Dodaj do ulubionych

mam powody by się czepiać?

30.06.22, 13:09
Żyje sama z trójką dzieci. Pracuję ale wąska specjalistka nie jestem. Kasy wystarcza na skromne życie.
Od ponad pół roku spotykam się z kimś dość na poważnie. Nie mieszkamy razem i na razie nie zamierzam.
I teraz clou sprawy. Zbliżają się wakacje. Partner jedzie z nami.
Mamy do dyspozycji dwa, połączone ze sobą, domki.
Do tego pełne wyżywienie.
No i podział kosztów bardzo sprawiedliwy, bowiem ja płacę 4/5 kosztów a on 1/5.
Kiedy spotykamy się, najczęściej u mnie kiedy nie ma dzieci, to też na wszystko składamy się po połowie.
I ja nie szukam sponsora dla mnie ani dla dzieci. Mam jakieś tam alimenty. Natomiast kokosów nie zarabiam, na osobę w rodzinie mam niewiele,.on na siebie ze trzy - cztery razy więcej. Z jednej strony deklaruje,. że jestem kobietą jego życia, planuje nam przyszłość itp ale z drugiej strony jakiś gest byłby czasem mile widziany.
Co myślicie? Jestem roszczeniowa w tym wszystkim?
Obserwuj wątek
          • lauren6 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 13:23
            dreg13 napisała:

            > Kiedy nie ma dzieci spotykają się u niej i „po polowie”. Czyli ona zrobi zarcie
            > , on kupi wino i nie zauwazy, ze korzysta z jej - chalupy, sprzątnięcia chalupy
            > , pradu, gazu, wody. Słabe.

            Słuszna uwaga.
              • ritual2019 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 13:37
                whitney85 napisała:

                > Dokładnie. Zawsze w moich gniazdkach po dwie ładowarki.
                > A jak gdzieś jedziemy to zawsze moim autem bo on do mnie najczęściej podjeżdża
                > autobusem.

                Whitney85 albo mu to powiedz i zmien to teraz zobacz jak zareaguje albo rozluznij relacje i poszukaj kogos innego.
                  • extereso Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 13:45
                    W ogóle nie myślałam że ładowanie u kogoś jest metodą na oszczędzanie, ale jak tak to teraz myślę, że ten związek w ogóle nie ma sensu, bo to nawet z rekreacji przyjemność odbiera. Skoro on takie drobiazgi jak ładowanie tak planuje, to już musi być człowiek zaburzony.
                    • m_incubo Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 14:09
                      A naprawdę myślisz, że on to planuje?
                      Podział kosztów to jedna sprawa, finanse muszą być dogadane (nie wiem, nie rozmawiali o tym?) i to szybko, bo autorkę coś uwiera.
                      Natomiast gdyby ktoś jako argument podał to, że chytrze podłączam mu w domu dwie ładowarki i w ten sposób jego kosztem oszczędzam...
                      Hmm, myślę, że nie mielibyśmy nigdy więcej okazji nic sobie wsadzać, ani ładowarek do gniazdek, ani w ogóle niczego nigdzie.
                        • lily_evans011 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 16:50
                          Autorka ma trójkę dzieci i zarabia skromnie. Jest samotną matką. Uwierz, że w takim układzie naprawdę czasami zastanawiasz się nad ilością zużywanego mydła. I przesiadywacz, który nie garnie się do tego, żeby np. czasem zrobić zakupy rzeczy szybko zużywalnych, zaczyna irytować.
                          To ty pisałaś zresztą, że powinnam znienacka naszykować kolację na 4 czy 5 dodatkowych dziewczynek, bo rodzice nie kumali aluzji, że po 21 w dzień roboczy mogliby wreszcie zabierać swoje pociechy ode mnie po kinie, a nie siedzieć i gaworzyć (a mieli tylko szybko odebrać o19).
                          Sądząc z wątków okoloslubnych dotyczących twojej córki, stać cię na bardzo dużo. Nie każdy tak ma.
                      • iwoniaw Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 15:03
                        Wiesz, ale tu nie chodzi o argument, że wykorzystujesz kogoś ładujac u niego telefon, tylko, podejrzewam, o calokształt. Np. ktoś Cię czesto zaprasza do siebie i robi ci herbatę czy kawę, jakieś ciastka postawi, czasem coś przekąsisz, bo akurat nalesniki smaży itd. Nie przyjmujesz tych zaproszeń, by oszczędzić na jedzeniu i piciu ani ten ktoś "garnka nie przyczynia", żeby podać i tobie porcję - i wszystko ok, dopóki się nie okazuje, że po x takich przypadkach zamawiacie na mieście frytki na spółę i ty wyliczasz tej osobie dokladnie połowę ich ceny, żeby ci oddała - no wtedy ta osoba ma chyba wszelkie powody, by poczuć się - no np. właśbie wykorzystywana. I moim zdaniem tu jest taka sytuacja.
                        Generalnie wyobrażam sobie, że mozna się nie rozliczać co do grosza, gdy obie osoby mają podobne podejscie do "częstowania" swoimi zasobami drugą stronę. Inaczej to zaczyna być nie tylko brak szczodrości, ale zwykłe wykorzystywanie.
                            • m_incubo Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 09:29
                              Nie mówię, że takich facetów nie ma.
                              Post napisałam godzinę po założeniu wątku, gdy kwiatki na temat pana jeszcze nie wszystkie wyrosły.
                              Abstrahując od sytuacji autorki, bardzo bym się zdziwiła, gdyby ktoś zwrócił mi uwagę, że zawsze w jego domu ładuję sobie na krzywy ryj telefon. Powinnam zejść do Żabki niżej i tam naładować?
                              • tt-tka Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 10:29
                                m_incubo napisała:

