o priorytety, o to, co jest dla dwojga ludzi wartością.
      • nevertheless123 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:49
        Z drugiej strony: przeżyli jednak ze sobą ponad 25 wspaniałych lat, podczas których te priorytety miały prawo ulec zmianie?
        Bo u nicht to jednak nie był rozwód po pół roku czy seria małżeństw i rozwodów jak u Dody, również nie małżeństwo zawarte po dwóch dniach znajomości w Las Vegas. Była tam przyjaźń, przywiązanie, dobro. Mimo to, ma owo rozstanie w sobie coś z kaprysu, coś, co mnie w pewien sposób razi.
      • arthwen Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:53
        Najwyraźniej dla tej pani samo trwanie w malżeństwie nie stanowiło wartości. I co jej zrobisz? Ma prawo? Ma. Ja zresztą też nie uważam, że samo trwanie dla trwania ma jakąś wartość. (Tak, mam jednego męża, od 17 lat, skoków na bok też nie robię, eks-mężów czy eks-żon brak na stanie).
        Duży plus za to, że zamiast skoków w bok postanowiła najpierw to zakończyć poprzedni związek.
        • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:41
          W ogóle nic nie chcę jej robić i oczywiście, że ma prawo. Podobnie jak, na przykład, każda matka ma prawo zostawić małe dzieci i wyjechać realizować siebie gdzieś w aśramie w Indiach. Rozmawiamy tylko teoretycznie o tym, co stanowi istotę i wartość kontraktu małżeńskiego i dlaczego niektóre ludzkie decyzje mogą budzić w nas wątpliwości.
          • ritual2019 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:47
            daisy napisała:

            > W ogóle nic nie chcę jej robić i oczywiście, że ma prawo. Podobnie jak, na przy
            > kład, każda matka ma prawo zostawić małe dzieci i wyjechać realizować siebie gd
            > zieś w aśramie w Indiach. Rozmawiamy tylko teoretycznie o tym, co stanowi istot
            > ę i wartość kontraktu małżeńskiego i dlaczego niektóre ludzkie decyzje mogą bud
            > zić w nas wątpliwości.
            >

            Rozstanie par nie powinno innych interesowac ani dawac prawa postronnym do oceny.
                • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 18:55
                  "Uparcie je zrównuję"? Dlaczego "uparcie"? W którym momencie powinnam przestać i dlaczego?
                  Porównuję je, bo uważam, że istnieje podobieństwo między tak podjętymi zobowiązaniami, oczywiście w innej skali. Właściwie można by nawet powiedzieć, że zobowiązanie małżeńskie, jako podejmowane całkowicie świadomie, mogłoby być uznawane za bardziej moralnie "egzekwowalne" (teoretyczna dygresja, bo oczywiście to byłoby bez sensu).
                  Mam takie zdanie. Uważasz, że wyrażanie go jest próbą manipulacji? Kim, jak?
                  • ritual2019 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 19:53
                    daisy napisała:

                    > "Uparcie je zrównuję"? Dlaczego "uparcie"? W którym momencie powinnam przestać
                    > i dlaczego?

                    W ogole nie powinas tego porownywac bo to sa zupelnie inne relacje, inne obowiazki, inne zaleznosci. Najwyrazniej tego nie rozumiesz.

                    > Porównuję je, bo uważam, że istnieje podobieństwo między tak podjętymi zobowiąz
                    > aniami, oczywiście w innej skali.

                    Nie w innej skali, nie ma podobienstwa bo to sa zupelnie inne relacje.
                    • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 20:01
                      "Nie powinnam tego porównywać"? Bo co? Bo ty uważasz, że nie należy, a ja tego nie rozumiem? No to faktycznie można by określić jako próbę narzucenia innej osobie swojego zdania.
                      Ale potraktuję to po prostu jako odmienny punkt widzenia.
                      Jestem innego zdania. Moim zdaniem podobieństwa między instytucją małżeństwa i rodzicielstwa istnieją, całkiem sporo. Są to kontrakty społeczne i mają wiele wspólnych elementów (nawet w prawie).
                  • jasnozielona_roslinka Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 20:13
                    bo przedstawiasz rozstanie dwójki dorosłych ludzi jak porzucenie dziecka przez rodzica (Podobnie jak, na przykład, każda matka ma prawo zostawić małe dzieci i wyjechać realizować siebie gdzieś w aśramie w Indiach).
                    Nie tylko skala jest różnicą a rodzaj relacji. Moralnie egzekwowalne - cokolwiek to mialoby znaczyc jest zobowiazaniem wobec dziecka , bo to ono jest bezbronne i mamy obowiazek zapewnic mu bezpieczenstwo i opiekę, dwójka dorosłych nie ma wobec siebie takich obowiązków i moze sie rozejść. Dziecko jest kompletnie zależne i nie ma żadnej mozliwosci obrony, ratowania się, nie jest też decyzyjne.

