Dodaj do ulubionych

Jedzenie w sklepie

30.06.22, 12:22
Bardzo często mi się zdarza spotkać w dużych sklepach z następującą sytuacją - wchodzi mama z dwójką dzieci, jedno w wózku, drugie drepcze obok, maluchy. Mama idzie do działu z pieczywem, daje dzieciom po bułce albo innym pączku, dzieci zjadają, po drodze jeszcze otwiera soczek. Bo ona zapłaci przy kasie, a dzieci przez te 15 minut umrą zapewne z głodu i pragnienia. Podobnie zachowuje się część dorosłych, ale głównie zaobserwowałam to u rodziców z małymi dziećmi. I zawsze zastanawiałam się, czy wszyscy rzeczywiście płacą. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
        • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 14:09
          chicarica napisała:

          > Wodę jestem w stanie zrozumieć.
          > Nic ponadto.
          >


          Czyli rozumiem, że dorosły cukrzyk w hipoglikemii musi sobie napisać na czole "jestem cukrzykiem" żebyś zrozumiała słodzony napój?
          Są ludzie, którzy chorują, są kobiety w ciąży, czasem ktoś jest na czczo po badaniach. I to wszystko ma sobie napisać na czole, żebyś "zrozumiała."
            • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 14:15
              No więc ja po prostu nie wnikam w motywację i nie stosuję zasady "kropla wody tak, słodki baton to już rozpusta i rozwydrzenie" I nie oczekuję, że dorosły ma się spowiadać z chorób, a rodzic z dzieckiem ma koniecznie tłumaczyć "bo byłem w urzedzie/przychodni i to długo trwało i Hermenegilcia jest głodna. I nie, nie zrozumie co to jest "linia kas" bo ma 17 miesięcy i trzy dni."
              • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:59
                I te piekarnie są zawsze po drodze do tego dużego marketu lub blisko? To tak jak z tą darmową wodą w Auchanie = wszystkie markety w Polsce to Auchan w Gdańsku. Na trasie każdej matki z punktu A do marketu wyrastają piekarnie.
                  • potworia116 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 20:09
                    Prawdziwa ematka da radę szybko skoczyć do domu, pokroić w gustowne słupki ekologiczną kalarepę i dopiero wtedy z godnością skierować się w stronę marketu. A etoddler chrupie te kalarepkę odginając mały paluszek.
                    • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 20:21
                      Wiedziałam, że o czymś nie pomyślałam 😄
                      Lubię to!
                      Rozumiem, że z kolei dorosły cukrzyk, kobieta w ciąży, osoba odwodniona lub z wahaniami ciśnienia, która powinna wszak była pomyśleć i mieć ze sobą...Ale nie pomyślała, albo akurat pechowo zapomniala, powinna z kolei w ramach samoukarania pp prostu zemdleć w tym markecie. Bo bo co by było, jakby ją to złapało na przystanku lub w autobusie??? Tam by zemdlała to i tu powinna.
                      Wydaje mi się to ciuteńkę absurdalne, podobnie jak robienie pętli z etoddlerem w poszukiwaniu straconego czasu, zaginionej magdalenki i najbliższej piekarni, ale co ja tam wiem....
                      • angazetka Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 20:26
                        Ha! Jako że pierwsza pisalam, że wolę otworzyć wodę w sklepie niż zemdleć, to powiem, że miałam nawet zrobić disclaimer, że tak, z reguły noszę wodę ze sobą i inne takie też. Ale czasem nie. I wtedy nadal nie mam ochoty mdleć.
                • mgla_jedwabna Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 18:40
                  W każdym niemal markecie są naprzeciwko kas mniejsze sklepiki. Po drodze jeśli nie piekarnia, to warzywniak (można nabyć banana i dać do łapy) albo zwykły spożywczy. Albo można mieć przekąskę ze sobą, skoro planuje się wlec dzieci na zakupy.
                  • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 18:52
                    mgla_jedwabna napisała:

                    > W każdym niemal markecie są naprzeciwko kas mniejsze sklepiki.

                    Tak. Na przyklad poczta, apteka, jubiler i kwiaciarnia oraz punkt dorabiania kluczy wraz z ksero i sklep z ubraniami ("Szachownica") - autentyk. A przepraszam, jeszcze lody (taki wózek) i sushi. Rozumiem, że dziecko niezależnie od wieku ma zjeść lody lub sushi?