                                >
                                > Abstrahując od sytuacji autorki, bardzo bym się zdziwiła, gdyby ktoś zwrócił mi
                                > uwagę, że zawsze w jego domu ładuję sobie na krzywy ryj telefon. Powinnam zejś
                                > ć do Żabki niżej i tam naładować?
                                >

                                A u siebie w domu lub w pracy niedasie ? Musi na krzywy ryj u niej ?
                              • alpepe Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 12:01
                                Ty byś się zdziwiła, bo nie próbujesz intencjonalnie na krzywy ryj u kogoś podłapać trochę prądu na własne potrzeby. Po prostu inna bańka.
                                m_incubo napisała:

                                > Nie mówię, że takich facetów nie ma.
                                > Post napisałam godzinę po założeniu wątku, gdy kwiatki na temat pana jeszcze ni
                                > e wszystkie wyrosły.
                                > Abstrahując od sytuacji autorki, bardzo bym się zdziwiła, gdyby ktoś zwrócił mi
                                > uwagę, że zawsze w jego domu ładuję sobie na krzywy ryj telefon. Powinnam zejś
                                > ć do Żabki niżej i tam naładować?
                                >
          • 3-mamuska Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:06
            ichi51e napisała:

            > pytanie jak oni się planują rozłożyć w tych domkach - bo jeśli ona z dziećmi w
            > jednym a pan w drugim to koleś nie dość ze kutwa to jeszcze cwaniak
            >

            Jak to jak? dzieci w jednym oni w drugim pani na noc na sex do jego domku.
            Rano pani do dzieci robić śniadanie a pan odeśpi upojna noc zero bałaganu zero hałasu cwaniaczek. I zapłaci 1/5.
            • lumeria Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:13
              Ale powie jej jaka jest wspaniała i jaka miał z nia upojna noc, zerwie kwiatuszka i jej go da, pobawi i pośmieje sie z dzieciakami i ona będzie wniebowzięta, i jeszcze będzie czuła sie źle, ze wołała od niego pieniądze na to 1/5, a on tak się stara.

                • igge Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:59
                  Mnie się wydaje, że jeśli żadne dzieci nie śpią w domku z panem to autorka powinna płacić za 1 domek, a partner za drugi.
                  Może te pół roku znajomości to za krótko by Pan zauważył, że " kobieta jego życia" ma trójkę dzieci i bierze ją w pakiecie.
                  Tzn inne będą wydatki kiedy stworzą rodzinę. Dzieci już faceta poznały i Pan powinien zachowywać się powoli jak ojczym plus osobą współodpowiedzialna także finansowo za całą rodzinę.
                  Jakieś małostkowe wyliczanie każdej dupereli jest nie na miejscu.
                  A pan powinien wykazać inicjatywę większego dorzucania się do różnych rzeczy.
                  • georgia.guidestones Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 00:07
                    igge napisał:

                    > Mnie się wydaje, że jeśli żadne dzieci nie śpią w domku z panem to autorka pow
                    > inna płacić za 1 domek, a partner za drugi.
                    > Może te pół roku znajomości to za krótko by Pan zauważył, że " kobieta jego życ
                    > ia" ma trójkę dzieci i bierze ją w pakiecie.
                    > Tzn inne będą wydatki kiedy stworzą rodzinę. Dzieci już faceta poznały i Pan po
                    > winien zachowywać się powoli jak ojczym plus osobą współodpowiedzialna także fi
                    > nansowo za całą rodzinę.
                    > Jakieś małostkowe wyliczanie każdej dupereli jest nie na miejscu.
                    > A pan powinien wykazać inicjatywę większego dorzucania się do różnych rzeczy.
                    to raczej dobiegacz, ktory fajnie spędza czas u tej pani, bez opcji w jakieś angażowanie się.
    • extereso Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 13:15
      Hmm, zależy też ile ma lat. W moim pokoleniu (50) to jednak odczytałabym jako brak zaangażowania. Teraz młodzi widzę że składają się na pół. Co do kosztów na dzieci, to oczywiste że ich nie ponosi. Gdybym związała się z facetem z dziećmi, na pewno bym z tym nie wyskakiwała.
        • alessa28 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 14:56
          whitney85 napisała:

          > Jest po 40. Swoich dzieci nie ma.

          Dlatego nie zamierza dokładać się do trojki cudzych.
          Ja cię rozumiem ,normalne jest ze oczekujesz zaangażowania ale układ wybrałaś ryzykowny.
          Bezdzietny facet po 40 ,więc już z ustalonym światopoglądem kontra samotna matka trojki dzieci (pewnie też byłoby inaczej gdybyś miała tylko jedno ).
          Wg mnie słabo,ale może się mylę.
      • majenkir Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 15:53
        extereso napisała:
        > W moim pokoleniu (50) to jednak odczytałabym jako brak zaangażowania. Teraz młodzi widzę że składają się na pół.


        Niekoniecznie. Moja córka zawsze oczekiwała, żeby za nia zapłacić. Syna też nauczyłam płacić za dziewczyny na randkach.
          • arwena_11 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 19:55
            Mówimy o randkach a nie spotkaniach z kolegami. Ja też oczekiwałam ( mimo iż zawsze miałam kase), ze facet jK mnie zaprasza - to płaci. Tak samo uczyłam syna. Córką też wie że jak ktoś ją zaprasza, to powinien zapłacić. Jak ona kogoś by zapraszała to podobnie.
          • lauren6 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 20:48
            Daj sobie na wstrzymanie z tymi strażniczkami patriarchatu. Mądra kobieta testuje faceta, z którym rozważa związek. Odsiewa gołodupców, skąpców oraz nieudaczników życiowych, którzy chcą być sponsorowani. To nie żaden patriarchat, tylko podstawowy instynkt samozachowawczy, który w przyszłości pomoże jej uniknąć toksycznych układów w związku, przemocy ekonomicznej. Jeśli facet na początku znajomości, gdy każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, chce się rozliczać grosz do grosza, to świadczy to o nim fatalnie. Nie chciałabym być z kimś takim i za kilka lat szarpać o każdą złotówkę wydaną na buty dla dziecka, nie mówiąc już o alimentach po rozstaniu.

            Jeśli się spotykam z kolegą na piwo to nie oczekuję, że za mnie zapłaci. Ewentualny partner już tak. Wiem czego oczekuję po facetach. Mam swoje pieniądze, jestem niezależna i od partnera oczekuję dokładnie tego samego. Jeśli go nie stać na bycie szarmanckim to pa pa.
            • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:06
              Chodzi mi o to, ze skapstwo dziala niezaleznie od plci a oczekiwanie, ze facet ZAWSZE bedzie placic jest patriarchalne z samej definicji. Zawsze wolalam podejście pt. on dzis placi, to ja stawiam deser albo daje napiwek, on kupuje bilety do teatru - to ja zabieram na łyżwy.

              Nadal odsiewa sie golodupcow, ale tez przy okazji wszystkich wesołych panow z frakcji "płacę, to wymagam buziaczka" albo konserwatywnych oszolomow.

              Oczywiscie, ze pasożytów trzeba odsiewac, sama pogonilam kilku - w tym pana, ktory po miesiacu znajomosci stwierdzil, ze jednak zrobi prawo jazdy, bo "JEST auto" (moje!!!) 🤣🤣🤣 ale nie kazdy facet, ktory pozwala na kupno kawy to skapiradlo wyliczajace potem zuzycie tamponow.
          • koronka2012 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:20
            fragile_f napisała:

            > Nie wszystkie kobiety sa strazniczkami patriarchatu jak Ty; wiele dziewczyn nie
            > wyobraza sobie takiej sytuacji i raz placa one, raz chlopak.