                    Tak, przedstawianie relacji dorosłych osób jako związku podobnego do relacji rodzicielskiej jest manipulacja. Bo ma pokazać osobę która nie chce byc w zwiazku jako porzucającą kogoś bezradnego, krzywdzącą na całe życie, niemoralna. Sorry ale porzuconym dzieciom dzieje sie nieproporcjonalnie wieksza krzywda i na wielu poziomach niz rozpad związku 50 letniego pana. No nie ma opcji zeby to przyrównywać.

                    Właściwie to przychodzi mi do głowy tylko jedna sytuacja w której ktos moze tak patrzeć na zwiazek, kiedy wiaże się w sposób pozabezpieczny w zwiazku i nie wyobraża sobie że moze funkcjonować sam, musi byc z kimś i cały czas funkcjonuje jak dziecko szukajace bezpieczeństwa.
                    Zdanie możesz sobie mieć dowolnie, ale przyrównywanie szkody jaką wyrządza porzucenie przez rodzica do odejscia partnera jest manipulacją. Może to też kwestia że ja na krzywdę dzieci jestem bardziej wyczulona, ale to takie żerowanie na emocjach - zestawianie odejscia od małżonka do porzucenia dziecka.
                    • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 21:03
                      Nigdzie nie piszę, że to jest to samo. Porównuję te sytuacje, bo moim zdaniem obie są wycofaniem się z pewnych podjętych społecznych zobowiązań (chociaż w przypadku dziecka są to zobowiązania niepisane; zdarza się, że również niechciane). Nie pisałam o relacji emocjonalnej (choć ludziom zdarza się kochać i dbać o współmałżonka bardziej niż o dziecko) i oczywiście, co też zaznaczyłam, skala odpowiedzialności jest inna.
                      Tak, uważam, że jest wiele podobieństw między układem rodzicielskim a małżeńskim. (Nawet takich instytucjonalnych - w obu istnieje odpowiedzialność za drugą osobę, nie tylko finansowa). Ale to nie znaczy, że są tożsame.
                      IMO zawarcie małżeństwa jest właśnie pewnym przyjęciem obowiązku wobec drugiej osoby - towarzyszenia w życiu, wsparcia w trudnych chwilach. A na przykład matka, która zostawia dzieci z ojcem i wyjeżdża, a następnie regularnie płaci alimenty, zasadniczo nie odbiera im bezpieczeństwa i opieki, prawda? Odbiera im przede wszystkim emocjonalną relację. Towarzyszenie w życiu i wsparcie w trudnych chwilach.
                      Może ja wcale nie "żeruję na emocjach" (domyślam się, że chodziło o granie na emocjach?), tylko poważniej traktuję wagę kontraktu małżeńskiego niż ty? Zwłaszcza opuszczanie kogoś z powodu "zakochania" w, powiedzmy kiczowato, jesieni życia, gdy druga osoba ma prawo spodziewać się wspólnej starości i wsparcia w nadchodzącym najtrudniejszym okresie życia, wydaje mi się dość ewidentnym zawaleniem sprawy. I rozumiem, że może budzić wątpliwości natury moralnej - tyle.
                      • jasnozielona_roslinka Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 22:12
                        ". A na przykład matka, która zostawia dzieci z ojcem i wyjeżdża, a następnie regularnie płaci alimenty, zasadniczo nie odbiera im bezpieczeństwa i opieki, prawda? " raczysz żartować?
                        50 letni pan to nie jest jesień życia

                        "tylko poważniej traktuję wagę kontraktu małżeńskiego niż ty?" - Najwyraźniej ja poważniej traktuję wagę rodzicielstwa. I chyba zaczynam się domyślać że rozmawiam z osobą bezdzietną, bądź taką która oddała na wychowanie swoje dzieci, ewentualnie jest w związku z osobą która będąc rodzicem nie zajmuje sie swoimi dziećmi (to jest zawalenie sprawy, bo wiesz małżonka można mieć kolejnego ale relacja z matka/ojcem bedzie ci rzutowala na reszte życia)