                    Po drodze jeśli
                    > nie piekarnia, to warzywniak (można nabyć banana i dać do łapy) albo zwykły spo
                    > żywczy.

                    Albo nie ma. Na przykład jak idziesz ulicą do mnie do biura, to masz dwa markety (średniej wielkości) I nic więcej. Więc albo market albo zęby w ścianę

                    Albo można mieć przekąskę ze sobą, skoro planuje się wlec dzieci na zak
                    > upy.

                    A jak się nie planuje, tylko wraca z dzieckiem (glodnym) z przedłużonej wizyty u lekarza, to za karę, że mama nie wzięła tej przekąski dziecko ma być głodne.

                    Rozumiem.
                    Trochę to jednak bez sensu.
                    • szmytka1 Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 14:14
                      Ja się nie muszę tłumaczyć, wystarczy powiedzieć, bulke dIecko przyniosło że sobą, lub proszę doliczyć bułkę, dIecko zjadło. Ja obie te sytuacje mam regularnie. Naprawdę ikt, żadna kasjerkami, żadna ochrona nie ekscytuje się takimi sprawami. Nikomu nie trzeba niczego.doglebnie tłumaczyc, zawstydzać sie. WystarcY powiedzieć, ze przyniosło.sie.ze.soba, lub ze zjadło się przed dotarciem.do. kasy. Pani.przyjmuje do.wiadomosci i kqsuje dalej. A najczęściej to.slysze, że jej dIeci są takie same i Awsze głodne w sklepie. Na dziale.miesnym jak dIecko.prosi o kabanosa, to panie mnie pytają cY zapakować tak, żeby mogło jeść od razu.
                      Taka spina to tylko na ematce, w prawdziwym życiu nie znana
                      • mister-monster Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 14:27
                        szmytka1 napisała:

                        > Ja się nie muszę tłumaczyć, wystarczy powiedzieć, bulke dIecko przyniosło że so
                        > bą, lub proszę doliczyć bułkę, dIecko zjadło. Ja obie te sytuacje mam regularni
                        > e. Naprawdę ikt, żadna kasjerkami, żadna ochrona nie ekscytuje się takimi spra
                        > wami. Nikomu nie trzeba niczego.doglebnie tłumaczyc, zawstydzać sie. WystarcY p
                        > owiedzieć, ze przyniosło.sie.ze.soba, lub ze zjadło się przed dotarciem.do. kas
                        > y. Pani.przyjmuje do.wiadomosci i kqsuje dalej. A najczęściej to.slysze, że jej
                        > dIeci są takie same i Awsze głodne w sklepie. Na dziale.miesnym jak dIecko.pro
                        > si o kabanosa, to panie mnie pytają cY zapakować tak, żeby mogło jeść od razu.
                        > Taka spina to tylko na ematce, w prawdziwym życiu nie znana

                        Godzina 14:14 a ta już pijana.
                        Na trzeźwo nie mylą się literki na klawiaturze.
                        • a.g.n.i Re: Jedzenie w sklepie 03.07.22, 12:10
                          mister-monster napisał:


                          >
                          > Godzina 14:14 a ta już pijana.
                          > Na trzeźwo nie mylą się literki na klawiaturze.


                          Na telefonie lub tablecie wystarczy nieuważnie przycisnąć z, w sensie nie wcelować i wtedy robi się wielka litera z następnej w słowie, a z oczywiście nie ma.
                          Mam tak często. Teraz mam nowy telefon i znów tak się dzieje. Muszę się do niego przyzwyczaić. Nie każdy klepie z klawiatury na kompie. A tu np. się nie da edytować posta.
                  • karme-lowa Re: Jedzenie w sklepie 03.07.22, 13:35
                    mgla_jedwabna napisała:

                    > W każdym niemal markecie są naprzeciwko kas mniejsze sklepiki. Po drodze jeśli
                    > nie piekarnia, to warzywniak (można nabyć banana i dać do łapy) albo zwykły spo
                    > żywczy. Albo można mieć przekąskę ze sobą, skoro planuje się wlec dzieci na zak
                    > upy.
                    No więc nie. Nie wszędzie😂.
                    I moje zakupy na cały tydzień (a często i na dwa tygodnie) nie trwają 10-15 minut.
              • 3-mamuska Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 00:15
                mgla_jedwabna napisała:

                > To się kupuje bułkę w piekarni, daje do łapy i dopiero wyrusza na duże zakupy w
                > markecie. A jeśli to małe zakupy, to dziecior wytrzyma te 10-15 minut.