            Ja nie widzę patriarchatu w tym że płaci ten kto zaprasza. Lubię przy tym jak facet jest szarmancki i jeśli sępi na kawę, to nie będzie nam po drodze.
            • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:53
              Płaci ten, który zaprasza - absolutnie sie zgadzam, tak powinno byc. Druga strona może zawsze zrewanżować sie napiwkiem albo zaprosic na kawę, jeśli czuje sie niezrecznie.

              Płaci zawsze facet - patriarchalna bzdura, która dodatkowo jest argumentem panów chcących zarabiać więcej, niz kobieta na tym samym stanowisku (bo on musi za kobiety placic, więc powinien wiecej zarabiac).
            • figa_z_makiem99 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 18:31
              Panowie szukają mało roszczeniowyvh Ukrainek, co to opierze, ugotuje, zarobi, nie będzie wydawała na głupoty i nie będzie jej głowa bolała, jeszcze w rękę pocałuje za dach nad głową. Gdybyś miała córkę, chciałabyś dla niej takiego życia?
            • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 18:55
              Za to łatwo przygrucha bogatego dziada, ktory w zamian za oplacenie kolacji bedzie wymagal 'uslug', a po ślubie zacznie stosowac przemoc ekonomiczna.

              Kobieta musi miec własne pieniądze, bo nawet najslodszy uklad moze sie skonczyc i co wtedy?
                • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 19:57
                  Imho najzdrowszy jest uklad "placisz za kolację dzis, jutro ja stawiam lunch". Nie mówię o przepychankach przy kelnerze czekającym na kartę wink nie chodzi tez o to, zeby wyrównać wszystkie koszty 1:1, po prostu opcja kiedy za corke ZAWSZE placi facet jest dla mnie wstepem do "przynosze kase do domu, to masz sprzatac, rodzic i nie grymasic" uncertain
                  • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 20:23
                    Być może w wielu przypadkach jest wstępem, ale to już od kobiety zależy, czy ma ochotę na taki układ. Ja nigdy nie miałam i dlatego zawsze miałam facetów szczodrych i hojnych, od których mogłam odejść bez oglądania się na finanse. Jeśli kobieta chce się za pieniądze sprzedawać - jej sprawa. Ja zawsze wychodziłam z założenia, że dopóki stać mnie na rewanż i ewentualne odejście, to nie będę się wygłupiała z 1 do 1, bo życie kobiety jest wystarczająco niesprawiedliwe dzięki samcom, żeby jeszcze się szarpać o płatności na randkach czy w życiu codziennym.
                    • figa_z_makiem99 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:30
                      A ja uważam, że kobieta powinna być niezależna finansowo i szukać faceta, który nie będzie żałował na nią pieniędzy, nie chodzi mi też o bogactwo z domu. I masz rację, życie kobiety jest niesprawiedliwe, dlatego nie wiem z jakiej racji miałabym jak założycielka wątku sponsorować panu wakacje. I z automatu nie kręci mnie pan wiszący na kobiecie. Kiedyś leżałam w szpitalu, do sąsiadki przyszedł mąż w odwiedziny z małym dzieckiem, dostała w szpitalu leki dzięki którym mogła normalnie funkcjonować, a mąż pytał, czy nie mogą przepisać tańszych leków. Motylki z początku związku wygasają, lepiej wygodnie żyć, niż użerać się ze skąpym kmiotem.
                    • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:28
                      Jasne, nie ma reguły - co nie zmienia faktu, ze wiekzosc konserwatywnych panow taka sytuacje dosyc szybko wykorzystuje, nawet podświadomie oczekujac ze bedzie "zajmowac sie domem" oraz udostępniać waginę. Moga byc w tym kochani, czuli i slodcy, ale nadal w powietrzu wisi merkantylnosc tego rozwiazania.
                      • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:43
                        Nie wiem, być może - choć moje osobiste doświadczenia (dość bogate) mówią coś innego. To, że kobiety zgadzają się na relacje z typu tych, które opisujesz - najwidoczniej im to odpowiada. Mnie by nie odpowiadało, więc nie związałabym się z takim facetem, a odsiewu dokonałabym po miesiącu.
                        Może te, które opisujesz, uważają takie relacje za właściwe i im odpowiadające? smile
                        • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:55
                          Jedna ze znajomych mi pań zyjacych na rachunek męża w grudniu zapila sie na śmierć, osierocila trójkę dzieci. Konserwatywny tryb rodzinny byl bezpośrednio zwiazany z jej nałogiem - uwielbiala swoja pracę, ale po urodzeniu dziecka zostala w domu, potem bylo drugie i trzecie. W miedzyczasie maz zaczal naprawde dobrze zarabiac i podsmiewal sie z jej ambicji, no bo ile moglaby dostac 40-45cio letnia kobieta z 2-3 latami pracy w cv w porownaniu do CEO duzej firmy? sad