                        Wiktymizowanie 50 latka (porzucony, wymagajacy opieki... no cóż ja znam spor 50 latków decydujacych sie na dzieci wiec jakos trudno mi zrozumieć ten obraz stojacego nad grobem pana) w twoim zestawieniu z porzucaniem dzieci robi się coraz bardziej niedorzeczne
                        • jasnozielona_roslinka Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 22:18
                          a i dodam ze wolałabym żeby mój maż ode mnie odszed, czy jak ty twierdzisz została porzuconą ofiarą, niż żeby mój maż porzuciła swoje dziecko (naszą córkę) i sobie wyjechał, nie sprawował opieki. Dla mnie tragedią byłoby gdyby moje dziecko miało doświadczyć czegos takiego, bo ja nawet taka 50 letnia sobie poradzę (tak jak sobie radziły pokolenia samotnych starszych kobiet, bo jednak w ostatnich pokoleniach mężczyźni umierali dużo młodziej i wdowy nie rzucały sie na stosy pogrzebowe)
                        • daisy Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 22:31
                          Ale serio, zarzucasz mi manipulacje, granie na emocjach i óg wie, co jeszcze, żeby teraz lekką ręką analizować moje życie? To jest mocny twist, słowo daję.
                          Czy tak trudno pogodzić się z tym, że inni ludzie mają inne poglądy, tak po prostu? Trzeba im dopisać jakąś gębę?
                          (A tak w ogóle, to średnia długość życia mężczyzn w Polsce wynosi ok. 72 lat. Więc owszem, po pięćdziesiątce zaczyna się dla facetów jesień).
                          • jasnozielona_roslinka Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 27.06.22, 00:10
                            wiesz jak zaczynasz sama od analizowania pod tytułem" tylko poważniej traktuję wagę kontraktu małżeńskiego niż ty " to spodziewaj sie takiej samej reakcji w typie "tylko poważniej traktuję rodzicielstwo". Nie rozumiem twojego zdziwienia że jak się używa argumentu ad persona to dostaje się w odpowiedzi to samo. Mocny twist ta twoja niekonsekwencja. Najpierw wyciagac wnioski na temat życia prywatnego rozmówczyni a potem oczekiwać że druga osoba nie zrobi tego samego...
                            NIe jestem forumką która wyszukuje historie innych forumek, i kij mnie obchodzi skąd u ciebie się bierze potrzeba zrobienia ofiary z człowieka od którego ktoś odszedł, ale stwierdzenie że 50 mężczyzna jest porzucany, a dzieci to po odrzuceniu przez rodzica maja bezpieczenstwo - jest dosc symptomatyczna ... Rzuca się w oczy . I może mi byc kompletnie obojetne jakie masz poglady, mozesz sobie wierzyć że 50 letni pan jest "porzucona "ofiarą, która ma złamane życie a dzieci bez rodzica maja zapewnione bezpieczenstwo przez drugiego, lub trzeciego opiekuna (babcie, rodziny zastepcze).
                            Po 50 nie zaczyna sie żadna jesien życia, ani dla kobiet ani mężczyzn. Dopiero co przeszli kryzys wieku średniego, a niektórzy dopiero co przechodzą. Maja 15 lat aktywnosci zawodowej, czesc z nich moze zdecydowac sie na załozenie rodziny (i pan z watku np moze to zrobić). Zabezpieczone dzieci natomiast nie znajda sobie w zamian mamy/taty.
                            Robienie ofiary z niego mu nie służy, a porównywać jego sytuację do opuszczonego dziecka mozna jesli funkcjonowal do tej pory jak dziecko (no a raczej nikt nie chciałby w małżeństwie byc w relacji z dzieckiem).
    • cegehana Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:44
      Myślę, że związek pod przymusem nie jest dobry. Zal porzuconego męża, ale i tak wolałabym być na jego miejscu niż w związku z osobą, która nie chce być ze mną a z jakichś powodów musi. Dobrobyt daje ludziom możliwości także w kwestii doboru ludzi, którymi się otaczamy. To wielkie szczęście jakich nie mieli nasi przodkowie i fajnie jeśli ludzie z tej możliwości mądrze korzystają.
    • jasnozielona_roslinka Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:50
      Co myślimy?

      Sądzę, że powinnaś przemyśleć dlaczego tak ciebie dotyka ta historia. Dlaczego potrzebujesz oceniać wybory ludzi, które cie nie dotykaja, ani nikogo z twojego otoczenia.
      Jakbyś miała żal że innym sie dobrze powodzi i tego nie doceniają? a powinni? Czy może u ciebie jest niedobrze w związku i dlatego mierzi cię ta sytuacja? Czy moze masz tak ze robisz różne rzeczy z oczekiwaniem gratyfikacji, i to jest tak naprawdę główna twoja życiowa motywacja?