                😂😂😂😂😂i łazić po dwóch sklepów czy zostawić dzieci w aucie pod piekarnia żeby szybciej było 😂🤦‍♀️
                A potem kupić kolejne bułki w markecie ojp.
                • mgla_jedwabna Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 18:43
                  A dlaczego z dzieckiem nie można wejść do piekarni?

                  Ale już udowodniono mi, że absolutnie nie da się zrobić tak, by nie ciągnąć dziecka na skraju śmierci głodowej prosto pod marketowe stoisko piekarnicze oraz że droga od tegoż do kasy jest tak daleka, że dzieć nie da rady, świat mu się skończy. I absolutnie nie da się temu zapobiec.
        • sol_13 Re: Jedzenie w sklepie 03.07.22, 21:03
          chicarica napisała:

          > Wodę jestem w stanie zrozumieć.
          > Nic ponadto.

          A niby dlaczego? Ja prawie zawsze biorę coś młodej do przegryzienia/soczek/mus, mało tego, sama czasami zjem bułkę podczas zakupów jak jestem głodna. Tak płacę potemwink w ogóle nie widzę problemu.
    • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 12:27
      Raczej płacą, bo w sklepach są kamery. Zwykle finał takiej sceny jest taki, że kasjerka kasuje puste pudełko po soczku, papierek po batoniku itd. Nie wiem, czy dzieci umrą w ciągu 15 minut, ale jeśliby przez te 15 minut miały wykazywać się wokalnie, to niech jedzą i piją raczej.
      • mister-monster Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 12:41
        daniela34 napisała:
        Zwykle finał takiej sceny jest taki, że
        > kasjerka kasuje puste pudełko po soczku, papierek po batoniku itd.

        Bułki i pączki zwykle nie mają opakowań..
        Skąd kasjerka ma wiedzieć jaką bułkę czy pączek zjadło wygłodniałe diecię? Chodzi o cenę.
      • chebellacosa92 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:26
        daniela34 napisała:

        > Raczej płacą, bo w sklepach są kamery. Zwykle finał takiej sceny jest taki, że
        > kasjerka kasuje puste pudełko po soczku, papierek po batoniku itd. Nie wiem, cz
        > y dzieci umrą w ciągu 15 minut, ale jeśliby przez te 15 minut miały wykazywać s
        > ię wokalnie, to niech jedzą i piją raczej.
        Jasne, niech od małego uczą się terroryzować rodziców i otoczenie. Ja swojego syna nauczyłam szacunku do cudzej własności, a niezapłacony towar jest nadal własnością sklepu. Gdyby taki klient poszedł do małego sklepu zostałby opierniczony za zjedzenie niezapłaconego rogalika.
        • ichi51e Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:28
          acha - już to widzę - jeśli mały sklep prowadzisz to chyba biznes ci słabo idzie - w życiu bym drugi raz nie poszła do sklepu gdyby tam ktoś na mnie pohukiwał...
        • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:45
          chebellacosa92 napisała:

          >
          > Jasne, niech od małego uczą się terroryzować rodziców i otoczenie.

          Nie odbieram tego w kategoriach "terroryzowania"- małemu dziecku raczej trudno wytłumaczyć, że może zjeść bułeczkę dopiero za linią kas, kiedy ona jest już w wózku/w koszyku.

          Ja swojego s
          > yna nauczyłam szacunku do cudzej własności,

          Brawo. Z tym, że jak zjesz posiłek w restauracji i dopiero potem zań zapłacisz, to nie oznacza to braku szacunku do cudzej własności. To jest w dużej mierze kwestia zwyczaju, kiedy płacimy za towar/usługę.
          Co widać po różnych rozwiązaniach dotyczących stacji benzynowych.

          a niezapłacony towar jest nadal wł
          > asnością sklepu.