                          Aha, malzenstwo przez pierwsze 20 lat bylo świetne, problem pojawil sie jak dzieci podrosly a ona dostawala pierd*lca od bycia w domu.
                            • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:06
                              Konserwatywny maz, ktory z troska pochylal sie nad jej potencjalnymi zarobkami i oceniał z czułością jako mierne i pocotojej przeciez maja ocean forsy a on lubi mieć ja w domu, zadbana i wypoczeta. A ona kisła w domu i zaczęła pić jak wychodzil do pracy, co jest zresztą tradycja amerykanskich housewifow.
                              • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:16
                                No ok, on mógł tak uważać, a ona mogła uważać zgoła inaczej. Troskliwy mąż, pochylający się z czułością nad moimi miernymi zarobkami zarobiłby na początek w zęby, a po otrzeźwieniu moglibyśmy wrócić do rozmowy o definicji słowa "troskliwość".
                                Jeszcze raz powtarzam - wielu kobietom takie układy pasują, skoro nie potrafią zabezpieczyć się inaczej, to potem wychodzą na nich jak Zabłocki na mydle.
                                • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:23
                                  Ta sytuacja zaistniala po 20 latach malzenstwa, jak bylo juz po ptokach - w cv pustki, stare znajomości w branzy przestaly istnieć, wiedza ze studiów juz dawno przeszla do lamusa. Mogla sobie isc popracować na kasie co najwyzej, bo w zawodzie byla spalona sad

                                  A zaczęło sie od niewinnego "po co placic za opiekunke kochanie, stac nas na to żebyś posiedziala w domu te trzy lata". Mam druga koleżankę w troche podobnym ukladzie, mąż ja przez pare lat urabial zeby nie pracowała. I co z tego, ze ma pelny dostep do konta, jesli wypadła z rynku 8 lat temu?
                                    • triss_merigold6 Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 16:30
                                      Też tak uważam. Jeśli kształcona, zamozna pani 46-letnia miała w CV 2-3 lata doświadczenia zawodowego, to znaczy, że tuż po studiach osiadła w domu na utrzymaniu męża i bardzo jej to odpowiadało. Warunki finansowe i logistyczne do korzystania z opiekunek czy au pair do dzieci mieli, spokojnie mogła wracać po wypuszczeniu najmłodszego do podstawówki.
                                      • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 19:13
                                        Niestety sprawa nie jest taka prosta, victim blaming tez nie pomaga.

                                        Żaba była gotowana powolutku latami, partner mocno konserwatywny, ona byla mlodziutka jak wzieli ślub (okolice 23-25 roku zycia), tez z konserwatywnej rodziny. Dzieci pojawialy sie w 3-letnich odstepach, wiec jak najmlodszy szedl do podstawowki, to było już po ptokach - kilkanascie lat przerwy w cv w mizoginistycznym kraju, w latach 90tych i maz ktory chce zony w domu. Przypominam, ze w 70tych kobieta w usa nie mogla wyrobic karty kredytowej bez zgody meza...

                                        Gdyby byla mniej inteligentna i przebojowa, to pewnie bylaby szczesliwa - piekny dom w Beverly Hills, trojka fajnych dzieci, wakacje na Hawajach itp.