      W w pania 50 plus wyglądająca jak 35latka nie wierze (sama mam 35 lat i "za chiny" nie da się pomylić mnie z 50 latką, ani większosci moich rówieśnic. To chyba musiała by być jakaś kobieta 35 letnia która wyglada na dużo starszą. Na pocieszenie znałam 65latke, która wygladała jak 45 latka, po blizszy przyjrzeniu jak 55latka)
      W filmie "Jedz..." bohaterka na poczatku filmu zostawiła męża? nie pamietam tego , czy cos pokreciłąs z fabułą?
    • ritual2019 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 16:59
      Myślicie, że wraz z rosnącym dobrobytem i malejącą presją społeczną podobnych rozstań będzie coraz więcej? Jeśli tak: to dobrze, czy źle?

      Nie wiem czy bedzie wiecej rozwodow. Jednak te trwajace malzenstwa z powodu presji spolecznej to koszmar wiec dobrze ze to sie zmienilo.
      Co do historii pani i rozwodu...nie mnie oceniac decyzje innych.
    • suki-z-godzin Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:16
      "kobieta 50+, bardzo atrakcyjna, szczupła, naturalna blondynka, długie zadbane włosy, miła twarz z dołeczkami w policzkach. Gdybym nie znała jej wieku to pomyślałabym, że ma może 35 lat. Inteligentna, pogodny charakter, dzieci brak. Dobrze zarabiająca, życie lekkie i radosne."

      I to jest właśnie wynik życia tak, jak się samej wybrało, a nie jak narzuciły nam normy społeczne - szczęśliwa 50 latka mająca czas i ochotę zadbać o swoje zdrowie.
      Medal to ona już sobie sama odbiera na co dzień, pośmiertny jej niepotrzebny.
    • bistian Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:32
      nevertheless123 napisał(a):

      > A co Wy myślicie na temat tej sytuacji, jak ją oceniacie? Myślicie, że wraz z r
      > osnącym dobrobytem
      i malejącą presją społeczną podobnych rozstań będzie coraz w
      > ięcej? Jeśli tak: to dobrze, czy źle?

      Czyżby stary tekst sprzed kilku lat? Stażysta nie doczytał i wkleił? wink
      Zgadzam się z kilkoma wpisami, że gdyby była taka sytuacja, w konsekwencji, raczej byłoby rozczarowanie.
      • nevertheless123 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:42
        tongue_out
        Plus za uważne czytanie.
        Wiem, kryzys w drodze, ale akurat dobrobyt wydał mi się tutaj być jednym z decydujących czynników. Koleżanka nigdy nie martwiła się o pieniądze i raczej w tym życiu jej to już nie grozi. Myślę, że nie ona jedna i sytuacja kobiet ogólnie idzie w kierunku samowystarczalności wynikającej właśnie z dobrobytu.
    • gama2003 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:36
      Przecież to nazwyklejsza w klasyce historia zdrady i nowego życia, tylko inicjatorką jest kobieta. Co miała w babskim gronie opowiadać ?
      W tle cierpiący i zdradzony mąż, niby klimat koleżeńskiego i bezwojennego rozstania, ale przecież to sytuacja stara jak świat tylko w ładne słówka ubrana.

    • nenia1 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 17:51
      nevertheless123 napisał(a):

      > Inteligentna, pogodny charakter, dzie
      > ci brak. Dobrze zarabiająca, życie lekkie i radosne.

      i takie życie niesie czasem ze sobą stagnację. Ponieważ na ematce często jest biało/czarny podział,
      oświadczam, że nie postuluję a contrario życia w trudzie, biedzie i cierpieniu.
      Zauważam tylko, że choć dążenie do życia przyjemnego, lekkiego i w dobrobycie jest naturalne i zrozumiałe, nie trudno czasem oprzeć się wrażeniu, że jak już się wszystko ma, i wszystko takie lekkie i radosne, to zwyczajnie zaczyna brakować emocji. A czasem i poczucia sensu.
      Życie jest za mało krwiste a codzienność zaczyna wyglądać jak ciągła linia na wykresie EKG.
      Niektórzy próbują coś robić typu zakup popcornu i coli w kinie, bo sam film już nie wystarcza, ale wcale nie jest lepiej tylko brzuch bardziej wzdęty.
      A tu jeszcze wiek, 50+. I nagle pani czuje, że w tym swoim przyjemnym, lekkim, wygodnym życiu jakoś pusto. Nudno. Albo teraz poczuje coś jeszcze albo za parę lat będzie za późno na WNM. Czy trzeba ją oceniać? Tylko po to, żeby wyciągnąć pewne wnioski dla samego siebie.