          No a niezapłacone paliwo jest nadal własnością stacji, a już jest w moim baku.


          Gdyby taki klient poszedł do małego sklepu zostałby opierniczo
          > ny za zjedzenie niezapłaconego rogalika.

          Nie sądzę. Chyba, że chciałby bezpowrotnie stracić klientów.

          Szacunku do cudzej własności to się uczy zawsze płacąc za to, co się skonsumowało. Ale niekoniecznie trzymając głodne czy spragnione dziecko w sklepie.

          Aha, nie, nie jem i nie piję w sklepach. Nie lubię. W dzieciństwie też nie jadłam i nie piłam.


        • asia_i_p Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 16:54
          Nie, to nie dzieci terroryzują matki. Matki terroryzują ludzie wiedzący lepiej, wywracający oczyma, ciężko wzdychający, przenikliwie posykujący i wygłaszający wredne komentarze. Raz dwa trzy uczą matki, że proces wychowania jest brzydki i społeczeństwo go sobie oglądać nie życzy, życzy sobie oglądać gotowy produkt. A że dzieciaki bystre, to szybko się uczą, w jakich okolicznościach rodzic jest najbardziej podatny i nie będzie wychowywał, tylko na rzęsach stanie, żeby nie było chryi.

          Tak, wiem, to rodzic ma być silny i olać te syki, westchnienia i uwagi, bla bla bla. A ofiara mobbingu ma pozwać szefa i jak tego nie robi w pierwszym tygodniu mobbingowania, to jest współwinna. A dziecko prześladowane w szkole powinno po prostu się zachowywać z większą pewnością siebie.

          Sorry, to tak nie działa. Jak chodzisz i wywracasz oczami, ochrzaniasz, wtykasz szpileczki, to masz swój wkład w to piekiełko. Bardziej zawiniony niż sterroryzowana matka czy rozhisteryzowane dziecko, bo całkowicie dobrowolny.
        • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 18:09
          Ja nie wiem, co to znaczy "się nie zobowiązał"- zwykle nie składam żadnych zobowiązań w sklepie wobec lad i regałów.
          Jeżeli ktoś ma zamiar, że "nie uiści" to może być to wykroczenie kradzieży. Ale zwykle o tym, czy ma zamiar można wnioskować dopiero przy kasie.
          • engine8 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 21:00
            Nie skladasz zobowiazan wobec regalow i towarow ale towary naleza do sklepu az do mementu kiedy je od nich wykupisz a wiec jesli ich nie robisz nic co by moglo je zrobic "nie sprzedawalnymi" i nie wynosisz ze sklpeu to jest OK Ale kiedy np otwrzysz opakowanie bez powzwolenia albo zjesz cukierka to juz jest chyba kradziez ? Za "zobwiazanie" uwazam poproszenie obslugi aby towar otworzyc przed kasa i powiedziec ze zaplace pozniej - przy kasie. Tpo bylaby tak ze idziesz do salmu i bierzesz sobie aut i jezdzisz nim poplacu ile chcesz - bez pytania czy pozwolenia. Jak walniesz to odstawiasz i bierzez inny.
            • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 21:10
              Jak otworzysz opakowanie i zjesz cukierka a opakowanie odłożysz na półkę to może świadczyć o zamiarze przywłaszczenia i wówczas będzie można wzywać policję i ścigać za wykroczenie kradzieży ale jak opakowanie włożysz do wózka to świadczy to zamiarze zapłaty nawet bez oświadczeń wobec obsługi.
              Jeżeli towar jest na wagę to oczywiście nie da się skasować, ale też nigdy nie widziałam, żeby ktoś akurat takie towary w sklepie konsumował.
            • szmytka1 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 21:03
              Jabłko i banana tylko w marketach, gdzie na dziale owocowo warzywnym waży się i metkuje a na kasie tylko płaci, u mnie np Leclerc. Polecam się tam udać, jeśli musisz banana w sklepie. Zostanie Ci taki sam woreczek z cena jak po wędlinach. Problem rozwiązany.
        • 3-mamuska Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 00:21
          engine8 napisał(a):

          > A jak ktos je w sklepie towar za ktory jeszcze nie zaplacil i wcale sie do tego
          > nie zobowiazal to to jest prawnie legalne czy to kradziez?