                                        Aha, pracowalam dla jej meza - dla niego kobiety to tacy troche gorsi ludzie. Ładne toto, nawet miłe jak nie jojczy, ale zeby traktowac tak samo, jak faceta - oo, to juz za duzo! Ucieklam stamtad w podskokach.
                                        • triss_merigold6 Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 19:54
                                          Skoro nie uciekła z tej złotej klatki to przebojowość jest ostatnią cechą, jaką można jej przypisać. Ot, było wygodnie, a potem zaczęła się nudzić i ogarnęła, że od lat stoi w miejscu, ale zamiast rozwieść się, wyszarpać swój kawałek majątku i zacząć nowe życie w innym miejscu, wolała użalać się nad sobą i zapijać. Żałosne.
                                          • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 20:19
                                            Triss, ja wiem ze masz empatię betonowego słupa i wiedzę psychologiczną z czasów Lotu nad kukułczym gniazdem, ale naprawdę nie ogarniasz że połączenie tradycyjny (religijny) model rodziny + pokolenie 1950 + USA oznacza, ze pani byla od dziecka groomowana do "bycia przy mężu" i opcja rozwodu po prostu nie wchodziła w rachubę? Ta pani byla latami wciskana w coraz mniejsze buty, delikatnie i na puchato gnojona za proby odzyskania samodzielności az w końcu okazalo sie, ze jest w czarnej dupie. Aha, w tamtych czasach idea wysłania dziecka do przedszkola byla absolutnie nie do pomyslenia - zony po prostu mialy siedziec w domu i basta. Myslisz, ze skad wziely sie w USA te wszystkie domowe panie uzaleznione od valium i alko?

                                            Kobiety w USA dopiero po 1974 mogly wyrobić kartę kredytową bez zgody męża, to jest naprawde inna rzeczywistość niż Polska czy Niemcy, gdzie kobiety po prostu musialy pracować, bo polowa facetów leżała po wojnie w grobach, wszedzie byly zlobki i przedszkola a dzieci byly do nich wrecz wypychane.
                                  • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 02.07.22, 11:40
                                    Nie wiem czy zauważyłaś, ale w ciagu 50 lat drastycznie zmieniła sie sytuacja kobiet na świecie, a i w tamtych czasach kobiety pracowały. Tak, zaraz podasz przykład Włoch i prawa jazdy.
                                    Na szczęście dzisiaj kobiety maja wybór i nikt ich przypiętych łańcuchami w domu nie trzyma, a i poza jakimiś wyjątkami - po prostu musza pracować, aby było je stać na cos wiecej, niż minimum socjalne.
                          • 3-mamuska Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 23:13
                            fragile_f napisała:

                            > Jedna ze znajomych mi pań zyjacych na rachunek męża w grudniu zapila sie na śmi
                            > erć, osierocila trójkę dzieci. Konserwatywny tryb rodzinny byl bezpośrednio zwi
                            > azany z jej nałogiem - uwielbiala swoja pracę, ale po urodzeniu dziecka zostala
                            > w domu, potem bylo drugie i trzecie. W miedzyczasie maz zaczal naprawde dobrze
                            > zarabiac i podsmiewal sie z jej ambicji, no bo ile moglaby dostac 40-45cio let
                            > nia kobieta z 2-3 latami pracy w cv w porownaniu do CEO duzej firmy? sad
                            >
                            > Aha, malzenstwo przez pierwsze 20 lat bylo świetne, problem pojawil sie jak dzi
                            > eci podrosly a ona dostawala pierd*lca od bycia w domu.
                            >


                            Problemem wcale nie jest brak pracy pani w tymi związku.
                              • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 00:06
                                Och i to z przytupem - o marskosci watroby rodzina dowiedziała sie w okolicach sierpnia, pogrzeb byl w grudniu. Oczywiscie wszyscy mieli swiadomosc tego, ze pani po wyjsciu meza robi sobie kawę z wkładką, kontynuuje do popoludnia, szybka drzemka i o 19 mozna juz witac meza w progu domu... uncertain
                            • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 00:01
                              Problemem byl patriarchalny podział ról, podany w waniliowo-cukierkowym opakowaniu. Pani mogła sobie do woli dekorować mieszkanie, ukladac kwiaty, jezdzic z dzieciakami na mecze i za wszystko placic sutą karta męża. A maz w tym czasie powolutku odbieral jej szanse na niezalezne zycie, az zrobiło sie za pozno na jakiekolwiek ruchy. W miedzyczasie kupował piekne prezenty, zabieral na wakacje a ona stopniowo gniła w środku.
                              • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 07:56
                                Pani mogła poprosić Pana o weksle lub wrócić do pracy. Naprawdę rozwiązań jest bez liku. Chciała sie uwiązać i wygodnie żyć nie pracując - to żyła. Przez lata była to dla niej wygodna opcja.
                                Sorry, ale nie znam ani jednej kobiety, która chcąc wrócić do pracy, dała się wrobić w pełnoetatowe zajmowanie sie domem. Takie historie słyszę zazwyczaj od leniwych biurw, które z ulgą przystawały na propozycje męża, a potem słyszę teksty o porzuconych „karierach”.
                                Nie znam ANI JEDNEJ kobiety, która porzucila swoją karierę na rzecz wychowywania dzieci.
                                  • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 08:18
                                    Pytanie czym jest ta „kariera” - naprawdę nie znam żadnej wysoko postawionej kobiety (szczebel managerski, ścisły zarząd, główny pomysłodawca projektu), która porzucilaby swoja prace na rzecz pełnoetatowego zajmowania sie domem. Znam takie, które po prostu zmieniały swoje życie, wyprowadzały sie na wies czy inne gory i tam rozpoczynały inna działalność, znacznie spokojniejsza, ale myślały o tym wczesniej, powicie potomstwa było tylko impulsem do zmiany.