    • zielonyjeziorak Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 18:08
      Może pani mówi prawdę, i wtedy rozumiem ją połowicznie.

      A może tak mówi, bo chce spokojnego rozwodu i nie lubi opowiadać znajomym o swoich problemach małżeńskich?

      O tym, że mąż mnie zdradził z kilkoma kobietami oraz miał inne poważne wady, wiedziała moja przyjaciółka i rodzice. Cała reszta znała wersję z rozprawy rozwodowej o niezgodności charakterów.
      • trampki_w_kwiatki Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 30.06.22, 12:49
        O to, to.
        Mój ojciec też myśli, że się z mężem zwyczajnie nie mogłam dogadać.
        Nie mam ochoty karmić plotkarzy materiałem do plotek, to nie opowiadam o przyczynach rozwodu. A rozstaliśmy się zgodnie i współpracujemy również bez większych zgrzytów. I też niektórzy myślą, że mi się w głowie poprzewracało i że to ja odeszłam z innym w siną dal zabierając do tego niemowlaka przy piersi. A kij im w oko, niech myślą co chcą.
    • bi_scotti Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 18:09
      Jako rzekl byl/napisal byl Goethe "Milosci, kazdego dnia czekam na ciebie!" smile I taka prawda, regardless czy zwiazek dobry, sredni, kiepskawy ... czy ma 3 miesiace, czy 40 lat ... poki czlowiek zyje, gdzies w tyle glowy ma gdzies te gotowosc, willingness, hope ... ze ta (nowa/inna/swieza/porywajaca/fantastic ...) Milosc juz jutro sie pojawi big_grin A za czasem/czesto/always, sooner or later przekonujemy sie, ze Ta to jednak nie Ta i zaczynamy znow czekac, to taka uroda humans wink Dobrze gdy w procesie poszukiwan udaje sie nikogo nie skrzywdzic ale to jest najczesciej niezbyt mozliwe jesli sie opuszcza istniejaca relationship, szczegolnie jesli owa jest w miare okay.
      BTW, Niechcicowa snila o Toliboskim ale nigdy Niechcica nie zdradzila, onze nie snil o nikim ale zdradzil ja easy-breezy gdy sie tylko mozliwosci pojawily - how to judge? wink Cheers.
        • bi_scotti Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 19:17
          Moze i snil ale penis & vagina(s) byly w akcji calkiem na jawie. Sure, sure - mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem na tym samym niby poziomie/in the same category, ale czy aby jednak, eh ...
          To zeby jeszcze raz siegnac po ksiazke z bibliotecznej polki ...
          Gdybyś mnie kiedyś miała przestać kochać,
          nie mów mi tego. Bóg tego także nie czyni.
          Gdy ma zesłać zarazę i głód, On ciągle się śmieje z wysoka,
          choć dobrze wie, że oazy przemieni w pustynię.

          Jak to mawiaja "czego oczy nie widza, tego sercu nie zal" badz in the world according to Triss "szczerosc jest przereklamowana" - marzenia, sny, wyobraznia etc. to wielokrotnie jakies oszukiwanie siebie/zycie w innym swiecie; niemniej, dopoki in reality nie pakuje sie swojej walizki i nie odchodzi w sina dal, badz wlasnie nie ma miejsca jakis bardzo konkretny sex z "ta/tym 3", opuszczona/zdradzona druga strona nie cierpi. Life.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 18:10
      Ostatnie podrygi przed menopauzą, albo w trakcie?
      Kobietom też odbija na starość i nowych kochanków szukają, bo im się wydaje, że to stary mąż jest przyczyną ich mniejszej wydolności seksualnej. A to nie mąż, tylko zanik hormonów i ten nowy poprawi sytuację, tylko na chwilkę, dopóki będzie nowy. Potem znowu będzie zjazd i szukanie nowych podniet.
      Tak to już jest, jak jedynym celem w życiu jest seks.
    • borsuczyca.klusek Re: Rozwód i odejście z dobrego związku po 25 lat 26.06.22, 18:17
      Myślę, że ani ty, ani żadna z nas nie robiła tam za materac, więc ciężko się jednoznacznie wypowiedzieć. Może kobieta doszła do takiego momentu w życiu, że jej przeszkadzało, że maż siedzi obok i oddycha albo za głośno mruga?
      I w takim wypadku należy się cieszyć, że kobieta ma możliwość odejść od męża i poszukać szczęścia gdzie indziej (wcale niekonieczne z innym chłopem, ale na przykład sama ze sobą).
      Zrozpaczonego męża oczywiście szkoda, ale też wcale bym się nie zdziwiła gdyby od lat emocjonalnie wisiał na żonie.