          Dopóki nie wyszło się ze sklepu to nie kradzież
          Możesz sobie chodzi po sklepie i nosić co chcesz.
          • engine8 Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 00:49
            Ok nabralem sobie wingron do worka i wlozylem do koszyka/wozka na ktorym siedzi dziecko i ono te wingrona wpiernicza jak ja chodze i kontynuje zakupy. Kiedy podchdze do kasy i waza to jest tam polowa tego co wlozylem.?
            • dreg13 Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 06:14
              Biedny nieobyty człowiek. Wagi są na terenie sklepu, ważysz przed skonsumowaniem i nawet samą torebkę możesz podać z metkà. Tylko kto daje dziecku nieumyte winogrona??
    • alessa28 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 12:27
      chebellacosa92 napisała:

      > Bardzo często mi się zdarza spotkać w dużych sklepach z następującą sytuacją -
      > wchodzi mama z dwójką dzieci, jedno w wózku, drugie drepcze obok, maluchy. Mama
      > idzie do działu z pieczywem, daje dzieciom po bułce albo innym pączku, dzieci
      > zjadają, po drodze jeszcze otwiera soczek. Bo ona zapłaci przy kasie, a dzieci
      > przez te 15 minut umrą zapewne z głodu i pragnienia. Podobnie zachowuje się czę
      > ść dorosłych, ale głównie zaobserwowałam to u rodziców z małymi dziećmi. I zaw
      > sze zastanawiałam się, czy wszyscy rzeczywiście płacą. Co o tym myślicie?

      Ale co cię w sumie tak strasznie boli?owszem można czasem odczuwać takie pragnienie ze człowiek wpadnie,napije się zimnego a potem zapłaci za puszeczke coli przy kasie.
      Dziecko też może nie wyczekać i zechcieć zjeść bułkę od razu.normalni ludzie płacą potem przy kasie ,zresztą wszedzie są kamery i ochroniarze więc jak sobie wyobrażasz darmowy piknik w środku marketu?
      Wątek w stylu marudzenia starej baby ,ktora nie wie co ma zrobić z nadmiarem wolnego czasu
            • grazyny Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 14:10
              Ano, serio. Parę razy mi cukier tak spadł, że zwyczajnie zrobiło mi się słabo. Zwłaszcza w ciąży tak sie zdarzało. Soczek, pusta butelka do skasowania przy kasie, zwykle panie jeszcze uprzejmie proponowały, że wyrzucą tę butelkę u siebie. Dodatkową bułkę musiałam skasować tylko raz, wypadła mi z torby przy przenoszeniu do wózka i jeszcze na nią nadepnęłam wink W kasie poprosiłam o doliczenie jej i tyle.
              Wypicie czy zjedzenie czegos w sklepie, o ile zamierzasz zadeklarować to przy kasie jest znacznie mniej kłopotliwym rozwiązaniem, niż narażanie obslugi na zbieranie ciężarnej, zemdlonej baby z płytek, czy słuchanie wrzasków spragnionego albo głodnego dwulatka.
              Dzieci się wychowuje, jestem cała za, ale to proces, nie zdarzenie.
              • daniela34 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 14:34
                Ja z kolei jako córka diabetyczki informuję, że co prawda jeszcze się w sklepie nie zdarzyło, ale może się zdarzyć, że jej cukier spadnie. Wówczas ta "stara baba wpieprzająca batoniki" to będzie diabetyczka ze spadkiem cukru.
                Napisawszy te słowa idę się modlić, żeby matka nie wlazła na ematkę bo wydziedziczenie za starą babę gotowe.
        • kamin Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 12:45
          Ta nauka trwa kilkanaście lat i u dwulatka jest niezwykle mało skuteczna ze względu na brak dojrzałości układu nerwowego dziecka. Dwulatki są przeciwieństwem panowania nad sobą, a frustrację potrafią wyrażać dość donośnie.
          • chicarica Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:12
            W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułki. Serio serio.
            Pomyślałabym że to geny, ale właśnie zapytałam koleżanki, Polki od 30 lat w Szwecji, tu urodziła io wychowała półpolskie dziecko, też się nie darło.
            • little_fish Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:17
              Moje też się nie darły. Natomiast "potaniało" do szybszego zrobienia zakupów, bo jest strasznie głodny. Myślę, że w interesie właściciela sklepu byłoby to, żeby jednak dostał kajzerkę 😉
              • rozaliaolaboga Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 18:04
                O to to. To samo że mną. Czasami spada mi cukier, zaczynam się trząść i robię się generalnie nie do zniesienia... Moge kupić batona i wyjść że sklepu, żeby go zjeść, albo zjeść batona w sklepie i kontynuować zakupy. A zakupy nie zawsze trwają 10 minut, w większym sklepie ze 30 albo więcej. Zjedzony przeze mnie batonik zwróci się sklepowi z nawiązką (wiadomo, że place za niego i tak).
            • gronostajka Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:36
              w szwedzkim markecie widziałam kasjera, który kasował wręczony przez małą dziewczynkę papierek po batoniku. Matka dzieciaka chyba nie była Polką, ale nie pytałam. A i płaczące dzieci bywają (ale nie wiem, czy z braku bułki w paszczy) wink
            • 3-mamuska Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 00:25
              chicarica napisała:

              > W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułk
              > i. Serio serio.
              > Pomyślałabym że to geny, ale właśnie zapytałam koleżanki, Polki od 30 lat w Szw
              > ecji, tu urodziła io wychowała półpolskie dziecko, też się nie darło.
              >

              Może w tym kraju modem i mlekiem płynącym kobiety maja inny styl życia…
            • turzyca Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 10:08
              >W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułki. Serio serio.
              Pomyślałabym że to geny, ale właśnie zapytałam koleżanki, Polki od 30 lat w Szwecji, tu urodziła io wychowała półpolskie dziecko, też się nie darło.

              Bo to jest bardzo prosty mechanizm: dziecko się drze i domaga się żarcia natychmiast, matka mówi "dopiero jak zapłacimy, musisz poczekać", dziecko się drze, matka niewzruszona staje w kolejce do kasy.
              I teraz jeśli otoczenie uzna, że matka właśnie wychowuje dziecko i nie zareaguje, albo ewentualnie zagada do dziecka "co się dzieje? Jesteś głodny? Popatrz, mama kupiła już jedzonko dla Ciebie, musi tylko zapłacić i Ci da. Widzisz pana kasjera? Słyszysz jak kasuje produkty, robi takie pip, pip? [i tak dalej w ten deseń, może o tym, kim dziecko chce być w przyszłości albo o tym, jak szybko pan kasjer kasuje]", to matka spokojnie podejmie akcje wychowawcze, a dziecko po trzeciej, czwartej próbie przestanie się wydzierać, bo będzie wiedzieć, że to i tak nie ma sensu, ma poczekać do kas.

              Jeśli otoczenie zaś raczej naskoczy na matkę, żeby zrobiła coś, żeby dziecko przestało się drzeć, że nie wychodzi się z dzieckiem do ludzi, póki się go nie wychowa, że ludzie tutaj po pracy chcą w spokoju zakupy zrobić, a nie słuchać wrzaskuna, to matka się pewnie złamie i da tę bułeczkę czy co tam. A dziecko się uczy, że jak wrzeszczy w sklepie, to dostanie.


              I dlatego szwedzkie dzieci się nie drą, a polskie owszem. | genetyką nie ma to nic wspólnego. Ze społeczeństwem - bardzo dużo.
              • nimaletko Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 15:13
                Turzyca, w punkt.
                Swego czasu pomieszkiwałam w Szwecji i owszem, widziałam drące się w sklepie dzieci.
                Bez przesady, szwedzkie dzieci to też ludzie, nie roboty.
                Ale właśnie, wielokrotnie widziałam obcych ludzi pomagających rodzicom takiego wrzaskuna: dobrym słowem, uśmiechem, odwróceniem uwagi dziecka, zagadaniem go.
                Nie mówię, że w Polsce nie ma takich życzliwych ludzi, bo oczywiście są, ale obawiam się, że jest ich znacznie mniej niż w takiej Szwecji.
                W Polsce wielokrotnie widziałam obrazek typu drące się dziecko, zestresowany rodzic i głośno wyrażający swoje niezadowolenie klienci sklepu.