                                    Historii opisane jak wyżej jest bez liku, ale dzieją się one przy cichej aprobacie i uczuciu ulgi tych pań. To, że po czasie okazuje się, że rzeczywistość skrzeczy - No cóż, czas na zabezpieczenie się przed tym już minął.
                              • sonnija70 Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 09:17
                                Skoro gnila w srodku, to widac tak chciala. Najlepiej obwiniac innych o wlasna zgnilizne. Jesli wpadla w nalog to tez byla jedyna osoba, ktora mogla cos z tym zrobic. Nawet najlepszy maz nie pomoze w takiej sytuacji.
            • jolie Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 20:09
              trampki_w_kwiatki napisała:

              > To sprytna nauka, przynajmniej dziewucha nie przygrucha takiego, którego na x r
              > andek w miesiącu nie stać. Znałam takie matki, one sprytnie warunkują córki do
              > tego by te odsiewały biedaków i przygarniały tych z bogatych domów.

              I bardzo dobrze, popieram. Pragmatyzm to zaleta, a nie wada. Szkoda, że x lat temu żyłam mrzonkami i nie słuchałam matki. Znajome mi kobiety, które tak robiły w ogóle nie żałują i do dziś sobie chwalą.
              • figa_z_makiem99 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 21:44
                Właśnie, kobiety powinny być uczone, że pragmatyzm to zaleta i teksty o sponsoringach, bohaterki, które to nigdy, przenigdy nie pozwoliłyby postawić sobie kolacji można wsadzić w buty. A potem przychodzi choroba własna, albo dziecka i pani nie ma na podpaski, albo chodzi w jednych gaciach i wychwala zalety domowego farbowania włosów.
                • fragile_f Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:03
                  Sytuacje mozna odwrocic - a co jesli w ukladzie w ktorym facet sponsoruje nagle nie bedzie mogl juz pracowac?

                  U nas kasa jest po prostu wspolna, placi ten kto ma wiecej na koncie albo latwiejszy dostęp do platnosci. Opcja pt. rozliczamy ile kto zjadł ziemniakow jest chora, ale na pierwszych wspolnych wakacjach (fundowanych przez jeszcze-nie-meza, o wiele lepiej zarabiajacego) staralam sie zaplacic chociaz symbolicznie za bilety do muzeum czy lunch. Jemu tez to odpowiadalo, nie chcialby miec utrzymanki. A teraz zarabiam 2x tyle co on i nadal kase mamy wspolna.
                  • figa_z_makiem99 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:30
                    Mówię też o pracujących, niezależnych kobietach, uczą nas, że absolutnie nie wolno niczego żądać, bo to sponsoring i utrzymanka. A to jest g....no prawda, bo zazwyczaj i tak kobieta zajmuje się domem, pan tylko pomaga, przy dzieciach też i skąpi pieniędzy.
                    • lauren6 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:45
                      Partnerstwo nie oznacza wszystko po równo. W związku nie ma równości. Mężczyzna nie zachodzi w ciążę, nie ponosi kosztów zdrowotnych czy zawodowych urodzenia dziecka. Nie karmi go piersią. Ma za to inne role do wypełnienia w tym związku.
                    • lauren6 Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:55
                      > Mówię też o pracujących, niezależnych kobietach, uczą nas, że absolutnie nie wolno niczego żądać, bo to sponsoring i utrzymanka. A to jest g....no prawda

                      Zgadza się. Należy umieć stawiać wymagania, cenić się. Po dzisiejszej lekturze ematki odnoszę wrażenie, że niektóre babki po rozwodzie obniżają te wymagania do minimum, byle tylko sprostać oczekiwaniu męskich odpadów atomowych. Odpad oczekuje darmowego pogotowia seksualnego, kucharki, taksówki, a po wspólnym zamieszkaniu darmowej gosposi. Ten z tego wątku dodatkowo chce być sponsorowany.
                      Zero szacunku do samej siebie, fatalny przykład dla małoletnich dzieci obu płci.
                    • nenia1 Re: mam powody by się czepiać? 01.07.22, 18:50
                      figa_z_makiem99 napisała:

                      > Mówię też o pracujących, niezależnych kobietach, uczą nas, że absolutnie nie wo
                      > lno niczego żądać, bo to sponsoring i utrzymanka. A to jest g....no prawda, bo
                      > zazwyczaj i tak kobieta zajmuje się domem, pan tylko pomaga, przy dzieciach też
                      > i skąpi pieniędzy.


                      a z czego to się bierze? Jak to się mówi na forum "nie ma ofiar są ochotniczki".
                      Uczy się dziewczynki, że pan powinien łożyć, płacić, utrzymywać to co w tym potem
                      dziwnego, że w domu i przy dzieciach krząta się kobieta.
                • cruella_demon Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:07
                  figa_z_makiem99 napisała:

                  > Właśnie, kobiety powinny być uczone, że pragmatyzm to zaleta i teksty o sponsor
                  > ingach, bohaterki, które to nigdy, przenigdy nie pozwoliłyby postawić sobie kol
                  > acji można wsadzić w buty. A potem przychodzi choroba własna, albo dziecka i pa
                  > ni nie ma na podpaski, albo chodzi w jednych gaciach i wychwala zalety domowego
                  > farbowania włosów.

                  1000/1000
                  • m_incubo Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:26
                    A nie lepiej, by kobiety były uczone, że pragmatyzmem jest wykształcenie, własna praca (własne źródło finansów) i własne pieniądze, to wtedy nie będą musiały "pragmatycznie" sprawdzać przy kolacji, którego faceta będzie w razie czego stać na ich gacie i podpaski?
                    Dobrze, że moja matka inaczej rozumiała pragmatyzm.
                    • angazetka Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:34
                      Oraz, dodam, dążenie do związku mozliwie partnerskiego, bez oczekiwań, że on zapłaci za każdą kolację, bo jest menszczyznom, ale też z pewnością, że w razie choroby, bezrobocia, czegoś - można na niego liczyć?
                    • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:38
                      Pięknie, tylko zgrabnie pomijasz momenty powiększania rodziny, zwolnień lekarskich (kobiety różnie znoszą ciążę), okoliczności okołoporodowych, powrotów do pracy po "urlopach" macierzyńskich - w takiej sytuacji partner/mąż kutwa jest słabym rozwiązaniem. A nie każda kobieta miała/ma możliwość być samodzielną - zerknij w stosowne statystyki.
                      • m_incubo Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:52
                        Facet kutwa jest słabym rozwiązaniem zawsze, nawet gdy jest mężem milionerki, bo to jest charakter i wiąże się z wieloma innymi niedogodnościami, ie tylko liczeniem grosików.
                        Zaś bogaty i hojny mąż jest fajny i przydatny zawsze, to są truizmy.
                        Właśnie dlatego kobiety powinny być finansowo samowystarczalne, bo to one ponoszą większe koszty powiększania rodziny.
                        Ja mam 4 dzieci, bo mnie lekko na nie stać, z mężami czy bez.
                        Gdyby było mnie stać tylko na jedno, to nawet małżeństwo z Billem Gates'em nie sprawiłoby, że powiększyłabym rodzinę o kolejne.
                        Nikogo nie namawiam, ale polecam liczyć wyłącznie (na) własne grosiki.
                        • thank_you Re: mam powody by się czepiać? 30.06.22, 22:56
                          W takiej sytuacji bardzo wielu kobiet nie byłoby zwyczajnie stać na dzieci, a potrzeba posiadania dzieci nie opuszczała ludzi nawet w trakcie wojny, więc ciesz się, że urodziłaś się w rodzinie, w której ważna była edukacja dzieci, a twoje losy potoczyły się tak, iż stać cię na niezależność - niestety jest multum ludzi, którym nie było to dane.