                Moja znajoma właśnie przeprowadziła się do Skandynawii z dwójką małych dzieci.
                I pierwszą rzeczą, o jakiej mi opowiedziała po przeprowadzce, były spokojne, życzliwe reakcje obcyh ludzi na zachowanie jej dzieci. Zero presji, obwiniania "niewydolnej wychowawczo" matki, tylko wyrozumiałość i chęć pomocy, za co koleżanka jest bardzo wdzięczna, bo stara się te dzieciaki wychowywać jak najlepiej, ale to jeszcze maluchy i ich reakcje bywają przesadzone.
                A przeprowadzka do innego kraju dodatkowo nadszarpnęła nerwy całej rodziny, bo to jednak stres.
            • azalee Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 12:36
              chicarica napisała:

              > W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułk
              > i. Serio serio.

              Och, voilà! dlugo nie trzeba bylo czekac smile
              To po prostu te beznadziejne polskie dzieci wychowywane przez te beznadziejne polskie matki.
              Dziwne tylko, bo mieszkam w innym kraju i tutaj rowniez widuje dzieci przegryzajace cos w marketach. Ale pewnie maja beznadziejne polskie nianki. Bo ze moj przegryza bule to normalne, w koncu polowe swoich genow ma po mnie (tych beznadziejnych of course)
            • maleficent6 Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 13:23
              chicarica napisała:

              > W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułk
              > i. Serio serio.
              > Pomyślałabym że to geny, ale właśnie zapytałam koleżanki, Polki od 30 lat w Szw
              > ecji, tu urodziła io wychowała półpolskie dziecko, też się nie darło.
              >

              Widzisz, polpolskie! Czyli te dobre szweckie geny przeważyły, a nasze polskie dzieci z polskimi genami są niewychowane i muszą wpieprzać bułki w sklepie. No co zrobisz, jak nic nie zrobisz 🤷
            • iuscogens Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 09:58
              chicarica napisała:

              > W szwedzkich supermarketach nie widzę dwulatków drących się bo nie dostały bułk
              > i. Serio serio.
              > Pomyślałabym że to geny, ale właśnie zapytałam koleżanki, Polki od 30 lat w Szw
              > ecji, tu urodziła io wychowała półpolskie dziecko, też się nie darło.
              >

              Niepełnosprawnych dzieci które się zachowują głośno w miejscach publicznych tez nie widziałaś. Zaczynam podejrzewać, ze wy w tej rajskiej szwedzkiej krainie trzymacie w piwnicach wszystkich, którzy wyjadają z siebie jakieś dźwięki.
        • snajper55 Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 13:10
          purchawka2020 napisał(a):

          > Normalni ludzie są w stanie panować nad sobą przez 10 minut i tego trzeba uczyć
          > dziecko.

          Ale po co mają w takiej sytuacji panować??? Mogą też panować nad sobą godzinę po wyjściu ze sklepu. Tylko powiedz mi po co? W restauracji też najpierw jesz a potem płacisz.

          S.
          • chersona Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 18:43
            to może w ogóle pójdę do sklepu, zrobię sobie tam kanapkę z tego, co pod ręką, popiję i zapłacę. do restauracji przychodzisz i zamawiasz konkretne rzeczy z karty, to co dają i za to płacisz
            • laura.palmer Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 18:47
              Jeżeli przy kasie podasz do skanowania całe napoczęte opakowanie np. sera lub masła to nie widzę problemu. No może poza tym, że w sklepie nie ma warunków do zrobienia sobie kanapki.
                  • chersona Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:06
                    tak, jak najbardziej. i nie widzę poparcia dla częstowania sie przed zapłatą: "Przede wszystkim, nie należy spożywać produktów, których jeszcze się nie kupiło. Zabranie rzeczy z półki nie powoduje jej nabycia – to następuje zazwyczaj dopiero przy kasie w momencie płatności."
                  • chersona Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:08
                    o jeszcze jeden cytat Ci dam, po przeczytaniu go z pewnością się nawrócisz: "Przede wszystkim jednak należy podkreślić, że nic nie upoważnia konsumenta do spożycia niekupionego jeszcze towaru, chyba że z okoliczności wynika, że jest to dopuszczalne, np. wystawione próbki żywności do degustacji. - Spożywanie w sklepie produktów, za które jeszcze nie zapłaciliśmy może zostać potraktowane przez sklep - mówiąc najprościej jak kradzież. By uniknąć nieprzyjemnych sytuacji - wydaje się, że zasada jest dość prosta najpierw płacimy - później jemy - informuje Małgorzata Cieloch, Rzecznik Prasowy UOKiK."
                      • chersona Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:20
                        wolę tego nie sprawdzać na sobie to raz a dwa czuję, że takie zachowanie jest nie w porządku. jeśli dla innych jest ok, to spoko. jak zwykle każdy się tu w wątku wypowie, ale nikt nikogo nie przekona.
                      • little_fish Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 19:22
                        Żadnego. Pozwolę sobie przypuszczać, że w interesie sklepu jest to, że klient wypije wodę przed skasowaniem czy "zatka" głodne dziecko bułką. Obie czynności z dużym prawdopodobieństwem wydłużą czas pobytu klienta w sklepie, ci może się przełożyć na większe zakupy. Jak klient galopem przeleci przez sklep, łapiąc w biegu podstawowe produkty żeby jak najszybciej przekroczyć linię kas, to i utarg mniejszy.
        • meerkate Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 05:36
          Ale jaki ma cel czekanie na zaplacenie, skoro spokojnie moge chrupac batonik podczas zakupow? Nie dlatego, ze umieram z glodu, tylko mam ochotee uprzyjemnic sobie czas. Przeciez zaplace. otworze z poszanowaniem kodu kreakowego, zeby bylo wygodnie skanowac. Nie widze powodu w "samoumartwianiu"
          • mister-monster Re: Jedzenie w sklepie 01.07.22, 08:20
            meerkate napisała:
            > Ale jaki ma cel czekanie na zaplacenie, skoro spokojnie moge chrupac batonik po
            > dczas zakupow? Nie dlatego, ze umieram z glodu, tylko mam ochotee uprzyjemnic s
            > obie czas.

            Dla większej przyjemności możesz popić czymś z działu monopolowego.
            • alessa28 Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 08:59
              mister-monster napisał:


              >
              > Dla większej przyjemności możesz popić czymś z działu monopolowego.

              Każdy sądzi po sobie,incele na forum dla matek to w ogóle stan umysłu.

              Jeśli ktoś puszkę coli przyrównuje do napojów wyskokowych to pozostaje pogratulować mechanizmu wyparcia.poszukaj terapeuty

              • mister-monster Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 09:31
                alessa28 napisała:
                > Jeśli ktoś puszkę coli przyrównuje do napojów wyskokowych to pozostaje pogratul
                > ować mechanizmu wyparcia.poszukaj terapeuty
                >

                Rozumiem wysokogatunkowy soczek dla dziecka albo własną kranówkę w bidonie ale colę?
                Colę pije patologia.
        • alessa28 Re: Jedzenie w sklepie 02.07.22, 08:49
          purchawka2020 napisał(a):

          > Normalni ludzie są w stanie panować nad sobą przez 10 minut i tego trzeba uczyć
          > dziecko.

          Normalni ludzie nie mają problemu z tym,ze druga osoba wypije butelkę wody i za chwilę za nią zapłaci .zwłaszcza ze nie dotyczy ich to osobiście w żaden sposób .
          Natomiast zalane żółcią frustratki ,krzywią się na wszystko dookoła więc pozostaje tylko gorąco współczuć marnego żywota
        • sol_13 Re: Jedzenie w sklepie 03.07.22, 21:06
          purchawka2020 napisał(a):

          > Normalni ludzie są w stanie panować nad sobą przez 10 minut i tego trzeba uczyć
          > dziecko.

          Jesteś w stanie ogarnąć zakupy dla calej rodziny w hipermarkecie w 10 minut, brawo.
    • laura.palmer Re: Jedzenie w sklepie 30.06.22, 12:32
      Dziecko ślepe nie jest, widzi wokół mnóstwo jedzenia, więc będzie się głośno domagać. Wózkowemu maluchowi nie wytłumaczysz, że dostanie dopiero po wyjściu ze sklepu, więc z dwojga złego lepiej żeby się zajął bułką, niż miał się drzeć na cały sklep.